prywatna sprawa?? i moje smutki...

21.09.05, 16:46
Siedze w domu i oczekuje dziecka ktore ma przyjsc na swiat za 3 tygodnie.
Po roku znajomosci ojciec zostawil mnie w ciazy ot tak, mowiac znajdz sobie
kogos, ja nie chce tego dziecka, zorganizuj sobie zakupy itd itp i wiele
innych milych rzeczy jakie kobieta w ciazy moze nie powinna slyszec, m in
jeszcze zyczenie zebym usunela.
znalazl sobie szybko kogos i od pol roku go nie widzialam, moze i dobrze...
Zalamalam sie troche ale dzieki znajomym i rodzinie stanelam na nogi, mam
mieszkanie i prace wiec tutaj sytuacja nie wyglada tak zle.

Co ciekawe jak do tego podchodza ludzie, wiekszosc uwaza ze to niemoralne,
nieludzkie i ja sie z tym zgadzam ale np kilka moich znajomych kolegow
powiedzialo, ze jest na to spoleczne przyzwolenie, ze dla wielu ludzi
to "prywatna sprawa" czy sie opiekuje swoim dzieckiem czy utzrymuje kontakty
tak jak jaki kolor majtek nosi. Moze gdyby tego przyzwolenia nie bylo, nie
byloby tutaj nas na forum tyle, Ci ludzie zyja bez pietna spolecznego i
znajduja sobie kolejne partnerki i maja znajomych...ich rodzina to akceptuje
Moze ja za wiele oczekuje i moze to normalne ze sie zostawia swoje dzieci i
kobiete w ciazy? Jakos ludzie to akceptuja coraz bardziej, ze
jak facetowi sie znudzi dotychczasowa zona to mozna zmienic bo po co sie
meczyc, zero obowiazkow i odpowiedzialnosci...ciekawe jak Wy uwazacie ze to
prywatna sprawa faceta, jak Wasi znajomi?

Nadmienie ze moj "dawca spermy" nie jest z marginesu, to "przyzwoity czlowiek"
handlowiec ze wsi Wawa poważany itd. Facet jest po rozwodzie i co ciekawe
sama uleglam jego wizji bylej "zlej zony" a on taki dobry zajmuje sie swoimi
dwojgiem dzieci z poprzedniego malzenstwa...tzn spotykal sie z nimi prawie co
weekend wiec powiedzmy ze na tle wypadal dobrze, nawet mnie to w nim ujelo,
nigdy nie mowil ze nie chce miec dzieci wiecej, jak zdazyla sie wpadka po
prostu zniknal...bo on nie chce tego dziecka..dodal ze w moim wieku to
wszystko jedno czy bede wychowywac dziecko sama(mam 33 lata).
Placi bylej alimenty itd ale oczywiscie nie omieszkal sie chwalic pod koniec
jak juz sie nie krepowal, ze 1500zl to tanio jak na calodobowa opiekunke dla
dwojga dzieci...w wawie by takiej nie znalazl taniej.
Ma straszna traume po tym wszystkim i ze bylam taka naiwna i ze facet przez
rok gral kogos kim nie byl...boje sie czy dam rade po porodzie i jak to
bedzie samej...buuu....

    • wwwkura Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 21.09.05, 17:03
      Jestem w podobnej sytuacji z tym ,że ja wyszłam za mąż w ubiegłym roku a już
      toczy się moja sprawa rozwodowa , mąż nie płaci mi alimentów na dziecko ,nie
      mam pracy i gdyby nie moja rodzina to nie wiem jak wyglądałoby moje życie , mój
      mąż był już żonaty i rozwiódł się z poprzednią żoną jeszcze szybciej niż ze
      mną . Teraz żałuję ,że wyszłam za niego bo mam z tego powodu same problemy . ty
      jesteś w lepszej sytuacji ode mnie , napewno sobie poradzisz ,tego Ci życzę .
      Wniosek z tego jest taki, że obie trafiłyśmy na nieodpowiednich facetów .
      Pozdrawiam
    • leeya Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 21.09.05, 17:21
      To prawda, ze jest spoleczne przyzwolenie dla ojcow porzucajacych
      partnerki/zony w ciazy/z dziecmi... Zeby bylo ciekawiej, to jeszcze wina w
      duzej mierze obarcza sie kobiete. Bo byla zla i niedobra, nie dawala zyc, wiec
      musial sie biedulek ewakuowac. Z dzieckiem tez kontaktu zabrania. Itd, itp.
      Nastepna naiwna lapie na teksty o tym, jak bardzo go ta poprzednia skrzywdzila,
      jak to go na dziecko zlapala. Zero milosci, zero jakiegokolwiek uczucia. Bleh..
      Obrzydlistwo, ale tak wlasnie jest. Nie zmusisz nikogo, zeby potepial takiego
      goscia. Glowa do gory i do przodu. Moja prababcia mowila zawsze "upadniesz,
      podnies sie, otrzep kurz ze spodnicy, i znow do przodu z podniesiona glowa,
      tylko pamietaj, przez co sie potknelas i nastepnym razem omin to z daleka". A z
      dzidziusiem sobie poradzisz, tym bardziej, ze rodzina i przyjaciele Cie
      wspierajasmile Ciesz sie, zaczyna sie najbardziej fascynujacy okres Twojego
      zyciasmile

      Leeya
      • edzieckokarenina Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 21.09.05, 18:32
        najważniejsze że masz wsparcie bliskich osób, że rodzina Cię nie opuściła, że
        masz znajomych,masz pracę...reszta się ułoży-zobaczysz.
        Jak urodzisz dziecko nie będziesz miała czasu na rozmyślania nad debilem.Teraz
        staraj się jak najwięcej relaksować i nie myśleć o przykrych rzeczach-bo one
        albo się wydarzą,albo niewink
        zobaczysz-będzie dobrze, bo już nie jest źle-masz bliskich przy sobie
    • d0nia Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 21.09.05, 18:36
      sama jestem w podobnej sytuacji... moje szczescie przyjdzie na swiat w
      grudniu... a ojciec? tez bylam z nim rok... tez zostawial na wiadomosc o
      ciazy... a mialo byc tak pieknie... ponoc kochal (i kocha nadal!!!!- kto by
      pomyslał???) ale cala ta sytuacja go przerosla...
      sama tez dlugo bylam zalamana, jednak dzieki cierpliwosci rodzicow i wsparciu
      przyjaciol jest juz dobrze... jeszcze nie raz sie lezka zakreci w oczku, jednak
      szybko sprowadzam sie do pionu!!! nie warto dla kogos takiego sie smucic!!!
      czy jest przyzwolenie ze strony spoleczenstwa? oj spoleczenstwo zawsze patrzy
      na kobiety inaczej a na mezczyzn inaczej... i tu nie tylko chodzi o odchodzeni
      od rodziny... wyobraz sobie kobiete ktora odchodzi od rodziny i i dzieci...
      albo z zupelnie innej strony... moze glupie... kobieta z dwoma chopkami w
      lozku, a facet z dwiema kobietami...
      oj szkoda gadac... ale tak szczerze... to ja sie "ciesze" ze on odszedl
      teraz... ze moje dziecko nie muisalo tego doswiadczyc... ze moje dziecko nie
      musi patrzec jak mamusia cierpi bo jej wybranek nie jest wcale ksieciem na
      bialym rumaku i w srebnej zbroi... jakos nie stracilam wiary ze spotkam jeszcze
      kogos wartosciowego, kogos kogo bede chciala wlaczyc do mojej rodziny, kogos
      dla kogo bedzie to zaszczytem... a "dawca spermy" niech sie ugryzie w dupke, bo
      ja juz go nie chce!!!!
      wiem ze to wszystko jest jakies takie chaotyczne...
      jednego jestem pewna... damy rade!!! nasze bejbiki beda najcudowniejsze na
      swiecie i pamietaj o tym!!! ja pierwszy raz w moim zyciu czuje ze robie to co
      powinnam... po raz pierwszy wiem ze jestem na wlasciwej drodze... a co z nim?
      wierzę w przeznacznie... i karme... oj jeszcze mu zycie da po dupce!!!
      pozdrawiam mocno!!!
      i trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie!!!
    • today1 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 21.09.05, 20:22
      Bea... jak ja Cię rozumiem. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć ,czy jest
      przyzwolenie społeczne na takie "aspołeczne" zachowania. Wydaje mi się ,że bywa
      z tym różnie, ale powiem Ci ,że (nie)szczęśliwy przyszły tatuś znajdzie sposób
      również w przypadku braku akceptacji swojego otoczenia. Tak było w moim
      przypadku, a właściwie mojego hmm.. jak Ty go nazwałaś?? "dawcy spermy". Jego
      rodzina by nie zaakceptowała faktu,że mnie porzucił w ciąży, więc kreatywny
      przyszły tatuś tak mi "dał w kość", że w końcu ja go zostawiłam /on oczywiście
      głośno wszystkom opowiadał i do dziś opowiada jak to ta wredna "mamtka jego
      dziecka" go porzuciła/. Nasz synek miał wtedy dwa i pół miesiąca... i wiesz,
      teraz to naprawdę żałuję,że tak długo zwlekałam i przez tyle miesięcy znosiłam
      jego podłe zachowania. Nie wiem w imię czego to wszystko znosiłam, aż wstyd. W
      czasie, kiedy kobieta powinna w szczególny sposób być otoczona miłością i
      opieką, ja , cóż nie tylko tej miłości nie otrzymywałam.. ja byłam psychicznie
      wykańczana. Widać jednak potrzebowałam tylu mocnych kopniaków, by wreszcie
      dotarło do mnie, że on nas nie chce. To nie znaczy,że samej jest mi tak bosko,
      nie. Bywają lepsze i gorsze chwile. Wzloty i bolesne upadki. Ale wiesz lepszy
      brak partnera, niż chory związek. Wolę mojemu synkowi kiedyś wpajać i opowiadać
      jak powinno być między szanującymi się i kochającymi ludźmi niż żeby, broń Boże
      zaczerpnął wzorce od wyzbytego uczuć taty. Tak to sobie tłumaczę. Nie łatwa
      droga przede mną i przed Tobą Bea, ale uwierzę,że damy radę. Ty też uwierz w
      siebie. Dziecko potrzebuje Ciebie silnej i to potrzebuje tak jak nigdy nikt
      inny Cię nie potrzebował. Tak na 100 %!! To naprawdę dobre uczucie, chwyć się
      tego jak zielonej nitki nadzieji a ona zaprowadzi Cię kiedyś do kłębkasmileSama
      zobaczysz jaka jesteś silna i ważna.. Ja już to zobaczyłam, w pierwszym
      uśmiechu, pierwszym pisku radości w pierwszym "mama" wypowiedzianym w środku
      nocy... Mój synek ma niecałe pół roku a już zdążył mnie tak uszczęśliwić jak
      żaden inny człowiek nie zdołałby przez całe życie.
      Gorąco Cię pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki. WIERZĘ W CIEBIE!!!
    • bea53 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 22.09.05, 17:20
      Dzieki kobialki za wsparcie, chyba tego bardzo potrzebuje!
      Liga radzi...Liga nigdy was nie zdradzismile
      wwwkura, Leeya- tak sa tacy faceci co znajda sobie kolejne naiwne. mnie facet
      zgnoil i jeszcze powiedzial ze go wrobilam oczywiscie bo to najlatwiej, komus
      sie nie miesci w glowie ze po 30sctce niektore tabletki nie dzialaja...
      Ciekawe czy moj kolejnej pannie powiedzial ze byla jest w ciazy pewnie nie...
      Coz rzeczywiscie nalezy strzepnac kurz i isc dalej

      Donia 0 -ja tez paradoksalnie kiedy facet odszedl w mojej ciazy ja tez poczulam
      sie lepiej, wtedy dopiero powiedzialam znajomym i rodzicom i choc balam sie ze
      skrytykuja i odrzuca to wyciagneli reke. Tez uwazam ze jeszcze poznam kogos
      godnego, aczkolwiek ze moze nie bedzie latwo.
      Today1- rzeczywiscie to ciekawe co piszesz, nikogo sie nie zmusi zeby byl z
      kims bo moze sie znecac psychicznie, moze sie znecac tez nad dzieckiem jesli go
      nie chce, wiec moze lepiej ze sobie poszedl mam przynajmniej swiety spokojsmile
      choc wszystko boli tak w srodku...jest sie samotnym wieczorem i czasem
      smutno...natomiast mam swiadomosc ze w zwiazkach kobiety tez sa samotne i
      cierpia . Moj kolega z pracy jak zona byla w ciazy przychodzil w sobote
      dobrowolnie do pracy bo zona marudzila w domu i wolal popracowac...

      • rapitus Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 24.09.05, 13:53
        proście boga że by ci wszyscy faceci trafili na matke moich dzieci smile, tez -
        tyle że jest kobieta, zostawiła mnie i dzieci i poszla w swiat, teraz tylko sie
        jacyś faceci o nia czasem pytaja, może sa siebie warci

        a kuż trzeba oczapać i iść dalej, wink albo nie otrzepywać, podobno od 2 cm. sam
        odpada
        • innuit Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 24.09.05, 15:25
          jakoś tak rzeczywiście się porobiło,że z coraz większą łatwością usprawiedliwia
          się "odchodzących"ze związku-cos tam pani musiało być nie tak skoro od niej
          zwiał.i raczej w równych proporcjach dotyczy to zarówno kobiet jak mężczyzn
          choć to oczywiście najczęściej kobieta zostaje z dziećmi.ale jak sobie
          uświadomić że jeszcze niedawno "panieńska" ciąża mogła być powodem samobójstwa
          a dzieci z "nieprawego łoża"były już na starcie przegrane ...
          • asca25 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 24.09.05, 18:50
            Hejka! Ja mam 29 lat i rodzę za 5 tygodni. "Mój" też mnie kochał, teraz
            cierpi... ale po prostu "nie potrafi i sam nie rozumie dlaczego postępuje tak,
            a nie inaczej". Nawet mnie prosi, żebym go nie znienawidziła - tak więc pełna
            kultura jest smile))
            Żartuję, ale jest ciężko bez niego, bo za gnojkiem nadal niesamowicie tęsknię i
            chyba nadal byłabym na kiwnięcie jego paluszka... tragedia, ale dobrze, że
            sobie z tego chociaż sprawę zdaję. Może niedługo mi minie...
            Też się boję jak sobie poradzę z Moją Karinką, ale tak ją już kocham
            (najgorsze, że chcę by była podobna do niego- wrrr- sama jestem na siebie
            zła!!!), że na pewno będzie dobrze.
            Ja mam teraz dwa najgorsze dylematy:
            - Jak sobie poradzę po macierzyńskim, gdy będę musiała wrócić do pracy, jak uda
            mi się pogodzić obie role- pracownika i matki i nie ześwirować, przynajmniej na
            początku. No i żal oddać taką małą Kruszynkę do żłobka sad((
            - Czy w ogóle wnosić o uznanie ojcostwa i przyznanie alimentów, jeśli on będzie
            miał pełnię praw, a Karinka będzie nosić jego nazwisko. Nie wiem co robić.

            I też się złapałam na jego wredną byłą, z którą ma syna zresztą... ach, jaka to
            była suka!!! A teraz ja dołączę do tego szacownego grona smile
            • asca25 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 24.09.05, 18:52
              Przepraszam, sprostuję: Na początku on ją bardzo szanował, bo jest matką jego
              syna (a ja myślałam, jaki on dobry tongue_outsmile)) ), dopiero potem stała się suką smile
              • asca25 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 24.09.05, 18:57
                Jeszcze jedno, bo normalnie mnie szlag trafia smile Powodem, dla którego on nie
                może być ze mną jest to, że nie mógłby spojrzeć w oczy swojemu synowi, że
                wychowuje inne dziecko, a tamtego nie... Dodam, że syna widuje może z 5 razy w
                roku tak po pół godzinki.
                A jednocześnie dwa razy stwierdził, że syn mu bardzo przypomina sąsiada, no a
                ta była to się puszczała...
                O jery... jak ja się w to wplątałam??? Głupia ja, oj głupia...
            • leeya Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 25.09.05, 17:16
              Echhhhh... Spokojnie dziewczyny, poradzicie sobie z Malenstwemsmile Tylko wazne
              jest, zeby w pierwszych tygodniach ktos z Wami byl.. Mama, przyjaciolka,
              siostra, obojetniesmile Mnie co prawda z daleka ominela depresja poporodowa, nawal
              mleczny tez jakos mnie ominal, ale dobrze, ze byla moja Mama, bo bym sie
              wykonczyla i Kulke z reszta tez, probujac ja na sile karmic (??!!) piersia. Na
              szczescie Mamunka kupila mleko modyfikowane, nakarmila Mala i byl spokojsmile
              Dlatego lepiej, zeby ktos doswiadczony byl bliskosmile Bo mimo dobrych checi mozna
              niestety skrzywdzic siebie i Malenstwo.

              A z praca.. No tak... ja wrocilam do pracy po macierzynskim i zaleglym urlopie
              + zwolnieniu na Kuleczke (mialysmy operacje w lutym). Wiedzialam, ze tak
              bedzie, wiec od praktycznie pierwszych tygodni zycia Kulki "przyzwyczajalam" ja
              do opiekunki. Z tym, ze ja mam bajke, nasza opiekunka mieszka 2 pietra nizejsmile
              I wlasciwie od 6 miesiaca ciazy "zaklepalam" ja dla Kulkismile Miala czas, zeby
              zakonczyc bezstresowo prace z innymi dziecmi (poszly do przedszkola) i plynnie
              przyszla do nas.

              Kurde, Dziewczyny, wiem, ze to moze takie glupie gadania, ale planujcie... Nie
              zostawiajcie niczego na "jakos to bedzie". O wiele bardziej spokojne i
              niezestresowane bedziecie. A wlasnie spokoju i "wolnej glowy" Wam bedzie trzeba
              w pierwszych miesiacach zycia Malenstwsmile No i spijcie i wypoczywajcie na
              zapassmile)))))))))) Jak jest jakas ksiazka, ktora planujecie przeczytac, to
              szybciutko, potem nie bedzie jaksmile)))))))))))))))))

              Leeya
              • imagine73 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 26.09.05, 00:25
                Hej...
                Zazdroszcze , ze jestescie takie dzielne, zazdroszcze , ze potraficie otwarcie
                mowic o tym co Was spotkalo.Ja tego nie umie , a moze jest tak , ze bardzo jest
                mi wstyd z tego powodu , co zrobilam ze swoim zyciem , ze jestem taka glupia ,
                naiwna jak dziecko. Nie wiem czy kiedykolwiek zdobede sie komukolwiek
                opowiedziec swoja historie.
                Nie rozumie jak mozna nie kochac swego wlasnego dziecka.Nawet zwierzeta
                troszcza sie o swoje mlode. Czy to znaczy , ze niektorzy " tatusiowie" sa gorsi
                od zwierzat? Nie pojmuje tego. Jest mi bardzo przykro , czesto placze, chyba za
                kazdym razem , gdy tylko o tym pomysle. Wiem , ze nigdy mu tego nie wybacze,
                nie potrafie .... Ten czlowiek odebral mi wszystko , wiare w siebie , w
                ludzi .Mienil sie mym najlepszym przyjacielem , a stal sie kims obcym , bez
                uczuc i zadnych skrupulow...On jest tylko wazny .A ja i dziecko to przeciez nic
                takiego...
                Przepraszam , mam tyle zalu w sobie i fakt , ze jestem z tym wszystkim zupelnie
                sama ....................
                • bea53 Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 26.09.05, 11:17
                  W sumie seks jest zabawa dla doroslych ludzi i idac z kims do lozka 2 strony
                  powinny zakladac ze z tego moga byc dzieci. Ja o tym wiem ale moj Dawca Spermy
                  i inni podobni powinni bawic sie klockami LEGO zamiast seksem to chyba dobry
                  pomysl?? Nie zrobiliby sobie krzywdy klockami i klocki by nie plakaly jesc
                  pozniej.
                  Ja nie czuje sie przegrana w zyciu. Wczesniej zylam bez celu,ciezko pracowalam,
                  fajne wakacje, spotkania z
                  znajomymi singlami po 30stce, "jak w seksie w wielkim miescie", plytkie rozmowy
                  i tyle.
                  Patrze na moje koleznki po 30stce same wyedukowane, powiedzmy w miare
                  materialnie ustabilizowane bez facetow, ktore mowia ze mi zazdroszcza, po
                  prostu chca miec dziecko, wiec dla kobiety to jest wielka wartosc.
                  Jestem usmiechnieta i podobno ladnie wygladam i z brzuszkiem mi do twarzy.
                  Wiem ze ciezko mi jest samej ale staram sie nie myslec o Dawcy, odcielam sie
                  nie sledze co robi i z kim sie spotyka.
                  To dobry sposb zajmuje sie soba i innym radze to samo.
                  Ja tez Imagine czuje to co Ty. Emocjonalnie jestem zraniona, zaufalam komus,
                  obiecanki cacanki...tez nie miesci mi sie w glowie jak mozna nie interesowac
                  sie wlasnym dzieckiem to gorsze od zwierzat ale zdarza sie i jak pisalam
                  to jest tolerowane, bo pewnie go "wrobila". to kobieta ponosi wg faceta
                  odpowiedzialnosc za wszystko, za zabezpieczanie sie i jak sie pojawi dziecko to
                  matrw sie sama. Spoleczenstwo tez nie sprzyja, moga mnie wywalic z pracy jak
                  wroce po 4 miesiacach i nikogo nie bedzie interesowac ze jestem sama. Mam byc
                  100% zorganizowana i radzic sobie sama.
                  Leeya ja wiem o tym ze pozniej nie bede miala czasu, planuje czas bo zawsze
                  bylam do tego przyzwyczajona, nie sadze zeby ktoras z nas nie myslala o tym co
                  pozniej, jestem spakowana do szpitala, zorganizowalam znajomych zeby mnei
                  zawiezli i czekam az malenstwo wyjdzie....smile)) Wydaje mi sie ze kwestie w stylu
                  planuj i organizuj sie trzebaby
                  zaadresowac do niedoroslych tatusiow w wiekszosci mamisynkow, co nigdy nie
                  musieli sie troszczyc bo mama zalatwi albo dzielna zona. Moj ma 40 lat
                  i nie zamierza "rezygnowac z siebie" dla dziecka. Ma nastepna ale szkoda ze nie
                  ma wytatuowane na czole ze ma dziecko w drodze. Moze by to cos dalo...
                  Moje troski to raczej trauma psychiczna niz i lek o to czy psychicznie podolam
                  po urodzeniu. Chcialam troche pomarudzic na forum bo mieszkam sama i nawet
                  pozrzedzic nie ma komu...mam byc silna niby...a tak fajnie by bylo zeby sie
                  ktos mna zaopiekowal...
                  No z drugiej strony ciesze sie ze nie mam etykietki panny z dzieckiem,
                  jak by bylo 50 lat temu, ze nieslubne dziecko jest gorsze, znajomi czekaja z
                  niecierpliwoscia na dzidziusia i moj rodzice tez.

                  Moge polecic optymistyczna ksiazke Moniki Szwaji "Zapiski stanu powaznego" z
                  serii literatura w spodnicy, ostatnio byla w ksiegarniach, moze mozna dostac w
                  necie.
                  o kobiecie ktora zaszla w ciaze nie wie z kim i jak sobie radzi...konczy sie
                  bardzo optymistycznie...polecam...

                  Kobietki trzymajcie za mnie kciuki i porod juz tuz tuz...jak sie male
                  zdecyduje. Ja tez trzymam kciuki za wszystkie brzuszki z forum.
                  Bea
    • kaska-czarna Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 25.09.05, 13:23
      Jestem w podobnej sytuacji-może i gorszej???..Mam 21 lat za tydzień zostane
      mamusią.Po prawie rocznej goracej miłosci okazało sie ze w moim brzuszku rosnie
      dzidzia...Na poczatku bylo pieknie,ale pozniej....zostawil nas...Malo
      tego,teraz wyparł sie dziecka,choc zarabia dobrze,bo siedzi za granica
      powiedział,ze na zlosc nie bedzie placil,bo ja chce sie na nim
      wzbogacic...Faceci maja chore głowy..Nie rozumiem jak mozna byc takim draniem w
      stosunku do wlasnego maleństwa.Nie odzywa sie,nie interesuje.Powoli staje na
      nogi,mam cudownych rodzicow,ktorzy bardzo mnie wspieraja,mase znajomych,ktorzy-
      wspolczuja...nie jest łatwo ale siły dodaje mi mysl,ze juz za kilka dni zobacze
      mojego malego skarba,a pozniej...-jakos to bedzie,a ja obiecałam sobie,ze nie
      zmarnuje jego zycia tak jak zmarnowałam swoje!!!Napewno dasz rade po porodzie-
      musimy dac rade-nasze malenstwa beda mialy tylko nas,a ja wierze ze tym gnojkom
      zycie jeszcze kiedys pokaże!!!pozdrawiam gorąco...
      • kini_m Re: prywatna sprawa?? i moje smutki... 28.09.05, 19:50
        Pozwolę sobie wrócić do tematu społecznego przyzwolenia na takie czynienie
        dziecku krzywdy.
        Gdyby się krótko zgodzić na takie zjawisko, to myślę że to by było zbytnie
        uproszczenie. Mianowicie dlatego, że patrząc po mojej sytuacji to samo można by
        stwierdzić że: jest społeczne przyzwolenie na świadome odcinanie dziecka od
        ojca przez matki którym brakuje zrozumienia potrzeb dziecka. No bo przecież ile
        forumowiczek jasno wyraziło sprzeciw dla odcinania mojej córki od jej ojca,
        zwłaszcza mając informacje o bolącej tęsknocie małego dziecka za ojcem
        (niewiele uczestniczek jej zachowanie skrytykowało).
        Ale jednak mimo to nie zmierzam do takiego wniosku, to zbyt proste.
        Uważam że właściwszym wnioskiem byłoby zauważenie, że dzisiejszy świat stawia
        na indywidualizację - a skutkiem tego jest większe zajmowanie się własną osobą,
        niż innymi cierpiącymi. A jeśli się już dostrzega, to zazwyczaj jedynie we
        własnej grupie społecznej. To skutek induwidualizacj świata.
        Skutkiem tego jest także widoczne na forum, w sytuacjach konfliktowych między
        partnerami, przeważające głosy zachowania twardej postawy: "nie daj się
        draniowi". Do mniejszości należą głosy: "spróbujcie porozmawiać, wytłumaczcie
        sobie problemy".
        Mimo, że przeważa wyrażanie takich twardych postaw, to jednak nie wnioskuję
        jeszcze że należą one do większości. Bo trzeba mieć świadomość że zapewne jest
        znacząca większość uczestników, którzy mają tu milczący udział (tylko czytają) -
        i być może ta wiekszość preferuje postawy porozumienia się, niż twardego "nie
        daj się."
        W to wierzę.
        I pozdrawiam wszystkich, którzy są jedynie czytelnikami forum.
Pełna wersja