Dodaj do ulubionych

ojciec kaze wycofac pozew o alimenty

18.10.05, 10:02
I grozi, ze jesli tego nei zrobie to.. zabierze samochod, ktory dal mi w
uzytkowanie i przestanie placic kredyt mieszkaniowy (mieszkanie jest w 1/2
jego).

I co???
Co zrobic???
Aha.. na dziecko trafiaja mi sie ochlapy...
Obserwuj wątek
    • screen Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 18:17
      Madziu!
      Wczoraj sie przekonałam jak bardzo może zaszkodzić jesli nie płaci kredytu.
      Ale nie możesz się dać zastraszyć. Alimenty nie są dla Ciebie tylko dla
      dziecka. A on jeśli juz jest zdolny do szntażu to wykorzysta to za jakis czas
      znowu.
      Może niepotrzebnie sie ozdywam, bo po swojej porażce nie umiem jeszcze
      racjonalnie mysleć.
      • mrs_ka Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 18.10.05, 23:28
        Do autorki:
        Twój post można różnie interpretować. Co to znaczą "ochłapy"? 100zł? 500zł? 1000zł?
        Ostatecznie to mieszkanie "w połowie jego" może byc apartamentem za pół miliona
        złotych, a samochód "dany Ci w uzytkowanie" może być lexusem. Natomiast
        "wycofanie pozwu o alimenty" może być równie dobrze "wycofaniem pozwu o
        obniżenie alimentów".
        Niby drobne różnice, ale sytuacja wtedy rysuje się zupełnie inaczej.
        Twój post jest tak ogólnikowy, że- jak się domyslam- oczekujesz pogłaskania po
        głowce i napisania "ale sukinsyn z tego Twojego eksa". Ja tam nie wiem, może i
        sukinsyn, ale po głowce głaskac nie będe, bo nie wiem, co to są ochłapy, kto
        mieszka w mieszkaniu, o jaki samochód chodzi i jak wygląda sprawa z pozwem.
        trzymaj się
        a.
        • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 09:22
          Ochlapy sa czesto np jednym udkiem i wloszczyzna dl a dziecka albo 7 sztuk
          owocow na 3 tygodnie wink
          Samochod nei jest leksusem, jest zwyklym samochodem kombi, kupionym
          rzeczywiscie dla dziecka i dla mnie, ale zarejestrowanym na firme ojca dziecka,
          bo ojciec sobei to wrzuca wszystko w koszty.

          Sprawa o alimenty jest sprawa pierwsza, nie jest sprawa ani o obnizenie ani o
          podwyzszenie. Dziecko ma klopoty zdrowotne, ma reflkuks nerkowy i niedokrwienie
          mozgu.
          Aha - w mieszkaniu obecnie mieszkam ja z synkiem wink))

          Czy teraz wyjasnilam sprawe wink???
          • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:30
            madziulec napisała:

            > Ochlapy sa czesto np jednym udkiem i wloszczyzna dl a dziecka albo 7 sztuk
            > owocow na 3 tygodnie wink
            > Samochod nei jest leksusem, jest zwyklym samochodem kombi, kupionym
            > rzeczywiscie dla dziecka i dla mnie, ale zarejestrowanym na firme ojca
            dziecka,
            >
            > bo ojciec sobei to wrzuca wszystko w koszty.
            >
            > Sprawa o alimenty jest sprawa pierwsza, nie jest sprawa ani o obnizenie ani o
            > podwyzszenie. Dziecko ma klopoty zdrowotne, ma reflkuks nerkowy i
            niedokrwienie
            >
            > mozgu.
            > Aha - w mieszkaniu obecnie mieszkam ja z synkiem wink))
            >
            > Czy teraz wyjasnilam sprawe wink???


            Jesli chodzi o pieniadze, to najlepiej zachować zimna kalkulację.
            Taki księgowy bilans zysków i strat.
            A zatem weź papier ołówek, albo kalkulator i napisz sobie po jednej stronie, to
            co masz teraz, czyli dostep do samochodu (nie wydajesz na taksówki, autobusy
            etc.), nie wiem jak z paliwem, czy ojciec finansuje czy nie, dodaj do tego to
            mieszkanie, którego połowe jakby co musisz spłacic + te "ochłapy", o których
            piszesz. Zobacz co Ci wyjdzie.

            a teraz po drugiej stronie napisz sobie ile tych alimentów możesz dostać i
            odejmij od tego kwoty na dojazdy, ewentualny zakup nowego samochodu oraz spłatę
            połowy mieszkania exa.

            Jak Ci wyjdzie optymalniejsza pierwsza kwota to sie nie upieraj, jak druga to
            walcz.
            Pamietaj tylko, że alimenty niekoniecznie zasadzą Ci w kwocie jaka podasz i
            niekoniecznie on musi płacic, a wtedy zostaje ci tylko opcja komornik, a z tym
            jest róznie.
            Natomiast jesli on ze swojej umowy sie wycofa, Ty zawsze możesz go o te
            alimenty podac.

            Czasem lepiej jest odpuścić niz walczyc.
            Po prostu zrób kalkulację i mysl rozumem, a nie sercem.
            Wiem, że chciałabyś aby płacił, bo cie zostawił, bo to Ty masz chore dziecko,
            bo to on ma kochanke, a ciebie boli, ale za to Ci nikt nie zapłaci wyrokiem
            sadu, a zatem zostaje Ci chłodna kalkulacja, a emocje połóz na boku.

            3-maj sie
            • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:40
              Ojciec nie finansuje paliwa, wiec finansuje to ja, co wychodzi okolo 1000 PLN
              miesieczniewink

              Poza tym alimenty to rzecz akurat w tym przypadku rzecz pewna, natomiast kazde
              inne "ukaladanie sie" niepewna, bo albo tatus bedzie mial humor i cos kupi,
              albo.. tak jak bylo ostatnio wyjechal na 3 tygodnie i jakos zapomnial zrobic
              zakupy i radosnie stwierdzil ze za zakupy placi sie karta kredytowa badz
              pieniedzmi wink

              Wiec tu nie ma bilansu i kartki.
              • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:44
                No to go podaj o alimenty.
                I mam nadzieję, że suma sumarum wyjdziesz na "plus".
                Jak tak ci wychodzi, to sie nie ma co pytac na forum tylko zlozyć pozew o
                alimenty.

                Mam tylko nadzieje, że za kilka tygodni nie napiszesz że ex nie spłaca kredytu
                za mieszkanie, a Ty nie masz gdzie mieszkać.
                Naprawdę nie chciałabym takiego postu przeczytać
              • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:48
                madziulec napisała:

                > Ojciec nie finansuje paliwa, wiec finansuje to ja, co wychodzi okolo 1000 PLN
                > miesieczniewink
                >
                Swoja drogą, strasznie duzo płacisz za to paliwo.
                Dygresja bynajmniej techniczna, bo ja bardzo duzo jeżdżę po 2-3 tys km
                miesięcznie i na paliwo wydawałam ok 700 zł, a teraz mniej bo go na gaz
                przerobiłam.
                Ile to cholerswo Ci pali?
                To chyba 3 litrowy silnik jest?
              • mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 10:59
                a nie prościej podzielić majątek (mieszkanie) i złożyć pozew o alimenty? z
                twoich wcześniejszych postów wynika że i chciałabys miec ciastko i zjeść
                ciastko; mieszkanie jest wspólne, facet buli kredyt za chatę w której nie
                mieszka, trzyma cie w szachu w temacie "alimenty". Ty chciałabyś i alimenty i
                mieszkanie bez konieczności spłaty eksa i jeszcze żeby to on spłacał kredyt. A
                tak się nie da. Więc może skoro się rozstaliście to uporządkujcie wszystkie
                sprawy - i majątku i alimentów na dziecko? bo tak to wiecznie się będziecie
                szarpać.
              • kruffa Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:09
                Jest jeszcze jeden mały "haczyk". Samochód jest zarejestrowany na firmę i
                rozumiem, że widnieje w jej kosztach, czyli pomniejsza nalezy podatek. Nie jest
                z tego co piszesz użytkowany zgodnie z tymi zasadami.
                Nie wiem jak to macie uregulowane (jak są rozliczane rachunki za benzynę, czy
                macie jakies pisemne ustalenia w tej kwestii, jak są rozliczane koszty
                samochodu itp), ale na pierwszy rzut oka wygląda, że twój eks może
                mieć "przypadkiem" problemy z Urzędem Skarbowym.

                Kruffa
                • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:21
                  kruffa napisała:

                  > Jest jeszcze jeden mały "haczyk". Samochód jest zarejestrowany na firmę i
                  > rozumiem, że widnieje w jej kosztach, czyli pomniejsza nalezy podatek. Nie
                  jest
                  >
                  > z tego co piszesz użytkowany zgodnie z tymi zasadami.
                  > Nie wiem jak to macie uregulowane (jak są rozliczane rachunki za benzynę, czy
                  > macie jakies pisemne ustalenia w tej kwestii, jak są rozliczane koszty
                  > samochodu itp), ale na pierwszy rzut oka wygląda, że twój eks może
                  > mieć "przypadkiem" problemy z Urzędem Skarbowym.
                  >
                  > Kruffa


                  No tak podać dziada do urzedu skarbowego, że w podatkach kombinuje.
                  Skarbówka mu dopieprzy tak, że facet nie będzie miał ani na kredyt, ani na
                  alimenty, ani samochodu.
                  Radźcie tak madziulcowi dalej, a jak zostanie bez dachu nad głową i pieniędzy,
                  to ciekawa jestem, która z was ja przyjmie do siebie?

                  Czasem nienawisc odbiera niektórym rozum.

                    • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:47
                      madziulec napisała:

                      > Ale ja nie mam zamiaru tak zrobic, bo wiem, dlaczego zarejestrowal samochod
                      na
                      > firme.
                      > I nie o to tu chodzi w tym przypadku, by go zgnebic.

                      To dobrze madzilec, ze rozsadna z Ciebie osóbka.
                      a może spróbuj tak:
                      "Ja wycofam sprawe o alimenty, ale ty mi daj zabezpieczenie jakies na papierze"
                      Np u notarusza, niech spisze, że zobowiazuje sie płacic ten nieszczesny kredyt
                      + ten samochód + okreslona i ustalona kwote.

                      a tak nawiasem facetowi chodzi, żeby się w sądzie nie spotykac, czy ogólnie
                      pazerny na forse jest?
                      Bo to istotne. Z pazernym inaczej się rozmawia, a z takim co ma sadofobie
                      inaczej
                      • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:54
                        Nie jest raczej pazerny na forse.
                        Z tego co .. wyczuwam.. gosc sie szczerze obrazil na mnie wymyslajac, ze mni
                        nienawidzi (mowi to zreszta dziecku naszemu i powtarza, ze mamusia powinna
                        pojsc do piachu) i wymyslil, ze zranilam jego kochanke. I teraz robi wszystko
                        by mnie zniszczyc.
                        Stad pomysly z zastraszaniem mnie i tyle.
                        Bo chodzi o to, bym czolgala sie na ziemi i blagala...

                        Tak ja to odbieram.
                        • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:07
                          madziulec napisała:

                          > Nie jest raczej pazerny na forse.
                          > Z tego co .. wyczuwam.. gosc sie szczerze obrazil na mnie wymyslajac, ze mni
                          > nienawidzi (mowi to zreszta dziecku naszemu i powtarza, ze mamusia powinna
                          > pojsc do piachu) i wymyslil, ze zranilam jego kochanke. I teraz robi wszystko
                          > by mnie zniszczyc.
                          > Stad pomysly z zastraszaniem mnie i tyle.
                          > Bo chodzi o to, bym czolgala sie na ziemi i blagala...
                          >
                          > Tak ja to odbieram.

                          Jak nie jest pazerny na forsę, to jemu chodzi o cos innego. Pomijam tu kwestie
                          kto komu dokopał słownie, czy on Tobie, czy Ty jemu, albo jego kochance, bo nie
                          o tym mówimy, mówimy jak masz zabezpieczyc siebie i dziecko finansowo.

                          Bez samochodu, jak robisz po 4 tysiące km/miesięcznie, raczej nie wyobrazam
                          sobie, żebys dała rade, wiec to kwestia poza dyskusją!
                          Pójście z nim na udry, czyli do sadu, może Ci dac teraz wygrana bitwę.
                          Wiem, ze kusi taka opcja i wiem, że chciałabys mu pokazać, że nie wszystko musi
                          byc tak jak on sobie wymyslił.
                          Ale pamietaj, że lepiej przegrac bitwe a wygrac wojnę, albo lepiej się dogadać.
                          Dla dobra dziecka.
                          Co ty poczniesz bez tego samochodu, o to się martwie.
                          No chyba, że stać cie bedzie na kuno jakiegoś uzywanego.
                          Ten samochod w Twoim przypadku, to nie luksus tylko konieczność, bo jeździsz z
                          nim na rehabilitację z dzieckiem, więc moze zakop topór wojenny.
                          • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:14
                            Ja od dawna mowie, ze jedyna droga to rozmowa i dogadanie sie.
                            Bo tak jest i kazde z nas (tu podkreslenie, ze KAZDE) musi ustapic i niestety
                            musimy sie dogadac.

                            Taka jest prawda.
                            Oczywiscei mozna isc na udry, tylko, ze to bedzie powodowac moje nerwy, a gdy
                            ja jestem zdenerwowana odbija sie to na dziecku, wiec tak czy inaczej zle ;-(

                            Nie, tego nei chce.. Nawet ze wzgledu na dziecko.
                            Ale za cos zyc trzeba. A dac sie znow upodlic i zastraszac do konca zycia????
                • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 15:18
                  aqua696 napisała:

                  > podpiszcie ugode u notariusza-on niema wyroku, zapewne o to mu chodzi, a ty
                  > masz papier ktory zawsze mozesz zaniesc do komornika
                  > zaznacz z ugodzie koszystanie z mieszkania i samochodu
                  > pozdrawiam

                  Samochód u notariusza odpada, bo jest w leasingu. Nie da się
    • magnollia11 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 11:04
      z Twojego postu wynika, ze facet to niestabilny psychicznie dupek, który nie
      liczy sie z nikim (nie troszczy sie o swoje dziecko) - myślę, ze jeśli wycofasz
      pozew o alimenty, to:
      1. zobaczy, ze się go boisz - moze nabrać siły kata, i dopiero wprowadzić zamęt
      w Twoje zycie
      2. dopiero wtedy bedziesz skazana, na jego łaskę - niełaskę
      3. lepszy wróbel w garści niż gołab na dachu
      idź do prawnika i zastanówcie się, czy nie da się jakos wyjaśnić prawnie sprawy
      dotyczącej mieszkania, byś nie została z dzieckiem bez dachu nad głową
      (zwłaszcza, ze facet ma firmę, i chyba będziesz miała z czego ściągnąć)
      myślę, też że musisz przemyśleć, a zarazem przygotowac się na te najgorsze
      ewentualności - po to właśnie by ich uniknąć, lub skutecznie przeciwdziałać

      pozdarwiam


        • julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:08
          Nie jestem zupełanie pewna, ale gdzieś obiło mi się o uszy, że podział majątku
          dorobkowego można zrobić w ciągu 5 lat po rozwodzie. Jeżeli Twój eks tego nie
          zrobi, to skoro Ty w mieszkaniu mieszkasz, będzie w całości należało do Ciebie.
          Ale nie wiem tego na pewno.
          Wiem na pewno, że trzeba liczyć i kalkulować. Płacąc kredyt de facto zwiększa
          się również wartość Twojej połowy. A o alimenty możesz pozwać nawet 3 lata
          wstecz (szantażem wytłumaczysz tak póżne wystąpienie do sądu)
          • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:16
            Ni emielismy nigdy slubu. Mamy wspolne mieszkanie.
            Wiec nas zaden taki przepis nie obowiazuje.
            Probowalam rozmawiac, ze mieszkanie bedzie wlasnoscia naszego dziecka. problem
            jednak jest taki, ze eks ma zamiar ulozyc sobie zycie - tak wiec mieszkanie
            bedzie stanowilo rowniez mase spadkowa po nim (co oznacza koniecznosc splaty
            tzw. zachowku...).

            A tak jak juz pisalam wczesniej - zaczyna byc problem, bo z jednej pensji nie
            jestem w stanie utrzymac i siebie i dziecka, na wszystko (ubranie i jedzienie)
            zostaje nam na dwie osoby okolo 400-500 zl miesiecnzie. I naprawde te jego
            zakupy sa tak nieregularne, ze nie mam co na nie liczyc...
          • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 12:18
            julia.68 napisała:

            > Nie jestem zupełanie pewna, ale gdzieś obiło mi się o uszy, że podział
            majątku
            > dorobkowego można zrobić w ciągu 5 lat po rozwodzie. Jeżeli Twój eks tego nie
            > zrobi, to skoro Ty w mieszkaniu mieszkasz, będzie w całości należało do
            Ciebie.
            > Ale nie wiem tego na pewno.
            > Wiem na pewno, że trzeba liczyć i kalkulować. Płacąc kredyt de facto zwiększa
            > się również wartość Twojej połowy. A o alimenty możesz pozwać nawet 3 lata
            > wstecz (szantażem wytłumaczysz tak póżne wystąpienie do sądu)

            Nie wiem czy dobrze pamietam, ale madziulec, chyba nie miał z exem ślubu, więc
            ta opcja odpada.
            Madziulec popraw mnie jak się myle.
              • natasza39 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:05
                madziulec napisała:

                > Napisalam to dokladnie post wyzej wink Rzeczywiscie slubu nie mielismy, choc
                > wlasnie to planowalismy.. Coz... obecnosc pewnej pani, kotra swoj slub miala
                > troche wczesniej skutecznie to zablokowala wink))

                Wiesz co madziulec, sledzę Twoje wątki od dawna.
                Dopóki nie było zamkniete forum o kochankacha i zdradzonych zonach, tez tam Cie
                czytałam.
                W tym "dogadywaniu" się własnie tkwi ten problem.
                A problemem tym jest owa pani i jej pokrzyzowanie małzeńskich planów.
                JAk sobie odpuścisz faceta i przestaniesz myśleć o nim jako ten mój, co to mnie
                zdradził i niech za to płaci, a zaczniesz mysleć co by tu zrobić, żeby się z
                nim dogadać, bo będziecie zawsze rodzicami waszego synka. Jak odłozysz na bok
                pretensje i mysli zdradzonej kobiety i zaczniesz mysleć jak matka. JAk
                zaczniesz patrzec na to wszystko w zimny sposób, to wygrasz.

                Nie wiem dlaczego on cie zdradził, nie wiem dlaczego od Ciebie odszedł i wybrał
                ją. Ale Ty się nad tym teraz nie zastanawiaj, tylko kalkuluj.

                Ile chcesz od niego tych alimentów?
                • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:27
                  To nie jest wazne ile ja chce alimentow.
                  Wazne, ze chce by normalnie zachowywal sie jak ojciec dziecka a nie jak dawca
                  materialu biologicznego. ja wiem, na forum jest mnostwo osob, ktore powiedza mi
                  zaraz, ze nie mam zle, bo on przynajmniej sie pojawia itp itd.
                  Jasne, pojawia sie, bo ma wyraznie powiedziane, ze jesli sie nie bedzie
                  pojawiac to od razu beda tego konsekwencje, a narazie odgrywa przed kochanka
                  role idealnego syna (dzienw, ze z rodzina nie utrzymywal kontaktu, bo jakos go
                  nei chcieli widywac, teraz na sile wydzwania).. i idealnego ojca (och.. dziwne,
                  ze potrafi np. przez 3 tygodnei w ogole o dziecku nei pamietac wink.

                  Tu nie maja nic do rzeczy moje emocje i moj zwiazek do eksa...
                  Jest za to wazne, za co utrzymac dziecko i to jest chyba sprawa priorytetowa.
                  Poza tym wazne jest tez jak rehabilitowac dziecko, by jak najszybciej przestal
                  wyrozniac sie fizycznie od rowiesnikow.
                  • diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:33
                    Moja rada , smam rehabilitowałam i rehabiltuje dziecko
                    1. Załóz , ze jestes z tym samam.
                    2. Nie próbuj zrobic z niego ojca takim jakim on wg. Ciebie byc powinie. Raczje
                    przymnij fakt , ze jest jakim jest - a jakim - zostaw dziecku
                    3. Uporżadkuj sprawy majatkowe i finasowe (+ rehabilitacja)

                    Pamietaj , ze dziecko i tym możesz liczyc tylko na Ciebie a ty tylko na siebie.
                    To sie sprawdza. Człowiek sie tak nie stresuje smile
                    U
                  • julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:41
                    Do bycia normalnym ojcem to Ty go nie zmusisz. Jeżeli nie czuje sie zobowiązany
                    do zapewnienia odpowiednich warunków choremu dziecku to po prostu kawał drania.
                    A kto wziął kredyt na mieszkanie Ty czy on? Jak długo jeszcze będziecie spłacać?
                    I właściwie co się stanie jak on przestanie płacić?
                    Czy on przypadkiem nie chce trzymać Cię w szachu i dlatego nie godzi się na
                    sprzedanie mieszkania? Przecież najprościej byłoby sprzedać, spłacić kredyt,
                    podzielić się resztą i zakończyć całą sprawę.
                    • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:55
                      Kredyt wzielismy razem, mieszkanie jest wspolne.
                      Jak przestanie splacac - nie ma takiej mozliwosci, bank niestety sie upomni wink'

                      Oczywiscie, ze to ostatnio jego ulubione zadanie - trzymanie mnie w szachu wink
                      To wiadomo, ale nie o to tu chodzi.
                      Aha.. Kredyt jeszcze bedzie splacany przez 20 lat wink
                      • madziulec Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 14:05
                        Tak. Bo samochod jest jego - to podkreslam. Pozyczyl go nam, bez zadnych
                        dokunetow, bez zadnych papierow, tak wiec w kazdej chwili moze nawet zglosic
                        kradziec (tak prawde mowiac).
                        Kredyt placi, bo jest to kredyt rowniez na niego, wiec jesli przestalby placic
                        to wie, ze mnie nie stac na placenie jeszcze i kredytu, wiec tym samym bank
                        windykuje naleznosc w drodze spieniezenia mieszkania, a tym samym jego i mnie
                        wpisuja do rejestru dluznikow. Chyba nikt o zdrowych zmyslach nie chce sie tam
                        dobrowolnie znalezc prawda???
                        Oczywiscie, ze sie ciesze, ze splaca ten kredyt, ja place czynsz, prad..
                        jedzenie dla malego i ciesze sie, gdy on kupi cokolwiek...
                        • natasza39 No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i strat! 19.10.05, 14:23
                          I o to Cie własnie prosiłam, zebys to zrobiła.

                          a teraz cos ci powiem:
                          1. Nie zmusisz go by był dobrym ojcem. Tym się po prostu jest albo nie jest i
                          twoje widzimisię nic do tego nie ma. Jesli on nie chce wiedzieć jakie sa
                          rzeczywiste potrzeby dziecka, to chocbys mu to na czole wytatuwała i tak nie
                          będzie o tym pamiętac.
                          2. Spłaca kredyt i rate leasingowa za samochód. Fakt samochód na papierze jest
                          jego a Ty go bez papiera uzytkujesz (nota bene samochodu w leasingu osobie
                          obcej tzn nie będacej męzem ani zona takiego papieru dac nie mozna bo to jest w
                          umowie leasungowej jak wół, wiem bo sama taki samochód zaposiadam). Ale jak z
                          nim pódziesz na udry to on moze kredyt przestac spłacać, a Ty z samochodem sie
                          pożegnasz.
                          3. Tak on ma cie w szachu jak Ty jego. Zawsze, bowiem mozesz go do sadu podać o
                          te alimenty z data wsteczna. Dziewczyny będa wiedziały ile mozna miesięcy
                          wstecz podać to ci lepiej powiedza, więc jak on ci bedzie chciał wziasc ten
                          samochód to Ty wtedy do sadu, o alimenty. Wszystkie rachunki za lepakrstwa i
                          zabiegi zbieraj, będziesz miała w razie co podkładki.
                          4.Wiem ze masz cięzko, ale facet, pod względem finansowym obiektywnie rzecz
                          biorac nie jest takim skończonym gnojem, jak go przedstawiasz. Chciałabyś zeby
                          i samochód dawał i ratę za mieszkanie spłacał i alimenty płacił. Niestety
                          takich facetów jest niewielu (ja z jednym takim zyję co tak robi, ale on jest
                          gatunek raczej wymierajacy) hehehe.
                          5.Myslę, że naprawdę nie jestes w najgorszej z mozliwych sytuacji. Pomijając
                          chorobę dziecka, która jest psychicznie dla ciebie wykańczajaca i finansowo
                          również układ jaki Ci facet zaproponował jest naprawde nie najgorszy.
                          6. Moim zdaniem powinnaś z facetem sie dogadać co do mieszkania. Perspektywa
                          powiazań z exem na najbliższe 20 lat spłacania kredytu chyba najbardziej
                          przybijałaby mnie na Twoim miejscu

                          I zacznij moze z nim gadac nie co ty chcesz i jak Ty to sobie wyobrazasz i nie
                          co on powinien, ale co razem moglibyscie zrobic aby było dobrze dla dziecka.

                          Pozdrawiam Cie i nie bede pisała banałów, ze inne kobitki maja gorzej pod
                          względem finansowym, ale w kazdej sytuacji trzeba widzieć przede wszystkim
                          dobre a nie złe aspekty.
                            • natasza39 JAk tam sobie chcesz madziulec... 19.10.05, 14:36
                              madziulec napisała:

                              > Ja prosilam tylko o dwie rzeczy i juz.
                              > Po to, by ulatwic mi zycie, po to bym sie mogla prosciej opiekowac dzieckiem.
                              >
                              > Bilans zrobilam juz dawno..wink

                              Jesli i tak wiesz co zrobisz, to w takim razie sorry, moje posty wykasować.
                              Szkoda było mojego czasu, pa
                              • madziulec Re: JAk tam sobie chcesz madziulec... 19.10.05, 14:43
                                Nie. Przepraszam.
                                Zle to napisalam. Bardzo dobrze mi napisalas. Tylko robilam taki bilans juz
                                dawno temu - czyli co moge zyskac, co moge stracic w przypadku jakiegokolwiek
                                mojego dzialania.
                                Zwykle okazywalo sie, ze jestem zastraszana.
                                Problem polega tez na tym, ze przeciez nie moge calego swojego zycia zyc w
                                starchu i stresie, czy on np. zabierze ten samochod czy tez bedzie placil
                                kredyt czy nie... Stres odbije si enegatywnie na mnie i na dziecku.

                                Dzieki, ze napisalas mi to wyraznie i ja o tym wiem.
                                I nie chce wykasowywac tego, co napisalas. To bardzo cenne uwagi.
                          • natasza39 I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:34
                            I nie chodzi o to czy facet jest gnojkiem, czy tez nie. Czy zdradził czy nie.
                            Czy jego obecna partnerka jest jego kochanka czy nie (tak w sensie formalnym to
                            jak ona jest mężatką to on jest jej kochankiem, Ty byłą jego narzeczoną, z
                            którą ma dziecko).
                            Czy facet zachował się jak tchórz myslacy penisem, bo nie o to teraz chodzi.
                            JAk juz pisałam strasznie duzo żalu i emocji Twoich idzie własnie w tym
                            kierunku, a to nie pozwala Ci mysleć pragmatycznie.

                            Dziewczyny może i z dobrego serca Ci radzą żebyś walczyła, ale jescze raz
                            zapytam, czy warto walczyć jak się ma tyle do stracenia.
                            Nie dziwie się dziewczynom które walczą w sądzie o alimenty, bo ich ex wogóle
                            ma w dupie dawanie nawet grosza złamamnego, ale twój ex zaproponował Ci układ
                            płacenia w naturze.

                            I własnie dlatego zadałam Ci pytanie o ile chcesz go zasądzić, bo to ważne,
                            gdyż albo alimenty dostaniesz jakie ci sąd zasądzi (niekoniecznie te które ty
                            podasz kwotowo), albo jestes z tm co masz teraz.
                            • madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:37
                              Uklad placenia w naturze jest ok jesli jest wiecej plusow. Ogolnie ja do
                              interesu dokaldam, bo utrzymanie samochodu jest na mojej glowie i jego to nie
                              interesuje. Nie interesuje go rowniez utrzymanie dziecka,a mysle, ze alimentow
                              dostalabym wiecej, gdyz .... on zarabia dosc dobrze i ma dosc wysokie
                              mozliwosci zarobkowe...

                              Nie, nie mam ochoty z nim walczyc, gdyz to wszystko nie powoduje uspokojenia i
                              wyciszenia, a jedynie zaognianie sytuacji...
                              A to sie tylko odbija na dziecku, bo ja sobie to jakos moge wytlumaczyc.
                              dziecku jeszcez nie mam jak ;-( jest za maly.
                              • natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 14:44
                                madziulec napisała:

                                > Uklad placenia w naturze jest ok jesli jest wiecej plusow. Ogolnie ja do
                                > interesu dokaldam, bo utrzymanie samochodu jest na mojej glowie i jego to nie
                                > interesuje. Nie interesuje go rowniez utrzymanie dziecka,a mysle, ze alimentow
                                >
                                > dostalabym wiecej, gdyz .... on zarabia dosc dobrze i ma dosc wysokie
                                > mozliwosci zarobkowe...

                                Ty myslisz, czy wiesz to napewno, bo to dwie rózne sprawy.
                                A sąd jak, to sąd. Jeden bierze pod uwagę mozliwości zarobkowe, a inny
                                faktyczne dochody.
                                A jak dochody faktyczne się w prywatnej firmie, której się jest włascicielem,
                                ukrywa w tzw. "kosztach", to chyba nikomu kto się w to "bawi" powtarzać nie
                                trzeba.
                                Co innego jak się ma exa urzędnika, albo policjanta, albo wojskowego.
                                Taki dochodów nie ukryje bo jest czarno na białym, ale prywatnego? Mam nadzieję
                                że masz dobrego adwokata, bo on za chwilę może nie mieć "mozliwości" i wtedy
                                nocnik ci zostaje a w zasadzie reka w nim.
                                  • lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:11
                                    wazna rzecz
                                    wysokosc alimentow zalezy nie tylko od mozliwosci zarobkowcyh ojca ale
                                    przedewszystkim od uzasadnionych potrzeb dziecka - jego zarobki sa wtedy o tyle
                                    istotne ze sad moze zasadzic zaspokajanie tych potrzeb w wyzszym stopniu przez
                                    niego niz przez ciebie

                                    czy jestes pewna, ze sad jako uzasadnione potrzeby dziecka uzna kredyt
                                    mieszkaniowy lub cczynsz za wynajem, rate za samochod, czy koszt benzyny na twoj
                                    dojazd do pracy - osobiscie watpie
                                    • diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:17
                                      Lubstej - Ona rehabilituje dziecko. Uwierz koszty rehabilitacji dziecka i
                                      dojazd z nim zwiażany sąd uwzględni. A zarobki maja jeszcze znaczenie "bo opócz
                                      koniecznych wydatków jest cos takiego jak "status zycia" Tęz brany po uwagę.
                                      A co do utrzymania mieszkania - róznie to może być. I radze dobrego adwokata .
                                      • natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:19
                                        diinna napisała:

                                        > Lubstej - Ona rehabilituje dziecko. Uwierz koszty rehabilitacji dziecka i
                                        > dojazd z nim zwiażany sąd uwzględni. A zarobki maja jeszcze znaczenie "bo
                                        opócz
                                        >
                                        > koniecznych wydatków jest cos takiego jak "status zycia" Tęz brany po uwagę.
                                        > A co do utrzymania mieszkania - róznie to może być. I radze dobrego adwokata

                                        To nie ja, Ty czy lubstej ma uwierzyć, tylko sąd.
                                        A sad bierze TYLKO potrzeby dziecka.
                                      • lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:25
                                        alez oczywsicei ze sad uwzgledni ksozt rehabilitacji dziecka i dojazdy na
                                        rehabilitacje ale na pewno nie uwzgledni jej dojazdow do pracy - i tylko o tym
                                        pisalam powyzej
                                        chcialam jej zwrocic uwage - tak jak natasza - zeby przekalkulowala sprawe
                                        czy kwota alimentow ktore sad zasadzi (a sad uwzgledni tylko koszty dziecka a
                                        nie jej, czyli tylko polowe czynszu, tylko koszt benzyny na dojazd na
                                        rehabilitacje itp) wystarczy jej na utrzymanie kiedy nie bedzie miala do
                                        dyspozycji samochodu i bedzie musiec wynajac mieszkanie

                                        Status zycia? - a co zrobi jesli sad tego nie uwzgledni - odwrotu nie bedzie


                                        • diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:29
                                          Tak..
                                          Dlatego mówie , ze musi miec dobrego adwokata .
                                          Ale
                                          Po piwerwsze to nie tak ze sadzieli koszty na połowe - zazwyczaj strona która
                                          mnie sie angazuje płaci wiecej.
                                          Po drugie - w przypadkach które znam status zycia ojca zasotał uwzględniony.
                                          A pisze na tej podstwyie - bo chyba statystyk w ilu sprawch status zycia został
                                          uwzględnniony nie ma. No chyba , ze Waszym M udało sie ominąc ten puknt i stad
                                          te doswiadczenia.
                                          • lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:52
                                            diinna napisała:

                                            > Po drugie - w przypadkach które znam status zycia ojca zasotał uwzględniony.
                                            > A pisze na tej podstwyie - bo chyba statystyk w ilu sprawch status zycia został
                                            >
                                            > uwzględnniony nie ma. No chyba , ze Waszym M udało sie ominąc ten puknt i stad
                                            >
                                            > te doswiadczenia.

                                            wiem, ze to bylo lekko zlosliwe ale odpowiem
                                            nie, nie udalo sie ominac tego "mojemu M"
                                            eksia zadala duzo, dostala 30 % mniej a i tak sedzia w uzasadnieniu napisal, ze
                                            kwota ta pokrywa wszystkie potrzeby dzieci i wplywa na podniesienie standardu
                                            zycia eks (a to dlatego ze rozdzielic standard zycia dziecka i matki jest bardzo
                                            trudno)
                                            przy czym nie dostala jakiejs oszalamiajacej kwoty -ale zwazywszy na jej zarobki
                                            oraz to, ze nie potrafila udokumnetowac nawet 50% kwoty ktorej zadala a nawet
                                            ktora zasadzono - na to wygladalo

                                            ale nie rozumiem jednego, sugerujesz, ze w przypaku madziulec ojciec powinien
                                            ponosic 100% kosztow utrzymania dziecka oraz jeszcze dolozyc kolejna kase na
                                            wyrownanie standardu?
                                            Takie orzecznictwo na pewno sie zdaza ale raczej baaardzo zadko
                                            • madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:56
                                              W momencie odejscia eks ja akurat bylam bez pracy. To chyba ma jakies znaczenie.
                                              Nie wiem, ale tak mi sie wydaje. Zajmowalam sie domem wink
                                              Zaczelam pracowac okolo miesiaca pozniej - z powodow ekonomicznych.

                                              Uwazam, ze ojciec powinien ponosic 50% kosztow utrzymania dziecka, a w
                                              przypadku naszego dziecka sa niestety duze - koszt np. benzyny 1000 zl nie jest
                                              kosztem dojazdu do mnie do pracy (jest kosztem dojazdu do opiekunki, kotra mam
                                              bezplatna...). Za opiekunke placi sie znacznie wiecej...
                                              Mysle, ze ojciec i matka powinni rowniez po polowie angazowac sie w zycie
                                              dziecka i w jego wychowanie - co jednak, jesli ojciec olewa dziecko? czy nie
                                              jest tak, ze jesli ja wykonuje swoj obowiazek alimentacyjny opiekujac sie
                                              dzieckiem??? Czy ojciec nie powinien finansowo wiecej placic??? (tak
                                              argumentowal prawnik...)

                                              nie, nie jestem pazerna. problemy neurologiczne mojego synka penwie niedlugo si
                                              eskoncza, kwestia pewnie moze jeszcez 2-3 lat.. Przyjda za to inne wydatki...
                                              Dlaczego mam ja tylko je ponosic???
                                              • lubstej Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 16:08
                                                chwilka, a gdize ja napisalam ze wszystko masz pokrywac ty
                                                napisalam ze zadko sie zdarza by sad zasadzil 100% i jeszcze troche (ale sie
                                                zdaza smile) czego ty wydajesz sie oczekiwac
                                                poza tym, w tej chwili, jak slusznie zauwazyla agamagda ojciec tez alimentuje
                                                dziecko "naturalnie" - wycen ile kosztuje uzyczenie samochodu i twoja czesc
                                                raty kredytowej oraz pomysl agamagdy - polowa zysku z wynaju jego czesci - i
                                                masz kwote jaka ojcie przeznacza miesiecznie na dziecko
                                                tyle

                                                ale jak napisalas ponizej juz podjelas decyzje, bedzie ona dla ciebie jesli
                                                nawet mniej korzystna finansowo to na pewno zdrowsza
                                                powodzenia smile
                                            • diinna Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 16:02
                                              Nie - nie sugeruje tego.
                                              .Po pierwsze . Obecnie ojciec ponosi koszty głownie zwiane z wsłanym
                                              mieszkaniem.- Nie zapomina , ze to jego własnosc a wliczne jest to w alimenty.
                                              Uważam , ze koszty utrzymania dziecka wymagajcego rehablilitacji sa duze - gdyz
                                              sama takie mama. Dochodza do tego koszty zwiazne z opieka i wożeniem dziecka na
                                              rehabiliatcje - to tez jest drogie.

                                              Stoje na stwonisku ze
                                              1. Trzeb a rozwiązac sprawe mieszkania i alimentów.

                                              I można to zrobić natepująca.
                                              1. Najpierw wyst apic o alimenty .
                                              płacic co swoje - on niech łoży na alimenty
                                              2. złątawi csprawy majatkowe.
                                              Albo jeżeli durga strona wyrazi chcęc. za pomoća adwokatów dogadćSie -
                                              rozwiażac obie sprawy razem . Ale jasno i definitywnie...
                                              W tej on opłaca kredyt - owszem można to potraktówac jak udział w utrzyamniu
                                              dziecka - ale zadam pytanie czyje to mieszkanie - jego...

                                              Trzba po rozdzielac te sprawy.
                                              Co do duziału ocjac. Myśle , ze jesli nie bedzie pomagał w rehabiliacji -
                                              wożeniku dziecka i zajmowaniu sie nim - może żądac 70 % utrzymania dziecka -
                                              Radze jeszcze raz DOBREGO ADWOKATA.
                                    • madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:24
                                      Nie. Czynsz czy samochod to moja rzecz. Potrzeby dziecka to rehabilitacja -
                                      dosc kosztowna. To niestety czeste analizy moczu, to leki, ktore stale bierze,
                                      to specjalne buty, to sprzety rehabilitacyjne...

                                      I tu raczej sad inaczej patrzy...
                                      • natasza39 Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:25
                                        madziulec napisała:

                                        > Nie. Czynsz czy samochod to moja rzecz. Potrzeby dziecka to rehabilitacja -
                                        > dosc kosztowna. To niestety czeste analizy moczu, to leki, ktore stale
                                        bierze,
                                        > to specjalne buty, to sprzety rehabilitacyjne...
                                        >
                                        > I tu raczej sad inaczej patrzy...

                                        Dlatego mówiłam, trzymaj za to wszystko rachunki i strzez jak oka w głowie!
                                        • madziulec Re: I jeszcze jedno.... 19.10.05, 15:27
                                          Rachunki mam, na wszystko. Najsmieszniejsze, ze niektore zabral ojciec, ale nie
                                          wie, ze za wszystko place karta.
                                          Mysle, ze chce udowodnic w sadzie jak to on placi za wszystko....

                                          Dlaczego my jestesmy tak beznadziejni?????
                          • mikawi Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:36
                            szczerze mówiąc - skoro facet spłaca całość raty, czyli również twoją część, to
                            jest to poniekąd jego wkład w utrzymanie dziecka. Bo gdybyście płacili ratę po
                            połowie, miałabyś na głowie właśnie ten wydatek, którego teraz - dzięki temu że
                            to on płaci - nie masz. I powtórzę - i chciałabyś mieszkanie (żeby je
                            przepisał na dziecko), w którym ty bys mieszkała i spłacał kredyt za to
                            mieszkanie i płacił alimenty na dziecko. No i oczywiście samochód bo jest ci
                            niezbędny.
                            • madziulec Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:41
                              ja chcialabym, by on przepisal swoja polowe na dziecko. Calosci nei moze, bo
                              calosc nie jest jego wink
                              Polowe ja rowniez przepisze, bo o to dokladnie mi chodzi - o zabezpieczenie
                              przyszlosci mojego synka.
                              nie o zabezpieczenie przyszlosci jakiegos innego dziecka, ktore bede moze
                              musiala splacac, a ktore sie urodzi z jakiegos innego jego zwiazku.

                              A samochod - tak, jest mi potrzebny. Probowalam jezdzic autobusem. Wychodzi
                              wiele razy taniej. Naprawde wolalabym jezdzic tym srodkiem komunikacji, ale..
                              spozniam sie do pracy, gdyz pierwszy autobus od nas wyjezdza o 6:30 i wtedy
                              jestem w pracy o 8:20... I nigdy nie zdazylabym na te wszystkie rehabilitacje,
                              baseny, hipoterapie itp.
                              Chce naprawde aby moj synek nadrobil swoje opoznienie (a jest rehabilitowany od
                              sierpnia zeszlego roku) jak najszybciej. To kosztuje, moze nie tak duzo, ale
                              wymaga przede wszystkim poswiecenia duzej ilosci pracy i czasu. I dlatego
                              jezeli ojca juz nie ma to wydaje mi sie, ze powinien ulatwic nam to zycie na
                              tyle ile jest to mozliwe, aby bylo ono bezproblemowe.

                              Nie iwem czy moje argumenty sa logiczne
                              • natasza39 Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:49
                                madziulec napisała:
                                dlatego
                                > jezeli ojca juz nie ma to wydaje mi sie, ze powinien ulatwic nam to zycie na
                                > tyle ile jest to mozliwe, aby bylo ono bezproblemowe.
                                >
                                > Nie iwem czy moje argumenty sa logiczne

                                No własnie madzielec, jak najbardziej logiczne są te argumenty, tyle tylko, ze
                                Twój facet tego nie widzi i do niego to nie dociera.
                                A sąd bardzo żadko bierze pod uwagę to co się matkom wydaje, że ojcowie powinni.
                                Dlatego namawiam Cie do pragmatyzmu i nic więcej.

                                Współczuje Ci naprawdę, ale nie chce zebyś się bardziej po prostu wkopała i
                                tyle!
                            • diinna Re: No i wreszcie zrobiłaś rachunek zysków i stra 19.10.05, 14:43
                              Ja bym sie zastanowiła.
                              1. Po pierwsze - moze uda sie zmienić lokum na tajńsze
                              2. Utrzymujesz samochód który nie jest Twój
                              3. Utrzymujesz mieszkanie - które nie jest Twoje.
                              Wten sposób jestes na pozycji straconej za kązdym razme.
                              Może czas pomyslec o samodzielności + alimenty na dziecko zgodnie z potrzebami
                              dziecka.
                              • madziulec Dinna... 19.10.05, 14:46
                                1. Mieszkania nie da sie zamienic na tansze. Znajduje sie poza miastem,
                                kupilismy je nowe, naprawde tanio... Narazie splacamy dopiero 3 lata.. To jest
                                nic... Im dluzej jest to mieszkanie splacane tym lepiej, bo jego wartosc
                                rosnie, wtedy jest sens je sprzedawac. W obecnej chwili po sprzedazy i podziale
                                kasy na dwie czesci kazda ze stron dostalaby po okolo 20 tys.. To nawet nie
                                starczy na wplate poczatkowa na malutka kawalerke...
                                2. ogolnei nie tyle utrzymuje ile tylko place za eksploatacje, czyli jezdze nim
                                3. mieszkanie jest w polowie moje.

                                Ja wiem, sytuacja jest paradoksalna.
                                • mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 14:52
                                  czyli podsumowując:
                                  1. powinien płacić alimenty
                                  2. powinien sam spłacać kredyt tak jak to robi teraz, bo ciebie nie stać
                                  3. jak kredyt będzie spłacony (lub w dużej mierze spłacony) po sprzedaży
                                  mieszkania powinien cię spłacić (twoją połowę) mimo że ty de facto nie
                                  przyłozyłaś się zbytnio do spłaty tego kredytu
                                  4. najlepiej gdyby jeszcze dorzucił do punktów 1-3 tysiąc złotych na paliwo do
                                  samochodu

                                  zgadza się?
                                  • madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:04
                                    Co do kredytu:: chce przewalutowac kredyt, po to by zmniejszc raty. Ale on nie
                                    jest tym zainteresowany ;-(
                                    Proponowalam rozne rozwiazania.

                                    Sorki, nie jestem w stanie utrzymywac mieszkania, ktore nalezy w polowie do
                                    niego (wg prawa powinien placic polowe czynszu na przyklad), utrzymywac
                                    dziecka... i jeszcze mu placic.. Moze na kolejna kochanke???

                                    No nile Panie.. Nie przesadzacie?/ ja iwem, ze kilak z was jest Macochami, ale
                                    czy az tak nie cierpicie tych bylych????
                                    • ajmj :) 19.10.05, 15:09
                                      Ja naprzykład nie niecierpię byłych, jesli już to tylko jedna byłąwink
                                      i nie zauwazyłam wogóle jakiejkolwiek nagonki na Ciebie. Wymiana poglądów
                                      odbywa się b. kulturalniesmile
                                      • ajmj Re: :) 19.10.05, 15:11
                                        I naprawdę Natasza napisała Ci juz chyba wszystko. A Ty rób jak uważasz, to
                                        przecież Twoje zyciesmile
                                    • diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:09
                                      Madziulec. Byłam w podobnej sytuacji i..
                                      1. załatwiłam sprawe alimentów
                                      2. załatwiłam sprawe mieszkania
                                      To da sie zrobić smile
                                      Musisz tylko zacząc koło tego chodzic , tak jak jest - jest żle. A jeśli jest
                                      wg. Ciebie Dobrze - to nie zmieniaj.
                                      Wszystko da sie zorganizowac i załatwic. Wydaje mi sie , ze Ty trzymasz sietego
                                      rozwiązania kurczowow.
                                      Posłuchaj na spokojnie zastanów sie czego tak naprawde chcesz. Co cchcesz
                                      osiągnąc. Proozmawiaj z adwokatem i znajdziecie jakieś wyjscie.

                                      • madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:18
                                        Nie, absolutnie nie twierdze, ze jest dobrze.
                                        Jest pasqdnei zle, jest wrecz fatalnie, bo on trzyma mnie w szachu wiedzac, ze
                                        na przyklad zalezy mi na samochodzie, bo ten samochod jest mi potrzebny po to,
                                        by wozic codziennie dziecko do dziadkow, bo gdzies musi przecywac, gdy ja
                                        pracuje.

                                        Oczywiscie, ze wszystko da sie zalatwic, ale ja mam wrazenie, ze jestem tak juz
                                        zastarszona i tak sie boej, ze sama jzu nie wiem...
                                        • diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:20
                                          To zamias nie wiem.
                                          1. Zbierz pieniądze na dobrego adwokata
                                          2. zastanów sie na wariantami rozwiązania tego
                                          3.omów je z adwokatem
                                          4. Przygotuj sie do rozmowy z eks- w razie czego sprawy w sądzie.
                                    • mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 15:13
                                      czynsz zalezy od ilości osób zgłoszonych w administracji spółdzielni lub
                                      wspolnoty. Jeśli są to 3 osoby (ty, on, dziecko) powinien płacić swoją część
                                      czynszu (lub wykreślić się skoro tam nie mieszka), jeśli są to 2 osoby (ty i
                                      dziecko) nie ma powodu dla których miałby ponosić ten koszt. Podobnie ty
                                      powinnaś spłacac połowe kredytu. Popieram nataszę - zastanów się co ci się
                                      bardziej opłaca - iść na udry czy się dogadać i wyluzować nieco z roszczeniami.
                                      Alimenty na dziecko - jak najbardziej za ale i rozwiązanie kwestii mieszkania
                                      również. Bo wygląda to z boku troche tak że masz pretensje, że musisz ponosić
                                      koszty eksploatacji czegoś co sama wyłącznie użytkujesz (samochód, mieszkanie).
                                      Nie przesadzasz trochę z tym apetytem?
                                      • madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:20
                                        W czynszu jest pewna kwota stala i pewna kwota zmiennna, rzeczywiscie zalezna
                                        od ilosci osob. Ta zmienna to zaliczka na zimna i ciepla wode, kwota na wywozke
                                        smieci i taki etam drobne ..
                                        Stala to stala kwota na zarzad, czynsz za metraz...

                                        I bez wzgledu na to czy sie mieszka czy nie - placisz czynszwink Mozesz nawet
                                        miec puste mieszkanie wink
                                        • mikawi Re: Dinna... 19.10.05, 15:23
                                          tiaaa, tylko on spłaca kredyt czego ty z kolei nie robisz. Wolisz rozwiązanie -
                                          płacicie oboje kredyt i czynsz po połowie?
                                          • madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:33
                                            Wole, ze placimy swoje zobowiazania po polowie, on placi alimenty i niech
                                            zabiera samochod. ja wtedy zalatwiam reszte zobowiazan wobec niego (czyli
                                            sprawy o znecanie i takie tam dalsze... ktore musze zalatwic i juz..).

                                            Ale wtedy sytuacja jest czysta i on mnie juz nie szantazuje, nie grozi mi, nie
                                            trzyma mnie w garsci...
                                    • diinna Re: Dinna... 19.10.05, 15:13
                                      Widzisz - jemu nie zależy na zmienjszeniu kosztu kresytu - na zmiane itd..
                                      Dopuki to jest współwłasnosc własciwe nic nie możęsz zrobic. Koszty duze i
                                      zamiast iśc na dziecko idą w mieszkanie.
                                      Zastanów sie.. złwaszcza ze mieszkanie tylko w połowie jest Twoje i możecie
                                      sie tak szarpać długo.
                                      Nie widze plusów tego układu. Za to widze wiele rzeczy które Was wzajemnie
                                      uzależniajaą od Siebie inie pozwola na własne planowanie zycia ( w tym i
                                      wydatków)
                                      • madziulec Re: Dinna... 19.10.05, 15:22
                                        Ja bylam w banku, pytalam co robic. Szukalam rozwiazania, by te raty
                                        zmniejszyc, bo chcialam placic polowe, bo myslalam, ze on bedzie sie dokaldal
                                        do oplat na dziecko. Ale koszty dziecka to nie tylko jedzenie - dziekco uzywa
                                        rowniez wode na przyklad..
                                        To sa koszty. Dziecko bylo w tym roku dwa razy na wakacjach.. Placilam ja...

                                        I wlasnie chodzi o to, ze mozna sie dogadac, a nie tylko obrazac i szantazowac,
                                        ze jak nie wycofam pozwu to on znow zrobi mi krzywde
                • julia.68 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 13:32
                  Ja apeluję: przestańmy pisać o kobietach, do których odeszli nasi partnerzy jak
                  o najgorszych wrogach, przyczynach, skutkach i bóg wie jakich potworach. Winni
                  są tylko i wyłącznie faceci, bo to oni mieli obowiązek lojalności w stosunku do
                  nas, a nie jakies obce kobiety. To oni nas zdradzili. Żaden facet nie da się
                  zaciągnąć siłą do łóżka i tym bardziej do USC. Musi chcieć.
    • agamagda Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:25
      W zyciu zawsze najlepsze są proste rozwiazania i proste ekonomiczne
      rozliczenia. Ponieważ, nie łączą Was juz żadne więzy uczuciowe, tylko wspólne
      dziecko i jakieś karkołomne rozliczenia finansowe - trzeba to uproscić i przede
      wszystkim uniezależnić się od ex - partnera.
      Powinnaś dążyć do tego, żeby odseparować się od niego ekonomicznie.
      To znaczy konkretnie stań sie niezależna finansowo, znajdując pracę.
      Mieszkanie, jeśli jest za duże i nie stać Cię na jego utrzymanie, a nie opłaca
      Ci się go sprzedawać - wynajęłabym i zamieszkała gdzieś bliżej miejsca, w które
      jezdzisz te 4.000 km miesiecznie (to daje 134 km dziennie światek, piatek i
      niedziela - bardzo duzo) - zaoszczędziłabyś na samochodzie i jego utrzymaniu.
      Jeśli chodzi o alimenty - to są pieniadze na utrzymanie dziecka. Przelicz, ile
      kosztowałoby Cię posiadanie samochodu (kredyt na kupno + ubezpieczenie +
      użytkowanie + ewentuantualne naprawy), do tego dodaj połowę kredytu, ale
      odejmij połowę czynszu i porównaj to z ewentualnymi alimentami.
      Przyznam Ci szczerze, że nigdy w życiu nie utrzymywałabym sytuacji zależności
      od mojego Ex męża.
      • madziulec Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:31
        Tez myslalam o wynajeciu tego mieszkania komus i zamieszkaniu gdzies blizej
        rodzicow i miejsca pracy. niestety wspolwlasciciel mieszkania powiedzial, ze
        jesli ja tam mieszkac nie bede to on sie wprowadza. I wtedy ja nie mam nic z
        tego, bo dodatkowo doplacam, bo musze wynajac mieszkanie (niestety Warszawa
        jest cholernie drogim miastem) - czyli place za utrzymanie dwoch mieszkan -
        czynsz i wynajecie jednego dla siebie i dziecka...
        Ja wiem, dla swietego spokoju to mozna wiele zrobic...
        Ale ja chyba az taka skora do poswiecen nie jestem.. niestety ;-(
        • agamagda Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 15:58
          Nie zgadzam się z Toba.
          Jeśli on się wprowadza to płaci Ci połowę sumy, jaką mogłabyś uzyskać za
          wynajem + pół kredytu + pół czynszu.
          Sytuacja w jakiej teraz się znajdujesz jest patowa.
          Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz
          przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec
          jego propozycja wcale nie jest bezsensowna.
          Jeżeli chcesz mieć jasną sytuacje i nie znajdować sie w pozycji "zależność"
          musisz uregulować sytuację finansową w prosty sposób.
          • mikawi Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:09
            czyli teraz madziulec powinna płacić jemu połowę sumy jaką on mógłby uzyskać z
            wynajmu+pół kredytu+pół czynszu; w zamian dostawac powinna alimenty wynoszące
            70% kosztów utrzymania dziecka (kredyt za mieszkanie się w to nie wlicza).

            W rzeczywistości madziulec płaci tylko czynsz - piszę 'tylko' bo wielkośc
            czynszu i raty kredytu ma zapewne dość znaczną dysproporcję. Nie dostaje jednak
            formalnie kasy na dziecko. Pytanie - czy alimenty które by dostawała byłaby
            większa niż koszty które wymieniłam w pierwszym akapicie, które powinna ponosić
            w zamian?
            • agamagda Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:38
              Napisałam
              "Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz
              przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec
              jego propozycja wcale nie jest bezsensowna"
              Mikawi, Ty znowu tutaj przyszłaś siać zamęt?
              Nudnawo w życiu?
              • mikawi Re: Najprostsze rozwiazanie 19.10.05, 16:42
                gdzie sieję zamęt twoim zdaniem? może w tym punkcie w którym się z toba
                zgadzam?

                > "Wg mojej oceny (ale zaznaczam, że nie znam konkrenych sum, które sama musisz
                > przeliczyc), on Ci wypłaca w naturze ekwiwalent alimentów na dziecko, wiec
                > jego propozycja wcale nie jest bezsensowna"

                bo jest to dokładnie to o czym i ja piszę. Siejesz zamęt? czy ja po prostu z
                założenia nie mam prawa pisac na tym forum? na szczęście decyduje o tym admin
    • maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 19.10.05, 17:11
      Ile facet łoży nie jest tak znowu trudne do oceny. Trochę logiki w to włożyć i
      będzie jak znalazł.

      1. facet daje na 1/2 czesć raty za mieszkanie (przypuśćmy 400 zł) + oddaje
      samochód u użytkowanie, sam zaś płąci rate leasingową (przypuśćmy kolejne 400
      zł). Gdyby tych pieniędzy nie płącił za madziulec, mógłby jej dać jako kwotę
      alimentów na dziecko, co nie byłoby małą kwotą (w założeniu że są to kwoty jak
      w nawiasach).

      Co zrobi facet jak madziulec poda go o alimenty. Przypuszczalnie : płać sama za
      mieszkanie, może samochód weźmie. Ale będzie musiał płącić alimenty + jedną
      drugą czynszu za mieszkanie, do którego będzie się mógł wprowadzić również z
      kochanką.

      Suma strat i zysków - do rozważenia.

        • diinna Za bardzo sie skupiacie... 20.10.05, 09:12
          Na tym czy dostanie tyle samo czy więcej.
          Dal mnie ważniejszy i bardziej konieczny do rozwiązania jest chory układ - Ale
          wg.mnie w którym ja ososbiście nie mogłabym żyć.
          Układ zależności od faceta - swego eks - który będzie taki chory układ
          wykorzystywał.
          łatwiej było by Im rozmawiać z w równych pozycji. To można jedynie osiągnąć
          1. Rozdzielnością i zamknięciem spraw majątkowych
          2. Ustaleniem alimentów.

          Obecnie facet płaci ratę za mieszkanie - jako alimenty - ale - w końcu to
          mieszkania jest jego - Wiec ma 2 w jednym i mieszkanie i zapłacone alimenty.

          Uważam , że sianie paranoicznego strachu ze straci itd. Jest przesadzone.
          Moja rada jest taka :
          1. Czy chce tkwić w takim układzie ze wszystkim jego konsekwencjami
          2. Jeśli nie
          • madziulec Dinna - dziekuje :-) 20.10.05, 10:00
            Zdaje sobie sprawe, ze zaleznosc finansowa trzeba zakonczyc. narazie nei mam
            pomyslu jak to zrobic, gdyz wszystkie proby rozmowy na ten temat sa jedynie
            monologiem - a przez monolog nic jeszcze na tym swiecie sie nie zalatwilo ;-(
            W takich momentach ja dostaje tzw. bialej goraczki, wczesniej sie awanturowalam,
            teraz po prostu zamykam w sobie i nic nie mowie. To niestety nie pomaga
            rozwiazac sprawy jako takiej.

            Co wiecej - rzeczywiscie - wyglada na to, ze wydaje mu sie, ze dajac mi samochod
            w uzytkowanie, na co nie ma zadnego dowodu, oplaca alimenty i swoj obowiazek
            alimnetacyjny wobec dziecka spelnil. Niestety nic bardziej mylnego. Koszt
            utrzymania tego samochodu spadl na mnie. Tak - on oplaca rate, ktora tak
            naprawde jest niewiele wyzsza od kosztu benzyny, ktory ja ponosze miesiac w
            miesiac. Ja dzieki temu tez mam wygode, bo nie musze rowniez moknac, ale nie
            moknie i nie marznie moje dziecko i dzieki temu jak pisalam kilkakrotnie w tym
            watku mozemy zdazyc na rehabilitacje, hipoterapie i dziecko jest mniej
            wymeczone, co akurat w jego przypadku jest dosc wazne.

            Zdaje sobie sprawe, ze cale zycie to ustawiczne "cos za cos" dlatego nie mam
            ochoty chandryczyc sie z ojcem dziecka. Ale tez nie chce, by on caly czas
            straszyl nas i by wydawalo mu sie, ze jego ojcostwo polega na sporadycznym
            odwiedzxaniu dziecka i kupieniu mu od czasu do czasu batonika.
            Dziwie sie, ze wiele z Was tego nie rozumie. Prawdziwy ojciec powienien byc przy
            dziecku, nie tylko wtedy, gdy jest ono zdrowe, ale takze gdy chore, powinien
            uczyc go swiata. Ja z ojcem dziecka podejmowalismy wspolnie decyzje o pojawieniu
            sie synka, razem czekalismy na jego urodziny, mam wiec prawo zadac teraz pomocy
            przy jego wychowaniu - moralnie jest to w porzadku. Tak mi sie wydaje.

            Co do rozmow z ojcem dziecka - probowalam wiele razy tlumaczyc, ze jedyna szansa
            dla nas to dogadac sie. Nie dlatego, ze mi sie nalezy, bo sie nic nie nalezy.
            Ale dlatego, ze dziecku sie nalezy, przede wszystkim nalezy sie mu spokojna i
            usmiechnieta i nie zastarszana co chwile tym, ze nie ma za co zyc, za co
            zaspokoic podstawowe potrzeby dziecka. matka, ktora zyje spokojnie, w miare
            normalnie, nie nad poziom. Po prostu normalnie.

            I wtedy wreszci emoj synek przestanie ssac kciuka, zacznie normalnie spac w nocy
            i przestanie moze przezywac kazda wizyte ojca.. Bo to nie on ja przezywa. To ja,
            a on jest antena moich odczuc. I na tym polega caly problem.
            • diinna Re: Dinna - dziekuje :-) 20.10.05, 10:10
              Madzilec - jedna uwaga . Ja wiem jaki powinien byc ojcie c- Ty wiesz - ale to
              nasz pom,ysłna ocjac. NIE ZMIENISZ JEGO JAKO OJCA. NIe wlacz o to. Niech bedzie
              takim ojcem jakim chce (wiem , ze czasem to doprowadza do pasji) ale nie
              zmienisz tego i nie walcz z tym.
              Bądz taka matak jaka chcesz byc i takim człowiekiem jakim chcesz być.

              O to walcz i o swego syna. Ale nie wlacz o ojca by stał sie innym. Powiem
              dalej , zostaw to synowi i zyciu. smile

              Wiem , to trudne, ale jak odpuscisz w tym temacie i zaakceptujesz rzeczywistośc
              jaka jest - poczujes z sie duzo lepiej ....i Twoje dziecko też.

              Próby rozmowy jak najbardziej - ale jesłi jej nie ma - czas przejśc do innych
              pomysłow irozwiazań - nie można czekac az druga strona zechce - bo on może
              nigdy nie zechce...
            • bozena225 Pomyśl o sobie 20.10.05, 10:24
              Madzilec, pomyśl wreszcie o sobie. Nie zasłaniaj sie potrzebami dziecka.
              Spróbuj sama zadecydować o sobie. Nie oczekuj, że ex-mąż podejmie za Ciebie
              decyzję na Twoją korzyść.
              Kiedy zaczniesz sama decydować, zobaczysz, Twoje dziecko odzyska wiarę w świat.
              Idź do prawnika i złóż pozew o takie alimenty, które wystarczą na ewntualny
              zakup małego samochodu i ratę kredytu mieszkaniowego. Ponadto, chyba możesz
              odsprzedać swój dług mieszkaniowy i niech ex się martwi, jeśli będzie je chciał
              mieć. Nie jesteś sama, tylko tak jakoś się uzależniłaś psychicznie.
              Pozdrawiam
        • maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 09:55
          POliczyłam jedynie to że płaci za Madziulec określoną kwotę. To, że płaci swoją
          czesć raty, to płąci na własny rachunek, i tego nie liczę.

          Układ nie wiem na ile dobry. Zależy od wielu okoliczności. ja mam wrażenie, że
          swoim postępowaniem daje znać, że robi coś dobrowolnie i z tego powodu
          Madziulec ma wycofać sprawę. Daje jej po prostu możłiwosć wyboru - albo po
          prostu kwota alimentów (bardziej policzalna dla większości), albo że będzie
          płacił w taki sposób jak dotychczas, a madzioulec tych kosztów po prostu nie
          będzie ponosiła. nie wiem na ile jest to stawianie w szachu. Może jaśniejszy
          będzie układ gdy madziulec postawi wszystko na ostrzu noża, ale tez nie
          liczyłabym na wyrozumiałość ze strony faceta w takiej sytuacji. MOże po prostu
          przestać płącić te raty i chcieć sprzedać mieszkanie i zabrać swój samochód.
          • diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 09:59
            Zamknięcie zależności finansowej - nie jest stawianiem sprawy na ostrzu noża-
            a jedynie dokończeniem czegośc co sie dawno zadżyło -rozpadu związku.
            Sprawą wg. mnie konieczna do rozpocżeciea zarówno samodzielnego zycia przez
            madziulec jak i partnerskich stosunków miedzy rodzicami.
            • diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:03
              Co do dobrowolności - ta sprawe nie trzeba rozstrzygac w sadzie.
              Możen aise dogadać. Byle obie stronycy chciały i możen podzielic irozdzielnośc
              przeprowadzic tez bez soądu. Jedno nie wyklucza drugiego - alimenty tez
              ustalić bez sądu spisaci i w częsc tez moga pozostawac w naturze ..

              Rozstrzygniecie zależnosci , zamkniceic ewspołnych spraw - nei zwiaznych z
              dzieckiem , ustalenie alimetów itd.. nie musi opierac sie o sąd - ale musi
              nastąpic jesli chce sie stanąc na własnych nogach
    • maxxi26 Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:09
      I to jest kwestia czy uda się tej zależności i powiązania wzajemnego uniknąć. Z
      racji wspólnie kupionego mieszkania Madziulec musi sobie odpowiedzieć na
      pytanie czy może zrezygnować z niego (pisała, ze pozostaną niewielkie kwoty po
      jego sprzedaży) i np przeprowadzić sie do rodziców. Oczywiście będzie maiała
      wówczas alimenty.
      • diinna Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:13
        Maxi - mylisz pojećia - nie ona bedzie miała alimenty - tylko dziecko bedzie
        miało alimety .
        Określona kwote ziwązna z jego potrzebmi.
        Maxi - nie wiem czemu widzisz tylko jedna drogę rozwiązania. Mysłe , ze jak
        madzilec uda sie do adwoktata - to dobry adwokta wskarze jej wiecej .
        • an-da Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 13:51
          po przeczytaniu wszystkich postów, myślę, że jednak potrzebna ci terapia, a nie
          sąd
          przeczytaj jeszcze raz wszystkie rady dziewczyn i swoje odpowiedzi - jasno
          widać, że nie chcesz nic zmieniać, bo nie widzisz dobrego wyjścia z sytuacji,
          a nie chcesz zobaczyć, bo wciąż masz więcej "zysków" z zachowania układu, niż z
          jego zmiany.
      • mikawi Re: ojciec kaze wycofac pozew o alimenty 20.10.05, 10:15
        albo sprzedać eksowi swoją część; bo szczerze mówiąc z taką współwłaśnością
        daleko nie zajadą - jedno może blokować drugie i tak w nieskończoność. A tak -
        madziulec dostanie kasę za swoją połowę, alimenty na dziecko i będzie
        uniezależniona od eksa. Skoro pracuje to może dostać kredyt + to co uzyska z
        rozliczenia z eksem - być może wystarczy żeby kupić mniejsze mieszkanie, za to
        bliżej miasta. No i będzię ono tylko jej.
          • natasza39 Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 11:37
            Z Twoich postów wynika jasno, że mylisz to co możesz osiągnąć na minimalnym
            poziomie od tego co wydaje Ci sie że byc powinno.
            W Twoich postach, w co drugim z nich, jest pisane "bo on jako ojciec
            powinien", "dla dziecka byłoby najlepiej gdyby on to czy tamto zrobił"
            Koniec z takim mysleniem!!!
            Jak nie przestaniesz tak myśleć to kaplica!
            Zacznij mysleć o tym jak sie w życiu ustawić aby Tobie było dobrze.
            To czy ex bedzie kiedyś, albo czy wogóle będzie dobrym ojcem od Ciebie nie
            zalezy.
            I bynajmniej Twoje żale na ten temat przekazywane mu w formie pretensji, choc
            nie mówię, że nie słusznych, w tym nie pomogą.
            Może on tez ma poczucie winy (tak myslę, bo jednak nie wypiał się totalnie i
            nie olał zupełnie, a to jest bardzo częste, wystarczy to forum poczytać),
            dlatego własnie ta jego agresja. Wyrzuty sumienia niektórzy własnie pod agresja
            i wybielaniem własnej osoby ukrywaja.
            Ja go nie usprawiedliwiam, żeby było jasne, ja tłumaczę co nim kieruje.
            A co kierowało Toba, że masz taki a nie inny układ?
            Po części napewno myslałaś, że wróci. Opamieta się i wróci, to jest ludzkie i
            takie babskie zarazem. Układ jaki masz: nierozwiazane sprawy własnosciowo-
            mieszkaniowe, te jego uzyczania samochodu po czesci pozory tego "bycia razem"
            na niby utrwalały.

            Musisz jednak o tym zapomnieć. Zycie toczy się dalej, biegnie do przodu, a
            wieczny stan tymczasowosci nikomu i niczemu nie słuzy.
            Moge Ci powiedziec co ja bym zrobiła, majac teraz po tych postach, pełniejszy
            obraz całej sytuacji.
            Otóż:
            1. Sprawa mieszkania. w takim układzie chyba bym zwariowała. Przeciez
            współwłasnosc mieszkania z kimś kto w tej chwili jest obcy jest prawnie i de
            facto tym samym jakbyśmy Ty i ja miały coś na współwałasnosc. To jest chore.
            Nie licz na to, że facet zapisze swoja częsc dziecku. Skup sie na tym co
            realne. Lepiej miec wróbla w garści, niz gołębia na dachu. Powiedz, że
            wyprowadzasz się z mieszkania bo Cie na nie nie stac. Za daleko do miasta i
            wogóle. Albo niech Cie spłaci, albo wynajmij komuś. To jest raz.
            2. Jak się przeprowadzisz, najlepiej byłoby teraz do rodziców, bo jak piszesz i
            tak Ci pomagaja przy dziecku, to samochód nie będzie Ci potrzebny. Zreszta, jak
            odliczysz koszty czynszu za mieszkanie i benzyny w tym nieszczesnym
            samochodzie, to stac cie bedzie na zakup czegos starszego, ale w niezlym
            stanie. Polecam malucha, mało pali i mozna za psie pieniadze kupiś, częsci
            tanie jak barszcz i naprawy te, a fotelik sie zmieści na tylnym siedzeniu.
            3. Wystap o alimenty z data wsteczna, tak jak pisały dziewczyny. Masz rachunki,
            zrób kalkulacje ile wydajesz na dziecko miesiecznie. Dolicz koszty opiekunki.
            Nawet matce możesz płacić. Nie ma takiego obowiazku zadna babka za darmo dzieci
            bawić, więc możesz nawet tutaj trochę "przykłamać".
            4. Nie wygrażaj się, nie mów jakie masz dowody na to ile zarabia. Trzymaj to w
            rekawie do końca. Zaskocz fgo w sadzie.
            5.Odzałuj na dobrego adwokata. Nie idź do sądu sama.
            6. Mniej emocji. Zacznij patrzec na niego jak na kogoś kto jest przeszłościa, a
            nie jak na kogoś, kto byc może jeszcze będzie.

            Powodzenia!
            natasza
            • madziulec Natasza... 20.10.05, 12:01
              Widzisz... Nie da sie oderwac tego, ze ja podchodze do wszystkiego tak, ze on
              powinien cos zrobic. Nie rozumiem, jak mozna zostawic dziecko i po prostu o nim
              nie pamietac.
              Kupienie mieszkania w warszawie to kwestia okolo 100.000 ( a tyl enie mam, tyle
              wlasnie wynosi kredyt, ktory mamy do splacenia, nawet jak on mnie spalci, to
              tez ja nie dam rady sobie kupic kawalerki, by z dzieckiem zamieszkac). u
              rodzicow nie da rady zamieszkac ;-(

              Ja wiem, moze Ci sie teraz wyda, ze bombarduje wszystkie pomysly. Ale ja chce
              pokojowo zalatwic problemy.. Tylko czy sie da???
              I chce juz swietego spokoju....
              • mikawi Re: Natasza... 20.10.05, 12:33
                ale przecież gdyby eks cię spłacił, miałabyś jakieś pieniądze na początek i
                mogłabyś wziąć kredyt na resztę, myślę że spokojnie kupiłabyś mieszkanie w wawie
                • madziulec Re: Natasza... 20.10.05, 12:36
                  Eks uwaza, ze nie musi mnie splacac. Poza tym nie wiem tak naprawde czy
                  powinien splacic 1/2 wartosci mieszkania czy 1/2 wartosci zaplaconego kredytu???

                  Co tak naprawde powinien????
                  • natasza39 Re: Natasza... 20.10.05, 15:03
                    madziulec napisała:

                    > Eks uwaza, ze nie musi mnie splacac. Poza tym nie wiem tak naprawde czy
                    > powinien splacic 1/2 wartosci mieszkania czy 1/2 wartosci zaplaconego
                    kredytu??
                    > ?
                    >
                    > Co tak naprawde powinien????
                    To co on POWINIEN wg ciebie, a co on MUSI wg prawa to dwie rózne rzczy.
                    Ty sie skup na tym co on musi, a nie co on wg ciebie powinien, bo za chwile on
                    Ci mówi co on UWAZA ze powinien i się kółko zamyka.
                    Ty jestes jednak niereformowalna z tymi swoimi życzeniami co byc powinno, a co
                    jest w rzeczywistości.

                    Wg mnie nie powinno byc na świecie głodnych dzieci, sierot, wojen i biedy.
                    Tyle tylko że świat ma to w dupie, więc przyjmij do wiadomości ze życzeniowym
                    podejsciem do świata nic się nie załatwia
                          • mikawi Re: Nie musi 20.10.05, 16:29
                            to nie chodzi o zniesienie współwłasnosci tylko o rozwiązanie waszej spółki
                            jako obcych osób które widnieją w akcie własności mieszkania. Możesz mu
                            zaproponować (a nie zażądać) sprzedaż swojej części mieszkania. Pytanie za ile
                            i jak się ma do tego kredyt (a zapewne ma się)? Moim zdaniem najlepiej byłoby
                            się pokusić o wycenę wartości rynkowej mieszkania, podzielenie na pół tej
                            kwoty, odjęcie od tej połowy twojej połowy kredytu jaka została do spłaty i to
                            co zostanie eks powinien ci zapłacić. Może źle rozumuję, niech mnie ktoś
                            poprawi.
            • ulkad Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 12:07
              Moze nei powinnam tu pisac, bo ani nie samodzielna, ani nie macocha, ale mam
              jedna uwage. Madziulec pisze, ze glównie chodiz o to, ze po pierwsze,
              mieszkanie obciazone kredytem jest niewiele warte, po drugie, ze mialo by
              stanowic jakies zabezpieczenie dla dziecka. I tu mi sie nasunela tak mysl - w
              tej chwili sprzedajac mieszkanie wychodzi sie na zero - przeciez nie straci na
              tym, tylko nie zarobi - jak rozumiem. A mieszkanie to takie zgnile jajo, ktore
              tylko czeka, ze wybuchnie. Po drugie, jak na razie ojciec wcale sie jakos nie
              pali do przepisywania mieszkania na dziecko, nie wiadomo, czy jak sie kiedys
              dorobi kolejnych dzieci, to czy mu sie zmieni, wiec z planów i tak moze nic nie
              wyjsc. Dziecko jest male, moze czas odciac sie od sprawy i od poczatku zaczac
              mu "zabezpieczac przyszlosc" nie ogladajac sie na ojca?
              • madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 12:35
                Tak czy inaczej - mieszkanie w polowie jest moje wiec polowa mieszkania zawsze
                na dziecko przejdzie, a polowa potem mieszkania, ktora obecnie nalezy do eksa
                bedzie stanowila kwestie dziedziczenia.
                Problem rzeczywiscie jesli eks zalozy nowa rodzine i bedzie mial zone i dzieci.
                nawet jesli w testamencie zapisze to mieszkanie na to konkretne dziecko to i
                tak nie ma to znaczenia.. I tak zachowek dla zony i ew. dzieci sie nalezy w
                wysokosci 10% masy spadkowej... niestety ;-(

                W tej chwili moze niejasno wyrazilam to, co chcialam powiedzie c- wchodzac do
                mieszkania - wlozylam 30.000 w wyposazenie go i oplaty rozne (w tym np. akt
                notarialny itp0. Gdyby mieszkanie zostalo sprzedane to po odliczeniu kosztu
                kredytu i oplat zwiazanych ze splata tego kredytu na kazdego z nas przypadaloby
                okolo 20.000. czyli jednak strata okolo 10.000. Czyli nawet nie odzyskalabym
                swoich pieniedzy.
                Nie ma mozliwosci wyjecia szaf ze scian, czy zdjecia uzywanych paneli
                podlogowych...
                Tu nie chodzi o moja pazernosc, ale kazdy miesiac splacania tego mieszkania
                powoduje, ze mozliwosc odzyskania moich wlozonych pieniedzy rosnie. I to jest
                dosc wazne, bo daje jakies zabezpieczenie czy tez mozliwosc rozpoczecia zycia
                na nowo
                • mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:02
                  ale zwróć uwagę że ty nie ponosiłaś dotąd kosztu spłaty tego kredytu, a to -
                  jak sama napisałaś jakieś 1300 m-cznie czyli na ciebie przypadałoby 650zł,
                  czyli w 15 miesiecy spłaty zwróciło ci się te 10000 a z tego co piszesz kredyt
                  jest spłacany od 3 lat więc jesteś i tak do przodu.
                  Wiesz, moim zdaniem to sama nie wiesz czego chcesz. Może inaczej - wiesz
                  doskonale - wyrwać jak najwięcej, a że nie bardzo wiesz jak to zrobić, miotasz
                  się i tkwisz w chorym układzie.
                  • madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:21
                    Hej, kto powiedzial, ze nie ponosilam?? Powiedzialma tylko, ze odkad sie
                    wyprowadzil - to jest od maja - placi za kredyt wink)) A to jest roznica wink))

                    Poza tym bylam za tym - proponowalam to mniej wiecej w lipcu,by przewalutowac
                    kredyt, a wtedy rata wynioslaby okolo 700 zl miesiecznie.. Obciazenie jak widac
                    nawet i na jedna osobe znacnzie mniejsze.
                • agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:16
                  Madziulec, tak naprawdę jedynym wyjściem z tej sytuacji jest to co wypunktowała
                  Natasza wyżej. Powiem brutalnie, rozpad rodziny niesie za sobą przykre
                  konsekwencje, nie tylko uczuciowe, ale i finansowe. Zle wybrałaś, nie ułożyło
                  się czy partner okazał się nie na poziomie, trudno stało się - trzeba zamknąć
                  ten rozdział.
                  Pozostając w tym układzie stacisz wiecej niż 10.000. Przede wszystkim, zawsze
                  nieuregulowane sytuacje mszczą sie w przyszłosci. Dostaniesz 20.000 to jest 20%
                  wymaganego przez większosć banków wkładu na mieszkanie. Jeśli nie stać Cię na
                  mieszkanie w samej Warszawie, kup coś pod Warszawa blizej, Miasta takie jak
                  Ursus (W-wa zresztą), Piastów są duzo tańsze, a mają świetny dojazd do centrum.
                  Zasądzą Ci alimenty, i będziesz w życiu startowała na nowo z czystą kartą.
                  PS. Przyznam Ci się, że gdy czytam twoje posty i argumenty jakie wynajdujesz
                  zeby pozostać w tym statusie quo nabieram wrażenia, że Tobie podoba się ta
                  sytuacja.
                  • madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:23
                    Piszesz, ze sa duzo tansze. Kupowalismy mieszkanie w 2001 roku, za metr
                    placilismy 2400 zl za metr.. Teraz takich cen nie ma. Najnizsze ceny to 3000 za
                    metr + VAT oczywiscie...
                    Czyli kupuje kawalerke 30 metrow (co mniejszych nie ma)...
                    I co? 100000 jak nic... Obled finansowy w oczach... Trzeba patrzec realnie -
                    kredytu w banku nie dostane, nie przy tych dochodach na dwie osoby ktore mam;-(
                    • mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:31
                      sprawdzałaś to w banku? bo twój dochód nie jest znowu taki mały żeby nie dostac
                      kredytu na małe mieszkanie. I zgodzę się z agamagdą - wygląda jakbys szukała na
                      siłę problemów tam gdzie ich nie ma żeby nic nie zmienić. Twoje życie.
                    • agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:42
                      Ceny mieszkań z Agencji Kubiak w Piastowie
                      Piastów północna część Piastowa 3 pokoje 73 m2 88000.00 PLN,
                      Piastów północna część Piastowa 73 m2 89000.00 PLN
                      Koszajec gm. Brwinów 2 pokoje 55 m2 78000.00
                      Ale masz rację, nie da rady. Szczególnie, jak się nie chce.
                      W takim razie, nie skarz się, że twój ex Cię szantażuje, bo on płaci faktycznie
                      wartość alimentów w użytkowaniu samochodu i w twojej części kredytu - Ty w
                      zamian utrzymujesz dziecko.
                      Układ, aczkolwiek dziwny i na dłuższą metę nie mogący się sprawdzic -
                      funkcjonuje, więc o co Ci chodzi? Ze nie masz i alimentów, i spłaty kredytu, i
                      użytkowania samochodu. Trudno, takie są realia, a nie inne.
                      Ja też bym chciała od Ex dostać nowego Merca w użytkowanie, ale ten sknerus nie
                      chce mi daćsmile
                        • mikawi Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:49
                          straszne po prostu... nie dość że musisz kupować benzynę do samochodu którym
                          jeździsz (kto to widział), to jeszcze jakiś przegląd czy naprawa od czasu do
                          czasu... słuchaj - a może eks do nówki merca powinien ci jeszcze dorzucić
                          szofera? pomyśl o tym koniecznie, bo tak to same problemy masz przez tego eksa,
                          mieszkanie kupił za drogie, samochód ci dał z problemami...
                      • madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 13:48
                        No i tez rozwalaja mnie dojazdy wink)))
                        Z Brwinowa 2 godziny wink Koszajec ?? Gdzie to jest?
                        Piastow, to samo, szczegolnie teraz, gdy remontuja l. jerozolimskie.
                        Oczywiscie, nawet i w warszawie mozesz znalezc mieszkanie za 300 tys, do
                        remontu wink

                        I ceny sa radosne, tylko pojedz i zobacz stan tych mieszkan wink Bo akurat ja
                        jestem troche w temacie szukania mieszkan i wiem, ze za darmo nie ma nic...

                        Po za tym - to ze wspanialomyslnie oddal samochod - kurcze - on ma drugi wink)))
                        • agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:03
                          Kotku, Dojazd jerozolimskimi Pruszków Warszawa 50 min.
                          Dojeżdzam z Komorowa, codziennie rano, więc wiem.
                          Mój mąż wsiada w WKD, bo mu wygodniej, jest w 30 min, w centrum.
                          PKP Piastów W-wa centrum 25 min.
                          Stan mieszkania, dodaj do ceny 5.000 na remont max.
                          Samochód dał Tobie w użytkowanie, czy ma drugi nie ma znaczenia, bo to jest
                          dziś obca dla Ciebie osoba, no i vice versa.
                          Madziulec, sorki, szukasz dziury w całym. Tobie nie chodzi o kasę, ani
                          alimenty, ani o dobro dziecka, po prostu nie skończyłaś żałoby po tamtym
                          zwiazku i na siłę szukasz kontaktu.
                          • madziulec Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:06
                            Jasne, tylko ja nie pracuje w Centrum , pracuje dokladnie na Siekierkach, jak
                            kominy stoja, po drodze, kolo Lazienek musze zostawic dziecko.
                            Wiec wszystko pieknie. Do centrum moze i 30 minut...

                            A kontakt.. powiem Ci - tak odchorowuje kazdy kontakt, ze rzygac mi sie chce i
                            nie mam zamiaru miec zadnych kontaktow i najchetniej niech znika z mojego
                            zycia, tak byloby najprosciej i nie mam ochoty, by wydzwanial...
                            • agamagda Re: Moje przemyslenia raz jeszcze.... 20.10.05, 14:20
                              Cóz, każdy jest kowalem swojego losu, nie ma sytuacji idealnej w życiu, tak jak
                              nie ma róży bez kolców. .
                              Organizacja życia samodzielnej mamy też przebiega, przez etap "organizacyjny"
                              tz. zmiany wszystkiego co do tej pory było dobre i zorganizowane na inne, nowe
                              inaczej. Niekoniecznie od razu sie udaje, niekoniecznie jest od razu lepiej.
                              Ale Ty też bedziesz musiała przejsć przez ten etap, bo życie toczy sie dalej,
                              twój Ex pozna jakąś Next, bedą mieli dzieci, Ty poznasz kogoś i te zadawnione
                              nie uregulowane sprawy wybuchną Ci w twarz.
                              Proponowałabym Ci, przez chwilę, nie wyszukiwać samych minusów w rozwiazaniach,
                              a spojrzec na plusy. I dojrzeć do zakończenia tamtego zwiazku.
                              Cieplutko Pzd AgaMagda
                        • leeya Madziulec... 20.10.05, 14:16
                          Tak troche czytalam Twoich postow. I tu i na samodzielnych rodzicach. I wiesz
                          co mnie uderzylo? Twoje nastawienie do exa i jego rodziny. Oni sa po prostu be
                          wedlug Ciebie. Moze i sa, ale to TWOJE emocje tak na prawde Cie wykanczaja.
                          Dziewczyno!! Zapomnij o tym, co FACET Ci zrobil, zamknij ten rozdzial, wykresl
                          go z TWOJEGO zycia. Juz z tej maki chleba nie bedzie, nie bedziecie razem!! I
                          dopiero przy takim nastawieniu analizuj sprawy ojciec-dziecko i sprawy
                          materialne. Emocje sa zlym doradca, a tym bardziej emocje porzuconej kobiety.
                          Wiem co mowie, sama musialam zamknac sprawy emocjonalnie, zeby zaczac dzialac
                          dla DOBRA DZIECKA. Takze w sferze finansowej czy materialnej. Ja tez nie
                          rozumiem facetow, ktorzy porzucaja wlasne dzieci. Ale tacy sa i wlasnie nam sie
                          trafili. Musimy byc silne i MADRE dla dzieci wlasnie. I dla siebie. Bo nasze
                          zycie nie konczy sie wraz z odejsciem faceta. Po prostu konczy sie jakis etap,
                          przed nami nastepne. A tkwienie w zlych emocjach i zalu niszczy TYLKO i
                          WYLACZNIE CIEBIE... I przenosisz to na dziecko. A ex?? Ma to w powazaniu. Jego
                          to nie dotyka. Co najwyzej ogranicza wizyty u dziecka, zeby tego nie odczuwac,
                          ale jak mniemam, jest to dla niego porownywalne z upierdliwa mucha. A dla
                          Ciebie? Kolejna przeplakana godzina, kolejny dol. I po co?? Na co???

                          Moja rada jest chyba ciut inna niz dziewczyn. Pogadaj z kims. Moze zafunduj
                          sobie wizyte u psychologa. Niech Ci pomoze wszystko na miejsce poukladac na
                          dzien dzisiejszy. Bo teraz sie miotasz.. Glownie ze swoimi emocjami.

                          Leeya

                          PS. Aha.. wszystkie rady, jakie dawaly Ci dziewczyny, szczegolnie natasza, sa
                          na prawde bardzo cenne i trafne. Ale wydaje mi sie, ze nie jestes w stanie na
                          razie do zadnego dzialania. Wlasnie przez emocje, ktore Toba targaja...
                          • madziulec Re: Madziulec... 20.10.05, 14:35
                            Widzisz.. Moje zycie kreci sie wokol dziecka, mojego dziecka.
                            Niczyje zycie nie kreci sie wokol tego dziecka tak jak moje. Nikogo to dziecko
                            nie obchodzi, mimo oczywiscie chrzanienia na prawo i lewo jak to bardzo zalezy
                            na dziecku (cholera, rodzina eksa tak opowiadala, ze najwazniejszy Michas i
                            co?? nawet nei zadzwonia by zapytac co u niego... nie przyjada by go zobaczyc..
                            ostatni raz widzieli go w czerwcu... tak samo ojciec.. dziecko chore, a on ..
                            no tak kocha, najbardziej w swiecie, ale.. jest na urlopie, wiec nie
                            przyjedzie.. co prawda powiedzial, ze bedzie jezdzil na rehabilitacje, ale mu
                            zabroniono...). I co? Zostaje ja sama. Z dzieckiem, problemami jak to wszystko
                            zorganizowac.
                            Teraz na przyklad moja mam wyjezdza na 3 tygodnie do sanatorium i kto musi sie
                            malym zajac? JA. Bo oczywiscie tatusiek znow sie wypial. Jak zwykle. Bo on tak
                            kocha dziecko, bo to milosc jego zycia...
                            I czy to wazne co on ma do mnie? Nie. Bo wszystkie jego gesty sa na pokaz! Bo
                            trzeba pokazac czasem jak to bardzo sie dzieckiem zajmujemy.. i czasem
                            przychodzimy codziennie, po czym jak nam sie nie chce to znikamy na 3
                            tygodnie... Bo "jestem zmeczony i che po pracy odpoczac".
                            Tylko to ja sie dzieckiem zajmuje. Czy ja nigdy nie mam prawa do odpoczynku?
                            Nie.
                            I juz byly efekty - wypadek samochodowy. Na szczescie jechalam bez dziecka i na
                            szczescie na parkingu. Maly byl chory i wstawalam 6 razy w ciagu nocy... Ale
                            tatusiek woli sie bawic, woli na gokartyy chodzic, w tenisika grac, wyjezdzac
                            na Mazurki... Bo to jest swietna zabawa Piotrusia Pana, duzego dziecka....
                            Tak, jestem wsciekala - bo jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym i wygadywac
                            takie bzdury, ktore nijak sie kupy nei trzymaja????!!!!
                            NIjak.
                            Po co dziecku kolejna zabawka, ktora si enie bawi. Dziecku potrzebna obecnosc
                            ojca. ja, gdy ojciec przychodzi wychodze do drugiego pokoju. I co? Za chwilke
                            oni obaj wlaza... Nawet chwilki nei mam dla siebie. Nie moge wyjsc z domu, bo
                            nigdy nei wiadomo, kiedy eks bedzie musial wyjsc...

                            Paranoja. Jasne, jedyne to wyjechac, daleko.....

                            Rady.. Wiem, ze sa cenne...
                            Do psychologa chodzilam....
                            • natasza39 Re: Madziulec... 20.10.05, 15:04
                              Jak mniemam z tego opisu jestes nieszczesliwa i On ma ci za to zapłacić.
                              Zapomnij kochana. Zaden facet tego nie robi.

                              acha i nie mów nam matkom o tych nieprzespanych ncach bo kazda wie jak to jest
                              niestety
                              • madziulec Re: Madziulec... 20.10.05, 15:11
                                Nie skarze si ena to. Po prostu tylko napisalam. Zreszt anie zostalam samotna
                                matka na wlasna prosbe. Nie kalkulowalam tego. I tyle.
                                Taka jest prawda.
                                Podejmujac decyzje o dziecku podejlam ja dlatego, ze byl przy mnie facet, z
                                ktorym p[odjelismy te decyzje wspolnie, z ktorym bylam zwiazana, z ktorym
                                mialam wziac slub...
                                Stad pewne kroki, decyzje i juz.
                                • julia.68 Re: Madziulec... 20.10.05, 17:03
                                  Natasza ma rację.
                                  Oddaj mu samochód i wyprowadź się z tego mieszkania. Wtedy on też będzie miał
                                  kłopot. I najważniejsze - nie będzie mógł Cie szntażować, po prostu pokażesz
                                  mu, gdzie mieszkanie oraz merca razem z kierowcą może sobie wsadzić.
                                  Ja wiem jak trudno zrezygnowac z komfortu - ale można się przyzwyczaić, znam to
                                  z autopsjismile Jeżdżę do pracy 35 km komunikacją miejską, + 5 km dziennie
                                  piechotą, dźwigam siatki, a czasami daję zarobić taksówkarzom - w sumie opłaca
                                  się. Jestem dotleniona, chudsza i mam niezłą kondycję bez siłowni i stepu.
                                  • madziulec Re: Madziulec... 21.10.05, 08:25
                                    Tez bym nie miala nic przeciwko wink Pasowaloby mi to jak nmic - autobus mam
                                    ogolnie spod domu, tylko wiesz, z poltorarocznym dzieckiem, ktore jest ciagle
                                    wozone a to do lekarzy,a to na rehabilitacje.. troche trudniej ;-(
                                    Ja wiem, wy kobiety dajecie rade.
                                    ja kurde nie dam.. Bo jestem beznadziejna
                            • leeya Re: Madziulec... 20.10.05, 18:32
                              Madzia, Zabko, musisz cos zrozumiec. Twoje plany, marzenia, wszystko co sie
                              laczylo z tym konkretnie facetem jest juz nieaktualne. I nigdy nie bedzie
                              aktualne. Kiedy przyjmiesz to do wiadomosci, pogodzisz sie z tym, bedzie Ci
                              latwiej. Takie odciecie pepowiny. Dziewczyno, na prawde nie ma co tkwic w
                              przeszlosci!! Bo to przyszlosc jest wazna, Twoja i synka, a nie przeszlosc.
                              Jedno wiem, mi jest o wiele latwiej, kiedy wyrzucilam exa z mojego ukladu
                              emocjonalnegosmile Glupie okreslenie?? Ja, jak to umysl scisly, musialam sobie
                              wytlumaczyc pewne rzeczy. I znalesc sposob wizualizacji tego, co czuje. Wiec
                              wywalilam z mojej ukladanki wszystkie klocki z napisem "ex". I nagle ukladanka
                              zaczela sie ladnie ukladac. Ale to moj sposobsmile Nie wiem, jaki jest TWOJ
                              sposob, sama musisz go odnalesc.

                              A co do gestow na pokaz, zachowania ex, planowania czy nieplanowania bycia
                              samotna matka... A czy myslisz, ze ja planowalam samotne macierzynstwo?? Czy ja
                              planowalam, ze zachoruje?? Nie. Tak samo jak tysiace kobiet. Mowisz o wypadku,
                              nieprzespanych nocach, wstawaniu do dziecka.. Madzia, u mnie jest odwrotnie, to
                              ja jestem chora. Co tydzien kroplowka, po ktorej rzygam jak kot, goraczka przez
                              dwa dni, ciagle oslabienie, brak apetytu. Waze teraz 52 kilo, mam wzrostu 174,
                              zaczely mi wypadac wlosy, organizm jest tak obciazony chemia, ze nie moze sie
                              juz samodzielnie oczyszczac, wiec dodatkowe tabletki i tak w kolko. I tez
                              jestem sama z Kuleczka. A Kulka ma rok i miesiac. Pamietasz, jak to jest z
                              takim szkrabem? Wszedzie jej pelno, nie jest w jednym miejscu dluzej niz 5
                              sekund, ciagle w ruchu, ciagle aktywna. I ja musze za nia nadazyc!! Do tego
                              praca po 8 godzin dziennie. I ojciec tez ma to w powazaniu. Tez gesty na pokaz,
                              tez deklaracje, a jak co do czego dochodzi to 0 pomocy ponad to, co robi. I nic
                              na to nie poradze. Nie prosze, bo znam z gory odpowiedz. Czasem tez mam ochote
                              wyc, krzyczec, plakac. Ale czy to cos da? Najwyzej opuchniete oczy nastepnego
                              dnia. Jestem sama z dzieckiem i nic tego nie zmieni. Jej ojciec nie bedzie juz
                              ze mna, nie bedziemy tworzyc rodziny. Podeszlam do tego realnie, bez emocji i
                              jest lepiej. Mam sile na usmiech, na zabawe z Kulka. Nie bede walczyla z nim,
                              mscila sie, dowala mu dostepnymi nawet metodami. Bo juz zupelnie by mnie to
                              wykonczylo. I psychicznie i fizycznie. A na to nie moge sobie pozwolic, ze
                              wzgledu na Kulke wlasnie.

                              Leeya
                              • natasza39 och leeya, leeya... 20.10.05, 19:58
                                Czekałam własnie kiedy to napiszesz.
                                Bo głupio było madziulcowi napisać, że nidgy nie jest tak źle, żeby nie mogło
                                byc gorzej.
                                Ale do tego trzeba dojrzeć i mieć no jak jej tam.... klasę.
                                A wtedy nawet po latach mozna spojrzeć w lusterko i nie pluć sobie w odbicie.
                                I piszę to właśnie dlatego, że też kidyś, przez krótką chwile było mi tak
                                bardzo siebie żal.
                                Ale co przyszłoby mi z tego użalania?
                                Nic. Nie rozwiązałabym swoich spraw, nie zamkneła przeszłości i nie zyła pełną
                                piersią tak jak teraz.

                                I ciesz się madziulec, że sama jesteś zdrowa.
                                Jak sama widzisz z dnia na dzień dziecko coraz zdrowsze i praca nad nim
                                przynosi porządane efekty.

                                A domy, mieszkania, samochody....
                                Mozna tego nie mieć i być szczesliwym, można mieć i byc nieszczęśliwym
                                (poczytaj post karoliny "samotna mama").
                                Najwazniejsze jest zdrowie, godność własna i pogodzenie sie z
                                rzeczywistościa.
                                • madziulec Re: och leeya, leeya... 21.10.05, 08:30
                                  No wlasnie wink Nataszko wink

                                  Jestem po usztywnieniu kregoslupa, czekam na druga operacje kregoslupa.
                                  Mam padaczke.
                                  Nie, nie jestem zdrowa wink

                                  I sie nie uzalam specjalnie nad soba, bo.. wierz mi, ale niezbyt mam na to
                                  czas. Powinnam (podkreslam) si enie denerwowac, dosypiac w nocy, gdyz tylko
                                  takie zachowanie moze zabezpieczyc brak atakow. jesli nie dosypiam, denerwuje
                                  sie moge miec ataki. Mieszkam sama z poltorarocznym dzieckiem. Kto pomoze???
                                  NIKT wink
                                  A moze TY????
                                  Nie. I nikt nie pomoze - wlasnie na tym polega caly problem.
                                  A tatusiek doskonale wie co mi jest. I wisi mu to, nawet traktujac mnie jak
                                  nianke do dziecka - powinno mu zalezec na dobrym stanie zdrowia tej oto nianki.