Jak się rozwieść?Długie....

01.06.05, 08:21
Witam was samodzielne mamy,
od dłuższego czasu czytam wasze posty.
Był czas ,że nawet tu nie wpadałam,było dobrze w moim małżeństwie.
Nie wiem czy mam wogóle prawo tu pisać,czy moje problemy
sa na tyle poważne by zaprzątać wam głowę.
Jesteśmy 4 lata po ślubie, mamy prawie 2 letnią córeczkę.
Nie ukrywam ,że mój mąż lubi piwo i wykorzystuje każdy wolny wieczór na piwsko
5-8 sztuk spokojnie,papierochy itd.Oboje pracujemy, nie zarabiamy dużo, bo
prawie co miesiąc musi coś pożyczyć ,ponieważ brakuje do 1-wszego.On potrafi
ostanie 50 złotych wydać na swoje przyjemności,późńiej pożycza od matki,
a ja muszę świecić oczmi.Nie szaleje sama po sklepach bo boję się że kasy
zabraknie na małej mleko .Oszczędzam , nie chodzę co miesiąc do fryzjera.
Jego pomoc w domu jest żadna, leży na kanapie.Problemem jest powieszenie
szafki.Wierzcie mi jak bym umiała sama bym,to zrobiła.Nigdy nie wstawał do
dziecka w nocy, wykąpał ja może 3 razy.Zrobić coś do jedzenia, to dla niego
ogromny problem.Jak go o coś poproszę to twierdzi że nie jest moim pomagierem!
Ma 31 lat niczego sobe sam nie kupił, piszę o samochodzie czy
komputerze,jeszcze przed ślubę chlał z kumplami pod sklepem.Myślałam ,że
rodzina, małżenstwo trochę to zmieni.Jego ojciec był alkoholikiem, matka
rozwiodła się po 25 latach poniżania i bicia.Na razie mnie nie bije,ale
popycha i obraża,poniża przy małej.Mój ojciec też taki był,ale nie pił.Ale
teraz z mama już parę ładnych lat jest ok.mamy mieszkanie na nas oboje,nie
chcę iść z mała do rodziców tym bardziej ,że wziełam kredyt na wykończenie
mieszkania i tym bardziej ,że moi rodzice dali pieniądze na to mieszkanie,co
zrobić byśmy mogły zostac w tym miezkaniu same bez niego?Musimy się
zamieldować na stałe.Czy nie zabierze mi małej?Umarałabym.Czy rozwodzić się z
orzekaniem o winie czy bez orzekania.ile to potrwa?Ile się płaci?
Dodam,że szukam mu lepszej pracy,tzn. lżejszej, wczoraj był na rozmowie i nie
mogł trafić i tak mnie opi..lił,ręce mi opadały.Wszystko robię sama w
domu,muszę pamiętać o rachunkach.Jak ma pieniądze to przpieprza
wszystko.czasami martiwę się gdzie on pójdzie ...mam dosyć całego życia z
nim,alemożę z przyzwyczajenia tak się martwię, a on ma mnie głeboko gdzieś.
Proszę was doradzcie coś.
pozdrawiam gorąco
    • elaw2 Re: Jak się rozwieść?Długie.... 01.06.05, 11:52
      Jak się rozwieść to Ci nie napiszę. Powiem jednak, że istnieje duże, a nawet
      bardzo duże prawdopodobieństwo, że masz w domu alkoholika. Te 5-8 piw jest tego
      potwierdzeniem. Piszesz, że wszystko musisz za niego robić. To szukanie pracy i
      pracodawca, do którego nie mógł trafić rozkłada na łopatki. Piszesz, że jeszcze
      nie stosuje przemocy fizycznej a czym jest popychanie? Piszesz, że potrafi
      beztrosko przeputać pieniądze. O dom i córeczkę nie dba. Zresztą po co, skoro
      Ty robisz wszystko! Wiesz, jak przeczytałam Twój post to przypomniała mi się
      sytuacja w której jeszcze kilka lat temu sama tkwiłam, choć było dużo bardziej
      dramatycznie (przemoc fizyczna, chlanie ostre). Na początek przestań matkować
      mężowi, jest dorosły i to on powinien być odpowiedzialny za rodzinę. Piszesz,
      że jak go poznałaś to spędzał czas przed budką z piwem. Nie łudź się, bardzo
      rzadko rodzina zmienia alkoholowe przyzwyczajenia. Choć może w Twoim przypadku
      będzie inaczej. Życzę mądrych decyzji.
    • magdmaz Re: Jak się rozwieść?Długie.... 01.06.05, 12:26
      Kochana, na co Ty czekasz??? Ratuj swoje życie, póki jesteś młoda, energiczna i
      zaradna. Z czasem może byc tylko gorzej. Ale żeby wnieść sprawę o rozwód musisz
      być zdeterminowana, bo to długa i trudna przeprawa. Nastaw się na wszystko, co
      może byc najgorszego, ciosy poniżej pasa, obrzucanie błotem. Po pomoc idź do
      ktoregos z ośrodków pomocy dla kobiet lub pomocy ofiarom przemocy w rodzinie.
      Tam prawnicy mają dyżury, pomoga napisać wniosek i poradzą, ale czeka się ok.
      miesiąca na wizytę. Nie wiem, gdzie mieszkasz, może poszukaj pod Organizacje i
      Stowarzyszenia w książce telefonicznej?
      Trzymaj się. I nie hoduj pasożyta.
      Magda
    • mami-ma Re: Jak się rozwieść?Długie.... 01.06.05, 13:23
      Hej
      Bardzo ci wspolczuje. Ja jestem w podobnej sytuacji, z tym ze moj m jest
      hazrdzista, tez traci bardzo duzo pieniedzy, a mi wszystko wypomina.o tym sie
      nie mowi , ale jest to problem zblizony do alkoholizmu.Ja juz pierwszy krok
      zrobilam.
      Zycze powodzenia.
      • koralik6 Re: Jak się rozwieść?Długie.... 01.06.05, 13:53
        Z tego co piszę widzę, że szarpią Tobą skrajnie różne emocje. Chcesz być z
        mężem, ale jednocześnie chcesz, żeby był inny. Pamiętaj, że rozwód to
        ostateczność, ale też czasem nie ma innego wyjścia, zwłaszcza jeśli trzeba
        chronić dziecko.
        Szczerze Ci napiszę, że są małe szanse na to, żeby Twój mąż zmienił się w
        innego, odpowiedzialnego za dom i rodzinę człowieka. Chyba byłaby tu potrzebna
        jakaś pomoc z zewnątrz, może terapia rodzinna?
        Rozstanie i rozwód boli i trwa, ale też oczyszcza i stwarza nadzieję na lepsze,
        choć może samotne życie. Wiem, bo sama przez to przechodzę.
        Życzę powodzenia, ciesz się mała, a szczególnie dzisiaj, bo to jej dzień smile
        Pozdrawiam, Ania
    • paulina1982 Re: Jak się rozwieść?Długie.... 01.06.05, 17:21
      Nie wiem do czego jest zdolny twój mąż .Jeżeli boisz sie o to ,że kiedyś
      zabierze Ci dziecko lepie bylo by gdyby to byl pozew z orzeczeniem o winie -
      napewno potrwa dłużej i sa wszystkie brudy wyciagane na wierzch a jesli bez
      orzeczenie -sprawa trwa dwie, trzy rozprawy i po ptokach -wieksza kultura.Ja
      wlasnie tak sie rozwodzilam .Jesli nie chcesz placic za rozwód (na poczatku
      bediesz musiala zaplacic)musisz powiedziec o tym w sadzie ze nie stac cie na
      ten rozwod bo jestes samotna matka zarabiasz tyle i tyle i nie starcza ci na
      zycie -a moze to trzeba w pozwie napisac-musisz sie dowiedziec,ale wiem ze jest
      taka mozliwosc.jesli chodzi o alimenty musi byc to uwzglednione w pozwie-
      pozniejsze rozprawy o alimenty sa bezplatne.
      teraz moja rada
      odeszlabym jak najszybciej .jestes mloda i silna kobieta .skoro wytrzymalas to
      wszystko przez ten czas wytrzymasz i ten rozwod -nie jest tak zle na rozprawie
      Ponoc rozwod jesli chodzi o skale emocji jest porównywalny do śmierci znajomej
      ci osoby wiec jest duzy ,ale napewno przed a nie w trakcie .W sadzie wyglada to
      naprawde w porzadku.Jasne ze jak sa te wlasnie brudy wciagane na swiatlo
      dzienne to jest troche nie ciekawe ,bo to wszysto boli .Ale trzeba na to
      poparzec z innej strony.bedziesz wolna ,twoje dziecko nie bedzie patrzec na to
      jak ojciec sie zalewa piwskiem -moga byc skutki wychowywania sie w takiej
      rodzinie -sama moze siegnac po alkohol lub jak to bywa w rodzinach toksycznych
      bedzie podswiadomie szukac sobie trudnych zwiazkow z meżczyzna ,moze
      alkoholik,mezczyzna po rozwodzie ,dzieciaty lub znacznie starszy...
      Ja zrobilabym to dla tej malej istoty ,ale zanim to zrobisz daj mu szanse na
      zmiane .Wytlumacz ,że odejdziesz jesli sie nie zmieni.podniesie reke na ciebie
      bo twoja wypowiedz mu sie nie spodoba spakój go ,wyprowadz pod jego
      nieobecnosc ,zmien zamek i poinformuj o tym policje -beda czujni w razie
      jakiegos glupiego wybryku z jego strony.Jesli bedzie cie prosic o jeszcze jedna
      szanse ,mozesz sie zgodzic ale nie u ciebie w domy -separacja a zarazem
      obserwacja zmiany o ile taka nastapi.I tak jak juz ktos napisal wyzej -nie badz
      dla niego ty wsparceim ,czyli matką ,żona i kochanką.odstaw te przyjemności na
      bok ,przynajmniej na jakis czas.Zobaczysz sama .wiem ,że wiesz co masz robić i
      nikt Ci nie podpowie lepiej niz twoje własne serce.
      Przepraszam,że pisze co masz zrobić -nie rób ,ale ja takiego świnie (sorry) bym
      przestraszyła a to czy sie boi sama zobaczysz
      • oliwiska Re: Jak się rozwieść?Długie.... 02.06.05, 10:05
        dziękuję wam za te słowa,
        utwierdzają mnie one w przekonaniu,że
        muszę coś z tym zrobić.
        Po przedwczorajszej awanturze
        przestał się do mnie odzywać.
        Mam wrażenie po takiej kłótni jakby
        to wszystko mi się sniło,koszmar.
        Mam dosyć matkowania mu,dbania o wszystko,
        chce w końcu by ktoś dbał o mnie ,pomagał mi!
        pozdrawiam
    • tata_malolata Re: Jak się rozwieść? 02.06.05, 11:08
      Pytasz "jak się rozwieść"
      O tak. Znajdziesz tu silną "grupę wsparcia" w tym temacie smile))

      A po co się nakręcać ?

      Zdaj sobie sprawę, że te które przegrały za nic w świecie nie powiedzą "źle się
      stało, żałuję". Będą Cię wspierać by i Tobie się nie udało.

      Może najpierw zadaj sobie i uczestnikom trochę inne pytanie: jak się nie
      rozwieść ?
      Jak pomóc najbliższemu - źle czyniącemu - człowiekowi ?
      Jak uratować prawdziwy dom dla dziecka ?
      Jak nie zostać samodzielną mamą ?

      • beza_123 Re: Jak się rozwieść? 02.06.05, 11:54
        Ty żartujesz? Bo jeśli to solidarność płciowa, to źle pojęta. Poczytaj z kim
        ona żyje!!! Codziennie piwo, wydawanie ostatnich pieniędzy an fajki, krzyk, bo
        nie mógł znaleźć firmy, w której ONA go umówiła na rozmowę o pracy??? To nie
        jest facet. To jest pieprzony pasożyt. Co powiedziałbyś o kobiecie, która
        codziennie pije przed telewizorem i kompletnie nie zajmuje się dzieckiem??? W
        imię czego ona ma zniszczyć swoje życie i dzieciństwo swojego dziecka?? Żeby
        facet miał wygodę? Bez pierdół. Wygoda pasożyta nie jest aż taka ważna.
        I jeszcze jedno. Wszystkie tu żałują. Bo najlepiej (i najłatwiej) jest
        wychowywać dziecko w pełnej rodzinie. Ale nie za wszelką cenę. Zostałeś kiedyś
        sam z dzieckiem na miesiąc? Z biegunką, chorobą, bolącym ząbkiem, złym humorem?
        Kiedy trzeba do przedszkola a dziecko płacze bo brzuch a do Ciebie już dzwonią
        z pracy, a tatuś nie odbiera telefonów, bo to nie jego dzień widzeń? Myślisz,
        że któraś się na to zdecydowała z wygodnictwa??? Z dobrobytu??
        • tata_malolata Re: Jak się rozwieść? 02.06.05, 13:26
          1)Fakt - z piwem jest problem.
          2)Nie poszedł na rozmowę o pracę - głupota
          itd itd...

          Tak zgadzam się to nie świadczy najlepiej o człowieku.
          I choć wiem, że "leczenie" z takich problemów nie jest łatwe myślę, że jednak
          najpierw należałoby zcząć od zaproponowanych przeze mnie pytań - JAK NAPRAWIĆ?
          Kroki ostateczne podejmować gdy inne drogi są nieskuteczne.


          A w kwestii "pasożytnictwa" i przywar kobiet.
          Ileż jest kobiet (a znam takie) które:
          - wydają sporo pieniędzy na ciuchy i kosmetyki nie myśląc o budżecie domowym
          ani o oszczędnościach
          - spędzają przy telefonie kilka godzin dziennie, rachunek za telefon i komórkę
          to powiedzmy 300-400 zł (naprawdę znam 3 takie panie)
          - nie gotują - tylko wpychają dzieciom papkę ze słoiczków Gerbera
          - itp. itd.

          Można by rzucać tu większymi i mniejszymi zarzutami.
          A my i tak WAW kochamy i znosimy te straszne upokorzenia smile)))))))


          Czy zostałem kiedyś z dzieckiem na miesiąc?
          Nie miałem szansy.



          • beza_123 Re: Jak się rozwieść? 02.06.05, 13:33
            Ale my rozmawiamy nie o paniach, które znasz tylko o dziewczynie, którą mąż
            traktuje jak popychadło (dosłownie) i wentyl bezpieczeństwa. Przeczytaj jej
            post.
            "Nie szaleje sama po sklepach bo boję się że kasy
            zabraknie na małej mleko .Oszczędzam , nie chodzę co miesiąc do fryzjera..."
            Kurcze, nie uważasz, że zasłużyła na lepszy los? Ma robić z siebie męczennicę,
            po to, żeby buc miał wygodę?
            • alabama8 Re: Jak się rozwieść? 02.06.05, 14:01
              Zacznij od drobnostek, przestań mu prać, gotować, prasować, skoncentruj się na
              sobie i dziecku. Ja w pewnym momencie tak zrobiłam i dużo lżej mi teraz z tym,
              jestem wyspana, nie czekam na chłopa który wracał o 23 z pracy codziennie, nie
              martwię się co on zje, nie piorę mu. Teraz się dopiero nauczył że pranie to
              zajmuje trochę czasu. Kiedyś uważał że czepiam się bez powodu bo co to za
              sztuka włączyć pralkę. Tylko potem to trzeba rozwiesić a dziecko akurat che
              siku, kupę, włazi na stół, akurat jest b.głodne i tp.
              Zakupy - akurat tyle ile potrzebujesz ty i dziecko. I nie musisz mu oświadczać
              że przestajesz obsługiwać: ot, zapomniałaś ugotować, nie miałaś siły na pranie.
              Jak zgłodnieje i zabraknie mu czystych gaci to zobaczymy co zrobi.
Pełna wersja