A może by tak zmienić prawo...

30.08.05, 20:06
by to osoba znęcająca się nad resztą rodziny opuszczała mieszkanie - bez względu na to czyje jest to mieszkanie. I by na pijaków były jakieś szczególne kary (np.kara śmierci wink).
Nie wiem jakie są procedury ale można by jakieś odpowiednie pismo wystosować i zebrać odpowiednią ilość podpisów i pchnąć sprawę gdzie trzeba.
Przyklaśniecie?
Podpowiecie?
Czekam na wszelkie informacje, które mnie utwierdzą w tym, że zmiana jest możliwa; lub informacje, które mnie całkiem zdołują i nie dadzą nadziei na przyszłość...
Nie ukrywam, że mnie te problemy dotyczą i jak czytam inne posty o różnych rodzinnych tragediach, czy problemach to szlag mnie trafia. Myślę, że poszkodowanych jest na tyle dużo, że wiele można wspólnie zrobić WIĘC ZRÓBMY!!!
    • martalik Re: A może by tak zmienić prawo... 30.08.05, 21:59
      Kara śmirci to oczywiście żart? Ja na szczęście takiego delikwenta mam z głowy
      bez uśmiercania-kosztowało to dużo czasu i zdrowia.Chętnie jednak podpisałabym
      się pod listem z inicjatywą społeczną o przyspieszoną eksmisję agresorów
      domowych. Taka akcja wymaga wiedzy, czasu i cierpliwości.Efekty może za
      kilkanaście lat, może nigdy.Działaj , mój podpis masz zapewniony.
    • bambuzzel Re: A może by tak zmienić prawo... 30.08.05, 22:17
      Rzeczpospolita 29.08.2005 r.


      PRAWO KARNE Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie

      Sprawca krzywdy z dala od ofiary


      Zakaz kontaktów lub zbliżania się na określoną odległość - to czeka sprawców
      przemocy w rodzinie.

      Prezydent podpisał ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Nowe
      przepisy okazały się konieczne, ponieważ co roku zgłaszanych jest coraz
      więcej takich przypadków. W 2003 r. było ich ponad 137 tys., a w 2004 r. -
      148 tys. Ustawa określa zadania dla jej przeciwdziałania, zasady postępowania
      wobec osób nią dotkniętych oraz traktowania jej sprawców. Przemoc w rodzinie
      ustawa definiuje jako jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub
      zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste najbliższych.
      W szczególności wymienia: narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i
      zdrowia, naruszenie godności, nietykalności cielesnej, wolności (w tym
      seksualnej), a także spowodowanie cierpienia i krzywd moralnych. Osoba
      dotknięta przemocą będzie mogła skorzystać z poradnictwa medycznego,
      psychologicznego, prawnego i socjalnego. Ustawa mówi też o interwencji
      kryzysowej i wsparciu, ochronie przed dalszym krzywdzeniem, a nawet
      zapewnieniu na żądanie ofiary bezpiecznego schronienia w specjalistycznym
      ośrodku wsparcia.

      Sąd, umarzając warunkowo postępowanie karne, będzie mógł orzec wobec sprawcy
      zakaz kontaktu z pokrzywdzonym, a nawet zbliżania się w określonych
      okolicznościach. Jeśli zachodzić będą przesłanki tymczasowego aresztowania,
      sąd może zamiast niego zastosować policyjny dozór, pod warunkiem jednak, że
      sprawca opuści wspólnie zajmowany lokal. Termin wyprowadzki ustali sąd.
      Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie należy do obowiązków organów
      administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego. Ustawa dzieli
      zadania pomiędzy gminę, powiat i województwo. Dla poprawy skuteczności
      działania rząd ma przyjąć krajowy program przeciwdziałania przemocy w
      rodzinie. Pierwotnie przy premierze miała powstać specjalna rada, by doradzać
      w tych sprawach.

      Ustawa wejdzie w życie dwa miesiące po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. Zadania
      powierzone gminom, powiatom i województwom będą wykonywane od 1 stycznia 2006
      r.
      • vatum Re: A może by tak zmienić prawo... 31.08.05, 07:44
        O! Proszę! Coś zaczęli robić... A jaki jest numer tej ustawy, może wiesz?
        • bambuzzel Re: A może by tak zmienić prawo... 31.08.05, 10:51
          Jest to dopiero projekt,ale już zatwierdzony.
    • kachna1978 Re: A może by tak zmienić prawo... 31.08.05, 13:31
      to istny koszmar.
      Tak już, jest, że to ofiara jest ofiarą do końca. Musi uciec od wszystkiego,
      pozostawić to co miała, by ratować siebie i dziecko/i. To okrutne, ale
      prawdziwe.
      Szczerze mówiąc wątpię w jakąś zmianę, ale marzenia się spełniają...
      • kini_m Re: A może by tak zmienić prawo... 31.08.05, 20:56
        JESTEM ZAAAAAAAAA.
        Niestety wiem że nader często byłby to strzał samobójczy do własnej bramki.
        • rapitus Re: A może by tak zmienić prawo... 31.08.05, 21:38
          szkoda zdrowia na te cała politykę

          pozdrowienia

          wojtas
          • vatum Re: A może by tak zmienić prawo... 01.09.05, 08:23
            Może i szkoda tego zdrowia ale chyba lepiej zrobić coś teraz by w przyszłości inne osoby, mnóstwo innych osób, miało jakąś szansę.
            Właśnie tak jest, że chce się zmian ale nie ma komu ich dokonać. Lepiej wiecznie narzekać.
            Mnie też się nie chce ale trzeba coś zrobić, więc czekam na chętne do pomocy osoby- załóżmy organizację, związek czy fundację. Znajdziemy prawników, sponsorów itp. I ruszmy z posad ziemię smile
    • rapitus Re: A może by tak zmienić prawo... 04.09.05, 20:50
      to scierwo i tak bedzie istnieć, oni tez sa niby potrzebni, a przeciskaja sie
      nawet pomiedzy sztachetami, a z prawa robia sobie jaja, szkoda czasu na taka
      politykę - lepiej jej nie uprawiać tylko faktycznie samemu zatroszczyć sie o to
      by taki element miał swoje miejsce na ziemi, a nie bruździć w życiu ludziom

      pozdrowienia

      wojtas

      nie mieszjacie mnie do tej gry, dzieci sa ważniejsze, lepiej ten czas w nie
      zainwestować, to lepiej zaprocentuje na przyszłość
Pełna wersja