czarna41
12.07.05, 14:23
Niemam już siły i checi do życia.Niewiem jak opisać swoja sytuacje.
Powoli rezygnuje ze wszystkiego aby tylko córki (pełnoletnia i nastolatka)
były zadowolone aby ze mną rozmawiały.Potrafią a zwłaszca ta starsza
pełnoletnia nierozmawiac calymi dniami ze mna.Jestem tylko im potrzebna aby
spełniać ich potrzeby. Nie maja na uwadze moich potrzeb. Ja jestem juz po
prostu stara i nić mi się od życia nie należy.Mi nie wolno spotykać się z
moim przyjacielem (jestem samotna - po rozwodzie. Abym miala spokój w domu on
przestał przychodzić - właściwie to dla nich.Starsza lepiej traktuje matkę
chłopaka niż mnie. To sa tylko moje odczucia oparte na obserwacjach jej
zachowań, jak myśli o drobnych upominkach oczywiście ja to mam sfinansować
miomo ze ona pracuje.Ja jestem osobą zapracowaną pracuje na na dwa etaty aby
mogły między innymi wyjechać na wakacje bezemnie bo ja w tym czasie co
starsza nie otrzymam urlopu.
Dojdzie do tego ze kiedyś może wygonią mnie z wlasnego domu.
Powiedziałam im ze traktuja mnie jak zło konieczne, ze na stare lata nie
bedzie kto mial mi podać cherbaty i ze znajde się w domu starców.
Ja prosze aby zemna porozmawiały na naszym problemie. To odpowiedż mam taka
ze to ja mam problem. A zreszta to one nie mają czasu aby ze mną rozmawiać.
Ta młodsza córka jest pod wpływem starszej.
Przepraszam ze pisałam tak chaotycznie, ale to co napisałam nie daje tego co
przeżywam, ma dosyć już zycia.
Myślałam ze bedzie lepiej.
Aha z ojciec z nimi a one z ojcem nie maja kontaktu tak twierdzą, ale one nie
sa szczere.
Nieraz mam takiego doła ze chce to wszystko zostawić niewiem jak długo
wytrzymam.
Zadnej pomocy psychologa nie chca.
Pozdrawiam