Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam

10.07.05, 21:54
Wszystkie jesteśmy w trudniejszej sytuacji niż mamy nie-same, ale to nie
powód, żeby zalewać morzem łez każda relację, także internetową, dlatego
poszukuję pozytywnie myślących,"pozytywnie wibrujacych" mam, którym ich
pociechy dają ogromną siłę, tak jak mój Smerf mnie.
Pozdrawiam

majka
    • okruszek100 Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 10.07.05, 22:03
      zapisuje sięsmileAle wiesz., to chyba jest tak,że musimy być wciąz silne i
      zorganizowane, bo jest trudniej( zazwyczaj)Dlatego właśnie chociaż tu (
      czasem: TYLKO TU)możemy się wygadać, czasem ponarzekać. Choćby po to, by móc
      następny dzień powitać z nową siłą.Ale też jestem za myśleniem pozytywnym!!
      Pozdrowieniasmile
      • kotka.na.dachu Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 13:58
        Moi!
        Jestem pozytywnie wibrująca, po negatywach zawsze przychodzi oczyszczenie. wink
        Jestem tu, żeby pomagać - jak misie koala... (coś mi się pochrzaniło hihihi)
        • edzieckokarenina Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 14:11
          i ja się dopisujęsmile
    • tsunami05 Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 14:17
      To ja sie obiema rękami dopisuję i pozdrawiam cieplutko!! smile
    • aglesnik Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 14:40
      już kilkakrotnie byłam za pisywaniem czegoś miłego i fajnego co sie nam
      przydaża, a nie tylko płaczków. dlatego APELUJE o pozytywne wibracje i
      uśmiechy smile))) ag.
      • kotka.na.dachu Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 15:17
        Mam nadzieję, ze choć raz w tygodniu uda mi się coś pozytywnego dopisać wink
    • nimi Re: Do pozytywnie wibrujących samodzielnych mam 11.07.05, 15:29
      Nasz ostatni weekend był bardzo pozytywny: lody w Oliwie ze znajomymi, potem
      wypad na plażę i nocowanie u psiapsiółkismile
      Jak mała zasnęła mogłyśmy sobie posiedzieć po babsku. Były też zakupy bikini i
      sandałkówsmile)

      Tak więc życie samodzielnej mamy to nie tylko smęty. Zresztą ja tak
      samodzielności jeszcze nie odczuwam, różnicy wielkiej nie ma - no chyba że w
      tym, że pozbyłam się jednego trzydziestoletniego dzieckasmile)) A przy małej
      pomaga mi - tak jak i rok i trzy lata temu sztab złożony z doklejanych ciotek i
      prababcismile)

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja