lidka73
08.01.06, 00:02
Jesteśmy 4 lata po ślubie,mamy dwuletnie dziecko.Mój mąż nie pije,nie
bije,nie zdradza,nie obraża i twierdzi,że kocha nas nad życie.
Natomiast od skończenia studiów,czyli od 7 lat nie znalazł stałej pracy a od
półtora roku pozostaje bez pracy w ogóle.Najdłużej-rok- pracował na stacji
benzynowej za 700 zł.Poza tym ma na koncie parę kilkumiesiecznych epizodów
pracy w zawodzie(skończył Akademie Rolniczą)-wszystkie zakończone
nieprzedłużeniem okresu próbnego.
Nie ma kompletnie żadnych swoich pieniędzy,nie mamy
mieszkania,samochodu,mebli,choćby minimalnych oszczędności.Mieszkamy od roku
z moimi rodzicami,wcześniej omal nie zdechliśmy z głodu na wynajmowanym.Ja
pracuję w szkole i dodatkowo w szpitalu,ale,jak się domyślacie nie daje to
oszałamiajacych zarobków.
Mój mąż:nie szuka pracy(bo nie wie jak!),nie zajmuje sie domem(bo robi to
moja mama i ja!),nie zajmuje sie dzieckiem(bo mama jest na emeryturze,a poza
tym dziecko go irytuje!),nie dokłada sie do rachunków(bo nie ma z
czego!).Najchetniej pije kawę przed telewizorem i siedzi w necie(za internet
płacę ja).Nie potrafi bawić się z Krzysiem,rozmawiac z nim,w ogóle nie lubi z
nim przebywać,czego juz absolutnie nie rozumiem bo mały jest cudowny.
Wyczerpałam już zapas poważnych rozmów,proszenia,ostrzegania i straszenia
rozwodem.Od paru lat prosi,żebym dała mu miesiąc a wszystko się zmieni,ale ja
mam juz dość!To nie jest normalne życie.Byłam głupia,że za niego wyszłam i
zdecydowałam sie na dziecko,to już wiem,tych informacji mi zaoszczędźcie.
Czy ja się czepiam?czy za dużo chcę od życia jak twierdzi mój teść?Czy jest
sens trwać w związku z facetem który kompletnie nie czuje odpowiedzialności
za rodzinę?Wszystko co napiszecie będzie dla mnie ważne.Pozdrawiam!
Lidka