Opieka nad dzieckim

06.07.05, 08:54
Poradzcie mi co mam robic. Syn ma 9 lat. wyprowadzilismy sie z domu od ojca
tyrana ktory znecal sie nad nami. pod koniec maja wyslalam pozew do sadu o
rozwod i tam okreslilam prawo opieki nad dzieckiem. i tutaj popelnilam blad
moglam na samym poczatku ustalic opieke nad dzieckiem i alimenty. minał juz
miesiac nie mam jeszcze sprawy w sadzie. Dziecko na razie jest ze mna
ukrywamy sie gdyz jego ojciec probuje go porwac. Nie moge juz tak zyc,
dziecko jest zestresowanae. a w swietle prawa ojciec ma takie samo prawo do
syna jak ja. Tylko syn nie chce byc z nim. Prosze o rade. Pozdrwaiam. Olga
    • kotka.na.dachu Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 08:57
      Skąd wiesz, że chce go porwać? Może chce się z nim tylko zobaczyć?
      Skoro się boisz, a syn nie chce, to dla świętego spokoju umówcie się np. w
      kawiarni i porozmawiajcie spokojnie.
      • makao9 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 09:09
        Wiesz jak by wtedy wygladalo to spotakanie: zabral by go sila z kawiarni
        wsadzil do samochody i koniec. znam dobrze mojego meza juz kiedys taka sytuacja
        miala miejsce. Czy moizna jeszcze raz napisac wniosek do sadu o ustalenie
        opieki nad dzieckiem?
        • anetina Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 09:14
          póki nie ma wyroku na każdej sprawie w sądzie sąedzia pyta się, czy popierasz
          swoje powództwo
          możesz za każdym razem coś zmieniać

          trzymajcie się
          • makao9 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 09:17
            no tak. ale jak przyspiueszyc ta cala sprawe zeby jak najszybciej bylo ustalone
            moje prawo do opieki nad synem? Ile czekałyscie na pierwsza sprawe rozwodowa? i
            czy po tej sprawie sad juz ustalił opieke nad dzieckiem?
            • kotka.na.dachu Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 12:26
              Idź do sekretariatu sądu i poproś kobietę. Na pewno coś da się wsinąć. Ja tak
              robiłam na drugi dzień po złożeniu wniosku i po miesiącu była sprawa.
    • magdmaz Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 10:44
      Nastaw się, że cała sprawa będzie trwała od pół roku do dwóch lat, zalezy to
      też od tego, co będzie chciał osiągnąć Twój mąż.
      Lepiej zacznijcie rozmawiać. Próbuj, próbuj, próbuj przekazać mężowi swoje
      stanowisko. Wczuj się w jego sytuację i zamiast odbierać prawa ( nie sądzę, aby
      Ci to tak łatwo poszło) raczej zaproponuj, że będzie miał syna ile tylko będzie
      chciał, pod warunkiem, że syn zechce. Zaproponuj, że jeśli się dogadacie, to
      przecież syn może mieszkać u niego choćby przez całe wakacje, pod warunkiem, ze
      pozwoli synowi zawsze przenieść się do mamy, jeśli tak będzie wolał.
      Ludzie, próbujcie się dogadywać! Brak rozmów i wzajemny strach przed sobą
      nawzajem budzą w człowieku upiory i zwidy. A jeśli bez sądu się nie dogadacie,
      to w sądzie tym bardziej, i będziecie zdani na łaskę Wymiaru Sprawiedliwości
      pod względem tego, co jest dla WASZEGO dziecka dobre.
      Pozdrawiam, życzę spokoju i mądrych decyzji.
    • elaw2 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 11:42
      Cóż, nie mam dla Was (Ciebie i syna) miłych wiadomości. Ja miałam podobny
      problem. Ex też groził że, po moim od niego odejściu, zabierze córeczkę.
      Problemem naszego małżeństwa był alkohol i przemoc, której doświadczałam. No i
      któregoś dnia spełnił swoją groźbę. Przyszedł na plac zabaw i zabrał małą. Po
      prostu! I nie pomógł policjant, do którego zwróciłam się o pomoc. Ja zaryczana
      a on spokojnie mówi, że mam się ze sprawą zgłosić do komisariatu w swojej
      dzielnicy. Tata zabrał Kasię a ja pobiegłam do domu i dzwoniłam na policję. No
      i przyjechali, wysłuchali i pojechali. Po pół godzinie miałam telefon, że mam
      oddać ciuszki dziecka, pieluchy i co tam jeszcze bo tata tego potrzebuje! W
      końcu sprawa rozwodowa w toku, postanowienia sądu nie ma, więc maluch może być
      u ojca. Teraz piszę na spokojnie (minęło trzy lata) wtedy byłam przerażona.Małą
      zajmowałam się od urodzenia, z mężem nie mieszkałam od kilku miesięcy, nie
      wspominając o tak drobnym fakcie jak pieniądze na dziecko, których kochany tata
      nie dawał! Sprawa zakończyła się tragikomicznie: teściowa przybyła z
      wiadomością, że mam zabrać córeczkę bo ojciec sobie nie poradzi!
      Złożyłam wtedy wniosek aby do czasu zakończenia sprawy rozwodowej, mała
      przebywała w miejscu mojego pobytu. Pan sędzia miał to w nosie. Teraz jestem po
      rozwodzie, przyznano mi opiekę nad dzieckiem. A ex ma nową rodzinę.
      Cóż Ci radzić? Uzbrój się w cierpliwość, czekanie na pierwszą sprawę w dużym
      mieście to czas ok. 3 miesięcy. Poszukaj fundacji, stowarzyszenia zajmującego
      się przemocą w rodzinie. I nie spotykaj się z mężem! Życzę siły i wytrwałości.


    • elaw2 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 11:54
      Ja też próbowałam rozmawiać z mężem ale czasami na prawdę się nie da! Tak
      często zdarza się w związkach, gdzie przemoc fizyczna jest na porządku
      dziennym. A pisząc o przemocy nie mam na myśli sytuacji, gdy ktoś komu
      przypadkiem na odcisk nadepnie!
      • makao9 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 12:15
        Elaw dziekuje ci bardzo za rade. Ten kto nie znalazl sie nigdy w sytuacji gdzie
        poanuje przemoc, nie zna tego problemu. W moim wypadku naprawde rozmowy nic nie
        dadza i poki co pozostaje nam ukrywanie sie- tylko jak dlugo tak mozna. Maz
        neka mnie telefonami, nachodzi sasiadow, rodzine, wymysla niestworzone rzeczy
        na moj temat. Złoze jeszcze raz wniosek do sadu o przyznanie opieki pomimo ze
        jestto zawarte w pozwie rozwodowym. Zglosilam sie do niebieskiej lini i do
        innych organizacji zajmujacych sie przemoca w rodzinie- jednak oni rowniez sa
        bezradni. Czy jest jakies wyjscie? chce tylko spokoju dla syna i dla siebie.
    • elaw2 Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 13:23
      Doskonale Cię rozumiem, (z autopsji). Fakt, wiele osób nie rozumie co znaczy
      życie z człowiekiem, który miał kochać a chce zniszczyć. I jak dużo siły
      potrzeba by przerwać zaklęty krąg przemocy domowej. Najpierw jest szok,
      niedowierzanie: jak on mógł to zrobić? Przecież kocha i ja kocham. Potem
      przeprosiny, kajanie. Miesiąc miodowy a potem znów. Rozumiem, że się ukrywasz.
      Mogłam wrócić do mamy a kiedy odeszłam myślałam o domu samotnej matki, tylko
      żeby on nie wiedział gdzie jestem! Dla kogoś kto nie znał mego byłego absurd!
      Dla naszych znajomych, rodziny nie! Telefony? Jak dobrze to znam. Przerabiałam
      przez 7 lat małżeństwa. Ostatnio zmieniliśmy i zastrzegliśmy numer. Nawet w
      pracy się bałam. Kiedyś przez cały dzień blokował linię telefoniczną.
      Przychodził też pijany, do pracy a kiedyś pracowaliśmy razem. Na szczęście w
      końcu go wyrzucili. O rękoczynach wspominać już nie chcę... Niedawno koleżanka
      zapytała ile razy podniósł na mnie rękę. O ile za dużo. O raz za dużo taka była
      moja odpowiedź. Życzę Wam dużo, dużo siły. Ale uda się!
    • magdmaz Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 15:53
      Dopisuję moja historię.
      Byłam bita. Maltretowana psychicznie. Wykorzystywana seksualnie. I baaardzo
      kochana.
      Uciekłam z domu z dzieckiem pod pretekstem wyjścia na spacer. Taksówką
      dojechałam do sąsiedniego miasta, bo bałam się, że dopadnie mnie na dworcu (jak
      się potem okazało, niebezpodstawnie, nawet załatwił sobie nagrania z dworcowej
      kamery!!!)Jeszcze tej samej nocy byłam na drugim końcu Polski, gdzie moje
      drugie dziecko spędzało wakacje z moimi Rodzicami.
      Ukrywałam się kilka tygodni. Szukał, przyjeżdżał. Przy pierwszej próbie agresji
      pobiegłam do szpitala (siniaki) i na komisariat (pobicie, zniszczenie mienia).
      Wystraszył sie chyba, poza tym moja przerażająco nieugięta postawa (nawet dla
      mnie trudno zrozumiała) zaczęła skutkować. Jeszcze długo nękał telefonami. Z
      duszą na ramieniu pozwoliłam mu zabrać córkę na wakacje - wrócili już po
      tygodniu - on chciał mnie, a nie dziecko.
      Ponieważ ufałam jego Matce, a sam przecież dziećmi zająć się nie potrafił (mam
      na myśli głównie gotowanie), pozwalałam mu zabierać dzieci, częściej starszą
      córkę, syn miał wtedy trzy lata.
      Moje odejście było dla mojego byłego męża tak wielkim szokiem i traumą, że
      wpłynęło na niego pozytywnie. Ja też się uspokoiłam, gdy przekonałam się, że
      nie zabierze mi dzieci. Widział, jak za mna tęsknią (on miał z nimi naprawdę
      mizerny kontakt w tamtym czasie).
      Właśnie mija rok. Wciąż nie chcę go na oczy oglądać, ale przełamuję się dla
      dobra dzieci. Jest o niebo lepszym ojcem niż dawniej. Mieszkamy 320 km od
      siebie, ale przyjeżdża (do mojego mieszkania wstępu nie ma!)lub bierze dzieci
      kiedy może. Dzieci wiedzą, że oboje bardzo je kochamy. Powoli godzi się z
      rozwodem, jeszcze nie z obecnością innego mężczyzny w moim życiu. Jednak
      spróbuję go przekonać, ze nie zamierzam szukać dzieciom innego tatusia (wiem,
      że to boli), skoro mają własnego, rodzonego, całkiem nienajgorszego. Jeśli chce
      wraz ze mną współdecydować o ich ważnych sprawach, to muszę to przełknąć. Jego
      obecność także w moim życiu to jego obowiązek wobec dzieci i trudno, muszę się
      z tym pogodzić, wyznaczając granice prywatności.

      Ja wiem, że na początku zdaje się, że nie ma szans na cokolwiek. Ktoś mądry
      powiedział, że po śmierci najpierw musi być pogrzeb, stypa, żałoba. Nie tylko
      Ty, on też musi waszemu związkowi wyprawić pogrzeb, stypę, odbyć żałobę. Czyli
      pogodzić się z faktami, nie oglądać się, szukać rozwiązań na dziś i na jutro.
      Do tego potrzebny jest po prostu czas. Życzę, abyście prędzej czy później
      odnaleźli taki sposób współistnienia, który będzie najlepszy dla Waszego
      dziecka.
      Magda
      • obseerwator Re: Opieka nad dzieckim 06.07.05, 22:29
        złóż wniosek (nawet jutro)o zabezpieczenie powództwa przez ustalenie miejsca
        pobytu dziecka na czas trwania postępowania przy matce. krótko uzasadnij,
        argumentami, które sama podałaś w swoim poście .
        • makao9 Re: Opieka nad dzieckim 07.07.05, 10:23
          macie moze wzor takiego wniosku, a moze wiecie na jakiej stronie go znajde?
Pełna wersja