sprawa o paszport - jakie argumenty?

19.10.05, 11:32
Witajcie,
Za kilka dni mam sprawę o paszport dla Synka (wniesiona przeze mnie).
Poradźcie proszę, jakie przedstawić argumenty, co mówić, żeby przekonać sąd,
że powinien wydać taką zgodę?
Ojciec dziecka niby mówi, że nie ma nic przeciwko, ale to tylko słowa, od 4
miesięcy,proszony przeze mnie o zgodę, nie robi nic, aby podpisać dokumenty
paszportowe i ironicznie pyta: "jakież to niby dobro wynika z tego, ze
dziecko będzie mogło podróżować?", chęć wyrobienia paszportu dla Synka
nazywa "pospolitą rozryką matki" - mam to na piśmie.
Poradźcie, proszę - co mówić w sądzie!
Dziękuję!
Utila
    • bsl Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 19.10.05, 11:43
      mnie tez czeka taka sprawa
      2 dzieci ma paszporty najmlodszy nie bo juz tata z nami nie mieszka i nie chce
      podpisac wniosku na paszport no chyba ze oddam mu paszpory dziewczynek , hehehe
      każdy m prawo do posiadania paszportu , powiedz w sądzie ze nie zamierzasz z
      dzieckiem wyjechać za granicę na stałe i pozbawiac syna kontaktu z ojcem ,
      chcesz tylko zeby syn miał możliwość wyjazdu w celach turystycznych z Tobą
      nie powinnaś mieć problemów z tym
    • burza4 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 19.10.05, 18:27
      wystarczy, że powiesz że chcesz mieć możliwość wyjazdu na wakacje - i już.
      Wiele tu nie trzeba argumentować, nie znam przypadku, żeby sąd taki wniosek
      odrzucił jeśli matka nie planuje wyjazdu na stałe a jedynie turystycznie.

      Daj Boże żeby tatuś w sądzie przytoczył te same argumenty, sam się pogrążysmile
      • utila1 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 21.10.05, 16:11
        Dzięki, dziewczyny, tylko - jestem pewna, że pan "tata" będzie starał się
        przekonać sąd, że ja właśnie chcę wyjechać na stałe za granicę - co jest
        totalnym absurdem. Chciałabym po prostu mieć możliwość zabrać Synka gdzieś nad
        ciepłe morze, na wakacje, to wszystko. Mam dobrą pracę i nigdzie nie zamierzam
        uciekać.
        Czy sąd może dać wiarę takim pomówieniom?
        Zamierzam też przedstawić w sądzie list napisany przez "pana tatę", gdzie pisze
        do mnie, że "gram dzieckiem" prosząc go o zgodę na paszport i temu podobne
        kurioza. "Pan tata" nakazał mi również, abym mu przedstawiła zaświadczenia
        lekarskie od wszystkich lekarzy, do których chodzę z Synkiem (pediatra,
        alergolog), z potwierdzeniem, że lekarze nie widzą przeciwskazań do
        podróżowania.
        Dla mnie to absurdalne. Czy sąd może poprzeć takie żądania ?
        Dodam, że poza tym, "pan tata" nie interesuje się losami i zdrowiem swojego
        syna, a o alergologu dowiedział się na sprawie alimentacyjnej, na którą
        przyniosłam zaświadczenie o alergii.
        Utila
        • ann17 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 21.10.05, 20:32
          cześć, nie napisałaś, ile synek ma lat. ale może po prostu w sądzie argumentuj,
          że w Polsce to jest całkowite normalne, że jezeli rodziców na to stać, to
          dzieci mogą jeździć na wakacje również za granicę, (np do ciepłych krajów) i że
          blokowanie waszemu synkowi tej możliwości, to działanie na jego szkodę.
          jeżeli możesz przekonująco uzasadnic, ze nie zamierzasz wyjechac na stale,
          tylko chodzi o czasowy wyjazdy (Wakacje, wycieczki, poznawanie swiata, UE,
          itp), że nie zamierzasz wyjechac na stale (bo masz dobrą prace, syn i ty -
          rodzinę, dom) - tym lepiej.
          nie boj sie.
          masz takie same prawa jak ojciec dziecka. nie daj sie zastraszyć.
    • delfinek11 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 21.10.05, 15:55
      A powiedzcie, jeśli chcę wyjechać z dziećmi na stałe, mam szanse na paszporty?
      Ojciec nie widuje dzieci w ogóle (nie ma na to ochoty), ma przyznane kontakty w
      ferie zimowe i wakacje, oczywiście nie widzę przeszkód do spotykania się.
      Ja tutaj nie mam pracy, mieszkania, ani żadnych szans na cokolwiek.
      Nie chce kłamać przed sądem co do czasu i celu wyjazdu, bo to bez sensu.
      • julia.68 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? 21.10.05, 16:08
        Nie mam doświadczenia, ale wydaje mi się, że skoro dzieci są "przy matce" to
        dotyczy to nawet Honolulu.
    • utila1 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? - POMOCY! 26.10.05, 11:45
      Dziewczyny.
      Właśnie otrzymałam odpowiedź "pana taty" na mój wniosek o paszport. Wyczytałam
      w nim, że jestem nieodpowiedzialną matką, narażającą dziecko na
      niebezpieczeństwo, nie dbającą o dziecko, nie prowadzającą go do lekarzy,
      zaniedbującą dziecko itd. Pan tata wnioskuje też o przeprowadzenie dowodu z
      historii przebiegu alergii mojego Synka chcąc dowieść, że ta alergia jest
      nadzwyczaj ciężka i nie pozwala na wyjazd do innego kraju. Pan tata oskarża
      mnie, że zaniedbuję dziecko i narażam jego zdrowie, bo nie chodzę do
      alergologa - zaznaczam, że nie odwiedzam alergologa od dawna, ponieważ Mały
      wyrósł z alergii dawno temu (o czym pan tata nie ma zielonego pojęcia) i nie
      widzę potrzeby odwiedzania alergologa. Pan tata wnioskuje o "oddalenie wniosku
      jako że jest on przedwczesny". Ponadto, pan tata pisze, iż odwiedził 2 miesiące
      temu rzeczonego alergologa, który potwierdził, że wyjazd zagraniczny jest dla
      dziecka bardzo niebezpieczny i niewskazany! (po prostu nie wierzę w to i na
      pewno to sprawdzE!).
      Dziewczyny, czy ja śnię? Czy ja teraz mam się z tego wszystkiego tłumaczyć
      przed sądem? Przecież to kuriozum!
      Pomocy!
      Nadmienię, że pan tata przez 10 miesięcy od naszego rozstania nawet nie
      zająknął się na temat Synka, a od czasu rozprawy alimentacyjnej widzi Go raz na
      miesiąc przez 3 godziny, poza tym - zero kontaktów, zainteresowania,
      jakiegokolwiek prezentu, po prostu nic.
      Ja chyba zwariuję!
      Utila
      • burza4 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? - POMOCY 26.10.05, 12:31
        bez histeriismile, nie wariuj, szkoda twoich nerwów, psy szczekają - karawana
        idzie dalej. Idź do alergologa, poproś na piśmie o opinię, że w związku z
        cofnięciem się objawów alergii dalsze leczenie nie jest konieczne, itd. Swoją
        drogą - ciekawe, że facet wie o którego alergologa chodzi, a nie wie, że mały z
        alergii wyrósł?

        Bywająca na tym forum Chalsia ma wyjątkowo alergiczne dziecko (i to w szerokim
        spectrum - i wziewnie, i jedzeniowo), a jednak na wakacje zagraniczne jeździ, i
        problemów nie ma. Skoro wg taty dziecko powinno żyć w namiocie tlenowym, to
        zasugeruj mu, ze koszty utrzymania takiego osobnika będą szalenie wysokie i
        będzie musial się liczyć z koniecznością płacenia wysokich alimentówsmile.

        Wyjazd zagraniczny jest niewskazany bez względu na miejsce - nawet w zimie na
        Słowację - cóż za bzdura. Zresztą - powoływanie się na to że WSZĘDZIE poza
        Polską jest o wiele więcej groźnych alergenów jest po prostu śmieszne, równie
        dobrze mógłby domagać się żebyś nie jeździła z dzieckiem w ogóle nigdzie, bo na
        polskiej wsi jest od groma pyłków traw i zbóż.

        przypominam, że przedmiotem sprawy o wydanie paszportu NIE JEST stwierdzenie,
        czy jesteś dobrą matką, a jedynie to, czy mozliwość wyjazdu za granicę służy
        dziecku. A służy, bo poszerza horyzonty, a z pewnością nie szkodzi. A facet
        będzie wypisywał bzdury, olej go i rób swoje.
        • utila1 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? - POMOCY 26.10.05, 12:49
          Dzięki, choć wcale mnie to nie uspokaja.
          Pan tata o alergologu dowiedział się dopiero na sprawie aliment., gdy
          przyniosłam zaświadczenie o alergii Synka. StAd wie, że Synek w ogóle był u
          alergologa. Natomiast nie ma zielonego pojęcia, dlaczego był i jak w ogóle ta
          alergia wyglądała. Ale używa teraz tego argumentu, żeby wynaleźć przeszkody i
          udowodnić, że jestem złą mamą. Gdyby wiedział, u jakich innych lekarzy byliśmy,
          oskarżałby mnie o lekceważenie innych potencjalnych chorób Synka.
          Na marginesie - na sprawie alimentacyjnej pan tata robił wszystko, aby
          zmniejszyć kwotę alimentów, zrobił nawet z siebie psychicznie chorego -
          przynosił zaświadczenia, że się leczy, bierze psychotropy itd. po to aby
          przekonać sąd, że depresja nie pozwala mu podjąć pracy, i pytał sąd jakież to
          ja planuję ogromne wydatki na dziecko, że on będzie musiał dawać "aż" 200 zł
          miesięcznie ....
          Boję się tej rozprawy, pan tata to na prawdę psychol, mogłabym tu dużo jeszcze
          takich kwiatków ....
          U.
          • burza4 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? - POMOCY 26.10.05, 13:56
            utila1 napisała:

            > Dzięki, choć wcale mnie to nie uspokaja.
            > Pan tata o alergologu dowiedział się dopiero na sprawie aliment., gdy
            > przyniosłam zaświadczenie o alergii Synka. StAd wie, że Synek w ogóle był u
            > alergologa. Natomiast nie ma zielonego pojęcia, dlaczego był i jak w ogóle ta
            > alergia wyglądała. Ale używa teraz tego argumentu, żeby wynaleźć przeszkody i
            > udowodnić, że jestem złą mamą. Gdyby wiedział, u jakich innych lekarzy
            byliśmy, oskarżałby mnie o lekceważenie innych potencjalnych chorób Synka.

            Rozumiem twoje ciśnienie, ale tak naprawdę nie to jest przedmiotem sprawy,
            czego on zdaje się nie rozumie. Sprawia o wydanie paszportu nie jest miejscem
            na dywagacje czy jesteś dobrą matką, a sądy nie lubią ględzenia nie na temat,
            więc prędzej zirytuje sędzinę niż coś wskóra.

            > Na marginesie - na sprawie alimentacyjnej pan tata robił wszystko, aby
            > zmniejszyć kwotę alimentów, zrobił nawet z siebie psychicznie chorego -
            > przynosił zaświadczenia, że się leczy, bierze psychotropy itd. po to aby
            > przekonać sąd, że depresja nie pozwala mu podjąć pracy, i pytał sąd jakież to
            > ja planuję ogromne wydatki na dziecko, że on będzie musiał dawać "aż" 200 zł
            > miesięcznie ....

            Zagraj w drugą stronę - skoro tak, to przywołaj te jego oświadczenia o chorobie
            psychicznej - jako dowód że ma skrzywioną osobowość i zachwiane postrzeganie
            świata. Każdy miecz ma dwa końce. Daj mu gadać i nie przejmuj się aż tak
            bardzo - w końcu naprawdę nie spotkałam się na forum z historią gdzie
            odmówiliby matce paszportu kiedy chce wyjechać z dzieckiem na wakacje. A że
            facet bruździ - trudno, wredny jest to będzie bruździł, tylko co mu z tego?
            • utila1 Re: sprawa o paszport - jakie argumenty? - POMOCY 26.10.05, 14:17
              Hmmm... Co mu z tego? CZYSTA SATYSFAKCJA, i świadomość, że może przekreślić
              moje plany, że się martwię i że takie argumenty mnie dobijają. Wiem sama, jak
              bardzo kocham Synka i jak bardzo jesteśmy związani ze sobą i robię wszystko,
              aby jak najlepiej o Niego dbać, i argumenty, że jestem złą matką są dla mnie
              okrutne. I ta świadmomość bardzo podoba się panu tacie.
              O jego skrzywieniu psychicznym już napisałam we wniosku, ale to nie jest jedyna
              taka sprawa w sądzie i komisariacie z tym facetem, znam jego postępowanie,
              zazwyczaj kończy się na tym, że sprawy są oddalane, ponieważ obie strony mówią
              co innego i sąd czy prokuratura nie jest w stanie dojść, kto mówi prawdę.
              U.
Pełna wersja