pelagaa
25.11.05, 19:16
Ciekawa jestem z czego mozna zrezygnowac, jesli exowi uda sie obnizyc jednak
alimenty. Pewnie, ze standard zycia i niezbedne koszty utrzymania dziecka to
dwie rozne sprawy. I znajac siebie pewnie nie umialabym zrezygnowac z
niczego, wiec z moim przypadku odbyloby sie to totalnie moim kosztem, bo
zrezygnowalabym ze SWOICH przyjemnosci, nadal zapewniajac dziecku basen, bo
jest konieczny jako rehabilitacja (3 razy w tygodniu), korepetycje z powodu
braku koncentracji (bo sa konieczne, aby mogl spokojnie pojsc do 4 klasy),
angielski (bo przeciez bez jezykow moze kopac rowy, choc i to nie wiadomo,
jak bedzie kiedy on dorosnie). Ciuchy i tak kupuje raczej tanie, bo na rynku,
wiec moglabym sie na lumpeksy co najwyzej przerzucic, bo chyba tylko tam jest
taniej. Zrezygnowalabym z wyjsc do kina, teatru, do Mc Donalda, ale przeciez
tych kosztow przed sadem nie ujmowalam, wiec to z zalozenia i tak
moja "fanaberia", nieczesta, ale jednak. Z ksiazek raczej nie zrezygnuje
szkolnych, bo sie nie da, z przyborow tez nie. No wakacje pozostaja... Tak,
po co ma szczeniak na obozy jezdzic. Znalazlam! Taaaaaakkkk odebrac dziecku
wakacyjny i zimowy wyjazd! Jesli na dwa jezdzi oczywiscie, a fe co za
rozrzutnosc.
Tylko wtedy na lekarza pewnie wiecej wydam... bo jednak wyjazdy, zmiana
klimatu oudparniaja.
No i prezenty okazyjne mozna tansze kupowac, tak, po co dziecko ma miec
wieksze przyjemnosci...
Na szczescie nie musialam stawac przed takimi dylamatami na razie i mam
nadzieje, ze nigdy nie stane, choc byc moze moj ex sie rozmnozy i wtedy nie
wiadomo...
Z czego moge zrezygnowac Waszym zdaniem, drogie Samodzielne Mamy???
Pomijam juz fakt, ze wysokie alimenty pokrywajace wieksza czesc kosztow
utrzymania dziecka to jakis mit macochowy, bo wsrod moich znajomych to
alimenty ZAZWYCZAj na polowe kosztow nie wystarczaja. I nie pisze tu o
standardzie zycia, wysokim standardzie zycia, tylko o zapewnianiu
podstawowych potrzeb.