pacynka27
07.06.05, 16:05
Chwilowo muszę być samodzielna. Mąż pracuje za granicą.
Myślałam że na rodzinę można liczyć ale niestety....
Mój synek jeździ co tydzień na spotkania z dziecmi (bawią się i uczą),
to jest dość daleko (pół godziny jazdy) a ja nie mam prawa jazdy (bo albo czasu nie było, albo kasy). Woził mnie tam znajomy ale niestety dziś właśnie nie mógł.
Poprosiłam siostrę mojego męża żeby nas zawiozła. A ona na to ża NIE bo jej
córcia 5 lat (którą musiałaby wziąć) zaśnie w samochodzie a ona nie chce żeby jej spała! Też mi powód!!! Mogła wymyślić lepszą bajeczkę.
Poczułam sie jakby mi ktoś przywalił.
Jest mi strasznie przykro!!
Mój synek tak lubi te spotkania a to juz ostatnie dwa w tym roku szkolnym.
Może to głupotka, ale chce mi sie płakać bo strasznie się zawiodłam.