Dodaj do ulubionych

nie mam nic wspólnego z krytykantką !

13.12.05, 18:07
Wyszło jakbym był i sobą i krytykantką, bo napisała jakiś post pod moim ni w
pięć ni w dziewięc. Nie jestem krytykantką ani tym bardziej trolem. Niektóre
posty komentuję a jakże i na innych forach, czasem zlośliwie bardzo. Chyba
moderatorzy moga sprawdzić numery kompów z których posty są nadawane. Jestem
eksem żyjących z neksią ,na marginesie alimenty płace uczciwe i o swoje
dzieci się troszczę, a znalazłem się na tym forum ponieważ moją dziewczyna tu
podczytuje a czasem coś pisze i tyle.
Obserwuj wątek
    • edzieckokarenina Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 13.12.05, 18:11
      zol1 napisał:

      > Wyszło jakbym był i sobą i krytykantką, bo napisała jakiś post pod moim ni w
      > pięć ni w dziewięc. Nie jestem krytykantką ani tym bardziej trolem. Niektóre
      > posty komentuję a jakże i na innych forach, czasem zlośliwie bardzo. Chyba
      > moderatorzy moga sprawdzić numery kompów z których posty są nadawane. Jestem
      > eksem żyjących z neksią ,na marginesie alimenty płace uczciwe i o swoje
      > dzieci się troszczę, a znalazłem się na tym forum ponieważ moją dziewczyna tu
      > podczytuje a czasem coś pisze i tyle.

      ****
      skoro zol1 to i dziewczyna też może ma zawirowania w kierunku jedynek?wink
      czyżby to była k..1?
      no i gratuluję szczerego wyznania na forum co do swojej osoby.
      W czasach trolli taka szczerość jest na wagę złotawink
              • zol1 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 13.12.05, 23:05
                Nie Ty a krytykantka , z czego wzięły się potem wasze niecne podejrzenia. A
                nicka chyba nie ujawnię (biję się z myślami ) bo się boję , ona z jakąś eksią
                sobie pisują. ZABIŁABY MNIE CHYBA , no moze nie to bardzo kochana osobka, ale
                po uszach by mi się oberwało nieżle. Jak się uprzesz to odkryjesz
                • natasza39 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 13.12.05, 23:09
                  zol1 napisał:

                  > Nie Ty a krytykantka , z czego wzięły się potem wasze niecne podejrzenia. A
                  > nicka chyba nie ujawnię (biję się z myślami ) bo się boję , ona z jakąś eksią
                  > sobie pisują. ZABIŁABY MNIE CHYBA , no moze nie to bardzo kochana osobka, ale
                  > po uszach by mi się oberwało nieżle. Jak się uprzesz to odkryjesz



                  Nie mów!
                  Dziewczyna uchodzi pewnie na forum za skrzywdzona exie, a tu się okaze, że
                  wredna "mało co" krwiożercza macocha, co z twojego pierwszego dziecka rosół
                  chce zrobić i na dodatek z toba bez slubów zyje, przez co twoja osobista exia w
                  niedostatek popada obgryzajac pazury pod stolem z rozpaczy.
                  I tym sposobem sobie bidula image netowe zepsuje!
                      • natasza39 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 13.12.05, 23:28
                        virtual_moth napisała:

                        > Ja tam nie wiem po co to przesłuchanie zola1wink
                        >
                        > Uważam, że chwila jest dziejowa - oto odzywa się na forum chłop, co płaci na
                        > dzieci i nie jęczy z tego powodu. Może nawet te dzieci widuje, opiekuje się
                        > nimi i kochabig_grin
                        >
                        > Czas to oblaćwink

                        E tam virtual, przesadzasz!
                        Przeciez takich chłopów nie masmile
                        JAk o tym pierwszy raz na forum napisał, to go mało nie zjedzono, nie chce mi
                        sie teraz linków szukac, ale sa w te klocki lepsze napewno, to to zrobia.
                        Zreszta nawet jak płaci to zaraz przestanie płacic, bo ma nexie przeciez.
                        A te wszystkie i bez wyjatku, alimenty chca dzieciom zabrac, od dzieci chuopa
                        odciagnac, wogóle wredne sa we wszystkim.
                        A jak sie zol ustawi dobrze to się z pracy zwolni, nexia go bedzie utrzymywac,
                        tylko po to zeby na dziecko pierwsze nie lozycsmile
                    • natasza39 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 13.12.05, 23:23
                      zol1 napisał:

                      > Jasno okresla się jako macocha, bez ślubu żyjemy to faktsmile.Reszty nie
                      napiszę,
                      >
                      > bo wszystko stanie się jasne, a ona na tym forum bywa

                      Jestes zajebisty/a przypominaja mi sie zabawy w przedszkolu.
                      Zabawa nazywała się chyba "co mam zrobic z fantem którego mam na mysli?", czy
                      jakos tak...
                      W kazdym badź razie w podstawówce juz się w to nie bawiłamsmile
                        • mamaika Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 10:16
                          alina-35 napisała :
                          >latasz z forum jak motyl z kwiatka na kwiatek tam gdzie nowina tam i
                          >twojapaplanina
                          Jak odpisywałam to jej wątek został skasowany,więc pozwolę sobie odpowiedzieć
                          tutaj.
                          Dla wiadomości wszystkich :na forum macochy wkleiłam tekst wczorajszego wątku
                          aliny ze wskazaniem i autorki i miejsca gdzie jest oraz z pytaniem co myślą o
                          tym macochy. Przeczytać to może każdy, faktycznie nie każdy może tak pisać.
                          Leyla zwróciła mi uwagę,ze powinnam wkleić link ( nauczę się, bo szczerze
                          mówiąc nie mam pojęcia jak ). Tak czy siak odpowiem podobnie : mam prawo
                          dyskutować o czym chcę i gdzie chcę. Droga alinko Twoja osoba mnie mało
                          interesuje ,zas samo meritum sprawy tak.
                          Na forach generalnie bywam trzech :
                          - strata dziecka.chore dziecko - straciłam w tym roku synka i dziewczyny z
                          tamtego forum doskonale to rozumieją, ich posty i maile bardzo mi pomagają
                          - machochy - bo macochą jestem i cenię sobie bardzo doświadczenie niektórych
                          macoch
                          - na samodzielnych - jako gość, przy czym zaznaczam ,że macochą jestem .
                          Nie wydaje mi się,żebym na żadnych z nich bawiła się w paplaninę dla paplaniny.
                          Na Twój wczorajszy wątek odpowiedziałam na tym forum, powtarzać się nie będę.
                          Zastanawia mnie tylko jedno jak na osobę ,która ma podobno tylko jedną rękę
                          sprawną piszesz posty niezwykle sprawnie, szybciutko i w ilości olbrzymiej, jak
                          na osobę ,która nie ma na ową wkładkę do zupy stać cię na internet ( ale to
                          akurat nie moja sprawa ), bawi Cię chyba mieszanie na tym forum , a ambicja gna
                          do maksymalizacji postów w wątku. W przeciwieństwie do Ciebie ja na takie
                          zabawy ani ochoty ani czasu nie mam. Nie zamierzam z Tobą więcej dyskutować, bo
                          nie ma o czym choć zapewne będziesz mnie do tego usilnie prowokować. Nie
                          zamierzam zaśmiecać dziewczynom forum bezsensowną jeżeli chodzi o Ciebie
                          wymianą zdań. I tyle.
                          Pozdrawiam samodzielne mamy i macochy i biorę się do pracy.

                          • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 11:38
                            w czym mieszam? czy moj post nie mial tu racij bytu?? bo nie wazny jest problem
                            dzieci.. dla mnie wazny skoro na odwrocie wyroku napisane jest do >>wszystkich
                            osob oraz urzedow ktorych to dotyczy<< a czy wszystkich ?oczywiscie ze nie, bo
                            wedlug macoch to nie one sa tymi osobami chociaz sa ta jablizsza i
                            najawazniejsza osoba ojca tych dzieci.Kazda z tym nexs ma napewno wspolne
                            dziecko z tym bylym a te ich wspolne dziecko kim jest dla tego jego dziecka? czy
                            nie rodzenstwem?przyrodnie ale z jednego ojca i niestety jak dla was macochy to
                            niewazne.A co rozumiecie przez slowo krewni wstepini?a twierdzicie ze jestescie
                            dla tych dzieci obce czy napewno? rozdielczosc malzenska w tych zwiazkach nexs
                            po co jest stosowane? czy aby po to bo, noga moze sie powinac i tym placacym
                            tatusiom?przeczytajcie uwaznie kodeks rodzinny to dowiecie sie tez co moze
                            czekac i te wasze wspolne dzieci wzgledem tamtych czyli przyrodniego rodzenstwa
                            .bracia i sistry nawet te przyrodnie maja wzgledem siebie duze zobowiazanie w
                            przyszlosci jak i teraz .ojciec jest ich i kazde z nich ma mrawo do tego aby
                            zyli na rowni a nie te lepiej a tamte gorzej.Ciekawe jak w przyszlosci
                            pogodzicie sie wzgledem wnokow? czy zastosujecie zasade trzymajac tego ojca
                            zdala od tamtej rodziny? ps. pisalabym szybciej gdybym miala czynna i ta druga
                            rek.tez nie powinnam bo jestem samotna matka nie przystoi mi ????
                            • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 12:02
                              macocha powoimnnazdac sobie z tego sprawe ze ..kolejnoscwykonania
                              obowiazjualimentacyjnegoprzedstawia sie nastepujaca:1}obowiazek
                              malzonka.2}obowiazek zstepnych

                              -pasierbawzglademo jczyma{macochy} przy uwzglednieniuzgodnosciz zasadami
                              wspolzyciaspolecznego
                              3}obowiazekwstepnych{np.rodzicami wzgledem dziecka}
                              -ojczyma {macochy}wzgledem pasierba. obowiazekalimentacyjnyosoby
                              zobowiazanejw dalszej kolejnosci powstaje dopiero wtedy kiedy nie maosoby
                              zobowiazanej w pierwszej kolejnoscialbo gdy ta osoba nie moze spelnic swojego
                              zobowiazania. czy to jasne? zobaczyc tez nalezalo by jak to jest wzgledem
                              rodzenstwa rodzonego a przyrodniego jaka to kolejnosc i czy to objete jest
                              obowiazkiem czy mozliwoscia.Kwestia pozycia spolecznego to nic jak tylko
                              powstanie niedostatku dziecka na ktorym spoczywa obowiazek lozenia przez
                              zobowiazanego
                              ]
                    • balladynka Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 09:41
                      Czesław, to ty?smile
                      Prosiłam Cię tyle razy żebyś z babkami na necie nie konwersował bo ja zazdrosna
                      a Ty co?smile Miałeś prezenty świąteczne kupować, ziemniaki na kolację obrać,
                      choinkę ociosać żeby do stojaka weszła, no i najważniejsze z tymi alimentami
                      pokombinować żebyśmy na swoje wyszli a temczasem marnotrawisz czas na forum i
                      jeszcze mnie zaraz wydasz!
                      Nie będzie dziś seksu i już!
                      • edzieckokarenina Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 09:49
                        balladynka napisała:

                        > Czesław, to ty?smile
                        > Prosiłam Cię tyle razy żebyś z babkami na necie nie konwersował bo ja
                        zazdrosna
                        >
                        > a Ty co?smile Miałeś prezenty świąteczne kupować, ziemniaki na kolację obrać,
                        > choinkę ociosać żeby do stojaka weszła, no i najważniejsze z tymi alimentami
                        > pokombinować żebyśmy na swoje wyszli a temczasem marnotrawisz czas na forum i
                        > jeszcze mnie zaraz wydasz!
                        > Nie będzie dziś seksu i już!
                        >
                        ***
                        no i wszystko się wreszcie wyjaśniłosmile
                        jeszcze pozostała nam krytykantka...wink
                        pozdro
      • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 12:47
        alina-35 napisała:

        > a jesli was to boli zony bylech to wiedzialy galy co braly..

        Zony byłych zazwyczaj bolu nie czuja (wiedzmy w koncu gruboskorne), a gały
        widziały, ze ich faceci maja zobowiazania. Natomiast nie widziały i widzą, żeby
        te zobowiazania były wspolne.
        BTW. matki rodzace dzieci tez chyba wiedzialy, ze musza te dzieci nie tylko
        wydac na swiat, ale i wspolutrzymac, prawda?
          • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 12:53
            nie szukam sponsora do moich dzieci bo nie pozwole na ich wychowanie obcemu ten
            z workiem to przyklad ze w taki wypadku powinna chyba ta matka tak zrobic i zyc
            tak zrozumialam z tych postow zebym nie musiala zadac od ojca dzieci srodkow na
            utrzymanie i moze jeszcze umozyc mu obowiazki?
            • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:02
              a czy macochy czasem nie maja tylko na uwadze swoje dobro i wspolnych dzieci czy
              czuja sie az na takie wporzedku mamy swoich dzieci pod wzgledem tego rodzenstwa
              bylo nie bylo wspolnego ojca? rozdzielczosc majatkowa jakie ma tu zasady
              dzialania ? czy przypadkiem nie wlasnego dobra co tae ojciec w taki wypadku
              ofiaruje swoim dzieciom z poprzedniego malzensta ?czy ich wspolne dziecko ma
              tylko prawo do tego co ten ojciec zapracuje? wszyskko pisane na zone bo moze
              komornik zakosic tylko co pozniej jesli ten kochajacy maz odejdzie?a moze o to
              tu chodzi czyli cwaniactwo
              • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:08
                alina-35 napisała:

                > a czy macochy czasem nie maja tylko na uwadze swoje dobro i wspolnych dzieci
                > czy czuja sie az na takie wporzedku mamy swoich dzieci pod wzgledem tego
                > rodzenstwa bylo nie bylo wspolnego ojca?

                Chyba nic dziwnego, ze matka dba PRZEDE WSZYSTKIM o swoje wlasne dziecko.
                Nie rozumiem sytuacji, ze next ZABRANIA płacic czy robi wszystko, zeby pomoc
                facetowi w kombinowaniu, jak nie placic. Ale ze nie mysli dnie i noce nad losem
                dzieci, ktore maja SWOICH rodzicow - nic w tym dziwnego.
                Eks zona mysli tylko o swoich dzieciach, next ma tez prawo myslec tylko
                o swoich. To FACET ma myslec o wszystkich swoich dzieciach.

                > rozdzielczosc majatkowa jakie ma tu zasady dzialania ?

                Rozdzielnosc jest zazwyczaj zabezpieczeniem dorobku NEXT - tak, aby to jej
                dzieci po niej dziedziczyly. Tu znowu OJCA rola, zeby swoje dzieci obdzielic po
                rowno.

                A jak ukochany maz odejdzie? Jak wszystko bedzie na zone, to nie ma problemu smile
                A jak zona madra i samodzielna, to tez da sobie rade.
                • pelagaa Alina nie zalamuj, przeczytaj to zacytowane zdanie 14.12.05, 19:30
                  > Eks zona mysli tylko o swoich dzieciach, next ma tez prawo myslec tylko
                  > o swoich. To FACET ma myslec o wszystkich swoich dzieciach.

                  Zgadzam sie! (Nie wiem, co ja taka zgodna ostatnio jestem smile
                  Szkoda tylko, ze ta wzniosla mysl nie przeklada sie na rzeczywistosc tak jak
                  powinna sad(( Ale TAK wlasnie byc powinno moim zdaniem. Niech kazdy interesuje
                  sie na rowni wszystkim swoimi dziecmi.
                  Nie interesuje mnie dziecko next i nie wymagam od niej zainteresowania moim
                  dzieckiem. Niestety prawo polskie nie wymaga rowniez zaiteresowania dzieckiem
                  od ojca, ktory zaiteresowany byc powienien sad I to jest caly problem chyba sad

                  Acha, zeby nie bylo niedomowien: jestem samodzielna mama.
                • mikawi Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:07
                  skoro twój eks nie pracuje to z pewnością to on siedzi u niej w kieszeni a nie
                  ona u niego, opamietaj się kobieto bo ci chciwość na pieniądze jakie zarabia
                  next (a są to JEJ pieniądze, które ONA zarabia) oczy zalewa i odbiera zdolność
                  logicznego myślenia.
                    • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:13
                      alina-35 napisała:

                      > a jesli ojciec i zona jego znajda sie w niedostatku i ten tatus zazada
                      > alimentacij od dzieci to z czyjej kieszeni macocha dostanie?

                      Jesli macocha placila alimenty (a tego oczekujesz od 'swojej' next), to jej sie
                      beda alimenty od dzieci nalezaly smile
                      A jesli beda zasadzone na ojca, to juz jego sprawa, jak je podzieli - w koncu
                      jego kasa (analogia do matki korzystajacej z alimentow NA DZIECI).
                  • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:10
                    alina-35 napisała:

                    > macocha chce swoje a matka swoje dlaczego ma sie godzic z tym ze ich wspolne
                    > dziecko ma srodki na zycie a te z poza nie? nie sadzisz ze ma do tego prawo? a
                    > ze ja je prezentuje to mile macochy powinny pogodzic sie z tym

                    Zaraz, zaraz - z czym miłe macochy maja sie pogodzic? Z tym, ze o dzieci dbac
                    maja ICH RODZICE? Toc to dla milych (i niemilych) macoch logiczne.
                    Szkoda, ze dla Ciebie nie.
                    • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:15
                      przeciez ich wynagrodzenia za prace sa wspolne to w jaki sposob odlicza czesc na
                      te alimenty? logiczne z jej tez. i jak to jest ze uwaza sie za obca jak jest
                      wstepna krewna tych dzieci a ich wspolne dziecko tez jest obce jako rodzenstwo?
                      to pani a to moj brat i siostra
                      • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:22
                        Dokladnie tak - maja kase wspolna, ale zobowiazania sa FACETA. Wiec - ze swoich
                        zarobkow odlicza alimenty, a reszta wedruje do wspolnego "worka".
                        I owszem, czesto posrednio to next placi alimenty (albo umozliwia facetowi
                        placenie wyzszych), bo jej zarobki, wbrew temu, co piszesz, sa brane pod uwage
                        przy zasadzaniu alimentow i to ona jest czasami w wiekszym stopniu obciazona
                        utrzymaniem rodziny tak, aby facet w wiekszym stopniu alimentowal dzieci z eks.
                        Macocha nie jest krewna dzieci, jest powinowata. A wiec tak naprawde osoba
                        obca. A dzieci sa rodzenstwem - i one nie sa sobie obce. I nie ma w tym niczego
                        dziwnego, jakkolwiek inaczej bys twierdzila.
                        • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:27
                          i chyba o to tu chodzi... popiera nie placenie alimentow bo trudno jej jest
                          chyba pogodzic sie z faktem ze bierze w tym udzial i twierdzenie co mi do tego
                          to tylko jej wymysl.. a powinactwo to to samo co wstepne.. dziecko z innego
                          zwiazku zawsze wstepnie bedzie rodzina ojciec tego dziecka jest jeden i
                          dzielenie sie z nim bedzie mialo zawsze zastosowanie nawet i piatym czy
                          dziesiatym zwiazku ojca
                          • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:28
                            alina-35 napisała:

                            > popiera nie placenie alimentow bo trudno jej jest chyba pogodzic sie z faktem
                            > ze bierze w tym udzial i twierdzenie co mi do tego to tylko jej wymysl..

                            A na jakiej podstawie twierdzisz, ze POPIERA? Konkretnie?
                            I powtorze - dzieci z roznych zwiazkow ojca sa rodzina. Kolejna zona czy
                            kolejny maz rodzina dziecka nie sa.
                          • mikawi Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:33
                            >a powinactwo to to samo co wstepne

                            myslisz się - wstępny krewny to jest dziecko DLA OJCA a nie jego drugiej żony,
                            on jest ZSTĘPNYM dla swoich dzieci, a ona jest POWINOWATĄ dla dzieci męża z
                            innego związku. I między dziećmi męża a next nie ma ŻADNYCH więzi
                            pokrewieństwa. Poczytaj sobie kodeks.
                                        • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:59
                                          Tak - macocha i ojczym to powinowaci, tak jak tesciowa czy tesc. A wiec - nie
                                          tak obcy, jak czlowiek na ulicy, ale i nie rodzina.
                                          Macocha czy ojczym sa na koncu kolejki alimentacyjnej (i to tez w szczegolnych
                                          przypadkach). I tylko jesli oni alimentowali (lub udowodnia, ze mimo wyroku
                                          sadu to robili - a sa takie przypadki zapewne), naleza im sie alimenty od
                                          pasierba. Sam fakt, ze pozostawalo sie w zwiazku z facetem placacym alimenty
                                          nie jest podstawa do otrzymania alimentow od pasierba. Pomijam juz fakt, ze ja
                                          osobiscie niczego od dziecka mojego meza nie oczekuje i oczekiwac nie bede.
                                          • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:06
                                            a powolanie sie na to ze wczesniej utrzymywala bo jej maz placil alimenty z ich
                                            wspolnych zarobkow czyli brala udzial i moze miec powody do tego ze byla w
                                            jakims stopniu czynna w utrzymanu pasierba a z jakis tam przyczyn losowych
                                            obecnie nie jest wstanie zapewnic sobie srodka na utrzymanie czyli bedzie
                                            przeslanka do pomocy ze strony pasierba.. a w zyciu uwazala go za oce
                                            • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:10
                                              Jesli zarabiała tylko ona i alimenty byly placone - to ma prawo zadac alimentow
                                              od pasierba. Jesli zarabiali oboje - niebardzo, bo alimenty de facto placil
                                              facet.
                                              A zarobki macochy sa brane pod uwage niezaleznie od tego, czy uwaza dziecko
                                              za obce, czy traktuje jak swoje. Tak wiec uogolnianie tutaj niewielki ma sens.
                                              • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:16
                                                to jak to sie odbywa kiedy ten jej maz nie pracuje jest na utrzymaniu jej w
                                                sadzie kiedy rozpatruje sie wyzsze alimenty?jesli jesli i jej dochody sa brane
                                                pod uwage? liczy sedzina na jego mozliwosci czy na ich wspolne? bo jesli jej i
                                                jego to co znaczy jej status w tej rodzinie?
                                                • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:20
                                                  To, czy alimenty macochy sa brane pod uwage, zalezy od sedziego, nie od tego,
                                                  czy macocha uwaza dzieci za 'swoje' czy 'obce'. A kiedy sa brane pod uwage?
                                                  Na przyklad gdy ojciec twierdzi, ze nie moze placic alimentow w okreslonej
                                                  wysokosci, bo musi np. utrzymac siebie i wspolutrzymac wspolne z next dziecko.
                                                  Wtedy zarobki next maja pokazac, czy i w jakim stopniu moze ona przejac na
                                                  siebie utrzymanie meza, siebie i wspolnego dziecka, tak, aby ojciec mogl placic
                                                  wiecej na dziecko z eks. Rozumiesz? Po prosciej sie wytlumaczyc nie da.

                                                  > bo jesli jej i jego to co znaczy jej status w tej rodzinie?

                                                  Jej status w rodzinie? Zona.
                                            • lilith76 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:20
                                              > a powolanie sie na to ze wczesniej utrzymywala bo jej maz placil alimenty z
                                              ich
                                              > wspolnych zarobkow czyli brala udzial i moze miec powody do tego ze byla w
                                              > jakims stopniu czynna w utrzymanu pasierba

                                              rozumiem, że wspólne zarobki, to np. wspólna firma i wspólne z niej dochody, bo
                                              np. ja nie mam żadnego udziału w sukcesach zawodowych mojego mężczyzny, wię
                                              jego zarobki nie są moje.
                                              mimo to, nadal ta sytuacja nie pasuje do twojego przypadku. nie masz co się
                                              obawiać, że next uda się kiedyś pozwać twoje dzieci o alimetny, ale ich ojcu
                                              może się to udać. niestety.

                                              ciekawa jestem co byś zrobiła gdyby się okazało, że św. pamięci nieboszczyk mąż
                                              nr 1 ma jeszcze jakieś dziecko, o którego istnieniu dotąd nie wiedziałaś.
                                              dziecko jest z matką w niedostatku i postanawia ciebie - jako matkę jego
                                              przyrodniej siostry, czyli rodzinę - pozwać o alimenty (chyba prawnie
                                              niemożliwe skoro ojciec nie żyje). uważasz, że to sprawiedliwe?
                                              • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:24
                                                nie traktuje cie jak rodzine? ja swoim dzieciom nie zabraniam kontaktu z ojcem
                                                zawsze bylam za tym i nawet prosilam go... skonczylo sie to bo zlosliwie mu
                                                chyba komornika na pensje naslalam tak twierdzi jego zona i on sam..wiec czy
                                                jestem winna ze ich podejscie jest az tak brutalne wydaje mi sie ze jednak ma w
                                                sobie ta zlosc ze dzieci jednak beda na pierwszym miejcsu.. a moze liczyla ze
                                                tatus zapomni ze ma dzieci.. jest dupkiem i tyle ale ja jestem matka i gdyby mi
                                                kazano duszer sprzedac dla dobra dzieci zrobilabym to
                                                • e_r_i_n Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:29
                                                  alina-35 napisała:

                                                  > nie traktuje cie jak rodzine?

                                                  Nie.
                                                  I nie bardzo wiem, co ma do mojej sytuacji Twoja sprawa. Ale wiesz co, nie chce
                                                  wiedziec. Dyskusja z Toba mija sie z celem - bo generalnie Ty nie dyskutujesz,
                                                  tylko rzucasz jakies swoje luzne mysli. Szkoda mi energii na wyłapywanie logiki
                                                  z tych postow.
                                                  Dziekuje i pozdrawiam
                                            • mikawi Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 14:14
                                              cały czas mylisz pojęcia

                                              > nie przewidzisz swojego zycia i nie wiesz zy kiedys ten pasierb uwazajac cie
                                              za
                                              > swoja rodzine bo jestes z jego ojcem jednak ci pomoze...

                                              owszem, MOŻE pomoże ale ta pomoc będzie wynikała z jego dobrej woli a nie z
                                              wyroku sądowego ZMUSZAJĄCEGO go do płacenia, tak samo macocha - jak ZECHCE to
                                              pomoże, zwróć uwage na różnicę między własną dobrą wolą a OBOWIĄZKIEM pomocy
                                              pasierbi przez macochę czy macosze przez pasierba. A ty WYMAGASZ aby druga żona
                                              twojego eksa płaciła na twoje i jego dzieci. Pisałam już - porozmawiaj z nią,
                                              przedstaw w jak trudnej sytuacji się znalazły dzieci jej męża. Skoro jego to
                                              nie obchodzi, może do niej dotrze. I ona może wtedy pomóc - MOŻE ale NIE MUSI.
                      • mikawi Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 13:22
                        jak to wynagrodzenie za pracę jest wspólne??? sorry ale za moją pracę dostaję
                        MOJE wynagrodzenie, a mój partner za SWOJĄ pracę dostaje SWOJE wynagrodzenie i
                        z niego płaci alimenty. Poza tym - jesli twój eks nie pracuje to nie mają
                        WSPÓLNEGO wynagrodzenia tylko ONA MA SWOJE wynagrodzenie. I zrozum kobieto -
                        druga żona ojca twoich dziecie nie jest żadną wstępną krewną, tylko powinowatą.
              • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 15:37
                i nie napisalam nigdzie czy ktos jest w tym winny z forum macoch zdanie zawsze
                bedzie [podzielonie miedzy saodzielnymi a macochami i nie napisalam tez ze
                czegos zadam za[pytalam co sie sadzi o tym ze tatusiowie nie placacy a majacy
                zony bytuja jakby sie nic nie stalo alimenty przeciez panstwo placi.Aciekawe czy
                ty bys teraz pognala swogo meza gdyby przestal placic? napewno bys chciala
                wyegzekwowania alimentow dla siebie
                  • mikawi Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 15:54
                    alina-35 napisała:

                    > zbliza sie gwiazda..czy prezent pod choinke dla pasierba kupiony? a miejsce
                    dla
                    > tego obcego dziecka przy tym stole znajdzie sie?kobiety jestesmy matkami i
                    > macochami czy to dziecko zasluzylo na taki los...


                    jaki los? i jakie dziecko? twoje? od kogo prezent i dla którego pasierba, bo
                    się pogubiłam... pytasz o swoją sytuację czy tak sobie zwyczajnie
                    generalizujesz?
                • lilith76 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 15:48
                  Aciekawe cz
                  > y
                  > ty bys teraz pognala swogo meza gdyby przestal placic? napewno bys chciala
                  > wyegzekwowania alimentow dla siebie

                  gdyby mój konkubent przestał płacić na swoje dzieci, to jakoś bym zareagowała,
                  bo pieniądze nie zapłacone nie rozpływają się w powietrzu, tylko kumulują jako
                  dług i wiszą nad człowiekiem. jeśli byśmy chcieli żyć jak normalni ludzie, bez
                  komorników i dwuznacznych spojrzeń pracodawcy, księgowej, to coś trzeba by było
                  zrobić - docisnąć pasa, pogadać z ex.

                  z drugiej strony - gdyby to ja była na twoim miejscu... sytuacja nie do
                  pozazdroszczenia i trudno znaleźć jakieś rozsądne wyjście. rozumiem twoje
                  rozgoryczenie i poczucie krzywdy, ale trudno mi zrozumieć próby rozwiązania
                  sytuacji.
                  • alina-35 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 15:57
                    nie rozwiazuje ich za pomoca macochy..tylko zastanawiam sie nad jej podejsciem
                    do tego wszystkiego..nie twierdzilam ze wniose o alimenty od niej bo bylabym
                    ostatnia wariatka na tej planecie tylko co sie o tym sadzi a czytajac tu to
                    tylko 0obronczynie sa jako te macochy{stasznie to brzmi macocha moje dzieci
                    mowia o niej ciocia }i wiem ze tak do tego podchodzic beda zawsze... jak
                    rozwiazac problem z nieplacacym ojcem?tego i samo panstwo nie wie..
                • krytykantka1 hurrrraaa! 14.12.05, 16:40
                  Oto jestem!
                  Bardzo szczęsliwa-wątek poświęcony mojej osobie,szkoda,ze znowu zdominowany
                  przez polamańca alinkę.
                  Swoją drogą nieżel idze jej to pisanie-od rana,do póznej nocy.A blizniaki co?
                  Samopas?A pierwsze pacholę?Za matkę robi?
                  Wez się lepiej do roboty alinka i nie męcz tu już samodzielnych i macoch i
                  tatucha(zola) bo mają inne sprawy na glowie.
                  • alina-35 Re: hurrrraaa! 14.12.05, 21:30
                    ladnie mnie nazwalas polamaniec.. jestes super mama ciekawe czy i dzieci uczysz
                    w ten sposob szacunku do innych?? i wyobraz sobie ze nie samopas puszczone tylko
                    w kinie z nimi byla.Ciekawe kiedy ty ostatnio bylas z dziecmi?????????? pewnie
                    nigdzie bo meza strzezesz przed ta byla
                  • alina-35 Re: hurrrraaa! 14.12.05, 21:33
                    i nie obrazaj moich dzieci bo ja twoich nie nazywam pacholkiem!bo zpewnoscia to
                    twoje czekaja na ciebie z obiadem a nie ty na nie..jestes bardzo zaborcza i
                    niekulturalna..nie zycze ci abys miala zlamana a juz napewno nie smieje sie z
                    tego z czyjegos wypadku
                  • alina-35 Re: hurrrraaa! 14.12.05, 21:35
                    siedzisz tu na tym forum i jedno co potrafisz to kazdemu podpowiadasz jedno i to
                    samo :jestes glupia, wez sie do roboty:czy to wszystko co potrafisz? szkoda ze
                    ci nie placa za porady glupiej baby
                • natasza39 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 23:11
                  alina-35 napisała:

                  > i nie wierze aby zadna znas nie chciala alimentow czy to byla czy to obecna a
                  > potem tez byla.. az dziw mnie bierze czemu wyszlyscie za maz za faceta z
                  odzysk
                  > u
                  > wierzycie w to ze byl swiety

                  Mój nie był, ale podejrzewac zaczynam, że twój chyba tak, bo z taka jak ty baba
                  inna baba nie wytrzymałaby 5-ciu minut, a faceci sa mniej niż my cierpliwe...
                  a zatem swięty chyba był!
                    • natasza39 Re: nie mam nic wspólnego z krytykantką ! 14.12.05, 23:27
                      alina-35 napisała:

                      > nie znasz mnie [i nie poznasz] jaka jestem..wiec czemu mnie opiniujesz?
                      nazywas
                      > z
                      > mnie baba a sama nie jestes kobieta

                      Wystarczy mi jak czytam te bzdury, które płodzisz.
                      Po tym cie oceniam, tak zreszta jak ty innych.
                      Wmawiasz wszystkim coś co nie napisali, obwiniasz wszystkich o to ze żle
                      wybrałas ojców swoich dzieci.
                      Uwazasz się za ideał, jedyna sprawiedliwą ofiara, której wszyscy powinni
                      współczuc.
                      Przedstawia sie obraz baby (na miano kobiety trzeba sobie zasłuzyć) która sama
                      nie wie czego chce. Do wszystkich ma pretensje i weszła na to forum, nie po to
                      aby rad, których dziewczyny moc cała ci dały, wysłuchac, ale po to aby
                      wszystkich obrazac, wyzywac od głupich i rozzalac sie nad złamaną reka, zupa
                      pomidorowa, która żre twój ex, a ciebie na nia nie stac.
                      Jestes komiczna i załosna w swoim "tragiźmie".
                      Dla mnie funta kłaków nie jest warta ta cała twoja historia.
                      Sama nie wiesz czego chcesz. chcesz rzeczy nierealnych. Masz pretensje do
                      swiata o to ze jeden z ojców twoich dzieci się zapił, a drugi uciekł do innej
                      baby.
                      Tu jest wiele tragiczniejszych od twojej historii i dziewczyny tak nie jęczą.
                      zreszta nie moja broszka, jak ci sie nastroj poprawia to sobie jęcz dalej, ze
                      twój exio żre ta pomidorowa.
                      Tyle tylko, ze juz nikt prawie ci nie odpisuje.
                      Ja tez juz kończe bo szkoda dla ciebie słów. Jesteś niereformowalna zrzedą.
                      Masz swoje chore teorie i piszesz je w kółko i na okragło.
                      Pisz sobie bloga w takim razie, ta jedna reka, żałosna babo!

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka