to Matka?

27.05.05, 16:22
Napiszcie mi dziewczyny , co mozna zrobić w sytuacji gdy matka otrzymuje
regularnie alimenty na dziecko , ale się nim nie zajmuje. Ojciec bierze
dziecko 3 razy na tydzień , a kiedy odwozi małą do domu Jego ex nawet nie
wchodzi z nią do domu tylko od razu zawozi dziecko do swoich rodziców.Mała
przychodzi od niej brudna , często np o 10.00 jeszcze bez śniadania .Piszecie
tyle o złych ojcach . może ktoś poradzi mi co zrobić żeby dziecku mogło być
lepiej? Dodam ,że raczej nie wchodzi w rachubę zajmowanie się dzieckiem przez
ojca przez cały czas a matka jest kobietą bardzo wykształconą , ale niestey
nie " na poziomie". Pozdrawiam wszystkie mamy i czekam na propozycje. Pola.
    • virtual_moth Re: to Matka? 27.05.05, 17:08
      pola731 napisała:

      może ktoś poradzi mi co zrobić żeby dziecku mogło być
      > lepiej? Dodam ,że raczej nie wchodzi w rachubę zajmowanie się dzieckiem przez
      > ojca przez cały czas

      Kpisz?
      Ale ok, poradzę Ci: wystąp dp sądu o pozbawienie praw rodzicielskich obydwojga
      rodziców i zaadoptuj dziecko.

      Pzdr
      • pola731 Re: to Matka? 27.05.05, 17:17
        Niestety , nie kpię . Dziecko nie moje , tylko brata a mieszkam w tej samej
        klatce w bloku więc jestem na bieżąco.Mała bardzo czesto bawi się z moim
        synkiem i opowiada mało ciekawe rzeczy. A ma 5 latek
        • pola731 Re: to Matka? 27.05.05, 17:20
          Sprecyzuję : brata mojego męża.
        • mikawi Re: to Matka? 27.05.05, 17:47
          czegos nie rozumiem - ojciec widzi, że jego dziecko jest zaniedbywane ale przejęcie nad nim opieki i stała opieka nie wchodzi w grę? to chyba faktycznie kpisz
          • ania_rosa Re: to Matka? 27.05.05, 18:31
            Hmm, wychodzi na to, że jest to pierwszy post, w którym się całkowicie zgodzę z
            Mikawiwink Ale przyznam, że i moja logika wymiękła wobec problemu autorki.
            Natomiast opierając się na pewnym doświadczeniu wirtualnym sądzę, że autorka
            pisząc swoje słowa miała już rozwiązanie problemu, na które my tylko miałyśmy
            wpaść. Ponieważ jesteśmy tępe i nie wpadłyśmy (wybaczcie Dziewczęta), to bardzo
            prosze, aby autorka w końcu ujawniła swoją wizję.

            Niech zgadnę: zabrać dziecku alimenty, bo i tak korzysta z nich mamuśka?

            Jest tylko maleńki szkopulik- sytuacji dziecka to na pewno nie poprawi, a tylko
            pogorszy.
            Dam Ci dobrą radę, Autorko- zamiast być tak lojalna wobec rodziny męza,
            zatroszcz się o dziecko, bo to ono tutaj cierpi, a nie biedny "brat męza". Gdyby
            brat męza w istocie był biedny i miłosierny, to zabrałby córkę od wyrodnej matki
            (jesli naprawdę jest wyrodna) albo chociaż próbował to zrobić. A nie umywał ręce
            i przedkładał pracę nad dzieciaka.

            Rosa
            • pola731 Re: to Matka? 27.05.05, 23:37
              O.K. Dwa słowa wyjaśnienia.Po rozwodzie są niecałe pół roku , nie ma żadnej
              rozmowy z ex na żaden temat , ale jak widzę każdy kij ma dwa końce. A trzymam
              stronę rodziny męża bo z mojego punktu widzenia mają rację. Pozdrawiam.
              • beza_123 Re: to Matka? 29.05.05, 13:39
                Ależ jeśli matka nie zajmuje się dzieckiem należy rozmawiać z sądem a nie z
                nią. Tylko, że to jest wysiłek. No i trzebaby przymierzyć się do zamieszkania z
                dzieckiem. A to już spory wysiłek, prawda?
                Więc chyba rzeczywiście, niech przestanie płacić i zapomni, że ma dziecko. Tak
                jest najłatwiej.
            • pelaga Re: to Matka? 30.05.05, 12:47
              > Hmm, wychodzi na to, że jest to pierwszy post, w którym się całkowicie zgodzę
              > z Mikawiwink

              I ja i ja smile
    • leeya Re: to Matka? 28.05.05, 09:49
      Tak, to jest matka. Tak samo jak to jest ojciec. Kpisz sobie kobieto. Jak sie
      ojcu nie podoba, jak matka zajmuje sie dzieckiem, to niech zabierze je do
      siebie. Ale pewnie jest tyle "ale" w tej kwestii, ze jest to niemozliwe. Wiec
      lepiej patrzec na brudne i zaniedbane dizecko, sarkac na ex i miec w dupie cala
      reszte.

      Bleh...

      Leeya

      PS. szkoda dziecka w tym calym ukladzie.
      • kini_m Re: to Matka? 29.05.05, 17:32
        No dobra, pewnie ściągnę na siebie gromy za niematkocentryczne podejście, ale
        temat został ruszony. WIęc:
        Pierwsza wątpliwość w szczegółach- co to znaczy:
        > nie wchodzi w rachubę zajmowanie się dzieckiem przez
        > ojca przez cały czas
        Czy matka dysponuje nieprównywalnie wiekszym czasem (nie pracuje) niż ojciec
        który normalnie pracuje (normalnie czyli nie 12godz/dobę)?
        Czy ojciec ma taka specyfike życia (pracy) że jest w domu zaledwie kilka dni w
        tygodniu, lub pracuje po 12godz/dobę?
        Relacja dysponowania czasem dla dziecka będzie mieć tu duże znaczenie.
        Więc jeśli nawet matka mając więcej czasu, na dziecko przeznacza go stosunkowo
        mało - może być to na jej niekorzyść.

        Jesli pytasz się o znaczenie okoliczności dla sytuacji starań o przejęcie
        opieki nad dzieckiem to wyklaruję Twój opis.

        Oczywiście że wychowanie wśród rówieśników ma większe znaczenie niż wychowanie
        wśród dziadków. Dziadkowie mogą dawać wzór zachowań, natomiast nie są
        podstawowym towarzyszem w zabawach i rozwoju dziecka.
        Z tego względu warunki jakie może oferować brat męża w wychowaniu dziecka przy
        rówieśniku poprzez Twoją pomoc (zabawy z Twoim dzieckiem) mogą mieć istotny
        wpływ na wychowanie dziecka. Dziecko potrzebuje rówieśników, częściej niż
        dziadków.

        Jeśli jest w stanie wykazać że matka dziecka dziecka spycha proces wychowawczy
        w sposób nieuzasadniony na dziadków to znaczy że nie wywiązuje się ze swej roli
        prawidłowo. Zwłaszcza gdy w tym samym czasie ojciec dziecka ma możliwość
        zapewnienia opieki.

        > Mała przychodzi od niej brudna , często np o 10.00 jeszcze bez
        > śniadania.
        To mogą być istotne uchybienia w dbaniu o dziecko. Należy je wykazać.

        > Mała [...] opowiada mało ciekawe rzeczy.
        Jeśli dobrze domyślam rodzaj treści, to są bardzo poważne uchybienia w
        pełnieniu roli wychowawczej, od osób (kręgu społecznego) od których przychodzi
        dziecko.

        > matka jest kobietą bardzo wykształconą , ale niestey
        > nie " na poziomie".
        > nie ma żadnej rozmowy z ex na żaden temat
        Wobec tego nie ma co się łudzić na dogadanie, tylko czym prędzej załatwić
        sprawę formalnie. A próby starań na własną rękę (dogadywanie się) mogą
        spowodować nieprzewidywalne zacietrzewienie exi. Przeszłem to na własnej skórze
        i wiem jak niezdolna do dyskusji exia umie z pobocznego problemu uczynić
        utrudnienia dziecku i drugiemu rodzicowi.

        Jesli będzie chciał starać formalnie o dziecko to musi wpierw dobrze wszystko
        przemyśleć i dostosować tryb życia, warunki wychowawcze do dziecka (znacznie
        lepiej niż matka) oraz wykazać uchybienia w pelnieniu roli wychowawczej przez
        matke dziecka.
        Możesz pisać (ew. on) do mnie na priva.
        Pzdr, Kini_m
        • ania_rosa Re: to Matka? 30.05.05, 12:35
          Kini, robaczku, gdybyś Ty tak poczytał posty zanim odpowiesz...
          Rozumiem, że skoro zastrzegasz, że piszesz z pozycji "niematkocentrycznej" to
          oznacza, że reszta wypowiadających się -przez prosty kontrast- jest
          matkocentryczna? To może ja sie zapytam, która pani jest matkocentryczna? MOże
          Mikawi? O, ta to walczy o prawa matek na kazdym forum i przysłania Jej to
          widzenie. A może Leeya? Leeya jasno przecież pisze "matka jest super, odwalcie
          się od matki". A może ja? Ja też napisałam "Broń Boże nie występowac o przejęcie
          praw rodzicielskich, bo matka jest miodzio"...

          Kini, Ty czytasz w ogóle coś poza swoimi tekstami?

          Obiektywizm to jest coś innego niż matkocentryzm. Śmiem sądzić, ze nie ma
          podziału na macochy, samodzielne, matki i nie-matki, kiedy chodzi o tatusia,
          którego serce boli nad dzieckiem, ale najwyraźniej ma jego dobro w poważaniu.
          IMHO sytuacja jest klarowna- dzieciak ma niespecjalny dom, szuka sie rozwiązań,
          tyle tylko, że przejęcie opieki przez ojca nie wchodzi w grę, bo "ojciec
          pracuje". Takie stawianie sprawy- jak słusznie zauważyła Mikawi- jest kpiną. Co,
          mamy polecić dobrą świetlicę osiedlową? Jakich rad niby się od nas oczekuje?
          I jeszcze Kini_m pisze o matkocentryzmie.... Jaja, panie, jaja...

          Rosa
          • pelaga Re: to Matka? 30.05.05, 12:51
            > Kini, Ty czytasz w ogóle coś poza swoimi tekstami?

            Rosa on i swoich nie czyta, bo sa za dlugie wink))
            • ann_mart Re: to Matka? 30.05.05, 12:57
              No Pelaga i Rosa - powaliłyscie mnie, jeszcze się nbie mogę pozbierać z
              podłogi, aż z krzesła spadłam ze śmiechu.
            • kammik Re: to Matka? 30.05.05, 16:17
              A taki mialam dobry obiadek, jak go zebrac z monitora?
          • pola731 Re: to Matka? 30.05.05, 13:01
            Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi. Trochę mną potrząsnęliście i efekt tego
            jest taki że przygotowaliśmy się do załatwiania sprawy Małej w sądzie.Mam
            nadzieję , że będzie Jej lepiej z nami. Może jak sprawa trafi do sądu to matka
            Małej się trochę zastanowi.
            Pozdrawiam.
            • ania_rosa Re: to Matka? 30.05.05, 13:13
              Pola- super. Naprawdę się cieszę z Waszej decyzji. Mam rozumieć, że o przejęcie
              opieki wystąpił ojciec Małej, a nie Ty i Twój mąż? Bo napisałaś to niejasno.
              Zyczę Wam wiele dobrego, dziewczynce też. Nawet jeśli sprawa się nie powiedzie,
              to może otrzeźwi to matkę dziecka i coś się zmieni na lepsze.
              pzdr
              Rosa
          • beza_123 Re: to Matka? 30.05.05, 13:20
            Jednego nie rozumiem. Ja też pracuję. I jakoś wchodzi w grę opieka nad
            dzieckiem. Przecież właśnie to robię. Jestem samotna matką, wychowuję dziecko i
            zarabiam na nasze utrzymanie. I zakładam się, że nie ja jedna, choćby na tym
            forum. Dlaczego w przypadku faceta praca wyklucza opiekę nad dzieckiem a w
            przypadku kobiety nie?????
            • mikawi Re: to Matka? 30.05.05, 14:14
              może ojciec jest marynarzem i nie ma go po pół roku w domu?
              • mikawi Re: to Matka? 30.05.05, 14:15
                eee, sama sobie odpowiem - skoro bierze małą 3 razy w tygodniu to chyba nie
                jest tak źle z tą jego pracą
                • pelaga Re: to Matka? 30.05.05, 14:18
                  Swietne Mikawi wink))))))))))
              • beza_123 Re: to Matka? 30.05.05, 15:43
                wink) OK. A skąd wiesz, że ja nie jestem marynarzem? 8-0
                • mikawi Re: to Matka? 30.05.05, 15:46
                  a jesteś?
                  • beza_123 Re: to Matka? 30.05.05, 16:08
                    No nie, nie jestem. Ale przecież moglabym byćsmile) Miałabym kochanka w każdym
                    porcie i luziksmile
                    A poważnie. Skoro widuje dziecko regularnie, to raczej nie jest marynarzem. Być
                    może pracuje na zmiany (skoro czasem dziecko przychodzi o 10, ale znam i matki
                    pracujące w systemie zmianowym.
                    Z drugiej strony ja wiem, że decyzja nie jest łatwa. Dziecko to obowiązek na
                    całe życie. Nie ironizuję. Mój pan mąż może powiedzieć - przykro mi, odwołuję
                    dzisiejsze spotkanie, nie mogę. A ja? Przecież jeśli ja powiem to samo, to
                    dziecko zostanie samo w domu albo na ulicy. Ale z drugiej strony, ojciec to też
                    rodzic. I jeśli widzi, że matka sobie nie radzi (nieważne organizacyjnie czy
                    psychicznie) to ma psi obowiązek zająć się dzieckiem. A nie tylko utyskiwać.
                    Znam przypadek, w którym po rozwodzie córka została z matką. Potem matka
                    wyjechała na stałe za granicę. Dziecko wychowywała babcia. A po latach ojciec
                    powiedział, że jego córka jest tak samo wychowana jak była żona. (czytaj źle).
                    To akurat jest prawda babcia ma lekko nie ok. Ale tatuś na pytanie dlaczego
                    zostawił dziecko ze stukniętą babcią, nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć. Bo
                    tak było wygodniej???
                    • pola731 Re: to Matka? 30.05.05, 16:56
                      Oczywiście , że wystąpił ( już dziś!) do sądu ojciec Małej , ale będziemy Mu
                      pomagać , nasze dzieci chodzą do jednego przedszkola więc możliwe , że trochę
                      Mała będzie u mnie . Mam nadzieję , że nie będzie przeszkadzało to Jej matce-
                      na zasadzie wzajemności - jak nie może być z moją rodziną to z twoją też nie.
                      Szwagier rozmawiał też wstępnie w pracy - może uda sie to wszystko jakoś zgrać.
                      Dzięki.
                      • beza_123 Re: to Matka? 30.05.05, 17:11
                        Hmm. Szczerze? Jeśli matka się faktycznie nie umiała (nie chciała) zająć
                        dzieckiem to jej "przeszkadzało" jest najmniej ważne.
                        • darcia73 Re: to Matka? 30.05.05, 19:19
                          a ja widze, ze bardziej Pola tutaj rozgrywa sytuację niz ojciec dziecka. Czy
                          ojciec dziecka sam by na to wpadł?
                          "my" zrobilismy, "my" napisalismy.
                          Pola a moze wy krzywdzicie to dziecko i jego matkę?
                          Moze nie jestes obiektywna jako siostra eksa?
                          Teraz dziecko będzie przebywac z Tobą i twoją rodziną a nie z ojcem.
                          Ty się lepiej dogadaj z była bratowa i powiedz, ze chcesz pomagac przy małej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja