Studiująca samotna matka - co wy na to?

22.07.05, 00:51
Mam problem, a właściwie dylemat moralny.

Mam 21 i jestem samotną matką 2-letniej córeczki. Mieszkamy w akademiku. I
rok filologii polskiej ukończyłam ze średnią 5,0 i licznymi pochwałami ze
strony profesury.

Czyli świetnie! BRAWO! Cóż za talent, odwaga, ambicję!

Tylko że ja nie czuję się z tym tak dobrze, bo nie wiem, jaki to może mieć
wpływ na Zosię. Tata, owszem, przychodzi do niej prawie codziennie.
Mnie znienawidził...
Ja go nie kocham i potrafię poświęcić własnego szczęścia i dążenia do
samorealizacji.

Czy to świadczy o tym, że jestem agoistką?

Myślę, że wszystko, co robię, robię dla Zosi.
    • ekan13 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 02:09
      Młoda mamo przepraszam ale po pierwsze to nieładnie krzyczeć na innych wątkach, że nikt Ci nie chce odpowiedzieć, bo to trochę świadczy o tym, że jesteś egoistką...

      Jeżeli chodzi o Twoje dylematy moralne to nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Co ma mieć negatywny wpływ na Zosię, to że studiujesz, to że masz 21 lat, to że mieszkasz w akademiku, to że ukończyłas filologię ze świetną średnią, czy to że nie kochasz ojca swego dziecka?
      Jeżeli wszystko co robisz, robisz dla Zosi, to żadna z tych rzeczy jej nie zagraża.
    • mik5 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 07:04
      Moje domysły są takie, że nie chcesz być z ojcem Zosi, ponieważ wtedy nie
      mogłabyś studiować - dlatego cię "znienawidził". Twoja decyzja. Nie dziwię się,
      ze chcesz skończyć studia, zwłaszcza, że pewnie jesteś osobą zdolną, dobrze, ze
      nie chcesz marnowac zdolności. Myślę, ze nie jest żadną krzywdą dla Twojej
      córki ani to że studiujesz, ani że wychowujesz ją sama. Jeżeli potrafisz
      jeszcze dogadac się z ojcem dziecka na tyle, żebyście nie byli wrogami, no i
      radzisz sobie finansowo, to wg. mnie naprawdę nie ma problemu (co nie znaczy,
      ze czasami nie może być ciężko).
      Pozdrawiam
    • kokolores Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 09:24
      Wiekszosc matek w Polsce uczy sie/studiuje lub pracuje wychowujac jednoczesnie
      potomstwo.Nie bardzo rozumiem jaki to "dylemat moralny" .
      :o)
    • palka_zapalka Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 09:31
      Proponuję też zrobić coś dla siebiewink
      Zosia będziedumna z mamy, ale czy nie sądzisz, ze mozesz coś po drodze zgubić,
      stracić?
    • johana2 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:16
      Szczerze mówiąc to nie rozumiem ( a mówią że głupia nie jestem) gdzie tutaj ten
      dylemat, moralny w dodatku. To że studiujesz chcąc zapewnić dziecku w
      przyszłości lepsze życie, czy to że wolisz być sama i być szczęśliwa ze swoją
      córą niż żyć z ojcem dziecka którego nie kochasz? No gdzie te dylematy?
    • mlodamamastudentka Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:34
      Problem polega na tym, że boję się, jaki wpływ na Zosię będzie miało
      dzieciństwo 1)bez codziennej obecności ojca, 2)spędzone w akademiku.

      A dylematem jest natrętne pytanie: może źle zrobiłam? Może powinnam poświęcić
      się i "dla dobra dziecka" trwać w związku, w którym nie dość, że się nie
      rozwijałam, to wręcz miałam wrażenie, że się cofam! Trwać w związku z
      człowiekiem, którego nie kocham.

      Ania

      P.S. Przepraszam za to wczorajsze zamieszanie na czacie i forum!
      Byłam koszmarnie zdołowana i zmęczona.
      P.S.Zosia ma 2 lata (skończy 24.07.2005) i zna już prawie cały alfabet!
      Oczywiście ja jej tego specjalnie nie uczyłam! Widziała, jak się uczę, czytam,
      piszę, pytała o literki, to jej mówiłam, jak się nazywają. I zapamiętała...
      • johana2 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:41
        To sama więc widzisz, że przebywając w jednym pokoju z małą kiedy się uczysz,
        są dodatkowe plusy. Moim zdaniem zrobiłaś jak najbardziej dobrze. Tkwienie w
        związku z mężczyzną, którego się nie kocha , tylko dla dobra dziecka jest jak
        najbardziej błędne. Dziecko widziałoby mamę sflustrowaną i niezadowoloną,
        pewnie byłyby kłótnie no i pewnie musiałabyś go obsługiwać. A tak masz czas na
        naukę i dla małej jesteś w pełni dyspozycyjna poza szkołą. Wpływ akademika?
        Mała szybciej się uspołeczni. Wiele jest dzieci mieszkających w akademiku. Nie
        przejmuj się. Gratuluję małej takiej fajnej i mądrej Mamy smile
      • czajkax2 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:42
        Młoda Mamo Studentko,ja na mój gust, to dziwna z ciebie osoba. Widocznie
        sytuacja niema wpływu na dziecko,skoro zna juz cały alfabet. Mimo ze jej tego
        nie uczylas. Brawo,chcialas sie pochwalic,to sie pochwaliłas. Cały ten post,to
        żadne tam sylematy moralne,tylko chęć pochwalenia sie: jestem sama,mam
        dziecko,ja mam średnią 5,0.dzieckozna cały alfabet. Widzicie jaka jestem the
        best. Pozdrawiam
        • kawusia76 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:56
          the bestsmile21 lat,studentka ,bez mieszkania,panna z dzieckiem.dla mnie to jest
          pomylona kolejnosc.
          • e_r_i_n Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:01
            Lepiej, zeby rzucila studia i siedziala na glowie rodzicom smile

            Wpadki sie zdarzaja, a jak juz sie zdarza, to wyjscia sa dwa: usunac ciaze,
            albo postarac sie dac sobie rade. Jak sobie ktos daje rade, to raczej powinien
            dostac pochwale, a nie opr.

            Ja mialam 20 lat, gdy urodzilam syna, tez nie mialam mieszkania, ba, bylam
            panna (bo slub wzielam, gdy maly mial 3 mce). I jakos zle sie mojemu dziecku
            i nam nie dzieje.
            • kawusia76 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:03
              ale nie masz dylematów jak autorka wątku , dla której wyrażnie coś jest nie tak
              jak byc powinnosmile
              • e_r_i_n Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:07
                No owszem, nie mam smile

                A te dylematy jakies takie dla mnie naciagane. A raczej mocno infantylne.
                • kawusia76 Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:09
                  to jest chęc pochwalaenia sie jaka to jest dzielnasmile
          • michiko kawusia myslenie ma przyszłość i nie boli 22.07.05, 12:34
            ale ta dziewczyna jeste bez zasad moralnych więc mozesz sobie pouzywać
            Powinnas się wstydzić
            • kawusia76 Re: kawusia myslenie ma przyszłość i nie boli 22.07.05, 12:38
              co miałam do powiedzenia na ten temat juz powiedziałam
              • michiko a pomyślałaś zanim napisałaś to co napisałaś?? 22.07.05, 12:40
                bo mam wrażenie, że nie... spróbuj to nie boli
                • kawusia76 Re: a pomyślałaś zanim napisałaś to co napisałaś? 22.07.05, 12:45
                  brzmi jak reklama leków przeciwbólowych które przyjmujesz.pozatym postępowanie
                  autorki wątku- moim zdaniem - jest -nieodpowiedzialne i dziecinne. nie miec
                  perspektyw,srodków,mieszkania,pracy,nawet studiów i meżczyzny na stałe a
                  fundowac sobie dziecko...
                  myslenie fasktycznie nie boli, trzeba pomyslec- wczesniej.
                  • e_r_i_n Re: a pomyślałaś zanim napisałaś to co napisałaś? 22.07.05, 13:18
                    A kto Ci powiedzial, ze nie ma perpektyw?

                    Strzez nas Boze od takich ideałów.
      • e_r_i_n Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 10:59
        Nie sadze, zeby mieszkanie w akademiku mialo negatywny wplyw na dziecko.
        Sama mieszkam z moim synem i mezem w akademiku juz czwarty rok.

        A studia to nie robienie dziecku krzywdy, tylko wrecz odwrotnie - dbanie o to,
        zebys mogla mu zapewnic w przyszlosci odpowiedni poziom zycia.
        • r.kruger Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:04
          No,no taka mądra kobieta, a taka mała dziewczynka ! Nie da się wychowac
          szczęśliwego dziecka w nieszczęśliwym-bo pozbawionym miłości związku. twoje
          marzenia i ambicje też są ważne.Nie jesteś tylko matką,jesteś także kobietą...
          Musisz tylko wszytsko tak ułożyć aby mieć czas dla dziecka,dla siebie...
          a skoro tatuś odwiedza małą-to chyba nie jest między nimi źle.
      • palka_zapalka Re: Studiująca samotna matka - co wy na to? 22.07.05, 11:01
        Sądze, ze Twoje dziecko wolało by zabawy na polku, kontakt z ojcem niż znajomosc
        alfabetu)Nie znam Cię, ale jedno mogę powiedzieć stawiasz na naukę i to jest dla
        Ciebie najważniejsze bo nie podkreślałabyś, ze córka zna alfabet, ze masz taka a
        nie inna średnią, ale popatrz też na swoją córkę -wiadomo nic na siłe ale nauka
        to nie wszystko wink
        Trudno coś powiedzieć mało napisałaś o swojej sytuacji
Pełna wersja