Pytam mamy przedszkolaków!

19.07.05, 16:31
Czy 3,5 letnie dziecko musi umieć samo wycierać pupcię czy przedszkolanki
mają jeszcze obowiązek im w tym pomóc?
Bo moja Wiki od poczatku lipca jest w przedszkolu i zdaża się jej nie
poradzić sobie samej w łazience. Jak to jest z waszymi dziećmi? Same sobie
radzą czy opiekunki są wyrozumiałe?
Zwróciłam już uwagę babkom, powiedziały, że mała ich nie woła, a przez dwa
lata w żłobku jakoś nie miała takich problemów...
    • magdmaz Re: Pytam mamy przedszkolaków! 19.07.05, 16:38
      Kurczę, nie wiem. Moja starsza nie zawoła (taki typ), potem mi na uszko mówi,
      że musimy zmienić majtki, bo sobie w przedszkolu nie poradziła. Młodszy nie ma
      problemów, on to jakoś tak robi, że nawet papieru nie potrzeba... Ale chyba te
      panie pomagają. Najlepiej - przekonaj dziecko, żeby wołało panią na pomoc.
      Wtedy na pewno nie odmówią, a tak -może nie wiedzą, że mała ma problem.
      • scania81 Re: Pytam mamy przedszkolaków! 19.07.05, 17:50
        Tzn gwoli wyjasnienia, mała grzecznie siada na muszlę tylko nie umie sobie
        dupci wytrzec więc nie wiem czy te baby ja wysmiały ze sama nie umie wytrzeć i
        sie teraz krepuje czy jak.... w żłobku wszystko było ok, no ale i panie inne,
        mówiło sie ciociu, przytuliły, ucałowały na dzień dobry, potrafiły pogodzić
        pokłócone "psyjaciółki" i opatrzeć starte kolanko, a te to jakies takie sztywne
        wymalowane lale, co to do nich by trzeba mówić Pani a nie tylko pani... A co
        najśmieszniejsze, to to jest prywatne przedszkole, po którym sie spodziewałam
        więcej zainteresowania dzieckiem, ale jak na razie to tylko mają na uwadze
        remont i wygląd przedszkola a nie dobro maluchów...
    • kotka.na.dachu Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 07:42
      scania81 napisała:

      > Czy 3,5 letnie dziecko musi umieć samo wycierać pupcię czy przedszkolanki
      > mają jeszcze obowiązek im w tym pomóc?

      3,5 roku - czyli maluch. W grupie dzieci najmłodszych opiekunka ma obowiązek
      pomóc dziecku.

      > Bo moja Wiki od poczatku lipca jest w przedszkolu i zdaża się jej nie
      > poradzić sobie samej w łazience. Jak to jest z waszymi dziećmi? Same sobie
      > radzą czy opiekunki są wyrozumiałe?

      Tu nie ma nic z wyrozumiałości. Jedno dziecko umie, a drugie jeszcze nie.
      Maluchy, to nie średniaki czy starszaki. Mają leżakowanie poobiednie i inne
      przywileje najmłodszych.

      > Zwróciłam już uwagę babkom, powiedziały, że mała ich nie woła, a przez dwa
      > lata w żłobku jakoś nie miała takich problemów...

      Trzeba chyba mniej delikatnie z nimi porozmawiać. Spytaj się opiekunek gdzie są
      jak dziecko wychodzi do łazienki. Dlaczego nie spytają czy sobie poradziła (po
      wyjściu)? Ślepe czy co? Może zajęte plotami? One powinny pracować, a nie byczyć
      się Twoim kosztem.
    • magdmaz Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 07:53
      Tak jest. Spytaj konkretnie. Od tego one są, to ich praca, za to płacisz i nie
      popuszczaj!
      • scania81 Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 18:23
        oki. jutro je przeegzaminuję... tylko w obecności córki czy nie? hmmm... chyba
        nie, po co ma się krępować, ona i tak jest dostatecznie dzielna że sobie radzi
        w ciagle nowych miejscach...
    • fikusia Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 22:29
      cześć.opis całej sytuacji nie świadczy dobrze o tym przedszkolu i zatrudnionych
      w nim "Paniach", piszę to jako zawodowiec. Prywatne: wcale nie znaczy dobre,
      niestety, znam dwa przykłady bardzo negatywne... wszystko slicznie i kolorowo,
      a panie proponuja najczęściej dzieciom zabawę w "głazy" czyli siedźcie cicho bo
      pani czyta gazetę.
      Pogadaj koniecznie.Amosfera powinna być opiekuńcza i pełna zrozumienia, dziecko
      ma prawo nie umieć, wstydzic się etc., nie ważne ile ma lat,jest dzieckiem, a
      pani jest po to by czuło sie komfortowo i by "magicznym" sposobem nauczyć
      dziecko samoobsługi (bo np. w domu sie nie miało szans, np.).
      Skoro niunia nie woła to pani rusza tyłek i idzie z nią do wc i pyta się czy
      pomóc itd....
      wrrrrr

      całusy
      • screen Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 22:36
        mój ma 6 lat i zawsze mnie informuje, że idzie zrobic kupke a po chwili woła:
        JUUUUUŻ!! Mnie już trafia i własnie sie zastanawiam co on zrobi po wakacjach w
        zerówce. Czy Wasze dzieci w takim wieku juz same to robiły? Hrabia mówi, że on
        nie może tego dotknąć!smile
        • ania_rosa Re: Pytam mamy przedszkolaków! 20.07.05, 23:32
          Jasne, że dziecko ma prawo nie poradzić sobie samo. Ja po podobnych pierepałach
          odebrałam syna z przedszkola i zapisałam do innego. U nas chodziło o to, że
          Młody nie odzwyczaił się jeszcze od pieluchy, mimo skończonych trzech lat. I
          powiem Ci, że najmniej mnie interesowało to, że "inne dzieci to już sonatiny
          Bacha grają w tym wieku" jak również to, że "prosze pani, ja od dwudziestu lat
          jestem przedszkolanką i to nie jest normalne, że trzylatek korzysta z pieluch".
          Nie interesowało mnie to, bo interesował mnie mój syn. A mój syn w krótkim
          czasie przezył wyprowadzkę swojego ojca, mój związek i zamieszkanie Niemęza z
          nami. I miał prawo odreagowywac swoje emocje w sobie tylko znany sposób. A
          przedszkolanki miały prawo nie zgodzić się na przyjęcie dziecka, które nie chce
          jeszcze korzystać z toalety, ale kiedy go zapisywałam, to nie było najmniejszego
          problemu i obecywano mi złote góry.
          Problemy się zaczęły, kiedy odebrałam dziecko z pięciogodzinną kupą, bo żadna z
          księżniczek nie była łaskawa go umyć i zmienić majteczek. Do tego dołożyły się
          "sesje edukacyjne", kiedy to przedszkolanki w mojej obecności zawstydzały Kubę
          i krzyczały na niego. Sorry, ale nie tędy droga.
          Na koniec usłyszałam jeszcze, że jestem złą matką.
          Najciekawsze jest jednak to, ze tydzien po zmianie placówki moje dziecko zaczęło
          korzystać z toalety- zarówno przy siusiu jak i kupie.
          Opisuję to, bo w trakcie tych przejść zaczęłam odczuwać poczucie winy.
          Zastanawiałam się, co jest ze mną, z moim synem i z moim podejściem nie tak? A
          tu chodziło po prostu o czas i o poczucie bezpieczeństwa Kuby. Byłam jednak tak
          wytrącona z równowagi, że nie raz wyładowywałam swoją złośc na dziecku. W
          rzeczywistości obiektem mojej złości powinny stać się niekompetentne przedszkolanki.
          Bo ja rozumiem, że pani może nie mieć ochoty podcierac pupy cudzemu dziecku, ale
          też nigdzie nie jest napisane, że koniecznie musi byc przedszkolanką. Chodzenie
          w pokrętne tłumaczenie, że "pani nie nauczyła dziecka, więc ma pani problem" czy
          "Jaś jest młodszy od pani synka, a wyciera sobie pupę" świadczą dobitnie o tym,
          że nie mamy do czynienia z fachowym i dobrym personelem. Mam porównanie między
          pierwszym i drugim przedszkolem. W pierwszym oczekiwano ode mnie, że rozwiążę
          problem higieny mojego syna, a ja nie byłam władna tego zrobić, bo nie zależało
          to ode mnie. Sugerowano mi więc klapsy i krzyki. Insynuowano nieudolność
          wychowawczą. Upokarzano porównaniami z innymi dziećmi. W drugim potraktowano ten
          problem jako wspólny, otrzymałam wsparcie, a moje dziecko nigdy nei zostało
          skarcone z powodu braku kontroli nad zwieraczami. Życzliwa atmosfera zdziałała
          cuda. Problem bowiem nie leżał w fizjologii, a w psychice mojego syna. Musiał
          poczuć się bezpiecznie, aby zacząć korzystać z toalety.
          Nie daj się więc zastraszyć i zwariować. To TY Jesteś rzecznikiem własnego
          dziecka. Uważam, że wspólne narady z uczestnictwem dziecka są niedopuszczalne.
          Dlaczego? Bo Twoje dziecko doskonale wie, że ma problem. Oczekuje pomocy, a nie
          ocen i krytyki obcych osób. Poza tym jest to sfera intymna, gdzie należy
          uszanowac wstydliwość dziecka. Ponadto pedagog po to się kształci pięć lat, aby
          zaoferować rodzicowi swoją kompetencję zawodową. Rodzic ma współpracowac, a nie
          odwalać czarną robotę za niedouczoną przedszkolankę.
          Pogadaj z paniami, ale bądź twarda. Tu chodzi o twoje dziecko, które nie ma
          innego reprezentanta poza Tobą.
          Rosa
          • scania81 dziękuję... 21.07.05, 06:36
            kurka... az mnie zatkało, ja to chyba sobie wezmę wydrukuje i będę cytowała
            przy rozmowie z nimi, najgorsze jest to że to jest najblizsze przedszkole i
            wszelkie dalsze odpadają, bo małą odbiera mój tata, zamyka na chwilę zakład
            pracy i po nia przychodzi, mam nadzieję że te baby to zrozumieją. No a po za
            tym, teraz nie mam juz mozliwości zmienić przedszkola bo zapisy się skończyły.
            Jeszcze raz dziękuje za wsparcie.
    • mamameg Re: Pytam mamy przedszkolaków! 21.07.05, 22:31
      Chyba trafiłaś na jakieś kiepskie przedszkole. W przedszkolu mojego synka (nie
      prywatnym) jedna przedszkolanka zostaje z grupą a druga idzie z dzieckiem do
      toalety. Szczerze mówiąc dopiero panie przedszkolanki nauczyły mojego synka
      korzystać z toalety, bo mi się nie udawało. Jeśli mu się coś grubszego
      przytrafi (miał 2,5 roku jak poszedł do przedszkola, więc różnie to bywało) to
      od razu miał zmienione majteczki, a sam się rzadko przyznaje, że zabrudził
      majtki.
Pełna wersja