mamunia80
19.09.05, 22:19
Witam drogie emamy.Do dnia wczorajszego wszystko szło swoim torem a dziś....
Tatuś przyjechał do naszego miasta,w odwiedziny do swojej mamy.Spotkaliśmy
się rano jak mały był w przedszkolu,ustaliliśmy,że popołudniu pójdzie z nami
na spacer.Synek widział go ostatnio jako niemowle(dziś prawie 4-latka)i nawet
go nie pamiętał.Nie wiem o czym ja kurcze myślałam,przeciez on ma odebrane
prawa rodzicielskie,fakt ja o to nie wnosiłam do sądu to sędzia stwierdził,że
jak tatuś chciał się pozbyć dziecka(namawiał mnie do aborcji)to na nie nie
zasługuje.Ale było mi tak strasznie przykro,że mały nie ma do kogo powiedzieć
tato.No i najgorsze,że znalazł sobie autorytet w moim ojcu,który w żadnym
wypadku nie może nim być-jest alkoholikiem.Wiem,usprawiedliwiam się ale On
nigdy nie podniósł na mnie ręki,nie zwymyślał,nie obraził bezpośrednio.On
poprostu nas zostawił kiedy dowiedział się,że będzie tatusiem.A dziś...mały
po 30 minutach był w nim zakochany.Nawet nie pozwolił mi z nimi grać w piłkę
bo "tatuś ma kopać".Wydawało mi się,że obaj są szczęśliwi,śmiali
się,wygłupiali.Wszystko byłoby piękne gdyby nie fakt,że
jutro "tatuś"zniknie,wyjedzie a mały przed snem zapytał czy jutro też pobawi
się z "tatusiem".Co ja narobiłam!Jutro synkowi pęknie serce i ja sama do tego
doprowadziłam.Nie powinnam dopuścić do tego spotkania.A tatuś...przyjedzie
pewnie za pół roku.Chyba jestem wyrodną matką,mimo,że nie bije nie krzycze i
staram się być zawsze uśmiechnięta to złamałam dziecku serce.