Kiedy matki przestaną krzyczeć?

13.07.05, 13:44
Zaobserwowałęm w swoim życiu, że najgłośniej krzyczą ludzie, którym wcale nie
jest najgorzej. Teraz bardzo głośno krzyczą młode matki podobno samotne ( a
to dziwne bo mają dzieci) protestują, że jest im źle, że są pokrzywdzone.
Natomiast ki jest ojciec, który nie mieszka z dzieckiem? Draniem, który tylko
patrzy jak się od alimentów wymigać. Stereotyp rodziców mieszkających osobno
jest taki.
Matka- pokrzywdzona bidulka, której nigdzie nie chca zatrudnić i w ogóle
tylko ma pod górkę.
Ojcec- bydlak, który ma dziecko gdzieś i stara się tylko, aby alimentów nie
płacić.
Niestety taki stereotyp uprawiają też posłowie i dziennikarze piszać i mówiąc
że: ojcowie którzy nie płacą (a dlaczego rodzice, którzy nie płacą?) z
drugiej strony samotne matki dostaną (a dlaczego nie samotny rodzic?)
Prawda jest taka, że ojcowie w lwiej części płącą alimenty a matki w pewnej
części utrudniają jak mogą im kontakty z dzieckiem. Więc możę przestaną
krzyczeć jak im źle a pomyślą, żeby dać możliwość kontaktu z obojgiem
rodziców bez względu na kontakty między sobą. To wyszłoby tylko i wyłacznie
dziecią NA KORZYŚĆ! Ale czy one pomyślą o tym?
    • nirvana7 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 13:50
      zle- ze sie ojciec nie interesuje.
      jak sie interesuje za bardzo - wykorzystujemy do wlasnych rozgrywek.
      alimenty - jak najbardziej - wychowywanie tylko na zasadach mamusi.
      zemsta za odejscie meza?
      wlasciwie to sie nie dziwie, ze (niektore przynajmniej) sa samodzielne.
      • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 13:55
        Nie wiem jak się uchowałaś tzn. mówisz prawdę o was, a to się nieczęsto zdarza.
        Niestety ja za bardzo chciałem się interesować. Mogłem olać sprawę, a wtedy
        samam by przyszła i zaliła się, że jestem jej potrzebny i czy niewziąłbym
        dziecka na wakacje i takie tam. A tak wykorzystała to. Niestety teraz bym
        postąpił inaczej.
        • nirvana7 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:00
          pewnie cie rozczaruje ale ja tez jestem facetem.

          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:01
            troszke tak z tamtego posta nie wynikało.
        • rosemary4 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:25
          Niestety teraz bym
          > postąpił inaczej.
          A matka, czy jeżeli wolisz rodzic, który sprawuje stałą opiekę nad dzieckiem,
          po prostu musi zająć się tym dzieckiem, a nie przestać się interesować. I
          szczęśliwy jest ten rodzic, który ma za co zająć się tym dzieckiem.
          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 09:04
            matka mojrgo dziecka ma:
            alimenty 300
            zasiłek 170
            rodzinne 40
            ale płacze że nie ma. Za takie pieniądze niekiedy musi utrzymać się
            czteroosobowa rodzina.
            • edzieckokarenina Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:34
              matka mojrgo dziecka ma:
              alimenty 300
              zasiłek 170
              rodzinne 40
              ale płacze że nie ma. Za takie pieniądze niekiedy musi utrzymać się
              czteroosobowa rodzina.
              ********
              ale zawrotna suma!
              ciekawe jakbyś "śpiewał" gdybyś Ty mieszkał z dzieckiem i miał taką kwotę do
              dyspozycji.Uwierz mi że za takie pieniądze dziecka się nie da utrzymać
              ps.żałujesz swojemu dziecku?
              • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:53
                a wkład matki? niech dołoży połowe tej sumy to już jest 150 zł więcej a za 650
                złotych dziecko jedno da się utrzymać na dość dobrym poziomie.
                • megan58 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:55
                  ładnie wyliczyłes matake a czy z taka sama szczeroscia napiszesz nam ile sam
                  zarabiasz ??
                  Nie nie pisz i tak Ci nie uwierze ..
                  • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:58
                    zarabiam niewiele więcej. na sczęście rodzice pomagają
                    • megan58 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 11:05
                      Mhh... Wybacz , ale tu kobiet za wiele sie w zyciu naogladały - by w to
                      uwierzyc.
                      Na tym koncze .
            • capa_negra No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 10:37
              Kobieta ma "całe" 510 zł na miesiąc na 2 osoby - normalnie majatek.
              Normalnie nóż sie w kieszeniu otwiera.
              • pawel-szadko Re: No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 10:40
                ty chyba żartujesz? jak to na dwie???
                • virtual_moth Re: No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 10:46
                  Jak na dziecko 500 zł, jest moim zdaniem dość znośnie. Fakt faktem, że z tej
                  sumy tylko 300 zł opłaca ojciec.

                  Weź jednak pod uwagę, że od września matce twojego dziecka nie będzie sie
                  należało już to 170 zł.

                  Czy wtedy też będziesz uważał, że będzie ok?
                  • pawel-szadko Re: No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 10:56
                    pomyśl że to w sumie dobrze bo tak po prawdzie to jak płace alimenty to zasiłek
                    nie powinien się należeć. Ale nawet 500 zł to dobra suma tzn. ja 300 ona 150 i
                    40 rodzinne.
                    • virtual_moth Re: No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 11:01
                      pawel-szadko napisał:

                      > pomyśl że to w sumie dobrze bo tak po prawdzie to jak płace alimenty to
                      zasiłek
                      >
                      > nie powinien się należeć. Ale nawet 500 zł to dobra suma tzn. ja 300 ona 150
                      i
                      > 40 rodzinne.

                      Wiesz, ja przypuszczam, że twoim zdaniem nawet 100 zł spełni potrzeby twojego
                      dziecka... (w tym 40 zł rodzinne, oczywiście). Mnie to rybka, bo to nie moje
                      dziecko, tylko twoje.
                      • pawel-szadko Re: No faktycznie full wypas!! 14.07.05, 11:57
                        zaskocze Cię uważam, że to stanowczo za mało!
              • triss_merigold6 Szał, po prostu szał 14.07.05, 11:07
                Za 500 zł to można rzucać się kawiorem i kąpać w szampanie.
                Z masochistycznym zainteresowaniem czytam f. w stronę ojca... te pytania czy
                jak dziecko studiuje to on nadal musi alimenty płacić... to wyliczanie czy musi
                dziecku kupić narty albo wakacje częściowo sfinansować.
                A ona, ta zdzira, śmiała sobie życie z kimś innym układać. Nieważne, że pan
                żyje już z trzecią dupą.
                Drogie panie, taniej wyszedłby w ogólnym rozrachunku (zszarpane nerwy,
                zmarnowane lata) anonimowy dawca i in vitro.
                • pawel-szadko Re: Szał, po prostu szał 14.07.05, 11:58
                  to jest czysty egoizm in-vitro i dziecko bez ojca!
                  • edzieckokarenina Re: Szał, po prostu szał 14.07.05, 13:10
                    to jest czysty egoizm in-vitro i dziecko bez ojca!
                    ***
                    hehehe-podłóż bombę pod banki spermy i w ten sposób wyraź swój protestwink
                    ..albo lepiej nie..bo z takiego deszczu mogłoby coś się niechcący wyklućwink
                    • pawel-szadko Re: Szał, po prostu szał 15.07.05, 09:17
                      To co piszesz przekonuje mnie że racje miał mój przyjaciel który mówi, że dwóm
                      na trzy matki powinno się odbierać dzieci ze względu na dobro tych dzieci. Nie
                      wiem co się dzieje z młodymi matkami, że tak dziwnie zaczynają się zachowywać
                      są chore z miłości a cały świat to ich wróg i chce jak najgorzej dla swoich
                      dzieci
                      PS niech nie wezmą tego do siebie normalne młode mamy, których też jest troche
                  • triss_merigold6 Re: Szał, po prostu szał 14.07.05, 14:47
                    A po gwint taki ojciec co nie płacąc alimentów okrada własne dziecko? Albo
                    płaci tyle, że psa za to człowiek by nie wyżywił.
                    Lepsze in vitro - przynajmniej kobieta nie użera się z ex-em, nie błaga o każdy
                    grosz ani nie znosi fanaberii pt.: mogę odwiedzić ale przywieź mi ją 30 km o 20
                    w czwartek, bo w piątek jadę na ryby.
        • edzieckokarenina Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:40
          Nie wiem jak się uchowałaś tzn. mówisz prawdę o was, a to się nieczęsto zdarza.
          Niestety ja za bardzo chciałem się interesować. Mogłem olać sprawę, a wtedy
          samam by przyszła i zaliła się, że jestem jej potrzebny i czy niewziąłbym
          dziecka na wakacje i takie tam. A tak wykorzystała to. Niestety teraz bym
          postąpił inaczej
          ******
          heheeh-mówisz mógłbym olać sprawę? sprawę czyli własne dziecko?wink
          i o jakim WYKORZYSTANIU mówisz? że Ty zajmiesz się dzieckiem? hehe
          gratuluję
          i nie dziw wię w takim razie że matki krzycząwink
          też bym krzyczała gdyby ex robił mi łaskę że się dzieckiem zajmie
          błeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
          • kotka.na.dachu Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 15:23
            No, gołąbeczki smile
            Uśmiałam się z tego przednie...
          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 09:02
            Troszkę się nie zrozumielismy. Chodzi o to, że gdymyr rozegrał to inaczej to
            teraz na kontakt niemógłbym narzekać. Radzę to wszystkim ojcom, którzy nie będą
            mieszkali ze swoim dzieckiem- jeśli będziecie chcieli spędzać z dzieckiem jak
            najwięcej czasu to nigdy tego nie ujawniajcie przed matką dziecka- a wtedy
            kontakt będziecie mieli bezproblemowy bo matka zazwyczaj postąpi przeciwnie
            wbrew wam! Ja też ogłem tak postąpić pokazać przed matką, że olewam ale tak na
            prawdę miałbym przez to super kontakt bo tak chce. Pisząc olanie chodzi tylko o
            pokazanie tego przed matką dziecka.
    • pelaga Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:25
      Panowie przed operacja zmiany plci? Czy zabladzili?
      Polecam "w strone ojca"
      • pelaga Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:27
        Acha zeby nie bylo smile Nie jestem pokrzywdzona bidulka, mam dobra prace i nie
        mam pod gorke smile)) Nawet alimenty ma moje dziecko placone, wyrywane z gardla,
        ale regularnie smile Kontaktow brak, bo nowa rodzina pochlania caly czas. Kto
        cierpi? DZIECKO. Ale to temat na inna dyskusje.
        • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 09:06
          tzn. Twoja czy ojca dziecka nowa rodzina?
          • pelaga Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:58
            Ojca NOWA rodzina.
            Ja moge tylko powiekszyc swoja rodzine, nie porzuce dziecka, aby zalozyc nowa.
    • zakreta1881 bzdura 13.07.05, 14:54
      a jelsi ojciec nie chce kontaktu nikt na sile go nie bedzie mzuszal .... i to
      nie ejst wina matki a tym bardziej dziecka to jest glupota ojca a takich
      przypadkow jest mnostwo
      • pawel-szadko Re: bzdura 14.07.05, 10:30
        ale mówie o ojcach, którzy dzieckiem chcą się zajmować a matek któe to
        utrudniają jest bardziej mnóstwo niż ojców, którzy mają to gdzieś.
        • pelaga Re: bzdura 14.07.05, 11:01

          > ale mówie o ojcach, którzy dzieckiem chcą się zajmować a matek któe to
          > utrudniają jest bardziej mnóstwo niż ojców, którzy mają to gdzieś.

          A skad ty takie statystyki wygrzebales??? Bo z zycia to wynika dokladnie
          odwrotnie.
          • pawel-szadko Re: bzdura 14.07.05, 11:59
            stąd co pewnie i Ty na obserwacjach i chyba jednak moja wersja jest blizsza
            prawdy.
    • vialle Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 14:59
      klawy poscik, naprawde.
      uogolnienie goni uogolnienie, jedna zlota mysl przesciga druga. Mialam
      skomentowac ale mi sie odechcialo.
    • madziaa26 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 15:04
      jasne,my zle matki chcemy dla naszych dzieci jak najgorzej!to nas
      rozszyfrowales!gdyby ojciec mego dziecka chcial go chociaz zobaczyc to bylabym
      mile zaskoczona,nie mowiac juz o innych ewentualnych reakcjach z jego strony.i
      to ma byc ojciec,ktory robi z siebie biednego dziada(a kasy na wóde,laski i
      imprezy mu jakos nie brakuje) zeby tylko placic jak najmniej dla wlasnego
      dziecka???i moze ja powinnam go prosic na kolanach zeby okazal jakies
      zainteresowanie?to nazywasz mozliwoscia kontaktu z dzieckiem i jego dobrem?
      brawo!!!zastanow sie nastepnym razem zanim zaczniesz wypisywac takie brednie,bo
      chyba kierowales sie konkretnym przypadkiem,a przy okazji oceniles wszystkie
      matki,przepraszam,rodzicow!
      • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 10:32
        widzisz chciałabyś w momencie kiedy on nie chce. A jeśli by chciał z dużą dozą
        prawdopodobieństwa przypusczam, że robiłabyś mu problemy. Mój przypadek nie
        jest odosobniony- wiesz ile ojców słyszy "a o dziecku możesz zapomnieć"?
        • kotka.na.dachu Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 10:30
          ale masz ciekawą teorie... Widzisz, gdy w jakąś sprawę włączają się emocje, to
          szlag trafia taki plan - udawać, że się cos olewa.
    • leeya Jestem zgodna ze stereotypem!! 13.07.05, 16:02
      Tak, jestem zgodna ze stereotypem!!!

      Jestem bidulka!! Mi jest zawsze pod gorke!! A ojciec mojego dziecka to
      bydlak/dran, ktory nie placi alimentow na wlasna corke!!

      Tylko, ze ja jestem bidulka, bo spedzam z moja corka malo czasu i wiele waznych
      chwil mi umyka.. Wrocilam do pracy zaraz po macierzynskim + zaleglym urlopie
      wypoczynkowym, bo chcialam. Mam niestety pod gorke, bo czasem wydaje mi sie, ze
      ojciec Kulki spedza z nia wiecej czasu niz ja. Ale na szczescie mi sie tak
      tylko wydajesmile No i ten bydlak/dran nie musi przychodzic do mnie i prosic o
      czas z corka, tylko po prostu dzwoni i mowi, kiedy chce. A ze chce z tygodnia
      tydzien mniej to inna sprawa. Moze wlasnie przez zabranianie jest droga do
      tego, zeby chcial wiecej?? Musze sprobowac.. A wszystko to nie zmienia faktu,
      ze nie placi. I placil nie bedzie, dopoki nie bedzie wyroku sadowego

      Super Moralizatorze,
      Jak masz problem z byla, to nie generalizuj i nie obrazaj przy tym. Zalatwcie
      to miedzy soba. A jezeli chcesz cos wniesc POZYTYWNEGO na forum, to przyjdz za
      jakis czas tutaj i powiedz, ze swietnie sie Wam uklada (Tobie i dziecku) i ze z
      zona sie dogadujesz. To tez podniesie dziewczyny na duchusmile

      Leeya

      PS. A ze sa rozne kobiety, takze takie, ktore bez powodu czy z pobudek
      osobistych zapominaja o dobru dziecka i zakazuja kontaktow to wiem i nazywam to
      SKUR..SYNSTWEM. Jedna one same sobie robia zle, bo dziecko z czasem bedzie
      umialo ocenic, kto kierowal sie jego dobrem a kto zwyklym egoizmem.
      • maminekb Re: Jestem zgodna ze stereotypem!! 13.07.05, 16:14

        Leeya - smile

        Pawle -przeczytaj forum i zobacz ile jest tu super babeczek. Nie wszystkie mamy
        krzyczą, nie wszystkie zabraniają kontaktów no i nie wszystkie to bidulki. Bez
        sensu takie smutne generalizowanie. Usłyszałam, że nie wyglądam jak mama a już
        napewno nie samotna. A jak taka powinna wyglądać? Samotną mamą może być zarówno
        dziewczyna po szkole podstawowej jak i członek zarządu sporej firmy, jesteśmy
        ładne lub bardzo ładne smile)), młode lub niemłode, spokojne lub zestresowane,
        jedzowate lubłagodne jak baranek, bogate lub biedne. Nie ma żadnych ramek.
        Generalizowanie jest koszmarnym nawykiem jak jest Ci źle polecam urlopik albo
        miłe spotkanie ze znajomymi.
        smile
        pozdr
        • pawel-szadko Re: Jestem zgodna ze stereotypem!! 14.07.05, 11:06
          jeszcze głupie i mądre z przewagą tych pierwszych. Nie generaliuje tego na
          wszystkie mamy tylko na te, które robią krzywde nie tylko ojcom ale i własnym
          dzieciom. To jest bardzo smutne, a takie matce aż kipi z buzi jad i jest
          zadowolona. Tylko jedno mnie zastanawia czy wie że robi źle a może co gorsza
          myśli, że robi dobrze "chroniąc" swoje dziecko przed ojcem. Ta ostatnia opcja
          jest najstraszliwsza. Takie kobiety są chore.
      • pawel-szadko Re: Jestem zgodna ze stereotypem!! 14.07.05, 10:52
        jakby wszystkie matki byłe takie jak Ty to by ten wątek w ogóle nie powstał bo
        nie byłoby problemu. Mój przypadek nie jest odosobniony i niestety nardzo
        częsty. Gdyby matki były normalne jak Ty ... ale nie są!
    • burza4 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 16:24
      pawel-szadko napisał:

      > Prawda jest taka, że ojcowie w lwiej części płącą alimenty a matki w pewnej
      > części utrudniają jak mogą im kontakty z dzieckiem.

      Kurczę - jakąś inną lwią część widzę. Bo w lwiej części NAWET jeśli ojcowie
      łaskawie płacą, to w lwiej części - zmuszeni przez sąd, i w lwiej części - o
      marne 300 zł będą się procesować do upadłego udowadniając, że jest to kwota
      zgoła luksusowa, na którą absolutnie ich nie stać. Za to mają np. na adwokata,
      który kosztuje tyle, co utrzymanie ich dziecka rocznie.

      A te krzyczące matki często mają dylematy jak wpłynąć na eksa, żeby bardziej
      interesował się dzieckiem, żeby temu dziecku zniwelować stres z powodu rozbitej
      rodziny, jak chronić dziecko przed rozgrywkami kochającego tatusia, jak dziecku
      wytłumaczyć, że tatuś dzwoni raz na 2 lata i uwaza, że jest superojcem...
      • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 11:10
        widzisz przedstawiłaś sytuacja zupełnie odwrotna na inny wątek. Zdarza się
        oczywiście tak, że tata ma wszystko gdzieś, ale co zrobić jak jest zupełnie
        odwrotnie. Jak tata jest w porządku. Ja żadnej sprawy nie miałem płace
        dobrowolnie a dziecko widzę przy niej jej rodzicach w jednym pokoju będąc tam
        obrażanym. Co wtedy?
        • virtual_moth Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 11:11
          pawel-szadko napisał:

          Ja żadnej sprawy nie miałem płace
          > dobrowolnie a dziecko widzę przy niej jej rodzicach w jednym pokoju będąc tam
          > obrażanym. Co wtedy?

          W jakim wieku jest dziecko?
          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 11:26
            3 latka skończy we wrześniu i nie długo jak bym nie zrezygnował z tych wizyt bo
            przypuszczam że nie długo też by mnie traktował.
            • virtual_moth Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 11:38
              pawel-szadko napisał:

              > 3 latka skończy we wrześniu i nie długo jak bym nie zrezygnował z tych wizyt
              bo
              >
              > przypuszczam że nie długo też by mnie traktował.

              Nie wiem dlaczego matka twojego dziecka zezwala na wizyty tylko w swoim domu.
              Dziecko jest w sumie na tyle duże, że mógłbyś je zabierać na spacery i do
              siebie do domu (o ile nie mieszkasz setki kilometrów dalej).
              Kluczem do sukcesu jest dogadanie się z matką dziecka. Nie wiem co w twojej
              sytuacji oznacza "dogadanie się". Moze jesteś wobec niej agresywny (b. często
              tak bywa), może jej zdaniem nie masz pojęcia o potrzebach dziecka i obawia się,
              że stanowisz dla niego zagrożenie. Różnie bywa. Madrość polega na tym, aby sie
              z kobietą dogadać, co oznacza - udowodnić jej czynami, że chcesz i potrafisz
              zajać się dzieckiem.
              Ostatecznym krokiem jest wniesienie do sądu o ustalenie kontkatów, ale wtedy
              mozesz ją tylko rozeźlić. Osobiście radzę drogę pokojową.

              Zacznij może od tego, aby nie wypominać ani sobie, ani jej, ani nikomu innemu
              wysokości alimentów, kóre płacisz. Spróbuj zrozumieć, że alimenty nie są ŁASKĄ
              tylko OCZYWISTOŚCIĄ, czymś, co się od ciebie dziecku należy jak psu buda i to w
              najwyższej wysokości, na jaką cię stać, NIEZALEŻNIE od tego ile dokłada do tego
              państwo.

              • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 12:09
                prób dogadania było już około 10. Tylko, że ja spełniałem swoje obietnice
                (zazwyczaj dotyczyły wysokości alimentów) a matka nie koniecznie. Na dogadanie
                pokojowe nie ma już praktycznie szans. Argumentacja "Ty sie dzieckiem nie
                umiesz zająć" dobrze więc będe przyjeżdzał po niego z siostrą, która ma dwójkę
                dzieci bądź z mamą, która wychowała dwójkę dzieci i teraz częsro zajmuje się
                dziećmi mojej siostry. Wtedy: nie dam wam dziecka. -dlaczego? -nie dziecko musi
                być przy mnie i już. Taka jest rozmowa. ja mam sytauacje jak słysze w SOPO i
                tak bardzo dobrą, więc nie jest tak różowo jak niektórzy piszą na tym wątku. Ja
                jestem pełen chęci do zajmowania się a z drugiej strony jest tylko mur. Co do
                tego, że jestem agresywny- u niej w domu jestem bardzo opanowany aż sam się
                sobie dziwie. Jestm obrażany a jedyną i to też nie zawsze rakcja jest prośba,
                ązeby tak do mnie nie mówili przynajmniej przy dziecku. Wychodziłęm z tych
                wizyt ze łzami w oczach z dwóch powodów raz z traktyowania a drugi powód to
                taki, że mimo tego, że byłem z synem chciałem jak najszybciej wyjść a synek
                szarpał mnie wtedy za rekaw i mówił ne tata i byłem zupełnie w kropce. Serce
                mi się wtedy krajało. Zdawałem sobie sprawę, że teraz Szymek jest za mną ale
                nie długo powie do mnie tato Ty jesteś ....
                • virtual_moth Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 12:50
                  pawel-szadko napisał:

                  > prób dogadania było już około 10. Tylko, że ja spełniałem swoje obietnice
                  > (zazwyczaj dotyczyły wysokości alimentów) a matka nie koniecznie.

                  A co to, jakieś targowisko jest??? Ja ci dam alimenty, a ty mnie kontakty???
                  Bzdura. Wbij sobie do głowy, że alimenty nie powinny być przedmiotem
                  jakichkolwiek targów, dyskusji i żalów. Mnie osobiście szlag trafia, gdy ojciec
                  mojego dziecka próbuje ze mną tak pogrywać. Od razu ci mówię, że targowaniem
                  się z matką dziecka nic nie uzyskasz.
                  Jedynym przedmiotem "targów" moze być twój osobisty wkład i zaangażowanie w
                  opiekę nad dzieckiem. Nie wystarczy mówić, że się syna kocha, trzeba to
                  POKAZAĆ. Nakarmić go, poczytać mu książkę, posiedzieć z nim gdy jest chory i
                  wszystko to co można zrobić w domu matki. To niestety wymaga trochę więcej
                  wysiłku niż żalenie się tatusiom z SOPO.


                  Na dogadanie
                  > pokojowe nie ma już praktycznie szans. Argumentacja "Ty sie dzieckiem nie
                  > umiesz zająć" dobrze więc będe przyjeżdzał po niego z siostrą, która ma
                  dwójkę
                  > dzieci bądź z mamą, która wychowała dwójkę dzieci i teraz częsro zajmuje się
                  > dziećmi mojej siostry.

                  Chyba żartujesz. Gdyby MNIE się po domu pałętała jakaś rodzina ojca, która z
                  moim zieckiem nie ma nic wspólnego, to rączki by mi opadły. TO TY jesteś ojcem
                  i TO TY musisz matce pokazać, że nim jesteś. Z jakiegoś owodu uważa, że się na
                  ojca nie nadajesz i musisz to zmienić. Mozesz to uważać za niesprawiedliwe, ale
                  lepiej się z tym pogódź i zamiast płakać coś zrób.


                  Ja
                  mimo tego, że byłem z synem chciałem jak najszybciej wyjść a synek
                  > szarpał mnie wtedy za rekaw i mówił ne tata i byłem zupełnie w kropce. Serce
                  > mi się wtedy krajało.

                  Ręce mi opadają. Chciałeś jak najszybicej wyjść, bo cie obrażali... No dżizas.
                  Z takim podejściem to ty rzeczywiście niewiele możesz zrobić oprócz narzekania.
                  • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 13:13
                    do niej nikt z mojej rodziny nie chce jeżdzić. Powiedziałem że chcę brać Szymka
                    w asyscie mojej mamy bax siostry a nie zapraszać je do ich domu. On ma PRAWO do
                    widywania się nie tylko ze mną ale ze swoją rodziną z mojej strony, a chora
                    jest sytuacja kiedy matka to reglamentuje według własnego uznania.
                  • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 13:18
                    co do alimentów to niestety tak muszę rozmawiać żeby wywalczyć cokolwiek. Cel w
                    tym wypadku uświęc a środki. poza tym to ona nie pozwala mi się z nim w ogóle
                    widzieć kiedy zmniejszyłem kwotę jak zaczeła pracować, więc jak widzisz to
                    targowisko nie wynika ode mnie.
                    Co do drugiej sprawy to Ty bys chciała miec wizyte z dzieckiem w miejscu gdzie
                    leca na Ciebie steki obelg? Chyba nie i pewnie zaprzestałabyś takich wizyt
                    A co do tego jakim jestem ojcem dlaczego ona ma to oceniać?
                    • virtual_moth Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 13:24
                      Wiesz co, ja tu widzę, ze ty się świetnie odnajdujesz w tej sytuacji. Mozesz
                      sobie ponarzekać, synka widujesz, ale przecież nie musisz za bardzo przejmować
                      się obowiązkami, bo ex UTRUDNIA.
                      Z moje strony EOT.
                      • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 13:30
                        luksus jest. Tylko gdzie tu dobro dziecka. Chodze jak po szkle, żeby tylko on
                        nie miał bardziej wykrzywionego życia niż ma. A wystarczyłaby chęć matki do
                        tego, żeby zaakceptowała, żę ja go kocham nie mniej niż ona i w przeciwieństwie
                        do niej zdrową miłością i można by stworzyć mu znośnie warunki. Al e wszystko
                        niestety jest w jej rękach- chorych rękach.
                        • kotka.na.dachu Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 10:36
                          Znam wielu członków SPO. Niewiele warci mężczyźni. sad Chcą jedynie dokuczyć
                          exiom. Dzieci obchodzą ich na tyle na ile można dokopać exi. Dno.
                          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 10:51
                            znam wielu członków SPO. Są to bardzo wartościowi ludzie w znacznej większości-
                            dlaczego ponieważ walczą o dobro swoich dzieci!
                            • kotka.na.dachu Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 10:58
                              Tacy też są. Nie przeczę.

                              Widzisz jak łatwo jest uogłoniać???????
                              • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 11:00
                                ja nigdy nic tu nie uogólniłem. Są super matki na prade bardzo wartościowe i śa
                                takie, których wątek dotyczył
              • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 13:10
                a co powiesz na to, że przy próbie rozmowy na jakikolwiek poważniejszy temat sa
                zawsze trzy wątki podejmowane przez matkę dziecka

                1. Bardzo lubię piłkę nożną- sytuacja z przed dwóch lat- jeszcze jesteśmy w
                związku nawet się dogadujemy- każde mieszka jednak osobno. Rozmawiam w czwartek
                o tym jak sie umawiamy na przyszłe dni słysze w piątek nie przyjeżdzaj bo z
                mamą porobimy pewne rzezcy w domu umówimy się na sobotę. Zgadzam się- piątek
                rano w parcy przychodzi kolega czy nie jadę na mecz mówie mu, że cienko bo
                teraz mam dziecko, ale dzwonie do niej czy faktycznie dzisiaj mnie nie
                potzrebuje słyszę, że nie więc mówie, że przejade się na mecz. Wtedy nie
                powiedziałem, żę mecz jest na wyjezdzie w Warszawie, żeby jej nie denerwować,
                jednak dowiedziała się o tym. Teraz podczas każdej rozmowy kiedy chce cos
                ustalić doprowadzić do normalności słyszę "jak Szymek miał miesiąc to Ty
                pojechałeś sobie na mecz do Warszawy" to się przeciez nóż w kieszeni otwiera
                2. Jakis czas temu matka skonczyła szkołę. Kiedy do niej chodziła pomagałem jej
                w nauce. W pewien piątek poprosiła o pomoc w matematyce w sobote. Zgodziłem
                się, ale juz w sobote poprosiłem o przełożenie na niedziele- i co podczas
                rozmów "jak miałeś się zająć DZIECKIEM??? (to ciekawostka) to Cię nie było
                Nawet jeśli raz zawaliłem nawet jak ona nazywa to teraz potrzeba dziecka to nie
                widzi 1000 wydarzeń kiedy stawałem dla dziecka na głowie
                Co ciekawe ona te argumenty chce przdestawić przed sądem na sprawie o
                pozabawienie mnie ojcostwa
                Mówi: jak ja bym to powiedziała w sądzie to z miejsca by Cię pozbawiono. Na
                razie sprawy takiej nie ma, ale jakby zaczęła to byłoby przed sądem dużo śmiechu
                3. Twoja rodzina ma Szymka gdzieś. Twoja mama zajmuje się tylko dziećmy
                siostry. Ale jak ona ma się zajmować Szymkiem jak nie jest o to proszona.
                Kiedys była taka głupia sytuacja mamam miała się zając bo ona miała być zajęta
                i co przyjechała i posiedziała w pokoju z drugą babcią i drugim dziadkiem.
                Przecież to może szlag trafić.
    • alka44 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 17:12
      Takich mamay mężczyzn i ojców:
      users.nethit.pl/forum/forum/ogniowy/
    • magdmaz Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 17:34

      Ja nie krzyczę.
      Zarządzam firmą, wyciągając ją z długów za włosy. Biorę mniejszą pensję niż mój
      kierownik techniczny (na maszynach się nie znam). Starcza mi do pierwszego,
      moje dzieci kokosów nie mają. Były płaci po 150 zł na dziecko - mamy dwoje - i
      uważa, że to sporo. Dostaje na rękę nieco więcej niż ja, w niektórych
      miesiącach znacznie więcej. Ale ja mam dodatek rodzinny po 43 zł na sztukę. Ma
      dzieci kiedy chce i kiedy może, w tym 3/4 wakacji. Ma prawo decydowania (no,
      dyskusji) o sprawach ich dotyczących. Zamiast finansować ich przedszkole i
      utrzymanie może kupować im rowerki i firmowe ciuchy.
      Doceniam to.
      Wiecie, jestem fajną babeczką! Mam jedną wadę. Nie wytrzymałam z exem i nadal
      go nie trawię.
      Moje Robaki:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
      • aggtt Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 17:45
        Noooo....
        masz racje Paweł
        krzyczą i krzyczą te baby niemyte
        i w ogóle qrwa mać same przywileje mają... normalnie najwyższa kasta w polskim
        ustawodastwie...
        co innego rodzice nie sprawujący opieki: cisi, potulni, nikogo nie obrażają...
        płacą zawsze wszystko z nawiązką.... prawdziwi Chrześcijanie....
    • bella74 Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 13.07.05, 21:07
      Paweł jestes niesprawiedliwy.Nie mozna wszystkich generalizować.Moja córka ma
      prawie 13 lat. Ojca wcale nie zna.On wielokritnie deklarował chęć spotkania,ja
      sie godziłam,umawiałam sie ze da mi znać jak bedzie chciał sie z nią spotkać - i
      nic.Nie dawał znaku życia przez kolejne dwa lata.Nawet jak jeszcze bylismy
      małżeństwem nie dostałam od niego złamanego grosza czy na pieluchy czy na mleko
      dla córki.Odszedł od nas jak była malutka,Związał sie z inna,ma z nią dwoje
      dzieci,sąd orzekł rozwód z jego winy i on złożył pozew o rozwód.To ja siedziałam
      przy dziecku całe noce,ja uczyłam pierwszych słów,podtrzymywałam jak zaczynała
      chodzić.Nie,ja sie nie skarżę.Kocham moje dziecko najbardziej na świecie.Chodzi
      mi tylko o to ,że ty wszystkie matki do jednego wora wrzucasz.Utrzymanie dziecka
      to nie tylko jedzenie.To też prąd , woda,gaz srodki czystosci,ubrania,wyprawka
      do przedszkola czy do szkoły.Mój ex płaci na prawie 13 letnie dziecko 220 zł,a
      same podreczniki do gimnazjum kosztują ok.350 zł.Do tego zeszyty i inne
      potrzebne do szkoły rzeczy,opłaty typu komitet rodzicielski lub opłacenie za rok
      szkolny szawki na buty i inne drobiazgi które dziecko moze zostawiać w niej.To
      zapewnienie wakacji,opłacenie wycieczki szkolnej,kina lub chociażby pójscie na
      lody z koleżankami.
      Dziecko to przede wszystkim wielka miłość bez wzgędu na to co rodzice czują do
      siebie.Takich jak mój ex jest naprawde wielu.Ja nie krzyczę,prtacuję,mając małe
      dziecko studiowałam(dwa fakultety),pracowałam dorywczo i starałam sie dziecku
      wyjasnić,że tata jąkoch tylko nie może sie z nią spotkac bo za długo
      pracuje.Nawet na komunie sie nie pojawił,chociaż do niego
      dzwoniłam,informowałam o terminie,godzinie i w jakim kosciele.Pisząc ten post
      krzywdzisz wiele kobiet które sie staraja zapewnic dziecku to na co zasługuje
      mimo ze tatus dziecko całkowicie olewa.
      Moja córka juz jest za duza na durne tłumaczenia.Ona juz sobie(oczywiscie bez
      mojego udziału)wyrobiła o nim opinię.Piszę że bez mojago udziału dlatego ,że jak
      ponad 2 lata temu była sprawa o pdwyzszenie alimentów i moja córka pojawiła sie
      w sądzie(przywiózł ja dziadek,bo rozprawa sie opóźniła i miała wracać ze mną do
      domu) to tatuś nawet na nia nie spojrzał tylko po prostu przeszedł koło niej
      jakby była całkiem obcym dzieckiem.
      Nastepnym razem gdy przyjdzie ci do głowy napisanie czegoś tak idiotycznego i
      obraźliwego dla wielu mam najpierw sie zastanów czy przypadkiem kogoś takim
      postem nie skrzywdzisz.
      • kini_m no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej.... 14.07.05, 00:16
        ...no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej o miłości do dziecka, o
        problemach z nim bezpośrednio związanych, o pozytywach dogadywania się z exem?
        Natomiast największą część tematów stanowią: alimenty, komornik, pozbawienie
        praw ojca.
        Ja wcale nie mówię że to są błache sprawy.
        Ale z ilości rodzajów tych tematów na forum, wynika że to pierwsze podejście o
        wiele bardziej zajmuje uwagę PISZĄCYCH TU matek, niż problemy z dzieckiem.
        (Podkreślam słowo "PISZĄCYCH TU" - gdyż wiem, że jest wiele matek zazwyczaj
        tylko czytajacych forum, i mających bardziej konstruktywno-pojednawcze
        podejście. Pozdrawiam stąd te często milczące osoby.)
        Ze mnie też wiele żalu wychodzi do mojej b.Pani, ale mimo to nieraz jednak
        sygnalizowałem, że widziałem gdzie zawaliłem sprawę.
        Nie obrażajcie się drogie Panie o generalizację - ma to do siebie że nie
        dotyczy wszystkich, i wystarczy podać argumenty przmawiające za tym że ta
        generalizacja nie dotyczy danej osoby. Ja tak robię, a nie się obrażam.
        Uważam że życie wtedy prawdziwie należy do mnie gdy umiem iść pod prąd,
        przeciwstawić się własnej grupie społecznej. Dlatego nie zapisuję się do forum
        plemników.
        • dianitra Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 00:22
          Nie jestem samotną matka, ale rzeraża mnie z jaką łatwościa kobiety mówią o
          odbieraniu praw rodzicielskich ojcom. Tak jakby nie zdawały sobie sprawy, że
          skazuja tym samym swoje dziecko na wrogośc do ojca. Rozumiem, że mozna tak
          postapić gdy ojciec znęca się nad rodziną, ale NIEKTÓRE wypowiedzi mam z tego
          forum wskazują, ze jest to zwykła zagrywka w stylu ja ci pokaże na co mnie
          stać. A co z dziekiem?
          • bella74 Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 06:17
            Dianitra może masz racje z tym odbieraniem praw że to tylko zagrywka.Ale nie
            koniecznie - tak jak w przypadku mojej córki.Przez 13 lat ojeciec sie nią nie
            interesował i wygląda na to że w najbliższym czasie nie zacznie.Ma inna
            rodzinę.Ale różnie może w zyciu być.Może mu sie przestac układac w małżeństwie
            ,przypomni sobie oc órce i zacznie ingerować w życie prawie dorosłej córki.I co
            wtedy z dzieckiem?Jesli zacznie się czepiać,zabroni wyjechać lub coś w tym stylu
            to sam się będzie skazywał na niechęć dziecka do niego.Przecież aby zjednać
            sobie dziecko,próbować się do niego zbiżyć nie są potrzebne zakazy i zbytnia
            ingerencja ale przkonanie dziecka że się zmienił.Niestety mój ex potrafi (mówie
            to z przykrością)tylko wingerować w negatywnym tego słowa znaczeniu.Ja go
            niestety dobrze poznałam.Na początku jset fajny,przyjazny i miły,ale gdy już
            ktoś się do niego "przywiążę" to pokazuje swoje prawdziwe oblicze.Moje dziecko
            jest zbyt duże na takie rozwiązanie,że mama każe się spotkać.Starałam się aby
            nawiązał z nią kontakt gdy była jeszcze mała,gdy tego tak naprawdę nie rozumiała
            i mogłam ją po prostu zaprowadzić na spotkanie z nim.Teraz już w tej kwestii
            muszę sie liczyc z jej zdaniem.Jej ojciec nie ma odebranych praw,chociaż
            ostatnio zaczęłam się tym interesowac ponieważ córka przeprowadziła ze mną
            poważną rozmowe,powiedziała co chce i sama mnie poprosiła abym sie dowiedziała
            jakie są na tozense w jej przypadku.To nie wyszło ode mnie.
            Ja też nie jestem już samotną matką,moja córka ma pełną rodzinę i rodzeństwo,ma
            "ojca"który ją bardzo kocha i nie robi nic żeby pokazac że ona nie jest jego
            biologicznym dzieckiem.Nawet jesli spotka się z kimś kogo bardzo dawno nie
            widział i ten ktoś dziwi się że on ma taką dużą córkę to mój mąż po prostu
            kwituje to stwierdzeniem"a co w tym dziwnego".
            Myslę ,że niektóre matki na tym forum chcą ojca pozbawić praw własnie po to aby
            uniknąć w przyszłości sytuacji że nagle tatus sobie przypomni że ma
            dziecko,nawet po kilku czy kilkunastu latach i zacznie burzyc już unormowane i
            ustabilizowane życie dziecka.Co innego gdy ojciec wykazuje zainteresowanie - to
            faktycznie można traktować w kategorii rozgrywki między rodzicami.
          • pawel-szadko Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 12:17
            ja usłyszałem to tysiące razy "pozbawie cię praw" tylko ja pytam dlaczego? a w
            zasadzie pytałem bo teraz mówie jak chcesz nie zależy mi (oczywiście strasznie
            mi zależy ale robie na przekór czekając na efekty"
            • burza4 Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 12:49
              Twoja nie ma podstaw do odebrania ci praw rodzicielskich, możesz spokojnie jej
              to wyjasnić, co więcej - nawet gdyby, to i tak będziesz miał prawo do kontaktów
              z dzieckiem.

              A co do powodów, którymi się kierują matki - bywa roznie - dla jednych jest to
              sposób na odegranie się, dla innych - zabezpieczenie interesów dziecka na
              przyszłość. Bo może się zdarzyć i taki scenariusz, że tata, który nigdy się
              dzieckiem nie interesował, po latach "wypłynie" i zażąda alimentów na siebie. I
              bywały już tu wątki o tym, że w tak kuriozalnej sytuacji ojciec te alimenty
              dostał!

              To jedna z przesłanek. Drugi racjonalny powód - to kwestia "organizacyjna" -
              ojciec, nawet taki, który się dzieckiem nie interesuje - bywa "urzędowo"
              wymagany - do zgody na operację, do wydania paszportu, do innych kwestii. Część
              matek ma niefart trafić na facetów, którzy złośliwie utrudniają nawet tego typu
              kwestie, albo po prostu im się nie chce tracić czasu. Więc łatwiej załatwić
              pozbawienie jednorazowo, niż borykać się w sądzie kilka razy, kiedy np. dziecko
              ma przejść zabieg w szpitalu.

              Trzeci racjonalny powód - kiedy matka ułoży sobie życie i jej mąż chce
              formalnie adoptowac jej dziecko i wziąć na siebie obowiązki nieobecnego ojca.

              I O ILE OJCIEC FAKTYCZNIE nie interesuje się dzieckiem - jest to uzasadnione.
              Przy czym odebranie mu prawa nie oznacza przecież, że nie może on mieć kontaktu
              z dzieckiem.
              • pawel-szadko Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 12:55
                mieć nie ma ale ile krwi napsuje takim gadaniem. Co drugie mniej więcej
                spotkanie słyszałem jej słowa z rozbrajającym usmiechem na ustach "Zastanawiem
                się czy nie pozbawić Cie praw rodzicielskich"
                A co do paszportów to ojcowie często w odpowiedzi na takie traktowanie są
                złosliwi i wcale mnie to nie dziwi. Ja za swoje krzywdy tez bym pewnie nie
                wyraził zgody, chyba że byłoby to korzystne dla dziecka, ale nie sądze bo tu
                jest jego miejsce i jego dom i cała rodzina tak matki jak i moja.
                • burza4 Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 14:20
                  pawel-szadko napisał:

                  > A co do paszportów to ojcowie często w odpowiedzi na takie traktowanie są
                  > złosliwi i wcale mnie to nie dziwi. Ja za swoje krzywdy tez bym pewnie nie
                  > wyraził zgody, chyba że byłoby to korzystne dla dziecka, ale nie sądze bo tu
                  > jest jego miejsce i jego dom i cała rodzina tak matki jak i moja.

                  szkoda czasu na komentowanie zachowania twojej eks. Natomiast odnośnie
                  paszportów (a gros tych wyjazdów to tylko wakacje, a nie ucieczka za granicę na
                  stałe) - mnie jednak dziwi twoje podejście - brak zgody uderza bardziej w
                  dziecko niż matkę. Matka może wyjechać sama, po drugie - bez problemu taką
                  zgodę uzyska sądownie. Traci tylko dziecko - mogłoby jechać na fajne wakacje, a
                  nie pojedzie, bo tatuś ma ochotę utrzeć nosa mamusi? dla mnie każdy wyjazd
                  (wakacjyjny) jest korzyścią dla dziecka.

                  A szczególnie nie jestem w stanie takiej złośliwości pojąć u facetów, którzy z
                  wlasnym dzieckiem nie utrzymują żadnych kontaktów, bo im się nie chce. Ot, tym
                  bardziej im się nie chce czasu po urzędach tracić.
                  • pawel-szadko Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 15.07.05, 09:22
                    zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości (poza fajnością wakacji za granicą, ale
                    to zupełnie na inny wątek) nie zrobiłbym mu tego jeśli chodziłoby o wakacje,
                    ale co jeśli miałbybyć to wyjazd na stałe. Nie wchodzą w gre żadne, w tym
                    momencie zagrywki, ale obawa, że kontakt z dzieckiem straci się na zawsze.
        • kotka.na.dachu Re: no właśnie, a kiedy na forum będzię więcej... 14.07.05, 07:59
          Z tego, co zauważyłam, to poza stałymi czytelnikami i uczestnikami dyskusji, są
          kobiety, które właśnie znalazły to forum. Szukają odpowiedzi na nurtujące je
          dylematy. Dla każdej z nich jest to osobista tragedia.
          Nie powinno się podchodzić do takiej osoby jak do przestępcy, tylko spróbować
          zrozumieć.
          Oczywiście zdarzają się posty, na ktore nie da się ostro odpowiedzieć.
          Bywają również przypadki, że osoba pisząca robi sobie głupie żarty z rzeczy
          poważnych, co również boli niektórych.

          Reasumując: postów o miłości trzeba raczej poszukać na innym forum sad
      • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 12:14
        nie było to uogólnienie. Ciebie to nie dotyczy wcale. Jesteś dobra matką. Tylko
        zawsze nasuwa się jedno pytanie, które mnie bardzo gnębi. Czy jakbym olał tak
        jak ojciec Twojego dziecka to miałbym szanse na zachowanie matki mojego dziecka
        takie jak Twoje i czy jeśłi Twój były by się interesował to czy
        potrakotowałabyś go tak jak ja jestem traktowany?
        • kini_m Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 14.07.05, 22:57
          Burza, napisałaś:
          "Twoja nie ma podstaw do odebrania ci praw rodzicielskich, możesz spokojnie jej
          to wyjasnić, co więcej - nawet gdyby, to i tak będziesz miał prawo do kontaktów
          z dzieckiem."
          Niestety, na przykładzie mojej córki i moim mogę powiedzieć że to tylko na
          papierze prawo. Matka jak sobie chciała (a właściwie przy wpływie teściowej)
          odgrodziła córkę w domu teściów i nie pozwala się spotkać wogóle. Gdy
          protestowałem przeciwko okrajaniu nam widzeń i chciałem zostać z córką dłużej
          aż położymy ją spać, bo mała bardzo lubiła zasypiać przy mnie (wielokrotnei to
          sygnalizowała) to nasłała na mnie policję. Gdy policjanci mówili jej
          niejednokrotnie że powinna pani spokojnie udostepniać kontakt dziecku z ojcem -
          to ona czyniła dalsze postępy w ograniczeniach. Im boleśniej córka przeżywała
          rozstania ze mną, tym bardziej matka była głucha na bolesne przeżycia córki.
          Dzisiaj jest jedną z niewinnie wyglądających współuczestniczek forum. I wymyśla
          wszelkich możliwych argumentów że słusznie czyni. (Jednocześnie uzyskując
          wsparciu innych współuczestniczek.)
          Więc proszę nie dziwcie się, że nieraz ze mnie wychodzi tu żal, takze gdy widzę
          u niektórych współuczestniczek podobne elementy wypowiedzi - nielogiczne
          mieszanie konfliktu partnerów z kwestią dziecka.
          • pawel-szadko Re: Kiedy matki przestaną krzyczeć? 15.07.05, 10:08
            niestety przy polskim prawie matki robią co chcą i są bezkarne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja