chalsia
07.11.05, 09:23
To ja z innej mańki - na bazie przeczytanach ostatnimi czasy watków o
alimentach.
Spokojnie mogę utrzymywać dziecko SAMA. Ale czy z tego powodu, gdyby ojciec
nie płacił (nie ważne z jakiego powodu), mam w ogóle odpuścić mu tę
odpowiedzialność za fakt, że ma dziecko????
Nie zgadzam się z tym i dlatego uważam możliwość pocięgnięcia do
odpowiedzialności finansowej dziadków (zamiast
nieściągalnego syna) za absolutnie słuszne. Może TO będzie dla ojca dziecka
odpowiednio mocny bodziec do bardziej odpowiedzialnego postępowania.
I z mojej osobistej pozycji mogę napisać, że aktualnie panujące prawo jest
niesprawiedliwe dla matek, które zarabiają powyżej wyznaczonej kwoty
niespełna 600 zł/osoba (czy ile tam wypada), ponieważ wtedy gminy NIE MAJĄ
POWODU do ścigania ojca alimenciarza i stosowania wobec niego (i jego
rodziców) przewidzianych prawem sankcji (jak choćby zabranie prawa jazdy).
Czyli mój eks, jakby przestał w ogóle płacić alimenty, byłby ZUPEŁNIE
bezkarny!!!!
Dla mnie to granda.
A wiem, że dla niego np. grożba utraty prawa jazdy pewnie byłaby
wystarczającym "batem".
Czy ktoś ma pomysł jak zrobić by ojciec jednak nie był bezkarny gdy matka
nieźle zarabia ?
DO kogo (np. jakieś oragnizacje, Trybunał Konstytucyjny ???, etc) się
zwrócić, by postarać się zmienić ten niesprawiedliwy zapis.
Chalsia
PS. dla tych co nie zrozumieli o co mi chodzi - NIE CHODZI MI O SAME
PIENIĄDZE OD OJCA DZIECKA, a o to by niepłacenie aliemntów NIE UCHODZIŁO
BEZKARNIE.