Bajka o szczęśliwej rodzinie

23.05.05, 21:04
znam taka rodzinę: on, ona i urocza parka maluchów. Chłopiec rezolutny,
sprytny, odważny. Dziewczynka wesoła, przylepna, ciekawska. Dziadkowie
pomocni, wspierający.
Ona- dobra, miła, szczera, pracowita. On- inteligentny, zaradny, dowcipny.
Domek, podwórko, dobra praca.


A teraz powiedzcie, czego on szuka u mnie?
Zrozumienia: biedaczek ma kłopoty z zyciem seksualnym, żona chce, ale on nie
może, bo ona gruba.
Ja na to: "Widziałeś to, kiedy się żeniłeś. Ona się nie zmieniła, za to ty
utyłeś jak wieprzekwink"
Współczucia: praca ciężka, sił brakuje.
Ukojenia: żona go nie rozumie, nie potrafią się dogadać.
Ugłaskania sumienia: on żonę kocha jak nikogo na świecie! najpiekniejszą mu
jest! Ale czy nie przespałabym się z nim...? raz, może dwa? nikt przeciez nie
musi wiedzieć, a mnie pewno ciężko tak samej...?

A jaki sugestywny, jaki biedniutki... jeszcze chwilenka i ulitowałabym się
nad nieszczęsnym...

Dobre, nie?
Ciekawe, która z nieswiadomych niczego dziewczyn z forum e-mama rozpoznałaby
swojego...
Nilka
    • ania_rosa Re: Bajka o szczęśliwej rodzinie 23.05.05, 21:47
      Zadna by nie rozpoznała, bo co złego, to nie my ( i nie nasi męzowie).
      Ale Wiesz? Twój post coś mi przypomniał. Mam znajomą z netu- super dziewczynę, z
      facetem średnio jej się układa. Kiedyś umówiła się na "randkę" z przypadkowo
      poznanym męzczyzną. Dla niej była to jakaś odskocznia, zresztą skok w bok i tak
      nie wchodził dla niej w grę.
      No i pitu-pitu, gadka szmatka, on oczywiście bardzo nieszczęsliwy, łaknie
      miłości, a żona to już w ogóle go nie rozumie...Więc jakby koleżanka była
      chętna, to on ma znajomy lokal niedaleko i mogliby się nieco "wzajemnie
      pocieszyć". Dla niego to nie pierwszy raz, już zdradził żonę. Czegoś się tam
      wprawdzie domyślała, ale ją wysmiał, więc dała sobie spokój. Zresztą i tak
      całymi dniami siedzi na jakimś durnym forum i tam wylewa żale. O? "Jakieś
      forum"? A jakie dokładnie? No i od słowa do słowa okazało się, że ta "zona" to
      dobrze znana forumowa postać. Męza ma tylko pozazdrościć, na rękach ją nosi. W
      życiu by jej nie zdradził. Po prostu człowiek dusza, a jaki lojalny!

      Koleżanka dała sobie spokój, bo primo ja to zmierziło, a secundo nie szukała
      "okazji". Ale często się zastanawiała, czy nie napisać do "szczęsliwej zony,
      która Pana Boga za nogi złapała".
      Ot, zycie.

      Rosa
      • darcia73 Re: Bajka o szczęśliwej rodzinie 24.05.05, 08:40
        Ja też kiedyś dawałam za swojego eksa reke uciąć, dobrze ze jeszcze ja mam i
        pisze te słowa wink
        To potwierdza wg mnie kryzys rodziny i mężczyzn(oczywiescie nie wszystkich),
        ktorzy nie potrafia sie odnaleźć i sami nie wiedza o co im chodzi. Jak rozstaną
        się z zona to maja druga babę, z ktora moze wcale nie sa szczesliwsi (ale ją o
        tym niezmiennie zapewniają i oczywiscie robią z siebie biednych mysiów pysiów
        pokrzywdzonych przez eks)ale głupio się nawet przez samym sobą przyznac, ze
        znowu cos idzie nie tak, no nie? Bo w koncu to ze mną panem i władca byłoby coś
        nie w porządku a nie z kobietami... Chciaz niektorzy skaczą z kwiatka na
        kwiatek ile sie da i ile znajda chetnych babek. Z kazda panienką dziecko a
        potem trzeba pracowac na czarno, byleby tylko nie płacic alimentów na spłodzone
        bachory.
        Dlatego trzeba szanowac mężczyzn, ktorzy mają tradycyjne zasady i konserwatywne
        poglądy na istotę małzenstwa i uwazają je za zawarte na całe zycie, kochają
        zone w zdrowiu i chorobie, w ciązy i po porodzie, w depresji poporodowej,
        umieją przeciwstawić sie pokusom i są wtrzemieźliwi seksualnie. Taki mąż -
        prawdziwa głowa rodziny, odpowiedzialny i kochający.
      • beza_123 Re: Bajka o szczęśliwej rodzinie 24.05.05, 08:44
        Piszesz o mnie? Nawet jeśli nie, to historia jak z mojego życia. Ale ja już
        wiem. Właśnie miesiąc temu poznałam lojalność mojego męża. Wyrzuciłam go z
        domu. Chyba rzeczywiście go nie rozumiałam.
        • ajmj Re: Bajka o szczęśliwej rodzinie 24.05.05, 09:23
          Hm... Ja naprawde nie rozumiem facetów, którzy mają wszystko w domu... i
          szukają. Nie rozumiem...
          • leeya Re: Bajka o szczęśliwej rodzinie 24.05.05, 09:35
            Ja tez nie rozumiem.. ale.. No wlasniesmile

            Chodzi o to, ze ostatnimi czasy pogadalismy sobie w wiekszym lub szerszym
            gronie na ten temat z powodu takiego, ze nasza kolezanka rozwodzi sie z mezem.
            Powod: maz nie chce dzieci. Wlasnie ostatnio byla rozmowa w troche szerszym
            gronie 5 osob, gdzie owze maz tez byl. Na moje pytanie, dlaczego nie chce
            dzieci, albo dlaczego nie uprzedzil wczesniej, np. przed slubem swojej
            wybranki, ze nie chce miec dzieci ten Facet powiedzial, ze alez on chcial miec
            dzieci i nadal chce, tylko nie z ta kobieta. Dlaczego? Dziewczyna po slubie
            osiadla na laurach, nie dbala o siebie, prezentowala postawe roszczeniowa nic
            nie dajac i nie wnoszac do zwiazku. Jak sex, to tylko wtedy, kiedy ona chciala,
            a chciala zwykle wtedy, kiedy cos od niego chciala, zwykle kase. Jak zalatwil
            jej prace, to po 2 tygodniach odeszla z wielkim hukiem. Siedziala tylko w domu
            pprzed telewizorem, nawet tesciowa im gotowala. On sprzatal w weekendy. I na co
            mu 2 ziecko, przy ktorym i tak on bedzie musial wszystko robic?

            Ja wiem,ze to pewnie przerysowane i wyolbrzymione przez tego kolesia, ale
            wlasnie tak to widza faceci. Prawdopodobnie ta dziewczyna nie jest taka zla jak
            on to usiluje pokazac, pewnie, ze szuka sobie usprawiedliwienia. Ale... no
            wlasnie, zawsze jest to ale....

            Leeya
Pełna wersja