Przedszkole,czy mówić że nie zna taty?

01.09.05, 22:30
Witam,mój synek debiutował dzis jako przedszkolak w grupie średniaków.Idąc
tam zastanawiałm się czy rozmawiać z Panią o tym,że sama wychowuję
synka.Chodziło mi o to żeby nikt nie zmuszał maluszka do rozmowy
o "tatusiu",którego dziecko nie pamięta bo ten ma go w nosie.Ja pamietam,że w
przedszkolu musiałam opowiadać czym zajmuje sie mama a czym tata.Nie chciałam
też żeby ktoś kazał mu np malować "szczęśliwą"rodzinkę pt.mama,tata i ja.Po
co robić dziecku mętlik w głowie-narazie wystarcza mu to,że tata mieszka
daleko ale myśli o nim(to drugie nieco naciąganesad() Jak pomyślałam tak
zrobiłam-rozmawiałam z nauczycielką,która stwierdziła,że w sumie nie ma w
zwyczaju rozmawiać z dziećmi o rodzicach chyba,że zbliża się np dzień ojca.No
i teraz nie wiem czy rozmawiać o tym samym z drugą nauczycielką i z
panią,która pomaga przy dzieciaczkach.Czy któraś z Was drogie samodzielne
mają podobny problem albo jakieś doświadczenia na tym polu?
    • sheilla Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 01.09.05, 23:28
      Witam!
      Nie iwem, czy powinnas rozmawiac z pania, która tylko pomaga przy dzieciaczkach
      ale z nauczycielką to chyba nie zaszkodzi. nie wiem, nie znam tych osób, byc
      moze sa taktowne i dopoki dziecko samo nie wspomni o tatusiu, pierwsze nie
      zapytają ( w koncu samotne macierzyństwo nie jest taką rzadkością) ale różnie to
      moze byc. Sama pamiętam dziewczynke z mojej klasy (1. klasa podstawówki) kiedy
      to wszyscy (chyba) wiedzieli, ze jej ojciec niedawno popełnił samobójstwo a pani
      w szkole wypytywala dzieci o zawody ich rodziców. Owa dziewczyna mowiła, ze
      tatus pracuje w kopalni ( w Warszawiewink.
      Nie iwem, czemu miało służyc to zadanie...
      No, ale było to prawie 20 lat temu, moze od tego czasu wiele sie zmieniło (mam
      przynajmniej taką nadzieje!)
      Pozdrawiam!
      • scania81 Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 02.09.05, 06:20
        jeśli chodzi o przedszkole to na samym starcie miałam pytanie dlaczego nie
        wpisuję ojca dziecka nigdzie w rubryki, to się zapytałam czy mam wpisać tego,
        który ze mną Viki wychowuje, ale nie ma szans żeby ją kiedykolwiek odebrał bo
        pracuje, czy tego który zrobił, ale ma do niej ograniczone prawa i ma zakaz jej
        odbierania bo jest niezrównoważony emocjonalnie, no to zaczerwieniona pani
        poprosiła żeby dołączyć ksero orzeczenia o rozwodzie z sentencją o ograniczeniu
        i mam spokój.
        O rozmowach w przedszkolu chyba nie ma sensu rozmawiać, dlatego, że nawet jeśli
        panie nie wspomną o rodzicach, to i tak małe plotkary między sobą na te tematy
        rozmawiają, i tak ulubionym zajeciem mojej małej było przechwalanie się z
        "psyjaciółkom" której tata ma większy samochód, etc. (Viki miała większą szansę
        na pokonanie Julki bo Marcin jeździ scaniąwink )
        Chyba jedynym wyjściem z sytuacji będzie przygotowanie dziecka na takie
        sytuacje, i pokazanie mu gotowych rozwiązań jak się zachować, co powiedzieć,
        żeby właśnie nie czuło się gorsze.
        Np a moja mama nie potrzebuje żadnego faceta bo ja się nią opiekuję, albo, bo
        nam we 2 jest najlepiej i ma dla mnie więcej czasu...
    • iziula1 Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 13.09.05, 20:42
      Z nauczycielką prowadzącą dziecko należy porozmawiać.
      Reszte postronnych osób darowałabym sobie. To tylko twoja i synka sprawa.
      Co do tematu "brak taty" niestety musisz zacząć rozmawiać o tym ze swoim
      dzieckiem.
      Ja wiem,że to trudne ale skoro znajdujesz siły by rozmawiać o tym z
      nauczycielką musisz też znaleść je dla synka. To On jest tu najbardziej
      zainteresowany.
      Mysle,że często zastanawia sie nad tym a milczenie z twojej strony upewnia Go
      że coś jest nie tak.

      Pozdr.
      Iza
    • dorka_mama_jakubka Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 14.09.05, 11:14
      jestem w podobnej sytuacji.Był tu już podobny problem w poscie maminkab jakis
      czas temu i tam sie tez wypowiadałam.
      Ja porozmawialam z panią główną prowadzącą grupe, czy Kuba jest jedyny, czy
      miala juz taki przypadek, czy jest pryzgotowana na ewentualne problematyczne
      pytania, reakcje dzieci, poprosiłam o mądre podejście do sprawy i sygnały gdyby
      Kuba przejawial zainteresowanie tematem badz pojawily sie jakies problemy i
      poprosiłam równiez ze gdyby ona nie wiedziala co odpowiadac zeby kierowala go
      do mnie. Uwazam ze nie ma koniecznosci informowania wszystkich wkoło, wystarczy
      pani ktora jest bezposrednio odpowiedzialna za grupe.

      Kuba jest jedyny okazuje sie byc w grupie i zaczely sie juz pytania w domu w
      stylu: "dzieci płaczą w przedszkolu bo tęsknią za mamusią i tatusiem a gdzie
      jest mój tatuś"- nie musze mowic co sie we mnie dzieje jak te jego mądre oczy
      patrzą na mnie i zadaje takie pytania ehhh

      no nic wiedziałam ze to nastąpi, ze mamusie i tatusiowie przychodzą po dzieci,
      ze Kuba to bardziej teraz zauważa.... Umowiłam sie na wizyte do psychologa
      dzieciecego, kt.urzęduje w przedszkolu - mam nadzieje ze mnie ukierunkuje i
      razem z Panią bedizemy przygotowane na wszelkie wyzwania


      pozdrawiam,
      dorka
    • oliwija Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 14.09.05, 12:49
      u mnie w przedszkolu wiedza ze mała jest bez taty zreszta tatus do dzis nie wie
      gdzie dziecko chodzi bo ma to w d.... dziecko musi byc elastyczna dla niego to
      ze jaest bez taty albo tata mieszka gdzie inziej powinno byc norlmalne w sensie
      ze nie robi z tego sensacji. takich dzieci jest na pewno wiecej.
      • mamunia80 Re: Przedszkole,czy mówić że nie zna taty? 14.09.05, 21:21
        Witam,ponownie.Dziękuje Wam bardzo za pomoc-jak zwykle jesteście
        niezastąpionesmile.Parę dni temu próbowałam porozmawiać z synkiem na temat taty
        (wersja rozszerzona) żeby go przygotować na jakies rozmowy,zaczepki ze strony
        kolegów i koleżanek ale jego ten temat kompletnie nie interesuje.Mówi mi
        tylko:"nie mów mi takich rzeczy".Nie wiem,może jeszcze nie dorósł do rozmowy o
        nim,ale z drugiej strony widzi,że inne dzieci mają pełne rodziny,że tatuś tuli
        przed rozstaniem jego koleżankę z grupy itp.Popytam o tego psychologa,może i w
        naszym przedszkolu jest możliwośc rozmowy z profesjonalistą,ale jak narazie
        nikt o nim słowem nie wspomniał.Co do informowania Pań przedszkolanek to
        rozmawiałam z nauczycielką,która ich prowadzi i z Panią która pomaga
        np.jeść,przebierać się itd(tak na wszelki wypadek żeby nie mówiła mu np.jeszcze
        jedna łyżeczka za tatusia)Przesyłam cieplutkie pozdrowienia i jeszcze raz
        bardzo dziękuję za rady.
Pełna wersja