Jaki rozwód?

02.06.05, 23:51
Prosiłabym Was bardziej doświadczone Samomamy, o radę w kwestii rozwodu - z
orzekaniem o winie czy nie?
Wiem że zdania są podzielone, a ja nie wiem co o tym mysleć. Slyszałam że
rozwody z orzekaniem o winie są często inscenizowane. I nawet jeśli
rzeczywista wina jest mojego męża to nigdy nie wiadomo do jakich bzdurnych
akcji dojdzie w sądzie, taki rozwód może się ciągnąć latami a i tak mogę go
nie wygrać.
Z drugiej strony boję się przyszłości, mój synek ma dopiero 4 miesiące. Poza
tym miotają mną uczucia - i co tak odpuścić i dać mu rozwód za porozumieniem
stron, po tym co zrobił? (w skrócie po 4 latach małżeństwa zostawil mnie gdy
byłam w 5 miesiącu ciąży zaplanowanej o którą starlismy się bardzo długo,
przegrałam z "przyjaciólką").
Proszę Was o zdanie. Wiem że niektóre z Was są juz po lub w trakcie, a na
pewno wiecie więcej ode mnie smile

Z góry dzięki bardzo
A.
    • md0512 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 00:37
      Cześć smile

      Niestety, to prawda. Proces rozwodowy przy orzekaniu o winie może ciągnąć się
      długo a końcowy rezultat może być nie po Twojej myśli. Jednak jeżeli masz silne
      argumenty (zdrada, związek pozamałżeński) i dowody (zeznania świadków) to masz
      duże szanse wygrać. Potrzebne będą Tobie porady prawne i/albo adwokat.
      Myślę, że w przypadku zdrady nie należy odpuszczać gadowi. Życzę powodzenia.
    • kammik Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 08:07
      Odpowiedz sobie na pare pytan: po co ci orzeczenie o winie (satysfakcja,
      mozliwosc alimentow na siebe, itd.), jakimi dowodami mozesz dysponowac, kogo
      ewentualnie mozesz wezwac na swiadka. Jesli dowody masz mocne, to z adwokata
      mozesz zrezygnowac.
      Nie jest regułą, ze rozwody z orzeczeniem winy trwaja dluzej.
      • gosza26 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 08:27
        tylkow jednym przypadku słyszłam o rozwodzie z winy męża, który trwał kilka
        miesięcy(no ale on sam się zgodził na takie orzeczenie);
        raczej nastaw sie na 2 do 3 lat;
        • kammik Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 08:32
          To juz znasz dwa przypadki - u mnie od rozprawy pojednawczej do wyroku mineło
          2,5 miesiaca, eks na orzeczenie jego wylacznej winy nie godzil sie.
          • agnieszka3613 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 11:38
            No i trzeci prztpadek też znasz. U mnie to wszystko trwało 4 miesiące.
            Pozdrawiam i życzę powodzenia.
            • azk5 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 12:39
              Możecie mi jeszcze podpowiedzieć, co to znaczy silne dowody? muszą być jakieś
              zdjęcia czy wystarczy jak świadkowie się wypowiedzą. Poza tym adwokat mi
              powiedział że mężów stac na wiele i może się zdarzyć że na sali raptem się
              okaże że ja też go zdradzałam i będą na to świadkowie. Czy w Waszych
              przypadkach mężowie teżposuwali się do tak absurdalnych akcji? Poza tym
              podobniez często zaniżają dochody i można na tym wyjść gorzej. Przyznam że mój
              mąż płaci alimenty regularnie i wcale nie małą sumę.
    • elaw2 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 15:20
      Z własnego doświadczenia powiem tak: jeśli masz bardzo mocne dowody czyli
      świadków, którzy potwierdzą Twoje słowa, dobrego adwokata, mocne nerwy i
      trafisz na sędziego "człowieka" to masz szansę na uzyskanie rozwodu z
      orzekaniem o winie. No i jeśli masz dużo czasu i cierpliwości. Jeśli jednak
      brak, któregokolwiek z tych elementów daj spokój. Pomyśl na czym Ci zależy? Na
      rozwodzie, czy na udowodnieniu winy. Ja wnosiłam z orzekaniem i trafiłam na
      sędziego, który straszył, że jeśli nie zgodzę się na polubowne załatwienie
      sprawy wówczas to on udowodni winę mnie, mogę stracić dziecko plus wszelkie
      koszty sądowe poniosę ja. Po czterech sprawach, które ciągnęły się przez prawie
      półtora roku powiedziałam dość. Chcę rozwodu obojętnie jaki by nie był. Może
      gdybym miała adwokata? Ale zwyczajnie nie miałam forsy. Rozwód jest z zasady
      traumatycznym przeżyciem a jeśli dodamy do tego orzekanie i związane z tym
      przyjemności, ech szkoda gadać. Jednak decyzję musisz podjąć sama. Życzę tej
      najlepszej.
      • ann17 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 22:12
        jeżeli masz dobre argumenty i siłę w sobie, to spróbuj z orzekaniem o winie.
        Nie zawsze chodzi o krótkoterminowy cel. Ja 13 lat temu jak się rozwodziłam, to
        stwierdziłam (dość naiwnie, muszę teraz przyznać), że nie potrzebuję mieć
        papieru na którym będzie napisane że to były jest winien. wiedziałam że
        alimentów na siebie nie będę chciałą na pewno. Chciałam jeszcze, żeby rozwód
        był "kulturalny" i szybki. I faktycznie było i kulturalnie i szybko (3 mce).
        ale po latach, fakt tego z czyjej winy był rozwód, ma jakieś znaczenie -
        oczywiście niedecydujące, przy sprawach sądowych (nielicznych na całe szczęście
        ale b. bolesnych).
        bo fakt że rozwód był bez orzekania o winie niejako wybiela byłego. chociaż
        dowody jego winy były ewidentne, a kolejne 13 lat tylko potwierdziły, że
        decyzja o rozwodzie była jedną z niewielu słusznych decyzji w moim życiu.
    • nangaparbat3 Re: Jaki rozwód? 03.06.05, 23:22
      Facet zachował sie po chamsku, ale to jednak ojciec Twego synka. Czy jestes
      pewna, ze chcesz spalic za soba mosty? Bo czyms takim bedzie wystapienie z
      orzeczeniem o winie. Chyba, ze on sam uzna, ze to sluszne (rzadko sie zdarza,
      ale słyszalam o facetach, ktorych na to stać).
      Moja przyjaciólka wystapiła o orzeczenie wyłącznie winy męża, on sie bronił
      robiac z niej potwora, nie mial żadnych konkretnych argumentów, więc skoro nie
      mogł jej zarzucic, że coś złego zrobiła, starał sie udowodnic, ze to potworny
      babsztyl, z ktorym nikt by nie wytrzymał. Bylo to okropnie dla niej przykre
      imimo ze wygrała, wyszła z tego jak przejechana przez czołg.
      Moim zdaniem szkoda energii, czasu i pieniedzy.
      Jeśli jednak jest w Tobie naprawdę duzo zlości, to moze najlepiej wyładowac ją
      walcząc w sądzie o to orzeczenie o winie.
      Tak czy inaczej gorąco pozdrawiam i zyczę powodzenia we wszystkim, co
      postanowisz.
      • agias Re: Jaki rozwód? 30.09.05, 21:13

        Uwazam, ze w przypadku faceta, ktory wiwinal taki numer nie ma sensu obawiac
        sie o palenie mostow. Bo moze wiwinac jeszcze niejeden numer. Bedzie dobry, gdy
        wszystko bedzie sie dzialo po jego mysli. A to jest przeciez niemozliwe by
        zachowawywac sie tak jak chce byly maz.
    • chalsia Re: Jaki rozwód? 04.06.05, 01:02
      Jest jeszcze inny aspekt sprawy - finansowy. Czy zależy Ci na krótko czy
      długoterminowych rozliczeniach finansowych?
      1).Jeśli szukasz zabezpieczenia na przyszłośc (bo np. masz poważne kłopoty ze
      zdrowiem, albo Twoja pozycja zawodowa jest niepewna) - to rozwód z orzekaniem o
      winie "się opłaca" - bo do końca życia (albo nastepnego zamązpojścia) możesz
      otrzymywac alimenty od eksa NA SIEBIE. No i eks ponosi koszty spraw sądowych,
      adwokatów, etc.
      2).eśli chcesz walczyć o jakiś majątek TERAZ - to warto rozpatrzyć
      kwestię "układu" - rozwód bez orzekania o winie w zamian za np. zrzeczenie się
      przez eksa współwłasności do majątku małżeńskiego (= wszystko co było Wasze
      staje się Twoje bez obowiązku spłacania eksa). W tym przypadku koszty sądowe,
      adowkackie ponosicie po połowie.
      Chalsia
      PS. ja wybrałam 2-gą opcję. Po za tym - nie chciałam sobie nerwów szargać (choć
      od czasu do czasu miewam chwile żalu, że nie zrobiłam odwrotnie - ale w mojej
      sytuacji zdecydowanie lepsza ŻYCIOWO była opcja 2-ga).
      • ewik25 Re: Jaki rozwód? 09.06.05, 13:30
        Witam !
        Jestem w trakcie rozwodu z rzeczeniem winy.Syt. wyglada nastepujaco:
        maz chcial bez orzekania ,nie zgodzilam sie i bylam w tak strasznym stanie ze
        nie myslalam o rozwodzie i doczekalam sie ze to on zlozyl pozew w grudniu 2004 i
        chce rozwodu z moej winy.W pozwie jak sie domyslacie mnie oczernil i zrobil ze
        mnie zla matke i zone.Byly narazie dwie sprawy z pojednawcza wlacznie.Zeznawali
        jego swiadkowie ktorzy nic ciekawego do powiedzeniea nie mieli.Teraz kolej na
        mnie maz mnie zdradzil i odszedl do innej kobiety mam na to swiadkow i jeszcze
        pare innych dowodow.Jezeli ma byc rozwod to tylko i wylacznie z jego winy.
        Tak jak czytasz kobiety ktore zdecydowaly sie na szybki rozwod czesto zaluja
        tej decyzji.Rozpatrz za i przeciw i sama zdecyduj zrob tak byc potem nie
        zalowala.Zycze powodzenia.
        • 132gabi Re: Jaki rozwód? 11.06.05, 17:30
          Mnie czeka pierwsza sprawa w lipcu - pojednawcza. Obawiam sie czego beda sie
          pytali i czego mam oczekiwac. Czy maz, ktory mnie zdradzil moze byc z
          adwokatem, czy juz wtedy mowie, ze chce sprawy ale z orzekaniem o winie.
    • bella74 Re: Jaki rozwód? 11.06.05, 19:43
      U mnie trawł prawie trzy lata.Pozew złożył mąż,orzeczone że z jego winy chociaż
      chciał ze wspólnej(ja się nie czułam winna i to udowodniłam).Zależało mi na
      rozwodzie z jego winy gdyż chciałam się starać o unieważnienie ślubu
      kościelnego,a tylko w takim przypadku jest największa szansa.Unieważnienie przez
      kurię dostałam,wyszłam po kilku latach od rozwodu powtórnie za mąż i teraz
      jestem szczęśliwa.Jeśli bardzo ci zależy aby rozwód był z jego winy ,masz mocne
      podstawy i solidnych świadków to moim zdaniem warto zaryzykować.Ale decyzja i
      tak musi być twoja.Bella
    • nastia1980 Re: Jaki rozwód? 30.09.05, 20:01
      ja tego nie przechodzilam i obym nigdy nie musiala, ale moja siostra cioteczna miala prawie identyczna sytuacje (krotszy staz i raczej nieplanowana ciaza) i sprawe z orzeczeniem o jego winie wygrala i to w stosunkowo krotkim czasie!
      Takze glowa do gory!
      Zawinil?! Niech odpokutuje!
      Pozdrawiam
    • pusi06 Re: Jaki rozwód? 01.10.05, 21:15
      ...jestem w trakcie, i chcę orzekania- z jego winy, bo jak kiedyś mu się zechce
      podać mnie do sądu o alimęty, to już nie będzie mógł, a bez orzekania może,
      zresztą to on mnie oszukał.Teraz mam piekło, on nie daje się, zresztą nie chce
      placić, i muszę się nieżle z nim kłócić.
      Ale ja byłam tak naiwna, że mu ufałam , kłamał i kłamie, a rozwód...będzie
      piekło, zwłaszcza, że kłopot z dowodami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja