a ja juz niedaje rady!!!!

28.06.05, 19:55
hej poprostu jak w temacie mam dosc wszystkiego przeraza mnie fakt ze mam
dosc kochanych dzieci one cierpia na moim humorze a ja juz nie daje rady maz
ciagle jest tyle tylko ze kompletnie nie pomocny on ma czas a wyjscie na
przyjemnosci a ja ciagle dom dzieci dom dzieci wszedzie z dziecmi nawet na
uczelnie bo on mie moze pomocy nie wytrzymuje
    • pelaga Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 08:20
      Wytrzymasz, przyzywyczaisz sie i wszystko bedzie dobrze smile
      • kas2 nie chce sie przyzwyczajac 29.06.05, 08:30
        to chore dlaczego mam sie przyzwyczajac do czegos co mi nie odpowiada mam sie
        pogodzic z tym ze nic dla siebie tylko dla innych a cvo z moimi planami
        marzeniamipoprostu samorealizacja no chyba ze myslisz ze lepsza mama w domu
        niezadowolona niz zadowolonai spelniona choc niekoniecznie obecna przez 24h
    • madziulec Rozumiem Cie.. 29.06.05, 08:53
      Mam 36 lat. Ciaze planowalam. Mialam piekny dom, faceta.. Wszystko moznaby
      powiedziec.
      Facet mnie zostawil z dzieckiem, bez pieniedzy, zabral samochod..
      Niby pomoc rodzicow, ale w weekendy, nocki zostaje sama.
      Bo on zostawil mnie dla mezatki z dzieckiem, ktora na noce wraca grzecznie do
      domu, do meza i swojego dziecka.

      Tez mam ciagle praca - dom, praca - dom. Nie, nie chce latac gdziekolwiek. Ale
      chciclabym czasem sie tylko wyspac. Usiasc i przeczytac na spokojnie gazete.
      Nie byc zmuszona sprzatac, prac i tak dalej.


      Tez nie mam pomocy i wczesniej nie mialam. NIe wiem czy kiedykolwiek sie
      przyzwyczaje i wiem ze nie jest prosto.
      Jedyne co moge Ci napisac - staraj sie liczyc na siebie - jedyne co mozesz...
      • pelaga Re: Rozumiem Cie.. 29.06.05, 09:08
        Dziewczyny nikt nie kaze Wam rezygnowac z realizacji wlasnych marzen. Kto
        powiedzial, ze matka MUSI byc 24h/dobe w domu??
        Jestem po rozstaniu bardzo dlugo, bo juz ponad 8 lat. Sama borykalam sie i
        borykam z choroba dziecka, wszedzie zabieram go ze soba. Przyzywyczailam sie ze
        on moze liczyc tylko na mnie. Do tego mozna sie przyzywyczaic.
        Jednoczesnie realizuje swoje marzenia. Dzieki latom pelnym wyrzeczen (przeszlym
        i przyszlym) nie mieszkam juz z rodzicami smile Mam swoje miejsce na ziemi smile A
        dzieci rosna i oczywiscie wymagaja nadal opieki, ale nie wiaze sie ona z
        niespuszczaniem ich z oka przez 24 h/dobe.
        Moze nie mam czasu za duzo tylko dla siebie, ale umiem milo spedzic czas z
        dzieckiem, szczegolnie w wakacje, kiedy nie ma obowiazkow smile))
        A marzenia miec trzeba i dazyc do ich spelnienia, dazenie do celu pomaga zyc!
    • jonajona Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 09:08
      Ej, to może nieco przystopuj.
      Nie zawsze musi być posprzątane, wyjć i zostaw męża z dziećmi, zgadzam się, że
      są rzeczy, które jako kobiety poczuwamy sie osobiście wykonywać, ale myślę, że
      wszystko jest kwestią organizacji i zmian w życiu. Ja też nie mam pomocy, też
      wszystko sama robię, bo mój partner nie jest ojcem mojego dziecka ( i w związku
      z tym pozostaje jej kumplem a nie wychowawcą ). Pracuję, uczę się, prowadzę
      dom, wychowuje dzieciątko i mam czas poczytać książkę co prawda kosztem nie
      odkużonego mieszkania, ale co tam - znajduje czas smile
      Więc może usiądz spokojnie i zastanów się, co zmienić i zrób to, bo inaczej
      zwariujesz. Pozatym może więcej wymagaj od męża..
      • kas2 Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 09:16
        wiecie to nie tak ja jestem bardzo zorganizowana i nie chodzo to ze brak mi
        czasu ale chcialabym czasmi zajac sie sama soba ale niestey moj maz nie kwai
        sie do pomocy zawze jest cos on pracuje on cos musi zalatwic on musi wyjsc i
        zawsze sa przeszkody zeby np zabrac ze soba choc jedno dziecko doszlo do tego
        ze mowi wez malego bo ja chce spokojnie zjesc a ja nawet obiad albopolykam albo
        jem z malym na kolanach i zawsze jestem wypaprana i upackana nie myslcie ze
        jestem egoistka i panienka marzaco o modzie i urodzie ale jestm kobieta mam24
        latka a jestem zmeczonajakbym mialaze 40 a co do wymagania od meza to i tak to
        nic nie daje A JA NIESTEY NIE ZTYCH CO LUBIA SIE PROSIĆ
        • pelaga Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 09:21
          No i o tym pisalam, ze do tego MUSISZ sie przyzywyczaic. Tatuskowie lubia
          tracic energie na walke o swoje prawa, o obowiazkach zapominaja, a polskie
          prawo nie ma systemu, ktory wymuszalby na tatuskach wywiazywanie sie z
          obowiazkow. Jesli on nie bedzie chcial sie wywiazywac z obowiazkow nie jestes w
          stanie go do tego zmusic.
          Mnie tez czasami nachodzi fala zlosci, ze zostalam ze wszystkim sama, kazda z
          nas nachodzi, takie poczucie zyciowej niesprawiedliwosci. Ale to mija smile
        • jonajona Re: a ja juz niedaje rady!!!! 30.06.05, 13:04
          Nie proś, powiedz jak ma być.Nie tlumacz, powiedz, że inaczej być nie może.
    • an-da Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 12:31
      kolejny podobny post...
      a ja już nie daję rady tego czytać, no nóż mi się w kieszeni otwiera!!!
      Pelaga mam nadzieję, że to co piszesz to ironia???
      Kas2:
      kim ty do cholery jesteś? kim się czujesz? niewolnikiem czy pełnoprawnym
      partnerem w związku?
      bo jeżeloi wolisz być niewolnicą, to rzeczywiście się pogódź ze wszystkim,
      przynajmniej unikniesz migren i wrzodów żołądka
      a jeżeli masz w tym związku równe prawa i nie są one respektowane przez drugą
      stronę, to zacznij wymagać, stawiać granice... dlaczego akurat masz prosić i
      żebrać
      prosi ten, kto czuje się podległy
      wymaga ten, kto czuje się równy

      sama kręcisz bicz na swoje małżeństwo, za parę lat przybędzie kolejna samotna
      matka, bo albo ty nie wytrzymasz, albo on się znudzi kuchtą

      przpraszam za ostry ton, ale to jest takie proste, a kobiety wciąż popełniają
      te same błędy, i jak umiem zrozumieć kobietę 40-letnią, że nie umie inaczej, to
      już 20-latki nie jestem w stanie zrozumieć
      • pelaga Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 12:50
        > Pelaga mam nadzieję, że to co piszesz to ironia???

        To szara rzeczywistosc samotnych matek w Polsce.
        Jesli autorka pozostaje nadal w zwiazku (ja odebralam, ze sa w separacji, ale
        moge sie mylic), to moze i powinna wymagac, tylko marne widze szanse na
        spelnienie wymagan przez faceta, ktory sie nie poczuwa do obowiazkow.
        A ze przybywa samotnych matek... Pewnie, ze przybywa, bo kobiety wlasnie
        przestaja sie godzic na role sluzacej. Jak zaczynaja wymagac to maleznstwo sie
        psuje (z winy podobno obu stron smile, mezowie uciekaja do mlodszych, ktore
        wymagac sie jeszcze nie nauczyly wink)) To oczywiscie jedna z opcji, ale chyba
        najpopularniejsza. Dla wyjasnienia nadmienie, ze mnie taka opcja nie spotkala.
        • an-da Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 13:01
          szara rzeczywistość samotnych matek jest taka,że nie ma kto im pomóc
          ale nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jak można traktować ślub jako
          bezterminowy kontrakt na zostanie służącą??
          albo to totalna głupota, albo jakieś zamroczenie, albo olbrzymie deficyty
          uczuciowe, spłycam, ale wygląda to dla mnie tak: jeśli tylko będziesz mnie
          kochał (raczej w deklaracjach), to ja zrobię wszystko co zechcesz (poświęcę
          swoje człowieczeństwo, marzenia, czas, energię na to, żeby ci służyć)

          a potem płaczą, że nie potrafią w tym wytrwać.... no dżizas!!!
          i nie będą prosić o bonusy, bo to nie leży w honorze służącej, no fakt, dobra,
          ułożona służąca godzi się z wdzięcznością na to, co jej pan jej da, zaraz mnie
          coś trzaśnie!!!
        • an-da Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 13:04
          a bez emocji to ja tak:
          no oczywiście, że nikogo nie zmusisz do tego, żeby robił to, czego nie
          chce...no chyba, że siebie
          czy ona robi to wszytko w domu, bo CHCE? ona robi za służącą, bo MUSI...
          pytanie za 100 punktów - kto ją do tego zmusza??
        • lilith76 Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 13:31
          > mezowie uciekaja do mlodszych, ktore
          > wymagac sie jeszcze nie nauczyly wink))

          niekoniecznie smile))
          trzeba tylko ustalić granice od razu, a nie bawić się w "stepfordzką żonę" z
          wielkiej miłości.
    • mami-ma Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 13:52
      ja na poczatku malzenstwa myslalam ze to normalne ze mąz bedzie mi pomagal w
      domu , przy dziecku, ze nie musze nawet mu o tym wspominac. on sobie lezal
      przed telewizorkiem a ja ledwo chodzilam i szlag mnie trafial ze on ma czas na
      przyjemnosci a ja nie.Chcialam byc silna i pokazac mu ze dam rade sama , bo
      proszenie go o cokolwiek doprowadalo mnie do furii, ale w pore sie ocknęlam i
      powiedzialam dosc!Zaczelam wymagac,mowilam np.co chcesz robic prasowac czy isc
      z dzieckiem na spacer, oczywiscie od razu wybieral to drugie, a ja mialam czas
      zeby poprasowac w spokoju i jeszcze przeczytac gazetke,albo mowilam musze
      jeszcze zrobic to , to, i to co ty zrobisz?on nie czul sie tak bardzo zmuszany
      mogl sobie wybrac a dla mnie juz zawsze mniej do robienia.Jednak wiadomo
      niektore rzeczy i tak musze robic sama i kiedy meza nie ma w domu zawsze wiecej
      zrobie i chetniej,bo wiem ze musze to zrobic,a kiedy on jest i np. czyta
      gazete to nie chce mi sie nic robic , no bo jakto on siedzi a ja mam sprzatac?
      i ciebie chyba najbardziej to przeraza.musisz wiec zaczac wymagac , ale musisz
      tez zdawac sobie sprawe ze nie spelnia sie wszystkie twoje oczekiwania,jesli
      chociaz troche uda ci sie wywalczyc,to z czasem mozesz wymagac wiecej.A i
      jeszcze jedno , jesli juz zajmujesz sie dzieckiem postaraj sie nie myslec o
      tym ze on jest tu czy tam a ty znowu musisz wszystko sama, bo od samego tego
      uzalania odechce ci sie bawic z dzieckiem.
    • done2 Re: a ja juz niedaje rady!!!! 29.06.05, 14:26
      "wiecie to nie tak ja jestem bardzo zorganizowana"
      No, to pogratulować.

      "Chcialabym czasmi zajac sie sama soba"
      Jak najbardziej wskazane, a wręcz konieczne!

      "doszlo do tego ze mowi wez malego bo ja chce spokojnie zjesc"
      Jeśli jecie razem - odpowiedz, że też chcesz spokojnie zjeść.
      Jeśli osobno... a zresztą no kurna chata! co ja Ci będę tłumaczyć.
      Qrcze, kolejny wygodnicki się znalazł.
      Nie rób mu obiadu, nie pierz mu, nie prasuj, nie rób mu zakupów.

      "zawsze jestem wypaprana i upackana "
      Oj, oj, z forum Samodzielnych (i nie tylko) wynika, że faceci odchodzą do tych
      niewypapranych i nieupaćkanych - więc bierz się za siebie - jak już tak Ci z
      nim dobrze to dmuchaj na zimne.

      "jestm kobieta mam24 latka a jestem zmeczonajakbym mialaze 40"
      Czasem wypoczęta i zadbana 40 -tka jest atrakcyjniesza od zmęczonej 24-latki
      więc qrcze działaj.
      Jak nie prośbą go - to podstępem. Np- powiedz mu (nie lubię kłamać i swojemu M
      nie kłamię, ale Twojemu M. bym skłamała) że co tydzień musisz iść na zabieg do
      lekarza - wymyśl cokolwiek, dzieci nie możesz tam zabierać - bo zarazki. A
      tymczasem - hop, do kosmetyczki. Za tydzień - manicure, za tydzień - fryzjer.
      Jak zauważy - chwała mu za to.

      "a ja nawet obiad albopolykam"
      Brafffo! Pierwszy krok do wrzodów - zacznij przyzwyczajać męża do opieki nad
      dziećmi, bo jak pójdziesz do szpitala to kto się nimi zajmie?

      "A JA NIESTEY NIE ZTYCH CO LUBIA SIE PROSIĆ"
      Już gdzieś tu pisałam, że orderów za zdobycie I miejsca na najlepszą gospodynie
      nie dają, więc możesz tę konkurencję olać. WIĘCEJ EGOIZMU!
      Pozdrawiam!


Pełna wersja