ja musze sie wyzalic.....

27.06.05, 20:05
jestem w 40tyg ciazy.... mam juz 4 letnia córeczke. Z jej ojcem sie
rozwiodlam 3 lata temu. Obecnego faceta poznalam 2 lata temu. pokochalam i
czulam sie kochana. Zyjemy w wolnym zwiazku. Jednak od 2 miesiecy czuje sie
bardzo samotna. Moze czulam si etak juz wczesniej tylko ze teraz doszly
dodatkowe problemy. Ta ciaze przechodze strasznie. Od wlasnie 2 miesiecy bola
mnie stawy, miesnie, cierpną mi rece. Wieczorami niemoge chodzic z bólu. juz
kilka nocy przeryczalam.
Mowilam mojemy facetowi ze jest mi ciezko.. mowilam juz tak wiele razy... ale
nie ma z tego zadnego efektu.
Malowalismy mieskzanie 8 dni temu. Najpierw przez tydzien łazil i narzekal
jak on tego nie cierpi. W koncu w sobote sie wzielismy do roboty. To byl moj
39 tydzien ciazy. Malowalam, mylam podlogi i okna. Dzidzius sie nadal nie
urodzil. Jest twardy. Padalam ze zmeczenia. Ale dla niego to bylo oczywiste
ze jatez musze malowac. Sobota nam nie starczyla. Malowalismy takze w
niedziele. Po malowaniu zostal sprzet w lazience. W srode sie spytalam czy
moglby zaniesc to do piwnicy. Sam na to nie wpadl. Zaniosl ale po tym
sprzecie zostaly biale plamy po farbie na podlodze. w piatek sie zapytalam
cyz sadzi ze mi tak lekko jest sie schylac. Powiedzial ze na pewno nie. Wiec
mowie mu ze moze by umyl te plamy. On - OK. W koncu w niedziele wieczorem
umylam ta podloge. Tyle razy mowilam ze nei moge uzywac chemi, domestosów
itp. przy myciu lazienki. Ze moze by umyl. Kurcze nawet kibla nie ruszyl od 3
miesiecy. Raz posprzatal. Widzi ze cierpie z bólu. Ale na jedzenie czeka. A
nawet dziekuje nie uslysze po 3 godzinach stania w kuchni. A obiad trzeba
zrobic bo w koncu córa musi jesc. Przedwczoraj ne wytrzymalam juz. Wieczorem
klade sie on obok mnie. Za chwilke sie podnosze bo boli... on sie
pyta:"żyjesz?" i tyle. znow probuje sie polozyc... po chwili sie podnosze.
Łzy mi same leca z bólu. wstaje do okna bo mi slabo. On znow:"żyjesz?" i
odwreocil sie na bok i normlnie usnął. Cierpi przeze mnei córa. Przez
zmeczenie i ból brakuje mi cierpliwosci. Zaznaczyc musze ze cora uwielbia go
i mowi do niego Tatussmile maja swietne uklady, cudownie sie dogadują. Ale ja
ostatnio trace cierpliwosc za czesto. Wkurzam sie na siebie. W koncu wczoraj
zadzwonilam do rodzicow z prosba o pomoc by przyjechali i wzieli core na
kilka dni do poki nie urodze. Powiedzialam ze mi jest ciezko i mam roblemy
wieczorem nawet kolacje zrobic. Powiedzieli ze w porzadku ze dadza znac jak
beda jechac. Zrozumialam to ze rusza za godzinke, moze na drugi dzien.
Dzisiaj mija drugi dzien i sie nie odezwali, nawet smsa nie przyslali...
i siedze w domu z tym sama. Na chlopa liczyc nie moge. Czuje sie troszke
olana przez rodzicow. Ciezko mi jak cholera, zmeczona jestem ciążą.
Odechciewa mi sie wszystkiego. Nie potrafie sie cieszyc tym ze moze juz jutro
zobacze dzidizusia. Nie potrafie sie cieszyc córą. Tak bardzo ja zawiodlam bo
powiedzialm ze dziedki przyjkada (ona uwielbi ado niech jezdzic) a dziadki
nic nie powiedzieli.
Czuje sie paskudnie, zle i znow chce mi sie ryczec.
Jak to przetrwac?
jak?
jak?
dzieki za wysluchanie....
    • asik_w Re: ja musze sie wyzalic..... 27.06.05, 21:35
      Zadzwon do rodzicow jeszcze raz, trudno wiem za Ci ciezko, albo daj sluchawke
      coreczce i niech ona zapyta kiedy ja zabiora, kurde powinni Ci jakos pomoc!!
      A co do faceta, to mialam podobna i mam sytuacje, moj niemaz wiem, z emnie
      kocha ale zeby cos pomoc w domu to nie pomoga prosby itd, w ciazy krwawilam,
      musialam lezec, porod z problemami, wywolywany itd.., sama sprzatalam, myslam
      lazienke, mieszkalismy za granica wiec bylam sama, urodzil sie synek to byl ze
      mna w szpitalu caly dzien przy porodzie i jak nas odbieral, w miedzy czasie w
      pracy a ja sama z dzieckiem, nawet kwiatow mi nie kupil bo niepomyslal!!!
      wrocilismy do domu zero pomocy, przez mieiac ciekzo bylo mi sie ruszyc mialam
      cc, zero pomocy, sama wszystko przy dziecku, w domu, sama musialam robic zakupy
      bo on w pracy, a nawet jak mial wolne nie przyszlo mu do glowy zeby pomoc,
      synek ma prawie 15 miesiecy a on nigdy go nie przewinal, nie nakarmil, teraz
      sie z nim bawi bo maly chodzi rozumie, ale pomocy w domu zadnej, ale wiem z
      enas kocha, tez jak wstawalam w nocy slyszalam zyjesz?? albo jak maly budzil
      sie co godzine, ciazka noc byla prawda? myslalam ze go udusze!!!tylko ze wiem
      jedno on tak byl wychowany, jego matka i babka nauczyly go ze chlop pracuje
      tylko w pracy a w domu wszystko pod nos, z enawet talerza nie musi zaniesc do
      zlewu, jego ojciec taki sam, a mnie krew zalewa, ale ucze sie i on powoli tez,
      chce kanapke, wie gdzie jest chleb, gdzie wedlina mowie mu ze tez ma lapki,
      kazde w sobote odkurzac itd nie zrobi tego to ja nie odkurzam, a co tosmile))
      ale wiem, z enas kocha, ciezki ma charakter ale widze to i czuje, wczesniej jak
      bylam zmeczona ciaza czy malenkim chodzilam zla itd myslalam ze to koniec, ze
      rozstaniemy sie itd bedzie dobrzesmile
      jak pojziesz rodzic zostanie sam w domu i zobaczysz nie umrze z glodu, bedzie
      wiedzial gdzie jest lodowka itdsmile)
      oczywiscie jestes pod stala kontrola lekarza prawda??
      zycze szybkiego, bezbolesnego porodu, zdrowia dla Ciebie i maluszka i pociechy
      z niemezasmile
    • done2 Re: ja musze sie wyzalic..... 28.06.05, 13:03
      Podziwiam, normalnie podziwiam. Powinnaś dostać nagrodę na najlepszą gospodynię
      roku!!!
      ...tylko, że takich nagród nigdzie nie dają.
      Malować mieszkanie w 39 tygodniu ciąży! Brawo, za odwagę! To nic, że dziecko
      mogłoby Ci wychlupnąć i nie przeżyć. Najważniejsze, że ściany są pomalowanie...
      I teraz będzie ładnie. To nic, że Tobie mogło się coś stać - co tam, mama by
      umarła, ale najważniejsze, że dzidziuś będzie spał w odświeżonym pokoiku.
      Kurde, gdyby coś się Twjemu dziecku stało - mogłabyś sobie patrzeć przez te
      umyte okna i mieć żal tylko do siebie.
      Aleś sobie lesera na głowę wzięła.
      Albo nim potrząśniesz albo będziesz cierpiała do końca życia. Zagnaj go do
      roboty, niech pomaga.
      Przepraszam że Ci tak nagadałam (tylko się kurcze nie denerwuj). Najważniejsza
      jesteś Ty i Twoje dzieciątko. Bądź troszkę egoistką. A będzie Ci lżej (nawet w
      nieposprzątanym mieszkaniu).
      Pozdrawiam i życzę spokojnego porodu i zdrowego dzidziusia!
    • natasza39 Re: ja musze sie wyzalic..... 28.06.05, 15:23
      no done ma rację!
      Kobieto jesteś w ciąży!!!!
      Dobrze, że temu swojemu panu i władcy jeszcze nóg nie myjesz!!!
      Olej to wszystko do porodu. A po porodzie zmuś swojego pana do roboty. No nóż
      mi się otwiera jak coś takiego czytam!
      • yo_oo Re: ja musze sie wyzalic..... 28.06.05, 16:47
        dzieki laski za wasze slowasmile
        co do tego ze tak duzo robilam... ja juz z bólu nie wytrzymuje.. ciazko
        przechodze ciaze. Juz raz bylam na wywolaniu porodu a male nei chcialo wyjsc.
        Dlatego robie juz to co moze przyspieszyc porod.
    • magdmaz Re: ja musze sie wyzalic..... 29.06.05, 21:42
      A masujesz brodawki? (Może cię zresztą facet wypieścić, ale to trzeba długO, hi
      hi) Ja byłam wściekła, bo jak rodziłam syna, to córke już dawno odesłałam do
      dziadków i tęskniłam jak cholera, a ten nie chciał się urodzić... Usiadłam do
      masowania, pocierania, szczypania brodawek i po dwóch godzinach wytężonej pracy
      zaczęły się skórcze. Urodziłam cztery godziny później.
      Trzymam kciuki.
      Ps. A z facetem rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Pokazuj palcem co ma zrobić i
      dodawaj "Ale już!!!" i nie licz, że wymyśli sam, żeby wynieść śmieci.
      Magda
Pełna wersja