Kilka (p)odpowiedzi na pytania

05.10.05, 13:26
Nawet fajny artykuł, polecam:
polki.wp.pl/kat,1678,wid,8004244,wiadomosc.html
    • anetina Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 05.10.05, 14:16
      takie pytania i odpowiedzi nas czekają
      • kini_m Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 05.10.05, 16:34
        Artykuł ma poważne uchybienia.
        1. Na pytanie "Kto zastapi ojca?" - jest tylko jedna odpowiedź: NIKT.
        Mogą w życiu dziecka występować różne męskie wzorce (konkretnych zchowań)
        takie jak tam podane, lecz znaczenie ojca jako rodzica-jednej z dwóch
        najbliższych osób nie zastapi nikt. Ma to znaczenie w przypadku matek
        odgradzających dziecko od ojca - po takim artykule czują się one
        usprwiedliwione próbując znaleźć zastępstwo za ojca, którego nie chcą znać
        pomijając potrzeby własne dziecka. Dziecko bez ojca (choć mające inne męskie
        wzorce) zawsze będzie jakos czuło jego brak na tle rówiesników - tego tematu
        nie da się ominąć u dziecka.
        2. W artykule występuje nakłanianie do gróźb. Jestem ciekaw czy autorka
        artykułu cośkolwiek w życiu uzyskała na dłuższą metę stososując groźby. Groźba
        jaka by nie była zawsze jest zachowaniem przemocowym.
        • pelagaa Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 06.10.05, 10:34
          > ojca jako rodzica-jednej z dwóch
          > najbliższych osób nie zastapi nikt.

          Cud cud! Zgadzam!!! Zgadzam sie z Kinim!

          > Ma to znaczenie w przypadku matek
          > odgradzających dziecko od ojca

          Ma to tez znaczenie, kiedy ojciec ma dziecko gleboko w dupie, zadziwiajace, ze
          o takich przypadkach zapominasz.
        • marghetithka Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 06.10.05, 12:20
          Ty kini, jak zawsze interpretacja dowolna i wybiórcza!!!!

          > Artykuł ma poważne uchybienia.
          > 1. Na pytanie "Kto zastapi ojca?" - jest tylko jedna odpowiedź: NIKT.
          Wyjątkowo się zgadzam nikt!!!!, ale pytanie było zadane w kontekście
          całkowitego BRAKU KONTAKTU DZIECKA Z OJCEM, i ukształtowania w dziecku
          (chłopiec) wzorców zachowań męskich.Czytaj ZREKOMPENSOWAĆ, co nie znaczy
          zastąpić ojca!!!!!:
          "Mój roczny synek nigdy nie widział swojego taty. Jak mu zrekompensować jego
          brak? Gdzie ma szukać męskiego wzoru?"


          Dziecko bez ojca (choć mające inne męskie
          > wzorce) zawsze będzie jakos czuło jego brak na tle rówiesników - tego tematu
          > nie da się ominąć u dziecka.
          I tu też się zgadzam!!! - no proszę!!! Tylko powinieneś to raczej skierować do
          dawców nasienia, którym wydaje się, że dziecko, jak się znudzi, to można
          wymienić na inny model, albo w ogóle się pozbyć przed (aborcja), cz po (oddać,
          ostatecznie zostawić matce i niech się martwi, w końcu to JEJ dziecko, nie?)
          wszystko jedno kiedy bo w świadomości takiego p.... w ogóle nie ma miejsca na
          dziecko!!!

          I jak zwykle, wyrwane z kontekstu:
          > 2. W artykule występuje nakłanianie do gróźb. Jestem ciekaw czy autorka
          > artykułu cośkolwiek w życiu uzyskała na dłuższą metę stososując groźby.
          Groźba
          > jaka by nie była zawsze jest zachowaniem przemocowym.
          Bo matka powinna kłaniać się w pas jaśnie pnanu, że jaśni pan raczył raz na
          milion dotrzymać słowa i zjawił się u dziecka, które żyje ułudą: zjawi się
          tata, czy jak zwykle mnie oleje i spędzi czas z nowszymi modelami, tak? a ja
          mam się przyglądać w milczeniu i bezczynności jak cierpi moje dziecko, no
          nie!!!!!!! w takiej sytuacji to nie groźba, a raczej ostrzeżenie!!!!!! czerwona
          kartka i koniec wizyt, bujaj się chłopcze do sądu!!!!!

          "Nie pozwalaj byłemu partnerowi unikać konsekwencji. Jeśli zmienia plany, niech
          sam wyjaśnia dziecku, dlaczego nie może przyjść, i usłyszy, jak bardzo mały z
          tego powodu cierpi. Staraj się też tłumaczyć, jak ważne jest, żebyście nadal
          oboje troszczyli się o malca, że nie wolno składać obietnic bez pokrycia, bo
          synek bardzo to przeżywa. Jeśli on nie zmieni postępowania, w ostateczności
          zagroź, że zabronisz mu widywać dziecko – może to poskutkuje. Jednak niech syn
          nie będzie świadkiem waszych sporów, nie powinien myśleć, że przestał być ważny
          dla ojca."
          • edzieckokarenina Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 06.10.05, 12:29
            fajny artykuł-dzięki za linka.
            pozdrawiam
            • marghetithka Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 06.10.05, 12:37
              dzięki też, pozdrawiam smile
              • kini_m Re: Kilka (p)odpowiedzi na pytania 07.10.05, 14:37
                >Ma to tez znaczenie, kiedy ojciec ma dziecko gleboko w dupie, >zadziwiajace,
                ze o takich przypadkach zapominasz.
                Nie zapominam. Już swoje stanowisko zawierałem odnośnie takich ojców. Np
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=28501724&a=29689069
                Więc przypomnę, że takigo faceta należy "poprosić" aby to czym się posługuje
                wyłożył na wierzch i zastosować odpowiednie narzędzie (może młotek?). A tak na
                poważnie - spróbować wpierw rozpoznać czy jest jednak jakaś pozytywna szansa i
                namówić na terapię rodzinną (rodzicielską, nawet dla exów), a jeśli to nie
                poskutkuje to wtedy zastosować to drugie rozwiązanie.
                Pela, oczekuję także podobnej Twojej zdecydowanej postawy co do matek
                odgradzajacych dziecko od ojca.

                >"Mój roczny synek nigdy nie widział swojego taty. Jak mu zrekompensować jego
                >brak? Gdzie ma szukać męskiego wzoru?"
                Jeszcze raz powtórzę że należy rozdzielić:
                ojciec (rekompensata jego braku - co jest niemożliwe)
                a męskie wzorce (rekompensata jest możliwa).
                Z kilku powodów:
                a) ojciec - to niepowtarzalny zespół wielu różnorodnych stosunków związku z
                drugą osobą (mężczyzną który spodził). Sposób połączenia w jednej osobie:
                miłości, oddania, zaangażowania, wymagań, bezpretensjonalności,
                bezpośredniości, itp. jest niepowtarzalny dla żadnego innego wujka, dziadka.
                Inny mężczyzna - mimo najlepszych cech nigdy nie połączą ich w taki sposób (jak
                bliski ojciec), choćby dlatego że nie występują w najbardziej czułych momentach
                życia dziecka (np. kładzenie do snu) lub wystepują rzadko.
                b) ojciec - nawet jeśli jest, to nie zawsze jest równy wzorowi (prawidłowemu)
                męskości. Jeśli ojciec jest alkoholik, żyje pod pantoflem, lub ma inne
                przypadłości, to co to za wzór męskości. Jeśli dziecko odziedziczy taki wzorzec
                męskości to będzie miało poważne problemy w późniejszym życiu (też córka - bo
                ona może dążyć to powielenia takiego wzorca w partnerze).
                Inny mężczyzna - może być w takiej sytuacji lepszym wzorcem męskości może być
                dla dziecka, mimo posiadania blisko ojca.
                c) Jest niejeden mężczyzna bardziej kobiecy niż niejedna kobieta, i niejedna
                kobieta bardziej męska niż niejeden mężczyzna. I co w takich sytuacjach z
                wzorcem męskosci?

                >w takiej sytuacji to nie groźba, a raczej ostrzeżenie!!!!!!
                Zmiana słówka: "groźba" czy "ostrzeżenie" nie ma większego znaczenia. Jeśli
                niesie ze sobą to samo znaczenie - nadal pozostaje groźbą. Grozić (nawet mocno
                naciągając zasadność takiego zachowania) można by w sytuacji dysponowania swoją
                własnością (np. nie pożyczę ci 100zł jeśli nie oddasz mi książki). Natomiast
                dziecko, a zwłaszcza jego ŻYCIE PSYCHICZNE nie jest Twoją własnością. To życie
                psychiczne dziecka układa się znacznie inaczej niż Ty byś chciała. W Twoich
                zamysłach jest taki model że: w zamian za niezrealizowaną wizytę dziecko
                nienawidzi ojca. Otóż tak nie jest - dziecko będzie chciało tego ojca nawet
                jeśli on się nie będzie wywiązywał - Ty tego nie zmienisz. Możesz albo sie z
                tym pogodzić albo zrobisz "pod górkę" własnemu dziecku wyciągając konsekwencje
                dla ojca i dziecka jednocześnie. Miejsce rodzica (i ojca, i matki) jest zawsze
                stałe w psychice dziecka i lepiej aby było chociaż częściowo zapełnione niż
                wcale. Nie życzę Ci, abyś to Ty się przyczyniła do tego że drugi rodzic
                zostanie całkiem zniechęcony do odwiedzin, za to że Ty wypomnisz, ostrzeżesz,
                zagrozisz konsekwencją mu rzadkość odwiedzin. (Takie przypadki mamy tu na
                forum - można to odczytać między wierszami niektórych forumowiczek.)
                Problemem jest to, że osoba używająca gróźb (takich "ostrzeżeń") często
                stymuluje ich realizację.

                >Bo matka powinna kłaniać się w pas jaśnie pnanu, że jaśni pan raczył raz na
                >milion dotrzymać słowa i zjawił się u dziecka, które żyje ułudą: zjawi się
                >tata, czy jak zwykle mnie oleje i spędzi czas z nowszymi modelami, tak? a ja
                >mam się przyglądać w milczeniu i bezczynności jak cierpi moje dziecko, no
                >nie!!!!!!! w takiej sytuacji to nie groźba, a raczej ostrzeżenie!!!!!!
                czerwona
                >kartka i koniec wizyt, bujaj się chłopcze do sądu!!!!!
                Gośka, jeśli używasz(-łaś) tak agresywnego języka do ojca dziecka - to bardzo
                łatwo tym sposbem pomóc w zburzeniu relacji z tym ojcem. Po wywołaniu takiej
                burzy nie ma co już napominać o konsekwencjach, to za późno. Taka burzliwość w
                języku to antypomoc. Bardzo fajne by było jakbyś swoją sygnaturkę stosowała też
                do stosunków z ojcem dziecka - bo to bardzo ładna sygnaturka.
Pełna wersja