mama007
03.08.05, 19:41
ten kretyn mój (jeszcze) mąż zabiera dupę i wyjeżdża na minimum pół roku. a mnie szlag chyba trafi. miał złożyć papiery do sądu o rozwód i oczywiście "nie miał czasu", sic. przez to, że formalnie jesteśmy małżeństwem ja od października nie dostanę pewnie stypendium socjalnego ani w ogóle nie wiem jak urzędowo wszystko załatwiać (bo normalnie nie jesteśmy razem, oddzielnie żyjemy, sama wychowuję córkę itp, a formlanie jesteśmy małżeństwem czyli mamy wspólny majątek, dochody i takie tam, wrrr). do tego będę składać papiery o pracę do pewnej instytucji, powiedzmy, państwowej, gdzie mam wypisać członków rodziny. A on już nie jest moją rodziną, to dlaczego mam go niby pisać, wrrrrrrrrrrrrr...........
czy jak ja złożę te papiery to będzie jakaś różnica?? rozwodu chce on, ja chciałam separacji. ale skoro on nie chce separacji to niech będzie rozwód, nie ma sprawy. w miarę się dogadaliśmy, i jemu, i mi zależy na czasie, nikt nikomu (prawdopodobnie, z mojej strony na pewno) nie będzie nic utrudniał, bez orzekania o winie.
a właściwie chodzi mi o to, że ja nie jestem pewna czy on nic potem nie zacznie "odwalać" z przypływie złego humoru... tzn niby ma być polubownie, a on (jak już JA złożę papiery) zacznie udawać biednego, poszkodowanego męża, z którym to paskudna baba chce się rozwieźć i zabrać mu dziecko. ja chcę się tylko rozwieźć, eh....
poratujcie mnie wiedzą techniczną... please
pozdrawiam
Aga