Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze.

10.01.06, 07:19
Kolejna próba ułożenia sobie życia z chłopem u boku legła w gruzach. Wydawało
się, że jest dobrze, ze istnieje nadzieja na związek. Nie wyszło, trudno.

Nie boli tak bardzo ponieważ w duchu wciąż pozostałam "samodzielną". Nie
zaufałam do końca. Liczyłam mimo zapewnień tylko na siebie. Cokolwiek
robiłam, robiłam ze świadomością, że jestem tylko ja i Zuza.

I dlatego wciąż świeci słońce i mam siłe wstać. Facet dzisiaj jest jutro może
odejść a moje podejście do życia nie uległo zmianie. Samodzielną będe już na
zawsze.
    • scania81 Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 08:55
      Przykro mi, z drugiej strony cieszę się że masz siłę to przejść.
      A co do tematu....
      Ja niby już nie jetem samotna, ale samodzielna-tak, więc zgadzam się z tobą.
      mami, że mój partner zapewnia, że nawet jak nie bedziemy mogli mieć własnych
      dzieci, to nic, bo on juz ma córeczkę, naszą, moją.... Nawet w nocy do niej
      wstaje jak mała płacze, ale zawsze gdzies na dnie serca zostaje ta rezerwa
      na "w razie czego" ale nie mówie o tym jemu, żeby nie myslał że to brak
      zaufania do niego, to brak zaufania do całej resztysmile
      Trzymaj się ciepło słonkokiss
    • pelagaa Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 09:22
      Mam podobne odczucia do Twoich, baaaardzo podobne smile Niby cos niby ktos, ale
      tak naprawde liczy sie najbardziej dziecko i wokol niego swiat sie kreci. Czy
      obca osoba jest w stenie cos takiego zaakceptowac??? Chyba bardzo rzadko,
      ciezko wiec trafic na tego wlasciwego faceta. Ale czasami sie udaje smile
      Niektorzy lubia swoja samotnosc, a niektorzy ciagle szukaja smile
      Nie wolno sie zalamywac smile Wiec dobrze, ze masz nadal sile smile
    • magdmaz Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 09:40
      No jestem z Tobą...
      Ja też czuję wyraźnie, że już zawsze JESTEM samodzielna. W dodatku Niemąż tak
      bardziej izoluje się od dzieci - co nie jest żadnym rozwiązaniem, niestety, one
      są za małe żeby załapać. Toteż jestem zdecydowanie za układem z chłopem
      dochodzącym - jestem wtedy tylko i wyłacznie u siebie, dzieci też nie mają
      problemu, kto to niby dla nich jest - bliski czy nie bliski, lubić go czy nie?
      A jednak ten ktoś jest, dość niedaleko, zawsze można go na obiad zaprosić, a
      dzieci często na ferie czy wakacje wyjeżdżają... Będziemy testować taki model.
      A jak z waszymi doświadczeniami? Sprawdza się, czy to kolejna mrzonka?
      • evik3 Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 10:25
        Dzięki dziewczyny za ciepłe słowa. Aż sama jestem zaskoczona swoim spokojem.
        Ale właśnie to, że licze tylko na siebie sprawił, że nie czuje się osamotniona.
        Ci sami moi przyjaciele, niezależność finansowa i lokalowa. Mam poczucie
        bezpieczeństwa.

        Magdamaz ja dopiero teraz dojrzałam chyba do tego, że jeśli ktoś kiedys się
        pojawi to tylko jako dochodzący. Do tej pory pokutował we mnie obraz "pełnej"
        rodziny. Na szczęśie mam już to za sobą. Ten czas gdy mieszkalismy razem
        sprawił, że zrozumiałam, "mój dom - moją twierdzą".
    • escribir Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 12:19
      No tak, to znaczy że ja dziwna jestem, bo zaufała i uwierzyłam, bez tego nie
      wiązałabym się z facetem- bo po jaką cholerę??? Dla seksu??? Bez jaj! Nie zawsze
      jest superekstra, jak to w małżeństwie. Ale jestem szczęśliwa i spokojna.
      Wiadomo, że dzieci są najważniejsze. Zarówno dla mnie jak i dla niego. I dlatego
      nie jestem w tej "najważniejszości" sama*samodzielna*osamotniona* (niepotrzebne
      skreślić).
      Czego oczywiście Wam wszystkim, mamusie, życzę.
    • bojana Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 12:57
      To prawda. Nieważne czy będę miała u boku kogoś czy nie - nic to nie zmieni.
      Byłam, jestem i będę samodzielna. Trochę sie te proporcje samodzielności
      zmieniały i będą pewnie zmianiały w czasie, ale jest to jedne z życiowych
      pewników, o których nawet nie miałam pojeciawink
      Pozdrawiam
    • baby111 Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 21:47
      nie wiem, co w tym jest, ale mam podobne mysli jak Wy. obawaim się, ze tez
      cięzko mi bedzie związac sie. strach przed kolejnym rozczarowaniem, obawa, że
      ktos nie do końca zaakceptuje moje Dziecko. chyba u mnie jeszcze za wcześnie.
      czasem wydaje mi się, ze nigdy nie bedzie juz dobrze jeśli chodzi o relacje z
      facetami.

      czasem pojawia się nadziejasmile

      pozdrawiam
      i
    • aldusia78 Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 10.01.06, 23:11
      Od 28 grudnia wiem coś o tym, tyle że ja zaufałam jemu i jego matce.KAzał mi się
      spkować w wyrzucił mnie z dzieckiem z domu, wróciłam do siebie. Potem robił
      jeszcze awantury. I przeszło, na sylwestra nawet zadzwonił po 12tej z życzeniami
      "Mycho.....", a po Nowym roku odnowa polka ludowa, od tej niedzieli zaczął się
      awanturować, nawet nie wiem o co mu chodziło. Najgorsze jest to, że kiedy on
      przychodzi z wizytami do dziecka ja później nie mogę się pozbierać.Mnie to boli
      i to bardzo, ale wiem, że sobie poradzę, mam dla kogo - dla Igorka mojego
      malutkiego syneczka. Tyle, że nie mam pracy, a dziecko nie jest przystosowane to
      tego, aby z kimś innym zostawać na dłużej niż 10 minut. Masz może jakiś pomysł?
      gg 1093001
    • anetina Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 11.01.06, 07:28
      zawsze się zostanie
      z tym, że ...
      przez życie można iść z kimś
      to nie przeczy jedno drugiemu
      jestem samodzielną mamą
      nie jestem samotna, bo mam przy sobie rodziców, siostrę, sprawdzonych przyjaciół
      samodzielną mamą będę zawsze, bo ...
      te przeżycia, brak "ojca" przy dziecku zostawiają ślad na duszy
      teraz jest z nami M.
      ale w dalszym ciągu jestem samodzielną mamą
      nieważne, że jest M., na którego coraz częściej Mały mówi tata
      to ja jestem mamą, rodzicem i tak zostanie
      w tym momencie nawet jestem gotowa stwierdzić (nawet powiedziałam M.), że nie
      jestem w stanie w pełni zaakceptować w swoim życiu kolejnego dziecka
      chcę dzieci, ale żadnego nie będę kochać tak jak Małego
      może czas zweryfikuje moje zdanie, ale wiem, że Mały jest chcianym, upragnionym
      dzieckiem moim, wnukiem dziadków
    • lesna.a Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 16.01.06, 12:52
      samodzielnosc.. brzmi niezle, ale..
      przez lata "samodzielnosci" nauczylam sie nie liczyc na nikogo i niczego nie
      oczekiwac. wszyscy patrza z podziwem, ze jestem taka silna i tak doskonale daje
      sobie rade.
      ale teraz.. nie potrafie przyjac czyjejs troski, pomocy, dziwi mnie chec bycia
      obok.. nie potrafie w pełni zaufac, zostawiam pancerz "na wszelki wypadek".
      czasem, kiedy pojawia sie ta specyficzna emocjonalna miękkość, dławię ją i nie
      pozwalam sie jej rozwinac.

      czasem chcialabym byc tak naiwna, jak kiedys.
      lesna
      • guderianka Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 16.01.06, 16:02
        samodzielna mama zawsze będzie samodzielna-to tak jak Robinson na bezludnej
        wyspie, musiał radzic sobie sam i uczyc sie szkoły przezycia a gdy wrócił do
        normlanego świata nie był tym samym Robinsonem co wczesniej bo patrzył na
        wszystko przez pryzmat trudnych doświadczen. tak samo jest z nami- wewnętrznie
        zawsze będziemy silniejsze, nasza psychika bedzie bardziej odporna....no i
        umiemy juz poradzic sobie z własnym cierpieniem bo mamy kogos małego dla kogo
        warto życsmile
        nie zgadzam sie jednak z ideą "partnera dochodzącego"-nie dlatego że rodzina
        musi składac sie z mamy, taty i dziecka "bo tak" ale dlatego że mały człowiek
        potrzebuje do normalnego rozwoju dwóch płci obok siebie. Nie wiem jak wy ale ja
        uważam że warto ufac, warto kochac i warto próbowac....do cholerki-zycie jest
        po to zeby było nam przyjemnie i zebysmy były szczesliwe więc warto czasem
        wyjsc temu na przeciw. I byc z kims bedac wewnetrznie samodzielną mamąwink
        • lesna.a Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 16.01.06, 16:15
          hmm.. tylko co to znaczy:
          "umiemy juz poradzic sobie z własnym cierpieniem"..?
          umiemy go CHOWAC skutecznie, ale czy to napewno najlepszy sposob na radzenie
          sobie z problemami?
          ostatnio ktos dosc bliski zdziwil sie, ze nie umiem plakac.
          JA NAPRAWDE NIE UMIEM!! dusze wszystko w srodku, jak na prawdziwa silaczke
          przystalo i po prostu zanikla we mnie umiejetnosc rozladowywania emocji przez
          lzy. a czasem by sie pewnie przydala.
          • guderianka Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 16.01.06, 18:12
            kazda z nas jest inna....mnie np. po prostu trudno jest zranic bo jestem juz
            zahartowana w bojuwink i niczego w sobie nie chowam, nie umiem wrecz
    • ajak001 Re:Ciebie podziwiam, bo sama się boję 03.02.06, 22:44
      Doszłaś do tego, do czego ja jeszcze nawet nie zmierzam.
      Nie mieszkam rok z moim małżonkiem.Totalnie nieodpowiedzialnym 30-latkiem,z
      dwoma osobowościami,umiejętnością mydlenia oczu wszystkim.Był moim pierwszym
      facetem, sześć lat małżeństwa, pojawia się dziecko i...staję się
      samodzielna.Córka ma 1,5 roku kiedy rozstajemy się.Nie walczy o nas, mimo że
      wielkie słowa padają.
      Złamał mi serce, a córce zafundował takie życie a nie inne.Teraz czuję się
      samotna, bo moją małą dziewczynkę darzę wielkim uczuciem ale to inna miłość.Boję
      się,że nie będzie mi dane poczuć zapachu mężczyzny i nawet się nie obejrzę jak
      stanę się zgorzkniałą babą.
      • magdacan Re:Ciebie podziwiam, bo sama się boję 04.02.06, 06:55
        MYsle, ze nawet jezeli dziecko wychowuje sie w pelnej rodzinie ale bez
        biologicznego ojca to my zawsze jestesmy samodzielne matki. Nie wiem jak wy ale
        ja nigdy nie potrafilam zaufac facetowi tak do konca bo zawsze balam sie, ze
        skrzywdzi moje dziecko (i na nieszczescie tak sie stalo). To co moze przeszloby
        u ojca bylo nie do zaakceptowania u nie ojca. Teraz moja corka jest juz dorosla
        mieszka osobno ja kogos mam ale nie moge zaufac do konca. Zawsze zostawiam
        sobie wyjscie awaryjne jakby co. Czasami mysle, ze to taka "skaza" na cale
        zycie ten brak zaufanie do mezczyzn.
        • magdacan evik3 04.02.06, 07:23
          Pozdrow ode mnie (kurcze razem czy osobno) moj ukochany Wroclaw.
          • evik3 Re: evik3 04.02.06, 13:50
            smile
            Bywa ciężko ale wciąż zgadzam się z tym co napisałam. A dzisiaj taki piękny
            słoneczny dzień smile i czuje się szczęśliwa
        • anetina Re:Ciebie podziwiam, bo sama się boję 06.02.06, 07:56
          magdacan napisała:

          > MYsle, ze nawet jezeli dziecko wychowuje sie w pelnej rodzinie ale bez
          > biologicznego ojca to my zawsze jestesmy samodzielne matki. Nie wiem jak wy
          ale
          >
          > ja nigdy nie potrafilam zaufac facetowi tak do konca bo zawsze balam sie, ze
          > skrzywdzi moje dziecko (i na nieszczescie tak sie stalo). To co moze
          przeszloby
          >
          > u ojca bylo nie do zaakceptowania u nie ojca. Teraz moja corka jest juz
          dorosla
          >
          > mieszka osobno ja kogos mam ale nie moge zaufac do konca. Zawsze zostawiam
          > sobie wyjscie awaryjne jakby co. Czasami mysle, ze to taka "skaza" na cale
          > zycie ten brak zaufanie do mezczyzn.


          masz rację
          nigdy do końca się nie zaufa
          ale zawsze można spróbować
          ja spróbowałam i nie żałuję z Małym
    • zakreta1881 Re: Samodzielną mamą zostaje sie na zawsze. 04.02.06, 15:13
      ja tez tak mam, ze jest fajnie pieknie ale mam zawsze -jak cos to i tak sobie
      poradze bez chlopa smile ja mam tez chyba taki charakter ze wszystko umiem i moge
      zrobic sama, wiem wiem pewnych rzeczy nie da sie samemu no ale zawsze mozna na
      to kogos znalesc big_grin

      rezerwe tez mam mam ze zawsze zostaje jak cos -ale nie mowie o tym glosno

      buziaki
    • mama007 a wiecie dziewczyny, że... 08.02.06, 08:50
      ... to chyba działa w dwie strony, przynajmniej u mnie. bo z jednej strony -
      "ochronny pancerz", jak ktoś wyżej napisał, ale z drugiej... paradoksalnie -
      nauczyłam się... UFAĆ!
      facetowi nie zaufam dłuuuuuuugo. bo nawet kiedy pojawia się ktoś, gdzieś-tam,
      obok, niedaleko, kto chce, zapiera się, rzuca wielkie słowa, jest tak fajnie,
      milutko... nie jestem na to gotowa - to na pewno najważniejsze. ale druga
      kwestia to taka, że przed oczami cały czas stoi Mała - nie wiem jak musiałabym
      zaufać facetowi, żeby wprowadzić go do naszego życia na zasadach kogoś więcej
      niż kolegi, kumpla, przyjaciela. I nie dlatego, że jestem "nieszczęśliwą,
      samotną, odizolowaną kobietą z dzieckiem, która otacza się murem, boi się
      zaufać, ble ,ble, ble..." - nie dlatego. dlatego, że NIE CHCĘ. jak przyjdzie
      taki momentm, jak spotkam ktosia, który będzie tego warty - na pewno się tka
      stanie.
      a ta druga strona medalu - to naprawdę paradoksalne kiedy się nad tym
      zastanawiam. nauczyłam się ufać ludziom. stałam się bardzo asertywna -
      nauczyłam się p r o s i ć o pomoc... zaufałam nie facetom, nie miłości - tylko
      ogromnej przyjaźni, bezinteresowności. pomagać umiałam zawsze, ale nigdy tak
      naprawdę pomocy przyjmowac nie potrafiłam. i widzę to dopiero teraz.

      a tak, żeby na koniec był mniej melancholijny akcent - dobrze mi z tym smile
      pozdrawiam
      aga
Inne wątki na temat:
Pełna wersja