Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić

06.07.05, 21:26
Po tym jak mój ex bawi sie ze mna w "ciuciubabkę" postanowiłam zacząć ściągac
mu alimenty przez zakład pracy. Wczoraj była sprawa o podział majątku- nie
wstawił się, bo jemu "się nie śpieszy", alimenty płaci kiedy mu sie podoba (
obecnie zalega za IV,V,VI to niewiele- 750 zł! ale...)
Mimo tych wszystkich "niespodzianek" i upokorzeń z jego strony staram się jak
mogę aby kontakty między nim a synem były jak najlepsze.
Dzisiaj miałam iść z synkiem do kina ale on stwierdził, że woli z tata, więc
oddałam im bilety i poszli(tato jak zwykle nie ma pieniędzy)
Po powrocie z kina synek jakis smutny, pytam go dlaczego a on odpowiada, że
jak zabiorę tacie mieszkanie przez sąd to nie będzie miał gdzie go odwiedzać.
Jak on może robić takie świństwa?? Mieszać dziecko w te sprawy i robic z
siebie przed nim ofiarę.
My od trzech lat wynajmujemy mieszkania, żyjemy z mojej pracy i jakos dajemy
radę a ex mieszka w naszym mieszkaniu nie płaci kredytu, czynszu , wszystko
olewa, wpedza nas w długi i twierdzi że jest bezkarny i niesciągalny.
Poinformowałam go, że jutro bedzie mial ściagnięte alimenty przy wypłacie.
Najpierw cwaniakował, że nie moge tego zrobić,bo on nie ma wypłaty (opodobno
pracuje na umowę zlecenie) ale upierałam się, że już rozmawiałam z szefem i
kazał mi na jutro przynieść wyrok. Poszedł sobie... Za 3 minuty telefon i
roztrzesionym głosem krzyczy, że jak mu jutro wejde na wypłatę to już nigdy
nie dostanę od niego ani grosza, że dopiero 2 tygodnie temu dał mi alimenty
za 2 m-ce, ze ciągle mi mało itd. Cos mi tam jeszcze groził ale już nie
słuchałam. Synek w tym czasie stał przy mnie i zapytal co znowu chcę tacie
zrobic na złośćsad Dziewczyny nie mam już siły. Nie będę dziecka buntować tak
jak on ale boli mnie, że ono nigdy nie zrozumie, że tatuś nie jest taki
idealny jak jemu się wydaje.
Teraz sama juz nie wiem czy zanieśc jutro ten wyrok czy niesad
    • virtual_moth Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 06.07.05, 21:33
      No pewnie że zanieść.

      Twój ex to chyba podobny do mojego - choćby nie wiem co, to i tak nigdy nie ma
      kasy i taki biedny ciągle jestwink Zdrowy chłop bez zobowiązań w sile wiekuuncertain

      Co do dziecka to może staraj się dzwonić do exa wieczorem, gdy juz śpi. Ja
      wiem, że to niewiele da, bo tatuś swoje powie dziecku... Może spróbuj z nim
      pogadać prostymi słowy, żeby nie angażował dzieciaka w konflikty między wami?

      Pzdr
      • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 06.07.05, 21:46
        Dzięki za radę. Niestety ja juz wszystko wypróbowałam- rozmowy, przekonywanie-
        nic, zero reakcji. Jak mam go widzieć albo słyszeć dostaję drgawek.
        Gdyby z tym człowiekiem mozna było dojść do porozumienia juz dawno załatwilabym
        wszystkie sprawy ale on NIE!! Nic go nie obchodzi. Kiedys powiedziałam, że nie
        chcę przy dziecku poruszać takich tematów powiedział, że syn nalezy do rodziny
        i musi wiedzieć wszystko, żeby kiedys taka wredna baba jak ja nie zrobiła go
        tak samo. Ja do niego dzwonię tylko jak muszę.
        a na temat biednego exa to chyba mogłybysmy pogadać. Robiłaś kiedyś dziecku
        kanapki i obiady w słoik na weekend u tatusia?smile
        • chalsia Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 02:56
          > a na temat biednego exa to chyba mogłybysmy pogadać. Robiłaś kiedyś dziecku
          > kanapki i obiady w słoik na weekend u tatusia?smile

          Tak, ja robię zawsze (od dawna), ale przyczyną nie jest bieda ojca, tylko
          bardzo specyficzna dieta mojego dziecka.
          Chalsia
      • czekolada72 Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 06.07.05, 21:46
        Jakby tu powiedziec - lacze sie w bólu
        Skad faceci czerpia wiedze, umiejetnosci robienia dzieciom takiego prania
        mozgu??
        moj ex przekonuje ostatnio Mala, ze przeciez nie wszyscy ludzie sa dobrzy i nie
        warto byc lojalnym....
        • obseerwator Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 06.07.05, 22:25
          a ja jestem facetem, żeby nie było wątpliwości.

          powiedz dzieciakowi wprost: "nie robie twojemu tatusiowi na złość, po prostu
          jeśli tatuś nie zapłaci pieniążków, to mamusia nie będzie miała za co zapłacić
          za obiadek". nie powinno się dzieckiem grać, ale to nie Ty zaczełaś.
          • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 00:34
            Najgorsze jest to, że zawsze synkowi tłumaczyłam, że nie pójdzie w ten weekend
            do taty, bo tato pracuje, bo chory, bo zabrakło mu pieniążków a synek- to mu
            daj! Ty masz, widziałem 100 zł. w twoim portfelu. Wrzeczywistości tatus albo
            trzeźwiał po tygodniu chlania w pracy albo szykował sie na imprezkę. Teraz
            trzyma się ustaleń i bierze synka do siebie co drugi weekend ale już 2 razy
            odprowadzał dziecko pijany. Syn nie widzi w piciu ojca nic złego, tatus jest
            autorytetem, wspaniałym facetem i powinniśmy z nim zamieszkać albo niech on sie
            wprowadzi do nas... brrrsad
            • obseerwator Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 00:54
              nie pozwól, by on manipulował dzieckiem. i przestań go tłumaczyć przed
              dzieckiem. spróbuj z małym porozmawiać poważnie.
              • chalsia Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 03:12
                Kurna olek, łaczę się w bólu. I niestety też nie wiem co robić. Choć
                jakby "ciężar gatunkowy" tekstów Twojego eks jest dużo większy, ale mam jakieś
                takie wrażenie, że to nie ma znaczenia (dla dziecka). A nawet wydaje mi się, że
                takie "wprost" prostackie teksty łatwiej jest sprostować. Jeśli nie teraz - to
                za jakiś czas, jak dziecko będzie starsze.

                Mój eks co prawda aż takich gadek (przynajmniej ja o tym nie wiem) nie wstawia,
                ale niedawno zaczął pogrywać naszym 3,5 letnim synem. Dodam, że wiek 3,5 jest
                tu zwodniczy, bo dziecko jest dosć mocno do przodu intelektualnie.

                Przykłady - nie zgodziłam sie na wizytę w innym, niż ustalony, terminie,
                ponieważ eks nie dał mi odpowiedzi na temat zmiany dnia tej wizyty w
                zaproponowanym terminie (a ma to znaczenie, ponieważ ja też pracuję i planuję
                pracę równiez pod kątem tego, kiedy ojciec jest u syna). Eks dzwoni tego dnia i
                o tej godzinie, kiedy chciał przyjechac (a ja się nie zgodzilam) by
                skontrolować czy JA JESTEM w domu z dzieckiem. Syn mówi "przyjedziesz do
                mnie?", ojciec "nie, bo mama nie pozwoliła". No jest to prawda, tylko, że nie
                powinno się nią dzielić z dzieckiem.
                Inny przykład - ojciec wychodzi po wizycie u syna (w powszedni dzień).
                Mały "tato, dlaczego już musisz jechać?". Ojciec "bo muszę wracać do domu i
                sprawdzić jak się czuje X" (młodsza siostra przyrodnia mojego syna).
                Mały "zostań jeszcze". Ojciec "nie mogę, ale jak chcesz to jedź ze mną". A
                przeciez ojciec świetnie wie, że to nie jest dobre wyjście dla dziecka, bo
                trudno 3,5 latka wziąc przed 8 wieczorem na noc dzieści kilometrów dalej po to,
                by go następnego dnia z samego rana z powrotem przewozić do domu. Sam ojciec u
                dziecka powoduje konflikt lojalności.
                ALbo teksty do dziecka typu "bo Twojej mamie się ubzdurało", "bo Twoja mama
                prowadzi gierki".
                I też nie wiem co z tym zrobić. Zwykłe tłumaczenie i prośba by eks tego nie
                robił nie skutkują.
                Chalsia
                • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 07:37
                  Zbieram się do pracy, pakuję do torebki wyrok z alimentami. Nie wiem jeszcze
                  czy to zrobię. Wczoraj mi groził, że jeśli ściągnę alimenty to od niego już nic
                  nie dostanę(zalega za 3 m-ce + koszty rozwodu) i że od następnego dnia nie
                  pójdzie już do pracy. Już raz tak zrobił przed sprawą rozwodową, bo nie
                  wycofałam orzekania o jego winie. Jeśli to zrobię mogę dostać te alimenty
                  dzisiaj i potem juz nie będzie z czego ściągać. Jesli nie zrobię pokaże, że
                  wciąż działają na mnie jego pogróżki i może sobie mną nadal manipulować.
                  każde wyjście jest złe. Nie wspominam juz o tym, ze dziecko zostanie
                  nabuntowane jaka ja to zła jestem i wpędzam tatusia w biedę. Z synkiem juz
                  rozmawiam normalnie. Omówiliśmy juz sprawe kredytów odpowiedzialności i
                  konsekwencji. Główka rozumie ale serduszko nie może pojąćsad
                  Co byście zrobiły w tej sytuacji??
                  • ajmj Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 08:31
                    Hm... ciężka sytuacja. Ja tez ze swoim Eks wole wszystko załatwiać na "gębę"
                    niż brać się za radykalne środki, ale ja nie mam TERAZ juz takich problemów.
                    Ale miałam. Jesli chodzi o pieniądze, hm.. jetsteś na 100 %pewna, ze jak
                    zaniesiesz wyrok to On się zwolni z pracy? Bo ja na TWOIM miejscu chyba bym
                    zareagowała właśnie w ten sposób i dała wyrok, aby ściągali mu alimenty, CHYBA.
                    Pewni ludzie tak mają jak Twój Eks, z moim tez miałam i jego rodzinka ogromne
                    problemy. Buntowanie mojego syna było na porządku dziennym. Ale przeszło
                    samo... Wiedziałam, ze jeśli dłużej to potrwa, to napewno cos będę musiał cos z
                    tym zrobić. Najłatwiej byłoby odizolowac dziecko od takich ludzi, ale to tez
                    nie jest wyjściesad więc ja rozmawiałam z nimi i rozmawiałam i napisałam nawet
                    list, w którym ujęłam wszystkie moje zarzuty w ich stronę.
                    Cholera, próbuj z nim rozmawiać. U mnie trwało to około 2 lat, zanim coś
                    dotarło...
                • kini_m Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 03:28
                  Chalsiu, pozwolę sobie skomentować (co nie znaczy że bronię tu exa):
                  > zaproponowanym terminie (a ma to znaczenie, ponieważ ja też pracuję i planuję
                  > pracę równiez pod kątem tego, kiedy ojciec jest u syna).
                  Ja też starałem się ustawiać różne kwestie pod exię ale akurat to mni nie
                  przyszło na myśl aby ułatwienia wypominać. Nie rób nic szczególnego czegobyś
                  póżniej wypominała komuś, albo rób to tak aby tego nie wypominać. Bo inaczej
                  nawet nie wiadomo kiedy, ale dziecko spostrzega sie w tej postawie rodzica
                  wypominającego (to przebija).
                  > Eks dzwoni tego dnia
                  > i o tej godzinie, kiedy chciał przyjechac (a ja się nie zgodzilam) by
                  > skontrolować czy JA JESTEM w domu z dzieckiem.
                  Cóż, aby nie miec sobie nic do zarzucenia pozostaje byc elastycznym, a nie
                  złośliwym.
                  > Syn mówi "przyjedziesz do
                  > mnie?", ojciec "nie, bo mama nie pozwoliła". No jest to prawda, tylko, że nie
                  > powinno się nią dzielić z dzieckiem.
                  Robić wszystko tak aby nie miec nic do zarzucenia. Takze przed dzieckiem. To
                  też człowiek (nie tylko ktoś czyim czasem handlujecie) - im więcej myśli, tym
                  więcej mu przysługuję. Czyli coraz więcej, i coraz trudniej.
                  > Inny przykład - ojciec wychodzi po wizycie u syna (w powszedni dzień).
                  > Mały "tato, dlaczego już musisz jechać?". Ojciec "bo muszę wracać do domu i
                  > sprawdzić jak się czuje X" (młodsza siostra przyrodnia mojego syna).
                  > Mały "zostań jeszcze". Ojciec "nie mogę, ale jak chcesz to jedź ze mną". A
                  > przeciez ojciec świetnie wie, że to nie jest dobre wyjście dla dziecka, bo
                  > trudno 3,5 latka wziąc przed 8 wieczorem na noc dzieści kilometrów dalej po
                  > to, by go następnego dnia z samego rana z powrotem przewozić do domu.
                  Przesądzasz zbyt wiele. Nie, to wcale nie znaczy że jest to całkiem złe
                  wyjście. To Twoje subiektywne zdanie (nawet jesli poprą je inne osoby o
                  skłonnościach do ograniczania). Co znacza że z dwojga niełatwych rzeczy
                  preferujesz ograniczanie zamiast wprowadzanie elastyczności. A niech go Ex wozi
                  w tę i nazad, niech ma dziecko "na karku" jesli się o to prosi.
                  > ALbo teksty do dziecka typu "bo Twojej mamie się ubzdurało", "bo Twoja mama
                  > prowadzi gierki".
                  > I też nie wiem co z tym zrobić. Zwykłe tłumaczenie i prośba by eks tego nie
                  > robił nie skutkują.
                  Chalsiu, konsekwencja jest potrzbna w życiu. Tylko że winna czemuś KONKRETNEMU
                  służyć. Zazwyczaj ludzie sobie dopowiadują znaczenie konsekwencji ponad to co
                  jest konieczne, aby wdrozyć swój pogląd w kontaktach z innymi. I myslę że masz
                  do tego skłonność. Zbyt bardzo władzę rodzicielska traktujesz jako egzekwowanie
                  jej (zwł. tam gdzie brak Ci elastyczności).
                  Jeśli chcesz aby spokojniej dogadywac sie z Exem, no to nieco starałem się
                  przetłumaczyć męski sposób spojrzenia. Czy wyjdziesz naprzeciw temu pozytywnie
                  i cos z tego zastosujesz to Twój wybór. (Jeśli chcesz to oczywiście moge
                  wytłumaczyc inne meskie zawiłości.)
                  Pozdrawiam
    • elaw2 Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 08:25
      Skąd znam te zagrywki?! Przez rok z kawałkiem "kochany tata" nie dał na dziecko
      grosza. Bo biedny, bo chory (chleje i wątroba się rozwaliła), bo ma długi... Po
      uzyskaniu w sądzie alimentów w wysokości 200 zł wciaż czekałam... Nic. W końcu
      przemogłam się i poszłam do komornika. Telefon i płacze, że chcę go zniszczyć.
      Zobowiązał się dawać pieniądze. Zawiesiłam postanowienie alimentacyjne na pół
      roku. W końcu narosło 1600 zł. Będę płacił ale nie teraz, bo.... W końcu gdy
      zabrakło na lekarstwa dla Kasi, powiedziałam koniec! Wróciłam do komornika. I
      nagle okazało się, że bez problemu udało się ściągnąć całą zaległą sumę! A
      podobno nic nie zarabiał! Teraz 200 zł przychodzi regularnie. Pozdrawiam.
    • czekolada72 Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 09:56
      Tatus mojego dziecka nie dawal na nic przez kilka miesiecy, gdy zlozylam pozew
      o alimenty obrazil sie i na rozprawe przedstawil dokumenty swojej firmy, z
      ktorych wynikalao ze na prace zlecone zostala zatrudniona jego panienka, ktorej
      trzeba bylo zaplacic praktycznie cale dochody firmy (reszta rozliczna na
      benzyne, telefony itp zw z utrzymaniem firmy, ktora miesci sie w mieszkaniu
      exa). Ale ja glupia nie poruszylam tego faktu. Natomiast, zeby nie byc wredna -
      zgodzilam sie na nizsze alimenty niz o jakie skladalam, w ramach ugody ; oraz
      przesunelam termin platnosci z poczatku kazdego miesiaca na polowe, bo
      wiedzialam, ze wtedy dostajekolejne pieniadze, wiec byloby mu latwiej.
      Uslyszalam, potem, ze nikt mnie o to nie prosil. No faktycznie - nikt. Idiotka
      jedna!
      Mimo zasadzonych ali - małzonek mial to w d... i przekazywal kiedy chcial i
      ilechcial, a najczesciej dzwonil kilka dni po terminie z pytaniem "zauwazylas
      ze nic ci nie wplynelo na konto? Musisz sobie radzic sama, bo ja nie mam"
      Wiec po kolejnych kilku miesiacach zlozylam pismo i u komornika i w firmie w
      ktorej jest zatrudniony. Udalo sie sciagnac zaleglosci, ali zaczely byc
      regularnie przekazywane, a ex .... zorientowal sie po kilku miesiacach! Duzo
      trzeba miec, zeby nie zauwazyc znikania 400 zl miesiecznie.

      Kilka miesiecy pozniej ex zazyczyl sobie zebym wycofala pismo z firmy, bo
      inaczej on nie dostanie kredytu. Jezeli wycofam, to on gwarantuje, ze bedzie
      przelewal regularnie, a jak nie wycofam - to mu komornik zajmie zarobki i w
      ogole nic nie dostane. No coz , zaryzykowalam majac w pamieci jego"gwarantowane
      przekazywanie alimentow", nie wycofalam i nadal otrzymuje z firmy.
      Oczywiscie - ja defrauduje jego pieniadze, ktore wyludzilam.

      Kontakty z dzieckiem ex zaczal utrzymywac w momencie gdy zlozyl pozew rozwodowy.
      Uwazalam i uwazam, ze mimo rozwodu, jezeli nie zachodzi patologia, rodzice z
      nozem sie nie ganiaja itd - dziecko(dzieci) powinny miec jak najwieksza
      mozliwosc utrzymywania kontaktu z obojga rodzicami i rodzice powinni
      wspoldecydowac o wychowaniu, rozwoju itd dziecka.

      O idiotko!

      Przeciez ja utrudniam kontakty!

      Na poczatku, gdy ex odszedl mala byla na tyle mala, ze trzymala sie mamy i nie
      chciala slyszec np o kiljkudniowym wyjezdzie z ojcem. Prowadzilam z nia
      rozmowy, tlumaczylam, ze jest duzo dzieci, ktore nie mieszkaja z obojgiem
      rodzicow, ze rodzice sie rozstaja, znajduja nowe zony, mezow, ale nadal kochaja
      swoje dzieci i chca spedzac jaknajwiecej czasu z nimi. Mala mowi "nie".
      Powtarzam wiec exowi, ze mala nie chce wyjechac, zeby w takim razie przez te
      kilka dni przychodzil do niej. Uslyszalam, ze zaskarzy mnie o utrudnianie
      kontaktow oraz odbierze mi opieke nad mala.

      z czasem mala podrosla, ex mial mozliwosc zalatwienia basenu za symboliczne
      grosze. Jego znajomym pasowala pora dosyc pozna (ok 20. 30) w srodku tygodnia.
      Przez jeden rok mala chodzila z nim (basen ma wskazany ze wg na stan zdrowia),
      wracala ok 23 a na drugi dzien na 8 do szkoly. w tym roku szk. nie zgodzilam
      sie na taka pore, mogl jej zalatwic basen duzo wczesniej, nawet nym ja sama
      zawozila - mala uslyszala, ze, tatus nie ma pieniedzy, a do tego mama nie
      pozwala.

      Tatus nie zaskoczyl chyba, ze nastolatka potrzebuje jakiegos drobnego chociaz
      kieszonkowego. Mala nie jest specjalnie rozrzutna, zreszta - nie ma z czego. Ja
      daje jej miesiecznie 30 zl, sporadycznie ostaje od babci, cioci, wujka.
      Oszczedza. Przychodzi tatus, ida na spacer. Wraca i opowiada, jak bylo super, w
      donaldzie, na lodach w wesolum miasteczku. "pozyczylam tatusiowi bo - on nie
      mial, - bankomat nieczynny, - bankomatu nie bylo, - zapomnial kart, - zapomnial
      pieniedzy, - zapomnial dokumentow, - musial kupic benzyne", Nie ma problemu z
      pozyczka, zeby choc raz oddal....

      Wielokrotnie dziecie chwalilo sie jak to jechalo na gape, bo tatus nie mial na
      bilet (ok 1,50)

      Co doporuszonych kanapek - tatus sam mnie informuje, ze spedzi jakis czas z
      mala i zebym IM zrobila kanapki.

      Mala juz wie, ze jestem niedobra, bo czepiam sie biednego taty, ze to ja mam
      problemy ze soba, bo sie czepiam i wyobrazam sobie, ze wszyscy ludzie sa
      dobrzy, a przeciez sa tez zli i to jest normalne. Ze ludzi trzeba
      wykorzystywac, ze trzeba robic ich w konia, trzeba myslec tylko o sobie.

      Sorry, ze sie rozpisalam tyle.
    • aglesnik Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 07.07.05, 10:35
      naturalnie, że staraj się o pieniądze, w końcu to nie dla ciebie!!!
      a ile kosztuje dziecko, wie kazda z nas. dlaczego oni mają mieć lepiej?? i tak
      mają niestety sad ja nigdy nie miałam problemów ze ściąganiem alimentów, ale
      gdyby, to mój ex wie,ze poruszyłabym niebo i ziemie. pzdr.ag.
    • scania81 miałam podobnie 07.07.05, 10:47
      ograniczyłam mu sądownie prawa do dziecka, do podejmowania istotnych decyzji w
      życiu dziecka, a teraz pisze o pozbawienie go w ogóle praw rodzicielskich, bo
      szkoda psychiki tej małej istoty. weź się w garść i przestań się litować nad
      swoim byłym!
    • woj-na Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 08.07.05, 08:07
      Jako facet powiem ci że lepiej ściągnąć alimenty.
      On będzie się bawił z tobą bo widzi że mu na to pozwalasz.
      Jestes za dobra i to wykorzystuje.
      Jak dostanie po łbie to może się opamieta, a jak sienie opamięta to przecież i
      tak nie płaci. Straszenie że rzuci pracę, że więcej nic od niego nie dostaniesz
      to jego metoda. Odpowiedz sobie na pytanie ile teraz dostajesz ????
      Jeżeli komornik raz ściagnie to ściagnie i następny. Z takimi gnojami nie mozna
      inaczej niz siłą, kazdą twoją słabosć, twoją dobroć i życzliwość on perfidnie
      wykorzysta.
      Najlepszy przykład - to corbi z twoim dzieckiem.
      nie przeczytałem dokłądnie całego wątku, ale jakiś facet ci dobrze radził.
      Nie usprawiedliwiaj tatusia przed dzieckiem, nie rozgrzeszaj go ze wszystkiego.
      Dziecko będzie żyć w zakłamaniu i będzie się od ciebie oddalac, a ten debil
      będzie buntował i się z tego śmiał.
      NA czym jemu zależy - na dziecku na pewno nie, bo nawet nie chce zrobić tego
      minimum jakim są alimenty, więc na tym żeby ciebie gnębić. Ty jesteś dobra więć
      nawszystko sie zgodzisz a on będzie kierował twoim życiem nawet po rozwodzie.
      Nie daj się.
      Dziecku musisz mówić prawdę, delikatnie ale musisz. Teraz będzie ciężko bo
      sprawy juz zaszły za daleko i dziecko myśli że ty ojcu robisz jakąś krzywdę,
      ale wykorzystuj każdą sytuację. Dzeicko czegoś nie bedzxie miało, będzie
      chciało żeby mu coś kupić a ciebie nie stac. Powiedz wtedy dlaczego. Powie że
      ine dzieci maja coś tam, albo wyjeżdżaja gdzieś, powiedz tatuś im kupił, tatuś
      je zabrał i MAMUSIĘ. Tylko musisz być bardzo ostrożna, bo on będzie buntował, a
      dziecko niestety ma już ukierunkowany tok myślenia, i to ukierunkowany na złe
      tory.
      A o alimenty walcz, przecież to dla twojego dziecka i słusznie mu sie należy.
      Przeanalizuj sobie ile do tej pory dostałaś, bo jeżeli płacił wcześniej
      regularnie i nagle cos nie tak to można poczekac, ale jeśli tak było zawsze to
      nie wolno ci zrezygnować. Raz dasz sie zastraszyć, ulegniesz i tak juz będzie
      zawsze. I wcale go nie informuj o tym że mu ściagną z pensji. Tak dajesz mu
      szansę zeby "coś wykombinować" i żeby cię postraszyc.
      Uwierz mi taki typ się nie zmieni, chyba że porządnie dostanie w d..., wiec
      walcz o swoje, walcz o godne życie swpojegpo dziecka.

      Pozdrawiam i życze powodzenia i wytrwałosci.
      woj

      p.s sorki, ze tak się rozpisuje, ale szlag mnie trafia jak poczytałem sobie
      troche to forum.
      Skad kobiety biorą takich sk..synów i dlaczego ja nie trafiłem na normalną i
      fajna kobietę jakich tu nie brakuje.
      Samodzielny tata.
      • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 08.07.05, 21:27
        bardzo Ci dziekuję woj! Przywracasz mi wiarę, że są jeszcze normalni faceci na
        świeciesmile Bo ja to przyciągam samych toksycznych pasożytów. Tym razem nie
        ściągnęłam, z błahego powodu- przy tych wszystkich rozprawach, załatwieniach
        itd zawieruszył mi się wyrok z klauzulą wykonalności (tych prawomocnych miałam
        od zawalenia), znalazłam dopiero dzisiaj w szafce w pracysad( Wiem, że
        zawaliłam i biję się w pierś, bo to kasa dla mojego dziecka. Już dzisiaj
        odczułam swój błąd, kiedy za codzienne leki syna zapłaciłam prawie 50 zł.
        Ale co tam! synuś ma w niedziele 6-te urodziny!!! smilesmilesmile
        • woj-na Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 13:28
          Codzienne leki dla syna, leki dla ciebie bo przecież taki kretyn jest w stanie
          człowieka doprowadzić na skraj wyczerpania a wtedy o chorobe bardzo łatwo (sam
          nie mogę się wyleczyć od 1,5 miesiąca a wygląda na zwykłe przeziębienie). Poza
          tym każdy rodzic chce inwestować w dziecko, jezyki, zainteresowania a to
          wszystko słono kosztuje. Nie można pozwolić żeby pasozyt zniszczył rodzinę a
          potem jeszcze żerował na uczuciach dziecka, po to żeby nie dac mu tego co mu
          się słusznie należy. Od takiego człowieka najlepiej jak najdalej, oczywiscie
          dziecko musi kontakty mieć z ojcem i tego zabronic nie wolno, ale ty musisz się
          uwolnić z tej sytuacji, nie mozesz pozwolić żeby cię gnębił do końca życia.

          Najlepsze zyczenia dla synusia i niech jego dzieciństwo będzie pełne miłosci,
          radości i ciepłasmile)) (moja córeczka skończya 6 lat miesiąc temu).

          p.s Przepraszam że pisze na tym forum które jest dla mam, ale wiem ze czasami
          kobiecie potrzeba innego punktu widzenia, czasem jak facet się wypowie to może
          łatwiej kobiecie podjąć jakąś decyzję. Z pewnością działa to w drugą stronę
          (wiem z forum samotnych ojców).

          Pozdrawiam
          woj-
          • chalsia Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 13:51
            Woj_na, to forum nie jest tylko dla samodzielnych mam - chyba tak wyszło ze
            statystyki, że więcej jest kobiet samodzielnie wychowujących dzieci niż ojców.
            Twój punkt widzenia jest cenny.
            Czuj się tu jak u siebie.
            Chalsia
            • woj-na Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 14:09
              Dzięki smile))
              Chętnie będę tu zaglądał
              woj-
              • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 16:48
                Tylko pamiętaj woj... jeśli wlazłeś między wrony musisz krakać tak jak one!!wink
                Dziei za życzenia dla synkasmile
                • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 18:02
                  aaa, przypomnialam sobie dzisiaj jeden istotny szczegół. Jaśli mój ex porzuci
                  pracę jak zapowiada (a juz raz to zrobił, więc nie stanowi to dla niego
                  problemu) to uzyska status osoby bezrobotnej a takowej nie można eksmitować z
                  mieszkania. I koło sie zamyka.
                  • woj-na Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 09.07.05, 23:14
                    Z tym mieszkaniem to ciężka sprawa, zwłaszcza ze płacicie kredytsad
                    Tu chya potrzeba rady prawnika, bo myśle że sprawe jakos sie da uregulować.
                    Może dałoby sie tak załatwić żeby jego udział w mieszkaniu poszedł na poczet
                    alimentów zaległych i przyszłych, niech się z mieszkania wyniesie a tobie
                    odejdą wtedy koszty wynajmu.
                    Nie potrafię niestety doradzić, tu nie wystarczą dobre chęci ale potrzebna
                    fachowa pomoc.

                    p.s Jeśli wrony to kobiety i mężczyźni, dla których liczy sie rodzina i
                    szczęście dzieci to... kra, kra, kra smile
                    woj-
    • agnieta77 Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 08.07.05, 23:09
      Masz racje tak sie dzieje jak facet mysli tylko o sobie a zaslania sie
      dzieckiem.Ja rok temu wyjechalam do pracy za granice powiedzialam ze chce
      zabrac synka 9lat.Nie bo on go kocha.,,Bardzo,, tak ze wylanczal twlefon z
      700zl ktore mu wysylalam w jednym miesiacu kupil mu buty na zime za 30
      zl .Prezent na urodziny i gwiazdke dostal super fige z makiem od tatunia za to
      tatus i cala jego rodzinka caly czas reperuja synka jaka to ja zla jestem i
      zebym sie od niego i taty odpie....a.Tyle ze moj syn duzo rozumie i wiecie co
      ostatnio powiedzial ze ma na to sposub bo ucieka i zaczyna plakac to oni
      przestaja.Ale czasem mam pytania ,,jesli mnie kochasz to czemu donas
      niewrucisz? Podczas mojego pobytu jego ojciec trafil do szpitala o czym
      powiedzialam malemu a on no to teraz tata umze babcia tak powiedziala.Maly
      powiedzial to ze spokojem ale niewiem jak podlym trzeba byc zeby dziecko tak
      uswiadamiac na zapas tatus nie umarl ale tak malego szantarzuja zeby niechcial
      domnie jechac.Jk ja synkowi tlumaczylam zalety pracy na bialo ze jak mi sie cos
      stanie to on bendzie mial zabezpieczenie rozplakal sie ze 20minut go
      uspokajalam.Wiem ze maly chce byc zemna ale boi sie ojca ze on go tak
      znienawidzi tak mysle.Ostatnio syn niechcial wracac od moich rodzicow do ojca
      ale bal sie mu powiedziec zeby niekrzyczal tylko ty mamus powiedz.To jest dobro
      dziecka ale do psychologa to ja powinnam pujsc a nie dziecko bo to ja psychczna
      jestem.Za tydzien jade do Polski i zaczynam walke strasznie sie boje ale jesli
      tego niezrobie to on i jego rodzinka zniszczy dziecko psychicznie.Zreszta zeby
      pojsc do dentysty maly musi czekac na mnie bo tatus o tym niemysli on tylko
      czeka kiedy kasa przyjdzie
      • kini_m Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 03:59
        Screen, nie bedę Ci przywracał wiary (jak Woj-na) że sa jeszcze normalni faceci
        bo nie o to mysle chodzi. Jesli mnie czytasz to wiesz też, że nie bawię się w
        szukanie winy ale szukanie przyczyny i rozwiązywanie problemu po własnej
        stronie więc:
        >Dzisiaj miałam iść z synkiem do kina ale on stwierdził, że woli z tata, więc
        >oddałam im bilety i poszli(tato jak zwykle nie ma pieniędzy)
        Nasuwa mi się pytanie: A czemu oboje nie poszliście z dzieckiem? Czy Wasze
        dziecko nie jest warte tego aby na te 2 godz w kinie usiąść we dwoje obok
        dziecka.
        >Najpierw cwaniakował, że nie moge tego zrobić,bo on nie ma wypłaty (opodobno
        >pracuje na umowę zlecenie)
        To jest ewidentna reakcja obronna, nie wynika to stąd że nie chce płacić, ale
        stąd że albo: a) jest to forma jego reakcji na Wasz konflikt, na nie
        uwzglednianie jego zdania co do innych kwesti w wychowaniu dziecka, b) forma
        obawiania się Twojej osoby (jaki szczegół - tego Ci nie podpowiem, za mało tu
        wiem)
        >Niestety ja juz wszystko wypróbowałam- rozmowy, przekonywanie-
        >nic, zero reakcji. Jak mam go widzieć albo słyszeć dostaję drgawek.
        >Gdyby z tym człowiekiem mozna było dojść do porozumienia juz dawno
        >załatwilabym wszystkie sprawy ale on NIE!!
        I tu zapewne jest cały problem - nie masz cierpliwości (dostajesz drgawek) do
        uzgadniania z nim różnych kwesti. Szczerze mówiąc to nieco podważa to, iz
        próbowałaś wszelkich prób. Albo próbowałaś ale za każdym razem bez większej
        cierpliwości. A to praktycznie to samo.
        >Kiedys powiedziałam, że nie
        >chcę przy dziecku poruszać takich tematów powiedział, że syn nalezy
        >do rodziny i musi wiedzieć wszystko, żeby kiedys taka wredna baba
        >jak ja nie zrobiła go tak samo.
        A czy nie było może tak, że faktycznie wykorzystywałaś obecność dziecka aby
        czasem uciec od dyskusji? A tak na prawdę nie miałaś cierpliwości do rozmowy,
        aby wyjść na chwilę na bok coś uzgodnić? (Piszę subiektywnie to czego sam
        doświadczyłem, a moja Exia podobnie argumentowała.)
        >Robiłaś kiedyś dziecku
        >kanapki i obiady w słoik na weekend u tatusia?smile
        To jest kwestia zaufania. I to jest wyłącznie juz Twój problem. Dziecka w
        gruncie rzeczy nie da się zagłodzić - samo się dopomni o jedzenie jak będzie
        głodne. I zrobi to naprawdę skutecznie, i mniej dyskretnie niż dorosły.
        Musisz trochę zapanować nad obawami, które w gruncie rzeczy nie mają żadneej
        szansy ziszczenia się.
        >już 2 razy
        >odprowadzał dziecko pijany. Syn nie widzi w piciu ojca nic złego, tatus jest
        >autorytetem, wspaniałym facetem i powinniśmy z nim zamieszkać
        Pijany czy po dwóch (dosłownie) piwach? Było tylko czuć piwem czy był
        bełkotliwy i zataczał się?
        Bo to pierwsze to jeszcze nic złego (choc sam jestem antyalkoholowy, to nie
        pietnuje) to drugie to poważny problem.
        >Nie wspominam juz o tym, ze dziecko zostanie
        >nabuntowane jaka ja to zła jestem i wpędzam tatusia w biedę. Z synkiem
        >juz rozmawiam normalnie. Omówiliśmy juz sprawe kredytów odpowiedzialności
        >i konsekwencji. Główka rozumie ale serduszko nie może pojąćsad
        Bo dziecku nie tłumaczy się zbyt wiele na logikę - to błąd. Dziecko na etapie
        kształtowania postaw wiele przyjmuje jako normalność, bez tłumaczenia, na
        wiarę, przez obserwację.
        I właśnie przezde wszystkiim emocjami, przez zaufanie do tych co są łagodni w
        emocjach - dlatego przede wszystkim sercem, a nie logiką.
        >Co byście zrobiły w tej sytuacji??
        Dałem męskie tłumaczenie. Bez owiajnia, bez złudy, bez głaskania.
        A czy zastosujesz do ustalania z facetem męskie czy żeńskie rady - Twój wybór.
        • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 08:53
          Sorry kini_m ale każdy Twój komentarz mnie rozbraja. Masz szczególny talent do
          upraszczania spraw, których nie znasz. Nie zamierzam sie przed Tobą tłumaczyć.
          Nie będe tez z Toba dyskutować, bo Cię po prostu nie lubię. Wiem, że zaraz
          będziesz tu szukał potwierdzenia swoich opinii na temat mojego postępowania ale
          nie jestem zainteresowana, więc sie nie wysilaj, bo nawet nie przeczytam.
          Odpowiem tylko krótko:
          1)ex pijany to taki, który odprowadza dziecko o 20-tej, bełkocze, że spada, bo
          nie może ze mną rozmawiać a następnego dnia nie wstawia się do pracy i nikt nie
          może go dobudzić.Znam te sytuacje z czasów kiedy jeszcze razem mieszkaliśmy,
          więc nie rozmawiajmy o dwóch piwkach, bo piwa to on w ogóle nie lubi, za to
          jedna butelka wódki to dla niego za mało. Dodatkowo dziecko opowiadało mi wtedy
          jak wrzucali rózne rzeczy do ogniska, wróciło w przypalonym bucie , bo dorośli
          siedzieli dalej na pniaczkach i pili wódkę.
          2)Z moim exem nie ma żadnego uzgadniania. On zawsze ma jedną odpowiedź: ale co
          mnie to? Majątek chciałam podzielić uczciwie i wiele razy próbowałam mu
          wytlumaczyć kosekwencje niespłacania kredytu ( nie tylko ja, równiez pani z
          banku go odwiedziła i potwierdziła, że jest krnąbrny, cwany i pewny siebie)
          ale... on musi gdzies mieszkać i nic go to nie obchodzi.
          3) to nie ja go zastraszam ale on mnie. Ja przestałam reagowa na jego pogróżki
          i to go denerwuje.
          Tyle, żegnam.
          • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 09:14
            Woj-na
            Własnie dlatego musze przeprowadzić podzial majatku sądownie. Nikt nie jest w
            stanie przekonać exa o tym, że sprzedaż mieszkania na własną rękę, spłata
            kredytu i podzal pozostałych pieniędzy jest znacznie korzystniejsza niż
            czekanie aż bank to zrobi za nas.
            Przeciez może wynająć mieszkanie tak jak ja z synkiem ale... to wymagałoby od
            niego zdyscyplinowania się. Regularnego opłacania rachunków, zaprzestania
            urzadzania pijackich imprez i utrzymania mieszkania w dobrym stanie. To zbyt
            duzo.
            Moje dziecko znów dzisiaj poruszyło temat mieszkania taty. Dowiedziałam się, ze
            czytał mu mój wniosek o podział, kiedy schowali się pod daszkiem przed
            deszczem. Wyrecytował mi co tacie zabiorą. Myslę, że trochę udało mi się mu
            wytłumaczyć zasady podziału. Nie będę tu pisać dokładnie co i jak.
            Zastanawiam się czy tatuś przypomni sobie dzisiaj o urodzinach synka i
            zadzwoni.
            Pozdrawiam.

            • screen Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 09:20
              a jeśli chodzi o wyniesienie sie z mieszkania to już to nie wchodzi w grę. Po
              pierwsze dla niego nie ma takiej opcji- on to mieszkanie kupil i wyniosa go
              najwyżej martwego. Po drugie kredyt nie jest spłacany juz od roku, w kwietniu
              bank rozwiązał umowe kredytową a to oznacza, że z kazdym dniem rosną horendalne
              odsetki i tylko spłata całosci kredytu może obecnie zamknąć sprawę (pozostalo
              23 tys. zł a może 30... nie wiem ile mogło narosnąć tych odsetek przez te kilka
              miesięcy)
        • obseerwator Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 15:12
          kolego, (miłe panie wybaczą) pier....lisz jak potłuczony!

          ojciec ma płacić na dziecko. koniec.

          bo jak nie zapłaci to jego matka nie będzie miała co garnka dziecku włożyć.
          proste, czy wymaga dodatkowych tłumaczeń ?

          pieniądze z alimentów są na dzieci, a nie na matkę dzieci.
          • obseerwator Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 15:12
            to wyżej jest oczywiście w kierunku kini_m

            a Ty screen znajdź ten papier i bez litości do komornika.
        • poxywka Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 10.07.05, 17:57
          wiesz kini, nie pisz wiecej postow broniacych soja osobe, po bo takich
          argumentach i wywodach psychologicznych nikt Ci nie uwierzy

          mnie by do takiego gada starczylo tyle cierpliowosci ile trzeba na zlozenie
          wniosku o zabranie praw rodzicielskich
          widzialby sie z dzieckiem wylacznie na moich zasadach i w takiej ilosci, zeby
          do mninimum ograniczyc szkody w psychice dziecka

          pozdrawiam
          poxywka
          • kini_m Re: Ręce opadają:((( Nie wiem co dalej robić 12.07.05, 00:40
            Screen, nie pisałem nigdzie że go zastraszasz. Ale że dopatruję u niego reakcji
            obronnych. Jeśli jest alkoholikiem to tym bardziej to tłumaczy - bo alkoholizm
            to forma ucieczki, nie radzenie psychiczne z problememi, a w konsekwencji
            obrona.
            Ale myslę że jedną rzecz mogłabyś zyskiwać - tak jak w tej sytuacji z kinem:
            gdybyś poszła razem to byłaby jedna okazja mniej do tego aby Twój ex nagadał
            coś dziecku. Dziecko zobaczyłoby że Ty nie pałasz nienawiścią do jego taty, i
            zyskałabyś naturalnie w oczach dziecka (i to bez żadnych tłumaczeń dziecku).
            Wskazywanie na pewne rzeczy to nie opinia.
            Oceny samej siebie - sama dokonujesz (np. drażliwość), nie dopatruj się na nowo
            tego w moich słowach. Choć zauważę że czasami to potwierdzasz, np: "dziecko
            opowiadało mi wtedy jak wrzucali rózne rzeczy do ogniska, wróciło w przypalonym
            bucie , bo dorośli siedzieli dalej na pniaczkach." - a nie ma tu nic
            nadzwyczajnego - ja sam nieraz przypaliłem sobie buta i w żadnej pijackiej
            sytuacji, do ogniska większość ludzi coś wrzuca, bez większego znaczenia czy
            butelka po oranżadzie czy po piwie - to też nic nadzwyczajnego.
            Starasz się niczego normalnym rzeczom przypisać nienormalne znaczenie.
            Alkoholizm - jak dla mnie też jest poza komentarzem. Nie chce mi się biegać po
            Twojej histori, ale z Twojego opisu tez jasno nie wynikło czy to zwykłe picie
            alkoholu przy dziecku (jak w wielu powszechnych domach) czy to już bez umiaru.

            Obseerwator
            Gdzie Ty widzisz że ja sugeruję aby nie płacić na utrzymanie dziecka?
            Nie chcę być niegrzeczny, ale pisz od rzeczy i panuj nad emocjami albo odpuść.

            Poxywka
            Czego ja bronię? Proszę jaśniej.
            >widzialby sie z dzieckiem wylacznie na moich zasadach i w takiej ilosci,
            >zeby do mninimum ograniczyc szkody w psychice dziecka
            Szkody w psychice dziecka czyni także rodzic który ma problemy z utrzymaniem
            cierpliwości, oraz postawą opartą na nadinterpretacji. Czy to bedzie znaczyło
            ze dla Screen też powinna być widzenie z dzieckiem ograniczone do minimum?
            (Sorry Screen, ale Poxywka pisze ostro więc odpowiadam ostrym pytaniem.)
Pełna wersja