Czy to przemoc domowa?

25.05.05, 12:49
wczoraj w trakcie kłótni mój mąż usiłował nie dopuscic abym wyszła z domu -
szarpał mnie, wykrecał mi ręce, usłyszałam też że jak będe "skakać mu do
oczu " tzn. wychodzic kiedy on nie pozwala - 'przy....doli" mi. zdarza się to
nie po raz pierwszy (ostatnio kiedy byłam w ciązy) a pan mąż czuje się
całkowicie bezkarny (przecież nie mam świadków) i niewinny (przeciez to ja go
prowokuję). Dla dobra dziecka zalezy mi na małżenstwie ale nie wiem jak długo
jeszcze wytrzymam takie traktowanie - dodam, że poza opisywanymi wyczynami na
porządku dziennym jest lekceważenie mnie i straszenie, ze jak będę
mu "podskakiwac" - pożałuję. Nie wspomnę o wyzwiskach. Czy ktoś moze poradzic
mi co zrobić w tej sytuacji ? Sladow znęcania się nie ma, bo mąż jest na tyle
wyrachowany, aby nie uderzyc za mocno i nie robic tego przy swiadkach. sa
tylko siniaki i zrujnowana psychika - na razie tylko moja bo dziecko jest za
małe ale nie wiem co będzie dalej. Co robić ?
    • darcia73 Re: Czy to przemoc domowa? 25.05.05, 13:39
      to jest przemoc!!! nie mozesz tego tak zostawic
      odsyłam Cie na fora:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
    • ann17 Re: Czy to przemoc domowa? 25.05.05, 23:19
      cześć, na pewno stoisz na granicy bycia ofiarą przemocy domowej. nie mam
      żadnych wątpliwości. chyba nie umiem Ci konkretnie powiedzieć co powinnaś
      zrobić. Ale na pewno musisz mieć świadomość, ze to, czego doświadczasz, to
      przemoc. MOże spróbuj porozmawiać szczerze z kimś bliskim, wybadać, na czyją
      pomoc możesz liczyć. Może jest tak, że ktoś z Twojej rodziny stanie za Tobą
      murem, w razie czego. Ja tak miałam (moja Mama zachowała się super, chociaż
      spodziewałam się trochę innej reakcji). I to daje kupę siły żeby sobie poradzić
      z sytuacją i podjąć jakąś mądrą decyzję. trzymaj się ciepło. Ania.
    • 1alfa1 Re: Czy to przemoc domowa? 26.05.05, 03:09
      TAK !!!!!!
      Zostaw drania i uluz sobie zycie z kims innym albo sama.
      • kini_m Re: Czy to przemoc domowa? 26.05.05, 04:21
        To jest przemoc fizyczna, niewątpliwie.
        Ale jako że przemoc fizyczna nie bierze się z nikąd więc czas abyś też Ty
        określiła swój przyczynek do tej sytuacji.
        Są trzy wyjścia (1 lub 2 - zaczniesz od siebie, 3 - zaczniesz od męża):
        1. jeśli wiesz czym współzawiniłaś to zaczniesz to naprawiać
        2. jeśli nie wiesz czym współzawiniłaś a zależy Ci na małżeństwie to o
        zrozumienie sytuacji (w tym swojego współudziału) poprosisz terapeutę
        3. jesli nie masz ochoty na przyznanie współwiny to niechybnie małżeństwo
        będzie sie miało ku końcowi (tylko kwestia czasu)
        Innych wyjść nie widzę, bo na ten moment interesujesz się skutkami problemu
        (formą objawiania, spychologią) a nie jego przyczyną.
        Pozdrawiam
        (wybacz za bezpośredniość)
        • darcia73 Re: Czy to przemoc domowa? 26.05.05, 09:05
          jakakolwiek nie byłaby przyczyna, normalny, cywilizownay człowiek nie podnosi
          reki na słabszych i nie wykorzystuje swojej przewagi fizycznej; kobieta jest
          słabsza fizycznie, to jasne.
          Jezeli mężczyzna zaczyna bić, to nie ma usprawiedliwienia. Albo niech się leczy
          albo związek nie ma szans. Przemoc nie jest formą rozwiązywania konfliktów.
        • maitri Re: Czy to przemoc domowa? 26.05.05, 12:03
          Zatrzęsło mną gdy przeczytałam kolejne wywody kini_m.

          "Ale jako że przemoc fizyczna nie bierze się z nikąd więc czas abyś też Ty
          określiła swój przyczynek do tej sytuacji"
          Acha czyli jak ktoś mi grozi,że mi przypier... i nie pozwala mi wyjść z domu to
          mam usiąść i zacząć kombinować kiedy i jak go uraziłam?
          A dlaczegóż to sprawca przemocy nie usiądzie i nie zaduma się nad sposobem
          ekspresji swych uczuć?Może by tak "kochanie zdenerwowało mnie to i to" zamiast
          "jeszcze raz a ci przypier..."I WYKRĘCANIE RĘKI?????
          "Są trzy wyjścia (1 lub 2 - zaczniesz od siebie, 3 - zaczniesz od męża):
          > 1. jeśli wiesz czym współzawiniłaś to zaczniesz to naprawiać
          > 2. jeśli nie wiesz czym współzawiniłaś a zależy Ci na małżeństwie to o
          > zrozumienie sytuacji (w tym swojego współudziału) poprosisz terapeutę
          > 3. jesli nie masz ochoty na przyznanie współwiny to niechybnie małżeństwo
          > będzie sie miało ku końcowi (tylko kwestia czasu)"
          Przepiękne rozwiązanie sytuacji zwłaszcza nr 3 mi się podoba:
          "3 - zaczniesz od męża"-"3. jesli nie masz ochoty na przyznanie współwiny to
          niechybnie małżeństwo
          > będzie sie miało ku końcowi (tylko kwestia czasu)"-A GDZIE W TYM TO "ZACZNIESZ
          OD MEŻA"????
          a teraz PODSUMOWANIE czyli 3 ZASADY POSTĘPOWANIA OFIARY PRZEMOCY WG kini_m:
          1.jeżeli ktoś stosuje wobec ciebie przemoc to znaczy,że TY MASZ problem i TY
          JESTEŚ WINNA
          2.jeżeli mimo wszystko nie widzisz swojej winy -udaj się do terapeuty on ci ją
          na pewno wskaże
          3.PAMIĘTAJ JEDNAK ŻE JEŚLI OKAŻE SIĘ ŻE NIE POCZUWASZ SIĘ DO WINY A NIE DAJ BOŻE
          TERAPEUTA STWIERDZI ŻE TWÓJ LUBY TO OSOBOWOŚĆ PSYCHOPATYCZNA WYŁADOWUJĄCA SIĘ NA
          TOBIE I INNYCH I RÓWNIEŻ TWOJEJ WINY NIE POTWIERDZI-BĄDŹ PEWNA JESTEŚ
          ODPOWIEDZIALANA ZA ROZPAD SWEGO ZWIĄZKU!
          Ja myślę,że pomysły kini_m są świetnym sposobem rozwiązania problemów wymiaru
          sprawiedliwości w Polsce:
          jak cię ktoś napadnie/pobije/okradnie itp.itd. to nie leć na policję tylko
          usiądź i przemyśl swoją winę!bo jeśli tego nie zrobisz to okaże
          się,że"interesujesz się skutkami problemu
          (formą objawiania, spychologią) a nie jego przyczyną".
          • hawronia Re: Czy to przemoc domowa? 30.05.05, 07:33
            > a teraz PODSUMOWANIE czyli 3 ZASADY POSTĘPOWANIA OFIARY PRZEMOCY WG kini_m:
            > 1.jeżeli ktoś stosuje wobec ciebie przemoc to znaczy,że TY MASZ problem i TY
            > JESTEŚ WINNA
            _____________
            Paradoksalnie w tym momencie masz racje. Tylko nie warto rozpatrywac to w
            kategorii winy. Ale reszta sie zgadza. Kat nie moze istniec bez ofiary, ofiara
            bez kata. To jest symbioza. Jezeli kobieta przestanie byc ofiara, nauczy sie
            wytyczac granice, pozbedzie sie swojej nadwrazliwosci, pokocha i zacznie
            szanowac siebie, to albo zwiazek sie rozpadnie, albo sie zmienia chore relacje.
            Ale wymaga to duzej pracy nad soba.
    • alina66 Re: Czy to przemoc domowa? 26.05.05, 12:05
      tak, to jest przemoc, i
      nie daj sobie wmówić, że jesteś winna czy też współwinna tej przemocy.
      Nie jesteś. Nikt nie ma prawa naruszać nietykalności drugiej osoby, jeśli to
      robi, to on wymaga leczenia.
      Niewazne są przyczyny, teksty, że Ty go prowokujesz są przerzucaniem winy i
      manipulacją.
      Nie daj się !!!
    • happy.mama.kasi Re: Czy to przemoc domowa? 27.05.05, 10:01
      To jest przemoc i chyba jeszce gorsza od typowo fizycznej- to wstretne znecanie
      sie psychiczne. Jesli na wielmoznego Pana nic nie dziala nalezaloby go moze
      postraszyc, np. zglosic sprawe w odpowiednich organach scigania (nie chce sie
      wymadrzac, bo nie wiem, gdzie poza policja mozna zglaszac przestepstwa
      rodzinne, moze prokuratura), zdaje sie, ze ktoscCi juz podal link. Nie daj sie
      dziewczyno tak traktowac! Jestes wartosciowa istota ludzka z uczuciami i
      emocjami i zaslugujesz na szacunek, a nie takie traktowanie.
      Jescze jedno- pomysl o dziecku- to nie prawda, ze ono jest zbyt male. Dzieci o
      wiele lepiej pamietaja przykre wydarzenia niz nam sie wydaje. Nie pozwol, aby
      dziecko bylo swiadkiem zlego traktowania mamusi, albo co gorsza- aby samo
      doswiadczylo tej przemocy. Trzymam kciuki
      Pozdrawiam- Asia, mama Kasi
      • kini_m Re: Czy to przemoc domowa? 29.05.05, 19:46
        Jak ja Was lubię, drogie przedmówczynie.
        Jesteście klasycznym przykładem przemocowców:
        1. "Nakręcacie" innych w kierunku konfliktu (pod pretekstem obrony swoich praw)
        2. Nie odróżniacie winy od współwiny.
        3. Zawsze widzice, to powyższe, tylko po drugiej stronie.
        4. "Trzęsie" Was na inny możliwy punkt spojrzenia.
        5. W konflikcie zawsze zaczynacie od tej drugiej strony: "Bo on ...", "A czy on
        by ...", "To jemu potrzebny terapueta a nie mi." (Nigdy od siebie, "Przecież
        co ja wielkiego zrobiłam/em? jeśli cokolwiek")
        6. Zapominacie że konflikt narasta zazwyczaj w sposób spiralny (raz jedna
        strona, raz druga strona) - tzn zazwyczaj obie strony go nakręcają.
        7. Wmawiacie chorobę psychiczną (osobowość psychopatyczna - to przeciez takie
        popularne stwierdzenie).
        8. Upraszczacie sprawę (np. poprzez porównanie do kieszonkowca na ulicy).
        9. Działać przez zastraszanie (a nie zgodne rozwiązywanie problemu).
        PS: Właściwie powinienem się nawet wycofać ze słowa "współwina." Bo o ile
        chcesz utrzymać wasz związek to należy przyjąć myslenie: przyczyna, a nie
        (współ-)wina, także: wytłumaczenie zachowania, a nie usprawiedliwienie.

        Capri, na przykładzie przedmówczyń wypunktowałem Ci sposoby zachowań jakie
        prowadzą niechybnie do rozpadu rodziny, i wiem że wiele osób tutaj będzie
        chętnych Ci w tym pomóc.
        Nie neguję że to co doświadczyłaś to przemoc. Ale druga strona prawdy jest też
        taka że większość ludzi (także stąd, zapewne i ja i Ty) stosuje przemoc nawet
        nie zdając sobie z tego sprawy i jednocześnie z uporem maniaka odpychając myśl
        że to sami robią,że do czegokolwiek sie przyczynają/-my.
        Chcę powiedzieć że musisz wybrać: rozwijać czy zakończyć małżeństwo?
        Jeśli tak - to wyselekcjonować zachowania które mogą temu przeszkadzać.
        (Pierwsze przykłady tu wypunktowane.)

        Bardzo dobrze to ujęła Ann: stoisz na granicy. Bo teraz zależy jaki ruch
        wykonasz?
        Nieco bym inaczej ujął jej myśl - Jeśli wybierzesz rozwój małżeństwa może
        poprosiłbym o pomoc osobę do której oboje macie zaufanie (nie będzię
        stronnikiem żadnego z Was), może z dystansu pomoże wam coś inaczej zobaczyć.
        Pozdrawiam, Kini_m
    • jonajona Re: Czy to przemoc domowa? 30.05.05, 10:31
      Ja proponuję wizytę u psychologa, jeśli chcecie ratować rodzinę. Mąż musi
      zrozumieć, że Cię krzywdzi i wspólnie z Tobą poszukiwać innych rozwiązań niż
      siłowe. Musi, również chcieć się zmienic bo prawda jest taka, że sama nie dasz
      rady wpłynąć na niego.
      Jesli nie uda się, lepiej przerwać ze względu na dziecko, póki małe być może
      tak mocno nie zapamięta strasznych scen z Waszym udziałem a Ty być może
      znajdziesz szczęście i akceptację a przedewszystkim dobrą miłość gdzie idziej...
      Pozdrawiam
      • ania_rosa Re: Czy to przemoc domowa? 30.05.05, 14:12
        Kini, jak to dobrze, że Ty nie jesteś typem przemocowca, a Twój kaganek oświaty
        jarzy się jasno. Mam jednak wrażenie, że jego światło nieco oślepia własciciela.

        Rosa
        • koralik6 Re: Czy to przemoc domowa? 01.06.05, 16:20
          Oczywiście, że to przemoc. Fizyczna i psychiczna, ta druga niestety boli
          bardziej. Życie uczy, że takie zachowania rzadko kiedy znikają same, zwykle
          eskalują w coraz brutalniejsze formy. Jesteście razem, Twój mąż Cię zna i
          wykorzysta swoją przewagę. Jeśli chcesz ratować swoje małżeństwo, przygotuj się
          na długą i bolesną drogę, może warto. Jeśli chcesz odejść, pewnie będzie
          jeszcze trudniej, ale odzyskasz spokój i bezpieczeństwo, nadzieję na lepszy
          związek.
          Skontaktuj się z niebieską linią.
          Pozdrawiam Cię gorąco, Ania
Pełna wersja