mp73
19.07.05, 19:47
Jestem z wami od lat ale raczej czytam niz pisze. Od ponad 2 lat
jestem "samodzielna". Mam 6 letnia córeczke i tak wsumie chyba jestem
szczesliwa. Moj ex odszedł i teraz mieszka z inna. Od czasu kiedy z nia
zamieszkal rozpoczal sie poczatek konca jego tatusiowania.Powoli, powoli sie
odsuwal i teraz mija 9 miesiac od kiedy jej nie widzial. Zero kontaktu,a byl
Mikołaj, Gwiazdka, urodziny, imieniny, Dzien Dziecka... Przykro mi jak o tym
mysle. mala juz nie teskni, teraz jest na etapie "nielubienia". Jestesmy po
pierwszej sprawie, ktora byla wmiare spokojna, mialo byc ugodowo i byloby
gdyby nie to ze od 3 miesiecy ex placi polowe tego co placil i obiecywal i
jak sie upomnialam sms-em, bo telefonów nie odbiera to sie
zaczelo.Jego "ukochana" zaczela wydzwaniac, na komorke, do domu i pracy ze
sobie nie zyczy, ze teraz on ma inne wydatki bo beda mieli dziecko, ze nie ma
zamiaru placic na dziecko ktore pewnie nie jest jego! Malo mnie nie trafilo!
Teraz nie ma i nie bedzie ugody bo ku... nie!
I teraz prosba do Was.Macie jakies doswiadczenie, poradzcie. Moge przeciez
zmienic zdanie i nie zgadzac sier na rozwod bez orzekania o winie? To on
odszedł, to on mieszka z inna, to on bedzioe mial dziecko. Poza tym podobno
ktoras z was moze pomoc w pisaniu pozwow?! Chcialabym pozbawic go lub
ograniczyc mu prawa rodzicielskie. Poradzcie od czego zaczac i co robic zeby
czegos nie zepsuc.
podzrawiam