jak sobie dałyscie radę???

29.11.05, 22:25
jest mi strasznie źle, z moim mężem czuję się dręczona psychicznie chciałbym
odejść ale.... ale jak odejść jak moja córeczka nie bedzie miała ojca, jak
nie bedzie miał wzzystkiego co ma do tej pory???? przeciez to nie jej wina że
ma podupczonych rodziców???? nie wiem co mam robić? prosze was o jakies
psychiczne wsparcie, wiem,że nieszczęsliwa mama to żadna mama, ale brak
normalnego domu o którym zawsze marzyłam dla mojej córeczki a moje
niezrzumienie z jej ojcem to co innego. co robić???
    • baby111 Re: jak sobie dałyscie radę??? 29.11.05, 22:32
      witaj.

      nieszczęśliwa mama to żadna mama, ale moze zacznij od odpowiedzi na pytanie,
      czy jedynym wyjściem dla Ciebie na bycie szczęsliwą to odejscie od meza? czy
      nie da sie juz nic zrobic, by naprawić sytaucje miedzy Wami?

      pozdrawiam. i
      • glupiajestem Re: jak sobie dałyscie radę??? 29.11.05, 22:45
        na dzień dzisiejszy dla mnie nie da sie zrobić ic, w ogóle to sama nie wiem co
        mam zrobic a co nie, gdybym nie miała mojj majeczki to bym sie nie zastanawiała
        ale najwazniejsze jest dla mnie to,żeby ona miała w zyciu dobrze i tyle
        • baby111 Re: jak sobie dałyscie radę??? 29.11.05, 22:50
          najwazniejsze jest dla mnie to,żeby ona miała w zyciu dobrze i tyle

          to spokojnie pomysl, co zrobić, by było jej dobrze. pewnie wiekszosć dziewczyn
          zgodzi się, że spokoju i szczęscia jej nie zapewnisz w nieszczęśliwej
          i "chorej" rodzinie.
          a jak sobie doć rade?
          po pierwsze dobrze wiedziec, czego się chce i powoli do tego dązyć mimo wielu
          przeciwności. a możesz sie wyprowadzić z mieszkania, masz gzdie pójść z Majką?

          i.


        • mrs_ka Re: jak sobie dałyscie radę??? 29.11.05, 22:54
          Byliście na terapii? Czy choć jedno z Was chodziło do psychologa? Korzystaliście
          z form porozumienia (mediacja formalna, mediacja przez zaprzyjaźnionego i
          bezstronnego członka rodziny/przyjaciela)? Odbywaliście poważne rozmowy
          zakończone próbą spisania umów dwustronnych?

          Jesli choć dwie z powyższych rzeczy nie zostały przez Was wykorzystane- nie
          pisz, że "nic się nie da zrobić". Nie wiesz jeszcze, czy się da, czy nie, jeśli
          nie próbowałaś.
          a.

          ps. kiedy jest się w małżeńskiej "pralce" wydaje się, że rozstanie jest
          remedium. Nic podobnego, co widać dopiero z perspektywy czasu. Nie dotyczy
          sytuacji patologicznych, ale Wasza- z tego co piszesz- nie jest patologiczna.
    • natasza39 Re: jak sobie dałyscie radę??? 30.11.05, 11:28
      glupiajestem napisała:
      .... ale jak odejść jak moja córeczka nie bedzie miała ojca, jak
      > nie bedzie miał wzzystkiego co ma do tej pory????


      To zdanie jest najważniejsze.
      Myslę, że odejscie od partnera z którym jest nam bardzo źle, nie musi wiazać
      się z utrata przez nasze dzieci ojca, ale napewno będzie tak, że "wszystkiego
      co miało do tej pory".
      Czy myslisz, że ojciec nie łozyłby na dziecko w przypadku odejscia i nie
      interesował sie nim?
Pełna wersja