magdmaz
02.07.05, 22:15
Tydzień temu zawiozłam eksowi dzieci na wakacje (córkę, synek pojechał kilka
dni wcześniej). Teraz on dzwoni i pyta, czy wybieram się do dzieci w
odwiedziny.
Otóż się nie wybieram.
1. To jeszcze ten etap, że gdybym mogła, omijałabym eksa dużym łukiem.
2. Zostałam sama w pracy - mój wspólnik wyjechał na całe dwa miesiące, a na
pozostałych nie mogę liczyć.
3. Zachorowałam dość poważnie i dzisiaj lekarz kazał mi spędzić dwa tygodnie
w łóżku (z kim, u licha???)
4. Pierwsze dwa tygodnie sierpnia dzieci spędzą u moich rodziców, wtedy się
zobaczymy.
5. A poza tym dzieci cały rok przedszkolny były i będą u mnie, to może niech
mają ile się da z tatusia, ja na wspólne spacerki i tak chodzić nie będę.
No i proszę o niezależne opinie: czy zachowuję się dokładnie tak, jak ci
ojcowie, którzy dziecka nie odwiedzają? Zaznaczam, że dzwonię co drugi dzień.
No i ostatecznie to są wakacje - ja też wyjeżdżałam do babci albo cioci albo
na kolonie, i rodzice nie przyjeżdżali na weekendy.
Ale dopuszczam, że mogę się mylić.
Pozdrawiam, Magda