szukacie mężczyzn czy ojczymów?

29.05.05, 21:39
IMHO bardzo istotne pytanie zwłaszcza w świetle postu Magdmaz.
Jak to jest, co się dla Was liczy? Czy fajny, idealny facet, który ma alergię
na ojczymowanie może być w ogóle brany pod uwagę? Co z tymi, których uwiera
nasze macierzyństwo, koniecznośc opiekowania się cudzymi dziećmi? Co z takimi,
którzy tolerują pasierbów i nic ponadto?
Dobra, przyznam się bez bicia: temu postowi przyświeca poczucie misjiwink Może
warto się zastanowić nad priorytetami i to im wczesniej tym lepiej?
Z macochami jest nieco inaczej, bo większość z nich jest "weekendowa", więc
świetne porozumienie z pasierbem nie jest najwazniejsze (choć też wazne).
Ojczym jednak zazwyczaj mieszka razem z pasierbem i -chcac nie chcąc- bierze
udział w jego wychowaniu, więc kwestia szacunku, miłości i sympatii ma tu o
wiele większe znaczenie.
No to jak to jest?

Rosa
    • nikita181 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 29.05.05, 23:02
      szukac trzeba człowieka. Do ojczymowania czasem trzeba po prostu dojrzeć. Nikt
      nie zaklada: szukam takiego a takiego. Spotykasz kogoś, coś ci przy nim pika w
      sercu i potem jakos to sie uklada. albo i nie. Mi sie ulożyło, chociaz jak
      spotkalam nexta mialam zlamane serce, zalamanie nerwowe, 6-letnią córkę i bylam
      w ciązy. A teraz mija juz 11 lat, odkąd next jest ze mna. Nie jest latwo, ale
      wiem, że bardzo nas kocha. zawdzieczam mu wszystko. A ex to tylko wspomnienie i
      obcy facet, z którym kiedys bylam.
    • maminekb Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 00:33
      Co za pytanie? Szukam miłości, jeżeli miłość okaże się odpowiednia to będzie
      ojczymem jeżeli nie to będzie to miłość nieszczęśliwa wink
      • ania_rosa Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 00:54
        Pytanie IMO zasadne. Nawet bardzo. Da się je opędzić ogólnikami typu "człowieka"
        czy "miłości", ale mnie chodzi o to, czy pojawia się kryterium "potencjalny
        ojczym"? Miłośc może być najbardziej odpowiednia, ale i tak nie mamy specjalnego
        wpływu na to, czy nasz partner zbuduje więź z naszym dzieckiem, czy nawet nie
        spróbuje tego zrobić. Po prostu trzeba wybrac faceta, który jest dojrzały,
        odpowiedzialny i widzi w dziecku wartość dodaną partnerki, a nie zawalidrogę.

        Czesto rozstajemy się z partnerami mówiąc "w nieszczęśliwej rodzinie nie da się
        wychować szczęśliwego dziecka". Sądzę, że równie logiczne jest wobec tego
        szukanie partnera z uwzględnieniem faktu, że my już MAMY rodzinę i ta rodzina
        tym razem POWINNA być szczęsliwa. No bo co po wspaniałym facecie, skoro nie
        potrafi się on uporać z syndromem "cudzego dziecka"? Nie łączy się Wam to w
        całość? Mnie się łączy.
        Jak dla mnie brzmi to czasem trochę tak, jakbyśmy warunkowały swoje decyzje o
        rozstaniu dobrem dziecka, ale przy kolejnym związku myslały przede wszystkim o
        swoim szczęściu i preferencjach. A dziecko się gdzieś po drodze gubi.
        Zaś najmniej podoba mi się kwitowanie sytuacji słowami "jakoś to będzie" lub
        "dotrą się".

        Rosa
        • maminekb Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 10:37
          Problem w tym że ja nie mam zamiaru tworzyć związku na siłę po to żeby dziecko
          miało ojca. Dlatego w pierwszej kolejności szukam kogoś z kim ja bym chciała
          być i kto by chciał być ze mną, przytulać się do tego mężczyzny, kochać i
          mieszkać z nim i zebym miała pewność że tak będzie zawsze. Oczywiście Jego
          stosunek do Mojego Dziecka będzie decydujący ale jednak to ja muszę wytrwać w
          tym związku. Zatem najpierw muszę choć się zakochać a później obadać jego pod
          kątem partnera na całe życie i potencjalnego ojczyma. Nie mam zamiaru być z
          kimś tylko dlatego że jest odpowiedzialny, zresztą jak mieć pewność że jest?
          Stały związek to bardzo trudne bo z jednej strony musi być miłość między nami i
          musi być to mężczyzna dla mnie a po drugie musi pokochać moje Dziecko. Czyli
          masz rację to się łączy w całość.
          Jak narazie nikogo takiego nie poznałam, dlatego skończyło się na bardzo miłych
          chwilach bez mieszania w to mojej córki.
        • judytak Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 10:52
          ania_rosa napisała:

          > No bo co po wspaniałym facecie, skoro nie
          > potrafi się on uporać z syndromem "cudzego dziecka"?

          przecież to jest sprzecznością samo w sobie: "wspaniały facet" i "nie potrafi
          się uporać", no nie?

          pozdrawiam
          Judyta
          • derena33 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 11:13
            Nie wiem Judyto dlaczego tak sadzisz?

            Tak jak trudno macosze uporac sie z brakiem uczuc do pasierba, ktory
            najczesciej bywa okazjonalnie u ojca, moze byc jeszcze trudniej uporac sie z
            tym problemem mezczyznie, ktory najczesciej zamieszkuje z kobieta z
            przychowkiem.
            Malo tego smiem twierdzic, ze umiejetnosc pokochania cudzego dziecka i bycie z
            nim na codzien, swiadczy o wielkim sercu i nie jest dana kazdemu, co wcale nie
            dyskredytuje tego czlowieka jako czlowieka.

            I nawet jezeli mezczyzna nie potrafi tego zrobic , bo nie da sie nikogo
            pokochac na gwizdniecie, nie znaczy to wcale ze nie moze byc wspanialym facetem
            dla kobiety bezdzietnej.



    • natasza39 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 02:29
      Oczywiście, że to musi być również ojczym. Może nie do tego stopnia
      (przynajmniej w moim przypadku, bo mam za duże dziecko), aby je wychowywać, ale
      musi moje dziecko lubić i rozumieć.
      Nie ma nic gorszego dla związku niż konflikty na tle naszego bagażu zyciowego.
      Każdy z nas nie wział się z nikąd. Każdy ma rodzinę. Matkę, ojca, rodzeństwo.
      Jest trudno jak partner nie akceptuje Twojej rodziny, przyjaciół, nie podziela
      Twoich wartości, miłości i pasji.
      Ale jak nie toleruje Twoich dzieci, to bycie z tym kimś wydaje mi sie
      niemozliwe.
      Sama niezdobyłabym się na deprecjacje jego potomstwa i nie pozwoliłabym aby on
      tak robił.
      Myslę, że żaden rodzic, czy to ojciec czy matka, wychowujac dziecko, będąc z
      nim stale poszukuje takiego partnera, który to dziecko nie tyle pokocha co
      polubi jako cząstkę mnie samego.

      Z chwilą kiedy stajemy sie rodzicami życie przydziela nam rolę najważniejszą w
      zyciu i wszystko inne musi iść na plan dalszy. Każdy kto znajdzie się w tym
      naszym filmie zwanym życiem musi przyjąc to do wiadomości. Inaczej szkoda się
      męczyć.
      Choć bardzo kocham swojego faceta powiedziałabym mu "spadaj" gdyby nie umiał
      dogadać się z moim dzieckiem.
      Nie oznacza to że zawsze bezkrytycznie staje po stronie "młodego"!
      Ale gdyby on czepiał sie mojego dziecka, stawiał ultimatum "on albo ja!", to
      musiałby niestety wypaśc z mojego życia i miłość przeszłaby mi napewno.
      Bezwarunkowo kocha sie tylko dzieci. Inne osoby na moja miłość muszą sobie
      zasłużyc!
      • mamamuta Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 09:15
        dokładnie tak samo uważam i nie potrafiłabym tego lepiej napisac.
    • pelaga Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 08:10
      Dla mnie wiazanie sie z facetem, ktory ma problem z "ojczymowaniem" nie ma
      sensu. Przynajmniej musi tolerowac i lubic moje dziecko. Nie wierze za bardzo w
      milosc obcego faceta do mojego dziecka, skoro biologiczny ojciec nie potrafi
      jej z siebie wykrzesac. Jestem tez przeciwnikiem "pochopnego" przysposabiania
      dzieci przez partnerow matki. Mam takie swoje kryterium wink)) Troszke
      dramatyczne. Mysle, ze o milosci obcego faceta do nieswojego dziecka mozna
      mowic wtedy, kiedy jestesmy pewne, ze po naszej ewentualnej smierci w razie
      niepelnoletnosci, czy niesmodzielnosci dziecka, facet tym dzieckime sie zajmie,
      wychowa, zapewni start w zycie. Ja kogos takiego jeszcze nie spotkalam.
    • vialle Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 13:23
      w tej sprawie nie ma dla mnie kompromisow.
      Facet, ktory by jedynie tolerowal mojego syna - nie mowiac o opcji, ze by nie
      umial sie z nim dogadac, nie mial z nim wiezi, byl w konflikcie, ktoremu
      dziecko by przeszkadzalo - w ogole nie wchodzil w gre. Nie moglabym kogos
      takiego pokochac, po prostu bym nie mogla. Nie wyobrazam sobie zdradzenia
      wlasnego dziecka - bo uwazam ze to by byla zwykla zdrada - i doprowadzenia do
      sytuacji, gdy moje dziecko byloby "laskawie tolerowanym bagazem". Nie moglabym
      byc szczesliwa zamykajac oczy na to, ze moje dziecko nie czuje sie z moim
      wybrankiem dobrze. Potrzeba, zeby moje dziecko bylo kochane i szczesliwe jest
      bez dyskusji priorytetowa w stosunku do mojej potrzeby by byc z kims. Ale zdaje
      sobie sprawe, ze stosunkowo latwo jest mi tak myslec, bo np. problemy bytowe i
      bezpieczenstwo finansowe nie sa moim problemem, wiec nie mam inklinacji by
      szukac oparcia w facecie placac za to szczesciem swojego dziecka.

      Mialam wielkie szczescie, bo spotkalam czlowieka, ktory pokochal mojego synka i
      tak naprawde nie zdarzyly nam sie zadne trudniejsze momenty na linii pomiedzy
      obydwoma panami, malym i duzym (co nie znaczy ze nigdy sie nie zdarza smile ). Na
      samym poczatku naszego zwiazku - zanim uslyszalam "kocham" - moj facet
      zastanawial sie czy bedzie umial pokochac nas oboje, czy znajdzie w sobie
      uczcie do mojego dziecka, nas nie zawiedzie. Nie patrzyl na nasz zwiazek jako
      na zwiazek tylko ze mna - dla niego to bylo "przejecie rodziny". I moim zdaniem
      mial ogromna racje ze tak myslal i ze nie mowil "kocham" dopoki nie czul, ze
      moze dac uczucie i mnie i mojemu dziecku.
      Mysle ze jakikolwiek kompromis w tej dziedzinie - czy to szukanie opiekuna dla
      dziecka, ktorego kobieta nie kocha ale szuka oparcia, czy to wiazanie sie z
      czlowiekiem, ktory nie dba o nasze dziecko i nie nawiazuje z nim wiezi - kazdy
      kompromis w tej dziedzinie jest niebezpieczny.
      • milcha1 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 18:36
        Ojczym również. Nie byłabym z mężczyzną, który łaskawie tolerowłby mojego syna.
        Nie pozwoliłabym na to. Pokochałam człowieka, który zaakceptował w pełni moje
        dziecko, szanuje je, kocha, troszczy się. Mój syn nigdy nie widział
        biologicznego ojca, nie miał z nim żadnej styczności, więc mój mąż jest dla
        niego po prostu tatą.
    • nangaparbat3 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 19:46
      Ojczymowi stanowcze nie - dziecko ma ojca, a gdzie tu brać pannie obcego faceta
      do domu (jak sie rozstawalismy, miała 8, teraz prawie 14). Póki co, biorę pod
      uwagę panów tylko "na odległość" - to może być romans, to może być wielka
      przyjaźń, ale nawet nie myslę o wspólnym mieszkaniu. Nie wiem sama, w jakim
      stopniu ze względu na córkę, a w jakim po prostu dlatego, ze chyba sie do
      małżeństwa nie nadaję.
      MOze za parę lat, kiedy córka się uniezależni, zmienię zdanie. Ale wtedy może
      się okazać, ze za późno. Wiem, że tak może być, ale nie mam poczucia, zebym się
      dla dziecka poświęcała.
    • nilka13 Re: szukacie mężczyzn czy ojczymów? 30.05.05, 22:08
      O, Ania, ale zadałaś pytanie...
      Poznając mojego męża przeprowadzałam już dyskretne badanie gruntu w temacie
      ewentualnego rodzicielstwa; wypadło pozytywnie, ale jak inaczej miało wypaść
      zakochanej dziewczynie?wink
      Teraz już wiem- skoro ojciec ma problemy z kochaniem swoich cudownych, naprawdę
      udanych synów, to jakże mogę liczyć na to, żeby pokochał je inny?
      Myślę, że szukałabym samca na odległość- romans, spotkania- ale bez
      zamieszkania z nim. Może byłoby inaczej, gdybym była z 10 lat młodsza, ale
      teraz nie czuję palącej potrzeby dzielenia z kimś mieszkania.
      Nie mam więc jednoznacznej odpowiedzi na twoje pytanie- wiadomo, mężczyzna ma
      być dla mnie, ale jesli przeszkadzałby mi w interakcjach z dziećmi, to z niego
      rezygnuję.
      Obawiam się jednak, że takie rzeczy wychodzą dopiero w praniu, więc chcesz czy
      nie, serce złamac sobie zdążyszwink
      Nilka
Pełna wersja