Opieka łączona...?

22.11.05, 22:29
Witajcie! Dawno tu nie zagladalam...ech... za dobrze mi bylo smile))
Pozdrawiam wszystkie "stare" i nowe forumowiczki.

Prosze, poradzcie mi w pewnej sprawie, ktora mnie ostatnio zaniepokoila.
Otoz, odeszlam od meza ponad rok temu. Nasz 8-letni synek jest ze mna.
Widuje tate co 2 tygodnie i przez miesiac wakacji.
Jestesmy w trakcie rozwodu. Niedawno Ex zlozyl do sadu wniosek o ustalenie
opieki nad dzieckiem w taki sposob, zeby Maly byl 1 miesiac u niego i jeden u
mnie. Oczywisice, alimenty w tej sytuacji odpadaja...

Pomijajac fakt, ze umieralabym z tesknoty, to nie wyobrazam sobie jak
zapanowac nad wszelkimi sprawami edukacyjno-wychowawczymi w takim systemie.

Czy jest mozliwe, zeby sad zgodzil sie na taki uklad?
    • leeya Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 09:33
      Hej Joannkasmile

      To, co opisujesz nazywa sie opieka naprzemienna i z tego co wiem, po lekturze
      forum "w strone ojca" nie ma takiego rozwiazania prawnego w polskim prawie. W
      zwiazku z tym sady nie wydaja takich wyrokow. Ale jak mowie, to moja wiedza z
      lektury forum ojcow, moge sie mylic...

      Leeya
      • dyrgosia Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 10:08
        Całe szczęście ,że w Polsce nie praktykuje się takich rozwiązań. Są one wygodne
        dla rodziców i z tego punktu widzenia wydają się sprawiedliwe. Jednak popatrzmy
        ze strony dziecka ,które ma dwa domy, dwa miejsca do nauki i spania , dwa
        podejścia do edukacji i co miesiąc zupełnie zmienia swoje życie...koszmar.
        Sprawa się dodatkowo komplikuje kiedy rodzice mają nowe rodziny...Z całą
        pewnością nie jest to rozwiązanie dobre dla dziecka, ale zapewniające dobre
        samopoczucie niektórym tatusiom...
        • kini_m Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 16:55
          dyrgosia napisała:
          > Jednak popatrzmy
          > ze strony dziecka ,które ma dwa domy, dwa miejsca do nauki i spania , dwa
          > podejścia do edukacji i co miesiąc zupełnie zmienia swoje życie...koszmar.
          > Sprawa się dodatkowo komplikuje kiedy rodzice mają nowe rodziny...Z całą
          > pewnością nie jest to rozwiązanie dobre dla dziecka, ale zapewniające dobre
          > samopoczucie niektórym tatusiom...
          Sorry, ale myśle że to niedpouszczalna generalizacja. A właściwie to po prostu
          utarty stereotyp, i przez to że zanim ocenimy indywidualnie sytuacje to juz
          jest ostateczna wizja - to odciska sie piętnem na niektórych dzieciach.
          Moje dziecko miało dwa, a nawet trzy domy - nasz, i obojga dzadków u których
          baaardzo często bywaliśmy, w niektórych okresach mieszkaliśmy. Miało
          praktycznie wędrowny styl życia. I w żaden sposób to na nie negatywnie nie
          wpłynęło. Jej rozwój psychiczny był w tych warunkach bardzo dobry. Więc nie
          używaj słowa koszmar lub niedobre dla dziecka dopóki nie sprawdzisz tego w
          praktyce.
          Więc poproszę o odpowiedź na jedno pytanie:
          Jak zorganizować opiekę nad dzieckiem które po kilku godzinach u mnie buntuje
          się na powrót do mamy (ode mnie, lub ze wspólnego spaceru i zabaw ze mną)? Czyż
          odstawienie dziecka siłą do matki nie jest tutaj spełnianiem samopoczucia
          macierzyństwa mamusi (i niedostrzeganiem naturalnych, przynależnych dziecku
          potrzeb)??
          [nie widziałaś koszmaru jaki przeżywa dziecko pod wpływem stanowiska: dziecko
          jest przypisane do matki, ma do niej wrócić i już! - tu wcale nie chodzi o
          samopoczucie tatusiów] Myślę że moja odpowiedź jest jasna.
          pzdr
        • tataadriana Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 17:28
          chyba na nieszczęscie się nie praktykuje. z tego co wiem, to w zachodnich
          krajach europy jakoś się praktykuje i nikt tam nie krzyczy o pomstę do nieba z
          tego powodu.
          skąd wiesz że byłby to koszmar dla dziecka? sprawdzone? mi się wydaje że "dwa"
          domy to dla dziecka możliwośc poznania lepiej życia u obojga rodziców. sparawa
          edukacji jest tuttaj jedynie okolicznością która komplikowałaby ten system.
          zresztą myślę że dopóki dziecko nie spróbuje i samo się nie wypowie - a w wieku
          szkolnym już to dobrze potrafi , nie należy skreślać takiej możliwości kontaktu
          z dzieckiem i opieki.
          pewnie takie coś popsuje humor niejednej mamusi - zawsze to lepiej wypuścić
          dziecko na dwie godziny w tygodniu z tatą niż niepotrzebnie martwić się przez
          tydzień smile) kosmetyczka może wtedy nie poradzić sobie z cerą smile)))
          • burza4 Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 18:16
            tataadriana napisał:

            > chyba na nieszczęscie się nie praktykuje. z tego co wiem, to w zachodnich
            > krajach europy jakoś się praktykuje i nikt tam nie krzyczy o pomstę do nieba
            z > tego powodu.

            Zmartwię cię - był gdzieś artykuł (w Newsweeku?) na temat skutków opieki
            naprzemiennej dla psychiki dziecka - i na przykładzie Szwecji nie były to
            wyniki bardziej zatrważające niż zachęcające. To, co było dobre dla rodziców
            i "politycznie poprawne" (panu bogu świeczkę, diabłu ogarek)- nie było na
            dłuższą metę dobre dla dzieci. Oceniano pokolenie, które już wyrosło na takiej
            opiece. Skutek - rozchwianie emocjonalne, które wychodzi po latach, depresje,
            nieumiejętnośc budowania trwałych więzi z przyjaciółmi i w związkach itd.
            Argument, że dziecku nic nie jest bo kursuje od domu do dziadków i z powrotem
            jest trochę chybiony - bo to co innego być gościem. Nawet dorośli nie
            znoszą "życia na walizkach" i wcześniej czy później są zmęczeni brakiem
            stabilizacji. Dziecko ma zaburzone poczucie bezpieczństwa - kazdy rodzic ma
            inny system wartości, co innego wolno/nie wolno. Pominę już podstawowy problem,
            że rzadko którzy eksowie chcą mieszkać w swoim sąsiedztwie - a to skutkuje
            również zmianą otoczenia, szkoły, przyjaciół. Nie jest to pierwsza teoria
            wychowawcza, która się nie sprawdza w praktyce.
            • tataadriana Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 21:36
              na przykładzie? jakie jest źródło tych badań?
              takie rozwiązanie zapewne jest gorsze od tego, jakie praktykuje się w naszym
              kraju. dwie godziny na tydzień i broń boże bez obecności mamuśki. a jak
              wychodzą na tym dzieci? mi się wydaje że o wiele gorzej niż gdyby miały mieć
              dwa domy i dwóch rodziców zamiast jednego. małe dziecko już po kilku latach
              walki matki z jego kontaktami z ojcem jest znerwicowane, nie potrafi się uczyć,
              skoncentrować uwagi. to tylko niektóre objawy wyższości samodzielnej opieki ze
              strony tylko jednego rodzica. później przyjdzie do tego nieumiejętność
              nawiązywania więzi z przyszłymi partnerami życiowymi - wspaniały przykład
              dziecko miało od najmłodszych lat obserwując zaborczą matkę i słuchając bzdur
              na temat ojca. w końcu powieli sytuację z własnego dzieciństwa.
              • chalsia Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 21:49
                Jak to PIENKNIE wyjaśniłeś - Ci się wydaje. No to w sumie fajnie, ze masz
                błędne wyobrażenia.
                Nie ma w ogóle dowodów na cokolwiek z tego co napisałeś.
                A jakżeś ciekaw zródła badań ze Szwecji to sobie pogrzeb w archiwum magazynów
                typu NW, Wprost, Polityka - na pewno w którymś z nich to było.

                Chalsia
                • tataadriana Re: Opieka łączona...? 27.11.05, 10:06
                  kiedyś czytałem wyniki badań brytyjczyków, którzy właśnie badali dzieci pod
                  kątem sprawowania takiej opieki. w zasadzie wyszło in plus. nie mogę sobie
                  przypomnieć w którym magazynie to było, ale jak masz ochotę to przejrzyj kilka
                  brytyjskich.
                  takie wskazywanie na tu, tam i siam nic mi nie daje. siam czytam i jeszcze nie
                  znalazłem nic takiego. napewno było też w niedzieli, dziennikukatolickim i
                  radiu maryja smile))
                  • diinna Re: Opieka łączona...? 28.11.05, 08:49
                    Czytałam artykuł psychologa który badał takie dzieci juz dorosłe. Wiekszym
                    stopniu niz inne dzieci miały problemy z zakładaniem stałychg związków i wogole
                    z pojeciem domu , rodziny.
                    Utkwił mi w pamieci tez artykuł w polskiej prasie i badanie jakie zrobiono za
                    pomoca prostego testu rysowania. Poproszono dziecko by naryowało dom. Dziekco
                    narysował dwa domy . Psycholog zapytał o domy. Dziekco odpowiedziało to dom
                    mamy a to dom taty. Zapytane o swój dom - nie umiało odpowiedzieć.

                    Pytanie ile z nas chciało byzyc tylko w czyjms domu nawet jeśli jest to dom
                    ososby bliskiej. Ale nigdy mój. Nie wiem dla mnie pojęcia własnego miejsca na
                    ziemie jest ważne .

                    Pozdrawaim

              • leeya Re: Opieka łączona...? 25.11.05, 09:25
                tataadriana napisał:

                > takie rozwiązanie zapewne jest gorsze od tego, jakie praktykuje się w naszym
                > kraju. dwie godziny na tydzień i broń boże bez obecności mamuśki.
                ---------------------------
                Heh.. U mnie na przyklad sa to 2 dni po 6-8 godzin, zalezy jak tata ma czas.
                Bez obecnosci mamuski, bo mamuska jest wtedy w pracy. Ops.. nie wszystkie exie
                sa wredotami?? Niemozliwetongue_out

                a jak
                > wychodzą na tym dzieci? mi się wydaje że o wiele gorzej niż gdyby miały mieć
                > dwa domy i dwóch rodziców zamiast jednego.
                ----------------------------
                Moja Kulka wychodzi na dotychczasowym ukladzie bardzo dobrze, wraca od taty
                wymeczona zabawami, usmiechnieta i zadowolona. Gorzej na tym wychodza
                dziadkowie i tata, bo jak maly tajfun przejdzie im po domu, to maja 2 dni
                sprzatania. Ale co tam, sa na emeryturze, wiec maja czastongue_out


                małe dziecko już po kilku latach
                > walki matki z jego kontaktami z ojcem jest znerwicowane, nie potrafi się
                uczyć,
                >
                > skoncentrować uwagi. to tylko niektóre objawy wyższości samodzielnej opieki
                ze
                > strony tylko jednego rodzica.
                -----------------------
                Moja Kulka umie sie skoncentrowactongue_out Jak slyszy "hung up" Madonny, to chocby
                strzelali z armaty, tanczy caly czas i nic nie jest w stanie jej przeszkodzic.
                Do szkoly pojdzie dopiero za 5 lub 4 lata, wiec nie widze TERAZ problemu.


                później przyjdzie do tego nieumiejętność
                > nawiązywania więzi z przyszłymi partnerami życiowymi - wspaniały przykład
                > dziecko miało od najmłodszych lat obserwując zaborczą matkę i słuchając bzdur
                > na temat ojca. w końcu powieli sytuację z własnego dzieciństwa.
                -------------------------
                Widzisz, nie kazda matka jest zaborcza. I odcina dziecko od ojca. Niektorym,
                tak jak mi na przyklad, na tym kontakcie zalezy bardzo. A bzdur na temat ojca
                to ja wygadywac nie mam czasu ani ochoty. Po co?? Dziecko z czasem dorasta i
                samo oceni sytuacje i wszystkich aktorow na scenie, w tym ojca, matke,
                dziadkow. Moja domowa 16stka potrafi juz to doskonale...

                Leeya
    • pelagaa Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 10:12
      Przez ponad rok facet widuje dziecko raz na dwa tygodnie, a teraz nagle
      chcialby co drugi miesiac "wymieniac" sie dzieckiem? Dziwny "napad" uczuc
      ojcowskich. Ciekawe ile w czasie tego roku razy byl z dzieckiem u lekarza, ile
      razy opiekowal sie nim w czasie choroby, ile razy odrabial z nim lekcje, czy
      zaprowadzil dziecko na zajecie pozalekcyjne. Aby opieke naprzemiennna byla w
      ogole mozliwa musi byc spelnionyc wiele warunkow. Miedzy innymi takie warunki,
      ze rozwiedzeni rodzice mieszkaja w jednym miescie, jesli to duze miasto np.
      Warszawa, to w swoim poblizu, aby dziecko moglo bez przeszkod uczeszczac do
      szkoly i utrzymywac kontakt z rowiesnikami, z ktorymi normalnie kontakty
      utrzymuje. Problem alimentow to kolejny problem, bo co z tego, ze dziecko jest
      miesiac u jedengo rodzica, miesiac u drugiego, jesli np. w miesiacu, w ktorym
      dziecko jest u ojca (lub matki) rodzic opiekujacy sie dzieckim (czy to ojciec,
      czy matka nie bedzie sie poczuwac do obowiazku) NIC nie kupi (zadnych ubran,
      przyborow szkolnych), a potem cale potrzebne zakupy odwali drugi rodzic.
      Musisz przemuslec wszystkie PRZECIW i opowiedziec o nich w sadzie. Nie sadze,
      aby facet wywalczyl opieke naprzemienna, bo psychologowie twierdza, ze dziecko
      to nie tobolek, ktory mozna sobie podrzucac w jedna lub druga strone. Dziecko
      musi wiedziec, gdzie jest jego dom i musi miec poczucie bezpieczesntwa.
    • asiouek Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 10:51
      w naszym systemie prawnym na szczęście nie ma takiego rozwiązania, taka opcja
      jest jedynie możliwa, gdy obaj rodzice zgadzają się na nią i ustalają pozasądownie.
      Ja też to przerabiałam - ojciec, który znikał kiedy chciał z domu na tygodnie,
      po moim odejściu złożył wniosek o ustanowienie opieki naprzemiennej,
      zaproponoawał mi nawet wynajęcie mieszkania na spółę i opiekowania się w nim
      dzieckiem ze zmianą co trzy dni!!!
      Sędzia wniosek od razu odrzucił. Nie masz się czego obawiać.
    • joannka2 Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 14:10
      Uff... dziekuje, kochane kobitki.
      Tatus bardzo glosno i duzo mowi o milosci do dziecka i checi opiekowania sie
      nim. Ale czyny wygladala calkowicie inaczej. W najmniejszym stopniu nie pomaga
      w codziennej opiece nad dzieckiem, bo "sama tego chcialam", wyprowadzajac sie.
      A dziecku mowi, ze chcialby sie z nim widywac, ale "mama nie pozwala". Znacie
      to?
      Jak dotad, to ja upraszalam sie o wsparcie, kiedy musialam posiedziec w pracy
      do 18. Nietrudno zgadnac z jakim skutkiem...

      Pozdrawiam wszystkie dzielne samodzielne!
      • kini_m Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 17:03
        Joannka
        Z jednej strony sądy w Polsce rzeczywiście rzadko orzekają opiekę naprzemienną.
        Ale z drugiej jeśli dziecko ma juz 8 lat to sąd w Polsce już może wysłuchać
        dziecka, i niewiele liczyć się z Waszym (więc i Twoim) zdaniem. Tak już zaczyna
        bywać. Więc najlepiej zainwestować w porozumienie z exem, nie wywalać od razu z
        góry rozwiązania, ale przedyskutować o konkretach (faktycznych problemach i ich
        rozwiązaniach).
        Argument edukacyjny Dyrgosi czyli "dwa podejścia" (i inne podobne) - jest tu
        jak kulą w płot, bo w pełnej rodzinie często też mama i tata maja inne
        podejście do dziecka.
        • dyrgosia Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 17:12
          bo w pełnej rodzinie często też mama i tata maja inne
          > podejście do dziecka.


          przykro mi, ale w "normalnej" rodzinie rodzice mają , lub powinni mieć jedno
          stanowisko wobec dziecka i mówić jednym głosem...
          • pelagaa Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 18:32
            Dokladnie Dyrgosiu smile Ale u Kiniego wszystko jest normalne inaczej smile
          • kini_m Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 16:37
            > przykro mi, ale w "normalnej" rodzinie rodzice mają , lub powinni mieć jedno
            > stanowisko wobec dziecka i mówić jednym głosem...
            Dobrz powiedziane - powinni!
            No bo jak mam mieć jedno stanowisko z drugim rodzicem który: "Nie bo nie, tak
            bo tak." Przykład z brzegu (nawet z edukacji przedszkolnej) - zaczynam na
            wieczór z dzieckiem układać zabawaki, ono próbuje się migać od tego, ucieka do
            drugiego rodzica. A ten drugi rodzic nic z tego nie robi.
        • tataadriana Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 17:31
          niestety sąd raczy ewentualnie wysłuchać dziecko jak osiągnie magiczny wiek 13
          wiosen. i to też nie zawsze. a to już jest wiek, kiedy dziecko jest
          ukształtowane negatywnie przez (z reguły smile))) ) matkę. do ojca. sad
    • flo_mama Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 19:20
      A ja znam taki przypadek, w ktorym sąd przychylił się do wniosku ojca o to, by
      dziecko było pół tygodnia u niego, a pół tygodnia z mamą.
      W chwili orzekania rozwou dziecko miało 4,5 roku. Ciekawe, co?

      Pozdrawiam

      mama flo
      • leeya Re: Opieka łączona...? 23.11.05, 22:59
        > W chwili orzekania rozwou dziecko miało 4,5 roku. Ciekawe, co?
        ----------------------
        Hmmm.. w takim razie popros tego tate, zeby opisal swoj przypadek na forum "
        strone ojca", jezeli chcesz to link podam, bo tam chlopaki juz powycierali kurz
        z wielu sal sadowych wnioskujac o cos takiego i nikomu sie nie udalo. Ucieszy
        ich to na pewno.

        Leeya
    • nisar Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 14:35
      Przykro mi, ale dla mnie to paranoja. Jestem starą babą i nie wyobrażam sobie,
      życia w dwóch miejscach. Człowiek musi mieć swój dom i miejsce na Ziemi. Gdzieś
      muszą być ustalane zasady życia. Naprzemienna opieka to bzdura. Zwłaszcza
      dziecko po rozwodzie musi mieć poczucie bezpieczeństwa. A tego nie da mu
      przerzucanie go jak worka kartofli z jednego miejsca na drugie. Jezu, co za
      dzika bzdura!
      • tataadriana Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 17:35
        dziecko którym opiekują się naprzemienie matka i ojciec nigdy nie jest workiem
        kartofli czy jakimś przedmiotem.
        to jest jakieś chore podejście wymyślone przez osoby dla poprawienia sobie
        humoru i dowartościowania własnego ego.
        ego, ego, ego smile)))
        • chalsia Re: Opieka łączona...? 24.11.05, 21:53
          A czytałeś Ty na stonie "W stronę ojca" opublikowaną tam opinię profesor
          psychologii, która podaje jakie warunki powinny być spełnione by można było w
          ogóle rozpatrywać propozycję opieki naprzemiennej? Chyba nie sądząc po tym co
          tu wypisujesz.
          Chalsia
          • tataadriana Re: Opieka łączona...? 27.11.05, 10:08
            czytałem. i nadal uważam że niektóre osoby traktują dzieci instrumentalnie. od
            samego urodzenia.
    • magdmaz Re: Opieka łączona...? 25.11.05, 09:21
      A ja bym była za.
      Zwłaszcza w przypdku mojej córki, bo jej predyspozycje psychiczne pozwoliłyby
      się w takim układzie odnaleźć, z synem to nie wiem, jest wyraźnie spokojniejszy
      i mniej pobudliwy, gdy dzień jest zrytualizowany.
      Ale:
      - jedno z nas musiałoby się przeprowadzić. Ojciec w żadnym wypadku nie bierze
      pod uwagę przeniesienia się na nasze za..pie- mimo że obecnie mieszka w dwóch
      miejscach: jego dom i pokój służbowy oddalone są o 500 km. Myślę, ze to pewien
      stereotyp myślenia - kobiecie wszystko jedno, gdzie będzie pracowała i co
      robiła, mogę przecież zatrudnić się w byle szkole, no nie? Tylko że mi nie jest
      wszystko jedno, bo ja ponoszę 75% kosztów utrzymania dzieci. Jak dotąd.
      - ze wzdględu na charakter pracy ojciec wyjeżdża z kraju na tygodnie czy
      miesiące, lub kursuje po kraju - i jest to zawsze nieregularne i
      nieprzewidywalne. Więc opieka naprzemienna polegałaby na tym, że jak tata może,
      to chce, a jak nie może, to mama musi. Mama nie miałaby prawa wiedzieć z góry,
      w które tygodnie czy miesiące sprawuje opiekę, a które ma dla siebie.
      - czyli dziecko też nie mogłoby sobie zdecydować, gdzie idzie danego dnia po
      szkole, ani nawet nie mogłoby mieć żadnej pewności, gdzie idzie danego dnia, a
      to już byłoby głupie.
      A dlaczego bym chciała?
      - to nie ja musiałabym trzy razy w tygodniu wozić córkę na te wszystkie zajęcia
      i baseny, taszcząc przy okazji małego, bo nie ma się kto nim zająć.
      - to nie ja miałabym w domu wieczny bajzel, powyrzucałabym połowę zabawek i
      powiedziałabym " prezenty od tatusia trzymajcie sobie u tatusia" i mogłabym
      wreszcie przejść przez mieszkanie bez potykania się.
      - to nie ja walczyłabym, zeby zasnęły wieczorem i obudziły się rano o jakiejś
      kulturalnej porze.
      - to nie ja miałbym wyrzuty sumienia, ze w domu nie ma wyprasowanej bluzki i
      spodni, albo wszystko jeszcze wisi mokre na sznurze, bo wczoraj późno
      wróciliśmy z basenu i znów nie zdążyłam.
      - poszłabym raz wreszcie na ten cholerny aerobic.
      - nie martwiłabym się codziennie, ze nie ma mleka na śniadanie, bo nie
      starczyło kasy.
      - wieczorem poczytałabym "Zespoły napięć" zamiast "Mary Poppins".
      - to nie ja powtarzałabym jak katarynka rano i wieczorem "umyj zęby , umyj
      zęby, no idź wreszcie myć te zęby!!!" a potem grube pieniądze płaciła dentyście
      za usuwanie skutków mojego niedopilnowania i niekonsekwencji.
      - a poza tym to nie przy mnie pogryzłby małego pies, dzięki czemu to nie ja
      zaryczana pędziłabym na pogotowie, nie ja wpakowałabym się pod tira i nie ja
      musiałabym płacić za nowe lusterko i dodatkowo mszę fundować za cudowne
      ocalenie.
      Ludzie!!!! Jak ja bym chciała, żeby tak od czasu do czasu ktoś inny poczuł się
      za to wszystko odpowiedzialny!!!!!!!
      Wasza Oddana Wielce Wyrodna Matka Samodzielna.
      • leeya Re: Opieka łączona...? 25.11.05, 09:32
        Madzia... Pieknie napisane... Jestem Twoja fankasmile

        Leeya
        • magdmaz Re: Opieka łączona...? 25.11.05, 17:24
          I vice versa.
      • babe007 Re: Opieka łączona...? 28.11.05, 12:34
        Wiesz co Madziu, ja też dosyć często tak się czuję (do Twojej litanii
        dopisłabym: To nie ja musiałabym codziennie przez kilka godzin, do późnej nocy
        odrabiać lekcje z czterdziestu pięcu - mam uczucie, że tyle ich jest -
        przedmiotów). Tylko, że ja nie mam odwagi głośno tego powiedzieć...

        Pozdrawiam

      • maligne Re: Opieka łączona...? 04.12.05, 13:56
        no, ja tez bym chciala..
        zgadzam sie ze wsyztskim co napisalas magdamaz, i zwlaszcza te zabawki ktore
        sie walaja i ten czas wolny ktorego sie nie ma..


        no wlasnie, moj byly absolutnie nie rozumie na czym polega moje zycie, i jak
        wyglada... jest w koncu doskonalym tatusiem (placi alimenty i kpuje zabawki
        ekstrasy)
    • pusi06 Re: Opieka łączona...? 29.11.05, 15:38
      niw eiem czy dobre są takie rozwiązania, ale wszystko zależy od obu stron, tego
      jak rodzice się dogadują..., i najważniejsze od dziecka, bo to ono jest
      najważniejsze.
      Nie zawsze dziecko umie się odnależć,nadaje się do takiego sposobu życia.
      Może lepiej dogadać się z tatusiem i pozwolić na to, by dziecko było u niego od
      piątku i zawoziłby je do szkoły.
      Ale każda sytuacja jest inna, dzieci też są różne i nie każde wyjdzie dobrze na
      takim rozwiązaniu.
      Ja swojemu ...nie dam dziecka bo sie boję, zresztą on nigdy nawet pieluszki nie
      zmienił, ale moje życie jest takie, że nic dziwnego, że tatuś nie zasługuje na
      takie rozwiązanie, ba nawet na to by nazywać się po tym co mówi i robi ojcem.
      Opieka łączona ma też swoje zalety, jak i wady, fakt, tatuś poznałby też
      obowiązki jakie niesie za sobą opieka nad dzieckiem.
      Uważam jednak, że to rozwiązanie jest ciężkie do spełnienia.
      Moja córka akurat nie nadaje się do takiego życia, to wiem , dla niej byłoby to
      piekło, bo ona miała kłopoty nawet jak ja poszłam do pracy.
    • alina66 Re: Opieka łączona...? 29.11.05, 16:47
      A u mnie musiałoby być tak:
      Kiedy ojciec mojego syna pije i jest w ciągu, to syn mieszka z mamusią. Kiedy
      ojciec wyjdzie z ciągu to syn przeprowadza się do taty.

      Tylko, kurka, jakoś syn nie chce. Nie chciał nawet jak był dużo młodszy.
      Bardzo chętnie spotyka się z ojcem, , kocha go, dzwoni do niego (nigdy nie po
      godzinie 17:00, bo jego ojciec do tej godziny stara się być trzeźwym), ale
      mieszkać nie chce nawet jeden dzień w tygodniu.
      Dziiiiiwne dziecko jakieś - poczucie bezpieczeństwa mu potrzebne, czy jak???

      A do listy Magmaz dorzuciłabym jako matka bardzo dużego nastolatka -
      jakby mieszkał z tatusiem, nie musiałabym się martwić,z kim się zadaje, o
      której wraca, czy nie wpadnie w narkotyki albo nie uzależni się od alkoholu,
      a przede wszystkim

      nie martwiłabym się, że mój syn cierpi z powodu choroby swojego ojca

      nie martwiłabym się co tydzień, czy moje dorosle prawie dziecko będzie na tyle
      dojrzałe i odważne, żeby wyjśc od swojego ojca, jeśli ten byłby nietrzeźwy.

      to tak na marginesie rozważań o odpowiedzialności i opiece. Aczkolwiek w tym
      wątku chodzi o dużo młodsze dzieci....
    • ika_a Re: Opieka łączona...? 03.12.05, 19:10
      Od lutego tego roku moje dzieci (5 i 8 lat) maja tzw. naprzemienną opiekę. Jest
      to nasza umowa zawarta po mediacjach, Sąd ma wątpliwości czy to zatwierdzić,
      wysłał nas na powtórne badania do rodk-a, pierwsze badania wykazały, że dzieci
      są związane z obojgiem rodziców i właśnie mediacje nam poradzono.
      Zdecydowałam się na to rozwiązanie po długich miesiącach szarpania siebie i
      dzieci, walki o każdy dzień, niepewnościach. Mój mąż po moim odejściu poczuł
      się ojcem i postanowił walczyć o dzieci. Przychodził kiedy chciał, uważał, że
      jeśli mówię, że nie byliśmy umówieni to ograniczam mu kontakty itd. Historia
      jak ze stron pokrzywdzonych tatusiów. Nie uda mi się naświetlić sprawy w pełni
      jak do tego doszło. Długo by pisać.

      Plusy:
      -stabilizacja: dzieci wiedzą kiedy są z mamą a kiedy z tatą /wcześniej nie było
      to możliwe/
      -tatuś musi przejąć pełną odpowiedzialność za dzieci /szkoła, przedszkole,
      choroby, bale przebierańców /narazie sama się dziwię, że sobie radzi, przed
      rostaniem nie zmieniał dzieciom pieluch, nie wiedział czym się dzieci karmi itp
      myślę że dojrzewa razem z dziećmi
      -dzieci poznają ojca prawdziwego a nie tylko z niedzielnych spacerków

      O minusach pisaliście i wszystko to prawda. Co dzieci na to?
      "Kiedy jesteśmy z tatą tęsknimy za mamą a kiedy z mamą tęsknimy za tatą"
      Dość naturalne.
      Mam świadomość, że eksperymentowanie na własnych dzieciach wydaje się okrutne
      ale wierzcie mi, że czasami to jest najlepsze wyjście. A wątpliwości?....pewnie
      mnie nie opuszczą.
      Może ktoś to przerabiał osobiście a nie tylko czytał badania czy słyszał opinie.
      Pozdrawiam ika
      • ika_a Re: Opieka łączona...? 03.12.05, 19:15
        i jeszcze jedno, mieszkamy bliski siebi więc dzieci mają jedną szkołę i jedno
        przedszkole, ika.
      • maligne Re: Opieka łączona...? 04.12.05, 13:58
        No coz, ja mysle ze jesli ojciec jest odpowiedzialny to jest o bdobre
        rozwiazanie dla dzieci.
      • kini_m Re: Opieka łączona...? 05.12.05, 02:10
        ika_a napisała:
        > Od lutego tego roku moje dzieci (5 i 8 lat) maja tzw. naprzemienną opiekę.
        > Jest to nasza umowa zawarta po mediacjach, Sąd ma wątpliwości czy to
        > zatwierdzić, wysłał nas na powtórne badania do rodk-a, pierwsze badania
        > wykazały, że dzieci są związane z obojgiem rodziców i właśnie mediacje nam
        > poradzono.
        > Zdecydowałam się na to rozwiązanie po długich miesiącach szarpania siebie i
        > dzieci, walki o każdy dzień, niepewnościach.

        Cóż, mimo próśb o mediacje, propozycji o taką formę opieki moja b.pani do końca
        (czyli do apelacji) próbowała mnie wyautować z pozycji rodzica. Dzisiaj
        pozostaje też mi starać się o każdy dzień z córką, czyli niestety wyszarpywać.
        Na każdym etapie wydarzeń czekam czy ona będzie gotowa do usłyszenia potrzeb
        naszej córki (podobne bliskie związki z obojgiem rodziców + czasem niechęć do
        powrotów do mamy) i porozumienia tytułem tego. Czyta to nawet tutaj.
    • magdmaz Re: Opieka łączona...? 04.12.05, 10:43
      Ika,
      napisz, w jakim wieku są Twoje dzieci.
      Widzisz, mnie też się zdaje, ze facet - jeśli jest normalny (w miarę), może być
      fajnym ojcem, jeśli życie go do tego zmusi. Ciekawe, czemu w małżeństwie nie
      dostrzegał tej wartości, jaką są w jego życiu dzieci ( w moim przypadku było
      tak samo). Są pewnie ojcowie, którzy dzieckiem zaczynają się interesować
      dopiero w wieku szkolnym - ale wydaje mi się, że im się po prostu nie chce.
      Dopiero w sytuacji zagrożenia utratą (rozstanie) stają na wysokości zadania.
      A w ogóle gratuluję rozwiązania, bo jeśli rodzice mieszkają blisko siebie to
      jest to chyba najlepszy dla dzieci układ.
      Inna sprawa, że jak dzieci będą starsze, to mogą sobie wybrać, ze np. chcą
      mieszkać tu, a nie tam, bo taka sytuacja je męczy. Co wtedy zrobicie? Co
      zrobiłabyś, gdyby np. syn powiedział Ci, że jednak woli mieszkać na stałe z
      tatą? Bo ja stale żyję ze świadomością, że tak moze się stać.
      No, ale w końcu każde z nich pójdzie własną drogą - wcześniej czy później.
      • obseerwator Re: Opieka łączona...? 04.12.05, 16:58
        > Ika,
        > napisz, w jakim wieku są Twoje dzieci

        no przecież napisała w nawiasie 5 i 8 lat.

        a opieka naprzemienna jest najlepszym rozwiązaniem, tylko musi spełniony jeden
        warunek - tak jak u iki - zewnętrzny świat dziecka nie może byc zmieniany.
        czyli opieka naprzemienna ma sens tylko wtedy gdy rodzice mieszkają na jednym
        osiedlu czy w małym miasteczku, a dziecko ma taką samą odległość do szkoły,
        kolegów itp.

        rozwiązanie od strony prawnej wyglada tak, że sąd ustala miejsce zamieszkania u
        jednego z rodzicow - natomiast ustala kontakty drugiego z rodziców w jego
        miejscu zamieszkania np. od środy do niedzieli.

        oczywiście to tylko teoria, w praktyce orzeczenie o popiece naprzemiennej -
        ustalone wyrokiem jak wyżej - może mieć miejsce jeśli oboje rodzice na takie
        rozwiązanie wyrażą zgodę, w wypadku konfliktu między rodzicami żaden sąd nie
        przychyli się do takich wniosków.
        • ika_a Re: Opieka łączona...? 05.12.05, 15:00
          Sąd nie chce zatwierdzić prawnie opieki naprzemiennej /w naszym wypadku tydzień
          u mnie tydzien u ojca, zmiana w niedzielne popołudnie/, bo nie wie czy to jest
          dobre dla dzieci i chce to uslyszeć od biegłych psychologów. Osobiście
          serdecznie im współczuję bo skąd inąd wiem, że nie ma na świecie wiarygodnych
          badań mówiących jak to wpływa na rozwój dziecka. Zbyt dużo jest zmiennych.
          Jeśli są negatywne skutki to będą widoczne w przyszłości. A oszacowanie co jest
          gorsze, życie na walizkach ale jednak z jakąś przewidywalnością zdarzeń, czy
          wieczna niepewność tata przyjdzie czy nie?, odbierze ze szkoły tata czy mama?.
          Zgoda na taką opiekę to jak decyzja odejść od męża i wprowadzić do życia trudną
          ale jednak prawdę, czy zostać i dla "dobra dzieci" udawać, że żyjemy długo i
          szczęśliwie.
          W rodk-a usłyszałam, że niedojrzałość ojca, brak empatii czy nawet to, że
          stosował w małżeństwie przemoc psychiczną wobec matki to nie powód by mu
          ograniczać prawa rodzicielskie.
          I liczę się z tym, że kiedyś powiedzą mi, że wolą mieszkać z ojcem na stałę
          choć wiem, że nie jest dobre pytanie dziecka o zdanie w tej sprawie, to jak
          rwanie na kawałki.
          Spokój moim dzieciom przyniosło głównie to, że to rodzice zdecydowali o ich
          losie i są przekonani czego chcą i zgodni choć w jednej kwestii, dzięki czemu
          dostały poczucie bezpieczeństwa.
          Dużo tych wątków i może trochę haotycznie. Moje życie to takie codzienne
          porządkowanie tego haosu, codzienne odpowiadanie sobie na setki pytań i setki
          pytań na które odpowiedzi nie znam.
          Niedawno lekarz w szpitalu na pytanie czy narkoza dawana dziecku kolejny raz
          przy drobnym zabiegu jest konieczna i nie zaszkodzi odpowiedział, coż wiadomo,
          że lepiej być zdrowym i bogatym. Coś wtym jest.
          Pozdrawiam. Ika.
          • ika_a Re: Opieka łączona...? 05.12.05, 15:44
            ale narobiłam błędów, przepraszam, nie przesadziłam z tym "chaosem", ika.
            • obseerwator Re: Opieka łączona...? 05.12.05, 17:59
              jeśli OBOJE jesteście przekonani do takiego rozwiązania z opieką naprzemienną,
              to cofnijcie wniosek i zgodnie złóżcie wniosek o powierzenie wykonywania władzy
              rodzicielskiej obojgu rodzicom, z ustaleniem miejsca pobytu u ojca albo matki,
              a potem sami będzie się porozumiewać o miejscu i czasie mieszkania dzieci.

              ale to rozwiązanie bierz pod uwagę, jeśli jesteś pewna , że oboje jesteście w
              stanie się porozumieć i oboje jesteście wystarczająco wobec siebie uczciwi i
              odpowiedzilni, by taki ukłąd funkcjonował bez zakłóceń
    • magdmaz Re: Opieka łączona...? 04.12.05, 20:29
      Przepraszam, faktycznie mnie zaćmiło.
Pełna wersja