"macocha", która zabrania......

01.11.05, 13:49
hej
mam delikatne pytanie...
czy jest moze wsród Was taka, która przezyła taką sytuacje. mój były własnie
się ożenił z kobietą, o której sam mi kiedyś (chyba w przypływie dziwnych
emocji) powiedział, ze oNa nie do końca akceptuje jego Dziecko i
prawdopodobnie postawi go przed wyborem. skoro wzieli ślub to chyba
wybrał....bo ni epojawia sie od bardzo dawna, a wczesniej bywał regularnie.

i widze, ze to jednak jest słaby facet, którym musi ktoś kierować( ja
najwyraźniej się nie nadawałamsmilesmilesmilesmile
chodzi mi o to, czy któraś z Was ma taką sytuację. kobieta jest negatywnie i
do mnie i o dziecka nastawiona. boję się, ze moga być z tego problemy.

i.
    • pelagaa Re: "macocha", która zabrania...... 01.11.05, 15:33
      Myle, ze moj ex tez jest na takim "recznym sterowaniu". Odkad urodzilo mu sie
      dziecko z nowego zwiazku, przestal widywac mojego syna.
      Ja nic z tym nie robie. Nie zabranialam, namawiac nie bede, czas namawiania mam
      daleko za soba, widze teraz, ze nie bylo warto. Do milosci zmusic sie nie da.
      • baby111 Re: "macocha", która zabrania...... 01.11.05, 21:53
        hej

        ja również juz dawno przestałam zachęcac, bo zawsze odbierał to jako atak na
        swoją osobe. tak jak napisałaś do miłości się nie zmusi. ale najbardziej mnie
        smieszyło to, co kiedys przy okazji wizyty powiedział Ex do opiekunki Synka, że
        on to nawiaze z nim kontakt, jak Mały skończy siedem latsmilesmilesmile i smieszne i
        żałosne jednocześnie.

        ja się tylko boje, że kiedys bedzie chciał zabrac do nich Synka i jak ja to
        przezyję mając świadomość, ze KObieta jest źle nastawiona.
        i.
        • be.em Re: "macocha", która zabrania...... 02.11.05, 12:20
          Niestety next bywają zazdrosne o dzieci z poprzedniego związku. Dziwne, ale tak
          jest. Niby dopuszczają fakt, że ich mężczyzna był żonaty (to tak istotne, jak
          fakt, że miało się narzeczoną w przedszkolusmile, ale dziecko... hmmm to już jest
          żywy, kłujący w oczy dowód, że z ex też się kochał na podlodze namiętniesmile)) Że
          łączy ich coś, na co next nie ma wpływu...
          Wiem, bo sama jestem drugą zonąsmile)) Mamy wspólne dziecko, mamy dziecko męża z
          pierwszego małżeństwa i pamiętam jakie emocje mi towarzyszyły na samym
          początku, ale... chyba nie jestem zmorą i koszmarem, bo młodego lubię, bywa u
          nas co dwa tygodnie, spędza swięta i wakacje, strasznie się kochają z moim
          synem i nigdy bym go nie skrzywdziła..
          Owszem nerwy kiedys były, ale raczej przeciw ex niż dziecku.
          Może jednak u Was też coś drgnie i się zmieni? Życzę Ci tego, bo szkoda, żeby
          dziecko traciło kontakt z Tatą, no chyba, że Tata ma go w nosie. To wówczas
          chyba lepszy żaden Tata niż byle jaki.
          Pozdrawiam,
    • pom Re: "macocha", która zabrania...... 03.11.05, 00:24
      Stawianie faceta pod sciana to najgorszy z możliwych warianów na życie. Nie
      tylko dla dziecka ale i dla samej pary, która udaje, że tego dziecka z
      poprzedniego związku nie ma.
      Ono jest, czy sie to neksi podoba czy nie. Ten skrajny egoizm kobiety i
      wygodnictwo faceta (bo tak to odbieram) kiedyś odbije im sie niezłą czkawką.
      Dużo też zalezy na ile facet jest związany z dzieckiem. Jeśli jest, to ten
      nacisk eksi będzie ciazył cieniem na ich związku i będzie zarzewiem wielu kłótni
      i niewypowiedzianych pretensji. Jeśli Mu nie zależy - cóż, do miłości zmusić się
      nie da ale do alimentów i owszem.
      Sama jestem macochą dla dwóch chłopców i szczerze mówiąc kompletnie nie pojmuję,
      jak skrajną egoistką być trzeba aby dzieci pozbawiać kontaktu z ojcem dla
      własnej wygody.
      Niech sie Twoja eksia nie łudzi, że temat dziecka nie wypłynie prędzej czy
      później - przyjdzie taki czas, że ojciec będzie szukał kontaktu z synem -
      matura, ślub, czekanie na wnuki. Potem starośc, niedołężność... wówczas rodzice
      często sobie przypominają o dzieciach. I eksia zobaczy jak jej małżonek traci
      głowę dla wnuka, który jej wnukiem nie jest.
      • dyrgosia Re: "macocha", która zabrania...... 03.11.05, 07:55
        Akurat za to jestem wdzięczna obecnej nexi. Poprzednia koniecznie chciała grać
        rolę mamusi. Ta ma własne dziecko z poprzedniego związku, dzięki temu mój ex
        zniknął całkowicie z naszego życia. Mam tylko nadzieję,że ten związek będzie
        bardziej trwały...
        • kini_m Re: "macocha", która zabrania...... 03.11.05, 19:03
          dyrgosia napisała:
          > Akurat za to jestem wdzięczna obecnej nexi. Poprzednia koniecznie chciała
          > grać rolę mamusi. Ta ma własne dziecko z poprzedniego związku, dzięki temu
          > mój ex zniknął całkowicie z naszego życia. Mam tylko nadzieję,że ten związek
          > będzie bardziej trwały...

          Ale jesteś, wiesz...



          • pelagaa Re: "macocha", która zabrania...... 03.11.05, 20:06
            > Ale jesteś, wiesz...

            A ja nie wiem??? Mozesz wyjasnic???
            Bo ja to widze tak, ze facet SAM zrezydnowal z kontaktow, byc moze pod wplywem
            Nexzt, byc moze z powodu jej braku nalegania na kontakty, jak to bylo w
            poprzednim jego zwiazku. Dyrgosia sie z tego w jakis sposob cieszy. Wiec
            jedyna "wina" jest to cieszenie sie??? No dobra powiedzmy, ze ja sie nie do
            konca ciesze, ze moj ex opuscil dziecko. Tylko co to zmienia??? Nasze dzieci
            zostaly porzucone przez OJCOW. Wiec gdzie ta nasza ewentualna
            wina??????????????? I jakie przez to jestesmy??????
            • baby111 Re: "macocha", która zabrania...... 04.11.05, 07:41
              pelagaa napisała:

              > Bo ja to widze tak, ze facet SAM zrezydnowal z kontaktow, byc moze pod
              wplywem
              > Nexzt, byc moze z powodu jej braku nalegania na kontakty,


              ja własnie obawiam się, ze u mnie tzn. u mojego Byłego tak było. po prostu nie
              chce walczyc o Syna, o to, by się z nim spotykac. moze obojętna na tę sprawę
              postawa Next sprawia, ze ma on wygodny argument. ona nie nalega, więc on nic
              nie robi. z tego widać, ze Były nie ma w ogóle zdania w tym związku, albo jest
              bardziej nieczuły niz myslałam. dziś urodziny Mojego Syna. wątpie, by
              zadzwonił, a o wizycie nawet nie myslę.
              zdaje sobie sprawę, że bycie Next nie jest łatwe, ale jak kobieta moze patrzec
              na totalną obojetność swojego męża w stosunku do dziecka???? chyba tego nie
              zrozumiem.

              i.
              pozdrawiam serdecznie

              • magnollia11 Re: "macocha", która zabrania...... 04.11.05, 12:37
                znow zrzucanie winy na next, ze ona ma wywrzec wplyw na Waszych ex by
                zainteresowali sie swoimi dziećmi - dla mnie smieszne
                i znow to traktowanie faceta jak bezwolnej marionetki...
                • baby111 Re: "macocha", która zabrania...... 04.11.05, 13:10
                  magnollia11 napisała:

                  > znow zrzucanie winy na next, ze ona ma wywrzec wplyw na Waszych ex by
                  > zainteresowali sie swoimi dziećmi - dla mnie smieszne
                  > i znow to traktowanie faceta jak bezwolnej marionetki...


                  hej hej tu nie chodzi o obwinianie next i bronienie exa, tu chodzi o konkretną
                  sytuację. a mój były sam powiedział mi, że Next dziecka nie okceptuje i nie
                  chce by on go widywał i stwierdziła, ze to dla dobra i exa i dziecka.

                  i co jest smieszne dla Ciebie? że zastanawiam się, co z tego wyniknie?????

                  dla mnie mało smieszne.

                  pozdrawiam.
                  i.
                  • jagoda_271 Re: "macocha", która zabrania...... 04.11.05, 13:32
                    heheheh baby ja ci powiem co z tego wyniknie
                    posłuchaj jak było u mnie:
                    mały miał 1,5 roku jak facet nas :"wywalił z domu" i takie tam ble ble ble po
                    czasie związałam się z facetem, zamieszkaliśmy, teraz zamierzamy się pobrac mały
                    ma 4,5 roku facet jest dla niego najukochańszym tatusiem na ziemi , ex przez ten
                    okres pare razy pofatygował się o spotkanie , ale od roku zniknął, pomimo ze
                    mieszkamy blisko siebie ale zniknął z naszego życia, ma lsake i z nią dziecko i
                    takie tam ble ble ble kiedy moj syn o wszystkim zapomniał i kocha i zna tylko
                    jednego gościa, ten wyskakuje i mowi ze to on jest tata i wnosi sprawe do sądu
                    .....ochyda , prawdziwa żenada i tak to wygląda teraz bedzie rodk a potem
                    hmmmzobaczymy
                  • lilith76 Re: "macocha", która zabrania...... 04.11.05, 15:55
                    a mój były sam powiedział mi, że Next dziecka nie okceptuje i nie
                    > chce by on go widywał i stwierdziła, ze to dla dobra i exa i dziecka.

                    facet jest dupa, że to przyjął bez dyskusji, albo mu to na rękę.
Pełna wersja