mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko

07.12.05, 14:51
Wczoraj doszło do niewielkiego sukcesu - b.pani rozmawiała telefonicznie ze
mną ok 20 minut. Mimo że nie doszło do żadnych uzgodnień, samo to że nie
zerwała rozmowy w ciągu 2 pierwszych minut uważam za jej mały sukces. Cieszę
się każdym takim nawet małym sukcesem, nawet jeśli niczego on nie przesądza.
Jeśli ktokolwiek się do tego przyczynił, to tutaj składam podziekowania.

Ostatnio córka będąc u mnie narysowała i podarowała mi wspaniałego bałwanka i
prosiła abym powiesił go sobie na monitorze, obok pierniczków samorobnych
które kiedyś dostałem od jej mamy (notabene od b.pani w prezencie juz po
rozstaniu - i żeby znowu nie było: oddzielam dobre wspomnienia od szacunku
dla chwili obecnej. To są oddzielne "szufladki")

Dziś mama powątpiewa w obowiązujące ją wydanie córki zasłaniając się chorobą.
W praktyce są to dwie prośby: abym nie zabierał córki i abym nie spotakł się
z nią wcale nawet w jej miejscu zamieszkania. Wobec czego zapytałem czy dla
zrezygnowania z tych dwóch praw możemy elastycznie zamienić ten przysługujący
czas na inny, czy jednak mama nie chce zgodzić się na elastyczność w
sytuacjach tego wymagających, ale trzymać sztywno zapisów postanowienia.
Wybrała sztywne podejście wobec czego pojadę po chore dziecko.
Elastyczności (nawet w stosunku do postanowień sądu) wymagają potrzeby
dziecka, ja proponuję i czekam na pierwszy sygnał o gotowości do
elastyczności z drugiej strony. Wyjatkowo na niezabieranie córki elastycznie
mogę się zgodzić, na dalsze odgradzanie (czyli odmówienie widzenia choćby w
miejscu zamieszkania, bez zgody na zrekompensowanie tego córce w inny
sposób) - nie.
To nadal wybór matki wobec składanych propozycji: elastyczność (ekwiwalenty
odmówionego czasu) czy sztywne prawne stanowisko mogące odbić się na dziecku.
Chciałaby i zjeść ciastko i mieć ciastko.
Aha, jeśli matce tak naprawdę zależy na zdrowiu dziecka - to zgodzi się na
zminimalizowanie jego przejazdów i wyjść na dwór poprzez połączenie dwóch
wizyt w sąsiadujących dniach w jedna wizytę dwudzienną. Zobaczymy więc czy
motyw lekarski jest prawdziwy czy tylko zasłoną? C`est la vie!
    • kini_m Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 07.12.05, 14:52
      Ja pierwszy krok zrobiłem - zgodziłem się na nieskorzystanie z zabierania
      dziecka. Ale jeśli po drugiej stronie dyktat teściowej stanowi o niewpuszczaniu
      mnie przez próg, to już jest ich wypaczona hierarchia (ważniejsza troska o
      komfort teściowej, niż potrzeby małego dziecka do bycia z ojcem). Nie będę brał
      na karb naszych stosunków z córką, ich problemów wypaczonej hierarchi. Jeśli
      dla kogoś potrzeby psychiczne dziecka są mniej ważne od potrzeb zdrowia
      fizycznego (nie umie ich pogodzić egzekwując tylko swój-dorosłego komfort), to
      ja się pod tym nie podpisuję. Dziecko nawet w chore ma prawo spotkać się z
      ukochanym tatą. A na jakie ku temu warunki zgodzą się inni? Cóż....
    • anna.lucyna Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 07.12.05, 15:05
      Powtarzam : kini obyś makaronem obrósł. Wypaczonym.
      • kini_m Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 07.12.05, 18:16
        makaron wygląda w ten sposób:
        a) jeśli dziecko jest chore i ma przejść OD TATY DO MAMY to MOŻE przejść przez
        podwórek
        b) jeśli dziecko jest chore i ma przejść OD MAMY DO TATY to NIE MOŻE przejść
        przez podwórek.
        Pani zasłoniła się zaświadczeniem lekarskim i córki w ogóle nie mogłem zobaczyć.
        Będę prosił o wynagrodzenie tego córce w inny sposób, w innym czasie. Jeśli
        nie będzie zgody to faktycznie trzeba to uznać jako wypowiedzenie...
    • scania81 Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 08:56
      i co? jak została u ciebie ostatnio na noc, to znów pozwalałeś jej
      przyzwyczajać do waszej nagosci i całej reszty twoich spaczonych pogladów?!
      • scania81 Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 08:56
        siet, to nie te forum;/ zaraz mnie zbanuja... ale nie wytrzymałam...
      • kini_m Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 16:33
        No nie scania, czy sugerujesz że przy dziecku należy chodzić wyłącznie w
        długich spodniach i wysoko zapiętej koszuli? Który wiek mamy???
        • exelsior zwolnienie lekarskie 08.12.05, 16:53
          Ze względu na zaświadczenie lekarskie o chorobie dziecka nie jest możliwe
          zezwolenie na spotkanie się z własnym dzieckiem.
          Jak długo będzie trwała sytuacja wynikająca ze zaświadczenia (z choroby)?
          Bezterminowo oczywiście. (odpowiedź exi)
          Przeciez ojciec jest szkodliwy dla leczenia dziecka, nieprawdaż?

          Dzisiaj dzwoniłem do córki, m.in. powiedziałem jej:
          "Jak juz wyzdrowiejesz to do ciebie przyjadę."
          Córka odpowiedziała:
          "Nie tata, to ja do ciebie przyjadę."
          (ciekawe tylko kiedy MAMA UZNA ża córka jest już zdrowa? oczywiście potrzeby
          dziecka liczą się dla mamy tutaj wybiórczo)
          • amfenix Re: zwolnienie lekarskie 08.12.05, 20:34
            Mógłbyś tak dla porządku, w jednym wątku używać jednego nicka?
            Dziękuję.
            Dzieci w tym okresie chorują. Nawet całymi tygodniami.NIe tylko twoje
            dziecko.Wszystkie. ALe ojcowie zachowujacy się normalnie, maja możliwość
            normalnego kontaktu. T
            Ty pod płaszczykiem dobra dziecka, toczysz swe oślizłe wojenki.
            Sytuacje obecną sam sprowokowałeś.
            Trzeba było przestrzegać postanowień sądu.

            A do domu swoich teściów nie wejdziesz, bo nadużywasz ich gościnności.
            • kini_m nieprzyjemna prawda 09.12.05, 17:29
              amfenix napisała:
              > Sytuacje obecną sam sprowokowałeś.

              Przez cały dotychczasowy czas "prowokowałem" próbę porozumienia. Przedkładałem
              wolę porozumienia i kompromisu, ponad cierpienie dziecka.
              W taki sposób, że poprzednio mimo iż mała płakała że nie chce wracać do mamy,
              to na siłę ją wsadzałem do samochodu i odwoziłem (aby exia rozumiała, że mimo
              objawów przeciwnych u córki, jednak pokonuję opór córki bo najważniejsze uważam
              porozumienie z panią). Dochodziło do tego, że córka nie chcąc wyjść z samochodu
              do mamy tak sie stresowała oderwaniem ode mnie, że z tego stresu cała
              zapowietrzona zmoczyła się i zwymiotowała będąc uczepiona mnie na siłę. Wołała
              tylko jedno zdanie: "Ja nie chcę bez tatusiaaaa!!! Ja nie chcę bez
              tatusiaaaa!!!" (Córka nie dawała się w żaden sposób "ugłaskać".)
              Tak naprawdę uważam, że zrobiłem własnemu dziecku najgorsze świństwo, bo
              pokazałem że dogadanie z matką jest ważniejsze od jego cierpienia. Więc kto tu
              naprawdę przełamywał opory????
              Co wy byście zrobiły w sytuacji gdyby dziecko was uczepione na siłę
              wrzeszczało: "Ja nie chcę bez mamusiiii!!!" - a drugi rodzic oczekiwałby
              oddania dziecka.
              No co???? Odpowiedzcie kurde.

              Ostatnio tak samo ostatnio ktoś pokazał, że ważniejsze są liczbowe wyroki niż
              płacz dziecko odbieranego od taty.
              Tak, córka płakała że musi się ze mną rozstać. Pani była na to całkowicie
              ślepa. Córka zaczęła wymyślać desperacko powody aby zostać u mnie: dziecko
              które na codzień jest niejadkiem, nagle na widok mamy która ma ją zabrać
              zaczęło mówić że jest głodne i musi tu coś zjeść. (Takich desperackich prób,
              które córka wymyśla aby zostać dłużej ze mną mogę podawać na pęczki.)
              Czy wy też byście były tak nieczułe na łzy dziecka jak exia????
              • edzieckokarenina Re: nieprzyjemna prawda 09.12.05, 17:36
                kini_m napisał:

                > amfenix napisała:
                > > Sytuacje obecną sam sprowokowałeś.
                >
                > Przez cały dotychczasowy czas "prowokowałem" próbę porozumienia.
                Przedkładałem
                > wolę porozumienia i kompromisu, ponad cierpienie dziecka.
                > W taki sposób, że poprzednio mimo iż mała płakała że nie chce wracać do mamy,
                > to na siłę ją wsadzałem do samochodu i odwoziłem (aby exia rozumiała, że mimo
                > objawów przeciwnych u córki, jednak pokonuję opór córki bo najważniejsze
                uważam
                >
                > porozumienie z panią). Dochodziło do tego, że córka nie chcąc wyjść z
                samochodu
                >
                > do mamy tak sie stresowała oderwaniem ode mnie, że z tego stresu cała
                > zapowietrzona zmoczyła się i zwymiotowała będąc uczepiona mnie na siłę.
                Wołała
                > tylko jedno zdanie: "Ja nie chcę bez tatusiaaaa!!! Ja nie chcę bez
                > tatusiaaaa!!!" (Córka nie dawała się w żaden sposób "ugłaskać".)
                > Tak naprawdę uważam, że zrobiłem własnemu dziecku najgorsze świństwo, bo
                > pokazałem że dogadanie z matką jest ważniejsze od jego cierpienia. Więc kto
                tu
                > naprawdę przełamywał opory????
                > Co wy byście zrobiły w sytuacji gdyby dziecko was uczepione na siłę
                > wrzeszczało: "Ja nie chcę bez mamusiiii!!!" - a drugi rodzic oczekiwałby
                > oddania dziecka.
                > No co???? Odpowiedzcie kurde.
                >
                > Ostatnio tak samo ostatnio ktoś pokazał, że ważniejsze są liczbowe wyroki niż
                > płacz dziecko odbieranego od taty.
                > Tak, córka płakała że musi się ze mną rozstać. Pani była na to całkowicie
                > ślepa. Córka zaczęła wymyślać desperacko powody aby zostać u mnie: dziecko
                > które na codzień jest niejadkiem, nagle na widok mamy która ma ją zabrać
                > zaczęło mówić że jest głodne i musi tu coś zjeść. (Takich desperackich prób,
                > które córka wymyśla aby zostać dłużej ze mną mogę podawać na pęczki.)
                > Czy wy też byście były tak nieczułe na łzy dziecka jak exia????
                ****
                gdyby moje dziecko ktoś taki jak ty doprowadził do wymiotów i moczenia się
                dostałby w pysk i od razu skierowanie na leczenie psychiatryczne.
                A dziecko pewnie było zwyczajnie głodne po wizycie u psychola,dlatego chciało
                zjeść.
                lecz się
            • kini_m Re: zwolnienie lekarskie 09.12.05, 17:40
              amfenix napisała:
              > A do domu swoich teściów nie wejdziesz, bo nadużywasz ich gościnności.

              Niech pani sama przyzna że u niej w domu panują toksyczne warunki psychiczne, i
              to jest prawdziwym źródłem klimatów w tamtym domu.
              Niech sama przyzna, że jej matka zaczęła mnie nienawidzieć już po pół roku
              znajomości, gdy chcieliśmy razem wyjechac na wakacje na Ukrainę (teściowa
              postawiła się: "nie, bo nie").
              Niech przyzna, że teściową zawsze wku..ało gdy twardo wspierałem niezależne
              decyzje jej córki, które tesciowej było to nie w smak.
              Jeśli chcesz to nazwać nadużywaniem gościnności - to se tak to nazywaj.
              Ale w jednym napewno dziś się zgadzam, co mi kiedys powiedziałyście - córka
              pójdzie w ślady matki.
              W tym konkretnym przypadku potwierdzam, nawet teść kiedyś prywatnie po cichu to
              przyznał: "Asia ma w sobie coś [niepokojącego] z mamy." No ale wszyscy w tamtym
              domu są pod pantoflem. Tak bywa.
              • edzieckokarenina Re: zwolnienie lekarskie 09.12.05, 17:44
                kini_m napisał:

                > amfenix napisała:
                > > A do domu swoich teściów nie wejdziesz, bo nadużywasz ich gościnności.
                >
                > Niech pani sama przyzna że u niej w domu panują toksyczne warunki psychiczne,
                i
                >
                > to jest prawdziwym źródłem klimatów w tamtym domu.
                > Niech sama przyzna, że jej matka zaczęła mnie nienawidzieć już po pół roku
                > znajomości, gdy chcieliśmy razem wyjechac na wakacje na Ukrainę (teściowa
                > postawiła się: "nie, bo nie").
                > Niech przyzna, że teściową zawsze wku..ało gdy twardo wspierałem niezależne
                > decyzje jej córki, które tesciowej było to nie w smak.
                > Jeśli chcesz to nazwać nadużywaniem gościnności - to se tak to nazywaj.
                > Ale w jednym napewno dziś się zgadzam, co mi kiedys powiedziałyście - córka
                > pójdzie w ślady matki.
                > W tym konkretnym przypadku potwierdzam, nawet teść kiedyś prywatnie po cichu
                to
                >
                > przyznał: "Asia ma w sobie coś [niepokojącego] z mamy." No ale wszyscy w
                tamtym
                >
                > domu są pod pantoflem. Tak bywa.
                ****
                zapomniałes jeszcze opisać jak dom jest urządzony
    • amfenix Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 20:35
      I współczuję jej tych dwudziestu minut rozmowy.
      Ja jednak walnęłabym słuchawką.
      • edzieckokarenina Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 21:37
        amfenix napisała:

        > I współczuję jej tych dwudziestu minut rozmowy.
        > Ja jednak walnęłabym słuchawką.

        ****
        ja też amfenix
        ja kupiłabym sobie aparat tel. z identyfikacją numerów i nieznanych numerów
        oraz numeru kiniego bym nie odbierała
        • natasza39 Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 22:22
          Znajac "samozaparcie" (czytaj: upierdliwosć) kiniego nadawałby z budy
          telefonicznej albo z jakiegos zastrzezonego numeru.
          Tym niemniej, pomijając chorobe dziecka, czy tez faktycznie koni paraduje przed
          dzieckiem z gołym tyłkiem, vzy w slipach, bo mnie to jakos dziwnie uderzyło.
          Ale ja stara niereformowalna i "tekstylna" jestem
          • mrs_ka Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 08.12.05, 23:32
            No własnie, ja tez bym powiedziała, że to nie zalezy od wieku, w którym żyjemy,
            a od wieku tatusia....

            a.
            • kini_m Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 17:09
              Na wasze tekstylne watpliwości odpowiedzieć winna dać sama exia:
              Wobec tego, czemu w okresie gdy żyliśmy razem odsyłała córkę aby mała razem ze
              mną się kapała (bo ona sama miała ochotę na kapiel bez małej)?
              Wtedy jakoś to nie przeszkadzało, co? Wtedy miała niby całkiem przeciwny
              światopogląd??? Eh, naiwne koleżanki...
              • edzieckokarenina Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 17:18
                kini_m napisał:

                > Na wasze tekstylne watpliwości odpowiedzieć winna dać sama exia:
                > Wobec tego, czemu w okresie gdy żyliśmy razem odsyłała córkę aby mała razem
                ze
                > mną się kapała (bo ona sama miała ochotę na kapiel bez małej)?
                > Wtedy jakoś to nie przeszkadzało, co? Wtedy miała niby całkiem przeciwny
                > światopogląd??? Eh, naiwne koleżanki...
                ****
                był taki fajny teledysk jak kobitka suszy sobie włosy obok wanny..i nagle ups!..
                suszarka wpada do wody-facecik tańczy w wodzie ,a iskry lecąwink
                no ale ty nie kąpałeś się ponoć sam..więc nie dziwi mnie że teledysk nie
                przemienił się w realwink
              • mrs_ka Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 17:55
                Kini, wytlumacz mi: czy Ty nie łapiesz czy tylko czujesz przymus odpowiadania i
                musisz mu ulec?
                Wiesz, ja też się swego czasu kapałam z moim synem. Miał wtedy rok.

                a.
                • kini_m Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 18:30
                  mrs_ka napisała:
                  > Kini, wytlumacz mi: czy Ty nie łapiesz czy tylko czujesz przymus odpowiadania
                  > i musisz mu ulec?
                  Tak, czuje taki przymus przyzwoitości.
                  Moja odpowiedź brzmi: Eh,....
    • piotrx5 Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 19:02
      Czegoś tu nie rozumiem, czemu drogie Panie tak skaczecie na kiniego, a u
      sprawiedliwiacie jego byłą. Czy dlatego,ze ona po nim jeżdzi jak chce ? Bo po
      przeczytaniu paru postów ja tego typu agresji u kiniego nie widzę. A prawda jak
      zwykle leży pośrodku
      • mrs_ka Re: mały, sukces, bałwanek, zjeść i mieć ciastko 09.12.05, 19:07
        Piotrze
        Przeczytaj ( o ile dasz radę, ja osobiście bym nie dała) wszystkie posty Kiniego
        korzystając z wyszukiwarki. Myślę, że znajdziesz odpowiedź.
        Prawda NA OGÓŁ lezy pośrodku, ale nie zaryzykowałabym twierdzenia, że zawsze.
        pzdr
        a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja