Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji?

24.06.05, 09:57
Moja koleżanka ma problem - jej były mąż wyjechał za granicę i teraz
przyjeżdzą na 3 tygodnie. Wiedział o tym, że w tym czasie ich 2 letnia córka
bedzie z babcią nad morzem, przez 2 tygodnie (mama ma wyjazd służbowy).
Będzie tam cała ekipa babć, znajomych z dzieciaczkami. I teraz on na siłę
chce tam przyjechać, zamieszkać niedaleko i przychodzić do małej! Mama
kolezanki jest załamana - nie chodzi juz nawet o złą przeszłosć zwiażaną z
tym eks ale o niezręcznośc sytuacji. Zaproponowały mu, by się spotkał z małą
parę razy po powrocie, bedzie jeszcze czas. On wyprawia histerie.
Mnie sie wydaje, ze on myslał, ze nad to mozre pojedzie jego była żona, a
ponieważ ciagle nie moze sie od niej odczepić więc liczył na to, że moze
tam... . Dodam, ze nigdy za dzieckiem nie szalał, a teraz jakby piorun
strzelił.

Co myślicie?

pozdrawiam

mama flo
    • aqua696 Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 24.06.05, 20:09
      twardo niepowiedziec gdzie dokladnie jedzie babcia-no chyba ze juz wie..
      powiedziec ok chcesz dziecko po porwocie z nad morza masz ja na tydzien i pokaz
      jakim jestes ojcem-mysle ze to bardzo go ostudzi-bo bedzie musial dac jej-
      corce schronienie, jedzienie itp, a nie bedzie czasu na kolezkow......
      twardo-on jest pod kreska
      • screen Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 24.06.05, 21:01
        A ja myslę, ze on szybko straciłby cierpliwość i wiałby stamtąd do domu. Skoro
        inne babcie również jadą z wnuczkami to mała będzie miała tam towarzystwo.
        Dzieci zazwyczaj wolą bawic się z rówieśnikami, jeśli na dodatek nie jest zbyt
        przywiazana do ojca to wydaje mi się, że wybierze zabawy z innymi dziecmi i
        opieke babci, która zawsze ma dla dziecka więcej czasu.
        • kini_m Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 27.06.05, 01:08
          No i mamy kolejny sabat: jak utrudnić kontakt ojcu z dzieckiem, bo przecież
          babcia ważniejsza od ojca, i nie daj bóg aby w pobliżu znalazł sie ojciec i
          zakłócił coś swym kontakem z dzieckiem.
          Jesli dobrze czytam to exteściowa wprost podsyca konflikt (delikatnie to tu co
          prawda napisano), a reszta otoczenia będzie jej wtórowała, oczywiście używając
          zapewne hasła dobro dziecka.
          Zamiast szukać zgody, to rządzić ma babcia-exteściowa żywiąca urazy.
          Jezu, jak Wy dziewczyny walczycie o to aby zniszczyć to co pozostało z
          kontaktów ojca z dzieckiem.
          • kkokos Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 27.06.05, 11:46
            tak, kini, babcia ważniejsza. Bo babcia jest blisko i z dzieckiem związana, a
            tatuś ma gdzieś. Dlaczego tatusiom sie wydaje, ze mogą być tatusiami
            pięciominutowymi? "Ja przyjeżdżam, klękajcie narody!". Trzeba było nie
            wyjeżdżać i dbać o stały kontakt z dzieckiem!!!!
    • tata_malolata Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 27.06.05, 12:46
      Strrrrrrrraszny problem. Tata chce być z dzieckiem.
      • megan58 Zadziwijające 27.06.05, 13:04
        tata_malolata napisał:

        > Strrrrrrrraszny problem. Tata chce być z dzieckiem.

        Co mnie zadziwja - że zadne z panów naprawde , albo nie widzi istsoty
        problemu , ale wszystkich łacznie z dzieckiem traktuje przedmiotowo jak
        przedmioty do spełniania jego zachccianek.
        !. Rozumiem , ze tata chce spedzic czas z dzieckiem
        Ale
        NIKT MU TEGO NIE ODMAWIA..
        O co poszło - o termi.

        Tata- które przez cały rok ma dziecko .gdzie s_ Wiem ma inne wazne zajecia) -
        nie opiekuje sie dzieckiem itd..
        Na codzien dzieckiem zajmuje sie matka z pomoća babci,..
        Nadchodzi dzien wolny .. No có z tata zaplanował sobie urlop , ale oczywiscie
        zapomnił uzgodnie z matak dziecka i dzieckiem ( które ogolnie nie musi widywac)
        ze chciałby ten okres spedzić z dzieckiem - jesli matak mowi w tym terminie
        nie. Mała ma zaplanowany wypoczynek - to powstaje porblem. Bo jak moze sie
        dziac ze w chwili , monecie gdy on tego chce - matak dziecka mowi nie - maym
        inne plany - moze byc inny termin.
        Jak wogole matak dzieck i dziecko smie mieć jakeikolwiek plany !!!!!!!Maja
        siedziec i czeka . Poiwie chce sie widziec - Wszystko rzucic i dostosować sie -
        Wiecie co .. to nawet skomentować trudno. Powiedzcie mi kiedy ojciwe dorsna i
        cokolwiek zrozumieja....
        • tata_malolata Re: Zadziwijające jak "wszystko jest względne" 27.06.05, 13:38
          A ja myślę, że gdyby na przykład jakaś przyjaciółka mamusi powiedziała, że
          akurat w tym terminie będzie niedaleko, wpadnie kilka razy i zajmie się
          dzieckiem a babcia odpocznie to wszystko byłoby traktowane zupełnie naturalnie.
          Ciocia cacy, tata be ???
          • megan58 Re: Zadziwijające jak "wszystko jest względne" 27.06.05, 13:49
            Nie - Ty nie wiesz czy było by cacy ? Czy matak wyraziła by zgode i czy babcia
            by chciała??? Skad wiesz???

            Po pierwsze. 1. Oni maja zaplanowany wspolny wakacje babcia + dziecko
            Ojciec dzicka - ogolnie kontakz z dzieckiem ma gdzies - ma wazniejsze sprawy.
            Wobec tego jesli wczesie urlopu chce sie spotkac z dzieckim to musi sie
            troszkę dostosowac...
            BO .. i to też istosne - jesli na moj urlop ktory jest swojego rodzaju
            wypoczynike i inna forma spedzania czasu z dzieckiem- Moj zaplanowany urlop.
            Dziecka I moj - to czas jakby w ktorym nie musze mu nakazywać , jestem mniej
            zagoniona i mama wiecej czasyu i ma słuzyc - ten czas wypoczynowi i dziecka i
            mojemu - to wybacz ale mam prawo zadac by w tym czasie nikt nam go nie zakłocał
            a już napewno nie pklanuje spotkaj które powowduja pewnego rodzaju stres.
            Ojciec ma prawo do wałsnego zycia i do np. niewidywania sie z dzieckiem przez
            rok , czy pol . A dzieck nie mi babcia ktora zajmuje sie nim na codzien nie
            maja prawa do wczesniej zaplanowanych wakacji i spedzenia ich jak one chca i z
            KIM one OBJE chca - bo to ich czas.. Moze3 niechten raz ojciec sie dostosuje.
            Przeciez nie bede nba urlopie całe zycie. Niech przsujnie swoj urlop i
            bedzprzyjedzie jak one skonczał wczas... W czy problem/
            W tym problem ze ON chce w tym monecie gdy mu odpowiada.. Cały rok potem sie
            nie liczy..
          • ulkad Re: Zadziwijające jak "wszystko jest względne" 27.06.05, 15:02
            > A ja myślę, że gdyby na przykład jakaś przyjaciółka mamusi powiedziała, że
            > akurat w tym terminie będzie niedaleko, wpadnie kilka razy i zajmie się
            > dzieckiem a babcia odpocznie to wszystko byłoby traktowane zupełnie
            naturalnie.
            >
            > Ciocia cacy, tata be ???
            >
            Nie pisuje zwykle na ta grupe, ale teraz odczulam taka wewnetrzna potrzebe.
            Zadnej mojej kolezance nie przyszl by do glowy zabierac mojego dwuletniego
            dziecka na spacerki "bo byla w okolicy", zwlaszczam jesli mnie by nie bylo z
            tym dzieckiem. Jak to sobie wyobrazasz - jakas znajoma jedzie np. nad morze
            dowiaduje sie, ze moje dziecko jest z babcia w okolicy, idzie do tej babci,
            bierze dziecko na kilka godzin i sobie gdzies z nim idzie??
            Co najwyzej, jesli zna babcie, spotyka sie na jakiejs kawce z babcia. Jesli
            sama ma dzieci, to jej dzieci moga sie bawic z moim, moga razem chodzic na
            plaze, jesli np. babcia z jakiegos powodu gorzej sie czuje moga przy okazji
            wziac równiez moje dziecko. ALe to tez w przypadku, ze widuje sie z nim na tyle
            czesto na codzien, ze dziecko ja zna i ma do niej zaufanie/ Jak dla mnie
            porównanie calkiem od czapy.
            Ale z ojcem sytuacja jest inna. Z jakiegos powodu rozstal sie z zona, wiec ta
            ma do neigo ograniczone zaufanie, dzieck adwuletniego nie widzial od roku, wiec
            nei ma mowy o zadnej wiezi, a nawet o tym, ze dziecko zna ojca. Tesciowa ma
            prawo miec do bylego ziecia bardzo chlodny stosunek. Z punktu widzenia dziecka
            ktos obcy by mial do niego przychodzic i nie wiadomo dlaczego zabierac na
            jakies spacery (kiedy w tym wieku dziecko najchetniej siedzial by na
            najblizszym placu zabaw, gdzie babcia wcale nei musi sie mocno przemeczac
            nadzorujac je). Wakacje nad morzem zwykle zalatwia sie kilka miesiecy
            wczesniej, wiec ojciec mógl sie dowiedziec wczesniej o dzieck aplany wakacyjne
            i sie do nich dostosowac. Ale tacie sie nalezy i nie moze sie dostosowac ....

            Pozdraiwma - Ula
        • bob_dinozaur Re: Zadziwijające 27.06.05, 13:48
          Megan, problem mozna odwrocic. Przeciez nic nie stoi na przeszkodzie zeby matka
          wiedzac ze zblizajac sie wakacje, powiedziala ojcu z odpowiednim wyprzedzeniem
          ze w tym i tym terminie dziecko spedzi urlop z nia, ewentualnie u babci. Wtedy
          mozna sobie zaplanowac urlop uwzgledniajac to wszystko. No ale jesli wiele matek
          uwaza ze nie musi informowac exow o takich rzeczach bo to ich prywatne sprawy,
          albo same nie sa w stanie ich zaplanowac. Cuz dorosnac musza obie strony.
          • megan58 Re: Zadziwijające 27.06.05, 13:50
            Bob - ktoś kto chce sie spotkać informuje i ustala.. Nie odwrotnie...
            • bob_dinozaur Re: Zadziwijające 27.06.05, 14:00
              Przepraszam wydawalo mi sie naturalne ze dziecko spedza z ojcem jakas czesc
              wakacji, wiec wiadomo ze ojciec chce sie spotkac. Matka predzej wie o tym jak i
              kiedy planuje spedzic urlop wiec wydaje mi sie ze powinna poinformowac o tym
              ojca, zeby mogl sobie zaplanowac czas i ustalic konkretnie co i jak. Chyba
              korona jej z glowy nie spadnie. Oszczedziloby to wielu nieporozumien.
              • megan58 Re: Zadziwijające 27.06.05, 14:09
                Bob - nikt nie siedzi w Twoje głowie i nie wie czego chcesz dziś czy jutro i
                jakie masz plany. A ty jeak czegoś chcesz to mowisz i wtedy uzgadaniacie
                kompromis.
                Nitk tu niejst jest od zgadywania czego druga strona chce bdz nie..
          • megan58 Re: Zadziwijające 27.06.05, 13:53
            Bob - jak chcesz sie spotkać z przyjacołmi i nie uprzedzając ich idziesz do
            nich - ich nie ma - bo wyjechali - to masz pretensje do nich , ze wyjechali i
            Ci nie powiedzieli czy do siebie - ze nie pustaliłes tego z nimi???
            • kini_m Re: Zadziwijające 30.06.05, 00:05
              Megan napisała:
              >Co mnie zadziwja - że zadne z panów naprawde , albo nie widzi istsoty
              No jak dla mnie istota problemu jest jasna:
              WAŻNIEJSZE jest samopoczucie babci niż dziecka.
              Az mnie ziębi na myśl ile to babcia miała udziału w rozbiciu tej rodziny (że
              np "ostrzegała" córeczkę przed takim mężczyzną, itp, itd).
              Sorry, ale ja przeszłem to na własnej skórze i moja córka za taką babcię
              cierpi - mimo iz ta babcia jest dla niej bezpośrednio miła. To jednak zrobiła
              niedźwiedzią przysługę w dwojaki sposób: a) nie pozwoliła exi stać się dojrzałą
              osobą, bo sama była zaborczą matką; b) stale sączyłą jad do exi za moimi
              plecami co w sumie z poprzednim odniosło jej zamierzony emocjonalnie skutek
              ("położyła łapę" na wnuczce).
              Więc jesli tylko w jakimkolwiek kontekście pojawia się babcia - to "pismo czuć
              nosem".
              • megan58 Re: Zadziwijające 30.06.05, 08:50
                Wazne jest samopoczucie DZIECKA i Babci.
                Dziecko nie widzaiło ojca rok -0 i jakos ojciec nie martwił sie o jego
                samopoczucie... A babcia i Owszem.
    • magdmaz Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 30.06.05, 07:33
      Trudny problem i każdy ma swoje racje. Chcąc - z całej siły chcąc, nawet wbrew
      doświadczeniom - być obiektywną powiem, że dla dziecka nieźle by było, żeby
      miało szansę nawiązać z Tatą kontakt i być może wakacje są do tego odpowiednie,
      zwłaszcza jeśli nie ma innych możliwości (Tata za granicą). ALE...
      Dlaczego tak mierzi mnie wyrażenie "Tata ma prawo"?
      Dlaczego Tata nie może ustalić czegokolwiek wcześniej, nawet z zaznaczeniem, że
      ma jedyne trzy tygodnie w roku i jest to dla niego bardzo ważne?
      Dlaczego Matka ma obowiązek to pojąć i przyjąć bez wyrażenia własnej opinii,bo
      ona ma myśleć wyłącznie o dobru dziecka i kropka?
      Przykład z mojego podwórka.
      Dzieci są ze mna. Ojciec w zasadzie chce opieki naprzemiennej (ale mieszkamy
      320 km od siebie).
      Na moje słowa "Planuję na wakacje..." oburza się głośno, bo mam z nim USTALAĆ,
      a nie cokolwiek sobie PLANOWAĆ.
      Na miesiąc wakacji z dziećmi się nie zgadza, to za mało.
      Dla doświadczenia - przyznaję się - zgadzam się na ile chce - ale za nic nie
      może wykrztusić ile chce ("zobaczymy").
      Zawożę mu dzieci na wakacje. Nadal żadnych szczegółów z jego strony. 24 czerwca
      okazuje się, że nie może w pierwszej połowie sierpnia zająć się nimi, ale
      szczegółów ze mną nie ustali, bo to jeszcze dużo czasu. No i przecież moi
      rodzice tęsknią do dzieci, są na emeryturze, więc im chyba wszystko jedno,
      kiedy te dzieci pojadą do nich. Kto je będzie woził po Polsce, jaka data - na
      dzień dzisiejszy nie do ustalenia.
      PANOWIE OBECNI NA TYM FORUM I W TYM WĄTKU! Zgadzam się na wszystko. Moi rodzice
      zgadzają się na wszystko. Zawiozłam dzieci 320 km. Pewnie przewiozę z Lublina
      do Gdańska (no, z powrotem już nie!!! Więc odbierze sobie w dniu i godzinie,
      jaka mu będzie wygodna). Po wakacjach jak znam życie przywiozę je osobiście,
      bo... jak on mam mi płacić 300 zł miesięcznie, to nie może wydawać na podróże,
      a ja mam służbowy samochód i jeśli leję do niego prywatną benzynę to są to moje
      dziwne fanaberie i głupie rozterki etyczne.
      Przepraszam, rozpisałam się bez sensu.
      Problem w tym, że staram się być obiektywna, a od tego robię się coraz bardziej
      złośliwa.
      • kini_m Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 01.07.05, 01:42
        Jesli pytasz panów to odpowiadam:
        > Przepraszam, rozpisałam się bez sensu.
        > Problem w tym, że staram się być obiektywna, a od tego robię się coraz
        > bardziej złośliwa.
        Nie, tu w twoim poscie nie dopatruję sie złośliwości
        > Na moje słowa "Planuję na wakacje..." oburza się głośno, bo mam z nim
        > USTALAĆ, a nie cokolwiek sobie PLANOWAĆ.
        Poszanowania prawa do WSPÓŁWYCHOWYWANIA (czyli współdecydowania) oczekuje każdy
        normalny rodzic. Zapewne Ty także nie chciałabyś aby Tobie to prawo odebrano.
        Pozostałe dwie alternatywy to: a) podporządkowanie drugiego rodzica, b) drugi
        rodzic zapomina o dziecku. Myślę że te oba warianty są patologiczne.
        A że w szczegółach tkwi diabeł - tak więc niektórzy przywiązuja wage do słów
        ("ja planuję" czy "my planujemy"). Z dwojga przesadności w życiu wolę tych
        bardziej drobiazgowych w słowach, niż tych którzy puszczaja je na wiatr.
        > Na miesiąc wakacji z dziećmi się nie zgadza, to za mało.
        Proponuję inaczej na to spojrzeć: częstym problemem matek jest to że nie umieją
        odpępowić się od dzieci (właśnie matki od dzieci, a nie dzieci od matek -
        nadopiekuńczość to wada matczyna). Więc uważam że zrobienie wakacji dla matki
        (wakacji od dziecka) winno być niemal obowiązkowe. Także dla zdrowia
        psychicznego matki.
        > zgadzam się na ile chce - ale za nic nie
        > może wykrztusić ile chce ("zobaczymy").
        > Zawożę mu dzieci na wakacje. Nadal żadnych szczegółów z jego strony. 24
        czerwca
        > okazuje się, że nie może w pierwszej połowie sierpnia zająć się nimi, ale
        > szczegółów ze mną nie ustali, bo to jeszcze dużo czasu.
        No i tutaj są dwie mozliwości oceny sytuacji:
        a) Czynniki niezależne - jeśli ojciec ma tak niestabilny tryb pracy w której
        nie zna na dłuższy czas ani dnia ani godzin no to trzeba to zrozumieć - bo on
        sam jest w patowej sytuacji: chciałby jak najwięcej ale praca mu uniemozliwia
        (lub inne niezależne okoliczności)
        b) Czynniki zależne - jeśli to wyłącznie jego nieumiejetność zarządzania
        okolicznościami, podejmowania decyzji no to klapa. Bo problem leży w
        przeszłości, w Waszym rozwalonym związku. Być może żal za rozwalony związek
        blokuje w psychice sprawność podejmowania decyzji z tą właśnie osobą (czyli
        Tobą).
        Przypomina mi się tu ostatnia sytuacja z exią: Jakieś dwa miesiące przed
        rozstaniem zaproponowała "Spróbujmy jeszcze raz wszystko, od nowa." Ale gdy
        spytałem - co to według niej znaczy, co chce zmienić, jak ona widzi to "od
        nowa" - to nie umiała nic odpowiedzieć, nic skonkretyzować, nic wytłumaczyć.
        (Dla mnie każdy dzień był próbą życia "od nowa", próbą naprawiania - a nie
        tylko któryś moment. Zresztą nie oszukujmy się - dużej części ludzi odpowiedź
        negatywna zajmuje - ułamek sekundy, odpowiedź pozytywna - całe wieki.)
        Może podobnie jest u ojca Twojego dziecka: są chęci a brak umiejętności i
        skonkretyzowania. Odbiera się to wtedy jako "wodzenie za nos".
        Moja odpowiedź dla mojej ówczesnej sytacji winna była zaspokajać braki mojej
        byłej pani, a dziś domyślam się że w swoim zachowaniu - w tej "odnowie"
        winienem był przyjąć postawę zblizoną do postawy jej ojca (nie oczekuję aby to
        tutaj zrozumiano).
        Jaka winna być Twoja odpowiedź na Twoją sytuację dla zgodnego układania się -
        musisz poszukać sama.
        Po wspólnie spędzonym i rozwiedzionym życiu winnaś już chyba znać na tyle
        specyfikę exa aby wiedzieć...
        A może jednak to niemożliwe....
        No bo ja sam nadal nie wiem jak dotrzeć do exi (wysuwanie oczekiwań tylko
        pogarszało sprawę, przyjmowanie jej dyktatu nic nie polepszało, przez telefon
        do mnie wrzeszczała, na gg i mejle też były agresywne odpowiedzi, na forum same
        wyśmiałyście. Jedynym momentem polepszenia było gdy wylądowałem w szpitalu -
        trochę chyba ruszyło ją sumienie, ale starczyło tego na 1,5 miesiąca).
        Więc zazdroszczę Twojemu exowi że jestes normalna (o ile nie kłamiesz, jak moja
        exia która twierdziła że to ona zabiegała o kontakty dziecka z ojcem - choć
        faktycznie to je wycinała).
        Właściwą drogą zdaje się być: O co jemu (jej) chodzi? ile z tego ja mogę
        zrealizować? Czy mogę mu (jej) jakoś pomóc aby zgodnie się układać? (i wcale
        nie sugeruję tu podporządkowania kogokolwiek)
    • kotka.na.dachu Re: Co myślicie? Przymusowe spędzanie wakacji? 04.07.05, 14:17
      Jest w cholerę pomysłów na wymiganie się od spotkania dziecka z ojcem.
      Dużo lepiej byłoby dać ojcu dziecko na ten czas. Np. babcia jest z dzieciakiem
      na noc, a ojciec w ciągu dnia. Po trzech dniach skapitulowałby. Szybciej do
      tego by doszło, gdyby facet miał dzieciaka na noc (czego jednak nie polecam).

      Po co utrudniać kontakty teraz, gdy dziecko jest małe? Później może mieć do
      ciebie o to pretensje.
      Jeśli ojciec jest koszmarny, to dzieciak po prostu odmówi wyjścia z nim
      gdziekolwiem.
      Amen
Pełna wersja