Dodaj do ulubionych

Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi...

06.12.05, 21:48

Szanuje samodzielne matki bo sama nia jestem. Ale denerwuje mnie fakt ze:

dorosli ludzie nie potrafia sie dogadac w imie dobra dziecka i graja w jakies pop... gierki typu: bo on
mnie zostawil, bo ona ciagnie ode mnie kase. NIENAWIDZE sluchac o sytuacjach kiedy matka nie
pozwala widywac sie ojcu z dzieckiem bo jest zazdrosna o next, Wkurzaja mnie maxymalnie Next
ktore nie moga przezalowac pieniedzy na dziecko. Wkurzaja mnie matki ktore zostaly same z
dziecmi i tak sobie krzywduja ze je jakis samiec zostawil ze nie umieja wziac d.. w troki i
przypomniec sobie ze maja zycie swoje, mnostwo szans, dwie rece. Rozumiem zbierac sie przez pol
roku, rok. Ale 5 lat mija a ona ciagle wini exa - wstyd.

Dorosli sa wiekszymi debilami niz im sie wydaje. Jak mozna tak krzywdzic dziecko w imie swoich
skrzywien i porachunkow. Rozsadek zanika , wlacza sie dziecieca zawisc zaborczosc i chciwosc,
popierniczona chec zemsty. WSTYD. Przedszkole.


Jestem samodzielna i co z tego? NIE WYSZLO, zdradzil- i co- mam do konca zycia siedziec na ogonie
innym? Nie. Pracuje jak powalona, czasami nie ma mnie w domu 4 dni bo jezdze i zarabiam na zycie i
nie tylko na marna wegetacje ale na to zeby sobie i dziecku niczego nie odmawiac. I wierze w siebie.
Mam sile. Mam 24 lata, w ciaze zaszlam jak mialam 21 lat. Pracuje od 18 roku zycia wiec wczesnie
zaczelam dbac o swoje interesy. Moze dlatego jest mi trudno zrozumiec jak mozna wisiec na
facecie- bedac ex, czy next. Nie boje sie kierowania wlasnym zyciem i podejmowania decyzji. Nie
kieruje sie chorymi sentymentami i chciwoscia. Dawno nie mialabym energii na konstruktywne
dzialanie i na zarabianie dobrych pieniedzy gdybym miala sie wyklocac.

Z exem zyje dobrze- widuje go pare razy w tygodniu, kocha malego. Grosza na niego nie daje. Nie
kloce sie, mam na wszystko- BO PRACUJE - Owszem, milo byloby jakby dawal. Napewno dostalabym
dzikiej goraczki jakby nie dosc ze nie zarabia duzo, zmajstrowal sobie nowe dziecko i lozyl na nie
wciaz nic mi nie dajac, badz ograniczyl kontakt z dzieckiem bo jakas lajza by mu nie pozwalala.
Bogu dzieki jest normalny i nie mysli ta mala dziurka na koncu penisa przez ktora tlen dociera do
wiekszosci meskich mozgow mimo iz ma nowa dziewczyne - bardzo mila zreszta.



Przestancie sie klocic , marna telenowela a dzieci cierpia. Takie dyskusje sa po prostu chore i
kierowane sentymentami.


Najbardziej mi sie chce smiac z kolesi ktorzy zarabiaja po 1500- 2000 , maja dzieci i sie pchaja w
nowy zwiazek a pozniej narzekaja ze musza placic alimenty. No po prostu zenada, na takiego frajera
i niedorajde to bym nie spojrzala bedac potencjalna next. Do roboty a nie do plodzenia nastepnych
dzieci. Ale widac niektore tylko takich moga sobie przygruchac.


Wkurzaja mnie te gierki doroslych, te klotnie o marne grosze i to ze dzieci cierpia. Wstyd.
Obserwuj wątek
      • amfenix Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 06.12.05, 23:15
        Ja, jak się uniosłam honorem, to sama wszystkie długi exa spłaciłam.
        Trzy lata mi się zeszło.
        Zapier... po 10 - 16 godzin dziennie. A teraz refleksja smile))
        Aleź ja durrrrrrrrrrna byłam.
        A mogłam kuźwa zostawić mu jego kredyciki i pomyśłeć głową a nie honoremsmile.
        I ziemię kupić bo była 3 razy tańsza niż teraz. Przynajmniej bym dziecku
        przyszłość zapewniła, bo na tatusia to synek raczej liczyć nie możesmile.
        Czasami nie warto się napinacsmile.
        Czasami warto pomyśleć.
        ALe nic to, biore się do roboty.
        SIłaczka.
          • amfenix Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 09:41
            Z matmy jestem kiepska, nad inteligencją swoją poważnie się zastanawiam, a post
            mój nie był krytyką, ani atakiem, BYł Moim przemysleniem nad tym co napisałaś i
            nad tym co poszło mi nie tak, na skutek podobnego podejścia do tematu.U ciebie
            to się sprawdza, daje ci satysfakcję, u mnie ta satysfakcja już lekko siadła.
            BO jestem strasznie zmęczona.
            Honorowe podejście do spraw niby wspólnych długów, bo zaciągniętych podczas
            małżeństwa, ale przez mego exa i na jego mżonki, zagwarantowało mi ponad trzy
            lata ciężkiej harówki.
            Wkurzyłam się kiedys i powiedziałam, żeby choć raz dziecko zabrał na jakies
            wakacje, bo ja wciąż długi pomałżeńskie spłacam.
            Co usłyszałam w zamian od pana exa? Jakie długi? To MY MIELIŚMY jakieś długi?
            Bagatela kilkadziesiąt tysięcy. Ale tak to mój błąd, bo gdy mówiłam, że
            przeinwestował i grozi nam bankructwo a on krzyczał, ze go umyśłnie dołuję,
            chowałam głowę w ramiona i nic nie mówiłam, a on dalej otwierał kolejne firmy.
            Tak na spokojnie bilansik zrobiłam sobie dopiero po jego odejściu. I rzuciło
            mnei na kolana. Gdy powiedziałam o rezultatach porządkowania jego rachunków,
            wyśmiał mnie.
            Tez powiedzialam sobie, nie będe się z dupkiem szarpać, mam pracę, będę
            pracować więcej, szybciej, dłużej. A co za tym idzie mniej, rzadziej , krócej
            będę ze swoim dzieckiem. Czy to wpłynęło na jego kontakty z młodym, w sensie
            czy polepszyło? NIe, u mnie nie. Więc twój sposób nie jest niestety
            uniwersalny.
            Ograniczył je do minimum zajęty next, nowym życiem, nowym dzieckiem, nową
            zabawką od rodziców ( 200 metrową willą na 4 hektarowj działcesmile ).
            Radzę sobie. Tak jak ty. Ale miałam upadki. POmogły mi dziewczyny z
            forum smile)).Ukłony jeszcze razsmile))POmogli mi też obcy ludzie.Teraz jest
            stabilnie.
            Na alimenty już nie czekam. NIe patrzę czy włynęły 3 tygodnie czy miesiąc po
            terminie.
            ALe jestem bardzo, bardzo zmęczona.
            A perspektywy przede mną?
            Ciężka praca. Owocna. ALe bardzo ciężka. I efekty też niewspólmierne do
            wkładanych sił i czasu.I ciągły strach o przyszłość.BO nawet jeśli wszystko
            pójdzie dobrze, będę miała dobra pracę jeszcze przez lata. CZy będę jeszcze
            miała siłę cieszyć się kiedyś z jej efektów?
            Ex żyje sobie tuż obok. Ma wszystko. Wszystko dostał.
            Czy sądzisz, że otoczenie szanuje bardziej mnie?
            NIe!
            Więc czy warto było unosić się honorem?
            NIe wiemsmile
      • natasza39 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 06.12.05, 23:56
        virtual_moth napisała:

        > Ja nic nie napiszę, poczekam na Kareninę, ona lepiej jakoś sprowadza na
        ziemię
        > tych_którzy_niosą_kaganek_oświaty.
        > Sporo coś ostatnio napleniło nam się wszystkowiedzących, darujacych alimenty
        > eksom Siłaczek.

        Tylko to "darowanie" Ci się w oczy rzuciło?
        Mnie bardziej spodowabała się reszta wypowiedzi autorki watku.
        Ale fakt faktem, że "darowac" alimentów sie nie powinno, bo posiadanie dziecka
        to nie jakaś kara czy dopust boży a obowiazek i przywilej, a za to sie na całym
        swiecie płaci.
        Alimenty wspaniałomyslnie mozna darowac małzonkowi, jak płaci na siebie, a nie
        to co płaci ojciec na dziecko, bo to sa dziecka pieniadze, a nie mamy.
        Tak jak niemoralnym jest zerowanie li tylko na alimentach dziecka przez matke
        jesli ta jest zdrowa i do pracy isc moze, tak niemoralnym jest darowanie ojcu
        czegos co do matki przeciez nie nalezy
        • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 00:23
          nie o wywolanie jatki mi chodzi. Ani nie niose Kaganca oswiaty. Nie moge czasem czytac co ludzie
          funduja swoim dzieciakom. Po prostu- szlag mnie trafia. Wiec zanim zakoncze lekture, chce powiedziec
          ze to wszystko, te wszystkie jatki - sa niekonieczne. Szkoda ze dwoje/troje doroslych ludzi nie potrafi
          sie dogadac w imie dobra takiego maluszka. Jak patrze na swojego synka to nie moge uwierzyc ze ktos
          w imie zatrucia komus zycia- eksi, neksi, eksowi -mowie o kazdej z potencjalnych stron- moze
          swiadomie niszczyc psychike dziecka.

          Co wyscie sie tak do tej sukienki Gucci kobity doczepily, normalnie zenada... sama zasuwam, zarabiam
          mam ochote sobie kupic- to co, nie moge? Jeeeeezu... Inne problemy samodzielnej matki nie ominely
          mnie, moge cie zapewnic droga VM . Ze bol rozstania, upokorzenie bylo. Ale po co sie tym upajac
          latami...?


          Fakt faktem ze nie dalam sobie w kij dmuchac tylko sie pozbieralam i podjelam efektywna i ostateczna
          decyzje zeby nie dac soba poniewierac. I nie zaluje. Szkoda ze niektore maja taki sentyment do swoich
          sk... bylych ze zawsze wyladuja na manowcach.

          A darowanie alimentow? Jakbym potrzebowala ich , to pewnie bym brala. Bogu dzieki mam dobra prace
          i nie chce mi sie o nic prosic. Bo po co. Jak kiedys wyladuje bez pracy to mam spore oszczednosci. Ale z
          takim doswiadczeniem mysle ze dam sobie rade. Jesli Bog da zdrowie, to tak, mysle ze zawsze dam
          rade. To tylko kwestia percepcji swoich mozliwosci czyni mnie silna.

          I moglabym nienawidziec swojego exa za wszystko co zrobil, za to ze jak w ciazy lezalam w szpitalu
          nawet nie zadzwonil, za to ze sie puszczal, za to ze sie skonczylo- ale po co. Pytam po co.

          Tylko te niepotrzebne i zbedne negatywne emocje i rozzalanie sie nad soba co poniektorzy mogli by
          sobie darowac. Nie alimenty, bo ojciec ma psi obowiazek na dziecko placic.


          No i prawda jest taka ze zawsze beda Silaczki i Ofiary. Jezeli tylko sa zdrowe i maja zdrowe dzieci to
          jedyna roznica w tym jakie maja szanse jest to jak je postrzegaja.
          • mrs_ka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 08:25
            Mnie też sie post wiodący podoba. To, że ktoś ma łeb na karku i umie z niego
            korzystać nie oznacza automatycznie, że pogardza wszystkimi tymi, które zasuwają
            jako suwnicowe.
            Chciałam też napisać coś, co od pewnego czasu pałęta mi się po głowie: na
            Samodzielnej zaczął ostatnio dominować pewien etos samodzielności, który nie
            tylko niezbyt mi się podoba, ale jest także średnio korzystny dla samych kobiet.
            Na innych forach ten etos także się pojawia, a widać go dobrze w wątkach typu
            "chcę kupić kieckę Gucciego", na które pojawia sie setka odpowiedzi "a ja to
            tłuczone ziemniaki jem na obiad".

            Jest to etos biedy, szlachetnej biedy, która jest szlachetna wyłącznie dzięki
            temu, że jest biedą. Lepiej być złamanym przez życie bluszczem niż przebojową
            bizneswoman. Lepiej wyjawić, że się zyje z alimentów na siebie niż napisać, że
            kupuje się kiecki gucciego.

            Co dziwne: niewiele znam osób, które NAPRAWDĘ tak myślą. Powiedziałabym, że to
            jakaś wirtualna poprawnośc polityczna tak działa. A przecież zamożność jest
            godna pochwały o ile nie wynika z bycia utrzymanką. POdziwiam autorkę: ekstrasy
            należą się jej jak psu zupa, bo sama na nie pracuje.
            I przecież wśród nas też jest wiele dziewczyn, które zapieprzają jak małe
            motorki nie korzystając z niczyjej pomocy. Dlaczego nie być z tego dumnym?
            Dlaczego się tym nie chwalić? To zdrowa duma i zdrowa satysfakcja.
            Etos ciężkiej harówki i adekwatnego do niej wynagrodzenia jest o niebo lepszym
            etosem niż etos biedy. Lepszym zarówno dla jednostek jak i dla społeczeństwa.

            A wracając do alimentów: zgadzam się z Nataszą. Mnie jednak nie szokuje to, że
            ktoś tych alimentów (na dziecko) nie chce. Jego święta wola, o ile jest w stanie
            zabiezpieczyć dziecko także na okolicznośc własnej śmierci, choroby lub utraty
            pracy. Bo kasa jest dopóki się ją zarabia i to jest jedyny słaby punkt
            "alimentacyjnego honoru samodzielnej matki". Jeżeli jednak posiada się lokaty,
            nieruchomości, cokolwiek, co daje nam pewność, że przy odwróconym kole fortuny
            nie wykopyrtniemy się w błoto, to można sobie pozwolić na honor.

            Autorce dziękuję za ten post- odbieram go pozytywnie i uważam, że bije z niego
            większa dawka optymizmu niż z kolejnych postów z gatunku "mam 19 lat, jestem w
            ciązy, jak uzyskać zapomogę z MOPSU". To nie oznacza, że potępiam 19latki
            korzystające z MOPSu, ale myślę, że warto czasem podbudować się myślą, że
            zwyczajnie może się udać i można stanąć na nogi.

            a.
            • omama Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 10:38
              A wisz ty co, Pani _ka?
              Ja kocham kobiety pracujące i przedsiębiorcze, a niezależność finansowa jest
              dla mnie dużą wartością (bo tylko ona daje nam każdą inną niezależność).
              Niemniej wkurza przy okazji takich rozmówek wkurza mnie mniej czy bardziej
              wiszący nad interlokutorkami podział na te "honorowe" i pozostałe, a więc, jak
              rozumiem "niehonorowe". Samaś Pani napisała .."Jeżeli jednak posiada się lokaty,
              (...) to można sobie pozwolić na honor".
    • jutta Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 08:47
      To dobrze, ze jetstes w satnie utrzymac siebie i dziecko i nie musisz zebrac o
      alimenty. Ale wiele kobiet nie ma z kim zostawic dziecka by wrocic do pracy,
      nie moze sobie pozwolic na nianke na 4 dni bo az tyle nie zarabia. Dobrze, ze
      Tobie sie udalo.
      Co do alimeetow - jesli matka ich nie chce to tatus moze wplacac pieniazki
      dziecku na fundusz powierniczy. Tak robia moi znajomi - 2.000 m-cznie wedruje
      na fundusz dla dziecka - to jest zabezpieczenie na przyszlosc, na studia. Moze
      pomysl o takiej formie zabezpieczenia dziecka ? Nigdy nie wiadomo jak dlugo
      bedzie sie mialo prace, ktora pozwoli na zycie na poziomie.
      Zycze szczescia !
      • edzieckokarenina Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 09:44
        I przecież wśród nas też jest wiele dziewczyn, które zapieprzają jak małe
        motorki nie korzystając z niczyjej pomocy. Dlaczego nie być z tego dumnym?
        ****
        witamsmile
        w sumie powinnam zacytować autore wątkuwink ale bardziej te słowa mnie ujeły.
        Ja bowiem zauważyłam z kolei inną "wartość" jaką się chce utaj na forum
        sprzedać:
        że zapieprzać, harować , zajechać się jest fajnie.
        Można sobie wtedy kupić duży płaski tv a dzieciakowi klocki lego-ale kogo to
        tan na prawdę cieszy?
        tą harującą osobę? że tak na prawdę sprowadziła się do roli osła, ktory nie ma
        czasu odpocząć ani pobawić się z dzieckiem.A dziecko ma w głębokim poważaniu
        drogie zabawki,jesli bawi się nimi samo.
        Ja też jestem pracującą matką, płacę za opiekunkę itp, na pewno są osoby które
        mają ode mnie o wiele gorzej i są osoby mające o niebo lepiej-i co z tego?
        ano nic.
        Są ludzie którzy już na starcie mają "przejechane" bo rodzą się w biednej
        rodzinie w ubogiej wsi,więc o karierze mimo swej przebojowości moga zapomnieć-
        co najwyżej źle im nie będzie.
        Są tacy,co praktycznie nic nie robią bo przejmują biznesy po rodzicach-i co z
        tego? i nic.
        Ja jestem za zachowaniem zdrowego środka, jestem za zdrowym lenistwem a nie
        harówą po kilkanaście godzin.Za ileś tam lat taka osoba będzie fizycznym i
        psychicznym wrakiem, zdrowia się nie odkupi.
        Tylko tyle chciałam napisać- co do reszty wypowiedzi autorki w jakimś stopniu
        się zgadzam-że przepychanki są niepotrzebne,ale są moim zdaniem nieuniknione.
        Ale z czasem wszystko mija.
        pozdro
        ps.siłaczki -na traktory!<rotfl>
        • amfenix Kareninaaaaa 07.12.05, 09:48
          TO ja się tyle namordowałam kilka postów wyżej, nad ta sama treściąsmile).
          I szło mi jak łapanie wędką księżycasmile
          NIe mogłaś wcześniej wstać?
          • edzieckokarenina Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 09:54
            amfenix napisała:

            > TO ja się tyle namordowałam kilka postów wyżej, nad ta sama treściąsmile).
            > I szło mi jak łapanie wędką księżycasmile
            > NIe mogłaś wcześniej wstać?
            ****
            wiesz...ja sobie lubię pospaćwink
            a zanim odpaliłam kompa w pracy to sobie kawkę zrobiłamsmile
            więc troszku mi zeszłosmile
            buźka
          • mrs_ka Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 10:01
            Ja nie zauwazyłam wartości pt. "zaharować się jest fajnie". Zresztą wcale tak
            nie napisałam: pisałam o etosie pracy, a to coś innego niż promocja stylu
            "zapracujmy się na smierć i straćmy przy tym zdrowie".
            Karenina, Jesteś za złotym środkiem, a sama piszesz o skrajnościach. Ogólnie
            konkluzja Twojego postu jest taka sama jak i mojego, tym bardziej więc nie
            rozumiem intencji polemicznej.
            Może rozgraniczmy parę rzeczy: według mnie nie ma nic zdrożnego w chwaleniu się
            swoim sukcesem. Ten sukces nie musi być tożsamy z utrata wszelkich wartości
            niematerialnych: zdrowia psychicznego, kontaktu z rodziną, własnych
            zainteresowań, więc nie demonizujmy.
            Chwalenie sie na forum swoim sukcesem czy choćby tylko determinacją do
            osiągnięcia tego sukcesu nie jest mile widziane. Był tu kiedyś post takiej
            dziewczyny, która miała trójkę dzieci i chorego męża. Dostała po łbie za to, że
            namawiała innych do większej aktywności i wzięcia się w karby. Moim zdaniem
            wspaniałe było to, że sobie radziła i radzi wbrew niesprzyjającym
            okolicznościom. A jednak wytknięto jej poczucie misji i niesienie kaganka
            oświaty. Parę razy dostało się też Leeya'i.
            Mam wrażenie, że czasem wylewamy dziecko z kąpielą, nie sądzicie? O co w końcu
            walczymy? O to, żeby było lepiej (na każdym polu) czy o to, aby utwierdzać się w
            przekonaniu, że życie jest wielkim gównem bez horyzontu i perspektyw?

            Na mnie osobiście działają przygnębiająco posty w stylu -pardon za personalia-
            Madziulca. Za to motywująco posty ludzi, którym się udało, bo na to zapracowali
            i w pewnym momencie przestali się użalać, a wzięli do roboty.

            Prawda jest taka, że bez pracy nie ma kołaczy. I choćby obracać to przysłowie na
            każdą stronę to prawda pozostaje prawdą. No, chyba, że ktoś jest rentierem.

            a.
            • edzieckokarenina Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 10:14
              mrs_ka napisała:

              > Ja nie zauwazyłam wartości pt. "zaharować się jest fajnie". Zresztą wcale tak
              > nie napisałam: pisałam o etosie pracy, a to coś innego niż promocja stylu
              > "zapracujmy się na smierć i straćmy przy tym zdrowie".
              > Karenina, Jesteś za złotym środkiem, a sama piszesz o skrajnościach. Ogólnie
              > konkluzja Twojego postu jest taka sama jak i mojego, tym bardziej więc nie
              > rozumiem intencji polemicznej.
              *****
              nie piszemy o tym samym. Wyraźnie pochwaliłaś sposob zycia autorki watku która
              min.napisała że zdarza jej sie pracować 4 dni z rzędu poza domem,że cieżko
              pracuje.
              Ja na to zwrócilam uwagę- każdy robi co chce,nie potępiam jej,ale czy to jest
              godne pochwaly?wink

              > Może rozgraniczmy parę rzeczy: według mnie nie ma nic zdrożnego w chwaleniu
              się
              > swoim sukcesem. Ten sukces nie musi być tożsamy z utrata wszelkich wartości
              > niematerialnych: zdrowia psychicznego, kontaktu z rodziną, własnych
              > zainteresowań, więc nie demonizujmy.
              ***
              nikt nie demonizuje, ale oczywiste jest chyba,że człowiek to nie maszyna i po
              iluś tam latach takiej właśnie pracy traci się zdrowie.Nawet samochód często
              ludzie lepiej traktują od samych siebie-nie eksploatują drogiego sprzętu w taki
              sposób jak robią to sami ze sobą.


              > Chwalenie sie na forum swoim sukcesem czy choćby tylko determinacją do
              > osiągnięcia tego sukcesu nie jest mile widziane. Był tu kiedyś post takiej
              > dziewczyny, która miała trójkę dzieci i chorego męża. Dostała po łbie za to,
              że
              > namawiała innych do większej aktywności i wzięcia się w karby.
              ****
              no wiesz co...daj spokój<rotfl>
              sorry-ale jakpisalam w tamtym wątku ktoś kto pojawia się na cudzym podwórku i
              podaje siebie jako dobry przykład dla innych,którzy jego zdaniem źle żyją jest
              dla mnie aroganjcą i ..chamstwem?
              pani irena o której mówisz, zwyczajnie chciała sobie poprawić swoje
              samopoczucie,a nie służyc dobrą radą-bo jak wytlumaczyć jej stwierdzenia typu:
              nie trzeba sie było puszczać z kim popadnie? itp
              szkoda wspominać-ale widać Tobie utkwiła w pamięci jak wzór godny naśladowania

              Moim zdaniem
              > wspaniałe było to, że sobie radziła i radzi wbrew niesprzyjającym
              > okolicznościom. A jednak wytknięto jej poczucie misji i niesienie kaganka
              > oświaty. Parę razy dostało się też Leeya'i.
              > Mam wrażenie, że czasem wylewamy dziecko z kąpielą, nie sądzicie? O co w końcu
              > walczymy? O to, żeby było lepiej (na każdym polu) czy o to, aby utwierdzać
              się
              > w
              > przekonaniu, że życie jest wielkim gównem bez horyzontu i perspektyw?
              ****
              każdy walczy o to,co jest dla niego osobiście ważne-nie zauważyłam żeby zarówno
              w życiu jak i na forum była jakas wspólna walka o "coś"wink


              > Na mnie osobiście działają przygnębiająco posty w stylu -pardon za personalia-
              > Madziulca. Za to motywująco posty ludzi, którym się udało, bo na to
              zapracowali
              > i w pewnym momencie przestali się użalać, a wzięli do roboty.
              ***
              każdy trafia na forum na różnym etapie swojego życia-ja dwa lata temu też
              pisałam gorzkie posty,że nie mam pracy i perspektyw, żenigy nikogo nie poznam i
              n ie zakocham się-teraz jest u mnie zupełnie inaczej


              > Prawda jest taka, że bez pracy nie ma kołaczy. I choćby obracać to przysłowie
              n
              > a
              > każdą stronę to prawda pozostaje prawdą. No, chyba, że ktoś jest rentierem.
              >
              > a.
              ***
              no więc mrs-ka- do pracy!
              pozdro
              • mrs_ka Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 10:36
                Cóż, Karenina, każdy ma inne priorytety.
                Dla mnie mniej istotne są "podwórka", a bardziej to, co ktoś chce przekazać.
                Uważam też, że jeśli ktoś najwyżej ceni swoje własne zdrowie i dobrostan
                psychiczny to jednoczesnie nie powinien się zaburzać istnieniem ludzi, którzy
                kupują sobie kiecki od Gucciego. Wolny wybór: mozna być szczęsliwym panem
                parkingowym, który ma czas na wszystko, natomiast pieniądze ma na niewiele
                rzeczy. To jest- jak sądzę- zasada ogólna, więc nie odnoś jej do siebie i nie
                traktuj personalnie.
                Rozumiem, że prezentujesz stanowisko "nie za wszelką cenę". Ja natomiast sądzę,
                że jeśli chce się żyć na godnym poziomie to trzeba tę cenę zapłacić. Alternatywą
                jest życie na poziomie niegodnym lub mniej godnym. Ale co się komu podoba.

                Nie lubię złośliwych nadinterpretacji w rodzaju " widać utkwiła ci w pamięci
                jako wzór do naśladowania". I po co ten sarkazm? Tak, uważam, że jest o wiele
                bardziej pozytywnym przykładem podejścia do życia niż postawa kogoś, kto załamał
                ręce i oczekuje pomocy od państwa.
                I powiem Ci jeszcze, że nie znam ludzi pracujących od 9.00 do 17.00, którzy mimo
                takiej pracy potrafią utrzymać swoją rodzinę na przyzwoitym poziomie. Lub
                inaczej: tak, znam takich ludzi, ale oni pracowali na taki stan rzeczy
                kilkanaście- kilkadziesiąt lat i teraz czerpią profity z prezesury lub innych
                wysokich stanowisk, które umożliwiają im scedowanie częsci pracy na niższy
                personel. A przez te kilkanaście lat nocowali w pracy i brali bezpłatne
                nadgodziny. Dlatego nie rozumiem uwagi o "czterech dniach w tygodniu poza domem".
                Za uwagę o tym, abym się wzieła do pracy- dziękuję. Zabrzmiało to szalenie miło,
                szczególnie w kontekście naszego pisania na innym forum i Twojej znajomości
                szeregu faktów z mojego życia, które nie są udostępniane publicznie.
                a.
                • diinna Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 10:53
                  Ja tylko kilkauwag do słow:życie na poziomie niegodnym lub mniej godnym. .

                  Aniu my jak zwykle róznimy sie.
                  Bo co znaczy zyć na godnym poziomie. ....??? Każdy poziom zyciia jest godny gdy
                  jest uczuciwy gdy człowiek na nim zyjący posteouje prawuie i uczciwie.

                  I zaptam ile razy stałas w swoim zyciu przed wyborem zostac w pracy po
                  godzinach i pracowac na lepsze stanowisko czy isc do dziecka które na palac
                  liczy czas kiedy znowu bedzieice razem???
                  Iler razy przyszłas i zastała s dziecko spiące na fotelu bo czekało na Ciebie a
                  ty musiałąs zostac dłuzej w pracy???

                  Zastanowiłas sie nad jakimi dylemtami i wyborami stajja kobiety które nie maja
                  tylko pracy i dziecka ale tyisące spraw zwiazanych z domem na jeden głowie.
                  Nie zale sie. Cieesze sie ze sobie radze.
                  Ale obys nigdy nie poczuła ceny wyboru....

                • edzieckokarenina mrs_ka 07.12.05, 11:11
                  Za uwagę o tym, abym się wzieła do pracy- dziękuję. Zabrzmiało to szalenie miło,
                  szczególnie w kontekście naszego pisania na innym forum i Twojej znajomości
                  szeregu faktów z mojego życia, które nie są udostępniane publicznie.
                  a.
                  ***
                  całą Twoją wypowiedź tutaj uważam za swego rodzaju "trele-morele" teoretyzujesz
                  jak na razie
                  a co do Twojej uwagi że wywlekłam coś z ukrytego forum..hmm
                  nie jestem tak biegła jak erin w wyszukiwaniu linków,ale pisalaś na forum
                  publicznym,że Ciebie jak i Twojego syna utrzymuje mąż, Ty nie pracujesz.
                  Sorry,że musialam Ci pamięć odświeżyć,ale nie lubię pezpodstawnych oskarżeń.
                  Pozdro
                  • mrs_ka Re: mrs_ka 07.12.05, 11:58
                    Tobie, Karenina, nie moge zarzucić teoretyzowania, kiedy piszesz o tym, że nie
                    przemawia do Ciebie poświęcanie życia pracy celem osiągnięcia wysokich dochodów.
                    Ostatecznie piszesz tutaj w godzinach swojej pracy, więc piszesz o praktyce.
                    Sorry, że musialam Ci pamięć odświeżyć, ale tez nie lubię wybielania siebie
                    kosztem innych. Oraz wskazywania im miejsca w szeregu.
                    a.
                • virtual_moth Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 11:22
                  mrs_ka napisała:

                  > Za uwagę o tym, abym się wzieła do pracy- dziękuję. Zabrzmiało to szalenie
                  miło
                  > ,
                  > szczególnie w kontekście naszego pisania na innym forum i Twojej znajomości
                  > szeregu faktów z mojego życia, które nie są udostępniane publicznie.
                  > a.

                  Heh, widzę, że poszło na nożewink

                  Mr_ska, zasada jest prosta - trzeba brać odpowiedzialność za własne słowa.
                  Inaczej odbierany jest pogląd o zbawiennych skutkach cieżkiej pracy wygłaszany
                  przez osobę ciężko pracującą, a inaczej wygłaszany przez osobę niepracującą.
                  Dlatego też np. posty erin o liberalizmie, cieżkiej pracy i odpowiedzialności
                  za własne czyny są często odbierane ze śmiechemwink Posty leeyi już nie, choć z
                  grubsza rzecz biorąc czasami mają podobne poglądy.

                  Mnie jednak wszystko wkurza - zarówno posty headonshoulders, leeyi jak i Twoje.
                  Bo wiem, że ciężka praca NIE ZAWSZE oznacza godne życie. Można się zarabiac do
                  upadłego , zaniedbywać rodzinę a I TAK niewiele z tego wynika. Nie staram sie
                  jednak uświadamiać wszystkim tych rewelacji, bo kazda sytuacja jest inna i NIE
                  MA prostej recepty na godne życie, sukces i możliwośc zakupów u Gucciegowink

                  Pzdr

                  P.S. Czuję się obrażona, ze ktoś posądził mnie o zazdrość a propos tej sukienki
                  od Gucciego - czyżby nikt nie zauważył, że jest ona obrzydliwie używana?wink
              • virtual_moth Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 11:04
                edzieckokarenina napisała:

                > sorry-ale jakpisalam w tamtym wątku ktoś kto pojawia się na cudzym podwórku i
                > podaje siebie jako dobry przykład dla innych,którzy jego zdaniem źle żyją
                jest
                > dla mnie aroganjcą i ..chamstwem?

                Właśnie, o to chodzi.

                Nikt naprawdę tego nie widzi?
                Wpada tu laseczka i głosi prawdy oświecone. Jakie prawdy? Ano takie, że "trzeba
                umieć się dogadywać", czyli to co większość stałych i mniej stałych
                forumowiczek klepie tu od lat, bo w zasadzie KAŻDY większy wątek kończy się
                takimi właśnie wnioskami.
                To, że autorka tego wątku nam to jeszcze raz przypomina nie jest w zasadzie
                niczym złym, ale już równanie wszystkich do siebie trochę trąci arogancją i
                niłym tak naprawdę zrozumieniem spraw samodzielnych matek.
                Bardzo dobrze, że kol. stać na darowanie eksowi alimentów i tworzenie miłej
                atmosfery przyjaźni, zrozumienia i tolarancjiwink Czy jednak tak trudno
                zrozumieć, że są matki, które MUSZĄ walczyć o alimenty i które NIE MAJĄ SZANS
                na to, by się z eksem dogadać "po ddobroci"?

                Mr_ska - po prostu WIEDZIAŁAM, że ktoś podniesie temat "tej wstrętnej
                mentalności, kóra kaze ludziom zazdrościć innym bogactwa", ale nie sądziłam, że
                to będziesz akurat Tywink Przecież to nie o bogactwo i sukienki Gucciego chodzi
                tylko o wspomnianą arogancję, która każe osobie w te sukienki ubrane sugerować
                maluczkim, biednym alimenciarom w gumofilcach, e zachowują się bardzo źle
                walcząc z eksami.

                Spodziewałam się natomiast, że headonshoulders nazwie kogoś tutaj ofiarą i
                wypomni karcącym paluszkiem, że nienawiść do eksa może nas (mnie?) zgubić.
                Powiem szczerze, że nie zawiodłam się i taaaaaak, nie ma to jak ożywczy rechot
                koło południawink))))

                Pzdr
                • mrs_ka Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 11:52
                  Dla mnie arogancją jest wklejanie linku do innego wątku, co ma posłuzyć
                  wyłącznie skierowaniu dyskusji na przewidywalne tory wyzłośliwiania się nad
                  cudzym poziomem życia. Arogancją nie jest natomiast otwarte mówienie o tym, że
                  ma się pracę i że się z tej pracy potrafi utrzymać. Jednak znowu arogancją jest
                  imputowanie, że ktoś tu kogoś palcem wytyka, bo post autorki wątku był wyważony
                  i ona akurat nie popadała w skrajności typu "gucci versus gumofilce". Myślę, że
                  warto trzymać się obiektywizmu, prawda?
                  I cholera, za nic nie potrafię zrozumieć, z czego to wynika? Posty, których
                  głownym motywem jest "jak przezyć?" spotykają się ze zrozumieniem i wsparciem;
                  posty, których leit motivem jest "przezyłam i daję sobie radę" prędzej czy
                  później natrafiają na rafy podejrzeń o zarozumialstwo, epatowanie bogactwem i
                  "wskazywanie maluczkim miejsca w szeregu".
                  MOże mam wysoką samoocenę, bo nigdy nie odbieram takich postów osobiście i nie
                  biegnę z kagankiem, aby zgromić tych, którzy dają sobie radę w życiu.

                  Jeżeli jednak piszecie mi tutaj o chamstwie, arogancji i cudzych podwórkach, to
                  wyciągam logiczne wnioski:
                  a) istnieje więc coś takiego, jak profil "tego" podwórka. Ukułam wyżej tezę, że
                  profil ten polega na etosie szlachetnej biedy. Można się z tym nie zgodzić,
                  zresztą na etos Dobrej Samodzielnej składa się jeszcze parę rzeczy, ale ta
                  "szlachetna bieda" jest dla mnie wyczuwalna.
                  b) chamstwem i arogancją jest pokazywanie innego profilu, co jest dla mnie
                  niedorzeczne. Niedorzeczny jest dla mnie pomysł, że mozna się czepić innego
                  sposobu na życie i innej postawy życiowej

                  Interesuje mnie jeszcze pojęcie "podwórka". Rozumiem, że wyjścia są dwa (dla
                  tych, którzy posiadają inny etos)
                  1. nie pisać tu wcale, bo zostaną posądzeni o chamstwo i arogancję
                  2. pisać przez rok o MOPSach i tragediach, a dopiero wówczas uzyskają status
                  "podwórkowicza" i będą sobie mogli pozwolić na refleksję o trzecim progu podatkowym

                  Wybaczcie, dla mnie jest to absurd. Absurdalny jest dla mnie tok myslenia tego,
                  kto poczuwa się do wskazywania chamstwa i arogancji w pierwszym poście tego
                  wątku. Absurdalny jest dla mnie w ogóle taki pomysł. Absurdalna jest też dla
                  mnie motywacja: czujecie się osobiście dotknięte tym, że ktoś zarabia i radzi
                  innym to samo? Występujecie jako rzeczniczki osób biednych i profilaktycznie
                  opieprzacie kogoś, kto ma pracę i pieniądze, bo MOPSowcy mogliby się poczuć
                  urażeni? Bo nie wiem własnie, czy chodzi o zawiśc, czy kompleksy, czy poczucie
                  odpowiedzialności za profil forum? Naprawdę, ten, kto poczuje się urażony
                  sugestią, że można żyć inaczej niż na zasiłku, sam wyrazi swoje oburzenie i nie
                  potrzebuje do tego trybunów ludowych.
                  Przyznam się, że nie ogarniam tego.
                  XDziewczyna napisała niegłupi post. Nikogo nie obraziła. Zarzucono jej rzeczy, o
                  których nie pisała i których nie sugerowała. Wyciągnięto wątek ni przypiął ni
                  przyłatał o jakiejś sukience (i co z tego?). A teraz próbuje się jeszcze dorobić
                  do tego wyższą ideologię.
                  Nie kupuję tego.
                  a.
                  • edzieckokarenina Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 11:56
                    Wybaczcie, dla mnie jest to absurd. Absurdalny jest dla mnie tok myslenia tego,
                    kto poczuwa się do wskazywania chamstwa i arogancji w pierwszym poście tego
                    wątku. Absurdalny jest dla mnie w ogóle taki pomysł. Absurdalna jest też dla
                    mnie motywacja: czujecie się osobiście dotknięte tym, że ktoś zarabia i radzi
                    innym to samo?
                    ****
                    ja się nie czuję dotknięta tym,że ktoś pracuje-a Ty?
                    nie rozumiem.
                    Moja pierwsza wypowiedź w tym wątku przecież mówiła o czym innym.
                    Nie unoś się tak, niepotrzebna ta teoretyczna "wymiana myśli"wink
                    ale faktem jest że każdy najwięcej pisze o tym czego nie ma:
                    ja najczęsciej piszę o alimentach-bo ich nie dostaję
                    często piszę o next- nie wiem czy mam next,więc tak jakbym jej nie miała
                    Ty często min.piszesz o etosie pracy-bo?
                    pozdro
                    • mrs_ka Re: Kareninaaaaa 07.12.05, 12:06
                      Wybacz Karenina, ale nie będę się zniżać do poziomu przerzucania się
                      personalnymi zarzutami. Już raz to w tym wątku zrobiłam i starczy. Nie mam
                      potrzeby udowodnienia Ci mojej wyższości w jakiejkolwiek dziedzinie, bo
                      pieniędzy i godności mi od tego nie przybędzie.
                      Rozumiem, że masz problem, bo myślę inaczej niż Ty, wobec tego żadasz ode mnie
                      praktycznych pokwitowań. Nie zamierzam Ci ich przedstawiać.
                      Twoje wypowiedzi w tym wątku świadczą o tym, że czujesz się jak najbardziej
                      uprawniona do krytyki postawy, którą prezentuje autorka. Nie wnikam, czemu.
                      Stwierdzam tylko, że IMHO bronisz niesłusznej sprawy. Niesłuszne jest dla mnie
                      krytkowanie kogoś, kto daje sobie radę i proponuje innym to samo.

                      a.
                  • kasia_kasia13 o arogancji 08.12.05, 09:10
                    A mnie nie raza posty leyli, przeciwnie, uwielbiam ja czytac. Natomiast post
                    zalozycielki watku byl obrazliwy dla samodzielnych. Na przyklad:

                    >Moze dlatego jest mi trudno zrozumiec jak mozna wisiec na
                    >facecie- bedac ex, czy next.

                    "Wisiec na facecie"- autorka sugeruje, ze samodzielne wisza na swoich bylych. A
                    przeciez one tylko chca, aby wspoluczestniczyl w utrzymaniu i wychowaniu
                    swojego dziecka. Z reguly nie chca nic wiecej.

                    > Nie boje sie kierowania wlasnym zyciem i podejmowania decyzji. Nie
                    >kieruje sie chorymi sentymentami i chciwoscia.

                    Jeszcze raz, czy walka o alimnety dla DZIECKA jest chciwoscia?

                    >Z exem zyje dobrze- widuje go pare razy w tygodniu, kocha malego.

                    Fajnie. Tylko, ze nie z kazdym exem da sie zyc dobrze. Do tego, zeby sie
                    dogadac, potrzeba dwoch stron.

                    > Grosza na >niego nie daje. Nie
                    >kloce sie,

                    Czy oczekiwanie od ojca, ze bedzie placil alimenty jest "kloceniem sie"?

                    >mam na wszystko- BO PRACUJE

                    A inne matki nie pracuja?


                    • kasia_kasia13 cd 08.12.05, 09:28
                      Gdy czytam post w stylu: "mam dobra prace, stac mnie na samodzielne utrzymanie
                      dziecka i w ogole jestem zadowolona z zycia", to sobie mysle, dzielna
                      dziewczyna. Ale jak czytam post w stylu "ja mam dobra prace, bo w odroznieniu
                      do was pracuje i nie zebrze o alimenty, zamiast klocic sie w sadzie ruszcie
                      d..y do roboty" to mnie trafia. Mimo, iz samodzielna matka nie jestem i na
                      sytuacje finasowa nie narzekam. Tym bardziej moze trafiac te samodzielne,
                      ktore d..y do roboty ruszyly, tylko albo nie zarabiaja az tak dobrze albo/i
                      uwazaja ze nie ma powodu, zeby ojca zwalniac z finasowych obowiazkow wzlgedem
                      dziecka.
                      Przy okazji, nie dziwi mnie, ze autorka postu ma dobre kontakty ze swoim ex,
                      skoro mu "odpuscila" alimnety. Tak Drogie Samodzielne, mozna miec dobre
                      kontakty z ex, tylko trzeba sie umiec dogadac- czytaj: zwolnic tatusia z
                      odpowiedzialnosci za dziecko.
                      • virtual_moth Re: cd 08.12.05, 10:14
                        Właśnie o to chodzi, kasia_kasia. JEST różnica miedzy postami leeyi i pani
                        headonshoulders, moim zdaniem kolosalna. I wcale nie trzeba być babą w
                        gumofilcach, co więcej, nie trzeb być jakąś tam "samodzielną", aby się zapienić
                        po przeczytaniu takich kwiatków.
                        Czym innym jest duma z własnych osiągnięć (leeya), a czym innym ta duma w
                        połączeniu z sugestią, że inni powodów do dumy nie mają...

                        Pzdr
                        • leeya Kurka wodna... 08.12.05, 17:30
                          .. Nie wiedzialam, ze jestem tak postrzegana.. Fakt, jestem dumna z siebie..
                          Heh.. Juz mi ktos kiedys powiedzial, ze chwale sie tak na forum, bo brakuje mi
                          akceptacji we wlasnym domu.. Tylko, ze mi sie wydawalo, ze nie chwale sie, tym,
                          co udalo mi sie osiagnac.. Czasem sa to tak trudne rzeczy, ze radosc z ich
                          zalatwienia, nie ukrywam tez, ze satysfakcja, przebija przeze mnie i moje
                          posty. Kurka... No ciesze sie z tego co udalo mi sie osiagnac. I udaje mi sie
                          osiagnac na codzien. Chociaz gdyby to bylo zwykle wstanie z lozka i sila na
                          ubranie sie czy ugotowanie obiadu. A to jest coraz czestsze w moim przypadku.

                          Co do meritum watku.. Zawsze mowilam i nadal jestem goraca zwolenniczka
                          niezaleznosci kazdej kobiety. Zwiazanej czy juz rozwiazanejsmilesmile Chodzi mi o
                          finansowa niezaleznosc, ale tez o niezaleznosc towarzyska, hobbystyczna itd.
                          By "w razie czego" nie zwariowac. Czy to z niepokoju o przyszlosc swoja i
                          dziecka, ale takze z samotnosci, w ktorej nie ma ani jednej bliskiej osoby, z
                          ktora moznaby po prostu porozmawiac. Ale mimo wszystko nie zwalnialabym exa z
                          obowiazkow wobec dziecka, no chyba, ze w sytuacji, kiedy kobieta pracuje duzo i
                          intensywnie, ojciec dziecka spwlnia swoj obowiazek alimentacyjny opieka nad
                          dzieckiem w tym czasiesmile Bo jednak sa to pieniadze nie moje, a dziecka, ktore
                          dziecku sie naleza. I nie widze nic zdroznego w skladaniu ich na kupke na
                          oddzielnym koncie, niech dziecko samo w przyszlosci zadecyduje, co chce z
                          kapitalikiem zrobicsmile Ale to juz nasz, MATEK, obowiazek wyegzekfowac je od
                          ojca..

                          Takie moje zdaniesmile

                          Pozdrowionka,

                          Leeya


                          Juz latosmile
                          • pelagaa Re: Kurka wodna... 08.12.05, 20:11
                            > Fakt, jestem dumna z siebie..

                            Leeya ja tez jestem z siebie dumna i tez czasem o tym pisze. Ale nie piszesz
                            wywyzszajac sie, tylko raczej w kontekscie, ze KAZDEJ samodzielnej MOZE sie
                            udac. Potrzeba do tego czasem troszke szczescia, czasem troszke pomocy rodziny,
                            ale w koncu kiedys fajnie jest stanac stabilnie na wlasnych nogach. I to
                            normalne, ze wtedy czlowiek odczuwa dume smile Ja doskonale pamietam czasy chude i
                            do lba by mi nie przyszlo pisac: "patrzecie mi sie udalo, Wy tez POWINNYSCIE
                            zrobic wszystko aby Wam sie udalo" Kazdy jest kowalem wlasnego losu.
                            Nisace_kaganek_oswiaty indywidualnosci niezmiennie beda wkurzac wiekszosc tutaj
                            piszacych, bo kazdy ma prawo wyboru wlasnej drogi zyciowej. Dla jednych bedzie
                            to gora szmalu i Mc Donald w zamian za nieobecnosc matki, a dla drugich bedzie
                            to oszczedzanie na wszystkim dla siebie kosztem czasu spedzonego z dzieckiem na
                            np. czytaniu ksiazek i malowaniu na szkle. Kazdy ma swoje priorytety. A
                            nieczesto zdarza sie aby ktos mogl miec gore szmalu i czas dla dziecka, wiec
                            cos trzeba wybrac smile
    • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 11:09
      Popieram !!!!!
      Dobrze to napisałaś. Też jestem w pełnym tego słowa samodzielna. SAMA na siebie
      i dziecko zarabiam. Ex złotówki nie daje. Aby być samowystarczalną studiowałam.
      Urodziłam między zjazdami. Zdałam egzamin inzynierski gdy mała miała 6 tygodni.
      Koleżanka wtedy z Nią została. Moja mam nie miała czsu (lub ochoty) Gdy miała 3
      lata obroniłam prace magisterską. Prace znalazłam sama i sama się utrzymuje.
      Można tylko trzeba chcieć. Nie marnować czasu na nienawiść, gierki
      rozdrapywanie przeszłości.
      Od niedawna jestem też weekendową macochą.

      Zaczęłam zaglądać na te fora i zrezygnowałąm. Zamiast słów otuchy. Pomysłów jak
      sobie ułatwić życie. Jak zorganizować czas tylko kłótnie i podżeganie do
      nienawiści. Same posty jak zabrać ex więcej kasy lub jak mu dokuczyć. Na
      macochach posty o tych "wstrętnych ex" i ich dzieciach.

      Zajmijcie się realizacja własnych marzeń. NIe traćcie czasu na nienawiśc.
      Szkoda energii. Jeśli się chce to wszystko można.
    • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 11:31
      Po przeczytaniu odpowiedzi. Chciałambym jeszcze dodac.

      To czy kogos stac na sukienke od Gucciego czy z lumpexu (moze tez firmowa) nie
      ma az takiego znaczenia. Chyba, ze rozpad związku, samotność matki i dziecka
      nie mają takiego znaczenia jak utrata dochodów męża. Ale wtedy szkoda słów.

      Bo każda z nas bez względu na pieniądze pewnie nie jeden raz płakała w
      samotności. Patrzyła na swoje dziecko i myślała o jego dzieciństwie. Patrzyła
      na szczęśliwe twarze w TV. To jest forum dla samotnych matek bez względu na
      status materialny. Uczmmy się nawzajem jak sobie samej w życiu poradzić. Nie
      licząc na czyjąś łaske lub dobry dzień.

      Wciągnięcie almentów od ex na liste swoich dochodów może któregoś dnia skończyć
      się tym, że zabraknie na chleb. I co nam da świadomość, że to "jego obowiązek".

      Dlatego uważam, że każda kobieta bez względu na to czy jest w związku czy sama
      powinna być samowystarczalna. Nie prosić nikogo o pieniądze. Jesli ex da to
      dobrze ale nie uzalezniać się od tego.
      • edzieckokarenina Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 11:43
        Dlatego uważam, że każda kobieta bez względu na to czy jest w związku czy sama
        powinna być samowystarczalna. Nie prosić nikogo o pieniądze. Jesli ex da to
        dobrze ale nie uzalezniać się od tego.
        ***
        zgadzam się z tymi słowami evik,
        najlepiej starać się być niezależnym finansowo- w miarę oczywiście swoich
        możliwości.Nawet będąc w związku-i tu nie chodzi o przewidywanie od razu
        katastrofy pt-rozwód,ale dla wlasnej przyjemności.
        Dobrze jest mieć jakieś swoje pieniądze, które bez wyrzutów sumienia i bez
        większego obciążania budżetu domowegomożna wydac tylko na siebie i swoje
        przyjemnoścismile
        pozdro
    • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 11:59
      headonshoulders napisała:

      > Mam sile. Mam 24 lata, w ciaze zaszlam jak mialam 21 lat. Pracuje od 18 roku
      zy
      > cia wiec wczesnie
      > zaczelam dbac o swoje interesy. Moze dlatego jest mi trudno zrozumiec jak
      mozna
      > wisiec na
      > facecie- bedac ex, czy next. Nie boje sie kierowania wlasnym zyciem i
      podejmow
      > ania decyzji. Nie
      > kieruje sie chorymi sentymentami i chciwoscia. Dawno nie mialabym energii na
      ko
      > nstruktywne
      > dzialanie i na zarabianie dobrych pieniedzy gdybym miala sie wyklocac.

      Generalnie, zgadzam się z tym co napisałaś, w całej swojej wypowiedzi, jeszcze
      pół roku temu, sama pewnie napisałabym coś w tym stylu wink)), skomentuję tylko
      powyższy akapit. Też wcześnie zaczęłam kierować swoim życiem, jeszcze w szkole
      średniej miałyśmy z dziewczynami "firmę" i sprzątałyśmy mieszkania prominentom
      w naszym mieście, za całkiem niezłą kasę. Potem studia zaoczne, praca zawodowa,
      równolegle popołudniami i w weekendy praca jako hostessa, moje zarobki były (i
      są) kilkukrotie wyższe od średniej krajowej. Obecnie pracuję zawodowo, oprócz
      tego chałturka - własna firma. Efekt jest taki, że od kilkunastu lat pracuję po
      minimum 12 dziennie, nie wyłączając sobót i niedziel. Osiągnęłam wiele, i tak
      jak Ty też przez dwa lata unosiłam się honorem, jestem twarda, daję i dam radę.
      Otóż niestety, tak się nie da!!! Oczywiście chęci są, energia też, wciąż
      jeszcze wydaje mi się, że góry mogłabym przenieść. Kubeł zimnej wody wylał mi
      na głowę lekarz, przy okazji badań kontrolnych w pracy (oczywiście wg mnie nic
      mi niedolegało). Zwyczajnie, takiego obciążenia pracą i stresem nie wytrzymuje
      organizm.... Tak więc wybacz, proszę, ale uważam, że jesteś jeszcze młodziutka
      (nie to, że ja taka stara, ale kilka lat więcej daje mi też inną perspektywę
      patrzenia) i to co napisałaś, odnośnie ciężkiej pracy, tak jak najbardziej, ale
      tylko kiedy jesteśmy "piękni i młodzi". Uwierz, że długo tak pociągnąć nie da
      się.
      Dla mnie jest jeszcze inna kwestia, ważniejsza. Fakt, że moje dziecko jest
      wychowywane przez babcię i opiekunkę, są kochane i ok, ale to MATKA i OJCIEC
      powinni wychowywać dzieci, dawać im miłość i poczucie bezpieczeństwa, a nie
      dalsi członkowie rodziny (babcia, opiekunka), czy potem szkoła, ulica itp....
      Na ojca dziecka nie ma co liczyć, bo jest dochodzącym raz na jakiś czas, a ja
      jako matka dochodzę do wniosku, że czas wyciągnąc rękę po pieniądze dla dziecka
      od ojca ( do tej pory byłam dumna i unosiłam się honorem, mimo, że zarabia
      lepiej ode mnie na dziecko nie łoży - bo wychodzi z założenia, że przecież mnie
      stać na zapewnienie sobie i dziecku wysokiego standardu życia) i uwierz, że to
      ani sentyment, ani chciwość - zrezygnować z części obowiązków i spędzać więcej
      czasu z dzieckiem!!!
      Pozdrawiam,
      m
      • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 12:14
        Nie wiem czy nie doczytałam czy Też nie znalazłam w wypowiedzi Headonshoulders
        informacji, że spędza ze swoim dzieckiem mało czasu.
        Ja pracuje, mała chodzi do przedszkola. Kończe prace ok 14.30 (ale zaczynam o
        6.30) i odbieram ją z przedszkola. Mamy duzo czasu dla siebie. NIe uważam, że
        pracując odbieram jej chwile ze mną. Jest "normalnie"
        Nie zawsze samowystarczalnośc musi wiązać się z pracą wielogodzinną.
        • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 12:27
          evik3 napisała:

          > Nie wiem czy nie doczytałam czy Też nie znalazłam w wypowiedzi
          Headonshoulders
          > informacji, że spędza ze swoim dzieckiem mało czasu.

          headonshoulders napisała:

          Pracuje jak powalona, czasami nie ma mnie w domu 4 dni bo jezdze i
          > zarabiam na zycie i
          > nie tylko na marna wegetacje ale na to zeby sobie i dziecku niczego nie
          odmawia

          ****************
          > Ja pracuje, mała chodzi do przedszkola. Kończe prace ok 14.30 (ale zaczynam o
          > 6.30) i odbieram ją z przedszkola. Mamy duzo czasu dla siebie. NIe uważam, że
          > pracując odbieram jej chwile ze mną. Jest "normalnie"
          > Nie zawsze samowystarczalnośc musi wiązać się z pracą wielogodzinną.

          Nie, nie zawsze, ja wg regulaminu pracy powinnam kończyć o 16.30, ale z uwag na
          nielimitowany czas pracy zdarza mi się wychodzić o 23, a normą właściwie stało
          się wychodzenie o 19 + godzina dojazdu w jedną stronę, dla Twojej wiadomości
          zaczynam od 8.30 i jak wcześniej napisałam dochodzi jeszcze do tego chałturka,
          spędznie czasu z dzieckiem, obowiązki domowe, a i ja też spać kiedyś MUSZĘ.
          Po drugie, sorki, ale, tak jak napisała któraś z poprzedniczek nie wierzę, że
          praca przez 8 godzin dziennie może dawać takie pieniądze o rzędzie, których
          pisała autorka wątku - aby kupić sobie mieszkanie, wyposażyć je, zapewnić byt
          sobie i dziecku na wysokim poziomie - mam tu na myśli tą przysłowiową sukienkę
          ze sławnego domu mody.
          • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 12:36
            hmm.... no cóż nie zazdroszcze. Wole mniej zarobić ale być więcej z moim
            dzieckiem. Ale to mój wybór. ale wciąż jestem samowystarczalna.
            Natomiast gdyby to był pełny związek i np. mężczyzna by tak pracował nikt by
            nie miał pretensji. Ba, nawet gdyby Ona tak pracowała to byloby najwyżej
            stwierdzenie, że ma złą pracę. Że jest Jej ciężko.
            Natomiast gdy jako Samodzielna Mama tak pracuje to jest już Be i niedobra.
            Czasmi tak bywa. Prze krótki na szczęscie czas pracowałam w systemie zmianowym.
            Gdy miałam 2 zmiane praktycznie widziałam małą tylko rano. I tak co drugi
            tydzień sad. Ale wiedziałam, że warto. Po pół roku przeniesiono mnie,
            awansowałam. Opłaciło sie poświęcić.
            Tobie też życze abys któregoś dnia mogła pracować w dogodnych godzinach i aby
            było to jak najprędzej
          • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 12:54
            biuro mam u siebie w domu- jestem kontraktorem-, maly w tej chwili siedzi na podlodze i bawi sie
            klockami a ja przygotowuje prezentacji ktora jutro mam przeprowadzic. Niania malego, ktora mieszka
            z nami wlasnie pakuje mi walizke.
            Spedzam z malym duzo czasu, spie z nim w jednym lozku.
            Praca owszem - stres- ale mobilizujacy- raczej bardziej patrze na prace w kontekscie przygody niz
            przykrej koniecznosci. Jak mnie nie ma przez 4 dni - zdaza sie to rzadko bo zazwyczaj wyjazdy sa na 2
            dni - to pozniej biore go do zoo albo lunaparku , za tydzien jedziemy na 2,5 tyg wakacje razem.

            Chcialam tylko powiedziec , ze w moim watku pierwszym mysla przewodnia nie byly pieniadze nikogo
            tez nie namawiam do zarzucenia brania alimentow, szkoda ze poszlo w tym kierunku.
            Totalnie zenujace bylo wyciaganie przez VM watku o sukience, oraz ktorastam SM mowiaca cos w
            rodzaju "okropnie zuzyta'. Sorry, jak czytam takie zlosliwe docinki to naprawde mam ochote
            wytlumaczyc zainteresowanej: " W opisie jest Worn Once- ucz sie jezykow". Po co takie zlosliwosci
            drobne, w ogole nie na temat - po co? zeby sobie wzajemnie dosrac i poczuc sie lepiej bo cie boli fakt
            ze ktos moze sobie kupic sukienke? Mam Cie przeprosic ze sobie kupuje sukienke?????? Bo jezeli jest ci
            tak przykro z tego powodu to przepraszam ze sie ujawnilam ze swoim zamiarem.
            Naprawde jesli alimenty i dyskusja o mojej sytuacji finansowej jest skutkiem napisania pierwszego
            watku to zaluje ze go napisalam. Dobrze ze pare dziewczyn zrozumialo tresc calosci a nie wyrwalo
            fragment o alimentach.
            • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 15:38
              headonshoulders napisała:

              > biuro mam u siebie w domu- jestem kontraktorem-, maly w tej chwili siedzi na
              po
              > dlodze i bawi sie
              > klockami a ja przygotowuje prezentacji ktora jutro mam przeprowadzic. Niania
              ma
              > lego, ktora mieszka
              > z nami wlasnie pakuje mi walizke.
              > Spedzam z malym duzo czasu, spie z nim w jednym lozku.

              To pięknie, że możesz pracować w domu, jednak z Twojej pierwszej wypowiedzi to
              nie wynika!! Po drugie, wybacz, ale IMHO pozostawanie ze sobą (czy to dziecko,
              czy partner czy ktokolwiek inny) w jednym pomieszczeniu, nie świadczy o
              spędzaniu AKTYWNIE RAZEM czasu. Teraz np siedzę sobie z koleżanką w pokoju, ona
              sprawdza dokumentację a ja siedzę na forum. i to raczej z Forumowiczkami
              spędzam czas, mimo, że na oczy w życiu zadnej nie widziałam, niż z koleżanką,
              biurko obok....
              Inna kwestia, to wiek, w jakim jest twoje dziecko, ale wnosząc po Twojej
              wypowiedzi to kilkulatek, wg mnie ciężko pracuje się mają u boku ciekawskiego
              dzieciaka, ale być może Twoja praca nie wymaga aż takiego skupienia.

              *********
              > Praca owszem - stres- ale mobilizujacy- raczej bardziej patrze na prace w
              konte
              > kscie przygody niz
              > przykrej koniecznosci.

              Stres DZIAŁA mobilizująco, ale tylko na początku, długofalowo wyniszcza i
              zdrowie psychiczne (pracoholizm) i fizyczne (np. podniesione znacznie ryzyko
              zawałów serca). Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, inny jest poziom stresu,
              pracując przez 80 % czasu w domu, a inny pracując w zakładzie pracy, gdzie
              jesteś narażona na spotykanie się z szefem, współpracownikami, klientami, a
              każdy kiedyś ma zły dzień..... Nadto, jeśli musisz podejmować znaczące decyzje
              szybko i w zmieniających się warunkach to też jest trochę inaczej niż
              przygotowanie projektu (prezentacji) w domu i możliwośc kilkukrotnej zmiany.....

              *************************
              Jak mnie nie ma przez 4 dni - zdaza sie to rzadko bo zaz
              > wyczaj wyjazdy sa na 2
              > dni - to pozniej biore go do zoo albo lunaparku , za tydzien jedziemy na 2,5
              ty
              > g wakacje razem.
              Świetnie gratulacje - co do wakacji, ale wiesz co? Te wyjścia to takie
              uspokojenie własnych wyrzut ów sumienia, tak, wiem to z autopsji, też tak robię
              i kupuję i pozwalam wszystko co chce, chcę małej wtedy wszystko wynagrodzić, i
              to że ojciec rzadko przychodzi, i to ża ja mam dla niej tak mało czasu...., ale
              to nie tędy droga, bo od miesiąca zmieniłam taktykę i mniej pracuję, ale za to
              codziennie spędzam z małą aktywnie kilka godzin i ona i ja jesteśmy z tego
              bardziej zadowolone, mimo, że ja zrezygnowałam z sukienki Diora (dla Twojej
              wiadomości też mnie stać), a mała nie dostała w tym miesiącu nowych klocków
              LEGO.
              *********************
              Po c
              > o takie zlosliwosci
              > drobne, w ogole nie na temat - po co? zeby sobie wzajemnie dosrac i poczuc
              sie
              > lepiej bo cie boli fakt
              > ze ktos moze sobie kupic sukienke? Mam Cie przeprosic ze sobie kupuje
              sukienke?
              > ????? Bo jezeli jest ci
              > tak przykro z tego powodu to przepraszam ze sie ujawnilam ze swoim zamiarem.

              To nie bardzo wiem do kogo to skierowałaś, bo mimo, że pod moim postem to chyba
              nie do mnie? Dla mnie, jeśli stać Cię na to i masz ochotę to codziennie możesz
              sobie ferrari kupować, tylko po co się tym tak afiszować, w sytuacji, gdy
              większość tutaj ma większej wagi problemy egzystencjonalne niż wybór firmy i
              modelu ciucha.
              A jeśli jednak to do mnie skierowane było pytanie, co do wyboru sukienki, to ja
              raczej kieruję się własnym gustem niż metką producenta, jak do tej pory nie
              zdarzyło mi się nie kupić sobie czegoś, co mi się podobało, z uwagi na zbyt
              wysoką cenę, w granicach rozsądku oczywiście, bo IMHO kupowanie sukienki za
              kilka tysięcy, tylko dla metki to czysty snobizm...

              ************
              > Naprawde jesli alimenty i dyskusja o mojej sytuacji finansowej jest skutkiem
              na
              > pisania pierwszego
              > watku to zaluje ze go napisalam. Dobrze ze pare dziewczyn zrozumialo tresc
              calo
              > sci a nie wyrwalo
              > fragment o alimentach.

              Zdaje się, że to też raczej nie do mnie, ja chciałam Ci raczej uświadomić, że
              nie zawsze musi być i nie będzie tak dobrze jak jest teraz, fortuna kołem się
              toczy......., może kiedyś w Twoim życiu okaże się, że jednak, aby zapewnić "coś
              tam (dla suwnicowej będą to buty na zimę, dla Ciebie mogą to być dodatkowe
              lekcje hiszpańskiego i esperanto dla dziecka)" dziecku, będziesz zmuszona
              sytuacją życiową do egzekwowania od ojca dziecka alimentów, czego oczywiście Ci
              NIE życzę, natomiast życzę wiele dystansu do siebie i życia, jak również do
              wypowiedzi na tym forum ( do mojej of course too wink)))
              pozdrawiam,
              m
              • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:26
                nie musisz mi opowiadac ze fortuna sie kolem toczy. Jak mialam 19 lat to mieszkalam w dziurze gdzie
                nie mialam jak zaplacic za prad i przy swieczce siedzialam.

                Ale to ze fortuna sie kolem toczy nie oznacza ze mam siedziec i czekac az sie przytoczy.

                Ze stres zabija? Tak samo jak zycie w zanieczyszczonym miescie badz papierosy badz brak cwiczen
                fizycznych. Musialabym z domu nie wychodzic w trosce o zdrowie.

                co do tej zasmarkanej sukienki, no to sorry dziewczyny, dla mnie to tylko sukienka i naprawde nie
                widzialam nic zlego w zapytaniu sie co dziewczyny o niej sadza. Tam sie opowiada ze maz zdradzil, ze
                sie zdradzilo, ktora suszarka lepsza, mowi sie o wszystkim- wiec- zapytalam sie nie sadzac ze nazwa
                Gucci wywola takie zamieszanie. Zamiast doradzic czlowiek zostaje op... i ciagnie sie za nim fama ze
                jest glupim snobem. Dlaczego mozna mowic ze bieda i o tym ze sie nie ma do konca miesiaca i jest
                dobrze, a jak juz ktos nie narzeka to trzeba go z blotem zmieszac.
    • kkokos Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 13:33
      Bo wiecie co, z headonshoulders w ogóle jest prowokatorka. Post o kiecce
      wrzuciła na forum, gdzie ludzie dyskutują głównie, jakiego typu kupić wózek,
      jaka gra dla 3,5-latki i gdzie taniej można dostać huśtawkę/ciuszki/zabawki. No
      nie zrobiła tego z głupoty, przecież mądra jest, prawda, a więc chyba w ramach
      pokazywania, że ona ma inne problemy...
      A tu wrzuciła ten post nie dlatego, by wylać na nas kubeł zimnej wody dla
      naszego dobra, tylko także dla pokazania, że jest lepsza. No i jest - ja,
      głupia samodzielna, może nie jestem suwnicową, ale jako żywo nie wiem, co to
      kontraktor. A i koncentrację (lub podzielność uwagi, nie wiem, co się bardziej
      przydaje) mam znacznie gorszą - nigdy w życiu nie umiałam pracować, gdy małe
      dziecko siedziało obok. Może źle je tresowałam, skoro gdy "bawi się obok mnie
      klockami", wiecznie do mnie gada i pracować przeszkadza smile)
      NO i wredna jestem, bo tak sobie myślę, że jakby ten tatuś płacił alimenty, to
      może nie trzeba byłoby wiecznie wyjeżdżać i zostawiać dziecka z opiekunką. Ale
      fajniej jest wyjeżdżać, bo można od dziecka odpocząć! Któraż z nas o tym nie
      marzy, co?
      Tak, jestem wredna i podejrzewam headonshoulders o najgorsze cechy charakteru.
      Zupełnie bezpodstawnie.
      • natasza39 zgadzam sie z m-ka? 07.12.05, 13:48
        Zastanówcie sie nad nazwa forum:"samodzielna mama"?
        Czy "samodzielną mamą" jest autorka watku, czy tez, dziewczyna nastoletnia, bez
        srodków do zycia mieszkajaca przy rodzicach i pytajaca czy dostanie "becikowe"
        od MOPSu?
        Która jest bardziej samodzielna?
        Dla mnie samodzielność to samowystarczalnosć, odpowiedzialnosć za los swój i
        dziecka, kiedy zostajemy same.
        Przypadek drugi, to przypadek kobiety, która los skazał na samotne
        macierzyństwo, ale bynajmniej oparte na liczenie na Mops-y, fundacje, alimenty
        od tatusia, który najczęsciej ma to w głębokim powazaniu..

        A zatem co oburza Was, drogie panie, w tym poscie?
        To ze ona daje sobie rade, ze wykonuje zawód, o istnieniu którego niektóre
        nawet pojecia nie maja?
        Ja to odebrałam w kontekscie takim: "umiesz liczyc-licz na siebie".
        Większosc natomiast w kontekscie:"wszystkie co nie sa jak ja niezalezne i tak
        jak ja nie postepuja sa nic niewarte"
        Mojego poczucia wartości post ów nie zburzył, i to nie dlatego, ze zawsze,
        nawet w małzeństwie musiałam pod względem materialnym o siebie i dziecko
        zadbać, ale dlatego, że nie tedy droga, żeby jęczeć, żebrać i zyć nienawiscia,
        bo nie tedy droga.
        Sa chwile, kazda z nas je ma że trzeba wybrać pomiędzy praca, a spędzeniem
        czasu z dzieckiem. Ale tutaj jakies nieporozumienie pewne wyszło.
        Otóz te dwa pojęcia uzywa się wymiennie.
        Albo praca albo dziecko. A ja uwazam, ze mozna te obie rzeczy dobrze pogodzic.
        I wcale nie trzeba się zaharowywac, aby miec i jedno i drugie.
        I bardziej nawet od pouczania ewentualnego ludzi, którzy pracuja i maja
        niezaleznośc i samodzielnosc, w kurza mnie jęczenie że jest źle, będzie jeszcze
        gorzej a wszystkiemu winny jest ex, który dzieckiem sie nie intereeseju, olewa
        alimenty i wogóle jest do dupy.
        Drogie panie mysmy ojców dladzieci naszych wybrały i uzalanie się samo ze ów
        gośc okazał się dupkiem losu naszego i dzieci naszych nie poprawi.
        • edzieckokarenina Re: zgadzam sie z m-ka? 07.12.05, 14:11
          natasza39 napisała:

          > Zastanówcie sie nad nazwa forum:"samodzielna mama"?
          > Czy "samodzielną mamą" jest autorka watku, czy tez, dziewczyna nastoletnia,
          bez
          >
          > srodków do zycia mieszkajaca przy rodzicach i pytajaca czy
          dostanie "becikowe"
          > od MOPSu?
          > Która jest bardziej samodzielna?
          > Dla mnie samodzielność to samowystarczalnosć, odpowiedzialnosć za los swój i
          > dziecka, kiedy zostajemy same.
          > Przypadek drugi, to przypadek kobiety, która los skazał na samotne
          > macierzyństwo, ale bynajmniej oparte na liczenie na Mops-y, fundacje,
          alimenty
          > od tatusia, który najczęsciej ma to w głębokim powazaniu..
          ******
          nataszosmile
          wyżej pisalam,że każdy trafia na to forum w różnym momencie swojego
          życia.Najwięcej tu trafia dziewczyn zaraz po rozpadzie związku-szukających
          pomocy.Pytających jak napisac pozew o alimenty, jak je wyegzekwować itp.
          Po to zostało stworzone to forum-żeby sobie wzajemnie pomagać.
          To że jakaś "laska" pyta o to jak uzyskać zapomogę z MOPSu bo nagle została na
          lodzie nie znaczy że za jakiś czas będzie żyła tylko z zapomogi i zasiłków( z
          tego zresztą nie da się żyćwink
          Rzadko piszą tu osoby ,które wsparcia nie potrzebują-ale to nie znaczy że
          wszytskie samotne matki są nieudolne i żyją z cudzej pomocy.
          Tak nie jest!to stan przejściowy,a to,że tutaj właśnie się trafia w najgorszym
          momencie swojego życia zaburza zdrowy osąd.
          Więc pojawiają sie co jakiś czas osoby,które niosa nam "kaganek oświaty"wink
          myśląc,że "my" jesteśmy, byłyśmy i będziemy takie uzależnione wiecznie.
          Ja jak mówiłam też zaczęłam tu pisać kiedy byłam w można powiedzieć
          beznadziejnej sytuacji życiowej-ale mineło trochę czasu i jest coraz lepiej.I
          tak będzie z każda "laską" która tu się pojawia i prosi o rady.
          Żeby była jasność- nie krytykuję tu autorki wątku jako tej "niosącej kaganek"wink
          skrytykowałam to o czym pisalam w swoim pierwszym poście tutaj: że stara się
          nam sprzedać waartości typu: harująca, honorowa, itp jest coolwink
          to staje się "trendy" tak samo jak jakiś czas temu używanie zwrotu "postawa
          roszczeniowa"


          > A zatem co oburza Was, drogie panie, w tym poscie?
          ****
          mnie nic nie oburza, pisałam co myślałamwink


          > To ze ona daje sobie rade, ze wykonuje zawód, o istnieniu którego niektóre
          > nawet pojecia nie maja?
          > Ja to odebrałam w kontekscie takim: "umiesz liczyc-licz na siebie".
          > Większosc natomiast w kontekscie:"wszystkie co nie sa jak ja niezalezne i tak
          > jak ja nie postepuja sa nic niewarte"
          > Mojego poczucia wartości post ów nie zburzył, i to nie dlatego, ze zawsze,
          > nawet w małzeństwie musiałam pod względem materialnym o siebie i dziecko
          > zadbać, ale dlatego, że nie tedy droga, żeby jęczeć, żebrać i zyć
          nienawiscia,
          > bo nie tedy droga.
          > Sa chwile, kazda z nas je ma że trzeba wybrać pomiędzy praca, a spędzeniem
          > czasu z dzieckiem. Ale tutaj jakies nieporozumienie pewne wyszło.
          > Otóz te dwa pojęcia uzywa się wymiennie.
          > Albo praca albo dziecko. A ja uwazam, ze mozna te obie rzeczy dobrze pogodzic.
          > I wcale nie trzeba się zaharowywac, aby miec i jedno i drugie.
          > I bardziej nawet od pouczania ewentualnego ludzi, którzy pracuja i maja
          > niezaleznośc i samodzielnosc, w kurza mnie jęczenie że jest źle, będzie
          jeszcze
          >
          > gorzej a wszystkiemu winny jest ex, który dzieckiem sie nie intereeseju,
          olewa
          > alimenty i wogóle jest do dupy.
          > Drogie panie mysmy ojców dladzieci naszych wybrały i uzalanie się samo ze ów
          > gośc okazał się dupkiem losu naszego i dzieci naszych nie poprawi.
          ***
          pozdro
        • headonshoulders Re: zgadzam sie z m-ka? 07.12.05, 14:12
          dzieki Nataszka,

          ja jeszcze tylko zwroce uwage na temat pierwszego mojego posta - to jest moja mysl przewodnia. Zeby
          negatywne emocje przeksztalcic w cos konstruktywnego , zeby nie krzywdzic dzieci.

          A jezeli wiekszosc mam tylko potrafi sie naigrywac z tego co osiagnelam-jakby to naprawde bylo
          smieszne badz niemozliwe i komentowac sytuacje alimentow badz glupiej sukienki - widac na czym
          skupiaja swoja uwage w zyciu. Przykre.

          A juz najbardziej przykre jest to, ze kobieta nie uwierzy w to, ze bedac kobieta tez mozna sobie niezle
          dac rade bez faceta u boku. A jak juz slyszy o kims takim to mysli ze to prowokacja. Naprawde, gdyby
          to facet sobie extra radzil to bylby Superman i w ogole super samiec..
          Jak kobieta to juz niemozliwe/prowokacja/wyrodna matka. Wiecej wiary w plec piekna by sie co
          poniektorym przydalo.

      • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 14:55
        kkokos napisała:
        nie wiem, co to
        > kontraktor.

        bez złośliwości:

        "Kontraktor jest podmiotem działającym w imieniu partnerów proponujących i
        realizujących projekt. Do jego zadań należy reprezentowanie grupy partnerów w
        kontaktach z Komisją Europejską oraz podejmowanie zobowiązań prawnych
        wynikających z zawartych umów. Kontraktor powinien zapewnić możliwości
        przyjęcia środków finansowych przyznanych przez Komisję Europejską (najlepiej
        na konto w ECU) oraz dokonania ich podziału i przekazania poszczególnym
        partnerom projektu.
        Kiedy zaproponowany przez daną grupę partnerów projekt uzyskuje akceptację
        Komisji, kontraktor zawiera umowę określającą warunki realizacji projektu,
        działań, które podjąć należy po jego zakończeniu, oraz wykorzystania jego
        wyników

        ************************
        A i koncentrację (lub podzielność uwagi, nie wiem, co się bardziej
        > przydaje) mam znacznie gorszą - nigdy w życiu nie umiałam pracować, gdy małe
        > dziecko siedziało obok. Może źle je tresowałam, skoro gdy "bawi się obok mnie
        > klockami", wiecznie do mnie gada i pracować przeszkadza smile)

        To tak, jak i ja wink)), poza tym, jak moja córka zobaczy, że pracuję na laptopi,
        to od razu jest: "ja też" i już sobie popracuję.... smile))

        *******************
        Ale
        > fajniej jest wyjeżdżać, bo można od dziecka odpocząć! Któraż z nas o tym nie
        > marzy, co?
        Ja marzyłam, ale to bez sensu, bo jak pojechałam na fajne trzydniowe szkolenie
        z noclegiem, to milion telefonów do opiekunka i marzenia: bosze byle już być w
        domu, z dzieckiem smile)) Ale nie powiem, fakt trochę odpoczęłam i dalej marzę ...

        pozdro
          • kkokos Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 15:27
            przeczytałam wyjaśnienia margetytki (dzięki!) i pomyślałam sobie - o, dzielna
            dziewczyna, taka młoda a takie mądre rzeczy w życiu robi. przeczytałam
            wyjaśnienie headoncośtam i jednak okazalo się, że głupia snobka. "Trendowa"
            panienka o dość prostym oglądzie świata, taka, jaka wyłania się z dyskusji,
            którą prowadziła w obronie bezgustnej kiecki pod postem o kiecce.
            Mam parę innych zalet poza skromnością - szybko wyciągam trafne wnioski.
            • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 15:53
              a dlaczego mnie non stop obrazasz? Powiedzialam do ciebie cos niegrzecznego? czy do kogokolwiek?

              Taka jestes dama z klasa w przeciwienstwie do mnie, marnej i glupiej snobki ?

              Ciekawa jestem czy gdybysmy staly na przeciwko siebie i zobaczylabys ze jestem normalna i mila
              osoba tez bys plula mi jadem w twarz.. Bo zapewniam Cie, ze nie jestem glupia. Najmadrzejsza na
              swiecie nie jestem moze ale nazywanie mnie glupia to lekka przesada i wynika z wylewajacej sie uszami
              zolci a nie obiektywnej oceny.
              Moze i jestem snobka-lubie sie swietnie ubrac, lubie - i co z tego? przekresla mnie to? Co ci to tak
              przeszkadza? Boli cie to ze sobie sama zarobilam?? No na czym twoj problem polega?

              Nie sadzcie abyscie nie byli sadzeni. Nie sadze abys wyciagala trafne wnioski po lekturze paru watkow.

              Caly moj pierwszy post byl o tym zeby sie dorosli nie klocili i nie krzywdzili dzieciakow - ze mozna
              energie negatywna przeksztalcic w konstruktywna. A tu Huzia na Jozia, POSZLY ! Kpina i wyzwiska.
              Boze, nic dziwnego ze wojny na swiecie jak takie charakterki z ludzi wychodza jak tylko widza ze ktos
              ma lepiej..
              • kkokos Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 08.12.05, 14:52
                > a dlaczego mnie non stop obrazasz? Powiedzialam do ciebie cos niegrzecznego?
                cz
                > y do kogokolwiek?

                tak, twój post odebrałam jako obraźliwy. Nie udzielasz się stale ani tu, ani na
                zakupach na e-dziecku, gdzie wrzuciłaś post o guccim. Być może czytasz oba
                te fora regularnie. Ale jak się postanowiłaś ujawnić, to akurat z guccim
                pomiędzy postami "gdzie fotelik najtaniej" i "jestem świetna i zniesmaczona
                waszym poziomem" na tym forum. Choć podpisuję się czterema kończynami pod
                stwierdzeniem, że nie wolno bez końca użalać się nad sobą i że posiadłszy
                umiejętnośc liczenia należy liczyć na siebie, kontekst i forma twojego postu
                mnie oburzyły. Wyskakujesz jak diabeł z pudełka i przechwalasz się pouczając
                inne lub pouczasz przechwalając się. Chwalipięta z ciebie, i tyle. Taki był cel
                obu twoich postów - i tu, i na zakupach na e-dziecku.

                > Taka jestes dama z klasa w przeciwienstwie do mnie, marnej i glupiej snobki ?
                nie wiem, czy jestem damą_z_klasą; sądząc po zdjęciu Gucciego, jestem
                damą_ubraną_lepiej, choć rzeczywiście, z pewnością nie dotyczy to metek i cen.

                > do mnie, marnej i glupiej snobki ?
                tak, kochana, zarówno to, co pisałaś pod guccim, jak i dyskusja o
                kontraktorach, to dla mnie potwierdzenie snobizmu i pewnej płytkości w
                patrzeniu na świat.

                Nie, nie stac mnie na gucciego. Co więcej, nie odróżniam gucciego od
                dolce&gabana, więc nie widze powodów do zazdrości smile
                Tak, utrzymuję się sama, z własnej pracy i nie zarabiam mało. Nie, nie stać by
                mnie było mnie również na pogłaskanie eksa po główce, gdyby nie płacił tych
                oszałamiających 400 zł miesięcznie. Mogę być z siebie dumna, że parę ważnych
                rzeczy udało mi się w życiu zrobić już wtedy, gdy byłam samodzielną. Ale do
                głowy by mi nie przyszlo wywyższać się z tego powodu - w końcu każda z nas ma
                inną sytuację i to co było możliwe w mojej, nie musi być możliwe w innych.
                Ty masz zdaje się sytuację dość cieplarnianą w porównaniu z wieloma
                samodzielnymi, więc bądź łaskawa nie udawać, że odkryłaś patent na życie.
          • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:08
            headonshoulders napisała:

            >
            > Contractor to osoba na kontrakcie z firma , realizujaca dla niej projekty.
            Bosz
            > zzz.
            Wg mnie to raczej zleceniobiorca, druga strona kontraktu, w prawie polskim (KC)
            widnieje raczej kontrahent, jednak jak na SWOJE potrzeby taką stronę nazwą w
            umowie cywilno-prawnej strony jest mało istotne; a tak odnośnie tego Boszeeee,
            to proponuję troszkę poczytaś o UE....
            • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:17
              Boszzzzzzzzzzzzzzze!!!!!!

              jobsearchtech.about.com/od/jobs/l/aa083099.htm
              contractor
              to zasrany freelance

              W kazdej branzy. Komputerowej, technologicznej, dziennikarskiej, hotelarskiej, przemyslowej.

              Contractor oznacza samozatrudniony, na kontraktach u roznych firm. Ktos kto nie ma szefa tylko SAM
              SOBIE RZEPKE SKOBIE. KPW? CAPISCI? Hai Capito et as tu compri?


              Wez mnie nie ucz prosze, akurat o UE g... wiem ale tego nie potrzebuje do swojej pracy.
              • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:37
                headonshoulders napisała:

                > Boszzzzzzzzzzzzzzze!!!!!!
                >
                > jobsearchtech.about.com/od/jobs/l/aa083099.htm
                > contractor
                > to zasrany freelance
                >
                > W kazdej branzy. Komputerowej, technologicznej, dziennikarskiej,
                hotelarskiej,
                > przemyslowej.
                > Contractor oznacza samozatrudniony, na kontraktach u roznych firm. Ktos kto
                nie
                > ma szefa tylko SAM
                > SOBIE RZEPKE SKOBIE. KPW? CAPISCI? Hai Capito et as tu compri?

                czyli PO POLSKU : ZLECENIOBIORCA, KONTRAHENT, PARTNER, ja też myślałam, że
                zajmujesz się wzniosłymi sprawami, a Ty po prostu taki drobny WSPÓŁPRACOWNIK
                sobie jesteś......., który nazywa się KONTRAKTOR......... smile))

                ****************

                > Wez mnie nie ucz prosze, akurat o UE g... wiem ale tego nie potrzebuje do
                swoje
                > j pracy.

                - ja w SWOJEJ pracy, też nie muszę tego wiedzieć, ale ZAWSZE to miło nauczyć
                się czegoś nowego..., czasami dobrze jest wiedzieć coś więcej, niż mieć klapki
                na snobistycznych oczach i tylko to co na swoim podwórku ( o swojej pracy )....
                ale masz rację ty nie tylko o UE niewiele wiesz ..........
                Aha, i ja nie uczę, podałam raczej żródło mojej definicji, tak jat Ty wyżej
                podałaś żródło swojej, która jest "bardziej poprawna" spierać się nie będę......
                • mrs_ka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:47
                  Myślę, że cały wątek wyglądałby inaczej, gdyby autorka zamierzała kupić suknię
                  marki "Józefa Kozioł", made in Ustrzyki Dolne, po pięciokrotnej przecenie i w
                  połowie nadpaloną żelazkiem. Na końcu należałoby dodać, że szuka wieczorowych
                  rękawiczek, bo dłonie ma spierzchnięte od dźwigania stągwi z wodą z podwórzowej
                  studni. I nie zaszkodziłoby poprosić o rekomendację dobrego odplamiacza, bo
                  maciora się w nocy oprosiła i autorka musiała odbierać poród. Natomiast sam
                  wątek na Samodzielnej Mamie powinien być utrzymany w tonie płaczliwie-
                  bezradnym, powinien zawierać co najmniej dwa epitety pod adresem eksa i wzmiankę
                  o tym, że autorka jadła dziś na śniadanie przeterminowaną pasztetową ( w
                  domyśle: na bułki już nie starczyło).
                  Koszmarny jest ten wątek. Koszmarne jest to, co z ludzi wyłazi.
                  Nie obraźcie się, ale tak jak kocham kobiety (bo to moja własna płeć) tak temu
                  wątkowi nadałabym tytuł "kobieta kobiecie złosliwym wilkiem".

                  a.

                  ps. Natasza, jak zwykle podpisuję się
                  • edzieckokarenina Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:51
                    mrs_ka napisała:

                    > Myślę, że cały wątek wyglądałby inaczej, gdyby autorka zamierzała kupić suknię
                    > marki "Józefa Kozioł", made in Ustrzyki Dolne, po pięciokrotnej przecenie i w
                    > połowie nadpaloną żelazkiem. Na końcu należałoby dodać, że szuka wieczorowych
                    > rękawiczek, bo dłonie ma spierzchnięte od dźwigania stągwi z wodą z
                    podwórzowej
                    > studni. I nie zaszkodziłoby poprosić o rekomendację dobrego odplamiacza, bo
                    > maciora się w nocy oprosiła i autorka musiała odbierać poród. Natomiast sam
                    > wątek na Samodzielnej Mamie powinien być utrzymany w tonie płaczliwie-
                    > bezradnym, powinien zawierać co najmniej dwa epitety pod adresem eksa i
                    wzmiank
                    > ę
                    > o tym, że autorka jadła dziś na śniadanie przeterminowaną pasztetową ( w
                    > domyśle: na bułki już nie starczyło).
                    > Koszmarny jest ten wątek. Koszmarne jest to, co z ludzi wyłazi.
                    > Nie obraźcie się, ale tak jak kocham kobiety (bo to moja własna płeć) tak temu
                    > wątkowi nadałabym tytuł "kobieta kobiecie złosliwym wilkiem".
                    >
                    > a.
                    >
                    > ps. Natasza, jak zwykle podpisuję się
                    >
                    ****
                    no,no..ale to przecież Twoim konikiem jest suwnicowa skądś tam
                    a jak stwierdziły : margeritka i autorka wątku: fortuna kołem się toczy i jasne
                    jest że raz mamy gorzej ,raz lepiej.
                    Aha- i dziękuję w imieniu wszystkich za piękne podsumowaniesmile
                    pozdro
                • headonshoulders Bawia was te zlosliwosci typu glupia snobka.. 07.12.05, 16:54
                  ....drobny wspolpracownik? Bo mnie naprawde zaczynajasmile)))

                  No to dawaj, macie:

                  dziekuje za definicje, przeczytam sobie swoimi pieknymi snobistycznymi oczami po czym
                  potrzasne dlugimi blond lokami i udam sie na zakupy do la perla za rogiem poniewaz moja polka z
                  bielizna jest pusta. Pozniej spotkam sie z kolega ktory wyglada jak Brad Pitt i pojdziemy na sushi do
                  najdrozszej restauracji w londynie - wisi mi kolacje. Musze sie zrelaksowac zanim jutro wsiade w
                  samolot do Lizbony, mam taki stresujacy dzien - przeprowadzam prezentacje w jednym z wiekszych
                  miedzynarodowych koncernow. Za to pozniej po spotkaniu umowilam sie ze znajoma na plotki i
                  szampana w Ritzu, musze wracac do domu na weekend bo obiecalam ze pojde na wystep przyjaciolki
                  na West Endzie. W Poniedzialek bede w Warszawie, wiec jesli ktoras chce mnie poznac i dotknac mojego
                  plaszcza z wielbladziej welny, prosze pisac na privv, bede wolna miedzy 16.30 a 16.45 przed wizyta u
                  fryzjera i masazem.


                  Mialam wrazenie ze ktos z kpina chce mi wmowic ze nie wiem o czym mowie, mowiac o swoim
                  snobistycznym podworku i trendy pracy o ktorej nic nie wiesz-nie wiesz nawet w jakiej branzy- a
                  jednak nazywasz mnie drobnym wspolpracownikiem. Tu gdzie mieszkam, w kontrakcie z firma dla
                  ktorej teraz sprzedaje, mam contractor. Czy mam ich poprosic zeby zmienili na drobny wspolpracownik
                  zebyscie sie lepiej poczuly?
                  Po co jestescie takie w d... zlosliwe caly czas?
                  • edzieckokarenina Re: Bawia was te zlosliwosci typu glupia snobka.. 07.12.05, 17:02
                    headonshoulders napisała:

                    > ....drobny wspolpracownik? Bo mnie naprawde zaczynajasmile)))
                    >
                    > No to dawaj, macie:
                    >
                    > dziekuje za definicje, przeczytam sobie swoimi pieknymi snobistycznymi oczami
                    p
                    > o czym
                    > potrzasne dlugimi blond lokami i udam sie na zakupy do la perla za rogiem
                    ponie
                    > waz moja polka z
                    > bielizna jest pusta. Pozniej spotkam sie z kolega ktory wyglada jak Brad Pitt
                    i
                    > pojdziemy na sushi do
                    > najdrozszej restauracji w londynie - wisi mi kolacje. Musze sie zrelaksowac
                    zan
                    > im jutro wsiade w
                    > samolot do Lizbony, mam taki stresujacy dzien - przeprowadzam prezentacje w
                    jed
                    > nym z wiekszych
                    > miedzynarodowych koncernow. Za to pozniej po spotkaniu umowilam sie ze
                    znajoma
                    > na plotki i
                    > szampana w Ritzu, musze wracac do domu na weekend bo obiecalam ze pojde na
                    wys
                    > tep przyjaciolki
                    > na West Endzie. W Poniedzialek bede w Warszawie, wiec jesli ktoras chce mnie
                    po
                    > znac i dotknac mojego
                    > plaszcza z wielbladziej welny, prosze pisac na privv, bede wolna miedzy 16.30
                    a
                    > 16.45 przed wizyta u
                    > fryzjera i masazem.
                    >
                    >
                    > Mialam wrazenie ze ktos z kpina chce mi wmowic ze nie wiem o czym mowie,
                    mowiac
                    > o swoim
                    > snobistycznym podworku i trendy pracy o ktorej nic nie wiesz-nie wiesz nawet
                    w
                    > jakiej branzy- a
                    > jednak nazywasz mnie drobnym wspolpracownikiem. Tu gdzie mieszkam, w
                    kontrakcie
                    > z firma dla
                    > ktorej teraz sprzedaje, mam contractor. Czy mam ich poprosic zeby zmienili na
                    d
                    > robny wspolpracownik
                    > zebyscie sie lepiej poczuly?
                    > Po co jestescie takie w d... zlosliwe caly czas?
                    >
                    ****
                    daj spokój, po co się tłumaczysz?
                    każdy niech robi to co uważa za słuszne i zyje tak jak uważa
                    każdy dąży do tego żeby mu było jak najlepiej-dla jednego dobrem jest to,dla
                    drugiego tamto.Jeden poświęci dla czegoś coś,a inny nie itp, itd
                    ja Tobie szczerze gratuluję i życzę każdej dziewczynie z tego forum,żeby po
                    okresie złym-i finansowym i psychicznym wyszła na prostą.
                    I zawsze tak jest że po złym okresie przychodzi dobry.
                    Ty przynajmniej swoje wypowiedzi popierasz swoim życiem-nie teoretyzujesz(jeśli
                    oczywiście piszesz prawdę-bo w necie różnie bywa).
                    Pozdro
                  • marghetithka Re: Bawia was te zlosliwosci typu glupia snobka.. 07.12.05, 18:17
                    headonshoulders napisała:

                    > ....drobny wspolpracownik? Bo mnie naprawde zaczynajasmile)))
                    >
                    > No to dawaj, macie:
                    >
                    > dziekuje za definicje, przeczytam sobie swoimi pieknymi snobistycznymi oczami
                    p
                    > o czym
                    > potrzasne dlugimi blond lokami i udam sie na zakupy do la perla za rogiem
                    ponie
                    > waz moja polka z
                    > bielizna jest pusta. Pozniej spotkam sie z kolega ktory wyglada jak Brad Pitt
                    i
                    > pojdziemy na sushi do
                    > najdrozszej restauracji w londynie - wisi mi kolacje. Musze sie zrelaksowac
                    zan
                    > im jutro wsiade w
                    > samolot do Lizbony, mam taki stresujacy dzien - przeprowadzam prezentacje w
                    jed
                    > nym z wiekszych
                    > miedzynarodowych koncernow. Za to pozniej po spotkaniu umowilam sie ze
                    znajoma
                    > na plotki i
                    > szampana w Ritzu, musze wracac do domu na weekend bo obiecalam ze pojde na
                    wys
                    > tep przyjaciolki
                    > na West Endzie. W Poniedzialek bede w Warszawie, wiec jesli ktoras chce mnie
                    po
                    > znac i dotknac mojego
                    > plaszcza z wielbladziej welny, prosze pisac na privv, bede wolna miedzy 16.30
                    a
                    > 16.45 przed wizyta u
                    > fryzjera i masazem.

                    Gratulacje, bardzo Ci zazdroszczę, tylko zaplanuj jeszcze 5 minut w drodze na
                    lotniko dla małego........
                    >
                    > Mialam wrazenie ze ktos z kpina chce mi wmowic ze nie wiem o czym mowie,
                    mowiac
                    > o swoim
                    > snobistycznym podworku i trendy pracy o ktorej nic nie wiesz-nie wiesz nawet
                    w
                    > jakiej branzy- a
                    > jednak nazywasz mnie drobnym wspolpracownikiem. Tu gdzie mieszkam, w
                    kontrakcie
                    > z firma dla
                    > ktorej teraz sprzedaje, mam contractor. Czy mam ich poprosic zeby zmienili na
                    d
                    > robny wspolpracownik
                    > zebyscie sie lepiej poczuly?
                    > Po co jestescie takie w d... zlosliwe caly czas?

                    Nie nie chcę i nie miałam takiego zamiaru, pięknie że contraktorem jest
                    nazywana Twoja praca, tam gdzie mieszkasz, to raczej TY pisząc: "bosze...
                    kontraktor, to to i to..." zarzuciłaś mi nieznajomość słownictwa , ja w SWOJEJ
                    PRACY spotykałam się z definicją przytoczoną przeze mnie..
                    Co do złośliwości, to w pierwszym wątku GENERALNIE PRZYZNAŁAM CI RACJĘ,
                    aczkolwiek z propozycją podejścia z dystansem do " JA jestem piękna i młoda,
                    udało mi się i ZAWSZE już tak będzie"
                    Pozdrawiam,
                    m
              • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:39
                czytam i jestem przerażona.
                Może i pierwszy post napisałaś mądry ale ten ostatni to poniżej krytyki.

                Bravo Bravo dziewczyny kłóćcie się dalej.
                "Świetnie gratulacje - co do wakacji, ale wiesz co? Te wyjścia to takie
                uspokojenie własnych wyrzut ów sumienia, tak, wiem to z autopsji, też tak robię
                i kupuję i pozwalam wszystko co chce, chcę małej wtedy wszystko wynagrodzić, i
                to że ojciec rzadko przychodzi, i to ża ja mam dla niej tak mało czasu...., ale
                to nie tędy droga, bo od miesiąca zmieniłam taktykę i mniej pracuję, ale za to
                codziennie spędzam z małą aktywnie kilka godzin i ona i ja jesteśmy z tego
                bardziej zadowolone, mimo, że ja zrezygnowałam z sukienki Diora (dla Twojej
                wiadomości też mnie stać), a mała nie dostała w tym miesiącu nowych klocków
                LEGO."
                Margheritka dla Ciebie też specjalne brawa. Niby mimochodem ale większośc już
                wie. STAĆ CIĘ. I jaka to wspaniała mam jesteś. Mnie nie stać i wcale się tego
                nie wstydze. Mało tego nie zazdroszcze Wam. Bo mi wystarczy to co mam

                Zycze powodzenia w wyścigu, która z Was jest lepsza, lepiej zarabiająca i
                wogóle ach i och.

                Ja ide obierać ziemniaki i robić obiad. Wole to niż czytanie złośliwych i
                pełnych samozachwytu postów.
                • edzieckokarenina Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 16:43
                  evik3 napisała:

                  > czytam i jestem przerażona.
                  > Może i pierwszy post napisałaś mądry ale ten ostatni to poniżej krytyki.
                  >
                  > Bravo Bravo dziewczyny kłóćcie się dalej.
                  > "Świetnie gratulacje - co do wakacji, ale wiesz co? Te wyjścia to takie
                  > uspokojenie własnych wyrzut ów sumienia, tak, wiem to z autopsji, też tak
                  robię
                  >
                  > i kupuję i pozwalam wszystko co chce, chcę małej wtedy wszystko wynagrodzić,
                  i
                  > to że ojciec rzadko przychodzi, i to ża ja mam dla niej tak mało czasu....,
                  ale
                  >
                  > to nie tędy droga, bo od miesiąca zmieniłam taktykę i mniej pracuję, ale za
                  to
                  > codziennie spędzam z małą aktywnie kilka godzin i ona i ja jesteśmy z tego
                  > bardziej zadowolone, mimo, że ja zrezygnowałam z sukienki Diora (dla Twojej
                  > wiadomości też mnie stać), a mała nie dostała w tym miesiącu nowych klocków
                  > LEGO."
                  > Margheritka dla Ciebie też specjalne brawa. Niby mimochodem ale większośc już
                  > wie. STAĆ CIĘ. I jaka to wspaniała mam jesteś. Mnie nie stać i wcale się tego
                  > nie wstydze. Mało tego nie zazdroszcze Wam. Bo mi wystarczy to co mam
                  >
                  > Zycze powodzenia w wyścigu, która z Was jest lepsza, lepiej zarabiająca i
                  > wogóle ach i och.
                  >
                  > Ja ide obierać ziemniaki i robić obiad. Wole to niż czytanie złośliwych i
                  > pełnych samozachwytu postów.

                  ***
                  ewik-nie odchodźsmile
                  poczekajmy na podsumowanie dyskusji przez osoby nie pracujące,ale znakomicie
                  znające etos pracy<rotfl>
                  pozdrawiam wszystkich
                  • mrs_ka specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 17:03
                    Kareninko, jeżeli już chcesz mi wymierzyć kopniaka to bardzo Cię proszę: rób to
                    otwarcie i imiennie. Nie lubię insynuacji, bo kojarzą mi się nie ze złośliwą
                    inteligencją, a z tchórzostwem.
                    Odpowiem Ci w kwestii tego etosu pracy, bo wiem, dlaczego się go czepiasz.
                    Tak, nie pracuję zawodowo. To jednak niczego tu nie zmienia. Etos pracy jest
                    pojęciem całościowym, które odnosi się do całości ludzkiej aktywności i nie ma
                    znaczenia, czy ta aktywność dotyczy firmy czy domu. Ktoś, kto pracuje w domu
                    może mieć etos pracy na wyższym poziomie niż menager zagranicznego koncernu.
                    Filozofia nie jest praktyką- jest teorią, która albo z tą praktyką współgra,
                    albo ją podważa. Albo w ogóle nic z nią nie robi, bo zajmuje się problemami
                    niezwiązanymi z codziennością.
                    Na przykład dla mnie korzystanie z internetu w godzinach pracy stoi w poprzek
                    nie tylko wysokiego etosu pracy, ale uczciwości w ogóle. Wiem, że Ci się to
                    zdanie nie podoba, ale nic na to nie poradzę. I aby stwierdzić, że nie jest to
                    uczciwe nie trzeba być właścicielem firmy, wystarczy pomysleć trzeźwo. Między
                    innymi tego ten etos dotyczy.
                    Naturalnie mówię tu o rekreacyjnym korzystaniu z netu, a nie o obowiązkach
                    zawodowych.
                    Gdybym posiadała własną firmę życzyłabym sobie, aby pracowały w niej osoby
                    posiadające taki etos. Traktujące pracę poważnie, uczciwie, a przede wszystkim
                    wykonujące ją z ideologiczną podkładką, czyli CHCĄCE pracować. Uważające, że
                    praca nie hańbi i lepiej jest pracować w kiosku RUCHu niż korzystać z pomocy
                    państwa. To własnie spodobało mi się w poście autorki tego wątku: że nie liczy
                    na cudzą pomoc, ale stara się sama coś zrobić ze swoim życiem. Nie wiem, co w
                    tym zdrożnego. Ja tam nie oceniam, czy ten etos posiadasz, czy nie. Wiem
                    natomiast, że dla mnie jest on istotny i wiem także, dlaczego jest istotny- bo
                    wpływa na postrzeganie świata i swojego miejsca w tym świecie. I tyle.

                    a.
                    • edzieckokarenina Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 17:09
                      mrs_ka napisała:

                      > Kareninko, jeżeli już chcesz mi wymierzyć kopniaka to bardzo Cię proszę: rób
                      to
                      > otwarcie i imiennie. Nie lubię insynuacji, bo kojarzą mi się nie ze złośliwą
                      > inteligencją, a z tchórzostwem.
                      > Odpowiem Ci w kwestii tego etosu pracy, bo wiem, dlaczego się go czepiasz.
                      > Tak, nie pracuję zawodowo. To jednak niczego tu nie zmienia. Etos pracy jest
                      > pojęciem całościowym, które odnosi się do całości ludzkiej aktywności i nie ma
                      > znaczenia, czy ta aktywność dotyczy firmy czy domu. Ktoś, kto pracuje w domu
                      > może mieć etos pracy na wyższym poziomie niż menager zagranicznego koncernu.
                      > Filozofia nie jest praktyką- jest teorią, która albo z tą praktyką współgra,
                      > albo ją podważa. Albo w ogóle nic z nią nie robi, bo zajmuje się problemami
                      > niezwiązanymi z codziennością.
                      > Na przykład dla mnie korzystanie z internetu w godzinach pracy stoi w poprzek
                      > nie tylko wysokiego etosu pracy, ale uczciwości w ogóle. Wiem, że Ci się to
                      > zdanie nie podoba, ale nic na to nie poradzę. I aby stwierdzić, że nie jest to
                      > uczciwe nie trzeba być właścicielem firmy, wystarczy pomysleć trzeźwo. Między
                      > innymi tego ten etos dotyczy.
                      > Naturalnie mówię tu o rekreacyjnym korzystaniu z netu, a nie o obowiązkach
                      > zawodowych.
                      > Gdybym posiadała własną firmę życzyłabym sobie, aby pracowały w niej osoby
                      > posiadające taki etos. Traktujące pracę poważnie, uczciwie, a przede wszystkim
                      > wykonujące ją z ideologiczną podkładką, czyli CHCĄCE pracować. Uważające, że
                      > praca nie hańbi i lepiej jest pracować w kiosku RUCHu niż korzystać z pomocy
                      > państwa. To własnie spodobało mi się w poście autorki tego wątku: że nie liczy
                      > na cudzą pomoc, ale stara się sama coś zrobić ze swoim życiem. Nie wiem, co w
                      > tym zdrożnego. Ja tam nie oceniam, czy ten etos posiadasz, czy nie. Wiem
                      > natomiast, że dla mnie jest on istotny i wiem także, dlaczego jest istotny- bo
                      > wpływa na postrzeganie świata i swojego miejsca w tym świecie. I tyle.
                      >
                      > a.
                      >

                      ****
                      czuję się niezmiernie zaszczycona taką bryłą skierowaną do mniesmile
                      wydrukuję tą epistołę i powieszę sobie przy kompie-będę zerkać za każdym razem
                      w pracy przy okazji korzystania z internetusmile
                      a Tobie z chęcią to "pismo" prześlę jak kiedyś tam zdecydujesz się podjąć pracę
                      zarobkową.
                      pozdro
                      ps.ciekawe czy w realnej dyskusji też wygłaszasz takie długie monologi,czy po
                      prostu rozmawiasz z drugą osobą?wink
                      • mrs_ka Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 17:57
                        Wiesz, czytam Twoje posty i naprawdę mam wrażenie nieporozumienia. To jest Twoja
                        jedyna umiejętnośc polemiczna: czepianie się stylu., słowa , kontekstu bądź
                        informacji personalnych? Kiedy do mnie piszesz widzisz monitor, czy jednak
                        widzisz mnie na drugim końcu łącza? Mam wrażenie, że jednak to pierwsze.
                        Wybacz, Karenina, ale mnie osłabia taki ładunek lekceważenia. Po pierwsze na to
                        nie zasłużyłam, a po drugie uważam, że nie masz do tego prawa.

                        a.
                    • e_r_i_n Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 18:06
                      mrs_ka napisała:

                      > Kareninko, jeżeli już chcesz mi wymierzyć kopniaka to bardzo Cię proszę: rób
                      > to otwarcie i imiennie. Nie lubię insynuacji, bo kojarzą mi się nie ze
                      > złośliwą inteligencją, a z tchórzostwem.

                      To pewnie tez o mnie bylo (swoja droga, lubia sie do mnie odwolywac kochane
                      SM) smile
                      Ale widzisz, Aniu, wg niektorych niemozliwe jest posiadanie swojego zdania
                      na tematy, ktorych sie nie zna z praktyki. W koncu ludzie (wg nich) to takie
                      ograniczone ludki, ktore wiedza tylko to, co przezyly. Myslenie nie wchodzi
                      w gre.
                      Ciekawe wiec, skad liczne swego czasu wypowiedzi tychze osob na macochach na
                      przyklad.
                      A autorka watku ma moim zdaniem racje w jednym - lepsza droga zycia jest
                      liczenie na siebie. Pewniejsza na pewno.
                      • edzieckokarenina Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 18:16
                        e_r_i_n napisała:

                        > mrs_ka napisała:
                        >
                        > > Kareninko, jeżeli już chcesz mi wymierzyć kopniaka to bardzo Cię proszę:
                        > rób
                        > > to otwarcie i imiennie. Nie lubię insynuacji, bo kojarzą mi się nie ze
                        > > złośliwą inteligencją, a z tchórzostwem.
                        >
                        > To pewnie tez o mnie bylo (swoja droga, lubia sie do mnie odwolywac kochane
                        > SM) smile
                        > Ale widzisz, Aniu, wg niektorych niemozliwe jest posiadanie swojego zdania
                        > na tematy, ktorych sie nie zna z praktyki.
                        *****
                        ależ jak najbardziej widać że możliwesmile obie dajecie tego przykładsmile
                        czy ja temu zaprzeczałam?<rotfl>

                        W koncu ludzie (wg nich) to takie
                        > ograniczone ludki, ktore wiedza tylko to, co przezyly. Myslenie nie wchodzi
                        > w gre.
                        ****
                        tiaaa
                        myślenie, myśleniem..a udzielanie porad n/t znany tylko z teorii ( i pobożnych
                        rzyczeń typu: zrobiłabym to i tamto w danej sytuacji) jest ..mało wiarygodne

                        > Ciekawe wiec, skad liczne swego czasu wypowiedzi tychze osob na macochach na
                        > przyklad.
                        > A autorka watku ma moim zdaniem racje w jednym - lepsza droga zycia jest
                        > liczenie na siebie. Pewniejsza na pewno.
                        ******
                        liczmy wiec wszyscy na siebie
                        pozdro
                        • e_r_i_n Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 18:26
                          edzieckokarenina napisała:

                          > ależ jak najbardziej widać że możliwesmile obie dajecie tego przykładsmile
                          > czy ja temu zaprzeczałam?<rotfl>

                          Alez skad, nie zaprzeczalas. Swoimi postami jednak probujesz ograniczyc
                          mozliwosc ich wyrazania - a raczej zbic nie argumentami merytorycznymi, a samym
                          stwierdzeniem, ze nic warte nie sa, bo wg Ciebie tylko teoretyczne.
                          A Mrs_ka ma racje, piszac "To jest Twoja jedyna umiejętnośc polemiczna:
                          czepianie się stylu., słowa , kontekstu bądź informacji personalnych?".
                          Kwintesencja Twoich zachowan - ciekawe, kiedy zrozumiesz, ze tak jak ciagniecie
                          watku pt 'dziennik tatusia" (czy jak to tam bylo), wklejanie coraz nowych
                          filmikow, tak i negowanie zdania innego, niz Twoje (czy wg Ciebie
                          najwlasciwsze) stwierdzeniami 'nie twoje forum, ty nic nie wiesz, a w ogole
                          rotfl' jest bardziej zenujace, niz zabawne. Nie tylko dla 'odwiecznych wrogow'
                          (ktorych sobie wymyslilas), ale i dla obiektywnych osob.
                          I tak - bardziej godna podziwu jest ta irena czy headonshoulders, niz Ty -
                          ktora mimo, ze prace ma, to widac srednio ja szanuje, skupiajac sie na
                          aktywnosciach marnej jakosci.

                          > tiaaa
                          > myślenie, myśleniem..a udzielanie porad n/t znany tylko z teorii ( i
                          > pobożnych rzyczeń typu: zrobiłabym to i tamto w danej sytuacji) jest ..mało
                          > wiarygodne

                          To skad tyle Twoich postow na macochach swego czasu? Tez (wtedy) znalas sprawe
                          tylko z teorii. Za to prace 'jak sie chce', nie jako podstawe utrzymania znasz
                          z praktyki jak najbardziej, prawda?

                          > liczmy wiec wszyscy na siebie

                          Amen. Propaguj to wsrod 'swoich' forumowiczek smile
                          • derena33 Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 18:49
                            e_r_i_n napisała:

                            No i prosze niezawodna erin...ktora najczesciej postepuje wedlug powiedzenia
                            "Przykleilo sie g... do okretu i krzyczytongue_outlyniemy!!"

                            Az milo cie czytac..


                            A tak w ogole, to dajecie sobie spokoj dziewczyny, w koncu na zabawe w "kislu"
                            jest za zimno.
                            Ja rozumiem zimowa depresja, brak swiatla...ale po co dawac pole do popisu
                            takim roznym pannom, ktore czytaja to forum. W koncu to forum winno sluzyc
                            wzajemnej pomocy miedzy kobietami, ktore zostaly same z dziecmi i borykaja sie
                            z roznymi problemami. Zamienianie tego forum w ring bokserski to tylko woda na
                            mlyn roznych takich.
                            Pozdrawiam wszystkie walczace.


                            • e_r_i_n Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 19:09
                              derena33 napisała:

                              > No i prosze niezawodna erin...ktora najczesciej postepuje wedlug powiedzenia
                              > "Przykleilo sie g... do okretu i krzyczytongue_outlyniemy!!"

                              No i prosze, Derena, ozywiajaca sie tylko wtedy, gdy mozna sie
                              wypowiedziec 'merytorycznie' smile Niemilo Cie czytac smile
                    • pwrzes Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 22:00
                      mrs_ka napisała:

                      > Odpowiem Ci w kwestii tego etosu pracy, bo wiem, dlaczego się go czepiasz.
                      > Tak, nie pracuję zawodowo. To jednak niczego tu nie zmienia. Etos pracy jest
                      > pojęciem całościowym, które odnosi się do całości ludzkiej aktywności i nie ma
                      > znaczenia, czy ta aktywność dotyczy firmy czy domu. Ktoś, kto pracuje w domu
                      > może mieć etos pracy na wyższym poziomie niż menager zagranicznego koncernu.

                      Idz popracuj do fabryki przez rok w systemie zmianowym - porozmawiamy o etosie
                      pracy wtedy.

                      > Na przykład dla mnie korzystanie z internetu w godzinach pracy stoi w poprzek
                      > nie tylko wysokiego etosu pracy, ale uczciwości w ogóle. Wiem, że Ci się to
                      > zdanie nie podoba, ale nic na to nie poradzę. I aby stwierdzić, że nie jest to
                      > uczciwe nie trzeba być właścicielem firmy, wystarczy pomysleć trzeźwo. Między
                      > innymi tego ten etos dotyczy.

                      No co nie powiesz? A co jesli internet jest jednym z narzedzi pracy. A co jesli
                      czesto praca polega na oczekiwaniu na wyniki obliczen? A co jesli polega na
                      czystym czekaniu .. na cos. Niektorzy maja podzielna uwage i potrafia
                      jednoczesnie dzialac na ... 4 monitorach. I tak, moge korzystac rekreacyjnie z
                      internetu w pracy. Ale ja mialem i mam rozsadnych pracodawcow.

                      > Naturalnie mówię tu o rekreacyjnym korzystaniu z netu, a nie o obowiązkach
                      > zawodowych.
                      > Gdybym posiadała własną firmę życzyłabym sobie, aby pracowały w niej osoby
                      > posiadające taki etos. Traktujące pracę poważnie, uczciwie, a przede wszystkim
                      > wykonujące ją z ideologiczną podkładką, czyli CHCĄCE pracować.

                      A, niewolnika szukasz, powodzenia. Arbeit, Arbeit uber alles.

                      >Uważające, że
                      > praca nie hańbi i lepiej jest pracować w kiosku RUCHu niż korzystać z pomocy
                      > państwa. To własnie spodobało mi się w poście autorki tego wątku: że nie liczy
                      > na cudzą pomoc, ale stara się sama coś zrobić ze swoim życiem. Nie wiem, co w
                      > tym zdrożnego.

                      Ta, robi, odnosi sukces, jest 4 dni poza domem, bo jest KONTRAKTOREM (polska
                      jezyk, latwa do zapomnienia jezyk). Ciekawe, czy dziecko tez jest szczesliwe z
                      tego powodu. No, ale potem pojdzie do McDonalda, lunaparku - super.


                      >Ja tam nie oceniam, czy ten etos posiadasz, czy nie.

                      Nie, wcale nie oceniasz - to tylko tchorzliwe insynuacje.

                      >Wiem
                      > natomiast, że dla mnie jest on istotny i wiem także, dlaczego jest istotny- bo
                      > wpływa na postrzeganie świata i swojego miejsca w tym świecie. I tyle.

                      A jak juz wyjdziesz z ksiazek pelnych madrosci, to zderzysz sie z
                      rzeczywistoscia - etosem i wiedza teoretyczna sie nie najesz.

                      I tak, smiesza mnie osoby krzyczace "mi sie udalo, mi sie udalo - idzcie moja
                      droga, to droga do raju!" - to sa albo osoby glupie lub/i mlode - pogadamy za 5
                      lat po zawalach, udarach mozgu itd.

                      M
                      • mrs_ka Re: specjalnie dla Kareniny:) 07.12.05, 22:16
                        pwrzes
                        Nie rozdzielaj, proszę, mojego postu i nie polemizuj z wyrwanymi z kontekstu
                        zdaniami, tak jak zrobiłeś to z fragmentem o internecie i uwagą odnośnie
                        "narzędzie pracy=internet". Przez to treść stała się niejasna, nie mówiąc juz o
                        tym, że wypaczona.
                        Widzisz, ja nie mam potrzeby uciekania się do- jak to Byłeś uprzejmy nazwać-
                        "tchórzliwych insynuacji". W tym wątku nie ma insynuacji, wręcz przeciwnie: co
                        mi się w danym poście nie podoba jest jasno wypunktowane.
                        Co myślę na temat etosu pracy już pisałam. Streszczę jednak dla przypomnienia:
                        otóż nie napisałam tego, co Byłeś łaskaw zinterpretować i zasugerować. Nie
                        poczuwam się jednak do ponownego wyjasniania, bo nie ma takiej konieczności ( z
                        doświadczenia wiem, że polemika z Tobą jest długa, a szansa na porozumienie jest
                        taka, jak na spotkanie dwóch prostych równoległych).
                        Tak więc ja także życzę Ci miłego wieczoru.
                        a.
                        • pwrzes Re: specjalnie dla Kareniny:) 08.12.05, 09:18
                          Napisalas to co napisalas (jak piszesz niezrozumiale, pelne wodolejstwa
                          elaboraty miej do siebie pretensje) i insynuacjami walisz na oslep gdzie
                          popadnie. Dlaczego? Bo ktos nie smie klekac przed mloda panienka, ktora
                          przeczytala pare ksiazek, nic nie wie o zyciu - ale ma pewnosc, ze zjadla
                          wszelkie rozumy i posiadla wszelkie madrosci swiata.


                          M.
                          • mrs_ka Re: specjalnie dla Kareniny:) 08.12.05, 11:07
                            Widzisz Pwrzes, dla mnie Twoje posty sa pełnymi trywializacji i wulgaryzacji
                            popisami słownymi, z których nie wynika nic poza paroma błyskotliwymi szpilami.
                            Populistycznymi szpilami dodajmy. Ponieważ już jakiś czas temu zorientowałam się
                            co do Twojej metody polemicznej, przeto nie jestem zainteresowana przerzucaniem
                            się zdaniami, bo dyskusją nie poważę się tego nazwać.
                            Insynuacjami nie walę, o czym ponownie przypominam. Piszę wprost do konkretnych
                            adresatów o ile mam im coś do zakomunikowania. Rozumiem, że nie podoba Ci się
                            taki zwyczaj- mnie też się nie podobają Twoje zwyczaje i cóż z tego? Mimo to nie
                            INSYNUUJĘ Ci działań, których nie podejmujesz. Nie liczę jednak na wzajemność.

                            Co do klękania: Ty to tak odbierasz. Ja odbieram Twoje posty (oprócz wrażenia
                            populizmu, o którym pisałam) jako wołanie Jedynego Sprawiedliwego, który posiada
                            kompetencje i narzędzia do wydania osądu. Otóż w moim odczuciu nie posiadasz ani
                            narzędzi, ani tez kompetencji. Posiadasz za to spory tupet i niezły zbiór
                            oryginalnych związków frazeologicznych, co jest dość atrakcyjne w lekturze, ale
                            na dłuższą metę nużące. Czasem czytelnik spodziewa się też treści, a ja jej -
                            poza wspomnianą trywializacją każdego argumentu- nie znajduję.
                            A co do tego, ile wiem o życiu to wydajesz mi się osobą najmniej powołaną do
                            weryfikacji moich doświadczeń.

                            Proponuję zakończyć tę jałową wymianę myśli, bo po pierwsze do niczego nie
                            prowadzi, a po drugie Twoje opinie na mój temat- bez urazy- zwisają mi kalafiorem.

                            a.
                          • tautolog Re: pwrzes 08.12.05, 14:43
                            No proszę, jest i ulubiony wirtualny lew salonowy.
                            Kolego, ależ Ty musisz mieć kompleksy, żeby tyle energii wkładać w to forum.
                            Wiesz, tak mi się skojarzyło; Samoobrona zaczyna akcje weryfikacji członków,
                            możesz być spokojny, miejsce po prawicy Leppera masz zapewnione.
                            A teraz dawaj, nie żałuj sobie i koniecznie proszę o epitety i inwektywy.
                            Lubię Cię czytać, chociaż pośmiać się można.
                            In risu veritas.
                • marghetithka Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 17:03
                  evik3 napisała:

                  > czytam i jestem przerażona.
                  > Może i pierwszy post napisałaś mądry ale ten ostatni to poniżej krytyki.
                  >
                  > Bravo Bravo dziewczyny kłóćcie się dalej.
                  > "Świetnie gratulacje - co do wakacji, ale wiesz co? Te wyjścia to takie
                  > uspokojenie własnych wyrzut ów sumienia, tak, wiem to z autopsji, też tak
                  robię
                  >
                  > i kupuję i pozwalam wszystko co chce, chcę małej wtedy wszystko wynagrodzić,
                  i
                  > to że ojciec rzadko przychodzi, i to ża ja mam dla niej tak mało czasu....,
                  ale
                  >
                  > to nie tędy droga, bo od miesiąca zmieniłam taktykę i mniej pracuję, ale za
                  to
                  > codziennie spędzam z małą aktywnie kilka godzin i ona i ja jesteśmy z tego
                  > bardziej zadowolone, mimo, że ja zrezygnowałam z sukienki Diora (dla Twojej
                  > wiadomości też mnie stać), a mała nie dostała w tym miesiącu nowych klocków
                  > LEGO."
                  > Margheritka dla Ciebie też specjalne brawa. Niby mimochodem ale większośc już
                  > wie. STAĆ CIĘ. I jaka to wspaniała mam jesteś. Mnie nie stać i wcale się tego
                  > nie wstydze. Mało tego nie zazdroszcze Wam. Bo mi wystarczy to co mam

                  NIE w tym rzecz stać, czy nie!!!! rzecz jest w tym JAKIM KOSZTEM to się odbywa,
                  żle mnie zrozumiałaś, ja nigdy na tym forum nie pisałam, że mi brakuje kasy...,
                  ale też nigdy nie pisałam o moim dobrym statusie materialnym, a to właśnie
                  dlatego, że uważam, że jest wiele osób, które po prostu mają gorzej!!! Dla
                  prostego przykładu: jestem za jednakowymi mundurkami szkolnymi w szkole, żeby
                  dzieci nie rozgraniczane: tego stać na kołnierzyk od Armaniego, a inne dziecko
                  ma rzeczy z second-handów.
                  Pisząc o klockach, sukienkach itp chciałam zwrócić uwagę, na to nie NIE WARTO
                  dla większej kasy poświęcać czasu dla dziecka, że lepiej nie mieć przysłowiowej
                  kiecki czy nowych butów, a iść sobie do parku.... i tyle.

                  Czy jestem wspaniała? zdecydowanie tak bym o sobie NIE powiedziała, radzę
                  sobie, jak mogę (jak każdy, kto mając pewnie podobne warunki, uzdolnienia,
                  wykształcenie, możliwości i wiele innych niezależnych ode mnie sytuacji dobrych
                  i złych), ale powtórzę się, jakim kosztem???? Celem napisania tego było raczej
                  pokazanie, że to diabła warte, bo zatraca się to co najważniejsze w życiu( dla
                  mnie) bliskość z dzieckiem.

                  > Zycze powodzenia w wyścigu, która z Was jest lepsza, lepiej zarabiająca i
                  > wogóle ach i och.
                  Jakiś czas temu przestałam startować, co zresztą napisałam gdzieś tam,
                  wcześniej.. Jeszce raz powtórzę, napisałam o moim statusie materialnym, aby nie
                  zarzucono mi (co wcześniej już było w stosunku do kogo innego), że się tutaj
                  produkuję z zazdrości czy i innych niskich pobudek bo akurat żyję z alimentów
                  na dziecko i innych zasiłków, o których istnieniu nie mam pojęcia (z czego
                  cieszę się bardzo).

                  > Ja ide obierać ziemniaki i robić obiad. Wole to niż czytanie złośliwych i
                  > pełnych samozachwytu postów.

                  Naprawdę, źle mnie odebrałaś........
    • magdmaz Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 14:44
      Wiecie co, WREDNE BABY, lubię tu bardzo, bardzo wiele z Was - kareninkę, VM,
      mrs-kę, i mnóstwo innych stałych bywalczyń.
      Ale jak już zaczniecie - za przeproszeniem - mordy drzeć - to jak te przekupy
      na bazarze.
      Rano miałam dziwnego kaca, teraz - po przeczytaniu całego wątku -przeszło. Bo:
      - ile nas, tyle sytuacji, potrzeb, mozliwości. Każda kształtuje swoje życie wg
      sobie tylko odpowiadających schematów, na miarę możliwości naturalnie;
      - w życiu jest kupę etapów - małe dzieci - starsze dzieci - rozstanie -
      samotność - nowy facet. Każda taka chwila, każdy rok niesie zupełnie nowe
      możliwości. Ja przez parę lat siedziałam w domu, praktycznie na utrzymaniu
      Rodziców, choć byłam mężatką. Potem zaczęłam pracować na godziny w szkole,
      potem na pół etatu. Przez ostatni rok zaharowywałam się jak głupia, a ponieważ
      mieszkam tu bez Rodziców, tylko z nextem, który do moich latorośli czuje coś
      jakby obrzydzenie, one też musiały nauczyć się ryzykownej samodzielności, jak
      pozostawanie w domu samotnie. A dziś powoli wychodzę na prostą - nie każdego
      dnia zrywam się o 5.00, czasem jest to 7.00, nie każdego popołudnia jestem w
      firmie, coraz rzadziej bywam między 22.00 a 24.00. A co najważniejsze: WYDAŁAM
      DZIŚ NA CIUCHY DLA MNIE (!!!!) ponad 200 zł, co wprawdzie zdarza mi się raz na
      pół roku, ale przez ostatnie dwa lata było w ogóle nie do pomyślenia!!!
      Dziewczyny - wszystko się zmienia - sytuacje, możliwości, nasze nastawienie.
      Tylko my ciągle piękne i młodesmile
    • sar36 Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 17:04
      To bardzo fajnie, że "dajesz radę". Jako utrzymujący (nie)Samodzielną Matkę
      chciałbym, żeby ona wykazywała chociaż połowę Twojej zaradności. Niemniej...
      prześledziwszy Twoje wypowiedzi muszę przyznać, że wcale nie dziwią mnie
      złośliwe reakcje niektórych "Foremek". Sposób, w jaki się wypowiadasz,
      nacechowany jest - w mojej ocenie - nie tylko lekceważeniem, ale wręcz pogardą
      i bezczelnością wobec innych.

      Zaszłaś tak wysoko, że inni wydają Ci się maluczcy i żałośni? Uważaj - upadek z
      dużej wysokości może być bardzo bolesny.
      • headonshoulders Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 17:09


        Szkoda ze pewnosc siebie jest w naszym spoleczenstwie wada, a usprawiedliwia sie wyzywanie od
        glupich snobek.

        Pokaz mi fragment gdzie bylam pogardliwa- zakladajac ze zrozumiales kontekst.


        Jestem pewna siebie ale daleko mi do pogardliwej i lekcewazacej.
        • sar36 Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 17:21
          Początek był (w miarę) dobry. Ale to:

          „Najbardziej mi sie chce smiac z kolesi ktorzy zarabiaja po 1500- 2000 , maja
          dzieci i sie pchaja w
          nowy zwiazek a pozniej narzekaja ze musza placic alimenty. No po prostu zenada,
          na takiego frajera
          i niedorajde to bym nie spojrzala bedac potencjalna next. Do roboty a nie do
          plodzenia nastepnych
          dzieci. Ale widac niektore tylko takich moga sobie przygruchac.”


          „Jestes mam nadzieje na tyle inteligentna osoba
          z podstawami matematycznego myslenia iz jestes w stanie pojac subtelna roznice.”

          „Contractor to osoba na kontrakcie z firma , realizujaca dla niej projekty.
          Boszzzz.”


          ”Boszzzzzzzzzzzzzzze!!!!!!

          jobsearchtech.about.com/od/jobs/l/aa083099.htm
          contractor
          to zasrany freelance

          W kazdej branzy. Komputerowej, technologicznej, dziennikarskiej, hotelarskiej,
          przemyslowej.

          Contractor oznacza samozatrudniony, na kontraktach u roznych firm. Ktos kto nie
          ma szefa tylko SAM
          SOBIE RZEPKE SKOBIE. KPW? CAPISCI? Hai Capito et as tu compri?


          Wez mnie nie ucz prosze, akurat o UE g... wiem ale tego nie potrzebuje do
          swojej pracy.”

          „Mialam wrazenie ze ktos z kpina chce mi wmowic ze nie wiem o czym mowie,
          mowiac o swoim
          snobistycznym podworku i trendy pracy o ktorej nic nie wiesz-nie wiesz nawet w
          jakiej branzy- a
          jednak nazywasz mnie drobnym wspolpracownikiem. Tu gdzie mieszkam, w kontrakcie
          z firma dla
          ktorej teraz sprzedaje, mam contractor. Czy mam ich poprosic zeby zmienili na
          drobny wspolpracownik
          zebyscie sie lepiej poczuly?”

          Już nie bardzo...
          • headonshoulders Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 17:44
            no dobra, to zauwaz przy godzinach wpisow ze to sie stalo juz po tym jak zaczeto po mnie jechac,
            wyciagac watek o sukience, wyzywac od snobki i kpic z tego ze niby jestem kontraktor a nie wiem kto
            to jest.

            Nie naleze do osob ktore sie podkladaja jak ktos po nich jedzie.
            Ciekawe ze nie zauwazasz jak to forumki polecialy ostro zanim ja zaczelam odpowiadac tym tonem.

            a co do :

            > ?Najbardziej mi sie chce smiac z kolesi ktorzy zarabiaja po 1500- 2000 ,
            > maja
            > dzieci i sie pchaja w
            > nowy zwiazek a pozniej narzekaja ze musza placic alimenty. No po prostu zenada,
            >
            > na takiego frajera
            > i niedorajde to bym nie spojrzala bedac potencjalna next. Do roboty a nie do
            > plodzenia nastepnych
            > dzieci. Ale widac niektore tylko takich moga sobie przygruchac.?

            zdania nie zmienie. I juz.
            • krytykantka1 Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 17:57
              Moja Droga,
              tu nie wolno być fajną,dobrze ubraną(tak na marginesie przecież to któraś fanka
              wyszukiwaraki znalazla ten wątek z sukienką na zupelnie innym forum-ale one
              zawsze tak robią),radzącą sobie kobietą.Tu musisz jęczeć,skomleć,prosić o
              poradę.Tu nie wolno się chwalić,bo samotna samodzielna matka to niepracujący
              kocmoluch,który ma ciągle problem z alimentami,zasilkami i co tam jeszcze
              państwo da.I koniecznie narzekaj na next,ex i wszystko co znim związane.Nie
              narzekaj tylko na jego plemnik.
              Poza tym samodzielna matka zawsze AKTYWNIE SPĘDZA CZAS Z DZIECKIEM czyli
              gra ,tanczy,rysuje i śpiewa do upadlego.Sama obecność i romowa to za malo.
              Samodzielna nigdy nie poświęci się pracy-ależ skąd-NIGDY NIE KOSZTEM DZIECKA.Bo
              lepiej wpieprzać zupę z brukwii niż popracować.
              Ja to sobie lubię poczytać te larwy ,wiedzące co to contractor znacznie lepiej
              od Ciebie ,dla śmiechu.
              Ja i moje koleżanki czasem ryczymy ze śmiechu czytając niektóre wypociny.
              Staramy się sobie wyobrazić te wąskouste babska.
              Trzymaj się zanim Cię zjedzą,albo zapraszam na moje prywatne forum,znacznie
              bardziej wesole-zupelnie nie związane z tym tematem.
              Pozdrawiam,sukienki nie zazdrszczę bo za ciasna))))))))))))))bylaby dla
              mnie.Ale innej możesz poszukać w wolnej chwili.
            • sar36 Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 18:12
              Dobrze już, dobrze...
              Nie każę Ci się podkładać. Zresztą - co ja mogę Ci kazać? wink))
              Moim zdaniem dałaś się ponieść emocjom i wyszła z tego pyskówka...
              Absolutnie nie popieram postaw roszczeniowych i minimalizmu życiowego, ale mam
              też świadomość, że do tego, żeby coś wyszło, poza chęciami i pracą potrzeba też
              czasem trochę szczęścia. I właśnie tych Samodzielnych, którym akurat tego
              szczęścia zabrakło, zrobiło mi się... żal.

              Dobra - dosyć, bo zaraz mi się dostanie, że taki ze mnie "pięknoduch", a
              przecież... itd. wink
            • pom Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 18:23
              Głowonabarkach:
              Mogłabym sie zgodzić z ta tezą, bo co do zasady wydaje mi sie słuszna.
              Tylko bardzo przepraszam: ILE zarabia Twój eks? Bo jeśli właśnie tyle, to śmiać
              mi sie chce nie z niego a z Ciebie - dzięki niedomaganiu się pieniędzy na swoje
              dziecko umożliwiasz mu płodzenie innych.
              Zdrowe podejście do pracy nie wyklucza bycia frajerem.

              Już to gdzieś napisałam - nie domagając się alimentów DZIECKA unisisz się
              honorem za cudze pieniądze. Twoim przysłowiowym zasranym obowiązkiem jest zdabie
              o majątkowe interesy dziecka. To, że Ty w tej chwili masz nie ma z tym nic
              wspólnego oprócz tego, że masz. Oszczędności są Twoje. A to by był majątek
              dziecka - o który, Ty jako matka, jesteś ZOBOWIAZANA dbać bez względu na własne
              finanse.
              • headonshoulders Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 19:08
                mmm...wiesz ja sie nie unosze honorem nawet. Tylko wiem ze on nie ma po prostu na to zeby isc sie
                ostrzyc. Zarabiam 5-6x wiecej i naprawde nie chce sie prosic kogos kto nie ma fizycznie kasy , nie
                honorem sie unosze tylko po prostu nie lubie brac od kogos kto nie ma-szkoda by mi bylo- lubie go
                mimo wszystko. Pracuje ciezko jako pracownik fizyczny, ciezej ode mnie.

                Jego mama jest tez bardzo pomocna, zabiera malego 2-3 razy w tygodniu po pare godzin, kupuje mu
                ubrania, buty itp... Wiec mam pomoc od strony jego rodziny i jest zywe zainteresowanie sie dzieckiem.
                Podejrzewam ze gdybym tfu tfu wpadla w tarapaty to moge polegac na jego rodzicach w kwestii
                zabezpieczenia dziecka- sa dosc bogaci. Ale narazie wszyscy maja, jest ok. Na koncie dziecka tez co
                miesiac jest odkladana sumka... Naprawde nie mam obaw o finanse mojego syna w przyszlosci.

                Ale moze poprosze go zeby pamietal o jakichs drobnych co miesiac na konto, dzieki za rade. Badz co
                badz w 20 lat moze sie zebrac porzadna sumkasmile
                • pom Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 19:21
                  > Ale moze poprosze go zeby pamietal o jakichs drobnych co miesiac na konto, dzie
                  > ki za rade. Badz co
                  > badz w 20 lat moze sie zebrac porzadna sumkasmile

                  I zbierze.

                  Jeszcze wrócę do Twojej opinii na temat facetów, którzy zarabiają mało, funduja
                  sobie dodatkowe dziecko i płaczą, że muszą płacić alimenty.
                  Otóż z tego co piszesz, Twojego eksa nie stac nawet na jedno dziecko a jednak
                  nie wytrzasasz się z niego. Więc może wiecej zrozumienia dla innych ludzi? Bo
                  gdyby nie Twoja wspaniałomyslność, to Twój eks nie rózniłby się niczym od tych
                  facetów, z których się śmiejesz.

                  Dla porządku, żeby nie było: jestem macochą, zarabiam dobrze, mój M płaci na
                  dwóch synów, zarabia dobrze. Stać nas na trzecie i nikt z nas nie płacze nad
                  koniecznością płacenia przyzwoitych alimentów.
                  • headonshoulders Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 19:27
                    Ciesze sie ze nie glosowalas na Kaczynskiego.

                    Nie natrzasam sie bo narazie nie ma ochoty na majstrowanie drugiego dziecka. I mowi ze uwaza i ze na
                    dlugo mu jeden syn wystarczy. Jakby sobie zmajstrowal nastepne dziecko to nogi bym mu z d...
                    wyrwala , chociaz jego matka by mnie uprzedzila smile
                    • pom Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 07.12.05, 19:37
                      Super, że masz takie dobre układy z rodzicami eksa. Ich postawa, Twoja, a przede
                      wszystkiem zainteresowanie ojca dziecka tłumaczy Wasze układy co do alimentów.
                      Myslę, że jego rodzice też maja dla Ciebie dużo szacunku, że sobie świetnie
                      radzisz i doceniają to. W tym wzystkim to jest chyba optymalny układ.

                      Ale nie zawsze jest to możliwe i trzeba więcej zrozumienia dla dziewczyn, które
                      nie mają tej trampoliny w sobie i w bliskich osobach.

                      Moje życie troszke inaczej się poukładało i nie byłam samodzielną mamą nigdy ale
                      też musiałam brać dupę w troki w wieku 18 lat i odbijać się od duuużego dna -
                      finansowego i psychicznego. I też wydawało mi się, że jak ja mogę dorównać do
                      tych z normalnych domów, to każdy może. Teraz mam lat 35 i mimo, że nadal radzę
                      sobie niezgorzej, to więcej we mnie zrozumienia dla tych, którym nie wiedzie się
                      dobrze. Czego i Tobie zyczę.smile
                    • natasza39 Re: Wiesz co, Głowonabarkach? 08.12.05, 00:35
                      headonshoulders napisała:
                      > Nie natrzasam sie bo narazie nie ma ochoty na majstrowanie drugiego dziecka.
                      I
                      > mowi ze uwaza i ze na
                      > dlugo mu jeden syn wystarczy. Jakby sobie zmajstrowal nastepne dziecko to
                      nogi
                      > bym mu z d...
                      > wyrwala , chociaz jego matka by mnie uprzedzila smile


                      Jakem matka 17-stolatka, która, co po lekturze tego forum, moze w kazdym dniu
                      spodziewac się bycia babcia, oswiadczam, że tez nogi ( a zasadniczo owa jedna)
                      bym mu z dupy powyrywałasmile))
    • virtual_moth Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 19:01
      Buntując się czynnie przeciwko propagandzie "etosu pracy" serwowanej przez
      Mrs_ką piszę ten post jeszcze w robocie. Dla zainteresowanych - za zgodą
      kerownika, ale to w ogóle mało etyczna firma jestwink

      No cóż, wydało się, że siedzę w robocie, co inklinuje "zarabianie" (choć, jak
      wiemy, niekoniecznie), a zatem nieżerwanie na innych, ale przecież
      headonshoulders w swoim poście nie pisała O MNIE, prawda? Miała po prostu na
      myśli jakieś blizej nieokreślone "samodzielne", "next", a nawet "zarabiających
      inaczej" panów (kazdemu się dostało, hehe).

      Nie poczułam się zatem osobiście zraniona, ale pozwoliłam sobie trochę z
      autorki tego wątku pożartować, a nawet pozwoliłam sobie na bycie arogantkąwink
      No ale cóż, nie ma miętkiej gry - często denerwują mnie generalizujące posty,
      nawet jeśli były pisane z kryształowymi intencjami, wyzwala się we mnie wtedy
      cheć mordu, a nawet cheć zanjdowania jakichś "kwitów" w wyszukiwarcewink

      I wcale nie żałuję, choć niektórzy mję tu posądzili o zazdrosć i "mentalność
      Polaka zazdroszczącego, ze ktoś ma lepiej". Tym, którym brakuje argumentów i
      posiłkują się zarzutem o "zazdrosć" wyjaśniam- wyłowiłam Gucciego, bo
      potwierdza, ze autorka nie ma problemów z kasą. Nie jest to w zasadzie wadą,
      nawet na forum dzielnych samodzielnych uciśnionych, ale daje do myślenia -
      dlaczego headonshoulders dziwi się światu i nawołuje do miłości, przyjaźni i
      wzajemnej tolerancji między eksami, nexiami, eksiami. Ona po prostu, niczym ta
      rodzina w reklamie z żarówką jest zszokowana, że inni mogą mieć jakieś problemy
      wynikające z biedy czy zależności finansowej - problemy rodzace niecheć,
      rozżalenie i negatywne emocje. Fakt, iż nie rozumie, iż takie emocje nie sa
      kobietom po rozstaniu obce nawet wtedy, gdy mają kasę, a więc ten fakt
      sugeruje, że jest osobą niezwykle silną psychiczne i żadne rozwody nie powodują
      u niej nawet drgniecia powiekiwink I dobrze. Zawsze to lepiej byc bogatym i
      silnym psychicznie.

      Problem polega jednak na tym, że mimo iż jestem babą w gumofilcach to nie
      wszystkim bogatym paniusiom samodzielnym zazdroszczę ich statusu (a znam parę,
      choćby z tego forum). Moze dlatego je toleruję, bo mają trochę wiecej rozumu,
      aby nie generalizować w rodzaju "ja moge, to WY też możecie!".
      Ja nawet sobie uświadomiłam, że w zasadzie spora częsć tych samodzielnych,
      które znam z forum jest albo zamożna, albo nie ma problemów finansowych.
      Tymbardziej nie rozumiem, do kogo i dlaczego headonshoulders kieruje swoje
      apele o miłość pokój i braterstwo i brak roszczeniowosci, skoro w zasadzie
      mogłaby ze spora czescią tego forum iśc na zakupy do jakiegoś fajnego butiku i
      napić się wódkiwink

      A wszystko przez generalizowanie, uogólnianie i nawoływanie jakichś blizej
      nieokreślonych "onych" do jakichś tam postaw, dumnei reprezentowanych przez
      autorkę watku.

      Pzdr
      • headonshoulders Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 19:17
        milo mi iz przeczytalas moje posty dokladnie i pojelas to co bylo napisane czarno na bialym, ze wiem
        co to problemy finansowe i rozstanie.. czytalas wszystko? czy tylko to co chcialas przeczytac? Tylko te
        finansowe kwestie przyciagaja uwage??
        Ja wiem co to bieda i rozstanie z ojcem dziecka-pisalam o tym - tylko nie bieduje sobie latami. Ok?


        Ale trudno, jak sie ma MIETKIE syrce to trza miec twardom rzyc.


        widze ze wszystkiescie sie uwiesily na sytuacji finansowej i ciagniecie to jak wielblad przez pustynie,
        omijajac mysl glowna mojego pierwszego postu ktora pojela Natasza i pare innych. A szkoda.


        a wodki to sie dzisiaj napije.
        • virtual_moth Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 19:30
          headonshoulders napisała:

          > Ja wiem co to bieda i rozstanie z ojcem dziecka-pisalam o tym - tylko nie
          > bieduje sobie latami. Ok?

          OK. A można wiedzieć KTO bieduje sobie latami?smile Samodzielne? Macochy?
          Towarzystwo Kurkowe?


          > Ale trudno, jak sie ma MIETKIE syrce to trza miec twardom rzyc.

          Nie. Jeśli się generalizuje, to trzeba miec twardą żyć.


          > widze ze wszystkiescie sie uwiesily na sytuacji finansowej i ciagniecie to
          jak
          > wielblad przez pustynie,
          > omijajac mysl glowna mojego pierwszego postu ktora pojela Natasza i pare
          innych.

          Nie no, jestem durna ale nie aż tak - tez pojęłam (chybawink, nawet się zgadzam.
          Dla dobra dzieci należy umieć się dogadywać, nie skakac sobie do oczu, a nawet
          czasami iść na ustępstwa w sprawach finansowych.

          Przynajmniej teraz wiesz jedank, że z tym dogadywaniem się dla dobea sprawy nie
          jest tak prosto, jeśli Twój rozmówca nie ma ochoty na rozmowę lub kpi sobie z
          Ciebie w żywe oczywink))

          Pzdr
    • triss_merigold6 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 21:19
      Aczkolwiek nie jestem samodzielną matką to pozwolę sobie na krótką uwagę:
      Nawet gdyby ojciec dziecka był bezrobotnym inwalidą na zasiłku to alimentów NA
      DZIECKO bym nie odpuściła za żadne skarby. Najwyżej rósłby mu dług. Jego
      problem. Obowiązek alimentacyjny spoczywa na rodzicach - obojgu rodzicach więc
      nie widzę powodu dla którego matka w imię honoru miałaby z alimentów
      rezygnować. Nawet jeśli sama zarabia rewelacyjnie a alimenty od ojca idą na
      nowe lego. Moim obowiązkiem byłoby troszczyć się o interes majątkowy dziecka, a
      to ile zostałoby jego ojcu na życie już by mnie nie interesowało.

      I nie zgadzam się z postawą "miło byłoby jakby dawał". Ma dawać, bo to jego
      dziecko. Skąd? Niech pracuje, sprzeda coś, niech alimentują rodzice... to już
      nie problem rozwiedzionej matki skąd ex weźmie kasę.
      • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 21:38
        Ciekawa jestem czy z równą siłą i desperacją wymagałabyś tego do swego męża,
        konkubina czy kogoś innego.
        A co jeśli w małżeństwie pracuje tylko kobieta? W dzisiejszych czasach to
        częste, wszak mamy bezrobocie. I co? Też mu żona ma powiedzieć, że to jego "psi
        obowiązek" łożyć na dom i dzieci. Czy może należy czasem poczekać, dać szanse.
        Mój ex jest w trakcie rozwijania własnej działalności. Jeśli teraz Go przycisne
        to prawdopodobnie pieniądze dostane ale Jemu firma padnie. I w konsekwencji
        dostane kase prze 2 -3 miesiące i nic więcej. A tak jest nadzieja, że facet
        później będzie płacił z własnej woli i będzie miał z czego
        • triss_merigold6 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 21:47
          Tak. W kwestiach finansowych mam zero litości. Ja pracuję i nie widzę powodu
          dla którego facet miałby nie pracować. Pracę można znaleźć, nie musi być super,
          może być doraźna z opcją szukania lepszej.
          Piszesz o małzeństwach... w małżeństwach są różne układy w domyśle ustalone i
          zaakceptowane jakoś przez obie strony. Inna sytuacja dotyczy związków które się
          rozpadły.
          Nie mam na myśli aliemntów wystarczających na willę i Malediwy tylko te
          kilkaset złotych które sądy zasądzają. Faceta rozkręcającego firmę miałoby
          zbawić 500 czy 700 czy nawet 1000 zł miesięcznie? Na jego własne dziecko?!
        • virtual_moth Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 21:50
          evik3 napisała:

          > Ciekawa jestem czy z równą siłą i desperacją wymagałabyś tego do swego męża,
          > konkubina czy kogoś innego.
          > A co jeśli w małżeństwie pracuje tylko kobieta?

          Wiele razy już to było tu omawiane - eks mąż to nie jest mąż. To jest obcy
          facet (no, prawiewink i teoretycznie najwłaściwszym byłoby załatwianie wszelkich
          spraw tak, jak się to załatwia z obcym facetem.
          Czy gdyby klient w Twojej firmie zalegał by Ci pół roku z zapłatą za towar, to
          przytuliłabyś go do serduszka, tak jak przytulasz męża?wink

          Pzdr
          • evik3 Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 21:58
            Po pierwsze nie mam męża. jestem samodzielną mamą.
            Po drugie myśle perspektywicznie. Jeśli poczekam troche to mam większą szanse
            na stałe wpłaty alimentów. A tak to jednorazowy wpływ gotówki i koniec.
            Nie bawi mnie ciąganie się nawzajem po sądach, użeranie się o kase. Wole ten
            czas poświęcić sobie lub dziecku. Czasami na prawde lepiej się dogadać na
            rozsądnych warunkach niż walczyć.
            Dlatego tak jak napisałam wcześniej najważniejsza jest samowystarczalność.
            • virtual_moth Re: Wkurzaja mnie gierki macoch z samodzielnymi.. 07.12.05, 22:12
              evik3 napisała:

              > Po pierwsze nie mam męża. jestem samodzielną mamą.
              > Po drugie myśle perspektywicznie. Jeśli poczekam troche to mam większą
              szanse
              > na stałe wpłaty alimentów. A tak to jednorazowy wpływ gotówki i koniec.
              > Nie bawi mnie ciąganie się nawzajem po sądach, użeranie się o kase. Wole ten
              > czas poświęcić sobie lub dziecku. Czasami na prawde lepiej się dogadać na
              > rozsądnych warunkach niż walczyć.
              > Dlatego tak jak napisałam wcześniej najważniejsza jest samowystarczalność.

              Nie - IMHO najważniejsza jest umiejętność dogadywania się, o co zreszta apeluje
              autorka wątku (pewnie jest zdziwiona, że się z nią zgadzam, ot, taki surprise,
              hehe). I rzeczywiście pogratulować Wam (tobie i eksowi) dojrzałego podejścia do
              sprawy. Tak to chyba z grubsza powinno wyglądać, tyle że nei zawsze może...
              No bo ja mam miętkie serce i chęć dogadania się, ale co z tego, skoro ojciec
              mojego dziecka ma to gdzieś, i jeśli dam mu palec, to zeżre mi całą rękę i
              jeszcze bedzie miał pretensje, że mało?
              A samowystarczalnosć to inna bajka - moim zdaniem nie ma nic wspólnego z tym,
              czy mozemy się lepiej czy gorzej dogadać. Z normalnym człowiekiem dogadam się
              nawet nie mając grosza przy duszy i będąc zależną TYLKO od alimentów - ot,
              odroczę mu te alimenty, a sama wezmę kredyt. Tylko muszę mieć PEWNOSĆ, że on tę
              kasę z odsetkami mi kiedyś zapłaci.

              Pzdr
    • kammik Wniosek 07.12.05, 21:26
      Lepiej być pięknym i bogatym, niż brzydkim i biednym. Doprawdy, czuję się jak
      Kolumb stawiający stopę na amerykańskim piachu. A może byśmy tak, proszę ja
      Was, proch wymyśliły? Albo koło?
      • virtual_moth Re: Wniosek 07.12.05, 21:31
        kammik napisała:

        > Lepiej być pięknym i bogatym, niż brzydkim i biednym. Doprawdy, czuję się jak
        > Kolumb stawiający stopę na amerykańskim piachu. A może byśmy tak, proszę ja
        > Was, proch wymyśliły? Albo koło?

        Wiesz, wymyślić można i nawet trzeba, ale wypadałoby, aby kto inny niż my same
        stawiał nam za to pomnikiwink

        Pzdr
        • kammik Re: Wniosek 07.12.05, 21:33
          No, moja kochana, jak się umie liczyć, to się liczy na siebie, nie? (notować do
          wokabularzyka ową złotą myśl, migusiem). Ewentualnie możemy wprowadzić wymianę:
          ja ci machnę granit a ty mi bazalt, czy tam inny marmur wink
          • virtual_moth Re: Wniosek 07.12.05, 21:46
            kammik napisała:

            > No, moja kochana, jak się umie liczyć, to się liczy na siebie, nie?

            To ja Ci na to:
            Ciężką pracą ludzie się bogacą
            Nie rób bliźniemu Twemu co Tobie niemiłe
            Lepszy wrobel w garsci niż gołąb na dachu

            Ja tak robię i czuję się świetnie. Wy tak nie robicie, to WSTYD. Bierzcie zatem
            ze mnie przykład, eksowie, macochy, samodzielne i inne twory_internetu, ze
            wskazaniem na "twory", gdy mowa o eksachwink


            Pzdr
            • sar36 Re: Wniosek 07.12.05, 22:30
              Bierzcie zatem
              >
              > ze mnie przykład, eksowie, macochy, samodzielne i inne twory_internetu, ze
              > wskazaniem na "twory", gdy mowa o eksachwink

              I tak dobrze, że nie po"twory"... wink

              Pozdrowienia smile
              I pomniki dla Ciebie i kammik za odkrycie Ameryki i wymyślenie koła wink

            • irka123 Re: Wniosek 07.12.05, 22:30
              Nie chcialam się dopisywac,ale jednak muszę.
              Między wierszami bylo tu i o mnie.Bo pomimo nieszczęsćia w mojej rodzinie
              radzimy sobie,wspólnie wspieramy i pracujemy,pomagamy sobie.
              Kaganka oświaty niegdy tu nie wprowadzalam,ale fakt tan kto tu ma odmienne
              zdanie od Grupy Trzymającej Wladzę tak to nazwijmy-jest przciw nam.
              headshoulders,jeżeli nawet trochę przejaskrawiasz swoją sytuację to doskonale
              zrzumialam co masz na myśli.
              Gratuluję sily i uporu w dążeniu do sukcesu.
              Sama bym się z tobą napila.
              A reszcie szczerze wsplczuję takich charakterów.
              • samodzielne Re: Wniosek 07.12.05, 22:55
                irka123 napisała:

                > tan kto tu ma odmienne
                > zdanie od Grupy Trzymającej Wladzę tak to nazwijmy-jest przciw nam.

                Hm, ładnie powiedziane, ale chyba nie jest to do końca prawdą - gdybyśmy
                trzymały władzę, pewnych jednostek już by tu na forum nie byłowink A wiadomo,
                kto tu w agorze, nomen omen, TRZYMA WŁADZĘ, hehehe.

                > A reszcie szczerze wsplczuję takich charakterów.

                Czy ta reszta to my? Jeśli nie, to i tak bierzemy to na siebiesmile

                Pozdrawiamy serdecznie, papatki.
            • virtual_moth Re: Wniosek 07.12.05, 22:46
              A, jeszcze co do tych pomników, to Kamilo, nie wiem czy się orientujesz, ale
              najlepszym maetriałem wcale nie jest bazalt, marmur, granit czy inny brąz.
              Najlepszym pomnikowym materiałem jest bezmyślna poprawność polityczna, która to
              pozwala na wybudowanie stosunkowo dużej ilości pomników przy pomocy jednej
              jednostki materiałuwink
              • sar36 Re: Wniosek 07.12.05, 23:39
                virtual_moth napisała:

                > A, jeszcze co do tych pomników, to Kamilo, nie wiem czy się orientujesz, ale
                > najlepszym maetriałem wcale nie jest bazalt, marmur, granit czy inny brąz.
                > Najlepszym pomnikowym materiałem jest bezmyślna poprawność polityczna, która
                to
                >
                > pozwala na wybudowanie stosunkowo dużej ilości pomników przy pomocy jednej
                > jednostki materiałuwink
                >
                >
                >

                A to zależy, komu się stawia pomnik...
            • edzieckokarenina Re: Wniosek 08.12.05, 11:52
              virtual_moth napisała:

              > kammik napisała:
              >
              > > No, moja kochana, jak się umie liczyć, to się liczy na siebie, nie?
              >
              > To ja Ci na to:
              > Ciężką pracą ludzie się bogacą
              > Nie rób bliźniemu Twemu co Tobie niemiłe
              > Lepszy wrobel w garsci niż gołąb na dachu
              >
              > Ja tak robię i czuję się świetnie. Wy tak nie robicie, to WSTYD. Bierzcie
              zatem
              >
              > ze mnie przykład, eksowie, macochy, samodzielne i inne twory_internetu, ze
              > wskazaniem na "twory", gdy mowa o eksachwink
              >
              >
              > Pzdr
              ****
              je też skrzętnie notuję takie złote myśli-zwłaszcza gdy wypowiada je
              niekwestionowany autorytet w danej dziedziniesmile))
              btw.czytajć takie porady od fachowców mam wrażenie że "korzystam" z porad kogoś
              kto przeczytał książkę o medycynie i chce innych leczyćsmile
              ja tam tylko parskam śmiechem czytając takie wypowiedzi
              pozdro
              (tak tak erin i mrs_ka- to do was)
              • mrs_ka Re: Wniosek 08.12.05, 12:31
                Ależ Karenino, jeśli w ten sposób mogę Ci poprawić samopoczucie to korzystaj.
                Mnie nie ubędzie.
                Wiesz, zastanawiam się nie tylko nad etosem pracy, ale też nad etosem
                przyzwoitości w Twoim przypadku. Osobiście uważam, że są granice. Osobiście
                uważam, że je przekraczasz. Osobiście uważam, że mogłabym Ci oddać cios o
                większej sile, niż Twoje, ale się do tego nie posunę. Bo osobiście uważam, że
                istnieje też coś takiego jak indywidualna klasa, która nie ma nic wspólnego z
                wykształceniem, zatrudnieniem i statusem cywilnym.
                Przemyśl to.

                a.

                ps. był czas i możliwośc, aby wyjaśnić sobie nieporozumienia, o których nie
                piszę tu szerzej, bo dotyczą prywatnego forum. Zamiast tej drogi Wybrałaś
                obrzucanie mnie szyderstwami na forum publicznym. Słowa mają do siebie to, że w
                ludzkiej pamięci trwają dłużej niż w internecie, gdzie przemiał informacji jest
                bardzo duży. To tez przemyśl, jeśli mogę Cię prosić, i zastanów się nad tym, co
                Ci to dało oprócz chwilowej satysfakcji. Tak się nie robi, Karenina. Ale ja Cię
                pouczać nie będę, bo nie mam do tego praw. Mogę tylko napisać, że jestem w tym
                samym stopniu zdumiona, co rozczarowana.
          • pelagaa Re: Wniosek 07.12.05, 23:21
            A ja jako ta wredna i zla do szpiku kosci amfetaminke wyprodukuje smile I
            interesik rozkrecmy smile A jak nam sie wiesc bedzie zajefajnie!!!!!!!!!!!!!
            Jak sie chce to mozna smile
        • headonshoulders Re: Wniosek 08.12.05, 00:24
          ah, virtual, a sral to pies, badz raczej lis, bo napilam sie dzis za nas wszystkie wodki i stawiam nam
          pomnik w ogrodku. Jako ze psy mnie nie odwiedzaja a lisy , sciagam gumowe rekawice i kalosze i
          oglaszam: chwala samodzielnym, stawiam nam pomnik. Stoi kurde, jak padnie jutro to poprawie.

          Lisie, dziekuje

          Prosze


          Dziekuje


          No dziekuje
          Lisie


          To prosze bardzo



          Ano thanks


          To pa


          Goodnight
          • obseerwator Re: Wniosek 08.12.05, 08:10
            czzemu h&s tak się denerwujesz, w tym kraju nie szanuje się ludzi, którzy do
            czegoś doszli swoją pracą, nie dotyczy to tylko samotnych , ale całego narodu,
            co wybitnie potwierdziły wyniki ostatnich wyborów.

            nie przejmuj się, rób swoje, i inni niech dalej sobie stękają.

            ps - dziwi mnie jednak Twoja postawa dotycząca alimentów, jeśli ojciec Twojego
            dziecka zarabia 5-6 razy mniej od Ciebie,to niech płaci 5-6 razy mniej, ale
            niech coś płaci, bo to jednak jego obowiązek - myślę, że i on wtedy poczuje się
            jak prawdziwy ojciec, jeśli zrozumie, że ojcostwo to obowiązki także w wymiarze
            finansowym

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka