Dodaj do ulubionych

zlot czarownic na samodzielnej;-)

23.11.05, 13:52
przepis na taki zlot?
to proste-wystarczy rozpocząć wątek o alimentach...nie wiedzieć skąd i jak to
możliwe że tak szybko i w takich ilościach..zlatuja się..
słychać warkot silniczków doczepionych sznurkiem do drewnianych miotełek.
Zlatują się macochy i lądują w ulubionych wątkach.
Obserwuj wątek
    • agamagda Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 14:13
      No cóż, nudzą się panienki u siebie na forum, to tu przyszły porozrabiać...
      Oczywiście, że wątku o alimentach, bo jako te które mają zobowiązania wobec
      dzieci swojego aktualnego M (buhahaha) muszą przecież chronić kasę biednego
      żuczka... Jeszcze za dużo by wydał...
      • zonka77 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 15:19
        Aleście złośliwe kobiety, jadem ociekacie.
        wystarczy zadać pytanie o alimenty żeby zostać zalanym falą nienawiści...
        agamagda nie określiłabym siebie ani jako panienkę ani jako nudzącą się.
        A na córkę M rzeczywiście "współpłacę" alimenty bo kasę mamy wspólną smile
        Mój M nie jest żadnym biednym żuczkiem tylko całkiem dobrym ojcem dla swoich
        dzieci.A ja wcale go nie pilnuję żeby za dużo nie wydał bo wydatki na wszystko
        mamy zaplanowane, na nas, na młodą i nasze dziecko również smile
        Rzeczywiście zmykam stąd bo czuję jak mi zęby rosną i pazury i rogi i ogon bo
        przecież jestem macochą. Ośmieliłam się wziąść rozwodnika - własność ex żony i
        na dodatek mam czelność mieć z nim dziecko bez pytania jej o zgodę.
        szzzzzzzzzz - odlatuję papa buziaczki!
        • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 15:39
          Rzeczywiście zmykam stąd bo czuję jak mi zęby rosną i pazury i rogi i ogon bo
          przecież jestem macochą. Ośmieliłam się wziąść rozwodnika - własność ex żony i
          na dodatek mam czelność mieć z nim dziecko bez pytania jej o zgodę.
          szzzzzzzzzz - odlatuję papa buziaczki!
          ****
          <rotfl> <rotfl>
          "nie wierzę" własnym oczom- i właśnie te co tu przylatują wypowiadać się w
          wątkach aliemntacyjnych tak poważnie myślą, choć brzmi to jak kiepski żart,że
          ktoś w ten sposób myśli że "my" (zbiór ex) to i owo myślimy i tego i owego
          oczekujemy.
          pozdro
          <rotfl>
    • pelagaa Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 19:50
      Ja sie ostatnio zastanowilam i mysle, ze moze to dobrze, ze one tu sa smile))
      Przynajmniej ruch jakis mamy, a nie taki zastoj jak na macochach. Jest na kim
      jadu upuscic, jak ktos ma syndrom niedopchniecia, albo PMSa smile)) Przydaja sie
      dziewczyny czasami, znaczy ja osobiscie tandemik mam na mysli w szczegolnosci smile
      • szymon00 do macoch tu piszących - pytanie? 23.11.05, 20:30
        czemu jak jest temat poruszany alimentów to obruszacie się albo zabieracie
        zdanie nie ukrywam momentami kontrowersyjne;

        moje podstawowe pytanie brzmi: czy łącząc sie w parkę z facetem z przeszłością
        na którym ciążą pewne zobowiązania nie zdawaliście sobie sprawy z tego, że w
        tym momencie albo w przyszłości będzie on miał/ma mniej kasy na Wasz wspólny
        budżet domowy, na nową rodzinęl już nie mówiąc o dzisiejszych realiach typu w
        przyszłosci ewentualna utrata pracy z jednej lub z drugiej strony. A teraz bunt
        i lament, bo nagle nie starcza kasy na wszystko. Tylko nie piszcie, że miłość
        jest ślepa, bo mnie to rozbroi - naprawdę, są pewne rzeczy które należy brać
        pod uwagę, zdjąć te klapki z oczu i przekalkulować a już tym bardziej od
        faceta, który w przyszłości, kiedy jak same "zajdziecie" w ciążę - stanie się
        przez pewien czas jedynym żywicielem rodziny. To jedynie swiadczy o Was i o
        Waszych partnerach, którzy nie potrafią realnie ocenić sytuacji.

        Wiążąc się z Kareniną, przeanalizowaliśmy każdą sytuację w naszym życiu,
        wyjaśniliśmy sobie wszystko, nie mamy tajemnic przed sobą i każdy wie na czym
        stoi i z czym może się liczyć, u nas prócz miłości jest ta chłodna kalkulacja
        tak bardzo ważna i tak bardzo potrzebna, aby nie było potem roczarowań; prócz
        tego: wzajemne wsparcie, akceptuja, zaufanie i nikt z nas nie robi chryi z
        jakiś dziwnych powodów. Czy to takie trudne? Nie, ale to wymaga usiąść
        posiedziedzieć, policzyć i przeanalizować każdą sytuację, potem przytulić się
        pocałować i pobyć ze sobą. A wrazie wątpliwości znów wrócić do rozmowy, nawet o
        3 - ciej w nocy.

        pozdrawiam
        • zonka77 Re: do macoch tu piszących - pytanie? 23.11.05, 22:51
          hehehe - jakbym słyszała mojego M 5 lat temu. Też myślał że wszystko się da
          przewidzieć i skalkulować i wierz mi nie da się i ostro się o tym przekonaliśmy.
          Nasza miłość ślepa nie była, była skalkulowana że hej, tyle że potem sytuacja na
          rynku tak się zmieniła że mogliśmy sobie te kalkulacje włożyć nie powiem gdzie.
          Mój M też był taki zarozumiały i dostał za to po głowie.Gadać to sobie można po
          nocach i kalkulować ale zawsze opierasz się na tym co wiesz i co możesz
          przewidzieć. Jeśli odpowiesz mi że wszystko się da przewidzieć to powiem Ci że w
          takim razie rozwiedziony człowiek nigdy nie powinien mieć dziecka następnego bo
          teoretycznie może się zdarzyć wszystko. Nam się zdarzyło już tyle że nigdy już
          nie mówimy nigdy



        • natasza39 Re: do macoch tu piszących - pytanie? 23.11.05, 22:56
          No własnie szymonku, nie przewidzisz wszystkieg do końca.
          Nie ma takich madrych! Nie przewidzisz choroby, bezrobocia, kalectwa, śmierci
          itp, itd.
          Chyba ze takie opcje tez przewidziałes, to zwracam honor!

          Zycze Wam z kareninka wszelkiego najlepszego!
          I oby w.w opcje nigdy Was nie dotknęły, ale nie piernicz, ze wszystko się da
          przewidziec!
          Jestem bardzo ostrożna i realna osobą, ale to co mnie w zyciu spotkało nie
          przewidywałam nigdy i nigdy nie brałam pod uwage w swoich planach.
    • ciemnanocka Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 20:23
      halohalo
      ja tez jestem prawie macocha a do alimentow sie nie wtracam.
      M placi tyle ile chciala ex, dodatkowo oczywiscie jeszcze jakies buty,
      lekarstwa, kino, teatr (no bo kazdy weekend mala jest u niego) i generalnie
      stosunki sa poprawne.
      I ja nie odlatuje!smile
      Tylko sobie podczytuje, co taka ex moze sobie myslec i zeby nic durnego nie
      pomyslec, bo to sie tylko na nas zle odbije.
      a ze ona sobie odeszla sama od niego - z powodu wrednego charakteru obojga
      chybasmile - to nie mam wyrzutow sumienia.
      i zgadzam sie z wami z tym, ze facet co nie placi alimentow regularnie to
      ostatni dupek. a nexia co mu uniemozliwia placenie tez wredota.
      zatem ja jestem przyjazna prawie macochasmile
      i jezeli moge, co jakis czas bede sie zwracala o rade, jak to wyglada z tej
      drugiej stronysmile
      • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 20:25
        ciemnanocka napisała:

        > halohalo
        > ja tez jestem prawie macocha a do alimentow sie nie wtracam.
        > M placi tyle ile chciala ex, dodatkowo oczywiscie jeszcze jakies buty,
        > lekarstwa, kino, teatr (no bo kazdy weekend mala jest u niego) i generalnie
        > stosunki sa poprawne.
        > I ja nie odlatuje!smile
        > Tylko sobie podczytuje, co taka ex moze sobie myslec i zeby nic durnego nie
        > pomyslec, bo to sie tylko na nas zle odbije.
        > a ze ona sobie odeszla sama od niego - z powodu wrednego charakteru obojga
        > chybasmile - to nie mam wyrzutow sumienia.
        > i zgadzam sie z wami z tym, ze facet co nie placi alimentow regularnie to
        > ostatni dupek. a nexia co mu uniemozliwia placenie tez wredota.
        > zatem ja jestem przyjazna prawie macochasmile
        > i jezeli moge, co jakis czas bede sie zwracala o rade, jak to wyglada z tej
        > drugiej stronysmile

        ***
        wreszcie jakiś głos rozsądku smile
        pozdro
        • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 20:42
          edzieckokarenina napisała:
          > wreszcie jakiś głos rozsądku smile
          > pozdro


          hehehe, jak Ci powiem, że po ostatniej sprawie mojego M, na którym sad mu
          przyznał alimenty (przedtem płacił dobrowolnie i wiecej niz teraz w wyroku),
          powiedziałam, że wg mnie to zasadzono mu kwote na pozimie przyzwoitym i mogli
          mu zasadzic więcej i że powinien moim zdaniem owa róznicę wpłacać dzieciom
          teraz na polisy, to pewnie uznasz, że pieprze głupoty i robie sobie jajasmile
          • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 20:48
            natasza39 napisała:

            > edzieckokarenina napisała:
            > > wreszcie jakiś głos rozsądku smile
            > > pozdro
            >
            >
            > hehehe, jak Ci powiem, że po ostatniej sprawie mojego M, na którym sad mu
            > przyznał alimenty (przedtem płacił dobrowolnie i wiecej niz teraz w wyroku),
            > powiedziałam, że wg mnie to zasadzono mu kwote na pozimie przyzwoitym i mogli
            > mu zasadzic więcej i że powinien moim zdaniem owa róznicę wpłacać dzieciom
            > teraz na polisy, to pewnie uznasz, że pieprze głupoty i robie sobie jajasmile
            ***
            nie,nie-nie powiem takwink
            robię sobie żarty i owszem,ale z głupoty itp
            masz takie,a nie inne podejście bo sama weszłaś do związku z "przychówkiem"
            (choć to nie jest gwarantem sprawiedliwego podejścia do sprawy)i jesteś
            najwidoczniej zwyczajnie przyzwoitą osobąsmile
            co w dzisiejszych czasach jest niestety rzadkością.
            pozdro
            • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 21:03
              edzieckokarenina napisała:
              > nie,nie-nie powiem takwink
              > robię sobie żarty i owszem,ale z głupoty itp
              > masz takie,a nie inne podejście bo sama weszłaś do związku z "przychówkiem"
              > (choć to nie jest gwarantem sprawiedliwego podejścia do sprawy)i jesteś
              > najwidoczniej zwyczajnie przyzwoitą osobąsmile
              > co w dzisiejszych czasach jest niestety rzadkością.
              > pozdro


              W tym własnie rzecz, kareninko, że mozna byc przyzwoita osoba bedac nexia i
              głupia, konfliktową i bezwzgledną exią.
              Nie dzielmy ludzi na "macochy" i "samodzielne", bo ani mi sie jako nexi nochal
              nie wydłuzył i nie latam na miotle od tego, ani kazdej "samodzielnej" po
              rozstaniu z exem aureola na łbie nie wyrosła.

              Teraz mój M ma przyznane alimenty w kwocie 850 zł na dziecko, czyli 1700 zł/mc.
              Matka zarabia ok 1200 więc nie jest to napewno fifty-fifty.
              Kwestia w tym, że poprzednio placił 1500 i dodtakowo opłacał jej mieszkanie (ok
              500),w którym nie mieszka, a dzieci dostawały od niego po 100 do 300 zł
              zaleznie od potrzeb (na ksiązki, lekcje itd).
              Chciała 2500. Sad przyznał 1700.
              Mogła się dogadać? Miałaby te 2500 normalnie, polubownie. Chciała wyrok sadowy,
              no to ma i on sie teraz zaskorupił i zaczyna miec w dupie.
              Teraz moje zadanie musi m.in polegac na tym, żeby nie miał w dupie, choc wiem,
              ze pewnie sa kobiety, które podjudzałyby faceta.
              Dzieci nie moga cierpiec na tym, ze ich rodzice się nie moga dogadac.

              Acha i nie planuje dzieci z M. Chyba do "cementowania" związku nie jest mi
              potrzebny potomeksmile
        • zona22 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 23.11.05, 21:52
          Trochę popsuję statystyki wrednych macoch smile
          Jesteśmy z M. już kilka dobrych lat razem (bodajże już 9) i jakoś nie przyszło
          mi do głowy obniżać alimentów - baaa nawet są podwyższane. Na wakacje, wspólne
          wyjazdy sama namawiałam M. Na szczęście takie podejśćie chyba jednak
          procentuje, patrząc na obecne relacje z Dzieckiem M.
          A kiedy pojawiła się propozycja podwyżki alimentów ze strony Ex? A zaznaczam,
          że alimenty M. to nie jest wymieniane tu często 300zł smile.... jak urodziło się
          nam dziecko. Ex dostała podwyżkę - dogadali się bez sądu. Potem była kolejna
          podwyżka i to z inicjatywy M. Tak więc proszę nie uogólniajcie, bo nie zawsze
          jest tak jak piszecie.
          Zresztą: dzisiaj Next jutro może być Ex smile.
          Pozdrawiam wszystkie Ex, Next, Macochy i Samodzielne wink.
        • mamaadama4 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 25.11.05, 23:12
          pawel-szadko napisał:

          > a jak nie płaci kobieta?
          No własnie - co wtedy? I czy to wysokość alimentów winna zależec od tego czy
          płaci je matka czy ojciec?
          A na samodzielną zaglądam czasami, bo i taki miałam kilkuletni okres w życiu.
          • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 26.11.05, 10:07
            mamaadama4 napisała:

            > pawel-szadko napisał:
            >
            > > a jak nie płaci kobieta?
            > No własnie - co wtedy? I czy to wysokość alimentów winna zależec od tego czy
            > płaci je matka czy ojciec?
            > A na samodzielną zaglądam czasami, bo i taki miałam kilkuletni okres w życiu.
            >

            ***
            sorry,podobno nie ma głupich pytań..ale te mi na takie wyglądają..
            bo coż to za różnica czy aliemnty płaci matka czy ojciec?winksąd nie bierze pod
            uwagę płci przy ustalaniu wysokości alimentów,tylko patrzy na możliwości
            zarobkowe rodzica płacącego!
            a jeśli kobieta ma zasądzone alimenty i ich nie płaci to ojciec powinien ją
            podać do komornika-proste.
            czy Wy sie dopatrujecie tu jakiejś filozofii?

            pozdro
    • pom Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 24.11.05, 11:56
      Też zalatuję czasem na samodzielne i czasem sie udzielam.
      Jak wiadomo, wszedzie są ludzie i taborety.
      Sa również tutaj. Niektóre samodzielne to naprawdę dzielne i mądre kobietki.
      Inne - nie polemizuję z nimi bo po prostu nie ma to sensu. Podobnie zachowuję
      sie na innych forach.
      Teksty o złych i podłych macochach mnie zupełnie nie ruszają - jaka jestem w
      stosunku do dzieciaków M wiem ja i zainteresowani i wszystkie uogólnienia są o
      kant dupy.
      Nie ma samych świętych samodzielnych, nie ma samych złych macoch.

      Pozdrawiam wszystkie obecnie tu panie.

      No i szanujmy się trochę, cholera.
    • evik3 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 25.11.05, 19:23
      No dobra ujawnie sie smile)))))
      Zagladam tu na "Samodzielne" i na "Macochy" Z tej prostej przyczyny, ze jestem
      i tym i tym. Przez 3 lata samotnie wychowywalam coreczke. Cala ciaze tez
      praktycznie przeszlam sama. Teraz zyje z facetem, ktory ma 8 laetnia corke.

      Czasami jak czytam Wasze posty badz posty "macoch" to jestem przerazona. Ile
      jadu i nienawisci. A najbardziej cierpia na tym dzieci. Czy jest to moje czy
      jego dziecko nie powinno ponosic odpowiedzialnosci za bledy rodzicow.

      POwiem tylko tak. Traktuje Jego corke tak jakbym chciala aby "macocha"
      traktowala moja.

      I dodam jeszcze, ze nie mam zasadzonych i nie otrzymuje zadnych alimentow. Moj
      M placi i nie mam nic przeciwko temu. Widzialy galy co braly.

      Samodzielne nie uogolniajcie. Kazda z Was (Nas) moze kiedys zostac ta
      wstretna "macocha"
      • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 25.11.05, 19:30
        evik3 napisała:

        > No dobra ujawnie sie smile)))))
        > Zagladam tu na "Samodzielne" i na "Macochy" Z tej prostej przyczyny, ze
        jestem
        > i tym i tym. Przez 3 lata samotnie wychowywalam coreczke. Cala ciaze tez
        > praktycznie przeszlam sama. Teraz zyje z facetem, ktory ma 8 laetnia corke.
        >
        > Czasami jak czytam Wasze posty badz posty "macoch" to jestem przerazona. Ile
        > jadu i nienawisci. A najbardziej cierpia na tym dzieci. Czy jest to moje czy
        > jego dziecko nie powinno ponosic odpowiedzialnosci za bledy rodzicow.
        >
        > POwiem tylko tak. Traktuje Jego corke tak jakbym chciala aby "macocha"
        > traktowala moja.
        >
        > I dodam jeszcze, ze nie mam zasadzonych i nie otrzymuje zadnych alimentow.
        Moj
        > M placi i nie mam nic przeciwko temu. Widzialy galy co braly.
        >
        > Samodzielne nie uogolniajcie. Kazda z Was (Nas) moze kiedys zostac ta
        > wstretna "macocha"
        >
        ***
        przecież ja ten post napisalam żartobliwie- nie wiedziałam że będe musiała to
        tłumaczyćwink)
        ale ok-każdy ma inne poczucie humoru.
        pozdro
        ps.choć wcale nie mijam się z prawdą pisząc że wątki o alimentach przyciągają
        tutaj kobity z forum macoszegowink
    • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 26.11.05, 10:47
      a ja nie lubię większej częsci gazetowych macoch i nie lubie ich czytac, forum
      macochy nudne jak flaki z olejem, a one same, tu nawet szkoda słów. Niech nie
      wchodza tam gdzie nie sa mile widziane. Punkt widzenia zalezy od punktu
      siedzenia. Czy kobieta pokroju macochy wchodząc do zwiazku z męzczyzną zatraca
      czesc siebie, czy jest zła juz z natury?
        • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 26.11.05, 22:50
          kontaktowekonto napisała:

          > a Wy to czasem zazdrosne nie jestescie, ze facetów nie macie i same jestescie?

          ja nie mam o co byc zazdrosna. Moj facet dzięki Bogu nie był żonaty, dzieci tez
          nie ma (oprócz mojego, dla ktorego jest tatą) wiec pelnia szczęscia smile
          • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 26.11.05, 23:01
            no własnie w poscie kontaktowekonto ujawnił się stereotyp: samodzielna mama to
            jakies dziwne stworzenie, ktore zazdrości faceta, jak to macochy i alimenciarze
            okreslaja? chyba terminem, dosc wulgarnym zresztą: niedopchnięta. A tak nie
            jest.
            Samodzielna matka to przewaznie dzielna kobieta, ktora potrafiła pozbierac się
            po zdradzie eks małżonka. Zna wartośc zycia i kocha swoje dziecko/dzieci. A
            bajeczki o zazdrości i tzw przywłaszczaniu dzieci to w wiekszosci historyjki
            wyssane z palca, przejaskawione do granic możliwosci przez populację tzw
            alimenciarzy i ich kobiet czyli macoch.
          • pom Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 00:04
            > Moj facet dzięki Bogu nie był żonaty, dzieci tez
            nie ma

            A dlaczego aż Bogu za to musisz dziękować? Aż takie to by straszne było, jakby
            inne dziecko kochał, płacił na nie ALIMENTY? No bo przecież płaciłby, nie jest
            tacy jak inni przez Ciebie opisywani. No i ta zazdrośc aż tak by Cię zeżarła?
            Współczuję głęboko.
            • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 10:28
              pom napisała:

              > > Moj facet dzięki Bogu nie był żonaty, dzieci tez
              > nie ma
              >
              > A dlaczego aż Bogu za to musisz dziękować? Aż takie to by straszne było, jakby
              > inne dziecko kochał, płacił na nie ALIMENTY? No bo przecież płaciłby, nie jest
              > tacy jak inni przez Ciebie opisywani. No i ta zazdrośc aż tak by Cię zeżarła?
              > Współczuję głęboko

              Wasi jakoś nie kochaja i nie płaca, albo odrotnie nie płacą i nie kochają, a
              macoszy stosunek do alimentow widac po wątku na ten temat

              Dziękuję Bogu, bo nie mam kłopotów, ko wie jakbym zostala macochą moze tez
              miałabym takie skrzywienie charakteru jak niektore z Was? A tak nic mi nie
              grozi.
              Mozna to nazwac syndromem macochy:
              1. jestem lepsza niz pierwsza (bo jak by inaczej)
              2. Jestem wspaniała bo pozwalam na płacenie alimentow i toleruje jego dzieci
              (bo jakze by inacezj) i to nic , ze gdzies ta gula skacze, hahaha
              3. a jednak w niektorych sytaucjach wychdzi całosc jadowitosci macoszej

              Dobrymi macochami moga byc byłe samodzielne, jesli są madrymi kobietami. I to
              na tyle moich przemysleń.
              • ajmj Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 10:39
                darcia73 napisała:

                > Wasi jakoś nie kochaja i nie płaca, albo odrotnie nie płacą i nie kochają, a
                > macoszy stosunek do alimentow widac po wątku na ten temat


                dlaczego uogólniasz?

                Naprawdę nie potrafię zrozumieć jak można wszystkich wrzucac do tego samego
                przysłowiowego worka?Nieraz z Wami rozmowa to jak grochem o ścianę.Tylko, aby
                wsadzic szpilę. Po co? Na co? czy to Macochy z forum sa winne, że miałyście
                (niektóre) mężów/partnerów jakich miałyście?Nie.
                • ajmj Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 10:49
                  Tak naprawde już to pisałam i pisac będę, poprostu wystarczy byc tylko
                  człowiekiem. Normlanym, dobrym, współczującym i nie byłoby tyle wpisów. Wy nie
                  miałybyście takich problemów z Byłymi(bo byliby właśnie: patrz wyżej), My z
                  Eksiami naszym M (bo: byłyby patrz wyżej)i świat byłby kolorowy i cudowny...
                  utopia, co nie?smile
                  • edzieckokarenina Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 10:56
                    ajmj napisała:

                    > Tak naprawde już to pisałam i pisac będę, poprostu wystarczy byc tylko
                    > człowiekiem. Normlanym, dobrym, współczującym i nie byłoby tyle wpisów. Wy
                    nie
                    > miałybyście takich problemów z Byłymi(bo byliby właśnie: patrz wyżej), My z
                    > Eksiami naszym M (bo: byłyby patrz wyżej)i świat byłby kolorowy i cudowny...
                    > utopia, co nie?smile
                    >
                    ***
                    akurat z tym się zgodzęsmile
                    ale..życie życiem,a macosze forum macoszym forumwink
                    tzn.jak juz gdzieś pisałam czytając wasze forum ciśnienie mi gwałtownie skacze;-
                    )
                    dlatego zaglądam do was baaardzo rzadko- w dni kiedy mam wyjątkowo niskie
                    ciśnienie.
                    Nie wiem ,czy przyznasz mi rację,czy nie-ale moim zdaniem na waszym forum piszą
                    w większości osoby zazdrosne o dzieci,o czas jaki M z nimi spędza-choćby to
                    były 3 godziny w tygodniu.Osoby szukające porady jak obniżyć alimenty; osoby
                    twierdzące że ex podrzuca im dziecko po to żeby się szlajać(a kogo to obchodzi
                    co ona robi w wolnym czasie??? jakaś dziwna zazdrość???), że alimenty
                    najchętniej by dawali w naturze:czyli kupowali dziecku rzeczy bo jak dają kasę
                    to ex przepuszcza na siebie.
                    Kiedy czytam takie wypociny to się zastanawiam ile te dziewuchy mają lat,że tak
                    myślą??? itp, itd.
                    pozdro
                    • ajmj Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 11:06
                      > w większości osoby zazdrosne o dzieci,o czas jaki M z nimi spędza-choćby to
                      > były 3 godziny w tygodniu.Osoby szukające porady jak obniżyć alimenty; osoby
                      > twierdzące że ex podrzuca im dziecko po to żeby się szlajać(a kogo to
                      obchodzi
                      > co ona robi w wolnym czasie??? jakaś dziwna zazdrość???), że alimenty
                      > najchętniej by dawali w naturze:czyli kupowali dziecku rzeczy bo jak dają
                      kasę
                      > to ex przepuszcza na siebie.
                      > Kiedy czytam takie wypociny to się zastanawiam ile te dziewuchy mają lat,że
                      tak
                      >
                      > myślą??? itp, itd.


                      Uwierz, że jest wiele wspaniałych macoch. Jak ja wierzę, ze nie wszystkie Eksie
                      sa jak nasza...

                      Znam sama takie. Które o swoich pasierbów troszczą się jak matki. Same mówią
                      swoim facetom: kup(oczywiście jak ich stac na dodatkowe prezenty), zadzwoń ,
                      pojedź.
                    • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 18:05
                      kontaktowekonto napisała:

                      > a moze u wiekszosc samodzielnych taka zazdrosc panuje, ze ich ex ma nowa
                      > kobitke a one nie maja nowego ksiecia? co?

                      Naprawdę sporo samodzielnych jest w związkach i nawet trudno juz nazwac je
                      samodzielnymi ale jak widac ty ciagle tą samą spiewkę powtarzasz.
                      kontaktowe konto, ty nie jestes kontaktowe tylko upośledzone wink
                  • darcia73 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 27.11.05, 18:02
                    Tak naprawdę z wrednymi macochami spotkałam się dopiero na forum edziecko.
                    Przez wypowiedzi tych osob upzedziłam się do macoch tak, ze naprawde jest mi
                    trudno zrozumiec ze mogłyby byc dobrymi ludźmi i chyba nie ja jedna odnosze
                    takie wrazenie po lekturze macoszego forum.

                    W moim osobistym zyciu tez trochę z tego macoszego jadu dane mi było zaznac a
                    teraz kiedy nie domagam się kasy, moj eks wyparł się dziecka i nie daje na nie
                    złamanej złotówki, to jest OK, moja neksia jest zadowolona bo kasa nie wypływa.
                    I to nie jest tak naprawde zła dziewczyna, jest bardzo sympatyczna czyli o co
                    chodzi? O kasę drogie panie i potwierdzenie swojej uprzywilejowanej pozycji
                    (druga, albo i trzecia ale jedynie naprawdę kochana, i takie ble, ble, ble).
                    A gdyby neksia była typem spod ciemnej gwiazdy to dopiero mogłabym mieć
                    przeboje.

                    Dobrymi macochami mogą byc byłe samodzielne mamy lub osoby o wyjątkowej
                    empatii, nie wierzę, ze inna baba jest w stanie przekroczyc swoj egoizm i mniej
                    lub bardziej swiadomą chęć posiadania chlopa na wyłączność. Moze to robic na
                    pokaz, nawet przed samą sobą.
                    • pom Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 29.11.05, 12:21
                      > Dobrymi macochami mogą byc byłe samodzielne mamy lub osoby o wyjątkowej
                      > empatii, nie wierzę, ze inna baba jest w stanie przekroczyc swoj egoizm

                      No cóż, samodzielne mamy też mogą być niezłymi egoistkami i na macochy się
                      kompletnie nie nadawać. To, że sie coś przeżyło nie oznacza, z założenia, że
                      jest sie w stanie zrozumieć przez to innych. Inaczej mówiąc, jak toś jest
                      pazerny albo bardzo zazdrosny to nim bedzie bez wzgledu na ilość wychowywanych
                      samodzielnie dzieci. A jeśli nawet dokona się w takiej osobie pewna przemiana to
                      nie sądze, by była na tyle głęboka i utrwalona, żeby do głosu nie dochodziły
                      pierwotnie wykształcone cechy.
                      Empatia i podejście do innych w dużej mierze zależy od osobowości a nie od
                      życiowej sytuacji.
                    • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 29.11.05, 20:04
                      darcia73 napisała:
                      > Dobrymi macochami mogą byc byłe samodzielne mamy lub osoby o wyjątkowej
                      > empatii, nie wierzę, ze inna baba jest w stanie przekroczyc swoj egoizm i
                      mniej lub bardziej swiadomą chęć posiadania chlopa na wyłączność. Moze to robic
                      na pokaz, nawet przed samą sobą.

                      Zostawiłabym tylko empatię.
                      To czy ktoś był lub jest "samodzielna" nie ma akurat znaczenia.
                      Czsem była "samodzielna" własnie jest bardziej zaborcza i podsuwa własna
                      pociechę zamiast dzieci juz istniejacych u chłopa, choć z owym pasierbem faceta
                      zadne więzy krwi nie wiazą. Znam takie przypadki.

                      Po prostu albo się jest wogóle suką w zyciu. Nie lubi sie ludzi wogóle. Jest
                      się egoistką (egoista to równiez taki co własne dziecko ponad wszystko kocha,
                      bo to wszak jego geny, a nie dzieci jako takie). Zazdrosnicą, chytrusem,
                      zaborczym babsztylem, albo normalnym, otwartym na ludzi człowiekiem.
                      I tylko taki nadaje sie na to aby być "macocha"
                      Watki "ekonomiczne" wzbudzaja wiele emocji i moze dlatego spędzaja "macochy",
                      ale nie tylko te "baby-jagi" jakbyś chciała. Niestety, ale watki ekonomiczne
                      pokazuja tylko to co w zyciu ludźmi teraz kieruje. Pieniadze.
                      Wazne tylko czy te pieniadze są celem czy środkiem.
                      Jesli sa srodkiem do zapewnienia dzieciom bytu przez samodzielna mamę to
                      oczywiscie ok. Jesli sa srodkiem w dokopaniu exowi to jest to świństwo takie
                      samo jak w przypadku nexi która postepuje z kwestia alimentów w ten sposób, że
                      chce te pieniadze ograniczac, aby matka nie miała na "kosmetyczkę".

                      Przypisywanie jednak cech harpii jednej badź drugiej stronie, juz z zasady i na
                      wejściu nie podoba mi sie bardzo.
                      Nie wszystkie koty sa czarne, chyba, ze patrzec na nie chcemy tylko nocasmile
    • mamaika Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 30.11.05, 08:18
      Zleciałam się . Przeczytałam sobie posty i postanowiłam wrzucić swoje trzy
      grosze.Jestem wstretną macochą, malo tego bez pytania o zgode eks pozwolilam
      sobie na dzieci ( niestety drugiego synka straciłam w 34 tc w tym roku). Pytac
      nie musiałam, bo na dom i dzieci zarabiam.
    • mamaika Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 30.11.05, 10:27
      Kontynuuję. Mój M oprócz alimentów( 1400,00 PLN + opłata ok. 400,00 za szkołę
      najstarszej i rachunki za komórki ) kupuje sprzęt sportowy, finansuje wyjazdy
      letnie i zimowe, oczywiście zabiera dziewczyny do kina, na kregle, etc. Uważam
      za zupełnie normalne,ze o swoje dzieci dba i na nie płaci. Czy Panie
      uważacie,że mama dzieci jest w porządku żyjąc z alimentów dzieci ? Moja eksia
      siedzi sobie w tej chwili spokojniutko w domu, na marginesie zaznaczam,że czeka
      az praca przyjdzie do niej sama . Mój M prowadzi własną firmę, w chwili obecnej
      kokosow nie zarabia,a wręcz przeciwnie ale alimentów bynajmniej nie
      obniza .Nasz dom i dziecko utrzymuję sama.Czy się wściekam, jasne że tak.
      Uważam,że nie jest w porządku fakt,iż mama dzieci utrzymuje się z jakby nie
      było z ich pieniędzy.Obowiązek utrzymania dzieci spoczywa wszak na obojgu
      rodzicach. Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.Jestem pewnie w waszym
      mniemaniu wredną macochą, bo w chwili obecnej sytuacja wygląda tak,że nie lubie
      córek mojego M. Wynika to bezpośrednio z ich zachowania wobec mnie. Starałam
      się jak mogłam,nie jestem winna rozpadowi więzi miedzy ich rodzicami, kontakt z
      innymi dzieciakami mam doskonały, a tym przypadku już mi się nawet przestało
      chcieć. Bynajmniej drogie Panie nie zamierzam w żaden sposób ograniczać czy
      wpływac na kontakty miedzy nimi a ich Tatą,cieszę się że są dobre, nie mam nic
      przeciwko ich przyjazdom, cieszy mnie że lubią swojego przyrodniego braciszka.
      Są zapraszane na wszelkie urodziny, imieniny,etc.On nie jest. Bynajmniej nie
      rozdzieram z tego powodu szat, ich mama nie musi chciec go znać i rozumiem
      to.Stosunek do eksi generalnie mam obojetny.Nie zamierzam natomiast mieć
      jakichkolwiek wyrzutów z tytułu :nasze dziecko ma lepiej niz ich dzieci. Moje
      drogie ja na to zasuwam i na to mam , nie widzę powodu dofinansowania
      dodatkowego z mojej strony, bo niby z jakiej racji ? Nie jest tak,że macochy to
      wredoty a eksie super bohaterki, ani na odwrót. Pomijam już oczywisty fakt,iz
      ludzie sa rózni, rózne bywają sytuacje. Szanuję samodzielne mamy,nie dziwię się
      że niektóre mają ochote udusić swoje neksie, ale tez nie dziwcie się nektórym
      macochom i eksie bywają harpiami, a dzieci jak to dzieci potrafią nieżle dac
      popalić, z tym ze własnym znacznie więcej się wybacza.
      • maligne Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 02:14
        zagladam tu ostatnio z czestotliwoscia prawie raz na rok (z braku czasu)
        moze i lepiej, cisnienie nie skacze. Ale chcialam posty ekareniny musze
        przyznac rownie madre i wywazone jak dawniej. (skad masz tyle cierpliwosci??)

        wracajac do mamaika
        jak widac chodzi o kase
        odpowiadam
        1. mama jest w porzadku zyjac z alimentow
        2.ze Wasz dom utrzymjesz sama, to jest problem Twoj i M nie eksi (ani tym
        bardziej wina)
        3. nie lubisz jego corek ? to zastanow sie dlaczego. Bo zle Cie traktuja? To
        pogadaj ze swoim M. latwiej powiedziec ze przestlo Ci sie chciec? Mozejego
        corki powinny Cie lubic bez zadnego starania? no zwariowaly chyba, przeciez
        musza Cie lubic... Powinny byc na tyle dojrzale emocjonalnie zeby wrecz nie
        miec zadnych ale do Ciebie....
        4. "nie mam nic przeciwko ich przyjazdom" no kurcze,rewelacja, chociazby dltego
        powinny Cie co njmniej bardzo lubic
        5.on nie jest zapraszany na imprezki?? a powinien, powinien, jeszcze mu podac
        ulubione cisteczka i inne z okazji jego przyjecia. (Moj byly nie bedzie nigdy
        przeze mnie zaproszony do mojego domu, chyba ze moj syn bedzie chcial)
        6."ich mama nie musi chciec go znac i rozumiem to"
        nie rozumiesz !!!
        kolo sie zamyka, rzadko kto jest w stanie zrozumiec kogos innego jesli nigdy
        nie byl w podobnej lub takiej samej sytuacji. Gdybys rozmiala nie zadawalabys
        tylu pytan, na ktore odpowiedz zna kazda eksia.

        pozdrawiam
        maligne - eksia dla informacji



        • ajmj Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 08:07
          maligne napisała:

          wracajac do mamaika
          > jak widac chodzi o kase
          > odpowiadam
          > 1. mama jest w porzadku zyjac z alimentow


          Nie, nie w porządku. Zamamiast zabierać dzieciom alimenty od ojca, bo przecież
          zaniża wtedy poziom życia Dziecka utrzymując się z jego pieniędzy.
          Powinna w dodatku dołożyć do utrzymania dziecka przynajmniej 30-40 %. A siebie
          utrzymywac z rąk własnej pracy. Chyba, ze rozwód był z winy męża, wtedy moze
          starać się o alimenty dla siebie.
          • maligne Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 09:40
            no tak,
            nie ma to jak mala prowokacja

            napisalam ze w porzadk zyc z alimentow, nie napisalam alimentow dziecka
            moze swoich naleznych?????

            Jak sie nie zna konkretnej historii to ciezko komentowac , ze moze zabiera
            dzieciom na chleb, lub rczej na cos wiecej, bo moze to jej alimenty??
            to bylo pierwsze

            po drugie a moze ona nie chce isc do prcy bo jeszcze ktos jej pomaga finansowo,
            np rodzice i z tego wlasnie zyje a reszte wydaje na dzieci jednak??

            po trezcie byly ma obowiazek finansowac do 70 %kosztow dziecka (a nie Wasze
            ciagle tylko fityfifty, jezeli to byla zona sprawuje wylaczna opieke nad
            dzieckiem, tzn ponosi tego rowniez wszystkie mozliwe konsekwencje pozytywne jak
            i negatywne, ale to inny temat...).

            a poza tym, nie wierze w matki ktore zyja z alimentow dzieci dla wlasnego
            widzimisie, po prostu nie wierze, no chyb ze to sa alimenty rzedu 10tys (ja tez
            ym nie pracowala) albo jakas patologia, to zawszejest mozliwe..

            no coz, temat alimentow to jest rzeczywiscie fajny temat....
            • mikawi Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 09:47
              maligne napisała:

              > no tak,
              > nie ma to jak mala prowokacja
              >
              > napisalam ze w porzadk zyc z alimentow, nie napisalam alimentow dziecka
              > moze swoich naleznych?????


              ale mamaika wyraźnie napisała:
              "Czy Panie uważacie,że mama dzieci jest w porządku żyjąc z alimentów dzieci?"

              nie jest w porządku, to okradanie własnych dzieci z pieniędzy IM należnych OD
              ICH OJCA.
            • e_r_i_n Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 09:54
              maligne napisała:

              > po trezcie byly ma obowiazek finansowac do 70 %kosztow dziecka (a nie Wasze
              > ciagle tylko fityfifty, jezeli to byla zona sprawuje wylaczna opieke nad
              > dzieckiem, tzn ponosi tego rowniez wszystkie mozliwe konsekwencje pozytywne
              > jak i negatywne, ale to inny temat...).

              A dlaczego akurat 70%?

              > no chyb ze to sa alimenty rzedu 10tys (ja tez ym nie pracowala)

              A jak alimenty by sie skonczyly? I co z emerytura?
            • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 10:18
              maligne napisała:
              > napisalam ze w porzadk zyc z alimentow, nie napisalam alimentow dziecka
              > moze swoich naleznych?????

              Akurat tu chodziło o te nalezne dzieciom.
              Jesli oburza kogos obnizanie kwot alimentów w zwiazku z obnizeniem się
              standardów wypłacalnosci ojca, tym bardziej powinno oburzac żerowanie tylko na
              pieniadzach dzieci- to sa bowiem pieniadze dzieci i mnie jako matce nie
              przyszłoby do głowy żerować na forsie tylko i wyłacznie syna. Na swoje potrzeby
              zarabiam sama.

              > Jak sie nie zna konkretnej historii to ciezko komentowac

              Z tym sie zgadzam, tyle, że tutaj komentuje się nie KONKRETNE SYTUACJE ale
              pryncypia i zasady.
              Jesli nie zastanawiamy sie nad tym, czy ojciec po opłaceniu alimentów ma na
              chleb (nie badajac konkretnej sytuacji, tylko uwazajac ,że jak sad zawyrokował
              że dzieciom nalezy się jakas tam kwota, to choćby skały srały, ojciec stracił
              pracę, zawsze tak ma być), to nie zastanawiajmy sie nad tym czy exia
              ma "sponsora" owego przysłowiowego chleba.

              po drugie a moze ona nie chce isc do prcy bo jeszcze ktos jej pomaga finansowo,
              >
              > np rodzice i z tego wlasnie zyje a reszte wydaje na dzieci jednak??

              To juz zostawiam bez komentarza....
              Ciekawe jak sad zareagowałby na taka argumentację w przypadku ojca, który nie
              chce isc do pracy.
              Sama zareagowałabym alergicznie na taki casus.
              Alergicznie reaguje równiez na przypadki odwrotne.
              Rozumiem, że dzis jest z praca cięzko, ale nie rozumiem, że ktos po prostu nie
              chce isc do pracy jak zdrowy i ma na utrzymaniu jeszcze dzieci.

              > po trezcie byly ma obowiazek finansowac do 70 %kosztow dziecka (a nie Wasze
              > ciagle tylko fityfifty, jezeli to byla zona sprawuje wylaczna opieke nad
              > dzieckiem,

              Skad wzięłaś te 70%? Ciekawi mnie to, bo znam takich facetów, co pokrywaja nie
              70, ale 100% potrzeb dzieci. Może jakis wyrok w tej sprawie zapadł?
              Fifty-fifty jest faktycznie niesprawiedliwe w przypadku gdy matka musi zajac
              sie dziećmi małymi, niepelnosprawnymi, itp, itd.
              Ale jak to sa nastolatki np. 16-18 lat i więcej to tu juz nie mozna mówić, o
              opiece bezposredniej. Przynajmniej dla mnie - matki 17-stolatka nie widze
              problemu w gotowaniu dla niego obiadu, w końcu dla mnie i chłopa tez gotuje,
              więc trudno, abym wyliczała sobie bezpośredni wkład w gotowanie obiadu stricte
              dla mlodego. Tak samo z praniem. Kolacje i sniadania mlody robi sobie sam,
              Sprząta sam. Ale widac jestem matka - hetera bo "dzieciatku" karze się soba w
              tym wieku zajac.

              > a poza tym, nie wierze w matki ktore zyja z alimentow dzieci dla wlasnego
              > widzimisie,
              Twoja wiara badz niewiara nic tu nie ma do rzeczywistosci.
              To że takich przypadków jest niewiele, nie oznacza, że ich nie ma.
              Ja osobiście takie przypadki znam.

              chyb ze to sa alimenty rzedu 10tys (ja tez
              >
              > ym nie pracowala

              Znaczy się to kwestia sum, a nie zasad?
              No to jestesmy w domu....
              Czyli jak ojciec płaci na dziecko 1000 zł, zarabiajac sam 2000 zł, to mama musi
              isc do pracy, albo znalesc sobie sponsora, bo ten 1000 na nia i na dziecko nie
              wystarcza po prostu,
              ale jak ojciec płaci 10 tys bo jest prezesem Spółki paliwowej, to mamuska nie
              ma juz takiego obowiazku, bo sie przy dziecku wyzywi po prostu.
              Znaczy się jak Kali ukradnie krowe ze stada to się nic nie dzieje.
              A jak doi krowę która za chwilę zdechnie to dopiero jest żle.
              Nie! pod tym względem nie widzę róznicy. Jesli ty widzisz-gratuluje zasad!


              W takim razie pytanie, które mi się nasuwa....
              Ile w naszych realiach zarobkowych ma płacić facet na dziecko-dzieci z
              pierwszego związku aby mama była zadowolona?



              po prostu nie wierze, no chyb ze to sa alimenty rzedu 10tys (ja tez
              >
              > ym nie pracowala) albo jakas patologia, to zawszejest mozliwe..



              • derena33 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:05
                Do Nataszy.
                I uwazasz ze 17latek nie wymaga juz wychowania i kontroli?

                Jezeli tak to gratulacje. Tylko potem nie placzmy ze nasze dzieci pija i
                narkotyzuja sie.
                Nie mowie tego zlosliwie, wiem bo sama przezylam picie i narkotyzowanie sie
                mojego 17latka, ale staralam sie go kontrolowac i dzieki temu wychwycilam to
                wtedy, gdy byla jeszcze mozliwosc interwencji.
                Nastolatek ( mimo, ze pieluch nie trzeba mu zmieniac) wymaga bardzo duzo uwagi
                i tez trzeba go wychowywac.
                I spoczywa to na barkach ososby, z ktora mlody czlowiek mieszka.
                  • derena33 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:31
                    mikawi napisała:

                    > 17 latek nie wymaga opieki WYKLUCZAJĄCEJ lub w znacznym stopniu utrudniającej
                    > PODJĘCIE przez matkę pracy zarobkowej
                    -----------------
                    Z toba teoretyczko nie chce mi sie polemizowac. Ale uscisle jeszcze raz.
                    Nie mowie o zaniechaniu pracy, tylko o wkladzie pracy w wychowanie, osoby
                    wychowujacej na codzien nastolatka i niesprawiedliwym wedlug mnie a tu wszem i
                    wobec gloszonym jako norma i sprawiedliwosc, podziale obowiazku
                    alimentacyjnego 50%na 50%.
                    Zreszta sad w ktorym bralam rozwod bez mojego chociazby slowka, a bylam i
                    jestem osoba pracujaca i nie zarabiajaca minimum socjalnego, tez to uznal i
                    obowiazkiem alimentacyjnym w postaci lozenia finansowego na 15latka wowczas
                    obciazyl ojca, a mnie matke zobowiazal do swiadczen w naturze.

                    Taak niezwykle trudno taka opcje zaakceptowac macochomwink


                    • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:45
                      derena33 napisała:
                      > Zreszta sad w ktorym bralam rozwod bez mojego chociazby slowka, a bylam i
                      > jestem osoba pracujaca i nie zarabiajaca minimum socjalnego, tez to uznal i
                      > obowiazkiem alimentacyjnym w postaci lozenia finansowego na 15latka wowczas
                      > obciazyl ojca, a mnie matke zobowiazal do swiadczen w naturze.

                      W takim razie byłaś w super, ekonomicznie, do pozazdroszczenia, sytuacji.
                      Ty zarabiasz na siebie, na dziecko daje pieniadze ojciec.
                      Tyle tylko, ze ja pisałam o czymś zupełnie innym.
                      O tym czy matka ma prawo ogladac się tylko i wyłacznie na alimenty dziecka?
                      Ale to gwoli scisłosci.
                      I otym jeszcze czy czas który musisz, siła rzeczy poswiecać 17-stolatkowi jest
                      taki sam jak czas poswięcony niemowlakowi, albo dziecku choremu.
                      O tym pisałam....
                    • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:50
                      derena33 napisała:
                      > Taak niezwykle trudno taka opcje zaakceptowac macochomwink

                      Mnie osobiście zwisa, czy mój partner płaci 100, 50, 70% potrzeb dziecka.
                      Kłopot w tym, że samodzielne (jak generalizujemy, to generalizujemy) chciałyby,
                      aby owe 100% dotyczyło równiez obecnych zarobków exa i uwazaja, że na resztę,
                      czyli własne zycie niech zarobi dodatkowo, ukradnie, sie "zasposoruje".
                      • mikawi Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:58
                        Kłopot w tym że samodzielne (jak generalizujemy to generalizujmy) trudno jest
                        odstawić od dojnej krowy jaką dla niektórych staje się były mąż i
                        najchętniej "opiekowałyby się" dzieckiem do ukończenia przez to dziecko
                        trzydziestki. I oczywiście za tę stałą opiekę należą się godziwe alimenty - na
                        dziecko rzecz jasna wink <ROTFL>
                • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 11:38
                  derena33 napisała:

                  > Do Nataszy.
                  > I uwazasz ze 17latek nie wymaga juz wychowania i kontroli?

                  Nie mówimy o WYCHOWANIU I KONTROLI tylko o OPIECE BEZPOSREDNIEJ, tak gwoli
                  scisłosci.
                  Opieka bezpośrednia, to dla mnie poswięcanie czasu na bzdurne czynnosci,
                  których nie musiałabym robic, gdybym nie miała dziecka.
                  Np gotowanie zupek dziecku, specjalnie dla niego, których sama nie jem.
                  Przewijanie, itd, itp.
                  Wychowywanie mojego syna, codzienne rozmowy z nim, spedzanie wspólne czasu, to
                  dla mnie PRZYJEMNOSC.
                  Moze dlatego moje dziecko nie pije, nie pali, nie narkotyzuje sie, bo bycie z
                  nim i wychowywanie go jest dla mnie PRZYJEMNOSCIA a nie OBOWIAZKIEM.
                  Ale rozumie, ze dla niektórych to kwestia pieniedzy i narkotyzujace się dziecko
                  wymaga od opiekuna specjalnej troski, za która nalezy płacić.
                  • derena33 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 12:21
                    Moze dlatego moje dziecko nie pije, nie pali, nie narkotyzuje sie, bo bycie z
                    nim i wychowywanie go jest dla mnie PRZYJEMNOSCIA a nie OBOWIAZKIEM.
                    Ale rozumie, ze dla niektórych to kwestia pieniedzy i narkotyzujace się dziecko
                    wymaga od opiekuna specjalnej troski, za która nalezy płacić.

                    Chcialas mnie obrazic? jezeli tak to udalo ci sie... no ale najwidoczniej tylko
                    ty masz prawo do kochania swojego dziecka w sposob wlasciwy i najlepszy, inne
                    matki robia to dla pieniedzy.
                    A z tymi narkotykami to radze sie przyjrzec bo wiekszosc rodzicow jest
                    przekonana ze ich aniolki nie biora, a bierze 80 % mlodziezy ( w niektorych
                    srodowiskach nawet 90%)

                    Narkotyzujace sie dziecko wymaga dowozenia osobistego na terapie, przynajmniej
                    2 razy w tygodniu, siedzenia z nim, na takiej terapii, wymaga robienia testow
                    na obecnosc narkotykow ( kazdy kosztuje 50 zl) raz w tygodniu, dziecko z
                    problemami wymaga dowozenia do szkoly pod drzwi, wymaga pobytu rodzica raz w
                    tygodniu w szkole w celu weryfikacji i sprawdzenia slow mlodego czlowieka, i
                    wielu innych zabiegow, op ktorych matki nastolatkow doskonalych nie maja
                    pojecia.
                    • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 12:30
                      Nie chciałam, Zię obrazić, choć to Ty wciskasz wszystkie "macochy" do jednego
                      wora, zarzucając im pazernosć i brak empatii.

                      Ja nie mam patentu na kochanie własnego dziecka. Mówię jak jest w moim zyciu.
                      Rozumię problemy narkomanii, bo jako młoda dziewczyna z tym problemem się
                      zetknełam. Połowa moich znajomych i przyjaciól ćpała. Może dlatego wiem teraz
                      jak moje własne dziecko przed tym problelem chronić.
                      Uwazam, że mam szczęście, że mam takie a nie inne dziecko. Po tym co przeszło w
                      swoim zyciu, bałam się tego problemu jak diabli.
                      Duzo czasu spędzałam z nim. Duzo z nim rozmawialam. Byłam dla niego
                      przyjacielem przede wszystkim. Moja matka (jego ukochana babcia) tez duza role
                      w tym odegrała.
                      Ale jeszcze raz powtarzam. Nie traktowałam tego jako opieki bezpośredniej.
                      Raczej kontynuowanie odpowiedzialności za powolanie do zycia mojej największej
                      miłości czyli dziecka.
                      Los, Bóg, czy jak kto chce nazwać mi tego zaoszczedził, ale gdyby było inaczej
                      traktowałabym jako swoja porażkę, anie obowiazek, który mam wykonywac i za
                      który ktos miałby zapłacić.
                      Pewnie w duchu winiłabym równiez mojego meza za to co się stało, ale nie
                      uwazałabym, że ma mi za to płacic w sensie stricte.
                  • pelagaa Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 19:24
                    > Ale rozumie, ze dla niektórych to kwestia pieniedzy i narkotyzujace się
                    > dziecko wymaga od opiekuna specjalnej troski, za która nalezy płacić.

                    Tak dziecko narkotyzujace sie wymaga specjalnej troski. A dzieci narkotyzujace
                    sie zdarzaja sie tez w przykladnych rodzinach.
                    Szkoda, ze tego nie rozumniesz. Caly ten post uwazam za obrzydliwy w stosunku
                    do Dereny. Nie przezylas problemu narkotykow, moze wiec sie nie wypowiadaj
                    tylko po to, aby komus dokopac.
                    • natasza39 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 19:31
                      pelagaa napisała:

                      > > Ale rozumie, ze dla niektórych to kwestia pieniedzy i narkotyzujace się
                      > > dziecko wymaga od opiekuna specjalnej troski, za która nalezy płacić.
                      >
                      > Tak dziecko narkotyzujace sie wymaga specjalnej troski. A dzieci
                      narkotyzujace
                      > sie zdarzaja sie tez w przykladnych rodzinach.
                      > Szkoda, ze tego nie rozumniesz. Caly ten post uwazam za obrzydliwy w stosunku
                      > do Dereny. Nie przezylas problemu narkotykow, moze wiec sie nie wypowiadaj
                      > tylko po to, aby komus dokopac.

                      Przeczytaj moja dyskusję z derena na tym watku do końca, z łaski swojej.
                      A o problemie narkotyków niekoniecznie nic się nie wie, gdy własne dziecko nie
                      ćpa.
                      Dziwne, ze derena jakoś zemna dyskutowała i się nie obrazała, a tu pelaga się
                      obudziła i za adwokata robi.
                      Jak cie pelaga lubie, to wex ty i przeczytaj do końca a potem komentuj, bo
                      faktycznie uznam, że tu się nie da dyskutować, jak kocham kotlety!
                  • kasia_kasia13 szok 01.12.05, 23:21
                    > dla mnie PRZYJEMNOSC.
                    > Moze dlatego moje dziecko nie pije, nie pali, nie narkotyzuje sie, bo bycie z
                    > nim i wychowywanie go jest dla mnie PRZYJEMNOSCIA a nie OBOWIAZKIEM.
                    > Ale rozumie, ze dla niektórych to kwestia pieniedzy i narkotyzujace się
                    dziecko
                    >
                    > wymaga od opiekuna specjalnej troski, za która nalezy płacić.

                    Do tej pory mialam Cie za kulturalna dyskutantke. Ale ten post byl ponizej pasa.
                    • ajmj Re: Ach te Baby:) 02.12.05, 07:52
                      Kobiety, kobiety, tak jak Natasza napisała ręce opadają.
                      Przecież do pewnych spraw Wszystkie się zgadzamy czyli:
                      1. Ojciec MA OBOWIĄZEK płacić na swoje dzieci. To jego tzw ZASRANY obowiązek.
                      2. Matka MA dokładać się do utrzymania dziecka ( tak, aby z alimentami od Ojca
                      dziecko miało zapewniony godziwy byt). Niech będzie to 70 % ojciec, 30 %
                      matka. Dokładanie się matki To jej zasrany obowiązek. Jesli nie stac matki na
                      utrzymanie dziecka, jest prosta sprawa. Dziecko idzie do Ojca na wychowanie.
                      Matka płaci Ojcu alimenty.
                      3. Ojciec MA byc Ojcem. Czyli ma pamiętać o dziecku, uroczystościach, pomagać
                      matce w wychowaniu. To jego zasrany obowiązek, ale i mam nadzieję dla
                      normalnego ojca także MIŁOŚĆ do swojego dziecka, POWODUJE, ZE DLA NIEGO JEST TO
                      OCZYWISTE, pomaganie w wychowaniu przeciez WŁASNEGO dziecka.
                      4. Matki zasranym obowiązkiem jest wychowanie dziecka, które na mocy decyzji
                      Sądu, czyteż porozumienia z małżonkiem przebywa i mieszka z matką.
                      5. Matki nie mają PRAWA UTRUDNIAĆ kontaktów na poziomie Ojciec - Dziecko.


                      I po co się kłócić?

                      Jak to sa oczywiste rzeczy?
                        • natasza39 Re: Ach te Baby:) 08.12.05, 23:47
                          kasia_kasia13 napisała:

                          >
                          > > I po co się kłócić?
                          > >
                          > > Jak to sa oczywiste rzeczy?
                          >
                          >
                          > Moja uwaga dotyczyla tylko przytyku Nataszy nt problemow z narkotykami syna
                          > dereny33.


                          Natasza zrozumiała, czyli poniała....
                          Ten problem nie jest jej obcy, i wyraziwszy sie nieprecyzyjnie i może
                          niegrzecznie żal za ów post wyraziła.
                          Tym niemniej nastolatki nie zawsze mają taie problemy. Nastolatków
                          problem "opieki bezposredniej" GENERALNIE nie dotyczy/
                          W kwestiach szczególnych z facetam posiadajacym JAJA mozna się dogadać, z
                          przypadkami nie posiadajacymi JAJ dogadac sie nie można w żadnej kwestii, a
                          zatem dyskusja jest BEZPRZEDMIOTOWA
                • natasza39 Jeszcze jedno derena... 01.12.05, 12:22
                  Mja serdeczna przyjaciólka rozwodziła się z mężem jak córki były juz dorosłe.
                  Przed rozwodem pełnoletnie wtedy córki wniosły do sądu o alimenty od ojca.
                  Wyobraź sobie, że sąd w moim mieście, nie była taki wyrozumiały, jak w Twoim
                  przypadku.
                  Orzekł, że ojciec ma płacic kwote X, a matka kwotę Y (wyliczyl to w oparciu o
                  ich zarobki, to znaczy matki i ojca).
                  Dodam tylko, że matka dizecmi w tym małzeństwie się zawsze opiekowała, a
                  tatusiek miał je głeboko i daleko.
                  Czas poświęcony 17-stolatkowi, czy 18-stolatkowi jest moim zdaniem taki sam.
                  To że dziecko kończy z dnia na dzień magiczne 18 lat nie oznacza, że masz go z
                  dnia na dzień wychowywać, czy kontrolować.
                  18-stolatkowi nie powiem z dnia na dzień, że ma sobie sam obiady gotować i nie
                  pozwole sobie na to aby mi na noc do domu nie wracał.
                  Martwic się o niego będę nawet wtedy jak będzie miał lat 40.
                  Upominac i pouczać go nie przestanę nawet jak bedzie miał swoja rodzinę ale
                  będę widziala, że robi coś nie fair.
                  Bo taka jest rola MATKI, która jak dla mnie jest nia od chwili urodzenia
                  dziecka do jego, lub swojej śmierci, niezaleznie od tego czy jest sama, z
                  mezem, czy tez kochankiem, konkubentem, czy innym u boku.
                  Kłopot w tym, że płacenie za to że jest się matka przychodzi dziwnie do głowy
                  tylko tym babom, których faceci płaca na dzieci alimenty.

                  Takim bowiem, których faceci wogóle nie płacą, albo takim, których męzowie,
                  ojcowie ich dzieci zarabiaja o wiele mniej niz one same, jakoś to do łba nie
                  przychodzi, bo maja inne sprawy na głowie.
                  • derena33 Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczucia 01.12.05, 12:41
                    Ale wiesz ojciec naszego dziecka docenia moj wklad w jego wychowanie, a za to
                    ze nasz syn w tej chwili studiuje i wyciagnelam go z dna (bo on nie mial
                    czasu), podziekowal mi.
                    Widocznie nie zawsze ojcowie maja poczucie krzywdy, jak przychodzi im
                    utrzymywac wlasne dziecko mimo rozwodu.

                    • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 12:49
                      derena33 napisała:

                      > Ale wiesz ojciec naszego dziecka docenia moj wklad w jego wychowanie, a za to
                      > ze nasz syn w tej chwili studiuje i wyciagnelam go z dna (bo on nie mial
                      > czasu), podziekowal mi.

                      Podziękował Ci, czy zapłacił?
                      Bo to sa dwie rózne kwestie, o których dyskutujemy.

                      > Widocznie nie zawsze ojcowie maja poczucie krzywdy, jak przychodzi im
                      > utrzymywac wlasne dziecko mimo rozwodu.

                      I znowu mylisz dwa pojecia.
                      Co innego utrzymywanie własnego dziecka (co traktuje jako zasrany obowiazek
                      rodzica kazdego), a co innego "placenie matce za to ze dziecko WYCHOWUJE, nie
                      mylić z OPIEKA, która kazda mama małego dziecka musi przeciez podejmowac.
                      I tak jak uwazam, ze ojciec małego dziecka, powinien wracac matce koszt
                      opiekunki, gdy mama idzie do pracy w tym czasie, czy tez gdy nie pracujac, chce
                      gdzies wyjsć, to uwazam, że płacenie matce za to, ze wychowuje 17-stolatka jest
                      naduzyciem.
                      Wdziecznosc czy podziekowanie za wychowanie nie mylmy z płaceniem za to.
                      • derena33 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:03
                        Powiedzial slowo dziekuje.
                        Male slowko a tyle czasem znaczy. Nie wiem czy rozumiesz, exi podziekowac, czy
                        tez docenic trud, to chyba zbyt trudne do zrozumienia, patrzac na twoja
                        interpretacje tego slowa.

                        A to ze placil, placil w koncu na swoje dziecko i mam nadzieje(przynajmniej
                        mnie o tym nie informowal) ze wtedy nie wlaczal kalkulatora co, kto, za ile.

                        Tak nawiasem mowiac wiedzial ze mam duzo mniejsze dochody od niego, a nasz syn
                        mial zyc tak jak przedtem gdy bylismy razem.
                        • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:15
                          derena33 napisała:

                          > Powiedzial slowo dziekuje.
                          > Male slowko a tyle czasem znaczy.

                          Cudownie! Ilez to słowo znaczy, a jak zadko go dwie strony po rozwodzie
                          wypowiadaja.
                          Wiesz jak niektórzy ojcowie cieszyliby się, gdyby exia za to że np. kupili
                          dziecku komputer, opłacili dodatkowe extra (poza tymi nieszczesliwymi
                          alimentami) usłyszeli od dzicka i od exi - dziekuje. Zamiast masz dać bo to
                          Tówj zasrany obowiązek!

                          Tak jak wychowywanie dziecka, tak i dawanie dziecku na jakies przyjemności
                          powinno być nie tyle OBOWIAZKIEM co PRZYJEMNOSCIA każdego rodzica.
                          Szkopół w tym abynie traktowac tej PRZYJEMNOSCI jako OBOWIAZEK, bo kazdy
                          człowiek juz tak ma, ze sie przed tym najnormalniej buntuje.


                          > Nie wiem czy rozumiesz, exi podziekowac, czy
                          > tez docenic trud, to chyba zbyt trudne do zrozumienia, patrzac na twoja
                          > interpretacje tego slowa.

                          Nie wciskaj w moje usta słów których nie wypowiedziałamsmile
                          To ty uwazasz (kilka postów wyzej), ze dobre wychowanie nastolatka, to coś za
                          co ojciec winien extra płacić.
                          Ja zawsze uwazałam, ze to matki przyjemnosc, tym wieksza im uda się jej
                          wykierowac młodego człwoieka na tzw. Ludzi.
                          Znaczenie słowa "dziekuje" rozumiem i deceniam. Moze dlatego, że mi łatwo
                          przychodzi je wypowiedzieć, zas sama je nieczęsto od innych słysze.
                          >
                          > A to ze placil, placil w koncu na swoje dziecko i mam nadzieje(przynajmniej
                          > mnie o tym nie informowal) ze wtedy nie wlaczal kalkulatora co, kto, za ile.

                          O czym teraz piszesz kobieto? Chyba nie o tym co ja.....
                          Cały czas się nie rozumiemy...
                          To ze ktos płaci za cos dobrowolnie, chwała mu za to. Tak powinno byc!
                          Co innego jak mu sie coś niewymiernego w KOSZTY OBOWIAZKOWE wlicza.
                          Ja pisze o o tym, Ty o czyms innym chyba.


                          > Tak nawiasem mowiac wiedzial ze mam duzo mniejsze dochody od niego, a nasz
                          syn mial zyc tak jak przedtem gdy bylismy razem.

                          A przedtem pisałaś, że sąd mu tak kazał, a nie sam wiedział, chyba, że ja cos
                          ominełam....
                          • marghetithka Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:33
                            natasza39 napisała:

                            > derena33 napisała:
                            >
                            > > Powiedzial slowo dziekuje.
                            > > Male slowko a tyle czasem znaczy.
                            >
                            > Cudownie! Ilez to słowo znaczy, a jak zadko go dwie strony po rozwodzie
                            > wypowiadaja.
                            > Wiesz jak niektórzy ojcowie cieszyliby się, gdyby exia za to że np. kupili
                            > dziecku komputer, opłacili dodatkowe extra (poza tymi nieszczesliwymi
                            > alimentami) usłyszeli od dzicka i od exi - dziekuje. Zamiast masz dać bo to
                            > Tówj zasrany obowiązek!
                            Dziękuję - od dziecka - a i owszem, jak najbadziej wskazane, ale od
                            exi???!!!!!!!!
                            Przecież to nie ona (exia) dostaje prezent, tylko ICH WSPÓLNE DZIECKO!!!!!!!!!
                            Czy żona dziękuje swojemu mężowi, że ten zrobił ich wspólnemu dziecku
                            prezent???!!!!!
                            Wg mnie: nie!!!, ale ja, z tego co piszesz, chyba dziwne mam poglądy.......
                            Po drugie: czy z uwagi na fakt otrzymywania przez matkę tych "nieszczęsnych
                            alimentów" na dziecko, dawanie dziecku prezentów przez samomamę jest
                            JEJ "zasranym obowiązkiem"?
                            Pomyśl czasem kobieto zanim coś napiszesz!!!
                            Pozdrawiam,
                            m
                            • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:54
                              marghetithka napisała:

                              > Dziękuję - od dziecka - a i owszem, jak najbadziej wskazane, ale od
                              > exi???!!!!!!!!

                              No pewnie, exia, nigdy za nic nie musi dziekować.
                              Szystko co ojciec dzieci rozbi dla DZIECI jest jego zasranym obowiazkiem.
                              Za wszystko co matka rozbi dla dzieci ex winien dziękować!
                              Przykład z prezentami czy extrasami jest o tyle przejaskrawiony, ze mówimy o
                              przypadkach, ze matka wychowuje, a ojciec płaci i widuje, czyli standard na tym
                              forum.
                              Przykład ze ojciec wychowyje a matka płaci jest na tyle zadki, że nie omawiam.
                              Ale jesli uwazasz, że jesli ojciec np. kupuje dzieciakom kompa wymarzonego, na
                              który matke nie stac i robi tym dzieciom owym zakupem przyjemnosc, a matka nie
                              mówi ojcu za to normalnego, w tym przypadku: "wiesz dziękuje Ci ze wpadłeś na
                              to, dzieciaki się tak cieszą", to faktycznie nie mamy o czy dyskutować. Przykro
                              mi, że ojca traktujesz wyłacznie jak kogos kto MUSI i za kazde bo CHIAŁ nie
                              nalezy mu się to głupie "dziękuję"
                              W normalnym małzeństwie: tata, mama i dzieci w takiej sytuacji, matka podchodzi
                              do męza i mówi mu: dziękuje Ci ze dzieciakom sprawiłes przyjemnosc.
                              Tym bardziej, gdy kupuje taki prezent poza wydatkami domowymi. NP. z extra
                              dodatkowej pracy, czy premii.
                              Moze własnie tego zwykłego "dziekuję" brakuje w zyciu ludzi?

                              > Przecież to nie ona (exia) dostaje prezent, tylko ICH WSPÓLNE
                              DZIECKO!!!!!!!!!

                              No to co, że ich WSPÓLNE DZIECKO?
                              Matke powinno cieszyć, że ich WSPÓLNE DZIECKO ma przyjemnosc, na która ja nie
                              stać.

                              > Czy żona dziękuje swojemu mężowi, że ten zrobił ich wspólnemu dziecku
                              > prezent???!!!!!

                              Tak, normalna i kochajaca zona tak własnie robi.
                              Tak samo jak normalny i kochajacy maz docenia, to ze ich WSPÓLNE DZIECKO tak
                              wspaniale wychowuje jego zona.
                              Derena pisała czy sobie wyobrazam, ze ex dziekuje, widać Ty sobie nie
                              wyobrazasz, że maz zonie czy zona mezowi dziękuje. Współczuc tylko...

                              > Wg mnie: nie!!!, ale ja, z tego co piszesz, chyba dziwne mam poglądy.......

                              Owszem, jak dla mnie, dziwne masz poglady.
                              Ale to oczywiscie kwestia kultury osobistej, czy łatwo, czy tez cięzko
                              przychodzi nam wypowiadanie słów: "dziekuje", "proszę", "przepraszam.
                              Coż, w naszym siwecie jestes raczej norma, niz czymś niezwykłym, więc
                              samopoczucia ci to nie powinno popsucsmile

                              > Po drugie: czy z uwagi na fakt otrzymywania przez matkę tych "nieszczęsnych
                              > alimentów" na dziecko, dawanie dziecku prezentów przez samomamę jest
                              > JEJ "zasranym obowiązkiem"?

                              A gdzie ja to napisałam?
                              Moze mi link zapodasz?
                              Wiesz stara juz jestem, mogło mi sie napisac i nie pamietamsmile
                              > Pomyśl czasem kobieto zanim coś napiszesz!!!
                              > Pozdrawiam,


                              • marghetithka Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 15:01
                                natasza39 napisała:

                                > marghetithka napisała:
                                >
                                > > Dziękuję - od dziecka - a i owszem, jak najbadziej wskazane, ale od
                                > > exi???!!!!!!!!
                                >
                                > No pewnie, exia, nigdy za nic nie musi dziekować.
                                > Szystko co ojciec dzieci rozbi dla DZIECI jest jego zasranym obowiazkiem.
                                > Za wszystko co matka rozbi dla dzieci ex winien dziękować!

                                "A gdzie ja to napisałam?
                                Moze mi link zapodasz?"
                                No moja droga ja nie oczekuję od ojca mojego dziecka "dziękuję" za to co robię
                                dla dziecka, bo robię to z MIŁOŚCI do dziecka. Prezenty też.... uważam, że ze
                                strony ojce też tak być powinno, prezenty to przyjemność dla obydwóch stron:
                                dający i biorący, skoro ojciec traktuje to jako "zasrany obowiązek to jego
                                problem" i wdzięczności (dziękuję) w tym wypadku raczej spodziewać się nie
                                powinien........

                                ****************
                                > Przykład z prezentami czy extrasami jest o tyle przejaskrawiony, ze mówimy o
                                > przypadkach, ze matka wychowuje, a ojciec płaci i widuje, czyli standard na
                                tym
                                >
                                > forum.
                                > Przykład ze ojciec wychowyje a matka płaci jest na tyle zadki, że nie omawiam.
                                > Ale jesli uwazasz, że jesli ojciec np. kupuje dzieciakom kompa wymarzonego,
                                na
                                > który matke nie stac i robi tym dzieciom owym zakupem przyjemnosc, a matka
                                nie
                                > mówi ojcu za to normalnego, w tym przypadku: "wiesz dziękuje Ci ze wpadłeś na
                                > to, dzieciaki się tak cieszą", to faktycznie nie mamy o czy dyskutować.

                                Nadal twierdzę, że podziękowanie nie od exi, a od dziecka, dla mnie mnie sprawa
                                wyglądałaby raczej tak: "zobacz dzieciaku jakiego masz świetnego tatę, zrobił
                                Ci prezent, jakiego JA na pewno bym Ci nie dała, z przyczyn dla wszystkich
                                wiadomych, mimo, że ojciec z tobą nie mieszka, to dba, pamięta, kocha itp"
                                Ale o DZIECKO, a nie o exię!!!!!!!

                                Przykro
                                >
                                > mi, że ojca traktujesz wyłacznie jak kogos kto MUSI i za kazde bo CHIAŁ nie
                                > nalezy mu się to głupie "dziękuję"

                                Skąd wiesz??????? Z mojej wypowiedzi to nie wynika jak JA traktuję ojca!!!!!
                                Dla Twojej informacji: mojego ojca dofinansowuję, bo już chory i na głodowej
                                rencie, więc ON MI nic nie MUSI, a ja CHCĘ; po drugie ojciec mojego dziecka ani
                                nie MUSI, ani nie CHCE, aczkolwiek ZDARZYŁO mu się kilka razy...
                                BTW tych nieszczęsnych alimentów też jeszcze nie mam, ale spoko, jutro sprawa
                                trafia do sądusmile)))

                                ***************
                                > W normalnym małzeństwie: tata, mama i dzieci w takiej sytuacji, matka
                                podchodzi
                                >
                                > do męza i mówi mu: dziękuje Ci ze dzieciakom sprawiłes przyjemnosc.
                                > Tym bardziej, gdy kupuje taki prezent poza wydatkami domowymi. NP. z extra
                                > dodatkowej pracy, czy premii.
                                > Moze własnie tego zwykłego "dziekuję" brakuje w zyciu ludzi?

                                No tak, NIGDY nie byłam w NORMALNYM małżestwie, co ja mówię w ŻADNYM
                                małżeństwie, ale to dlatego, że na jego szczęście, ojciec dziecka wcześniej się
                                na mnie poznał (czytaj: jaka jestem wredna i nie potrafię mówić dziękuję) i
                                odstąpił, ufff miał chłopak szczęście..........., więc pewnie nie wiem.....

                                ***********************
                                > > Przecież to nie ona (exia) dostaje prezent, tylko ICH WSPÓLNE
                                > DZIECKO!!!!!!!!!
                                >
                                > No to co, że ich WSPÓLNE DZIECKO?
                                > Matke powinno cieszyć, że ich WSPÓLNE DZIECKO ma przyjemnosc, na która ja nie
                                > stać.
                                A czy gdzieś JA napisałam, że nie???????????, oczywiście, że tak!!!!, ale czy z
                                tego powodu powinna matka piać hymny pochwalne na cześć ojca, że jest DOBRYM
                                ojcem i człowiekiem, i część swojego bonusa postanowił przeznaczyć dla
                                dziecka??? Nie przesadzajmy, każdy normalny, kochający rodzic tak by zrobił, bo
                                to jest NATURALNE!!!! - jeśli coś masz to sprawia ci przyjemność dzielenie się
                                (obdarowywanie) innych, a ZWŁASZCZA WŁASNEGO DZIECKA. Oczywiście nie piszę tu o
                                ptaologiach, gdzie rodzice pisząc delikatnie uchylają się od łożenia i opieki
                                nad dzieckiem!!!!

                                ********************
                                > > Czy żona dziękuje swojemu mężowi, że ten zrobił ich wspólnemu dziecku
                                > > prezent???!!!!!
                                >
                                > Tak, normalna i kochajaca zona tak własnie robi.
                                > Tak samo jak normalny i kochajacy maz docenia, to ze ich WSPÓLNE DZIECKO tak
                                > wspaniale wychowuje jego zona.
                                > Derena pisała czy sobie wyobrazam, ze ex dziekuje, widać Ty sobie nie
                                > wyobrazasz, że maz zonie czy zona mezowi dziękuje. Współczuc tylko...

                                Od Ciebie akurat nieszczerego współczucia nie oczekuję, więc daruj sobie....
                                Dla mnie NATURALNYM jest, że w związku, w którym ludzie się szanują i kochają,
                                partnerzy, niekoniecznie mąż i żona, DOCENIAJA to co robi ta druga osoba i nie
                                muszą skakać sobie na szyję z podziękowaniami, bo to wyraża wzajemna relacja i
                                zrozumienie. Patrząc z innego punktu widzenia: widząc radość dziecka - samo to
                                jest podziękowaniem ( dla mnie przynajmniej) samym w sobie.

                                ************
                                > > Wg mnie: nie!!!, ale ja, z tego co piszesz, chyba dziwne mam poglądy.....
                                > ..
                                >
                                > Owszem, jak dla mnie, dziwne masz poglady.
                                > Ale to oczywiscie kwestia kultury osobistej, czy łatwo, czy tez cięzko
                                > przychodzi nam wypowiadanie słów: "dziekuje", "proszę", "przepraszam.
                                > Coż, w naszym siwecie jestes raczej norma, niz czymś niezwykłym, więc
                                > samopoczucia ci to nie powinno popsucsmile

                                Nie, zdecydowanie nie popsuje mi samopoczucia repost tak dobrze wychowanej
                                osoby jak TY!!!! Proponuję lekturę "Kwoki" Jana Brzechwy, - lektura
                                przedszkolna, początek zacytuję, bo jak dalej piszesz, możesz nie pamiętać:
                                Proszę pana, pewna kwoka
                                Traktowała świat z wysoka
                                I mówiła z przekonaniem:
                                "Grunt to dobre wychowanie!"
                                Zaprosiła raz więc gości,
                                By nauczyć ich grzeczności.
                                dalej sobie poczytaj..........

                                ************************
                                > > Po drugie: czy z uwagi na fakt otrzymywania przez matkę tych "nieszczęsny
                                > ch
                                > > alimentów" na dziecko, dawanie dziecku prezentów przez samomamę jest
                                > > JEJ "zasranym obowiązkiem"?
                                >
                                > A gdzie ja to napisałam?
                                > Moze mi link zapodasz?
                                > Wiesz stara juz jestem, mogło mi sie napisac i nie pamietamsmile

                                Tak wynika z Twojej wypowiedzi skoro TY uważasz, że dawanie czegokolwiek, a już
                                przede wszystkim bonusów, przez ojca dziecka nie jest jego obowiązkiem (cytuję
                                Ciebie: "zasranym"), to a contrario, jest obowiązkiem matki, tak wynika z
                                logiki ( to taki przedmiot, na prawie go wykładają), ale nie będę tu rozpisywać
                                się na ten temat.

                                **********
                                Aha, no i bym zapomniała o najważniejszym: Serdeczne podziękowania dla Pani za
                                udzielenie mi tak cennych rad i wskazówek na temat dobrego wychowania. Na pewno
                                od dziś zacznę używać tych niezrozumiałych i trudnych dla mnie słów, które
                                znacznie poprawią moją jakość życia i zdecydowanie zmienią relacje z nie-
                                mężami.
                                • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 15:19
                                  marghetithka napisała:

                                  > Aha, no i bym zapomniała o najważniejszym: Serdeczne podziękowania dla Pani
                                  za
                                  > udzielenie mi tak cennych rad i wskazówek na temat dobrego wychowania. Na
                                  pewno
                                  >
                                  > od dziś zacznę używać tych niezrozumiałych i trudnych dla mnie słów, które
                                  > znacznie poprawią moją jakość życia i zdecydowanie zmienią relacje z nie-
                                  > mężami.

                                  Strasznie się cieszę, ze skorzystasz z tych rad.
                                  Co do "nie-męzów" tez się one odnosza.
                                  Do reszty Twej wypowiedzi, się nie odniose, bo nie mówilismy o przypadkach
                                  takich jak Twoje.
                                  Dyskusja była prowadzona pomiedzy dwoma kobietami majacymi dzieci nastoletnie,
                                  które przezyły ze swoimi męzami lat naście i więcej.
                                  Ty takiego dziecka nie masz, więc temat Ciebie nie dotyczy.
                                  Nie było mowy o tym, ze ojciec na dziecko grosza nie lozy- tak jak to w Twoim
                                  przypadku jest.
                                  Nie mówiłam o ojcach - matek , lecz o ojcach dzieci.
                                  Wogóle Twoja wypowiedź, jest z deka nie na temat i przyznam szczerze, ze nawet
                                  nie wiem co ponad to, że na temet nie jest Ci napisać.

                                  Przykro mi jak na tym forum roziazuje się swoje frustracje i pisze się na
                                  wstępie komus, ze nie wiem o czym pisze (cytat z Twojej poprzedniej
                                  wypowiedzi), w ten sposób, ze zamiast na argumenty walczy się ponizej pasa.

                                  Ja nie jestem Twoim chłopem, który na dziecko nie płaci, a ni z tym chłopem nie
                                  zyję, więc z łaski swojej zmień adresata swoich frustracji i niepowodzeń.

                                  A Brzechwe bardzo lubię, dzięki, czytałam dziecku jak było małe.
                                  Pozwól, że do Ciebie nie będę dopasowywac zadnego.
                                  Jakos nie jestem dziś w nastroku do złosliwosci.
                                  I tak zycie jest na tyle cięzkie, ze nie odczuwam przyjemnosci w "dokopywaniu"
                                  samodzielnym mamom, chocby te pisały nie na temat.
                                  • marghetithka Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 16:09
                                    natasza39 napisała:

                                    > marghetithka napisała:
                                    >
                                    > > Aha, no i bym zapomniała o najważniejszym: Serdeczne podziękowania dla Pa
                                    > ni
                                    > za
                                    > > udzielenie mi tak cennych rad i wskazówek na temat dobrego wychowania. Na
                                    >
                                    > pewno
                                    > >
                                    > > od dziś zacznę używać tych niezrozumiałych i trudnych dla mnie słów, któr
                                    > e
                                    > > znacznie poprawią moją jakość życia i zdecydowanie zmienią relacje z nie-
                                    > > mężami.
                                    >
                                    > Strasznie się cieszę, ze skorzystasz z tych rad.
                                    > Co do "nie-męzów" tez się one odnosza.
                                    no, no, no a ja już myślałam, że mogę sobie odpuścić.........
                                    ****************
                                    > Do reszty Twej wypowiedzi, się nie odniose, bo nie mówilismy o przypadkach
                                    > takich jak Twoje.

                                    Bo ja nie zeszłam z tematu, komemntując po raz pierwszy Twoją wypowiedź, o czym
                                    niżej, Twoja odpowiedź na mój komentarz zaczeła "schodzić" z tematu głównego na
                                    mój osobisty.
                                    *********
                                    > Dyskusja była prowadzona pomiedzy dwoma kobietami majacymi dzieci
                                    nastoletnie,
                                    > które przezyły ze swoimi męzami lat naście i więcej.
                                    > Ty takiego dziecka nie masz, więc temat Ciebie nie dotyczy.

                                    Znaczy m...da w kubeł?

                                    ***************
                                    > Nie było mowy o tym, ze ojciec na dziecko grosza nie lozy- tak jak to w Twoim
                                    > przypadku jest.

                                    Ja również nie napisałam tego bezpośrednio komentując Twoja słowa, raczej była
                                    to następna odpowiedź na Twój bezpośredni zarzut pod MOIM adresem:

                                    Przykro
                                    >
                                    > mi, że ojca traktujesz wyłacznie .............

                                    ********************

                                    > Nie mówiłam o ojcach - matek , lecz o ojcach dzieci.
                                    Trudno to wywnoskować z poniższego zdania:
                                    Przykro
                                    >
                                    > mi, że ojca traktujesz wyłacznie jak kogos kto MUSI i za kazde bo CHIAŁ nie
                                    > nalezy mu się to głupie "dziękuję"

                                    ***********************

                                    > Wogóle Twoja wypowiedź, jest z deka nie na temat i przyznam szczerze, ze
                                    nawet
                                    > nie wiem co ponad to, że na temet nie jest Ci napisać.

                                    Ja skomentowałam konkretną Twoją wypowiedź nt dziękowania eksi za prezenty dla
                                    WSPÓLNEGO dziecka:

                                    > Wiesz jak niektórzy ojcowie cieszyliby się, gdyby exia za to że np. kupili
                                    > dziecku komputer, opłacili dodatkowe extra (poza tymi nieszczesliwymi
                                    > alimentami) usłyszeli od dzicka i od exi - dziekuje. Zamiast masz dać bo to
                                    > Tówj zasrany obowiązek!
                                    Dziękuję - od dziecka - a i owszem, jak najbadziej wskazane, ale od
                                    exi???!!!!!!!!
                                    Przecież to nie ona (exia) dostaje prezent, tylko ICH WSPÓLNE DZIECKO!!!!!!!!!
                                    Czy żona dziękuje swojemu mężowi, że ten zrobił ich wspólnemu dziecku
                                    prezent???!!!!!

                                    Reszta to dyskusja na Twoje zarzuty wobec mnie, więc, proszę nie odwracaj kota
                                    ogonem!!!

                                    ***************


                                    > Przykro mi jak na tym forum roziazuje się swoje frustracje i pisze się na
                                    > wstępie komus, ze nie wiem o czym pisze (cytat z Twojej poprzedniej
                                    > wypowiedzi), w ten sposób, ze zamiast na argumenty walczy się ponizej pasa.

                                    Pewnie, np ucząc kogoś grzeczności?, nieprawda?
                                    Słowa "pomyśl czasem zanim coś napiszesz" odnosiły się do zdania: Zamiast masz
                                    dać bo to
                                    > Tówj zasrany obowiązek!
                                    Przyznaję, z mojej wypowiedzi nie wynika to, więc prostuję, jednak było to
                                    raczej w zakończeniu niż na wstępie...
                                    Poza tym to by było zbyt łatwe i proste, aby swoje frustracje (domniemane przez
                                    Ciebie, bo ja ich nie mam, ale gdyby jednak) można było rozwiązywać na forum,
                                    przez takie polemiki....
                                    ***************
                                    > Ja nie jestem Twoim chłopem, który na dziecko nie płaci, a ni z tym chłopem
                                    nie
                                    >
                                    > zyję, więc z łaski swojej zmień adresata swoich frustracji i niepowodzeń.

                                    No dobrze, że mnie uświadomiłaś, dziś już po raz kolejny, sama pewnie nigdy na
                                    to bym nie wpadła, dzięki wielkie smile)))))
                                    Co do niepowodzeń, kobieto trafiłaś jak kulą w płot!!! I w życiu zawodowym i
                                    osobistym. I wytłumacz mi proszę znaczenie słowa frustracja, może z autopsji?
                                    bo mnie jest nieznane, generalnie nie używam słów, znaczenia, których nie znam
                                    (min. proszę, dziękuję, przepraszam...)
                                    ************
                                    > A Brzechwe bardzo lubię, dzięki, czytałam dziecku jak było małe.
                                    > Pozwól, że do Ciebie nie będę dopasowywac zadnego.
                                    > Jakos nie jestem dziś w nastroku do złosliwosci.

                                    czyżby brakowało weny?

                                    *************
                                    > I tak zycie jest na tyle cięzkie, ze nie odczuwam przyjemnosci
                                    w "dokopywaniu"
                                    > samodzielnym mamom, chocby te pisały nie na temat.

                                    No comment, patrz wyżej.
                                      • marghetithka Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 16:28
                                        natasza39 napisała:

                                        > marghetithka napisała:
                                        >
                                        > > czyżby brakowało weny?
                                        >
                                        > Zawsze mi brakuje jak ktos szczeka zamiast dyskutować.
                                        > I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam serdecznie i dziekuje za owocną
                                        > dyskusję, o ... niczym
                                        Dla mnie na pewno optymistyczny, bo dowiodłam swojej racji, a TY z powodu braku
                                        rozsądnych argumentów i racji fatycznie zakończ dyskusję, bo zaczyna schodzić
                                        na psy smile)- to w kwestii szczekania - odsyłam Cię również do Twojego własnego
                                        postu, do mnie skierowanego, na temat kultury osobistej.
                                        Mimo, że do wigilii jeszcze trochę czasu to cudownie było zamienić się ze
                                        zwierzętami i trochę z Tobą poszczekać, pozdrawiam no i oczywiście ukłooooony i
                                        wieeeeeeeeelkie dzięki, zwłaszcza za lekcje dobrego wychowania smile))))
                                        • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 16:45
                                          marghetithka napisała:
                                          > Dla mnie na pewno optymistyczny, bo dowiodłam swojej racji,

                                          A co Ty zasadniczo dowiodłaś, bo ja nadal nie wiem czego ty dowodziłaś, moze za
                                          rozwlekle pisałaś?

                                          a TY z powodu braku
                                          > rozsądnych argumentów i racji

                                          O tym czy rozsadne czy nie były moje argumenty, moga się wypowiedzeć Ci co
                                          dyskusję podjęli na argumenty. sorry, ale to Ty wkleiłas swoje 3 grosze w moja
                                          dyskusję z dereną i najbardziej cie oburzyło to "dziekuję".
                                          Do tego się jeszcze starałam racjonalnie odniesc.
                                          Do reszty co piszesz nie da się nie wdajac sięw pyskówkę, a tego nie lubie

                                          >fatycznie zakończ dyskusję,

                                          Nie ty o tym będziesz, dziewczę decydowac, co mam skończyć a co nie


                                          bo zaczyna schodzić
                                          > na psy smile)

                                          Załuję że wogóle na twoje głupkowate zaczepki odpowiadałam, bo "psia" ta
                                          dyskusja zrobiła się na wstępie.
                                          Słowa o tym, ze nie wiem co pisze sprowadziły ja powiem do sabaczego poziomu.



                                          Odsyłam Cię również do Twojego własnego
                                          > postu, do mnie skierowanego, na temat kultury osobistej.

                                          Ad rem:
                                          DZIEKUJĘ Ci że zabrałaś głos nie na temat.
                                          PRZEPRASZAM, że wogóle odpowiedziałam, bo zasadniczo postepuję wg. Krasickiego
                                          bajki:
                                          "Na to rozum zda się wg mego zdania, żeby nie odpowiadać na głupie pytania".

                                          Ps. Lubie psy, a nawet je kocham.

                                          • marghetithka Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 17:35
                                            natasza39 napisała:

                                            > marghetithka napisała:
                                            > > Dla mnie na pewno optymistyczny, bo dowiodłam swojej racji,
                                            >
                                            > A co Ty zasadniczo dowiodłaś, bo ja nadal nie wiem czego ty dowodziłaś, moze
                                            za
                                            >
                                            > rozwlekle pisałaś?
                                            Raczej: Czego Ty zasadniczo dowiodłaś? a nie "co dowiodłaś?"
                                            Skoro NIE ZROZUMIAŁAŚ po przeczytaniu posta gdzie konkretnie napisałam które
                                            zdanie czego dotyczyło, to wybacz, ale niestety Twój brak percepcji przerasta
                                            moje umiejętności przekazywania......

                                            **************************
                                            > a TY z powodu braku
                                            > > rozsądnych argumentów i racji
                                            >
                                            > O tym czy rozsadne czy nie były moje argumenty, moga się wypowiedzeć Ci co
                                            > dyskusję podjęli na argumenty. sorry, ale to Ty wkleiłas swoje 3 grosze w
                                            moja
                                            > dyskusję z dereną i najbardziej cie oburzyło to "dziekuję".
                                            > Do tego się jeszcze starałam racjonalnie odniesc.
                                            > Do reszty co piszesz nie da się nie wdajac sięw pyskówkę, a tego nie lubie

                                            1. Patrz wyżej
                                            2. Ale jaką pyskówkę, jak na razie to tylko z TWOJEJ strony!!!

                                            ******************
                                            > >fatycznie zakończ dyskusję,
                                            >
                                            > Nie ty o tym będziesz, dziewczę decydowac, co mam skończyć a co nie

                                            Moj bosze, cóż za trywialne określenie, nie "dziewczę", a raczej kobieta nie
                                            pierwszej już młodości, ale rozumiem, nerwy puszczają smile)) Tak teraz
                                            uskuteczniam sobie pyskówkę, dlaczego nie?, skoro i tak mnie o to
                                            posądzasz smile)) no i bawię się przy tym świetnie, ale od teraz, wcześniej nie
                                            było to moją intencją, ale ok, niech chociaż raz będzie Twoja racja !!!! smile))
                                            Po drugie: zdaje się że zdanie: "I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam
                                            serdecznie i dziekuje za owocną dyskusję" zawiera w sobie komunikat: koniec
                                            rozmowy, a może coś innego??????? nie wiem kto ma problemy w komunikacji ja,
                                            czy TY??? Poza tym wyraźnie napisałam o zakończeniu DYSKUSJI ze mną, więc nie
                                            rozumiem skąd twierdzenie, że ja chcę decydować o czymkolwiek, cóż za
                                            nadinterpretacja!!!

                                            > bo zaczyna schodzić
                                            > > na psy smile)
                                            >
                                            > Załuję że wogóle na twoje głupkowate zaczepki odpowiadałam, bo "psia" ta
                                            > dyskusja zrobiła się na wstępie.
                                            > Słowa o tym, ze nie wiem co pisze sprowadziły ja powiem do sabaczego poziomu.
                                            Moja droga a to już, nazwijmy rzeczy po imieniu: słoma z butów wychodzi,
                                            feeee!!!! nieładnie!!!!!!! brak netykiety - odnośnie "głupkowatych zaczepek" -
                                            którego nie skomentuję, bo musiałabym zniżyć się do Twojego poziomu, a to dla
                                            mnie za daleko.........

                                            **************
                                            >
                                            > Odsyłam Cię również do Twojego własnego
                                            > > postu, do mnie skierowanego, na temat kultury osobistej.

                                            - to było odnośne szczekania, większość a IQ powyżej 100, zrozumiała pewnie tą
                                            delikatną aluzję....
                                            >
                                            > Ad rem:
                                            > DZIEKUJĘ Ci że zabrałaś głos nie na temat.
                                            Proszę uprzejmie, na pewno nie po raz ostatni wink)))

                                            ****************
                                            > PRZEPRASZAM, że wogóle odpowiedziałam, bo zasadniczo postepuję wg.
                                            Krasickiego
                                            > bajki:
                                            > "Na to rozum zda się wg mego zdania, żeby nie odpowiadać na głupie pytania".

                                            Ale naprawdę nie ma za co......... ja na Ciebię się nie gniewam, pomimo Twoich
                                            impertynencji w stosunku do mojej osoby smile)) a jeśli nawet może nawet
                                            troszeczkę, to po tak pięknych przeprosinach, wybaczam Ci z całego serca smile)))

                                            ***********
                                            > Ps. Lubie psy, a nawet je kocham.

                                            No proszę, miłośnik zwierząt - to się chwali, a co z ludźmi????????
                                            To proponuję również inną maksymę, tym razem Reya:
                                            "Oby język giętki powiedział wszystko to, co pomyśli głowa!!!" - czytaj
                                            również: obyś potrafił napisać wszystko to...

                                            Skoro jak wyżej napisałaś nie chcesz zdecydować o skończeniu tej dyskusji, to
                                            ja niniejszym czynię!!!, już napisałam, co miałam Ci do powiedzenia, żegnaj
                                            moja Nauczycielko Dobrych Manier, Elokwencji i Życia smile)))))))))
                                            Pozdrawiam,
                                            m
                              • pelagaa Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 19:35
                                > mówimy o
                                > przypadkach, ze matka wychowuje, a ojciec płaci i widuje, czyli standard na
                                > tym forum.

                                Takie standardy to chyba na macochach panuja. Niepracujace exie, wspaniali
                                ojcowie placacy alimenty i sponsorujacy extrasy, na dodatek widujacy regularnie
                                swoje dzieci. Ja TUTAJ na Samodzielnej Mamie takich standardow nie widze.
                                • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 19:44
                                  pelagaa napisała:

                                  > > mówimy o
                                  > > przypadkach, ze matka wychowuje, a ojciec płaci i widuje, czyli standard
                                  > na
                                  > > tym forum.
                                  >
                                  > Takie standardy to chyba na macochach panuja. Niepracujace exie, wspaniali
                                  > ojcowie placacy alimenty i sponsorujacy extrasy, na dodatek widujacy
                                  regularnie
                                  >
                                  > swoje dzieci. Ja TUTAJ na Samodzielnej Mamie takich standardow nie widze

                                  Pelaga, sorry, zmieniłam całkowicie zdanie o Tobie.
                                  Wyrywanie z kontekstu zdania i podpieranie nim swoich "jedynie słusznych racji"
                                  jest bliskie faszyzmu, a ja z takim systemem nie sympatyzuję.
                                  Naprawdę nie da się podyskutowac na żaden temat na tym forum, jeśli się nie
                                  mówi ze wszyscy faceci to nędzne dranie, które puszczaja swoje wspaniałe zony,
                                  dla nędznych siks, które potem jako macochy nie pozwalaja swojemu bednemu
                                  misiowi a waszemu exiowi płacic na wasze kochane dzieci.

                                  Sorry ja wysiadam.
                                  Nie cierpię faszyzmu.
                                  Urawniłowka komunistyczna nigdy mi nie pasowała.
                                  Wysiadam.
                                  Rece opadaja i biust takze.
                                  a jak juz mam byc ta zołzowata macocha, co wyrywa pieniązki dzieciaczkom, i do
                                  tego ma się kazda dyskusja sprowadzać, to ja juz wole mieć ten biust stojacy,
                                  bo inaczej mój M bedzie zamiast na extrasy i kontakty na staniki moje wydawać.
                                  Zegnam!
                                  • ashan Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 19:59
                                    natasza39 napisała:

                                    > Sorry ja wysiadam.
                                    > Nie cierpię faszyzmu.
                                    > Urawniłowka komunistyczna nigdy mi nie pasowała.
                                    > Wysiadam.


                                    Natasza, odpuść, trochę za daleko pojechałaś

                                    pozdrawiam
                                    zła macocha
                                    a.

                                    ps. btw, jak to jest, że nie ruszają mnie opisy krwawych i okrutnych macoch,
                                    trzymających pasierbw w ciemnych komórkach pod schodami, ani wstretnych,
                                    zimnych i ofkors niedopchnietych zołzowatych eks-żon wyciągających ostatni gosz
                                    od biednych zuczków eks-mężów, a mogłabym walczyć o wizerunek i jednych i
                                    drugich? I cakiem sporo innych stałych bywalczyń forum też nie włącza się z
                                    taką namiętnością, jaką widać w niektórych wpisach powyżej? A wątki takie, jak
                                    ten osiągaja astronomiczne liczby wpisów? Czyżbyśmy aż tak lubiły zapasy w
                                    kiślu? ;-DDD
                                  • pelagaa Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 20:27
                                    Nie musisz miec o mnie dobrego zdania, jednak wyzywanie mnie od faszystow jest
                                    zwyczajnie obrazliwe, nie wspominajac, ze niezgodne z netykieta.
                                    Napisalam jedynie, ze nie widze STANDARDOW, ktore Ty dostrzegasz na TYM forum.
                                    Jaki nie bylby kontekst calej wypowiedzi nie widze ich, ale chetnie je zobacze
                                    jesli przytoczysz mi linki, ktore mowia, ze wiekszosc z nas dostaje bez
                                    problemow na dzieci alimenty i srodki na to abysmy mogly zajac sie wychowaniem
                                    tych dzieci, od ojcow, ktorzy to rozumieja i dzieci widuja regularnie.
                                    No... jesli to faszyzm, to ja tez wysiadam.
                          • derena33 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:34
                            A przedtem pisałaś, że sąd mu tak kazał, a nie sam wiedział, chyba, że ja cos
                            ominełam....

                            Moze napisalam niedokladnie, a ty poniewaz nie rozwodzilas sie to zle
                            zrozumialas.
                            Jak sie ludzie rozwodza to automatycznie sa rozpatrywane alimenty, po prostu
                            sad od razu bez zadnych z mojej strony sugestii na sprawie rozwodowej tak ujal
                            kwestie alimentow ( on finanse,ja opieka bezposrednia), moj ex tez z tym nie
                            dyskutowal. Przed sprawa uzgodnilismy we dwoje z exem jaka suma alimentow ma
                            byc i tak to zostalo ujete w wyroku sadowym.
                            Nie zawsze trzeba prowadzic sadowa batalie o pieniadze.

                            Tak czytam ciebie i mysle, ze to nie ja lecz ty kierujesz sie stereotypami typu
                            jak exia ma solidne alimenty, to na pewno ojciec dziecka bez portek chodzi i
                            czuje sie pokrzywdzony. U mnie to nie mialo miejsca.
                            • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:06
                              derena33 napisała:
                              > Tak czytam ciebie i mysle, ze to nie ja lecz ty kierujesz sie stereotypami
                              typu
                              >
                              > jak exia ma solidne alimenty, to na pewno ojciec dziecka bez portek chodzi i
                              > czuje sie pokrzywdzony. U mnie to nie mialo miejsca.

                              Nie wiem jak to wyczytałaś ze słów moich. Jesli tak zrozumiałas, to sorry, ale
                              tak nie uwazam.
                              Co prawda mnie samej sądowych perypetii sad oszczedził, ale kupa moich
                              znajomych i bliskich rozwodziła się, więc wiem że zaraz na poczatku te sprawy
                              sa rozstrzygane.
                              Mnie nie razi fakt, że sad decyduje np. ze ojciec pokrywa 100% potrzeb dziecka.
                              Nic mi do tego. Ja do Tojej kieszeni nie zaglądam.
                              Zauwazyłaś, ze dyskusja znowu sprowadza się do sum alimentów?
                              A dyskujsa była o czyms innym...

                              Twój ex, dereno miała szczęscie, ze dogadaliscie sie w kwestii finansów.
                              Ty miałas szczescie, ze trafił ci się ex ugodowy, ale to zwykłe "dziekuję",
                              które Ci powiedział ex jest faktycznie niezwykłe, szczególnie jak przeczytasz
                              post powyzej...
                              I to jest smutne...


                              • derena33 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:16
                                Twój ex, dereno miała szczęscie, ze dogadaliscie sie w kwestii finansów.
                                Ty miałas szczescie, ze trafił ci się ex ugodowy, ale to zwykłe "dziekuję",
                                które Ci powiedział ex jest faktycznie niezwykłe, szczególnie jak przeczytasz
                                post powyzej...
                                I to jest smutne...
                                ------------
                                Ale mimo tego ze sie dogadalismy w kwestii alimentow, dziekuje powiedzial, ale
                                i tak go nie lubiewink bo tak jak byl dobrym ojcem przedtem, ktory mial czas dla
                                syna, potem jak sie rozstalismy nagle mu tego czasu zabraklo a odpowiedzialnosc
                                ktora spoczywala tylko na moich barkach jezeli chodzi o wychowanie mlodego,
                                czasem mnie przygniatala do ziemi. I nie ma to nic wspolnego z miloscia do
                                dziecka. Bo gdybym go nie kochala ( a nie byla to latwa milosc) to bym go
                                olala. Zamknela mu drzwi przed nosem jak mial 18 lat i powiedzila , radz sobie
                                sam.


                                • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:31
                                  derena33 napisała:
                                  > Ale mimo tego ze sie dogadalismy w kwestii alimentow, dziekuje powiedzial, ale
                                  >
                                  > i tak go nie lubiewink bo tak jak byl dobrym ojcem przedtem, ktory mial czas
                                  dla
                                  >
                                  > syna, potem jak sie rozstalismy nagle mu tego czasu zabraklo a
                                  odpowiedzialnosc
                                  >
                                  > ktora spoczywala tylko na moich barkach jezeli chodzi o wychowanie mlodego,
                                  > czasem mnie przygniatala do ziemi. I nie ma to nic wspolnego z miloscia do
                                  > dziecka. Bo gdybym go nie kochala ( a nie byla to latwa milosc) to bym go
                                  > olala. Zamknela mu drzwi przed nosem jak mial 18 lat i powiedzila , radz
                                  sobie
                                  > sam.

                                  Mnie taki szok nie groził. Mój maz olewał dziecko jak bylismy małżeństwemsmile
                                  Pozdrawiam Cie serdecznie i dzięki za dyskusję!
                                • marghetithka Re: Do Nataszy 01.12.05, 15:17
                                  derena33 napisała:

                                  > Twój ex, dereno miała szczęscie, ze dogadaliscie sie w kwestii finansów.
                                  > Ty miałas szczescie, ze trafił ci się ex ugodowy, ale to zwykłe "dziekuję",
                                  > które Ci powiedział ex jest faktycznie niezwykłe, szczególnie jak przeczytasz
                                  > post powyzej...
                                  > I to jest smutne...
                                  > ------------
                                  > Ale mimo tego ze sie dogadalismy w kwestii alimentow, dziekuje powiedzial,
                                  ale
                                  >
                                  > i tak go nie lubiewink bo tak jak byl dobrym ojcem przedtem, ktory mial czas
                                  dla
                                  >
                                  > syna, potem jak sie rozstalismy nagle mu tego czasu zabraklo a
                                  odpowiedzialnosc
                                  >
                                  > ktora spoczywala tylko na moich barkach jezeli chodzi o wychowanie mlodego,
                                  > czasem mnie przygniatala do ziemi. I nie ma to nic wspolnego z miloscia do
                                  > dziecka. Bo gdybym go nie kochala ( a nie byla to latwa milosc) to bym go
                                  > olala. Zamknela mu drzwi przed nosem jak mial 18 lat i powiedzila , radz
                                  sobie
                                  > sam.


                                  Wyraźnie pijesz moję stronę, ale tak jak napisałam wyżej, i co potwierdza
                                  Derena, słowo dziękuję niewiele znaczy, jeśli braknie szacunku, rzeczywistego
                                  zainteresowania dzieckiem i jego potrzebami. Dla Dereny - jak przypuszczam ( i
                                  dla mnie ) zamiast tego dziękuję, o wiele bardziej przydatne, miłe, czu jak tam
                                  to nazwać, byłoby, gdyby jej zamiast dziękuję, chociaż jeden dzień w mcu
                                  wyręczył ją z codziennych obowiązków wobec syna. Wówczas ode mnie bynajmniej
                                  nie tylko usłyszałby dziękuję (MNIE pomógł, przy okazji "załatwiając" kontakt z
                                  dzieckiem) ale i faktycznie byłabym mu wdzięczna.
                                  Pozdrawiam,
                                  m
                                  • natasza39 Re: Do Nataszy 01.12.05, 15:38
                                    marghetithka napisała:
                                    >
                                    > Wyraźnie pijesz moję stronę, ale tak jak napisałam wyżej, i co potwierdza
                                    > Derena, słowo dziękuję niewiele znaczy,

                                    No nie wiem, czy niewiele znaczy. Tu może wypowie sie sama derena. JA osobiscie
                                    nie jestem az tak jak Ty madra i nie znam mysli dereny.
                                    Zresztą dyskusja na temat "podziekowań" eksa dotyczyła zupełnie innych aspektów.
                                    Chodziło o to, że ex docenił tym słowem starania dereny.
                                    Napewno derenie byłoby lżej gdyby to ex przejął cześc obowiazków nad synem i
                                    nie o tym była dyskusja czy słwo dziękuję zastapi obecnosc ojca w zyciu
                                    dziecka, szczególnie w podbramkowych sytuacjach, bo nie zastapi napewno.

                                    >jeśli braknie szacunku, rzeczywistego zainteresowania dzieckiem i jego
                                    potrzebami. Dla Dereny - jak przypuszczam ( i
                                    > dla mnie ) zamiast tego dziękuję, o wiele bardziej przydatne, miłe, czu jak
                                    tam
                                    >
                                    > to nazwać, byłoby, gdyby jej zamiast dziękuję, chociaż jeden dzień w mcu
                                    > wyręczył ją z codziennych obowiązków wobec syna. Wówczas ode mnie bynajmniej
                                    > nie tylko usłyszałby dziękuję (MNIE pomógł, przy okazji "załatwiając" kontakt
                                    z
                                    >
                                    > dzieckiem) ale i faktycznie byłabym mu wdzięczna.

                                    A więc jednak, podziekowałabyś i byłabys wdzieczna.
                                    To sie chwalismile
                                    Chociaz, zaraz, zaraz przeciez ów jegomosc opiekowałby się SWOIM DZIECKIEM.
                                    Upss!Miałam byc niezłośliwa....
                                    > Pozdrawiam,

                                    • derena33 Re: Do Nataszy 01.12.05, 15:53
                                      Czuje sie wywolana do odpowiedziwink
                                      Slowo dziekuje, bardzo bylo wazne dla mnie. Chociaz nie moglo zastapic
                                      wspolnego wychowywania mlodego. Bo to nie bylo mozliwe, skoro nie bylismy razem.

                                      I naprawde jeden dzien w miesiacu wobec takich klopotow jakie mialam z mlodym,
                                      nie zmienilby niczego, zreszta mlody bywal u ojca, czesciej niz raz w miesiacu.

                      • agamagda Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:20
                        Natasza, przesadzasz,są różne sytuacje w życiu, bardzo często zdarza się ze
                        jedno z rodziców pracuje zawodowo i dostarcza srodków finansowych na utrzymanie
                        rodziny, drugie poświeca się domowi i "administracji" tego domu.
                        Przecież jest oczywiste dla wszystkich chyba że mając powyzej 40-stki niełatwo
                        jest znalezc pierwszy job. I co dalej? Bruk, bo mąż zdecydował, że wymieni żonę
                        na nowszy model?
                        Właściwie w prawie całej Europie i w Stanach, w momencie, kiedy małżeństwo się
                        rozstaje, kobieta do tej pory nie pracująca dostaje alimenty na siebie, bo ona
                        pozostając w domu pośwoięciłą swoją kariere zawodową (jakiekolwiek
                        wykształcenie ona miałaby). I uważane jest to za normę.
                        • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:28
                          agamagda napisała:

                          > Natasza, przesadzasz,są różne sytuacje w życiu, bardzo często zdarza się ze
                          > jedno z rodziców pracuje zawodowo i dostarcza srodków finansowych na
                          utrzymanie
                          >
                          > rodziny, drugie poświeca się domowi i "administracji" tego domu.
                          > Przecież jest oczywiste dla wszystkich chyba że mając powyzej 40-stki
                          niełatwo
                          > jest znalezc pierwszy job. I co dalej? Bruk, bo mąż zdecydował, że wymieni
                          żonę
                          >
                          > na nowszy model?
                          > Właściwie w prawie całej Europie i w Stanach, w momencie, kiedy małżeństwo
                          się
                          > rozstaje, kobieta do tej pory nie pracująca dostaje alimenty na siebie, bo
                          ona
                          > pozostając w domu pośwoięciłą swoją kariere zawodową (jakiekolwiek
                          > wykształcenie ona miałaby). I uważane jest to za normę.


                          Tyle tylko, że ja nie o tym.....
                          Nie wiem czy przeczytałas wszystko, ale jak przeczytasz, to kapniesz się, że to
                          nie o tym, ze exia po 40-stce wymieniona na lepszy model, nie moze znaleśc
                          pracy i utrzymuje sie z alimentów które ex płaci na dzieci.
                          Dlatego wole pisac o przypadkach szczególnych, bo nie cierpie uogólnień.
                          Jesli jakas niepracujaca i wychowywujaca dzieci, dbajaca o dom kobieta, zostaje
                          porzucona przez meża na rzecz siksy to jak mówi prawo, należą sie jej na jej
                          osobe alimenty, bo chłop ja zdradził.

                          W zyciu jednak bywa róznie i czasem jest tak, ze kobieta pracuje, tyle ze mniej
                          zarabia od chłopa i dyskutujemy z derena o przypadku, czy na nastoletnie dzieci
                          matka ma prawo domagać sie extra forsy za ich wychowanie.

                          Niepracujace gospodynie domowe puszczone w trąbe nie były przedmiotem owej
                          dyskusji...smile
                          • derena33 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:51
                            Nie wiem czy przeczytałas wszystko, ale jak przeczytasz, to kapniesz się, że to
                            nie o tym, ze exia po 40-stce wymieniona na lepszy model, nie moze znaleśc
                            pracy i utrzymuje sie z alimentów które ex płaci na dzieci.
                            Dlatego wole pisac o przypadkach szczególnych, bo nie cierpie uogólnień.
                            Jesli jakas niepracujaca i wychowywujaca dzieci, dbajaca o dom kobieta, zostaje
                            porzucona przez meża na rzecz siksy to jak mówi prawo, należą sie jej na jej
                            osobe alimenty, bo chłop ja zdradził.

                            ---------------------
                            Natasza to czego sie mnie czepiasz, ja wlasnie z tych 40-tek co mnie maz
                            puscil kantem po 17 latach calkiem niezlego zycia, dla mlodszej siksy.
                            I nie wnioslam o alimenty dla siebie. Chyba mi sie teraz order od macoch
                            nalezy, nie?smile

                            • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:12
                              derena33 napisała:

                              > Natasza to czego sie mnie czepiasz, ja wlasnie z tych 40-tek co mnie maz
                              > puscil kantem po 17 latach calkiem niezlego zycia, dla mlodszej siksy.
                              > I nie wnioslam o alimenty dla siebie. Chyba mi sie teraz order od macoch
                              > nalezy, nie?smile

                              Ode mnie orderu nie dostanieszsmile
                              Ja tez bym nie wnosiła, sama lubie na siebie zarabiac i o siebie dbac.
                              Ale chyba nie dla orderu nie wnosiłaśsmile
                              Kwestia, w tym, że nie o tym watek zaczęłysmy.
                              Twój ex widać poczuł się do winy i płacił na dziecko godziwie.
                              Nie zawsze jednak ex jest winny wyłacznie, nie zawsze to siksa rozbija dobre
                              małzeństwo (nota bene nie wyobrazam sobie rozbicia "dobrego małżeństwa" nawet
                              prze stada siks).
                              Mówimy o sytuacji AFTER, a nie wgłebiamy sie w moralne jej przyczyny
                        • mikawi Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 13:30
                          ale dyskusja dotyczyła sytuacji w której eks żona żyje z alimentów przyznanych
                          i płaconych NA DZIECI. To jest okradanie tych dzieci z im należnych pieniędzy.
                          Proszę bardzo - jesli eksi się nie chce pracować albo nie pracowała dotąd i w
                          wieku 40 lat się rozwodzi - niech wystąpi o alimenty na siebie - sąd zdecyduje.
                          Poza tym kolejne uogólnienie dotyczące wymiany żony na nowszy model - a jeśli
                          to żona odchodzi, rozbija rodzinę? A kolejny sponsor okazuje się niewypałem, to
                          co wtedy? Biedna, samotna bez środków do życia?
                              • agamagda Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:02
                                Natasza, dobra, masz rację, przeleciałam z grubsza dyskusję, doczytałam
                                dokładniej teraz.
                                Chce od razu napisać, ze uważam, że każda kobieta powinna pracować zawodowo -
                                poważnie - bo tylko praca daje niezależność finansową (uogólniam, bo nie biorę
                                pod uwagę dziedziczek fortun i innych rotszildziątek czy kulczykówiensmile))).
                                Ale nie o tym mowa, wg mnie piszecie o tym czy kobieta wychowująca dzieci ma
                                prawo korzystać z alimentów zasądzonych na dzieci.
                                Widzisz, teoretycznie nie, bo pieniądze sa przeznaczone na świadczenia dla
                                dzieci, ale w praktyce to wydaje mi się, ze jednak tak.
                                Piszecie o nastolatkach (czyli dobrze przeleciałam - babka musi mieć koło
                                40stki), więc sie dostosuję. Pracując zawodowo, samotnie wychowujac dziecko,
                                przejmujesz 100% opieki (w naturze) nad dzieckiem. Idąc do pracy ktoś jednak
                                musi jednak dopilnować dziecka. Ma to wymiar finansowy, w Warszawie minimum
                                1000 zł, wiec jeśli matka ma np:3 dzieci, zarobki jej będą sie kształtować w
                                okolicach 1.000 zł, to chyba lepiej jest zeby została w domu dopilnowac
                                nastoletnie dzieci? Inną sprawą jest to, co będzie z nią gdy dzieci dorosną i
                                usamodzielnią się...
                                • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 14:29
                                  agamagda napisała:
                                  > Piszecie o nastolatkach (czyli dobrze przeleciałam - babka musi mieć koło
                                  > 40stki), więc sie dostosuję. Pracując zawodowo, samotnie wychowujac dziecko,
                                  > przejmujesz 100% opieki (w naturze) nad dzieckiem. Idąc do pracy ktoś jednak
                                  > musi jednak dopilnować dziecka. Ma to wymiar finansowy, w Warszawie minimum
                                  > 1000 zł, wiec jeśli matka ma np:3 dzieci, zarobki jej będą sie kształtować w
                                  > okolicach 1.000 zł, to chyba lepiej jest zeby została w domu dopilnowac
                                  > nastoletnie dzieci?

                                  No własnie piszemy o nastolatkach, nie o dzieciach, do których
                                  trzeba "najmowac" kogos sama będac w pracy.
                                  Sytacja taka: normalna rodzina, ojciec, matka, i 3-ka nastoletnich dzieci,
                                  oboje rodzice pracują.
                                  Czy znasz takie przypadki, ze najmuja do opieki nad owymi nastolatkami kogos
                                  jak sa w pracy?
                                  Przeciez dzieci w tym samym czasie sa w szkole i na dodatkowych jakiś
                                  zajęciach, prawda, więc opiekę maja tam.
                                  Nie wiem dlaczego w pełnych rodzinach nie ma takiego problemu a w niepełnych
                                  jest?
                                  Cały czas mówimy o wychowywaniu, a nie o opiece nad przedszkolakiem, czy
                                  niemowleciem, o tym pisałam w innym watku.
                                  Cudownie, jesli ojciec zgadza się na takie roziwązanie i go na nie stać, ale
                                  nie traktujmy tego jako norme, bo okaze się ze lepiej być rozwódka wychowujaca
                                  dzieci ex, na które on płaci solidne alimenty, niż cięzko pracujaca zoną, któa
                                  chodzi do pracy, a potem ma drugi etat w chałupie.

                                  O dalekosięznym mysleniu na temat takiego roziwązania, że jest się "matka przy
                                  dzieciach" nawet nie mówię, bo dzieci się wychowuje dla kogoś, jak to kiedys
                                  ktoś madry powiedział, a nie dla siebie, więc czasem trzeba pomysleć o sobie
                                  równiez. Szkoda tylko, że to myslenie o sobie podciaga się pod górnolotne "Ja
                                  to robie dla dzieci". Dzieci kiedys dorosna, a mama do końca zycia nie będzie
                                  dostawala alimentów. A gorszego na dobre jest sie super przyzwyczaic zaś z
                                  dobrego na nic jakos trudno....
                                  Chcesz agamagda, aby za kilka lat Twoje dziecko, czy Ty pracujaca sama
                                  utrzymywało ze swoich podatków czyjaś matkę, której nie chciało się myślec o
                                  swojej przyszłości?
                                  A może dzieci jej własne zapłaca alimenty na mamę, która je wychowywała?
                                  Ja w to osobiście nie wierzę....
                                  • agamagda Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 15:30
                                    > Czy znasz takie przypadki, ze najmuja do opieki nad owymi nastolatkami kogos
                                    > jak sa w pracy?
                                    Tak, nawet dobrzesmile, ja "najmuję" opiekunkę do dwojga dzieci i
                                    jesteśmy "normalną" rodziną tatuś (to znaczy ojczym i tata w jednej osobie) i
                                    mamusia są w pracy. Wychodzimy oboje koło 8-smej, wracamy o 19-stej. Ktoś
                                    dzieciakom musi dać jeść i przypilnować syna, ze odrobi lekcje smile) SĄdzę, ze
                                    podobnych godzin pracy, jest wielesmile).
                                    Chyba się to tyczy również rozwiedzionychsmile)
                                    Poza tym, duzo mozemy się rozwodzić, ale ja mówię też z własnego doświadczenia,
                                    nic dziecku nie zastąpi kontaktu z matką...i żadna opiekunka nie wychowa
                                    dziecka za rodzicówsad(, więc jeśli ktoś moze płacić za siedzenie żony przy
                                    dzieciach, wiesz, naprawdę nie uderzę w niego kamieniem(no słownymwink.
                                    Co do wywodu o dalekośiężnych konsekwencjach, cóż pisałam o tym wyżej zgadzam
                                    sięsmile
                                    • natasza39 Re: Gratulacje natasza z powodu dobrego samopoczu 01.12.05, 15:47
                                      agamagda napisała:

                                      > > Czy znasz takie przypadki, ze najmuja do opieki nad owymi nastolatkami ko
                                      > gos
                                      > > jak sa w pracy?
                                      > Tak, nawet dobrzesmile, ja "najmuję" opiekunkę do dwojga dzieci i
                                      > jesteśmy "normalną" rodziną tatuś (to znaczy ojczym i tata w jednej osobie) i
                                      > mamusia są w pracy. Wychodzimy oboje koło 8-smej, wracamy o 19-stej. Ktoś
                                      > dzieciakom musi dać jeść i przypilnować syna, ze odrobi lekcje smile) SĄdzę, ze
                                      > podobnych godzin pracy, jest wielesmile).

                                      Owszem, nie przecze, ze takich jest wiele.
                                      Większosc jednak pracuje od 7 do 15 i ok 16, 16.30 jest w domu.
                                      Warszawa to specyficzne miasto, gdzie same dojazdy zżeraja mnóstwo czasu.
                                      W większych miastach sa jednak większe możliwości.
                                      W moim miescie sprzataczka w moim biurze pracuje za 600 zł.
                                      Mój znajomy w Gdańsku ma trudnosci w znalezieniu sprzataczki za 1000 zł na ręke.
                                      Jesli ojca stac na to aby matka nie pracował nawet po rozwodzie i opłaca ja
                                      jako opiekunkę, to naparwdę fajny układ i nic do tego nexiom.
                                      Trudno jednak zmuszac przecietnego, zarabiajacego 2000 brutto faceta (napradę
                                      reguła w naszym kraju), aby płacił alimenty + dodatkowo za siedzenie w domu
                                      mamy, która podaje nastolatom obiad gdy te przekrocza próg domu.
                                      Ile bowiem powinien taki facet płacić, aby wszyscy na kupę nie przymarli z
                                      głodu, ze o extrasach typu lizak nie wspomnę?

                                      • natasza39 Post scriptum! 01.12.05, 16:10
                                        Przykład ze sprzataczkami nie miał na celu kierowania wszystkich niepracujacych
                                        ex do takiej pracy.
                                        Pisze to gwoli wyjasnienia, bo ostatnio piszacyh tutaj dzieli się na "macochy"
                                        i "samodzielne" i te pierwsze, za która moge byc uwazana, pałają wg. tych
                                        drugich, checia deprecjonowania i dokopywania exiom w kazdej sytuacji i na
                                        kazdym miejscu.
                                        Sama uwazajaca się przede wszystkim za "samodzielna mamę" i zyjaca w związku z
                                        facetem posiadającym nie ze mna tylko z inna konitka dzieciaczki moge byc
                                        uwazana za osobę chcaca owe "samodzielne" pognebić i obrazić.

                                        Uprzejmnie zatem wyjasniam, ze przykład ze sprzataczka przyszedł mi do głowy,
                                        jako przyklad pracy prostej i nie wymagajacej zadnych kwalifikacji, oraz taki,
                                        którego kwoty nagradzania sa mi znanesmile
                                        • agamagda Re: Post scriptum! 01.12.05, 16:35
                                          Natasza, dzięki za sprostowanie, aczkolwiek, naprawdę nie podejrzewałam Cię, że
                                          chcesz zdeprecjonować moją osobę jako samodzielną smile)
                                          Zresztą powiem Ci szczerze, w sumie prawdą jest, że wysokość pensji tez jest
                                          właściwie relatywna. Siostra mojej niani jest księgową w Suwałkach i zarabia
                                          trzymaj się - 800 zł na rękę (cały etat) i to jest dobra pensja. Moja niania
                                          zarabia 1400-1500 zł, to jest paniskiem, tzn. w suwalskiem czy tarnobrzeskim, a
                                          w Warszawie, przy czynszach i cenach za żywność w sumie to nie poszaleje.
                                          Więc ... o czym tu gadać.
                                          • natasza39 Re: Post scriptum! 01.12.05, 16:52
                                            No własnie agamagdo, od tego chyba trzeba zawsze zacząć.
                                            Jeśli ktos pisze że ma głodowe alimenty na utrzymanie dziecka w kwocie 2000 zł,
                                            to nie dziw się, że szlag trafia na przedrostek "głodowe" u ową "księgowej" z
                                            Suwałk?
                                            Zawsze trzeba patrzeć na realia i konkretne sytuacje.
        • evik3 Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 13:02
          Ech .......brak słów. Napisałam posta ale skasowałam. Po co mam marnować tak
          pięknie zaczęty dzień.
          Zastanów się tylko czy złość i nienawiść nie zasłoniła Ci świata i
          rzeczywistości.

          Pisze jako ex i next. to dla informacji

          Ewa smile
          Miej chwile radosci
      • agamagda Re: zlot czarownic na samodzielnej;-) 01.12.05, 12:51
        Co do utrzymania domu samej, jest to poniekąd konsekwencja brania człowieka z
        przeszłością, lub jeśli wolisz z bagażem.
        Dziewczyny, mnie post tak bardzo nie oburzył, to że nie lubi dzieci ex cóż …
        większość macoch ich nie lubi z winy tychże dzieci, oczywiście. Mój syn miał
        pozytywne nastawienie do Nexti dopóki ta mu nie powiedziała, że żeruje na ich
        kasie, słodkie prawda? Smaczku nadaje również to, że osoba zobowiązana, czyli
        mój Ex mąż nie miał nic przeciwko płacenia alimentów, a nawet sam spontanicznie
        płacił więcej niż wynikało to z wyroku.
        Co do imprez, trudno się do tego ustosunkować, bo na ogół niezapraszanie z
        czegoś wynika, być może są to skutki porozwodowe, może dziewczynki organizują
        imprezę tylko dla koleżanek ze szkoły, a może nie maja ochoty widzieć ojca,
        tutaj jest zbyt dużo możliwość, żeby gdybać.
        Co do zaś szukania pracy, to również za dużo gdybania. Oczywiścieże kobieta
        wolna, meżakta, rozwódka czy samodzielna POWINNA pracować i być niezależna
        finansowo, to nie podlego dyskusji. Ale akurat tutaj, tak naprawdę wiemy tylko
        to co pisze druga żona. Kobieta mogła na wyraźną prośbę męża nie pracować, bo
        co tu ukrywać, ze żona w domu, to mniej pracy dla męża, żona mogła pracować "na
        czarno" w firmie męża i dziś nie ma żadnych dowodów ani zaświadczeń, że przez x
        lat pracowała, a kto przyjmie np. 45 letnią kobietę bez doświadczenia do pracy?
        Szczególnie w regionie gdzie jest3 9% bezrobocia? Chyba tylko do najgorszych
        prac? Po trzecie kobieta może być chora. Zresztą możliwości jest wiele.
        Wiesz mamaika, twój post to takie tam gadanie...