mlodamamastudentka
22.07.05, 00:51
Mam problem, a właściwie dylemat moralny.
Mam 21 i jestem samotną matką 2-letniej córeczki. Mieszkamy w akademiku. I
rok filologii polskiej ukończyłam ze średnią 5,0 i licznymi pochwałami ze
strony profesury.
Czyli świetnie! BRAWO! Cóż za talent, odwaga, ambicję!
Tylko że ja nie czuję się z tym tak dobrze, bo nie wiem, jaki to może mieć
wpływ na Zosię. Tata, owszem, przychodzi do niej prawie codziennie.
Mnie znienawidził...
Ja go nie kocham i potrafię poświęcić własnego szczęścia i dążenia do
samorealizacji.
Czy to świadczy o tym, że jestem agoistką?
Myślę, że wszystko, co robię, robię dla Zosi.