tsunami05
17.10.05, 12:41
Kiedyś pisałam o tym, ze jestem w ciąży i nie chcę być z ojcem dziecka.
Możemy się kumplowac, moze z czasem przyjaznic, ale to wszystko. Nieźle mi
się wtedy oberwało od niektórych. Decyzji nie zmieniłam, a tatuś miał
zdecydowac co zrobi i jaką rolę chce odgrywać w życiu swojego dziecka (Czy
chce je uznać, widywać itp.). Uznałam, że to najlepszy pomysł - dac mu wolną
rękę. Prosiłam o informację, co zamierza. To było kilka miesięcy temu.
Nastała cisza (tzn jakieś dwa telefony, w których mówił, że się kiedys
umówimy, pytał czy nie pomóc mi w czymś.) Ostatni telefon jakieś 3 miesiące
temu.
Kilka tygodni temu wysłałam sms z zapytaniem, czy już zdecydował. Odpisał, ze
się umówimy i zadzwoni. I cisza.
Ja zdania nie zmieniłam, dalej nie zależy mi na niczym od niego, choc mam
powazne problemy, zwlaszcza finansowe. Poród za 3 miesiące, czas kompletować
wyprawkę, nie wiem na czym stoję i czy jeszcze dalej mam go ponaglać, czy
odpuścić.
Nie interesuje się za bardzo mną - nawet nie pyta o stan zdrowia. Czy nie
lepiej olac, nie wpisywac jako ojca? Bo jeśli on nagle powie, ze chce być
ojcem i potem będzie robil takie numery, że dziecku powie, że do niego
przyjedzie, dziecko będzie czekac, a on je zlekcewazy, tak jak teraz moje
prośby. Czy ja potrzebuję jakichś świadków, że on jest nieobecny w moim
życiu, żeby w razie czego uznac jako ojca ale odebrac prawa?
Wydaje mi się, ze ja postąpilam fair, żądając dojrzałej decyzji...
Wiem że to skomplikowany problem i ciężko komuś doradzić, ale może jednak
któras się wypowie?

Albo któryś?