Pytanie?

27.06.05, 07:14
Kochane samodzielne, czy któraś z Was po rozwodzie szczęśliwie ułożyla sobie
życie z kimś innym i kocha od nowa? Jaki musi byc facet który pokocha ją i
jej dziecko...??
    • screen Re: Pytanie? 27.06.05, 07:22
      Ciekawe lilis... przez całą sobotę myslałam o temacie jaki powinien być ten
      facet. Skomentuję to ale... po pracysmile Pozdrwawiam i życzę miłego dnia.
      • zappka Re: Pytanie? 27.06.05, 09:24
        Mam bliska kolezanke, ktora jest wlasnie po rozwodzie i sama wychowuje synka.
        Fakt jest taki, ze barzo by chciala ulozyc sobie zycie...ale sie boi zaufac. Ma
        na mysli glownie dobro swojego dziecka. Ciezka sprawa poznac kogos kto pokocha
        i ja i malego ale wiem, ze jest to mozliwe i wszystkim tego zycze.
    • vialle Re: Pytanie? 27.06.05, 11:45
      ja odeszlam od taty mojego dziecka. Bo dlugich bojach, szarpaniu sie sama ze
      soba, obwinianiu o rozbijanie dziecku rodziny etc - zebralam wszytsko "do kupy"
      i wyszlo mi ze nie kocham tego czlowieka, nie chce z nim byc, a jak dluzej
      pobedziemy razem to bedzie koszmar. Jestem teraz z czlowiekiem, z ktorym
      zwiazek jest zupelnie inny, on sam jest zupelnie inny niz moj poprzedni
      partner. A zdecydowalam sie na zwiazek z nim i pozwolilam zeby zblizylo sie do
      niego emocjonalnie moje dziecko dopiero kiedy mialam glebokie przekonanie, ze
      facet kocha nie tylko mnie, ale jest w stanie pokochac (albo obdarzyc czyms
      bardzo bliskim milosci ojcowskiej) takze mojego synka.
      I jakbym miala powiedziec jaki ma byc taki facet to bym powiedziala, ze musi
      byc odpowiedzialny. Musi sam sobie odpowiedziec na pytanie czy bedzie umial
      stworzyc dziecku innego mezczyzny prawdziwa rodzine, czy bedzie to dziecko
      prawdziwie kochal. To oczywiscie nie da sie powiedziec na 100%, ale mozna
      szukac w sobie spokojnej pewnosci (nie optymizmu "na hura" czy
      niefrasobliwego "jakos to bedzie").
      • daggy Re: Pytanie? 27.06.05, 12:12
        Wcale nie szukałam "zastępczego taty", ani mężczyzny, który by "prawdziwie
        pokochał" moje dziecko.
        Dla mnie wcale to nie jest warunek konieczny. A przyjaźń i odpowiedzialność w
        stosunku do dziecka nie wystarczy?
        Nie wiem, czy mój mąż i syn się kochają. Ale wiem, że mój mąż jest za syna
        odopowiedzialny i go na pewno nie zawiedzie, nie pozwoli skrzywdzić. Że
        tworzymy mocną rodzinę.
        I że na pewno kocha mnie.
        • aggtt Re: Pytanie? 27.06.05, 18:22
          Dobry wątek... jestem jeszcze na samym początku drogi, ale... nie wiem czego
          sie spodziewac, czego szukac a czego unikac u Niego. On juz sie pojawil, juz
          zaakceptowal swoja role, ale jak Di i ja w nia wejdziemy po tym, co juz
          przeszlysmy??? No i czy On tez nas nie zdradzi???
          • anecik3 Re: Pytanie? 28.06.05, 11:30
            A ja nie szukajac znalazlam wspanialego,bardzo dobrego mezczyznezo ktory
            pokochal mnie i pokochal moje dwie male coreczki.Daje mi tyle ciepla,daje mi to
            poczucie ze jestem kims wyjatkowym,kims wartosciowym,jest bardzo dobry dla
            dziewczynek i one go lubia,zawsze jak do nas przyjedzie(dzieli nas spora
            odleglosc)poswieca im tyle czasu na zabawy i wogole,wogole..
            Maz od nas odszedl przed ponad rokiem,po 11 wspolnych latach,bo starcil glowe
            dla 18 latki,dziewczynki niebardzo go interesuja...na poczatku bylam
            zalamana ,myslalam ze nie uloze sobie zycia,a maz mnie w tym utwierdzal ,mowiac
            ze wprawdzie jestem atrkcyjna kobieta,ale przez to ze mam dzieci ,bede miala
            tylko "afery",milosne przygody,bo facetow bedzie odstraszac 2 dzieci i raczej
            nikt sie nie zdecyduje na staly zwiazek,ha, gdyby wiedzial jak sie pomylil,otoz
            jest pelno mezczyzn na tym swiecie,po przejsciach ktorzy dali by wszystko by
            miec normalny dom,rodzine i dzieci wcale nie sa przeszkoda.Na mojej drodze
            przez przypadek stanal taki mezczyzna i mam nadzieje ze kiedys bedziemy tak
            naprawde razem
            • daggy Re: Pytanie? 28.06.05, 13:05
              Niekoniecznie facet musi być po przejściach, mój po żadnych przejściach nie
              jest w przeciwieństwie do mnie smile
    • burza4 Re: Pytanie? 27.06.05, 19:06
      lilis1 napisała:

      > Kochane samodzielne, czy któraś z Was po rozwodzie szczęśliwie ułożyla sobie
      > życie z kimś innym i kocha od nowa?

      Jeszcze jak!!!

      Jaki musi byc facet który pokocha ją i
      > jej dziecko...??

      Well - ja mam okreslony pogląd na te kwestię - nie oczekuję że facet pokocha
      moje dziecko jak własne, podobnie jak ja nie bylabym w stanie pokochać cudzego
      dziecka jak własnego. Według mnie to nierealne. Powinien być natomiast
      przyjacielem dla dziecka, po prostu je akceptować z jego wadami i zaletami. I
      powinien chcieć budowac więź nie tylko z matka, ale i z dzieckiem.

    • magdmaz Re: Pytanie? 30.06.05, 06:51
      Podpisuje się pod ostatnią wypowiedzią. U mnie to jeszcze nie gra. Mieszkamy od
      pół roku z hakiem razem, jestem bardzo bardzo szczęśliwa z małym ALE... Sposób,
      w jaki mój niemąż traktuje moje dzieci jest dla mnie niezupełnie zgodny z
      pojęciem akceptacji. Z drugiej strony - on ma mi pomóc je wychować, a nie
      rozpieścić. Po różnych przejściach stałam się zwolenniczką raczej surowej
      dyscypliny niz pobłażania, bo to na dłuższą metę lepsze skutki przynosi. Ja
      moim dzieciom daję maksymalnie dużo ciepła i poczucia bezpieczeństwa (na ile
      umiem i potrafię w sytuacji rozwodu) i godzę się na wysłuchiwanie, że mam
      rozpieszczone bachory, które już teraz się nade mną znęcają i które jeszcze
      dadzą mi w życiu popalić. No... ale to prawda być może i nie ma co uciekać od
      niej, choćby gorzką była.
      A ostatecznie dzieci mają tatusia, który nie zgadza się, żeby go ktokolwiek
      zastąpił. Chce być ojcem i choć nie zawsze to wychodzi, to chwała mu za to.

      A teraz pytanie konkretne: Ile z Was słyszy od swoich mężów, niemężów, babć
      ewentualnie że "Ja sobie z nimi doskonale radzę, nawet głosu nie muszę
      podnosić, a jak tylko ty się pojawiasz, to jakby diabeł w nie wstąpił..."
      Dodam, ze najpierw mówił to ojciec dzieci, teraz mój niemąż. Czyli co? To ze
      mną coś nie tak?
      Pozdrawiam, Maga
Pełna wersja