Dodaj do ulubionych

sprawa o widzenia?!- co wy na to?

31.05.05, 12:59
Dzisiaj dostałam wezwanie z sądu (mój były mąż złożył wniosek)o widzenia. Już
z eksem nie jestesmy od ponad roku, a on jak do tej pory nie miał ustalonych
widzeń, ale ja mu dawałam synka na spotkania nie robiąc przy tym żadnych
problemów, różnie było, raz co dwa tygodnie, raz co trzy (tego było więcej),
a czasami co tydzień (tego było mniej), to były nieregularne wizyty ze
względu na moją szkołe, ponieważ studiuję zaocznie. W tym czasie jak ja
miałam szkołę nie widywał się z synkiem, ale tylko ze swojej winy, bo
powiedziałam, że może go brać do siebie, ale od rana do wieczora (wtedy jak
ja mam wykłady), bo moja mama nie bedzie mu dawała w południe a odbierała
popołudniu, ponieważ ona jest odpowiedzialna przez cały dzień, a nie od tej
do tej godziny i nie darowałaby jak by sie coś stało w tym czasie jak niby
ona sie ma nim zajmować, ale oczywiście mojmu eksowi nie pasowały godziny
poniewaz pracował (on chciał od 9.00 do 16.00- niedziela, albo od 15.00 do
wieczora- sobota), no więc przez to miał nieregularne widzenia, ponieważ dla
niego nie bede rezygnowała ze studiów, ale w zamian za to, że on nie widział
sie regularnie ja szłam mu na reke i czasami jak mi pasowało widział sie poza
weekendami. I właśnie za tą moją dobroć (bo przecież mogłam utrudniać mu
kontakty) dostałam z sadu sprawe o te widzenia. A wcześniej jak miałam
samochód a on mieszkał 15 km od nas woziłam mu dziecko, a on później napisał
w pozwie, że utrudniam mu kontakty. Co wy na to?, A może wogóle przetsać mu
dawać dziecko, aż do sprawy, jako nauczke?
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 13:09
      Tez mam ostatnio ten problem, co prawda moje dziecko duzo starsze, ale zaczynam
      dumac, skoro ja ide exowi na reke, daje "palec", a on "zzera obie rece", ja
      dostosowuje swoje plany do jego i panienki planow, zeby nie utrudniac, a on ma
      to w d... to moze w koncu przestane byc mila i uprzejma i poczekam na kolejna
      rozprawe??
      • czekolada72 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 13:31
        Dlatego nie zakazuje i dostaje kopa za kopem. Moje dziecko nianczy na
        spotkaniach z tatusiem przybrane rodzenstwo a panienka odpoczywa. Niewatpliwie
        moje dziecko zyska duzo z tych spotkan z tatusiem - kiedys jak nie bedzie jej
        stac na studia bedzie mogla zatrudnic sie jako niania i tatusiowi odpadna
        alimenty.
        Fantastycznie poprostu
        • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 14:45
          Nie no, nie mowmy o takich skrajnoscia. Poza tym Twoje dziecko moze chyba
          wyrazic niezadowolenie z tego, jak wygladaje te spotkania (z tego, co kojarze,
          to juz nastolatka) oraz odmowic w nich udzialu w takiej sytuacji (mowiac to
          ojcu). A moze jej taka sytuacja pasuje?
          • czekolada72 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:20
            Podstawowka. Pewnie, ze jej pasuje, zamiast przygotowac sie np do klasowki -
            robi babki z piasku.
            A powanie - nie wiem co robic w tej sytuacvji, bo niestety widze, ze idzie to w
            zlym kierunku. Moje dobre chcenia kolejny raz wyszly na zle, i niestety nie
            tylko mnie. Bo jak sie ma dziecko, to trzeba wybiegac nieco w przyszlosc. Nie
            mozna powiedziec "dzieciatko baw sie w tykm piaseczku przez najblizsze 5 lat".
            To rodzice powinni zadbac o rownowage miedzy przyjemnosciami a obowiazkami. A
            poki co, to wyszlo, ze ata jest tylko i wylacznie od przyjemnosci (pod
            warunkiem ze jego wklad finansowy wyniesie do 10zl powuzej alimentow/miesiac),
            natomiast od zaganiania do obowiazkow jest juz tylko i wylacznie mama, nie
            mowiac o finansowaniu sad
            Dlatego bardzo powaznie zastanawiam sie nad regulacja prawna, od czego sie
            dlugo wzbranialam, bo wiem ze dotknie to rowniez Mała i mnie sad
            • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:24
              czekolada72 napisała:

              > Dlatego bardzo powaznie zastanawiam sie nad regulacja prawna, od czego sie
              > dlugo wzbranialam, bo wiem ze dotknie to rowniez Mała i mnie sad

              No ja mysle, ze kazda tego typu sprawa powinna byc regulowana sadowo - zeby
              potem nie bylo peanow na temat "dobroczyncow" i pogardy dla tych, co to tylko
              to wykorzystuja.
              Dla swietego spokoju warto miec to czarno na bialym.
              • czekolada72 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:33
                Otoz to! Ja sie wzbranialam, bo sadzilam, ze dorosli ludzie majacy dorastajace
                dziecko sa w stanie sie dogadac i ustalic pewne sprawy. Ale mam dosyc bycia
                wykorzystywana. I po ostatniej zagrywce exa - jestem tak zla, ze... ze
                przestaje byc mila, lagodna, uprzejma, przymykajaca oczy na wszystko.
                Slkoro uwaza sie za madrego, skoro wszystko robi najlepiej - nalezy brac z
                niego wzor - prosze bardzo - bede brala!

                Aha, zeby bylo wszystko jasne - ja nie mam nic przeciwko kontaktom przyrodniego
                rodzenstwa. Ale wybaczcie - nie mozna dziecka kilkunastoletniego sprowadzac do
                poziomu kilkunastomiesiecznego! To jest cofanie go w rozwoju!
                • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:46
                  Czekolada - i co Ci to da???
                  On w sadzie powie , że oczywiście bedzie nalezycie zajmowała sie dzieckiem(
                  czytaj też oboowiązki ) i nie bedzie...
                  Tego wyrokiem sądu nie zmienisz - czyli nie zrobisz z niego odpowiedzialnego
                  rodzica .


              • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:52
                Cytuje:
                No ja mysle, ze kazda tego typu sprawa powinna byc regulowana sadowo - zeby
                > potem nie bylo peanow na temat "dobroczyncow" i pogardy dla tych, co to tylko
                > to wykorzystuja.

                Do sądu chodze gdy mam inny poglad na to co dobre dla mojego dziecka niz jego
                ojciec Ale nigdy z powodów typu żeby ktoś sobie czegośnie mysłał albo nie
                uważałsie za dobrego itd.... bo to nie jest powoód by mieszac w zyciu dziecka-
                a każda taka sprawa miesza.
                • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:54
                  Jesli sad 'przyklepuje' jakies sensowne ustalenia rodzicow, to nie jest to
                  mieszanie w glowie dziecka. Jesli natomiast pomaga w ustaleniu normalnych
                  (czyt. nie uzaleznionych czesto od widzimisie matki) spotkan dziecka z ojcem,
                  to taka wizyta w sadzie tylko dziecku na dobre moze wyjsc.
                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 15:59
                    Jesli natomiast pomaga w ustaleniu normalnych
                    > (czyt. nie uzaleznionych czesto od widzimisie matki) spotkan dziecka z ojcem,
                    > to taka wizyta w sadzie tylko dziecku na dobre moze wyjsc.

                    Ale wtedy do sądu nie idzie sie tak jak ty to widzisz- zeby kotś za dobroczyńce
                    nie uchodził ale poto własnie , ze inaczej widzimy to co dziecku potrzebne i
                    robimy to nie po to by udowodnić coś kom€ś ale po to bo nie możemy patyrzec
                    sobie w oczy - wiedząc , ze o według nas słuszna i ważna sprawe dla dziecka nie
                    zawalczyliś.

                    Mozna w sprawie wizty pójśc do sądu z wielu pobudek
                    1. Udowodnić cos sobie i drugiej stronie - zagrac jej na nosi- pokazać kto góa
                    - żeby nie mowiła o"dobroczynności " itd..
                    2. Można iśc i z przekonania o sprawie dziecka i z poczucia odpwoiedzialności
                    za nie .
                    • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:05
                      Ja mysle, ze w sytuacji, gdy nie ma mowy o dogadaniu sie miedzy rodzicami,
                      do sadu idzie sie po to, zeby wiedziec, na czym sie stoi.
                      To znaczy - ze spotkanie to nie laskawa zgoda matki (lub brak zgody, nawet
                      wbrew dziecku), tylko cos pewnego. I nie chodzi tu o zagranie komukolwiek na
                      nosie.
                      • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:20
                        Cytata erni :
                        No ja mysle, ze kazda tego typu sprawa powinna byc regulowana sadowo - zeby
                        potem nie bylo peanow na temat "dobroczyncow" i pogardy dla tych, co to tylko
                        to wykorzystuja.
                        Do tego sie odnosiłam.

                        Co do :
                        Ja mysle, ze w sytuacji, gdy nie ma mowy o dogadaniu sie miedzy rodzicami,
                        > do sadu idzie sie po to, zeby wiedziec, na czym sie stoi.

                        Nie nie po to jak sie ma dziecko idzie sie do sądu. Jeśli ma się dziecko i
                        idzie sie do sadu - w jego sprawie to tylko wetdy gdy sie jest przekonany o
                        słusznosci sprwy dla dziecka i przekonanym , ze moim obowiązkiem jest bronić
                        wymienionej sprawy dziecka i przekonaym - to własciwie podstawa , ze dziecko
                        tego potrzebuje i chce i że to jest nie do ustalenie poza sądem i musi być to
                        naprawde słuszna i ważna sprawa dziecka..

                        Nie po to by wiedziec na czym sie stoi .

                        Zgodnie z tym co napisałs , rodzic szedłby do sądy dla siebie i w swojej
                        sprawie. .
                        • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:29
                          Widze, ze nie rozumiesz, co napisalam. Jesli rodzice sie miedzy soba dogaduja,
                          to super. Chociaz ja i tak 'przyklepalabym' te umowe przed sadem (wtedy to
                          zadna trauma ani problem). Bo kazdemu z nich moze sie kiedys odwidziec, a tak
                          maja swoja umowe czarno na bialym (czy to tyczy spotkan, czy alimentow,
                          czy czegokolwiek innego).
                          Jesli natomiasy o dogadaniu nie ma mowy, to pozostaje sad - wlasnie po to, zeby
                          wiedziec, na czym sie stoi i na czym stoi dziecko.
                          Bo nie tylko dla ojca jest problemem na przyklad nagly zakaz odwiedzin wydany
                          przez matke (gdy dziecko tych odwiedzin chce). Albo nagla zmiana zasad spotkan -
                          do tej pory spacery we dwoje czy tez wspolne wyjazdy, a nagle siedzenie w domu
                          pod czujnym okiem mamy. Niestety wbrew temu, co sie powszechnie sadzi, nie
                          zawsze wszystkimi kieruje dobro dziecka. I aby zapobiedz rozgrywkom przy ich
                          (dzieci) uzyciu, warto kluczowe sprawy zalatwic w sadzie.
                          • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:37
                            Nie Erni .
                            Widzisz . ja pisałam o przypadkach gdy sie nie dogaduja i td..
                            Ale podając powody dla których trzeba iśc do sądu za każdym razem opierałas
                            siena tym co wazne dla rodzica nie dla dziecka a dopiero pw ostatnim napisałas
                            ze to tez wazne dla dziecka .
                            Zuważ najpier racje rodzica a potem"tez" dla dziecka.

                            Widzisz i to nas rózni.
                            • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:41
                              megan58 napisała:

                              > Widzisz i to nas rózni.

                              Mysle, ze roznic to bym sporo znalazla, mag smile

                              A co do tematu - spotkania sa zazwyczaj przede wszystkim dla dziecka, a rodzic
                              chce moc sie z dzieckiem w odpowiednich warunkach i w odpowiednim wymiarze
                              spotykac. Takze zazwyczaj nie ustala kontaktow dla siebie, tylko dla siebie
                              i dziecka. Ale rozumiem - chcesz sie do czegos przyczepic. No to powodzenia smile
                            • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:41
                              widocznie erin (czy erni jak wolisz) jako a'priori przyjmuje że kontakt ojca z
                              dzieckiem jest dobry dla dziecka, co zwykle tak jest (pomijam patologie) a
                              wtedy wiadomo że do sądu nie idzie się gdy nie ma problemu z tym kontaktem,
                              tylko gdy matka zmienia zdanie zależnie od tego czy ma PMS czy nie. Bo dziecko
                              zwykle samo sobie kontaktu z ojcem nie zabrania
                              • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:46
                                Ha Ha Ha....
                                Tak jak alimenty płaci sie matce w( w domyśle dziecku) ..
                                Własnie takie słownictwo przedstawia prawdziwe intencje i prawdziwe pojmowanie
                                sytuacji i nastawienie.

                                Co do róznic - Oczywiście , ze nie tylko to.I mama nadzieje , ze róznic jest
                                znacznie więcej.
                                • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:00
                                  megan58 napisała:

                                  > Własnie takie słownictwo przedstawia prawdziwe intencje i prawdziwe
                                  > pojmowanie sytuacji i nastawienie.

                                  No to mi wyjasnij - czy jest sytuacja, w ktorej sprawa o kontakty jest dbaniem
                                  tylko i wylacznie o dobro ojca, nie dziecka? Czyz spotkania z ojcem nie sa
                                  tylko i wylacznie dobrem dla dziecka (pomijam patologie). Zazwyczaj dziecko
                                  spotkan chce i im wiecej ich ma (a zazwyczja o poszerzesznie, nie zmniejszenie
                                  wlacza ojcowie), tym lepiej, nieprawdaz?
                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:17
                                    Stawianei znaku równości pomiedzy potrzeby dziecka =potrzeba ojca jest błedem.

                                    Czy to znaczy , ze tego co chce Twój tatato teraz ty chcesz tak samo?
                                    Potrzeby każdego człowieka śa inne i potrzeby , interesy i chęci ojca , matki
                                    dziecka trzeba odzielic od potrzeb chęci itd..
                                    CJeśłi idąc Twoim tokiem rozumowania można przyjąc że potrzeby dziecka =
                                    potzreby mataki - chyba , ze patologia...
                                    • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:20
                                      Jesli potrzeba dziecka jest zwiazana z ojcem (a tak jest, jesli chodzi
                                      o spotkania), to taki znak rownosci mozna postawic. A o kontaktach chyba
                                      rozmawiamy, prawda? No ale masz racje, w sumie to dziecko sie powinno sadzic
                                      z matka o ustalenie kontaktow z ojcem.
                                      • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:29
                                        Iwesz co .. To co piszesz to BZDURY.
                                        Potzxreby - nawet jeśli dotycza tego samego nie musza wygladac tak samo.
                                        Każdy z nas ma potrzebe sisuania - to znaczy , ze jednakową.
                                        Ja mam potrzebe kontaktu z rodzicami to znaczy , ze jedenakoa jak oni ze mna?

                                        Nastolatak a tez ma potrzebe kontaktu z rodzicami - ale często róznia od
                                        potrzeby kontaktu jej rodziców z nią itd..
                                        To ze mamy potzrebe kontakut- to nie znaczy , ze jeszcze taka sama??
                                        Czy dziecko ma potrzebe kontaktu z matka???
                                        To co powinno się sądzić z ojcem ze mu tę potrzebe obraniczana.
                                        Nzawa ogólna - potrzeby nie znaczy , ze chcemy tego samego.
                                        Jeszcze jest koniecznaustalenie rodzaju, częstotoliwości , itd.. Uwierz wielu
                                        czynników i w tym leżą róznice. Nie mówie tu o róznicacg w pogładach rodzic-
                                        rodzic .
                                        Ale rożnicach na pozimie rodzic- dziecko.
                                        A pisenie moja potrzeba - równa sie jego potrzeb .. jest nie znam
                                        określenie...
                                        To nie egoizm - zapatrzenie w siebie.. nie umiem tego nzawać. Na pewno brak
                                        empatii.
                                        • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:34
                                          Mag, spokojnie...

                                          Oczywiscie, potrzeby sa rozne bla bla bla, ale czemu jednak sadza sie rodzice
                                          i to oni decyduja o wymiarze spotkan z dzieckiem tego, ktore nie sprawuje
                                          bezposredniej opieki? I rzadko kiedy pyta sie dziecka, czego chce? I czemu to
                                          matka moze sie zachowywac egoistycznie zabraniajac spotkan, czy tez regulujac
                                          je wg wlasnego widzimisie, a ojciec walczacy o spotkania w wiekszym wymiarze to
                                          ktos, kto ma dobro dziecka w nosie?
                                          No a jesli ojciec wie, ze dziecko chce do niego przyjezdzac, a matka na to nie
                                          pozwala, to moze pojsc do sadu? Bo jego potrzeby=potrzebom dziecka?
                                          • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:38
                                            Nie. Ale przypomina Ci , ze dyskusja dotyczyła tego iż pisząc zwróciła Ci
                                            uwage , ze nie kierujesz sie dobrem i potrzeba dziecka a jedynie potrzeba Twego
                                            M.
                                            Wtedy powiedziałas ze potrzeba ojca to to samo co potrzeba dziecka .

                                            Jesłi jednak to nie to samo . to wracam do puntku wyjscia.
                                            • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:41
                                              Mag... Dziecko gdyby mogło, pewnie spotykałoby sie z ojcem kiedy to tylko
                                              mozliwe. I to jest potrzeba dziecka (bo ono chyba nie formułuje oczekiwan w
                                              formie - pierwszy i trzeci weekend, miesiac wakacji).
                                              Ojciec majac te swiadomosc pisze wniosek do sadu - po to, zeby tym oczekiwaniom
                                              sprostac. To chyba jest jasne jak słonce, a Ty czepiasz sie dla czepiania.
                                              Potrzeba dziecka to spotkania z ojcem (to, czy to pierwszy czy dziesiaty
                                              weekend, nie ma znaczenia). Ojca sprawa, to ustalic, jak te potrzebe zaspokoic.
                                              Jesli nie ma opcji dogadania sie, pozostaje sad. I sad ustala, ze spotkania sa
                                              kiedys tam - nie dlatego, ze taka jest potrzeba ojca, tylko dlatego,
                                              ze ustalenia na pismie sa potrzebne.
                                    • beza_123 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:26
                                      Nie rozumiem. Może coś mi umknęło. Uważasz zatem, że jeśli ojciec chce więcej
                                      czasu spędzać z dzieckiem to jest to zaspokojenie egoistycznych potrzeb ojca, a
                                      nie działanie dla dobra dziecka? Nie ma tak, żeby coś było dobre dla obu stron?
                                      Czyli w takim razie dla dobra dziecka działają ojcowie, którzy biorąc rozwód z
                                      matką rozwodzą się też z dzieckiem??
                                      Dla dziecka regularne kontakty z ojcem, o ile nie bandzior, sa bardzo ważne.
                                      Ale nie wymagaj od 3-4 latka, żeby z Tobą dyskutował na ten temat i ustalał
                                      harmonogram widzeń. Nie możemy, niestety, przenosić naszych "gorących" uczuć na
                                      relacje faceta z dzieckiem. Choć to rzeczywiście trudnesad
                                      • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:31
                                        Nie nie o to chodzi. Ja nie twierdze ani ile czasu ani czy jesli chce wiecej to
                                        powinie czy nie powienie. Ja sie w te materinie nie zagłebiam. Bo to każda
                                        para , albo sama albo w sadzie powinna ustalic sama . Ja uwazam , ze decydujący
                                        głos i wsztsko powinny rozpwtrywać sie z ppozimu dziecka- czego chce dziecko i
                                        jak chce dziecko...
                                      • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:36
                                        . Uważasz zatem, że jeśli ojciec chce więcej
                                        czasu spędzać z dzieckiem to jest to zaspokojenie egoistycznych potrzeb ojca, a
                                        nie działanie dla dobra dziecka? Nie ma tak, żeby coś było dobre dla obu stron?
                                        Czyli w takim razie dla dobra dziecka działają ojcowie, którzy biorąc rozwód z
                                        matką rozwodzą się też z dzieckiem??
                                        - Napisz mi gdzie to napisałam ....

                                        > Ale nie wymagaj od 3-4 latka, żeby z Tobą dyskutował na ten temat i ustalał

                                        Ni enie wymagam - ale z jego zachowan postaw - można smiało wysnuć jak chce by
                                        wygladały takie spotkania.

                                        Nie możemy, niestety, przenosić naszych "gorących" uczuć na
                                        >
                                        > relacje faceta z dzieckiem. Choć to rzeczywiście trudnesad

                                        Nie mama gorących ani nie gorących uczuc...

                                        Radze przeczytąc
                                        Bo dyskusja na pocżatku toczyła sie po co chodzi sie do śadsu . Po to by
                                        ustalic to czego samemu sie chce - czy po to by ustalicco dobre dla dziecka
                                        A teraz przeszła na poziom
                                        czy potrzeba ojca = potrzeba dziecka i oznacza to samo
                                        • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:41
                                          > Ni enie wymagam - ale z jego zachowan postaw - można smiało wysnuć jak chce
                                          > by wygladały takie spotkania.
                                          a kto te wnioski będzie wysnuwał? ojciec czy matka? ona wie co jest dobre dla
                                          dziecka, ojciec już nie? czyli to ona ZDECYDUJE jak powinny wygladać spotkania
                                          i czego CHCE dziecko. A jesli ojciec ma ODMIENNE wnioski co do dobra dziecka?
                                          • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:45
                                            Najeliej psychologowie i tak sie dzieje jak rodzice nie potrafiasie porozumiec.
                                            Ale ida do psychologów - bo kochaja dziecka a maja odmienny puntk widzenia i
                                            chće dla niego dobrze, a potem jeśłi dalej nie potrafia to do śadów +RODKA
                                            ale .. nie po to by 1. inni nie mowili o "dobroczynnosci"
                                            lub by Oni wiedzieli na czym stoją ale dlatego , ze chcea dobrze dla swojego
                                            dziecka.

                                            Widzis można zrobić tę sama czynośc z róznych pobudek.
                                            np.
                                            Pani zgubiła portfel
                                            1. Mozna go po znalezieniu doodacpani - bo wiesz , ze może to jej ostatnie
                                            pieniaz, to jej własnośc - a ty jesteś uczciwa.
                                            2. Można oddac licząc zna znlaeżni i jeszcze licząć na to ze oprócz tego sie
                                            zarobi ..
                                            Jedna i ta sama czynnośc może byc dobra i haniebna w zależeności czemu sie to
                                            robi.
                                            • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:50
                                              zacytuję wypowiedź erin

                                              "Mag... Dziecko gdyby mogło, pewnie spotykałoby sie z ojcem kiedy to tylko
                                              mozliwe. I to jest potrzeba dziecka (bo ono chyba nie formułuje oczekiwan w
                                              formie - pierwszy i trzeci weekend, miesiac wakacji).
                                              Ojciec majac te swiadomosc pisze wniosek do sadu - po to, zeby tym oczekiwaniom
                                              sprostac. To chyba jest jasne jak słonce, a Ty czepiasz sie dla czepiania.
                                              Potrzeba dziecka to spotkania z ojcem (to, czy to pierwszy czy dziesiaty
                                              weekend, nie ma znaczenia). Ojca sprawa, to ustalic, jak te potrzebe zaspokoic.
                                              Jesli nie ma opcji dogadania sie, pozostaje sad. I sad ustala, ze spotkania sa
                                              kiedys tam - nie dlatego, ze taka jest potrzeba ojca, tylko dlatego,
                                              ze ustalenia na pismie sa potrzebne."

                                              wybacz, ale porównania ze zgubieniem przez kogoś portfelu nie rozumiem
                                              • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:58
                                                Przypomne - Domali napisął, ze najleiejh w takich sprawach pójsc do sądu zeby
                                                wiedzieć na czym sie stoi..
                                                , zeby nie liczycna dobroczynnośc.I od tego zaczełasie dyskusja. Bo jak
                                                napisłam do sadu warto iś wtedy gdy walczy mo sprawe dzieck . Wykazałm, ze w
                                                swoich sforumłowaniach domali na pierwszym miejscu wykazjue czego potrzebuje
                                                i chce jeje M nie dziecko.A wiec tak naprawd idzie w sprawie M nie dziecka.
                                                Jeśli na pierwszym miejscu napisała, ze ida do sadu , bo dzieck mówi , ze chce
                                                tych spotakn, ze teskini itd.. Nic by m nie napisała.
                                                Potem razme z domali próbowałyście mi udowodnić ze potrzeby ojca= potrzeba
                                                dziecka - dlatego pisła o potrzebach ojca.

                                                Jełsi i to sie obaliło..
                                                To jak niaśłam w ostatnim momenice (posice) naisałyscue ze to potrzeba
                                                dziecka...

                                                Mikawi- przykład z Motywem działani . ten sam czyn moze byc jednoczesnie dobry
                                                i złe w zaleznosci od motywu
                                                • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:03
                                                  Mag, a Ty jednej podstawowej rzeczy nie zrozumiałaś - ja nie pisałam
                                                  o potrzebach dziecka, bo to jest z założenia wiadome - ze kontakty z ojcem to
                                                  jest potrzeba dziecka. Dziwne, ze takiego zalozenia ja i mikawi robic nie
                                                  musialysmy, Ty - i owszem.

                                                  Ale koniec. Dziekuje za dyskusję smile
                                                • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:08
                                                  > Przypomne - Domali napisął, ze najleiejh w takich sprawach pójsc do sądu zeby
                                                  > wiedzieć na czym sie stoi..
                                                  > , zeby nie liczycna dobroczynnośc.I od tego zaczełasie dyskusja. Bo jak
                                                  > napisłam do sadu warto iś wtedy gdy walczy mo sprawe dzieck

                                                  czy kontakt ojca z dzieckiem nie jest właśnie dla dobra dziecka? czepiasz się
                                                  słówek, owszem - to ojciec idzie do sądu żeby ustalić sposób i częstotliwość
                                                  swojego kontaktu z dzieckiem = kontaktu dziecka ze sobą. Dlaczego? Po to, aby
                                                  matka nie mogła traktować dziecka jak własności a ojca jak popychadła, któremu
                                                  może zabraniać/ograniczać częstotliowśc kontaktu według własnego widzimisię.
                                                  Nie pisz mi tylko że matka to robi dla dobra dziecka, bo wie lepiej. Ojciec ma
                                                  odmienne od matki zdanie co jest lepsze dla dziecka - czy raz na miesiąc czy
                                                  raz na tydzień - DLATEGO idzie do sądu. Sąd chcąc wydać opienie co jest dla
                                                  tego dziecka lepsze - zasięga rady psychologów. Wydaje wyrok. Ojciec ma pewnośc
                                                  że matka nie będzie pomiatać dobrem dziecka ograniczając ten kontakt oraz nie
                                                  będzie pomiatać nim. Po to właśnie idzie do sądu.

                                                  > Jeśli na pierwszym miejscu napisała, ze ida do sadu , bo dzieck mówi , ze
                                                  chce
                                                  > tych spotakn, ze teskini itd.

                                                  jak ma usłyszeć to ojciec który NIE MA MOŻLIWOŚCI zobaczyć swojego dziecka bo
                                                  matki zdaniem (takie wnioski wyciągnela) to jest lepsze dla dziecka?
                                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:14
                                                    Wybcz mikai , ale własnie te słowka swiadcza o nastawieniu do całehj spraw.
                                                    Ide do sau - by jej obiniżyc alinety ( nie dziecku)
                                                    ide do sadu - by wiedzieć na czym stoje, buy nie liczycna dobrodusznośc
                                                    Cyz jak tu napisłą Autorka posta - zabronie mu kontaotku ..
                                                    To wszystko pokazuje ze trasktuje sie sprawe dziecka przedmiotowo.
                                                    A nie patrzy sie na dobro dziecko.
                                                    Jeśli komuśl leży ono na sercu idzie do sadu - bo musi , bo wwwg.niego dziecko
                                                    cierpi , bo wg, niego dziecku dzieje sie krzywda...
                                                    I tam jesli jste sór szukany jest kompromis.

                                                    I tu własnie przykład z portwelem sie kłania . Pujsci do sadu w tej samej
                                                    sprawei , ale z innych pobudek.
                                                  • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:22
                                                    > Ide do sau - by jej obiniżyc alinety ( nie dziecku)
                                                    kto tak napisał? jak facet idzie do sądu obniżyć alimenty to zwykle dlatego że
                                                    ON nie jest w stanie tyle płacić a nie żeby robić na złość eks żonie, czy żeby
                                                    dziecko miało mniej (oczywiście są i takie egzemplarze, ale to tak samo jak eks
                                                    żona mówi "podwyższę MU alimenty i jeszcze podam do komornika jak się spóźni
                                                    choć dzień" - widzisz tu dobro dziecka? bo ja tylko dziką satysfakcję że JEMU
                                                    dokopię)

                                                    > Jeśli komuśl leży ono na sercu idzie do sadu - bo musi , bo wwwg.niego
                                                    dziecko
                                                    > cierpi , bo wg, niego dziecku dzieje sie krzywda...

                                                    idzie się też dlatego że ma się odmienne poglądy na różne kwestie które tego
                                                    dziecka dotyczą
                                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:30
                                                    Widzisz mikaiw to spsob mysęłnia. Ja jej obiżealmienty - nie widze dziecka i
                                                    jego potrzeb.Widze ja a ona cóa nprzeciez to dla mnie obcy człwoeik.
                                                    Jak ojciec mów - musze mniej płacic na dziecko- zzwycaj ma swidomosci komu
                                                    bdzie mniej płacic.
                                                    podwyższę MU alimenty i jeszcze podam do komornika jak się spóźni - dokładnie
                                                    zieje nienawiści i przedmiotowym podejsicem. Chcęc dokopania drugiej stronie,
                                                    tak samo jak tekst faceta o alimenbtac-Obniże jej. Oni ciagle walcza...


                                                    idzie się też dlatego że ma się odmienne poglądy na różne kwestie które tego
                                                    > dziecka dotyczą
                                                    - tak i tu sie zgadzam po warunkiem, ze uważamy ze to dla dobra dziecka - a
                                                    nie tylko nie po naszej mysli albo jak podała domali 1. Bzeby wiedzieć na czym
                                                    sie stoi
                                                    2. zeby kotśnie musiał chwalić sie dobroczynnoscia.
                                                  • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:55
                                                    megan58 napisała:
                                                    > idzie się też dlatego że ma się odmienne poglądy na różne kwestie które tego
                                                    > > dziecka dotyczą
                                                    > - tak i tu sie zgadzam po warunkiem, ze uważamy ze to dla dobra dziecka - a
                                                    > nie tylko nie po naszej mysli albo jak podała domali 1. Bzeby wiedzieć na
                                                    czym
                                                    > sie stoi
                                                    > 2. zeby kotśnie musiał chwalić sie dobroczynnoscia.

                                                    owszem RÓWNIEŻ dlatego żeby ojciec nie był pomiatany przez byłą żonę, która
                                                    własnie w ten sposób - poprzez dziecko - odgrywa się na nim za swoje prawdziwe
                                                    lub urojone krzywdy i żeby nie musiał słyszeć jaka to ona dobra i wspaniała
                                                    jest że jemu (a nie dziecku) idzie na rękę że pozwala zabrać dziecko na dłużej
                                                    albo do jego domu;
                                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:57
                                                    Mikawi - ale ten argument- dla mnie na koncu nie na poczatku. A tuchyba
                                                    byłwłasnie motorem działania - bo przeż kilka wypowiedzi wypowiadany tylko on i
                                                    jako najważniejsz. A słowka...
                                                    Przecież autorke tego postu - też oceniasz poprzes slowa które napisłal....
                                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 15:13
                                                    Dziekuje mIkawi za rozmowe.
                                                    Chyba nie zgdzoimy sie.
                                                    Teraz na spokojnei pozwól , zeCi cos napisze.
                                                    Ja w swoim postepowaniu - które nie musi byc dobre staram sie przestrzegac
                                                    zasady1. Zatargi pomiedzy mnaa ojcem dziecka sa zupełnie czym s inny niz
                                                    kontakt dziecko ojciec.
                                                    Jesli dodgadamy sie co do fromy kontaktu i czestotliwosci - uwazam nze nie
                                                    powinna byc zmienian bez wzgledu na stan relacja miedzy mna a ojcem dziekca.
                                                    Chodzi o dziescko - jesli pozwole zgodze sie na cos - i poddzidziłam do spraw
                                                    dziecka poważnie - to znaczy przemyslalam te sprwy od strony dziecka i
                                                    uważalam , ze były dla niego dobre - nie zmieniam tego.
                                                    Uważam , ze takie zmiane sa złe i ze jest to graniem dzieckiem -
                                                    Wykorzystywanei swoich praw .
                                                    Ale tak smo uważam ze pojcie do sadu - tylko poto by cos komus udowodnić a nie
                                                    z przekonanai , ze to jest dobre dla dziecka jest tez zlem.
                                                    ale to tylko ja i moje ocena sytuacji i potepowania . Dla mnie to zle. Ale nie
                                                    znaczy ze moje ocena jest sluszna
                                        • beza_123 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 13:42
                                          megan58 napisała:

                                          > . Uważasz zatem, że jeśli ojciec chce więcej
                                          > czasu spędzać z dzieckiem to jest to zaspokojenie egoistycznych potrzeb ojca,
                                          a
                                          >
                                          > nie działanie dla dobra dziecka? Nie ma tak, żeby coś było dobre dla obu
                                          stron?
                                          >
                                          > Czyli w takim razie dla dobra dziecka działają ojcowie, którzy biorąc rozwód
                                          z
                                          > matką rozwodzą się też z dzieckiem??
                                          > - Napisz mi gdzie to napisałam ....
                                          >
                                          Wyżej, nie dosłownie


                                          > > Ale nie wymagaj od 3-4 latka, żeby z Tobą dyskutował na ten temat i ustal
                                          > ał
                                          >
                                          > Ni enie wymagam - ale z jego zachowan postaw - można smiało wysnuć jak chce
                                          by
                                          >
                                          > wygladały takie spotkania.
                                          Nie wydaje mi się. Chyba tylko drogą selekcji negatywnej. Jak dziecko ucieka na
                                          widok tatusia, to można myśleć, że coś jest nie tak. Choć czasem to znaczy
                                          tylko, że dziecko nie chce tracić z oczu mamusi.


                                          >
                                          > Nie możemy, niestety, przenosić naszych "gorących" uczuć na
                                          > >
                                          > > relacje faceta z dzieckiem. Choć to rzeczywiście trudnesad
                                          >
                                          > Nie mama gorących ani nie gorących uczuc...
                                          >
                                          > Radze przeczytąc
                                          > Bo dyskusja na pocżatku toczyła sie po co chodzi sie do śadsu . Po to by
                                          > ustalic to czego samemu sie chce - czy po to by ustalicco dobre dla dziecka
                                          > A teraz przeszła na poziom
                                          > czy potrzeba ojca = potrzeba dziecka i oznacza to samo
                                          nie =, ale może i często bywa zbieżna.

                                          Może coś mi w środku umknęło, ale ... w dalszym ciągu mam wrażenie, że dziecko
                                          nie jest tu kluczowym elementem. To oczywiście tylko wrażenie.
                                              • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:36
                                                gdzies już to napisałam z faktu ze twierdze ze potrzeby dziecka nie musza byc
                                                takie same jak rodzica - nie wynkia iz wiem jakie sa.Moga byc , mniejsze
                                                wieksz, lub czasowo takie same ale inne w formi itd.. Moga róznic sie
                                                szczególami. np.miejscem spotkania, tysiącami rzeczy. daletgo jesłi nie ma
                                                mozłiwosci doagadania jest potrzeban pomoc z zwenatrz . wiadomo najelpej jesli
                                                potarafai uzgodnićto miedzy soba.
                                                I specjalnie pisze potrzeby dziecka nie rowna sie potrzeba rodzica. Bo dotyczy
                                                to zarówno matki i ojca. A i jeszcze winny sobie zdawac sprwe , ze wiek , to
                                                zmienia. I co za kazdym razem do sadu????
                                                • beza_123 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:47
                                                  Cóż, jeśli rodzice nie są w stanie się dogadać, pozostaje sąd. Z całą niechęcią
                                                  zgadzam się z twierdzeniem, że matki często wykorzystują dzieci jako narzędzie
                                                  rozgrywek z ojcami. Może nawet równie często, jak ojcowie rozwodzą się i z
                                                  matkami i z dziećmi crying
                                                  • megan58 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:53
                                                    Zgadzam sie z Toba. Jedno ale. Do sadu - bo uwazam , ze moje dziecko jest
                                                    krzywdzone - wychowaniem, spsosbe opiek , zminejszaniem kontatku - dziecko to
                                                    odzczuwa.
                                                    A nie na zasadzie - bo jak tak chce , bo ja do tego mam prawo.Bo chce wiedziec.
                                                    itd..

                                                    A jak jest - roznie jest. Wazne zeby pilnować wlasnego zycia.
                                                    Zeby człowiek mogł sokojnie patrzec na swoje dzieci ze swiadomoscia , ze nie
                                                    skrzywdził ich Dlaetgo zmiatam stad bo sie zasaiedziałam.
                                                    Oceniać jacy sa inny nie ma ...
                                      • pelaga Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 08:03
                                        > Dla dziecka regularne kontakty z ojcem, o ile nie bandzior, sa bardzo ważne.

                                        Dokladnie REGULARNE!!!!!!! To jest slowo klucz. A nie takie, ze tatusiek znika
                                        na 3 lata, aby wic nowe gniazdko i dobro dziecka zupelnie nie zaprzata mu wtedy
                                        glowy, jak rownez kontakty jakiekolwiek z owym dzieckiem, potem pojawia sie,
                                        walczy o niepozbawienie go wladzy, z ktorej zupelnie nie korzystal wczesniej
                                        (ani prawa ani tym bardziej obowiazki zupelnie mial w powazaniu,)ustala jakies
                                        kontakty sadownie, po czym pod wplywem pewnej "uroczej" osobki zada
                                        rozszerzenie kontaktow, choc z wczesniejszych ustalen sadu nawet w 20% nie
                                        korzysta. A zdaje sie, ze choc obie panie rozmawiajac niby_ogolnikowo maja na
                                        mysli obie dokladnie te sama sytuacje.

                                        Ps. Czyzby na nowym forum dla macoch bylo tak nudno, ze trzeba sobie adrenaline
                                        na samodzielnej ponosic??? Czy to tylko PMS?
                                        • mikawi pytanie 03.06.05, 11:17
                                          czy szanowne moderatorki mogłyby udzielić mi informacji dlaczego moje posty z
                                          dwóch wątków zostały usunięte? prawda tak w oczy kole?
    • oleczka_a Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 13:53
      Dziewczyny, czy te dzieci sa tylko Wasze? Traktujecie je jak swoja wlasnosc!
      Karolcia, Ty naprawde utrudniasz ojcu kontakty z synem. Twoja mama ma byc
      odpowiedzialna za dziecko caly dzien, skad taki okres rozliczeniowy, cale
      szczescie ze nie caly miesiac lub rok! A nie pomyslisz, ze dziecko potrzebuje
      ojca? Nie dziwie sie Twojemu bylemu mezowi, ze szuka pomocy w sadzie - nie
      wyglada na to, aby mogl sie dogadac z Toba.
      Jeli chodzi o zajmowanie sie dzieckiem przez rodzenstwo przyrodnie - to chyba
      tez nic dziwnego. Dziecku dobrze robia kontakty z rodzenstwem, choc Wam sie to
      nie podoba. Jak dziecko jest z mama, to mama tez mu chyba nie poswieca calego
      czasu.
      Zadziwiajace dla mnie jest czasem, ile sil i emocji ludzie sa w stanie
      poswiecic na walke z bylym malzonkiem, poswiecajac nawet dobro wlasnego dziecka.
      Acha, ja tez rozstalam sie z mezem. Dzieci mieszkaja ze mna, ale spedzaja u
      ojca co drugi weekend oraz jeden dzien w kazdym tygodniu. Tez tego nie lubie,
      bo tesknie wtedy za nimi, ale to nie sa tylko moje dzieci. I do rozwoju
      potrzebuja taty. I dziekuje Bogu, ze ich tato chce z nimi spedzac czas.
      Zycze Wam troszke wiecej dystansu do Waszych bylych - bedzie to z pewnoscia z
      pozytkiem dla Waszych maluchow.
      smile
      ola
    • beza_123 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 14:01
      Ja nie rozumiem. Jak Twoja mama jest z dzieckiem to musi być cały dzień? Nie
      może na pól dnia pozwolić dziecko zabrać ojcu?
      Sorry, ale mnie też to pachnie utrudnianiem i złą wolą a nie trudnościami
      obiektywnymi.
      Mnie też wkurza dostosowywanie dnia do pana męża, żeby mu było wygodnie, ale
      dziecko nie wiem, że to zgrzytanie to moje zęby i mówi wszędzie, że ona się
      widuje z tatusiem kiedy tylko sobie zażyczy. I niech w to wierzy jak najdłużej.
    • bojana Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 14:01
      karolcia2005 napisała:

      ......... A może wogóle przetsać mu
      > dawać dziecko, aż do sprawy, jako nauczke?

      Świetny pomysłwink
      Możesz nawet posunąć się dalej - oszpecić dziecko żeby dopiec eksowi. Niech ma
      drań za swoje!

      Nie przyszło Ci do głowy, że ojciec po prostu chce uregulować kontakty z
      dzieckiem?

      Pozdrawiam
      ....................................
      I co na to NATO?
      NATO na to nic
    • done2 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 14:56
      "ja mu dawałam synka na spotkania nie robiąc przy tym żadnych
      problemów..." "to były nieregularne wizyty ze względu na moją szkołe, ponieważ
      studiuję zaocznie"

      No, to rzeczywiście nie robiłaś żadnych problemów...

      "bo moja mama nie bedzie mu dawała w południe a odbierała
      popołudniu, ponieważ ona jest odpowiedzialna przez cały dzień, a nie od tej
      do tej godziny"

      Ale o co chodzi?!

      "ale oczywiście mojmu eksowi nie pasowały godziny poniewaz pracował"

      No, to świnia, mógł się zwolnić z pracy i pójść na bezrobotne bez prawa do
      zasiłku (bo zwolnił się sam). Bezczelny typ, rzeczywiście.

      "w zamian za to, że on nie widział sie regularnie ja szłam mu na reke i czasami
      jak mi pasowało widział sie poza weekendami"

      Ależ Ty masz gołębie serce, normalnie.

      "bo przecież mogłam utrudniać mu kontakty"

      Że co?

      "A może wogóle przetsać mu dawać dziecko, aż do sprawy, jako nauczke?"

      Koniecznie!!! Że też dopiero na to wpadłaś?!



    • bbbb10 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 31.05.05, 19:29
      mam nadzieję, że w sądzie wreszcie cię oświecą, że dziecko jest WASZE a nie
      tylko twoje! Za co chcesz dać nauczkę i komu? Przecież dziecku też będzie
      brakować ojca jak zabronisz mu się z nim spotykać. I tak ustalą mu kontakty,
      jak nie od razu to przez RODK.
      Zamiast robienia na złość polecam szklankę wody zamiast, którą powinnaś wypić
      parę lat wczesniej, to nie miałabyś takiego problemu.
        • karolcia2005 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 01.06.05, 09:01
          Ale to nie o to chodzi, że ja mu nie chcę dawać dziecka, chcę tylko, żeby
          zrozumiał, że tak jak on ma swoją prace to tak samo ja mam szkołe i ona również
          jest ważna jak jego praca. Jemu chodzi o to, że ja mam jakieś wymagania (tj.
          szkoła), bo jak na razie on tylko rozkazuje kiedy i na ile chce się widywać z
          małym , a jak mówie mu, żeby brał go codziennie na dwie-trzy godzinki (bo on
          twierdzi, że na więcej nie ma czasu w tygodniu) to on mówi, że jemu takie
          krótkie spotkania nic nie dadzą, a tu chodzi przede wszystkim o dziecko i to
          czy dziecku dadzą takie spotkania, a nie jemu. On widzi tylko swoje potrzeby, a
          dziecka i moje sie nie liczą. Według was powinnam rzucić szkołe i być na każde
          zawołanie mojego męża. A jeżeli chodzi o moją mame to ona nie bedzie woziła
          synka do eksa kilkanaście kilometrów (zreszta nie miałaby czym)zeby sie spotkał
          z nim, tylko to on powinien przyjezdzac, a jemu sie nie chce, rano ja woze go
          do moich rodziców i żeby go eksowi dać, to musiałabym zarwyać wykłady.
          • karolcia2005 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 01.06.05, 09:07
            Mało tego ja za dwa lata skończe studia i bede miala kazdy weekend wolny i
            bedzie mi wszystko jedno czy sad ustali np. pierwsze i trzecie weekendy, a on
            jest piekarzem i kazdy zaklad inaczej sobie nalicza godziny pracy, a w
            niektorych piekarniach jest praca w weekendy, np. co drugi, i niech mu sie
            zlozy spotkanie z malym i praca, tak jak mi spotkanie i szkola to ciekawe kiedy
            bedzie go bral, no bo przeciez bedzie mial sadownie ustaloe konkretne daty
            wizyt, no chyba,ze bedzie latal do sadu wraz ze zmiana pracy (bo jak na razie
            te zmiany czesto mu sie zdarzają).
    • jonajona Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 01.06.05, 10:41
      Ja Ciebie rozumiem, mam wciąż podobne sprawy sad, tylko, że mój były cały czas
      twierdzi, że nie widuje sie z dzieckiem wogule, mimo opieki kuratora ( na
      okoliczność kurateli nad tym czy rzeczywiście te spotkania dochodzą do
      skutki ). Kurator pisze, że widzi go gdy dziecko przyprowadza a on mówi, że nie
      widzi sie z dzieckiem bo ja zabraniam. tylko, że mój eks to inna historia.
      Dlatego, może to dobrze, że taka sprawa o kontakty się odbedzie bo sąd Wam
      dopasuje odpowiednio spotkania, musisz tylko o wszystkim pisać czyli swoje
      postulaty itp. a napewno będzie ok, o ile masz normalniejszego eksa, niż mój.
      Bo u mnie nie bedzie normalnie i nie jest.
      Trzymam kciuki.

      ps. u mnie było na odwrót : najpierw on studiował i brał kiedy nie miał
      zjazdów, jak skończył studia pozwał mnie za uniemożliwianie kontaktów.
    • tata_malolata Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 10:41
      karolcia2005 napisała:

      >ja mu dawałam synka na spotkania nie robiąc przy tym żadnych
      > problemów, różnie było, raz co dwa tygodnie, raz co trzy (tego było więcej),
      > a czasami co tydzień (tego było mniej),
      ----------------------
      "Nie robiąc żadnych problemów" - raz na 2-3 tygodnie ???????????????
      PYTANIE: Czy to on nie miał czasu by zająć się swym dzieckiem częściej czy
      PRZYPADKIEM NIE BYŁO TAK, ŻE TO TY UWAŻAŁAŚ I UWAŻASZ, ŻE TAKA CZĘSTOTLIWOŚĆ
      JEST WYSTARCZAJĄCA ????


      > to były nieregularne wizyty ze
      > względu na moją szkołe
      --------------------
      No taaaaak.


      > W tym czasie jak ja
      > miałam szkołę nie widywał się z synkiem, ale tylko ze swojej winy, bo
      > powiedziałam, że może go brać do siebie, ale od rana do wieczora (wtedy jak
      > ja mam wykłady), bo moja mama nie bedzie mu dawała w południe a odbierała
      > popołudniu, ponieważ ona jest odpowiedzialna przez cały dzień, a nie od tej
      > do tej godziny
      -------------------------
      TO CHYBA JAKIEŚ WYGŁUPY ?!?!?!?!?
      NIE PISZESZ CHYBA POWAŻNIE ?!?!?!?!

      A tak przy okazji - czy przypadkiem to nie dziecko Twoje i Twojej matki smile))


      > mojmu eksowi nie pasowały godziny
      > poniewaz pracował (on chciał od 9.00 do 16.00- niedziela, albo od 15.00 do
      > wieczora- sobota), no więc przez to miał nieregularne widzenia, ponieważ dla
      > niego nie bede rezygnowała ze studiów
      ---------------------
      PRACOWAŁ - Zwyrodnialec jeden ! Pracować mu się zachciało smile)))))
      A co przeszkadza Ci studiować ? Czyżby to, że on przyjdze po dziecko i się nim
      zajmie przez przedpołudnie było taką przeszkodą, która uniemożliwia
      studiowanie? Mnie się wydaje, że wręcz przeciwnie, że to pomoc i wsparcie
      jakiego wiele kobiet - PRAWDZIWYCH samodzielnych mam - nie ma ze strony swoich
      mężów. Pisząc to co piszesz jesteś jakby "niedelikatna" wobec tych, którzy mają
      PRAWDZIWE PROBLEMY i po prostu "przechlapane"


      > czasami jak mi pasowało widział sie poza
      > weekendami.
      -------------------
      "jak MI pasowało" - bez dalszego komentarza.


      > I właśnie za tą moją dobroć ...
      -------------------
      Faktycznie. "DOBROĆ" smile


      > A może wogóle przetsać mu
      > dawać dziecko, aż do sprawy, jako nauczke?
      --------------------
      DOBROĆ DO KWADRATU



      P.S. A tak na koniec. Aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś mógł napisać takie
      rzeczy i by były one prawdziwe... To chyba jednak jakiś wygłup - a może nie?
      Może jednak prawda - sam przecież doznałem i poznałem na własnej skórze do
      czego zdolna jest płeć piękna sad
      Może nie powinienem się dziwić ...

      • karolcia2005 Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 12:02
        Nie widuje sie z dzieckiem tylko i wyłącznie ze swojej winy, bo zamiast
        przyjechac po dziecko to oczekuje, że ja mu je zawioze, jezeli by mu zalezalo
        to bral by go co weekend, malo tego prosilam go by bral codziennie malego, ja
        go do tego nie zmusze.
        > PYTANIE: Czy to on nie miał czasu by zająć się swym dzieckiem częściej czy
        > PRZYPADKIEM NIE BYŁO TAK, ŻE TO TY UWAŻAŁAŚ I UWAŻASZ, ŻE TAKA CZĘSTOTLIWOŚĆ
        > JEST WYSTARCZAJĄCA ????
        On widocznie nie ma czasu, poniewaz jak napisalam wyzej, ja chce zeby spotykal
        sie z ojcem codziennie i nie uwazam zeby raz na 2-3 tygodnie bylo
        wystarczajace. jezeli cos piszesz to czytaj wszystko to co napisalam, bo nie
        bede pisala ciagle tego samego.
        > PRACOWAŁ - Zwyrodnialec jeden ! Pracować mu się zachciało smile)))))
        > A co przeszkadza Ci studiować ? Czyżby to, że on przyjdze po dziecko i się
        nim
        > zajmie przez przedpołudnie było taką przeszkodą, która uniemożliwia
        > studiowanie? Mnie się wydaje, że wręcz przeciwnie, że to pomoc i wsparcie
        > nie prcauje, tylko uważa, że jest wystarczająco zmęczony pracą by brać synka
        od rana w sobote.
        A co do tego, że chce sie nim zająć przedpołudnie, to żeby on sie z nim zajął
        to musze zarwać wykłady, jechac do moich rodziców (ok 25 km od uczelni) pozniej
        musze jechac do miejsca zamieszkania mojego bylego (ok. 15), a później wrócić
        z powrotem na uczelnie (i wszystko autobusem), jak by on nie mógł jechać do
        moich rodziców i go wziąść! O wiele krócej by mu wyszło. Ale pewnie napiszesz,
        że moi rodzice z łaski swojej mogliby go zawiesc, ale moim rodzicom zdrowie nie
        pozwala tłuc sie autobusami tylko dlatego, że mojemu eksowi sie nie chce!
        • pelaga Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 02.06.05, 14:54
          > moi rodzice z łaski swojej mogliby go zawiesc, ale moim rodzicom zdrowie nie
          > pozwala tłuc sie autobusami tylko dlatego, że mojemu eksowi sie nie chce!

          Ani Twoi rodzice ani Ty nie macie OBOWIAZKU wozenia dziecka na wizyty do ojca.
          Jak chce sie z dzieckiem widywac to musi ruszyc dupe i po nie przyjechac, na
          wlasny koszt i wlasnym wysilkiem, to samo powiedza mu w sadzie. Tez przez jakis
          czas popelnialam ten blad, wozac dziecko ojcu, a jemu sie wydawalo, ze mnu sie
          to nalezy. Nie nalezy sie. Jesli jedyny problemem jest to, ze tatusiowi sie nie
          chce jechac po dziecko to ja wymiekam. I ja ustawialabym wszystko tak, zeby
          wlasnie wtedy, kiedy masz zajecia on angazowal sie w opieke nad dzieckiem,
          odciazajac Twoich rodzicow. Przygotuj sobie Twoja propozycje spotkan,
          zakladajac jego przyjezdzanie po dziecko i przedstaw ja w sadzie.
    • leeya Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 09:37
      mikawi napisała:

      > Czy to tylko PMS czy Zespół Długiego Niedopchnięcia?

      Mikawi,

      kiedy Samodzielne na Macochach odpowiadaly w postach, dodam, ze bez obrazania,
      TWA sie obrazilo i zalozylo ukryte macochy. I cool. Ale dlaczego do jasnej
      cholery uzurpujesz sobie prawo do przylazenia tu i OBRAZANIA kogokolwiek?? A co
      do ZDN, to wybacz, ale raczej u ciebie sie ono ujawnia.

      A co do osobistych wycieczek, niech sie Domali broni. Chyba, ze przyjelas
      posade jej bodyguarda.

      Leeya

      PS. adrenaline podnoscie sobie gdzie indziej.
      • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 11:06
        leeya, mam nadzieję że zdążysz przeczytać moją odpowiedz bo jak widać cenzura
        nie śpi smile
        erin, ja i mag rozmawialyśmy sobie GRZECZNIE na temat potrzeby ustaleń sądowych
        oraz motywów tych ustaleń. Dyskusja była przynajmniej na argumenty, nikt nikomu
        niczego nie wytykał. Przylazła (jeśli już używasz tego słowa) pelaga i walnęła
        jak łysy w beton - "już ja wiem co macie na myśli" i sruuu - wycieczka
        osobista. O tym czy któraś z nas ma PMS to również ona napisała jakbyś nie
        zauważyła (to tak w kwestii OBRAŻANIA). A co do roli bodyguarda - etat u kamili
        przyjęła? Więc bądź tak miła i postaraj się o minimum obiektywizmu.
        • pelaga Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 11:41
          > erin, ja i mag rozmawialyśmy sobie GRZECZNIE

          Nie uwazam, ze to bylo grzecznie. Napadalyscie na Megan, a to nie ma nic
          wspolnego z grzeczna dyskusja.

          > na temat potrzeby ustaleń
          > sądowych
          > oraz motywów tych ustaleń. Dyskusja była przynajmniej na argumenty, nikt
          > nikomu niczego nie wytykał. Przylazła (jeśli już używasz tego słowa) pelaga i
          > walnęła
          > jak łysy w beton - "już ja wiem co macie na myśli" i sruuu - wycieczka
          > osobista.

          Zacytuje megan:
          ************
          * Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to?
          * megan58 02.06.2005 13:38 + odpowiedz


          *Nie. Ale przypomina Ci , ze dyskusja dotyczyła tego iż pisząc zwróciła Ci
          *uwage , ze nie kierujesz sie dobrem i potrzeba dziecka a jedynie potrzeba
          *Twego M.
          ************
          Czy to, ze odwolala sie do meza erin to tez juz wycieczka osobista??? No to w
          koncu gadaly o potrzebach meza erin, czy tylko grzecznie dyskutowaly? Nie
          zauwazylam NIGDZIE, zeby erin wyparla sie, ze dyskutuje o swojej sytuacji, ze
          swojego punktu widzenia. A poza tym to ja nigdzie nie PRZYLAZLAM, bo to jest
          forum samodzielnych matek, czyli jestem u siebie.
          Nie WALNELAM niczym tez o beton, tylko wyrazilam SWOJE zdanie na temat, o
          ktorym dyskutowaly. Wyrazilam to nie uzywajac slow uwazanych powszechnie za
          obraziliwe.

          > Otym czy któraś z nas ma PMS to również ona napisała jakbyś nie
          > zauważyła (to tak w kwestii OBRAŻANIA).

          Jest subtelna roznica miedzy PMSem a SDN, ale widac nie dla ciebie.

          Etatu u Kamili nie przyjelam, nie bronie jej, wyrazam swoje wlasne zdanie na
          temat zachowania ojca, ktory porzuca dziecko na dlugie lata, a potem walczy o
          swoje prawa. I MAM DO TEGO PRAWO.

          > Więc bądź tak miła i postaraj się o minimum obiektywizmu.

          Wzajemnie smile

          Zyczenia z wycietego postu nadal aktualne smile
          • e_r_i_n Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 14:46
            pelaga napisała:

            > Nie zauwazylam NIGDZIE, zeby erin wyparla sie, ze dyskutuje o swojej
            > sytuacji, ze swojego punktu widzenia.

            Bo erin nie ma ochoty udowadniac, ze nie jest wielbladem i reagowac na osobiste
            wycieczki. Ja dyskutowalam ogolnie, oczywiscie na podstawie wlasnych
            doswiadczen (bo tylko tak mozna), a ze ktos wie lepiej, co autor ma na mysli?
            Coz, nic na to nie poradze.

            A Ty, Pelago, daruj juz sobie analizy psychologiczne i odgrywanie ciagle tej
            samej, zdartej płyty. Osoba najbardziej zainteresowana tych slawetnych 'trzech
            lat' nie rozgrzebuje, wiec i Ty tego nie rob.

            Pozdrawiam
            • pelaga Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 06.06.05, 10:38
              > A Ty, Pelago, daruj juz sobie analizy psychologiczne i odgrywanie ciagle tej
              > samej, zdartej płyty.

              Tak sie sklada, ze jest to forum publiczne i moge wyrazac swoje poglady. A ty
              nie musisz tego czytac, jesli cie to nudzi. A juz na pewno nie powinnas
              narzucac swojej woli innym uczestnikom i nie powinnas pisac, co powinni robic.

              > Osoba najbardziej zainteresowana tych slawetnych 'trzech
              > lat' nie rozgrzebuje, wiec i Ty tego nie rob.

              Moja wypowiedz byla zaadresowana do konkretnej osoby i nie bylas nia ty domali,
              a ze dostrzeglas podobienstwo do swojej sytuacji, no coz... Moja wypowiedz
              mowila o sytuacji, w ktorej prawa i widzimisie ojca nie powinno byc brane pod
              uwage, a juz na pewno nie ma ono nic wspolnego z dobrem dziecka.
      • leeya Mikawi.... Erin.... 03.06.05, 17:43
        tak troche z zycia mojej rodziny.

        Moi rodzice maja Prochnice (kota) i Pupe (psa). Pupa z wloskiego mozna
        tlumaczyc "dziewczyna gangstera", a moi rodzice mieszkaja we Wloszech. Tak wiec
        Prochnicy czasem odwala i wywala smietnik. Rozciaga smieci po calej kuchni.
        Jedyne co dziala na nia karcaco to pochlapanie jej woda. Jednak jak Pupa widzi,
        ze ktos bierze spryskiwacz natychmiast staje w obronie Prochnicy. Tak wiec w
        domu rozpetuje sie pieklo, Pupa szczeka, rodzice probuja to wszystko uspokoic,
        a Prochnica spokojnie lezy na parapecie i zadowolona patrzy na to.

        Jakos tak mi sie ta sytuacja kojarzy z dzisiejszymi postami. Zgadnij z kim Ty
        mi sie kojarzysz Mikawi...?

        Ale do rzczy. Bedzie prywata i personalnie, wiec licze sie z tym, ze
        moderatorki skasuja.

        Domali vel erin vel inne nicki sama sie podlozyla wywlekajac swoje prywatne
        zycie na forum. Przy okazji Kamili tez. I teraz obraza boska bo ktos jej dowala
        personalnie odnoszac sie do zycia w realu? Heh... I teraz dalej... Tak, masz
        racje Dominiko, Kamila nie wywleka tych "zakletych" 3 lat. Ty natomiast
        wywlekasz rzekome zakazy w kontaktach ojciec syn. Pisze RZEKOME bo nie wierze,
        ze ktokolwiek ZAKAZUJE kontaktow. Postawa typu: po cholere wyciagacie tamte
        trzy lata braku kontaktu z synem, skoro Kamila ich nie wyciaga, lepiej
        popatrzcie, jak Ona teraz zakazuje kontaktow - mierzi mnie. Prywata straszna, a
        nawet wyrazenie zdania o kims konkretnie z mojej strony. Jednak wszystko to co
        pisze bylo juz napisane na obu forach przez Dominike, ja jedynie wyrazam zdanie
        na ten temat.

        Przepraszam Kamila, wywolanie Twojej osoby w tym poscie...

        I tak na dogrywke jeszcze.
        Dlaczego Wy zawsze, mam na mysli Erin i Mikawi, stanowicie taki nierozlaczny
        duecik, kiedy chcecie komus "dokopac"? Wciaz pamietam akcje sprzed jakiegos
        czasu, kiedy zmieszalyscie mnie z blotem. Tez razem.

        Aha Mikawi, szkoda, ze moderatorki skasowaly Twoj post w ktorym pisalas o
        ZDNie. Jezeli wedlug Ciebie PMS (zespol napiecia przedmiesiaczkowego -
        okreslenie uzywane w medycynie) jest obrazliwy, to sorry Cie bardzo.

        A Pelaga nie musiala tu przylazic, Ona jest u suiebie, w przeciwienstwie do
        Ciebie i Erin vel....

        Leeya

        PS. To czy wywolam wojne i dalsza wymiane zdan malo mnie obchodzi. W koncu
        wyrzucilam z siebie to, co mnie gryzlo od jakiegos czasu. Ale w imie czego mam
        sie powstrzymywac??
        • e_r_i_n Re: Mikawi.... Erin.... 03.06.05, 19:28
          leeya napisała:


          > Tak, masz racje Dominiko, Kamila nie wywleka tych "zakletych" 3 lat.

          Leeya, złotko, ja nie Kamilę miałam na mysli.
          Nie ona jest NAJBARDZIEJ zainteresowaną osobą.

          Oburzenia, ze ktos cos o mnie pisze nie wyrazam, natomiast nudne jest ciagle
          powtarzanie tego samego, szczegolnie, gdy ma na celu tylko i wylacznie
          poulewanie sobie. Ale po raz n-ty tego tlumaczyc nie mam ochoty.

          Pozdrawiam i smacznego winka zycze.
          • e_r_i_n PS 03.06.05, 19:29
            A z Anią się szalenie lubimy i dziwnym trafem mamy podobne zdanie na wiele
            tematow. Przepraszam bardzo.
            --
            Wiktorek
            • edzieckokarenina Re: PS 03.06.05, 19:48
              e_r_i_n napisała:

              > A z Anią się szalenie lubimy i dziwnym trafem mamy podobne zdanie na wiele
              > tematow. Przepraszam bardzo.
              *****
              nie przepraszaj za tą szaloną przyjaźńwink
              to dobrze że jednak ktoś Cię lubismile
              miłego weekendu
          • virtual_moth Re: Mikawi.... Erin.... 03.06.05, 19:51
            e_r_i_n napisała:

            nudne jest ciagle
            > powtarzanie tego samego, szczegolnie, gdy ma na celu tylko i wylacznie
            > poulewanie sobie. Ale po raz n-ty tego tlumaczyc nie mam ochoty.

            Erin, no weź, napisz już tylko ostatni raz, jak to exia utrudnia kontakty,
            prosimysmile Może ktos uwierzy, oprócz Aniwink

            Pzdr
          • jo.an.na Re: Mikawi.... Erin.... 18.06.05, 18:56
            > Leeya, złotko, ja nie Kamilę miałam na mysli.
            > Nie ona jest NAJBARDZIEJ zainteresowaną osobą.

            Najbardziej zainteresowana osoba jest twoj pasierb, to oczywiste, ze on nie
            wywleka ojcu trzech lat, tylko pewnie cieszy sie, ze jego stary znowu sie z nim
            widuje czasami, bo dzieci na ogol (do pewnego wieku) kochaja rodzicow
            bezwarunkowo, niezaleznie od swinstw, jakie ci im zrobili. O co zaklad, ze w
            analogicznej sytuacji wiktor nie bedzie mial pretensji do ojca o brak kontaktu,
            tylko bedzie cieszyl sie, ze znowu ma tate?
      • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 12:42
        proszę o wskazanie podstawy usunięcia mojego ostatniego postu - odpowiedzi do
        pelagi? fajna strategia - "my was obrzucać błotem, nie dając prawa do
        odpowiedzi" nie ma to jak prawo pięści szanownej władzy na własny brak
        argumentów buahahahaha
        • virtual_moth Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 13:05
          Ja jestem stanowczo za tym, aby nie kasować postów w stylu "a ty jesteś głupia,
          masz wszy i cierpisz na brak chłopa". Po pierwsze - nikogo, kto ma łeb na
          karku takie teksty nie obrażają, po drugie - niosą duży ładunek informacji o
          osobie, która je generuje, po trzecie - nie odbierajcie nam jednej z tych
          nielicznych okazji do spontanicznego rechotuwink

          Pzdr

          P.S. Tak, wiem, mikawi że nie napisałaś "jesteś głupia i masz wszy", ale myślę,
          że spokojnie byłabyś do tego zdolna, skoro uważasz, że tekst "cierpisz na
          syndrom wiecznego niedopchnięcia" może stanowić jakikolwiek argument w dyskusji.
          • mikawi Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 13:12
            jak cytujesz rób to dokładnie;
            btw - jaki argument stanowi w dyskusji wypowiedź pelagi:
            "Czyzby na nowym forum dla macoch bylo tak nudno, ze trzeba sobie adrenaline
            na samodzielnej ponosic??? Czy to tylko PMS?"
            mentalnośc kalego?
            a do moderatora - jakoś wyzwisk typu "śmieciu" od pewnego pożal sie Boże
            gentelmena nie usuwałaś

            • dyrgosia Re: sprawa o widzenia?!- co wy na to? 03.06.05, 13:21


              "Czyzby na nowym forum dla macoch bylo tak nudno, ze trzeba sobie adrenaline
              > na samodzielnej ponosic??? Czy to tylko PMS?"

              Ten tekst nie jest skierowany do kogoś imiennie.

              > a do moderatora - jakoś wyzwisk typu "śmieciu" od pewnego pożal sie Boże
              > gentelmena nie usuwałaś

              Trzeba było zgłosić, nie czytam wszystkich wątków, nasza praca jest społeczna.
              Obok każdego postu jest koszyczek , wystarczy kliknąć.

              Na tym kończę składanie wyjaśnień.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka