yoolcia1
10.11.05, 09:48
to dobrze,że są takie fora!
ja mam też beznadziejny przypadek:
rok temu rozeszłam się z mężem..on jest złosliwy i mściwy,zaraz po
wyprowadzeniu się włamał się do domu i ukradł komputer,wkońcu wniósł sprawę o
widywanie syna,wysłano nas do mediatora-tam oczywiście robił wszystko pod
publikę.w maju miałam zawirowanie typu,że po podpisaniu ugody mediacyjnej
miał widzenia 3 weekendy w miesiącu.wziął dziecko na ustalony weekend,w
między czasie dziecko zachorowało i trzymał syna u siebie ,nie dając mi
okazji widzenia się z nim,gdy pojechałam do domu jego matki -nikogo tam nie
zastałam,ale zastałam go w domu jego konkubikny,gdzie chciałam ustalić pobyt
chorego dziecko,tam zostałam uderzona przed swego męża,matka jego konkubikny
zamknęła się w innym pokoju,a mnie wyrzucono za drzwi wzywając policję ,ja
zrobiłam to samo.
policja widząc pieczątki z ośrodka WDK-potraktowała tą sprawę za
nieuzasadnioną,tłumaczyłam im,że ugoda jest nieważna póki sąd jej nie
zatwierdzi,że jest to tylko propozycja dla sądu.tak czy inaczej dziecko nadal
było u ojca.udałam się więc do lekarza ,który badał dziecko by dowiedzieć się
o stanie zdrowia dziecka,tam doznałam szoku,że mój mąż wraz ze swoją matką
domagał się obdukcji,co do siniaka w okolicahc oka.(siniak powstał,bo dziecko
się uderzyło)
potem wzięłam 3 świadkówi pojechałam po dziecko do domu matki męża,dziecko
mnie usłuszało i zaczęło mnie wołać ,ale uciszała je konkubina mego męża.
następnego dnia dostałam wezwanie na policjęi oskarżono mnie za najście na
mieszkanie teściowej-ostatecznie uskrżenie umożono,że jest bezasadne.
w tym czsie konkubina mego męża zaożyła mi sprawę o zniesławienie i ukaranie
mnie grzywną 3000zł na poczet Szkoły pod żaglami.bardzo szlachetene....
spawa się toczyła,ostatecznie oświadczyłam ,że się nie będę jej czepiać,a ona
dostała zwrot kasy ze sądu.
no i teraz miałam kolejny wyczyn mego męza i jego komkubiny.
nastał pierwszy weekend widzeń w tym miesiącu,dziecko było chore i przepisano
mu zastrzyki 2 razy dziennie-widzenia zaczynają się od godz.18.00-a przed
17.0 zrobił mi awanturę w pracy,gzie jego komkubina stała przed miejscem
mojej pracy i przyględała się całej scenie,potem czekał pod drzwiamimego
mieszkania,pokazałam mu,że dziecko jest chore ,że za tydzień go
weźmie,wtargnął do domu wraz ze swoim bratem założył niedbale czapkę i
kurtkę ,ale za to z gołymi nóżkamiwyniósł do samochodu ,w którym siedziała
jego konkubina i odjechał bez zastrzyków.policja szukaa po mieście
komórki,która została ukradziona,dzwoniłam chyba tysiąc razyna komndę -a tam
powiedzieli,że nie wazne czy dzieko jest zdrowe czy chore..ma iść do ojca.
w chwili obecnej mam problem przedszkolem,,bo żądam opinię z przedszkola by
dołączyć ją do akt sprawy rozwodowej( pani dyr, jest dobrą znajomą mego męża)
tam podniosła się afera,więc zarządałam zaświadczenia ,dlaczego mi takiej
opini nie wyda-też mnie zlekceważono.
więc pytam ,gdzie jest prawo?
ostatecznie zabrałam dziecko z tamtego przedszkola,bo mój mąż przychodził w
ciągu dnia i węszył.
prawo ma być nie tyle mądre,ale i ludzkie.
proszę o jakieś wskazówki..opinie..