magdusia227
08.11.05, 17:39
Opiszę po krótce sytuację. Matka dziecka chce rozwodu dostaje go bo maz
uważa, że nie bedzie na siłę jej do niczego zmuszał. Jest dziecko - małe.
Ojciec widuje się z dzieckiem co weekend (praca po za miejscem zamieszkania)
aż do czasu gdy postanawia zacząć nowe zycie z nowa osobą. Matka dziecka
dowiaduje się i zabrania kontaktów ojcu z dzieckiem, choć więź między ojcem a
dzieckiem jest ogromna. Sprawa wchodzi do Sądu matka dla "poprawy sytuacji"
żąda 1 godziny tygodniowo w jej obecności. Sąd wydał postanowienie tynczasowe
na dwa razy w tygoniu do czasu ostatecznego wyroku. Matka ojcu nadal utrudnia
kontakty chociaż on chce przebywać z dzieckiem w czasie kiedy ona jest w
pracy tudzież ma inne zajęcia (nowy męzczyzna). Zabrania mu odwiedzin dziecka
w przedszkolu, gdy jest chore itd. dziecko z przedszkola odbiera jej nowy
partner. Do czego zmierzam? Chciałabym zapytać Was samotne matki, czy tak się
postępuje? Traktuje sie dziecko jak przedmiot, a siebie jak właściciela nie
zdającego sobie sprawy małego dziecka? Co trzeba zrobić, zeby ojciec, który
ma najlepsze intencje wobec dziecka mógł z nim przebywać, nie zabierając
oczywiscie czasu matce? Czy mogłybyście mi jakoś naświetlić tę sprawę?
Pozdrawiam Wszystkie samotne matki.