Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzie?

09.01.06, 12:16
Proszę o pomoc. W rozwodzie orzeczono, że dziecko przebywa ze mną. Sama
znalazłam przedszkole, zapisałam i płacę. Nie zgadzam się, aby ojciec
odbierał synka z przedszkola i nie umieściłam go na liście. Nie utrudniam mu
kontaktów, które są ustalone między nami, nie przez sąd. Ale on wymusza na
mnie, abym wciągnęła go na listę. Ostatnio straszył, że sam to zrobi. Czy ma
do tego prawo?
Jaką częstotliwość spotkań z ojcem może ustalić sąd dla 3-letniego dziecka?
Ojciec będzie chciał jak najczęściej a ja oczywiście odwrotnie, bo ma na
synka zły wpływ. Liczę na Waszą pomoc,
Iwa
    • anetina Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 12:41
      a czy ten wpływ ojca na dziecko jest naprawdę zły !?

      wydaje mi się, że ma chyba prawo sam się wpisać
      ma prawa rodzicielskie
      • iwa1602 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 12:48
        Jak pisałam nie utrudniam kontaktów, ale ostatnio synek jest rozdrażniony po
        spotkaniach z ojcem, nie chce się słuchać. Mówi różne dziwne, przykre czasem
        rzeczy. Ojciec jest zazdrosny, że układam sobie życie z kimś innym i buntuje
        synka przeciw mojemu nowemu partnerowi, z którym synek ma bardzo dobry kontakt.
        Ale tata mówi mu, żeby nie dawał się brać za rączkę, żeby mówił, że Go nie lubi
        i tym podobne rzeczy. Wczoraj synek powiedział: "Już mogę powiedzieć tatusiowi,
        że M... u nas śpi" - czy to jest Waszym zdaniem dobry wpływ...?
        Iwa
        • julia.68 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 13:14
          Twój były bedzie mówił synkowi to samo, bez wzgledu na to, czy odbierze go z
          przedszkola, czy też zobaczy go raz na miesiąc, bo nie przejmuje się uczuciami
          dziecka. Normalny sk... Jeżeli Twój nowy partner zasługuje na uczucia małego,
          to z pewnością ojcowskie gadanie nie przeszkodzi w budowaniu dobrych relacji
          miedzy nimi. Dzieci też maja swój rozum.
          A co do przedszkola - trudna sprawa, z prawnego punktu widzenia nie możesz mu
          zabronić odbierania z przedszkola, w praktyce możesz próbowac takie polecenie
          przekazać przedszkolankom - może zniechecą tatusia. Chodzi chyba o to, że
          odbiera z przedszkola bez Twojej wiedzy? Może małemu zależy na tym, aby w
          przedszkolu koleżeństwo wiedziało, że ma tatusia? Przemyśl to. Radykalnie
          możesz rozwiązać problem ustalajac sądownie terminy i miejsce spotkań. Takie
          postanowienia są bardzo precyzyjne i jeżeli upierałby sie przy obieraniu z
          przedszkola, to w postanowieniu brzmiało by to: ...uczestnik postepowania
          będzie odbierał małoletniego x z przedszkola /adres/ w co drugą środę o
          godzinie 15.00 i odprowadzał do stałego miejsca zamieszkania /adres/ o godzinie
          19.00, albo jakoś tak podobnie, w każdym razie żadnej dowolności.
          Osobiście odradzam sądowne załatwianie takich spraw, uważam to za ostateczność.
          Ze względu na dobro dziecka odradzam.
        • anetina Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 13:23
          rozumiem cię
          to jest najgorszy wiek u dziecka
          i łatwo się takiego brzdąca buntuje

          ale na to chyba żadnej rady nie ma
        • kotka.na.dachu Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 13:51
          Nie utrudniaj kontaktów, bo to wzmoże jedynie w nim agresję i zaborczość, a w
          małym niechęć do własnej matki.
          Postaraj się narzucić ojcu dziecka jak największą ilość spotkań z dzieckiem.
          Bądź dla neigo miła i uśmiechnięta i mów o nim w superlatywach przy dziecku.
          Wówczas mały na pewno nie będzie agresywny w stosunku do Ciebie z powodu exa.

          Co do Twego M., to musi być cierpliwy w stosunku do synka. Skor mały nie będzie
          faktycznie chciał brać go za rączkę, to niech się temu nie sprzeciwia.
          Powodzenia życzę.
        • tataadriana Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 19:51
          iwa1602 napisała:
          > rzeczy. Ojciec jest zazdrosny, że układam sobie życie z kimś innym i buntuje
          > synka przeciw mojemu nowemu partnerowi, z którym synek ma bardzo dobry
          kontakt.
          >
          > Ale tata mówi mu, żeby nie dawał się brać za rączkę, żeby mówił, że Go nie
          lubi...
          może jest nie tyle zazdrosny co zaniepokojony wpływem na swoje dziecko. skąd
          wiesz że twój m nie okaże się pedofilem?
          może za bardzo chcesz aby dziecko miało bdb kontakt z nowym m a nie miało z
          ojcem? czy wtedy ty nie jesteś zazdrosna?
    • pelagaa Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 18:55
      Ja czasami mam wrazenie, ze niektorzy exowie sa jak zwierzeta, zawsze ciagna w
      przeciwna strone. Wpisz go na te liste i USTALCIE wspolnie, ze to On przez 3
      dni w tygodniu odbiera dziecko, a Ty przez dwa. Zaraz mu sie wyda, ze w czasie,
      kiedy on MUSI odebrac dziecko Ty uprawiasz dziki seks z nowym partnerem i
      odechce mu sie odbierania dziecka z przedszkola smile))))
      Troche moze to i zartem napisane, ale to naprawde dziala. Im bardziej bedziesz
      ograniczac tym bardziej on bedzie o kontakty zabiegal.
      Zaproponuj mu sama, ze co drugi weekend moze brac dziecko na dwie noce, bo Ty
      tez chcez troche pobyc z nowym Panem sama, a zobaczysz, ze nie bedziesz miala
      sie o co martwic, facet dziecka na noc nigdy nie wezmie smile))))
      Nie warto z exem walczyc o kontakty. Im wiecej mu bedziesz dawac dziecko, tym
      bardziej on odbierze to jako POMAGANIE Tobie, a exowie, co powszechniew wiadomo
      nie sa od tego, aby wrednym exiarom pomagac smile
      A moze przez przypadek facetowi zal przejdzie i okaze sie dobrym ojcem???
      Dziecko moze na tym nawet skorzystac i Ty wiecej czasu dla siebie miec
      bedziesz smile
      Przemysl to smile
      • iwa1602 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 19:21
        Pewnie masz rację, tylko, że co drugi weekend na noc tatuś zabiera dziecko
        praktycznie od początku naszej oddzielnej drogi. Problemy o czętsze kontakty
        zaczęły się niedawno, gdy na mojej drodze pojawił się ktoś ważny. To chyba
        zazdrość raczej o kontakty syna z moim partnerem, no i oczywiście uprzykrzanie
        mi życia, straszenie i tak dalej... może rzeczywiście przez jakiś czas częściej
        będę mu dawać dziecko, i zobaczę co będzie... Tylko wtedy on oskarża mnie o to,
        że syn przestał sie dla mnie liczyć, że nie dbam o niego, bo mam kogoś innego
        itd. Przemyślę... Ale zastanawiam się też nad podwyższeniem alimentów i
        ustaleniem kontaktów sądownie, a sąd raczej częściej niż co dwa tygodnie nie
        powinien ustalić.
        Dziękuję Wam, i czekam na kolejne rady,
        Iwa
    • tataadriana Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 19:29
      iwa1602 napisała: W rozwodzie orzeczono, że dziecko przebywa ze mną. Sama
      > znalazłam przedszkole, zapisałam i płacę. Nie zgadzam się, aby ojciec
      > odbierał synka z przedszkola i nie umieściłam go na liście
      jak sama napisałaś orzeczono że dziecko przebywa z tobą. i nic ponadto.
      ojciec ma takie same prawa jak matka - chyba jeden z rodziców wystąpi o ich
      ograniczenie do wykonywania pewnych czynności.
      uniemożliwianie odbierania dziecka ojcu który nie ma ograniczonej władzy,
      względnie nie jest jej pozbawiony jest niezgodnym z prawem ograniczaniem władzy
      rodzicielskiej co na odpowiedni wniosek podlega ukaraniu.
      ja bym nie liczył, że ojciec któremu pozwoli się opiekować dzieckiem, odbierać
      go z przedszkola po pewnym czasie sam ucieknie od tych czynności. nie wszyscy
      śa pozbawionymi uczuć wobec dziecka facetami i tylko niektórzy zostają
      bezkontaktowi smile)))))))), cokolwiek by to miało być. czasami może tak być pod
      wpływem działań matki - ale to już działa jej odpychające działanie.

      > Ojciec będzie chciał jak najczęściej a ja oczywiście odwrotnie, bo ma na
      > synka zły wpływ. Liczę na Waszą pomoc,

      skąd wyciągasz takie wnioski? jeśli potrafisz to udowodnić, że jest np
      nieodpowiedzialny, bo nadużywa alkohol, to możesz wyst ąpić o zakazanie
      kontaktów. a może to ty masz zły wpływ na dziecko? potrafisz coś powiedzieć
      dobrego o ojcu? może nie potrafisz stosować dobrych metod wychowawczych?
      czemu chcesz ojcu zminimalizować kontakty? bo jest ojcem? postaw się w jego
      sytuacji. cieszyłabyś się z dwugodzinnych kontaktów miesięcznie?
      • iwa1602 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 10.01.06, 14:52

        ODPOWIADAM:
        On nie ma dwugodzinnych kontaktów miesięcznie a jeśli Ty takie masz, to
        współczuję.
        A jakie Twoim zdaniem są dobre metody wychowawcze? Bo chyba nie rozpieszczanie
        słodyczami? Wiele pracy kosztowało mnie i panie wychowawczynie aby oduczyć
        synka wymuszania czegokolwiek płaczem. Aby rozumiał, że czegoś nie może i nie
        wpadał w atak histerii. A czy Twoim zdaniem buntowanie dziecka to dobry wpływ
        ojca? Tak się składa, że nigdy nie powiedziałam synkowi, że tata mnie bił i tak
        dalej. Jak synek coś dobrego mówi o tatusiu, nie mówię mu, ze to nieprawda, a
        chyba nie muszę wychwalać go pod niebiosa. Wiem, że tutaj uwidoczniła się
        solidarność plemników. Tylko, że ja nie ograniczałam ojcu kontaktów. Bierze Go
        na całe dwa weekendy w miesiącu, w każdą środę po pracy na dwie godziny. Czasem
        też w inny dzień dodatkowo. Po prostu uważam, że nie jest na tyle
        odpowiedzialny, by mu zaufać, że wtedy kiedy ma odebrać dziecko z przedszkola
        zrobi to na czas. ALBO kilka razy odbierze, a potem coś mu zacznie wypadać.
        Zawsze wszędzie się spóźnia. Alkohol to inna sprawa, narazie ufam, że przy
        dziecku nie pije, tylko na imprezkach. Jeśli woli zostawić dziecko babci, i iść
        na imprezę to jego sprawa.
        A co powiesz na to, że tata zaatakował mnie przy dziecku, gdy po nie
        przyjechał, na ulicy i porwał mi kurtkę?
        A jeśli chodzi o tego pedofila to chyba trochę przesadziłeś. Twój brat też może
        okazać się pedofilem czy ktokolwiek z Twojej rodziny.
        Iwa


        • tataadriana Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 12.01.06, 15:29
          na szczęście moje kontakty są podobne, może ciut większe.
          nie wiem dlaczego, ale ja szybko i krótko oduczyłem syna wymuszania
          czegokolwiek płaczem. i to nie używająć kar fizycznych czy podniesionego głosu.
          odczucie buntowania jest pojmowane indywidualnie: co dla jednego jest
          buntowaniem, dla innego może nie być itd.

          > A co powiesz na to, że tata zaatakował mnie przy dziecku, gdy po nie
          > przyjechał, na ulicy i porwał mi kurtkę?
          czyli on przyjechał po dziecko? to po co tam byłaś? fakt że postąpił bardzo
          głupio i niesprawiedliwie.
          myślisz, że mam brata?
          pzdr
          • mloda12345 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 16.01.06, 11:03
            Do tataadriana:
            A co miała zostawić TRZY letniego synka na ulicy????????
            i powiedzieć synku stój tu i czekaj ,aż tatuś przyjedzie,a ja będe patrzyć z
            daleka albo z okna?/??
            Pomyśl,czy ty byś zostawił tak małego szkraba na ulicy???????????
    • ajmj Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 09.01.06, 19:42
      ma do tego prawo. bo jest Ojcem tak jak i Ty rodzicem.
      • kini_m Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 11.01.06, 16:05
        Iwa
        masz jeden zasadniczy problem - chcesz aby Twój nowy partner zastąpił Twemu
        dziecku ojca (jednocześnie chcąc ograniczeń dla ojca). Nie umiesz rozgraniczyć
        roli Twojego nowego partnera, nie umiesz zaakceptować że on nigdy nie będzie
        dla Twojego dziecka ojcem. Próbujesz to na siłę stworzyć.
        Dopóki nie zagwarantujesz trwałego (i obszernego) miejsca dla ojca dziecka przy
        dziecku - dopóty będziesz trwała w konflikcie, sama będąc jego motorem.
        (Nawiasem mówiąc, to na początku mojego rozstania z byłą partnerką sędzina
        której się radziłem przestrzegała mnie właśnie przed takimi postawami
        niektórych kobiet - gdzie kobieta chce dać dziecku nowego ojca. Abym walczył
        aby do tego nie dopuścić.)
        • kini_m jeszcze jedno 11.01.06, 16:19
          Właśnie przeczytałem Twój post z wątku "Lista obecności".
          Musze przyznać że masz problem z nadinterpretacją emocjonalną faktów z
          rzeczywistości.
          Wyśledził gdzie mieszkacie - przecież każdy rodzic chce wiedzieć gdzie mieszka
          jego dziecko (czy Ty byś nie chciała???).
          Wyśledził gdzie chodzi do przedszkola - przecież każdy rodzic chce wiedzieć
          gdzie chodzi do przedszkola jego dziecko (czy Ty byś nie chciała???).

          Jeśli po tych faktach (i innych tego rodzaju) się go boisz, to masz bardzo
          zaburzone poczucie bezpieczeństwa.
          I nie będe owijał w bawełnę - przyczyny tego zazwyczaj leżą po stronie Twego
          wychowania, tego czy Twoi rodzice stwarzali Ci podstawowe poczucie
          bezpieczeństwa w dzieciństwie.
          (Pewnie zaraz Rosa znowu się obrazi ale...) Ta przyczyna jest wyraźnie widoczna
          w Twoich lękach i dopóki nie zaczniesz czegoś z tym robić to będziecie mieli
          coraz gorszą użerkę, coraz gorsze konflikty. A nawet może zacząć to wpływać na
          Twoje stosunki z nowym partnerem.
          • mrs_ka Re: jeszcze jedno 11.01.06, 18:14
            Kini, nie obrażę się, ja po prostu uważam, że nie masz prawa wydawać diagnoz, a
            widzę, że nadal to robisz. "Masz problem z...", "nie umiesz....", "sprawia ci
            trudność...", a czy Szanowny Pan słyszał o "moim zdaniem", "być może", "mam
            wrażenie, że.."?

            Ad rem, bo w temacie i tak zamierzałam się wypowiedzieć zanim doczytałam wstawki
            Kiniego:
            1. ojciec ma prawo odbierać dziecko z przedszkola (vide posty Anetiny i amj)
            2. być może chodzi o słomiany zapał i zwykłą zawiśc (jak napisała Pelaga)
            3. ale i nielubiany przeze mnie Tata_Adriana ma trochę racji- jezeli ojciec dba
            o kontakty z dzieckiem, to pojawienie sie nowego partnera nie może być
            pretekstem do wywalenia ojca z życia dziecka, bo pojawił się -wg nas- lepszy
            kandydat na tatusia.
            Ja w ogóle jestem przeciwna ograniczaniu kontaktów poza b. uzasadnionymi
            przypadkami. Z tego, co przeczytałam, nie uznałabym Twojego przypadku za
            uzasadniony. Taka jest w każdym razie moja opinia.

            a.
            • sar36 Re: jeszcze jedno 11.01.06, 18:45
              To samo bym napisał. Z zastrzeżeniem, że w pkt. 3 przyznałbym rację w całości.

              Ale ja też tata, jakby nie było wink
          • poxywka Re: jeszcze jedno 11.01.06, 18:59
            a przeczytal kolega ostatnie zdanie z postu w watku "lista obecnosci" ? czy
            domorosly psycholog czyta tylko to, co mu wygodnie ?

            zakladajac ze jest tak, jak pisze iwa to nie jest czlowiek zrownowazony i byc
            moze ludzi traktuje przedmiotowo; wplywa to negatywnie zarowno na zachowanie
            dziecka jak i jej leki; ja chyba tez bylabym zaniepokojona w takiej sytuacji
            wiec jakos nie potrafie sie dziwic
            pozdrawiam
            poxywka
            • kini_m Re: jeszcze jedno 11.01.06, 19:43
              poxywka napisała:
              > a przeczytal kolega ostatnie zdanie z postu w watku "lista obecnosci" ? czy
              > domorosly psycholog czyta tylko to, co mu wygodnie ?

              Kurde, Poxywka zmuszasz mnie do pisania czegoś najmniej przyjemnego (zwł. dla
              Iwy).
              Tak, m.in. dlatego że przeczytałem to ostatnie zdanie, a może zwłaszcza dlatego.
              Bo sam jestem pod ciagłym obstrzałem niemal takich samych oskarżeń. Więc na
              swojej (i córki) dupie poznałem ile w takich słowach może być rozjeżdżania się
              z rzeczywistością.
              Dlatego nauczyłem się oddzielać przeżycia (których nie neguję, a które wynikają
              z faktów + subiektywnego ich postrzegania) od faktów (które nie zawsze
              właściwie odzwierciedla relacja i których my tutaj nigdy do końca nie poznamy
              mimo najlepszych chęci czytających i piszących).
              Ale nawet jeśli mimo moich spstrzeżeń, Iwa nie zabrania kontaktowania się ojca
              z dzieckiem - to i tak w tym jest o niebo lepsza od mojej exi, która w ciagu
              roku pozwoliła się zobaczyć mi i córce 2 razy. Więc i tak jej gratuluję że nie
              przekłada tak bardzo konfliktu z exem na dziecko.

              Rosa, kiedyś już Pwrzes czepiała się mnie o stosowanie kwantyfikatorów (aż
              musiałem spojrzec do słownika co to takiego - kwantyfikator). Jak chcesz to
              bądź czepialska o słówka. Swoją opinię piszę na podstawie wiedzy osób
              mądrzejszych ode mnie (np. susan forward) połączonej z własnymi
              spostrzeżeniami. Oczywiście że jest to wiedza subiektywna. Nawet jeślibym miał
              dyplom psychologa/psychiatry dalej by to była wiedza subiektywna. Ale widzę że
              należysz do tej części osób na których wrażenie robi przede wszystkim papierek,
              a nie umiejętność postrzegania.
              Może po prostu jesteś zawistna o to że wyciągam wnioski, które bynajmniej nie
              są łatwe i przyjemne, zwłaszcza że Iwa potrzebuje w swej sytuacji wsparcia.
              Ja jednak sugeruję zająć się problemem w takiej rozciągłości w jakiej jest on
              zauważalny, a nie tylko jego częściowym wyrywkiem.

              Iwa, dostajesz od nas różnorodne opinie. Czasem wybiegają one nawet poza to, o
              co sama zapytałaś. Zawsze one jednak rozwiają Twój punkt spojrzenia, nawet
              jeśli ich nie przyjmiesz.
              Co zastosujesz oczywiście zawsze pozostanie Twoim wyborem, życzę jednak
              szukania porozumienia w obrębie rodziny - a dla Twego dziecka rodziną jest
              przede wszystkim ojciec, a nie ojczym.

              ps: wszystko co napisałem jest moją opinią, opartą jednak o wypadki z życia i
              wiedzę zaczerpniętą ze źródeł pisanych przez tzw. fachowców.
              I jeszcze do Rosy: właśnie mam przed sobą jedną z książek takiego specjalisty
              od konfliktów rodzinnych w której tytuł pierwszego rozdziału brzmi: "Powinowaci
              nie zawsze są źródłem konfliktu" (od siebie bym dodał że to "nie zawsze" może
              lepiej traktować jako - "bardzo często").
              • mrs_ka Re: jeszcze jedno 11.01.06, 19:59
                Nie,Stary, nie czepiam się papierka. Czepiam się tego, że nie Jesteś
                psychologiem, a pozujesz na Eichelbergera z doświadczeniem Dodziuk, z tym że
                żadne z nich nie wypisywałoby takich pierdół. Bo to są pierdoły. I dla
                ostatecznej jasności: żaden psycholog nie poważyłby się na wystawianie diagnoz
                na podstawie wirtualnych opisów. Ci, którzy to robią są na bakier z etyką
                zawodową. Ty zaś nie tylko nie Jesteś psychologiem, ale jeszcze diagnozujesz
                przypadki na podstawie paru zdań, do czego- powiedzmy to wprost- nie masz
                najmniejszego prawa.
                Zdanie o tym, że wiedzę psychologiczną czerpiesz z poradników Forward litościwie
                pominę, bo nie jest moim celem pastwienie się nad Tobą. I ostatnia rzecz: nie
                czepiam się słowek, Kini. Jeśli mnie czytasz to Wiesz, że to nie jest moja
                metoda na polemikę, bo uważam ją za metodę prymitywną. Czepiam się natomiast
                niejasności, nieznajomości definicji, oczywistych przekłamań i prób
                zawłaszczania sobie racji. A czepiam się, bo nie jest to polemicznie uczciwe i
                rozwala każdą dyskusję, która mogłaby być wartościowa gdyby tylko nie była
                rozwalana u podstaw.
                a.

                ps. p_wrzes nie jest kobietą
                • kini_m Re: jeszcze jedno 11.01.06, 21:58
                  Rosa, mimo że piszesz po polsku to nadal znaczenie Twych słów jest
                  niezrozumiałe (merytorycznie). Poza tym że osobiście atakujesz osobę z którą
                  konwersujesz, nie podając żadnej merytorycznej treści.

                  Myślę też że uważasz Iwę za osobę, która jeśli nie dostanie Twego ostrzeżenia
                  to bezwolnie przyjęłaby moje zdanie, co byłoby wg Ciebie (rzekomo obiektywnej)
                  oczywistym błędem.
                  Otóż - nie.
                  To czy na podstawie opisu Iwy właściwie zasugerowałem odpowiednie rzeczy - to
                  oceni sama Iwa, swą własną, nieprzymuszoną wolą.
                  To czy cokolwiek z tego zastosuje - to oceni sama Iwa, swą własną,
                  nieprzymuszoną wolą.
                  Traktujesz ją w tym momencie jak bezwolną osobą, podatną na inne zdanie niż
                  Twoje.

                  Powiem więcej - nawet jeśli Iwa skorzysta z pomocy terapeuty/psychologa czy
                  innego specjalisty od rozwiązywania problemów - to nawet nie musi przyjąć
                  sugesti takiego specjalisty (czy to Eichelberger, czy Dodziuk, czy kto Inny).
                  Powiem jeszcze więcej - nawet jeśli zastosuje się do sugesti
                  terapeuty/psychologa może to zrobić z niekorzystnym skutkiem (np. moja exia na
                  sali sądowej twierdzi że psycholog jej radzi, że córka nie powinna się widzieć
                  z ojcem - czy to dobra rada? czy może jednak exia przeinacza sugestię
                  psychologa? czy w ogóle zalecił jej to jakikolwiek psycholog, poza
                  internetowymi koleżankami? Niemniej w ten sposób moja exia powołuje się na
                  psychologa - czemu zakazuje widywań z ojcem.)

                  Osobiście myślę Rosa, że zbyt bardzo dopatrujesz się w mojej osobie klona Twego
                  exa, a facetów którzy odważą się wystapić ze swą opinią przed Twój szereg -
                  najchętniej pozamykałabyś w klatkach.
                  Stara, rozumiem że chcesz narzucić ostrożność jeśli chcemy cokolwiek doradzić.
                  Tylko że nawet z tym mozna czasem przedobrzyć, gdy sugerujesz aby nie wyrażać
                  swej opini. Czasem trzeba jednak wyjść odważniej przed szereg ze swą opinią
                  jesli chcesz się posunąć do przodu, nawet łamiąc pewne hierarchie, które Ty
                  uważasz za słuszne. (Współczesne komunistyczne Chiny byłyby lepszym polem do
                  realizacji Twojego modelu poczucia misji.)

                  mrs_ka napisała:
                  > I ostatnia rzecz: nie
                  > czepiam się słowek, Kini. Jeśli mnie czytasz to Wiesz, że to nie jest moja
                  > metoda na polemikę
                  Niestety, ale czytając Ciebie dostrzegam właśnie krytykowanie formalne (a nie
                  merytoryczne). A to dla mnie oznacza że w takiej sytuacji celem krytyki jest
                  osoba, a nie temat dyskusji.
                  > I dla ostatecznej jasności: żaden psycholog nie poważyłby się
                  > na wystawianie diagnoz na podstawie wirtualnych opisów.
                  > Ci, którzy to robią są na bakier z etyką zawodową.
                  Powiem więcej - nawet Ci którzy stawiają diagnozę na podstawie osobistego
                  wywiadu potrafią zrobić to błędnie (znam terapeutę który to sam przyznał).
                  I co wtedy z etyką?
                  Czy błędne wystawienie diagnozy ale za to na podstawie realnego wywiadu już
                  czyni etycznie usprawiedliwiną diagnozę?
                  Moja Droga, nie forma, nawet nie treść wypowiedzi wywiadu - stanowi o diagnozie.
                  Ale zespół okoliczności które temu towarzyszą - dopiero czynią diagnozę.
                  Gdy sama na własnej skórze doświadczysz procesu falsyfikacji zjawisk
                  psychologicznych - to zrozumiesz jaka jest różnica między wiedzą a jej
                  stosowaniem. Książka nie zastąpi doświadczenia, może je tylko wesprzeć.

                  Niemniej dziękuję za polemikę, jak za każdy czas który komuś zużyłem.
                  pozdrawiam
                  • sar36 Czegoś tu nie rozumiem... 11.01.06, 22:03
                    ... ciągle piszecie do Siebie, że nie chcecie ze sobą dyskutować (takie mam
                    obserwacje). A mimo to...

                    Ale ja to prosty chłop jestem...
                    • kini_m Czegoś tu nie rozumiem - opposite attract (b/txt) 11.01.06, 22:27
                    • mrs_ka Re: Czegoś tu nie rozumiem... 11.01.06, 22:52
                      nie musisz rozumieć. ja też nie rozumiem, dlaczego reaguję choć już dawno
                      powinna do mnie dotrzeć jałowość moich zabiegów.

                      a.
          • iwa1602 Re: jeszcze jedno 11.01.06, 22:37
            Nie wydaje mi się żebym miała zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Gdyby Cię ktoś
            atakował nawet na ulicy, przy ludziach i dziecku, to chyba też bałbyś się
            przebywać we własnym domu. Zwłaszcza jeśli ta osoba nie panuje nad sobą i jest
            nieobliczalna. Zapewne nie miałeś doczynienia z przemocą domową stąd Twoje
            niezrozumienie mojego problemu. OK. Rozwiodłam się przede wszystkim dlatego, że
            ex urządzał awantury przy dziecku. Słowne wyzwiska i rękoczyny. Nie musiał być
            pijany. Wcale nie ograniczam mu kontaktów. Dzis wziął dziecko na noc. Ale
            oczywiście nie omieszkał przy synku powiedzieć mi, że będę się dziś
            mogła "kotłować" ile wlezie i głośno jęczeć. Mało kto na tym forum zauważyłam
            mnie rozumie. Wszyscy tylko zarzucają, że ograniczam. Po przeczytaniu kilku
            postów postanowiłam dawać dziecko, kiedy wyrazi chęć. Stąd dzisiejsza noc u
            niego. Ale wiecie, co on zrobił. Dziecko było u jego rodziców, a on dzwonił do
            mnie najpierw z awanturą, a potem roztrząsał całe nasze małżeństwo. Rozmowa
            trwała ponad godzinę, a w tym czasie powinien spędzać czas z dzieckiem, bo
            jeszcze nie spało.
            Może jeszcze doradzicie mi, że mam go wpuścić do domu?
            Iwa
            • virtual_moth Re: jeszcze jedno 11.01.06, 23:01
              iwa1602 napisal:

              > on dzwonił do
              > mnie najpierw z awanturą, a potem roztrząsał całe nasze małżeństwo. Rozmowa
              > trwała ponad godzinę,

              PO CO z nim w ogóle gadałaś, słuchałaś go?
            • kini_m Re: jeszcze jedno 11.01.06, 23:47
              iwa1602 napisała:
              > Nie wydaje mi się żebym miała zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Gdyby Cię
              > ktoś atakował nawet na ulicy, przy ludziach i dziecku, to chyba też bałbyś
              > się przebywać we własnym domu. Zwłaszcza jeśli ta osoba nie panuje nad sobą i
              > jest nieobliczalna. Zapewne nie miałeś doczynienia z przemocą domową stąd
              > Twoje niezrozumienie mojego problemu. Rozwiodłam się przede wszystkim
              > dlatego, że ex urządzał awantury przy dziecku. Słowne wyzwiska i rękoczyny.
              > Nie musiał być pijany.
              Owszem miałem z tym doczynienia. W ciągu dnia umiałem być wyzwany kilkadziesiąt
              razy od hujów i chamów nad głową dziecka. Że aż nawet 2-letnia córka
              wołała: "Mama, nie kłoć się."
              Byłem też skopany na ulicy przy dziecku. Wiem co to nieobliczalna osoba, że
              nigdy nie wiadomo co ją wytrąci z równowagi, że za byle duperel może rozpętać
              się piekło (np. za to że zamiast rajstopek założyłem córce spodenki w domu).
              Posmakowałem tego, a mimo to walczyłbym nadal o tę rodzinę, jeśli ona by tylko
              się nie wypięła i nie zatrzsnęła za sobą drzwi. Dla dziecka warto.

              Zrobiłbym to i znosił dalej, bo miałem w życiu szczęście być wychowanym przez
              ludzi którzy nauczyli mnie wytrwałości, uczyli poświęcenia dla godności, i
              wspierali mnie emocjonalnie gdy zawsze mogłem się do nich zwrócić z
              najtrudniejszą sprawą. Dzięki temu w naszej rodzinie uważałem że jej agresja to
              przede wszystkim jej problem, a nie mój nawet jeśli czasem zdarzyło się mi mieć
              wyrwane kilka włosów jej rękoma z mojej głowy.
              Ale Ty wybrałaś innego, klamka zapadła. OK.

              > Ale oczywiście nie omieszkał przy synku powiedzieć mi, że będę się dziś
              > mogła "kotłować" ile wlezie i głośno jęczeć. [...] a on dzwonił do
              > mnie najpierw z awanturą, a potem roztrząsał całe nasze małżeństwo.
              Tylko teraz stoisz w obliczu sytuacji, gdy druga porzucona strona nie do końca
              jeszcze pogodziła się z sytuacją odrzucenia. Chcąc - nie chcąc, dobrze by było
              gdybyś ten fakt zrozumiała - i jego żale traktowała z mniejszym czy większym
              zrozumieniem tej okoliczności. Nikt przecież nie czuje się dobrze w porzuceniu,
              nawet jeśli się sam do tego przeczynił.

              > Mało kto na tym forum zauważyłam mnie rozumie.
              > Wszyscy tylko zarzucają, że ograniczam.
              Nie. Ja nie zarzucam, a nawet kilka postów wyżej Cię pochwaliłem że jednak nie
              utrudniasz.
              (Choć faktem jednak jest, że wyrażałaś się w tonie ograniczania - np. "Nie
              zgadzam się, aby ojciec odbierał synka z przedszkola" lub "Ojciec będzie chciał
              jak najczęściej a ja oczywiście odwrotnie").

              > Może jeszcze doradzicie mi, że mam go wpuścić do domu?
              Niekoniecznie.
              Natomiast spacer czy plac zabaw z dzieckiem i was obojgiem dobrze zrobiłby
              dziecku, gdyby choć przez chwilę miało oboje rodziców przy sobie.
              Bez obaw co do obecnego partnera, jeśli jest rozumny i nie choruje na
              zaborczość - nie powinien tego odebrać jako braku Twej lojalności.
              • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 09:53
                Póki nie nauczy się szanować mnie i nie wspominać przeszłości, taki spacer
                odpada. I mamy odmienne zdanie na temat tego, co dla dziecka lepsze. Ja nie
                podjęłam sama decyzji. Korzystałam z pomocy psychologów. I wiem, że jakbym
                została i miała wszystko wytrzymywać jak piszesz, ja nie byłabym dobrą matką, a
                syn wyrósłby na takiego samego drania jak tata. Nie szanowałby kobiet. Twoja
                córka natomiast byłaby taka jak mama. Osobowość dziecka kształtuje się mniej
                więcej od 2 do 5 roku życia i czerpie on przykłady z otoczenia. Więc
                zakodowałby sobie taki a nie inny schemat postępowania. Dlatego nie pisz mi, że
                powinnam dla dobra dziecka zostać z chamem.
                I nie odeszłam i nie wybrałam innego. Odeszłam do rodziców nie mając faceta.
                Teraz próbuję ułożyć sobie życie.
                Iwa
                • ajmj Re: jeszcze jedno 12.01.06, 10:05
                  I tak postepuj jak piszesz. U nas jest trzy lata od rozstania. Po półtorej roku
                  zaczęło się zmieniac na lepsze. Mój Były tez miał kobiete i ma(chyba tą samą).
                  A ja ograniczam jak moge kontakty z Byłym i rozmowy telefoniczne są bardzo
                  krótkie i rzeczowe dotyczące tylko dziecka. Każdą dyskusję w momencie gdy Były
                  zaczyna SWOJE - ucinam szybko.
                  • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 10:32
                    A ile lat ma dziecko Wasze i jak często on się spotyka z nim? Ja tez ucinam jak
                    temat wraca w to samo miejsce, czyli do przyczyn rozstania. On chyba nigdy nie
                    zrozumie swoich błędów.
                    • ajmj Re: jeszcze jedno 12.01.06, 11:06
                      12 lat. Wyprowadziłam się dość daleko od niego, więc spotyka się z nim jak jest
                      dłuższy weekend (listopadowy-Wszystkich Świętych,majowy 1-3 Maja itd) we
                      wszystkie Święta (praktycznie ja Świąt z Synem nie spędzam) wakacje (był teraz
                      półtora miesiąca) ferie.
                      • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 11:21
                        Przynajmniej masz to szczęście, że nia ma możliwości Cię kontrolować. Mój ex
                        sprawdza, kiedy jestem z dzieckiem u rodziców, kiedy zostawiam synka u nich na
                        noc, a potem wypomina mi, że jestem złą matką. To chyba normalne, że rodzice mi
                        pomagają i mam szczęście, że mam ich w miarę blisko (30 km) i mogą i chcą mi
                        pomóc.
                        Zaraz pewnie odezwie się jakiś supertata, że zamiast do rodziców mogłabym dawać
                        dziecko ojcu. Tylko jaką mam gwarancję, ze on rzeczywiście z nim jest, czy może
                        jego matka...
                        • chalsia Re: jeszcze jedno 12.01.06, 11:35
                          > Zaraz pewnie odezwie się jakiś supertata, że zamiast do rodziców mogłabym
                          dawać
                          >
                          > dziecko ojcu. Tylko jaką mam gwarancję, ze on rzeczywiście z nim jest, czy
                          może
                          >
                          > jego matka...


                          Hmmmm, widzę tu pewien bark logiki. Skoro Ty zostawiasz dziecko swojej mamie na
                          noc, to przecież on w drugą stronę też może (jesli druga babcia też jest bliska
                          dziecku).

                          Chalsia
                • kini_m Re: jeszcze jedno 12.01.06, 19:58
                  iwa1602 napisała:
                  > Póki nie nauczy się szanować mnie i nie wspominać przeszłości, taki spacer
                  > odpada.
                  Różnica w postrzeganiu przeszłości będzie zawsze stała między wami zadrą,
                  dopóki wszystkiego sobie nie wyjaśnicie. Ale nawet jesli on juz nie będzie
                  wracał do tego tematu, to wcale nie znaczy że ten problem zniknął. Myślę że
                  chcesz wypchnąć ten problem poza siebie. Aly czy to jest rozwązanie problemu,
                  czy tylko zakrycie go?

                  > Ja nie
                  > podjęłam sama decyzji. Korzystałam z pomocy psychologów.
                  Pozwól że do relacji z psychologami pozostawię dystans, tak jak to
                  zasygnalizowałem w poście z 11.01.06, 21:58.

                  > I wiem, że jakbym została i miała wszystko wytrzymywać jak piszesz,
                  > ja nie byłabym dobrą matką, a syn wyrósłby na takiego samego drania jak tata.
                  > Nie szanowałby kobiet.
                  Niestety mimo pisania czarnych scenariuszy, to jednak nikt z nas nie zna
                  przyszłości. Myslę że czasami zapędzamy sie za daleko w prognozowaniu.

                  > Dlatego nie pisz mi, że powinnam dla dobra dziecka zostać z chamem.
                  Niestety (mimo naszej najgorszej oceny danej osoby) nawet najgorszy tata, to
                  jednak tata którego dziecko potrzebuje. Był chamem dla Ciebie. Ale czy dla
                  dziecka był tak samo równie bezpośrednio chamski?

                  > Twoja
                  > córka natomiast byłaby taka jak mama. Osobowość dziecka kształtuje się mniej
                  > więcej od 2 do 5 roku życia i czerpie on przykłady z otoczenia. Więc
                  > zakodowałby sobie taki a nie inny schemat postępowania.
                  Wobec tego wskazywałoby że właśnie taką osobą zostanie, bo jesteśmy od siebie
                  odcinani (nawet mimo prawomocnego wyroku o częstych wilokrotnych w tygodniu
                  zasądzonych kontaktach, w ciągu roku zobaczyliśmy się 4 razy).

                  > I nie odeszłam i nie wybrałam innego. Odeszłam do rodziców nie mając faceta.
                  Nie pisałem w tym sensie że uciekłaś do innego, tylko że ta decyzją już jest za
                  Tobą w sensie że nie ma odwrotu.
                  Pozdrawiam
            • ajmj Re: jeszcze jedno 12.01.06, 08:16
              Ile jesteście po rozstaniu?Jesli krótko, typowe zachowania dla agresywnych
              osobników... Mój były był podobny w zachowaniu do Twojego z tym, że ja
              odgraniczyłam jedną rzecz. Bo Partnerem moze moim zdaniem był do bani, to ojcem
              jest dobrym i wiem, ze bardzo kocha swojego syna. U nas Każda rozmowa
              telefoniczna bądź krótkie spotkanie albo kończyła się atakowaniem mnie, albo
              podekstami seksualnymi do wyboruwinkJednak mój syn dalej szedł do Taty. Cała
              rodzina mojego Byłego opowiadała mojemu synowi jaką to ma mamusięwinkZ tatusiem
              na czele. Miałam już niekiedy naprawde dość i pamiętam te dni jak zabierałam
              Małego i płakałam bo Mały był całkiem innym dzieckiem po wizycie u niego.
              Naprawde miałam tez wielki dylemat i zastanawiałam się, czy może źle postępuję?
              Bo może bardziej negatywnie wpływa na psychike dziecka taki pobyt u Ojca, gdzie
              matka cały czas jest oczerniana?
              Tylko widzisz każda sytuacja jest idywidualna. Ja przeczekałam. Bo wiedziałam,
              ze w głębi serca Były nie jest złym człowiekiem. Że przejdzie mu z czasem. a
              Syn będzie miał dalej i Mame i Tatę. Znałam jakby nie było swojego Byłego na
              tyle, ze miałam rację. Teraz jest dobrze. CZas zrobił swoje.
              • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 09:45
                Jesteśmy ponad rok po rozstaniu i u niego w domu też jestem oczerniana. Wczoraj
                w tej długiej rozmowie powiedział, że on zawsze będzie dla synka ojcem i nigdy
                o nim nie zapomni. Dlatego nie będę ograniczać. A z samym nim będę tak
                postępować jak doradza anna.lucyna, gdyż tak właśnie postępuję. A po co z nim
                gadałam? Bo jakbym nie odbierała telefonów to wzmogłoby jego agresję i wtedy
                dopiero by synkowi gadał. Słuchałam go, przytakiwałam i rozmawiałam właśnie jak
                z upośledzonym. Dziś odwiózł synka i był grzecznysmile
                Poprosił o wyjazd z synkiem i swoja mamą na tydzień w ferie i rozważam tę
                możliwość. Tylko dlatego, że ufam jego matce jako jedynej osobie z jego rodziny.
                I mój ex nie jest samotny, też kogoś ma i wiem, że synek ją poznał. Ale pies
                ogrodnika zawsze będzie psem ogrodnika smile
                Iwa
            • anna.lucyna Re: jeszcze jedno 12.01.06, 08:46
              Dzis wziął dziecko na noc. Ale
              > oczywiście nie omieszkał przy synku powiedzieć mi, że będę się dziś
              > mogła "kotłować" ile wlezie i głośno jęczeć.

              Obryzdliwiec.

              Dziecko było u jego rodziców, a on dzwonił do
              > mnie najpierw z awanturą, a potem roztrząsał całe nasze małżeństwo. Rozmowa
              > trwała ponad godzinę, a w tym czasie powinien spędzać czas z dzieckiem, bo
              > jeszcze nie spało.


              Moim zdaniem to typ "psa ogrodnika" - sam nie zeźre ale drugiemu nie
              da.Zazdrośnik.
              Wymknęłąs mu się, ośmielasz się być szczęśliwa w nowym związku, więc postanowił
              Ci to konkursowo popsuć. A wie, gdzie uderzyć, żeby zabolało.
              Moim zdaniem najlepsza metoda to nieutrudnianie mu kontaktów z synem, oraz nie
              rozwijanie tematów przez niego poruszanych. Technicznie wygląda to tak : on
              dzoni,żeby pogadać o Waszym małżeństwie a Ty gadasz z nim jak z upośledzonym
              dzieckiem - wszystkiemu przytakujesz, nie kontrujesz, nie argumentujesz, bo po
              co? To tylko woda na jego młyn, jeszcze bardziej go to rozpali.
              To trudne na początku. W moim przypadku zadziałało.
              Trzeba tylko znaleźć cienką granicę dzielącą traktowanie eksa jak osobnika o
              umyśle pluszowego misia a pozwoleniem mu wleźć sobie na głowę.
              To obrzydliwe, co opowiada dziecku, świadczy o jego mizernym rozumku, braku
              poczucia bycia odpowiedzialnym i totalnej wredności oraz o tym, że jest o
              Ciebie nadal zazdrosny. Mały jest mały. Myślę, że gdyby był większy też odebrał
              by zachowanie ojca jako bardzo niestosowne.
              Jak z wariatem, pamiętaj.
              Dużo siły życzę i pozdrawiam.
              • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 10:37
                Bardzo dziękuję, że mnie zrozumiałaś. Jest dokładnie jak piszesz - pies
                ogrodnika. Może będzie jak u ajmj, może za jakiś czas wszystko się zacznie
                zmieniać na lepsze i przestanie wciągać dziecko w rozgrywki. Ja marzę o tym,
                żeby mu się układało w nowym związku, po prostu marzę. Ale jak wczoraj
                powiedział, on bawi się dziewczynami, wykorzystuje i zostawia. Może chodzi
                tylko o wyżycie seksualne tongue_out
                I postępowanie jak z upośledzonym naprawdę działa smile
                I mam nadzieję, że jak synek dorośnie, będzie umiał odpowiednio zinterpretować
                zachowania ojca.
                Iwa
                • anna.lucyna Re: jeszcze jedno 12.01.06, 11:23
                  Ale jak wczoraj
                  > powiedział, on bawi się dziewczynami, wykorzystuje i zostawia. Może chodzi
                  > tylko o wyżycie seksualne tongue_out

                  Moim zdaniem raczej chodzi o to, że jamu wydaje się, że takimi gadkami wzbudzi
                  zazdrość o niego w Tobie. Albo daje Ci do zrozumienia co myśli o kobietach w
                  ogóle - że są wyłącznie do "zabawy". Albo jedno i drugie. Miałam do czynienia z
                  takim typem. W miom przypadku metoda "na wariata" zadziałała.
                  Czego i Tobie życzę.
                  Buziaki dla Synka i trzymajcie się.
                  • kini_m Re: jeszcze jedno 12.01.06, 19:41
                    anna.lucyna napisała:
                    > Moim zdaniem raczej chodzi o to, że jamu wydaje się, że takimi gadkami
                    > wzbudzi zazdrość o niego w Tobie.
                    Ej, no Anno_lucyno
                    Już za bardzo doszukujesz się spiskowej teori dziejów.
                    Zwolnij nieco z wnioskami.
                • anna.lucyna Re: jeszcze jedno 12.01.06, 11:34
                  Może będzie jak u ajmj, może za jakiś czas wszystko się zacznie
                  > zmieniać na lepsze i przestanie wciągać dziecko w rozgrywki.

                  To jeszcze raz ja smile
                  Pamiętaj, jeśli zobaczy, że jego słowa, rozgrywki odnoszą skutek - wyprowadzają
                  Cię z równowagi - będzie na tym "ujeżdżał",wykorzystywał to ,co Ci sprawia
                  przykrość jątrząc ciągle od nowa.Nie dawaj po sobie poznać, choćby Cię wkurzał
                  maksymalnie. To dotyczy słów, prób wciągania w durne dyskusje. Jeśli chodzi o
                  czyny (przemoc, nieoddawanie dziecka) reakcja musi być oczywiście inna!
                  Synkowi na Twoim miejscu mówiłabym prawdę - że tata nie może się pogodzić, że z
                  nami nie mieszka i dlatego robi rzeczy nie zawsze dobre. Ale bardzo Cię kocha.
                  I nie dopuszczaj, żeby Mały słyszał niepochlebne wyrażanie się o eksie.
                  Życzę Wam dużo spokoju.
                  • anna.lucyna Re: jeszcze jedno 12.01.06, 12:39
                    To znowu ja.
                    Nie zauważyłam całej wymiany postów powyżej i wychodzę na nadgorliwą smile) ze
                    swoimi spóźnionymi radami.
                    He he. Wina absorbującej pracy ;P
                    • iwa1602 Re: jeszcze jedno 12.01.06, 13:07
                      No właśnie juz nie pozwalam wyprowadzać się z równowagi i wczoraj rozmawiałam z
                      nim tak, jak mi radzisz smile rozmowa długa i nic nie wnosząca; ale może jak
                      zapłaci duży rachunek to już nie będzie mnie męczył tongue_out
              • natasza39 Pies ogrodnika! 12.01.06, 15:58
                Zachowanie "psa ogrodnika" jest obrzydliwe, a jak jest komentowane przez
                drugiego ex-małzonka przy dziecku rozpieprza dziecku psychę.
                Chciałabym zauwazyć, że jest ono powszechne nie tylko wśród ex-facetów.
                No oczywiście nie obserwuje się takiego zachowania wsród szacownych piszących
                na tym forumsmile.
                Tym niemniej istnieje!
    • mloda12345 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 16.01.06, 10:56
      Witaj.Widzę że opinie są różne,ja Ci mogę tylko napisać to co jest u mnie.
      Mam synka który w marcu skończy 4 latka,od września 2004 roku chodzi do
      przedszkola.w przedszkolu odbierać mogę syna tylko ja i mój nowy partner już
      nie długo mąż.Ojciec biologiczny nie może po1.nie zamieszkuje pod adresem
      zamieszkania syna,2.nie wychowuje syna tylko 2 razy w miesiącu(nie regularnie)
      odwiedza syna ( jak to nazywa przyjeżdza na widzenia---według mnie widzenia
      odbywają się w więzieniu ale mniejsza o to),Mój ex miał kontakt z synem od
      urodzenia około może pół roku i wyprowadziliśmy sie a on nie interesował się
      synem ,jego rodzice płacili alimenty na jego nazwisko.Ja poznałam innego
      samotnego tatę i jesteśmy razem i razem wychowujemy 3-kę dzieci,no i się
      zaczeło ex dowiedział się że życie nam się poukładało więc zaczął wojne.Po
      ponad 3-ech latach przypomniał sobie że jego syn istnieje.Chciał się zobaczyć z
      synem,po rozmowie z obecnym partnerem postanowiliśmy mu to umożliwic,przybył na
      spotkanie z szwagrem(ojciec syna nawet nie podeszedl do niego zero kontaktu)za
      miesiąc 2-je spotknie to samo tylko jeszcze dodał że on nie zostawi nas w
      spokoju ponieważ nie możemy spokojnie jako kochająca rodzina zyć,i ze zacznie
      bruździć nam.No i zaczoł za miesiąc dostałam wezwanie do sądu o widzenia syna
      ale nie w mojej obecności i pod moim adresem zamieszkania tylko on żądał aby
      zabierac syna do siebie i jego rodziny.Nie wyraziłam zgody na zabieranie
      wraziłam zgode aby na początek spotykał się z nim 2 razy w miesiącu u nas.Sąd
      odrzucił jego wniosek w całości i zasądził moją zgodę.(to był mój
      bład).Widzenia były okrone rezultat jest taki,że po 6 spotkaniach wylądowałam z
      synem u psychologa który skierował nas do psychiatry i syn jest po jej
      opieką,jednocześnie wystąpiłam o zakaz kontaktu(zalecenie psychiatry) no i sąd
      skierował nas na badania rodk czekam na wezwanie.Chciał wiedzieć gdzie syn
      chodzi do przedszkola sędzina powiedziała mu że mogę mu powiedzieć ale nie
      muszę.Dodam iż ma pełne prawa.Obecnie toczą się sprawy o pozbawienie
      praw,ponieważ po zawarciu związku z obecnym partnerem ,chcemy wspóladoptować
      dzieci.Też mi groził różnie nawet numer tel.zmieniłam przez jego groźby i sąd
      wziął to też po uwagę.Sędzina powiedziała:syn Pana nie zna więc jak Pan chce
      zabierać go do siebie na weeekendy?na to nie odpowiedział nic.Tylko za
      chwilę ,ale ja chce zabierać go do mojej rodziny.Sędzina na to : ze na to jest
      jeszcze czas.Niech najpierw pozna Pana.Ze względu na stan zdrowia(chodzi o
      psychikę syna)od 4 miesiecy nie pozwalam na kontakt.No to on kiedy mu sie
      podoba przyjezdza i chce widziec syna,niestety mowie ze nie no i wtedy za pare
      minut pojawia sie z policja.Poicja spisuje protokół spisuje papierki no i on
      straszy ze odda sprawe o egzekucje widzen i ukaranie mnie kwota 2000
      zł..Zastanawiam się co ja mogę zrobić jak on nie przyjeżdza w dniu w którym
      powinien do syna ??? bo on może wezwać policje a ja????
      • chalsia Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 16.01.06, 11:53
        MOżesz wnieść do sądu wniosek o wstrzymanie wykonalności wyroku o kontaktach (z
        art. 521 paragraf 2) - tu podajesz dokładnie co chcesz wstrzymać/zastopować.
        Potem mniej więcej tak:
        "U podstaw wszelkich decyzji ze sfery stosunków rodzice – dzieci, leży dobro
        dziecka.
        Załączony dokument lekarski przekonuje, iż stan zdrowia w okresie realizacji
        postanowienia Sądu w przedmiocie wizyt ojca u dziecka, uległ znacznemu
        pogorszeniu".
        Opisz co się dzieje i dołącz opinię/zaświadczenie od psychiatry. Ważne jest czy
        lekarz napisze, że wskazane jest na obecnym etapie rezygnacja z kontaktów z
        ojcem.

        To wszystko w 2 egz do sądu.

        Niestety nic nie możesz zrobić co do policji - ma przyznany czas z synem i
        jeśli nie wpuszczasz go do domu, to ma prawo wezwać policję i spisać protoków
        oraz wnosić o ukaranie Cię grzywną. Z tym, że te grzywny nigdy nie są tak
        wysokie, z tego co wiem z reguły 200-500zł.
        Na siłe faceta do dziecka nie ściągniesz, policja nic tu nie da jak eks nie
        przyjeżdża do dziecka w terminie - natomiast jest to ważny argument dla sądu i
        można to też dodać we wniosku o wstrzymanie wykonalności wyroku.

        Chalsia
        • mloda12345 Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 16.01.06, 12:00
          wystapilam do sadu o cofniecie zasadzonych widzen i o zakaz kontaktu no i sad
          po przeczytaniu opini od psychiatry skierowal nas na badania RODK czeklamy na
          nie.Ok.on wzywa policje,a ja nie mam jak udowodnic ze nie byl,o np.we wrzesniu
          i pazdzierniku nie byl a na sprawie w listopadzie powiedzial ze byl ale go nie
          wpuscilam,a nie przyszedl z policja bo nie bylo wolnych policjantow bo byli na
          akcji.To bylo klamstwo bo jego nie bylo wogole.Powiedzial do sedziny ze jrsli
          twierdze ze nie był to żebym mu to udowodnila?
          a jak mu to udowodnić??????????
          • chalsia Re: Przedszkole-jakie prawa ma ojciec po rozwodzi 16.01.06, 12:19
            Niech ktoś z Tobą bedzie w domu zawsze w terminie wyznaczonych wizyt ojca u
            dziecka - najlepiej ktoś z Tobą niespokrewniony - koleżanka, sąsiadka. Może
            wtedy być w sądzie świadkiem.
            Chalsia
Pełna wersja