ciemnanocka
28.07.05, 15:34
Dzien dobry

Podczytuje sobie Was od dawna, jestem prawie macocha, bo nie mam slubu z moim
chlopem...
postanowilam napisac, bo kilka spraw chcialabym wiedziec jak to wyglada od
drugiej strony... Nie od strony mojej, a od strony mamy samodzielnej... Moze
kilka stwierdzen na poczatek - a potem kilka pytan

1. nie rozbilam zwiazku, rok zanim zaczelismy sie spotykac ex zgarnela 2,5
letnie dziecko i wyprowadzila sie (widac musial jej na odcisk nadepnac mocno,
a z jego charakterkiem to mozliwe hehe)sa po rozwodzie juz.
2. nie znam jej i nie moge o niej nic zlego powiedziec (wiec wredna macocha
nie jestem)
3. ex wie o naszym zwiazku - i nie robi problemow. Ona po prostu chce miec
chyba swiety spokoj.
No i teraz pewne rzeczy, co mnie wkurzaja na maxa - ale byc moze jest to
ocena zdecydowanie subiektywna. Nie wkurza mnie postepowanie ex, a
postepowanie mojego faceta, ktory generalnie na wszystko sie godzi, co ona mu
zaproponuje. Leeya zna szczegoly i macochy rowniez.
1. moj facet zostawil ex klucze... bo ex mieszka 30km od naszego miasta i tu
z dzieckiem do lekarza chodzi. wiec jakby dziecko chcialo siku to ex ma
klucze. Dla mnie ta sytuacja jest nie do przejscia. fakt, po jakiejs dyskusji
Mezczyzna stwierdzil, ze te klucze jej zabierze, ale ze robi to tylko dla
mnie.
2. ex jeszcze sie nie wymeldowala z mieszkania. moj facet twierdzi, ze mu to
zwisa. ze poceka jak ona sie wymelduje.
3. stwierdzila, ze z dzieckiem pojdzie na impreze urodzinowa babci mojego M.
zabolalo mnie to okrutnie, bo ja nie poszlam na ta impreze... M mi tego nie
zaproponowal... A po nia pojechal i ja odwiozl - twierdzil, ze to robi dla
corki...
wiem, ze on jej nie kocha, wiem, ze kocha mnie. Ale z drugiej strony tez
ciezko dla mnie, jako "next" zyc z kims, kto sie nie odcial zupelnie od ex...
Lubie jego dziecko, kontaktujemy sie czesto, ale naprawde pojscie ex na
imieniny do babci to przegiecie. Co o tym myslicie? tak z drugiej strony? Mi
naprawde jest przykro... Ale coz... tez ciezko byc ta nastepna...
Ale w sumie... Jak czytam Wasze uklady z Waszymi exami, to moj facet przegina
w druga strone i dla ex jest aniolem. Albo chociaz ja to tak wrednie
odbieram. Alimenty placi, z dzieckiem sie spotyka...
I trzymajcie sie samodzielne!!!
Ja tak bardzo chcialabym miec dziecko i po cichu zazdroszcze ex, ze ma
dziecko z moim M.
I powiem Wam, ze wydaje mi sie, ze poki nie urodze dziecka M, to chyba
niestety ona zawsze bardziej bedzie sie dla niego liczyc. ciezko mi sie z tym
pogodzic.