Moja historia :(

19.07.05, 19:47
Jestem z wami od lat ale raczej czytam niz pisze. Od ponad 2 lat
jestem "samodzielna". Mam 6 letnia córeczke i tak wsumie chyba jestem
szczesliwa. Moj ex odszedł i teraz mieszka z inna. Od czasu kiedy z nia
zamieszkal rozpoczal sie poczatek konca jego tatusiowania.Powoli, powoli sie
odsuwal i teraz mija 9 miesiac od kiedy jej nie widzial. Zero kontaktu,a byl
Mikołaj, Gwiazdka, urodziny, imieniny, Dzien Dziecka... Przykro mi jak o tym
mysle. mala juz nie teskni, teraz jest na etapie "nielubienia". Jestesmy po
pierwszej sprawie, ktora byla wmiare spokojna, mialo byc ugodowo i byloby
gdyby nie to ze od 3 miesiecy ex placi polowe tego co placil i obiecywal i
jak sie upomnialam sms-em, bo telefonów nie odbiera to sie
zaczelo.Jego "ukochana" zaczela wydzwaniac, na komorke, do domu i pracy ze
sobie nie zyczy, ze teraz on ma inne wydatki bo beda mieli dziecko, ze nie ma
zamiaru placic na dziecko ktore pewnie nie jest jego! Malo mnie nie trafilo!
Teraz nie ma i nie bedzie ugody bo ku... nie!
I teraz prosba do Was.Macie jakies doswiadczenie, poradzcie. Moge przeciez
zmienic zdanie i nie zgadzac sier na rozwod bez orzekania o winie? To on
odszedł, to on mieszka z inna, to on bedzioe mial dziecko. Poza tym podobno
ktoras z was moze pomoc w pisaniu pozwow?! Chcialabym pozbawic go lub
ograniczyc mu prawa rodzicielskie. Poradzcie od czego zaczac i co robic zeby
czegos nie zepsuc.
podzrawiam
    • scania81 MELDUJĘ SIĘ! 19.07.05, 20:14
      powiedz konkretnie co potrzebujesz i czy wystarczy wzór czy chcesz pomocy w
      napisaniu całości.
      A co do zmiany zdania w trakcie trwania rozwodu... Hmmm... Ja głupia zrbiłam
      bez orzekania o winie, i żałuję, że potem w trakcie uprawomacniania się wyroku
      nie zgłosiłam mojego ale... Na pewno wtedy masz ostatnią szansę, a czy można
      wcześniej to spróbuje się dowiedzieć, ale szukaj równolegle na własną rękę
      odpowiedzi na to pytanie. Teraz idę spać, bo klawiszy już nie widze...
      Dobranoooooooooc...
    • md0512 Re: Moja historia :( 19.07.05, 21:54
      Cześć smile

      > I teraz prosba do Was.Macie jakies doswiadczenie, poradzcie. Moge przeciez
      > zmienic zdanie i nie zgadzac sier na rozwod bez orzekania o winie? To on
      > odszedł, to on mieszka z inna, to on bedzioe mial dziecko. Poza tym podobno
      > ktoras z was moze pomoc w pisaniu pozwow?! Chcialabym pozbawic go lub
      > ograniczyc mu prawa rodzicielskie. Poradzcie od czego zaczac i co robic zeby
      > czegos nie zepsuc.

      W sytuacji ewidentnej zdrady to pewnie nie zgodził bym się na odstąpienie od
      orzekania o winie. Także proponuję przynajmniej spróbować udowodnić winę ex. Do
      pozwu dołącz jeszcze żądanie alimentów na dziecko i żądanie zapłaty zaległych
      należności.
      Nie wiem czy możesz jednocześnie wystąpić o ograniczenie praw rodzicielskich -
      o tym już było na forum (jednak w sytuacji zerwania kontaktów z dzieckiem
      należy takie postępowanie rozpocząć). Link do wzorów pozwów też ktoś niedawno
      wrzucił - poszukaj w starszych tematach.
      No i... uszka do góry. Będzie dobrze smile
    • agamagda Re: Moja historia :( 19.07.05, 22:40
      Koteczku, nie ma nad czym sie zastanawiac. Zadaj orzeczenia o winie, on
      zdradza, on sie dzieckiem nie interesuje. Jesli ma watpliwosci co do ojcostwa,
      niech sad bada, chlop bedzie placil dodatkowo za badania. Pamietaj, gdy Ci
      bedzie ciezko z tym wszystkim, ze starasz sie dla dziecka o pieniadze, a gnoj
      niech Cie juz nie obchodzi;;;
      Powodzenia
    • mp73 Re: Moja historia :( 28.07.05, 19:05
      Scania wystarcza mi wzory.Głownie chodzi mi o pozwawienie lub ograniczenie praw
      (nie znam róznicy). Będe walczyc i nie poddam sie tak latwo i nie dla siebie
      tylko dla mojej "Myszki". Odezwe sie za dwa tygodnie, bo jutro wyjezdzamy na
      pierwsze od 3 lat i pierwsze "samodzielne" wakacje. Pozdrawiam i dzieki za
      wsparcie.
    • nangaparbat3 Re: Moja historia :( 28.07.05, 23:12
      Kochana, nie znam sie na prawie i nie umiem Ci pomóc, chcę tylko powiedzieć, ze
      po przeczytaniu Twojej historii po prostu sie gotuję z wściekłości i zalu. Ale
      przypomniało mi sie, jak moja stara niania mowila "Młyny Boże mielą powoli,
      lecz dokładnie" - i doswiadczenie mi podpowiada, że to prawda.
Pełna wersja