magdusia11
14.01.06, 11:10
No właśnie, jak w tytule.
Mąż trzy dni temu dostał z Sądu kserokopię mojego pozwu o rozwód.
Myslałam,że dostanie to dopiero na rozprawie pojednawczej ale jak widać
sądowi b.zależy na tym,żeby biedak mógł się przygotować.
W pozwie wnosiłam, oprócz orzeczenia rozwodu i alimentów, również o to aby
córcia była ze mną oraz aby mąż jak najszybciej wyprowadził się z mojego
mieszkania.
On oczywiście czym prędzej poszedł do prawnika i powiedział mi,że złozy
wniosek o to abyśmy wspólnie wychowywali Oleńkę. Zupełnie nie mam pojęcia co
to znaczy??? Czy on będzie decydował o jej wychowaniu tak samo jak ja???
Napiszcie może mnie oświecicie...
Powiedził mi również,że sąd nigdy nie wyda orzeczenia,żeby on się wyniósł z
domu, chyba,żebym udowodniła przemoc.
Nie ma przemocy fizycznej to prawda.Ale wydaje mi się,że jest psychiczna. Mąż
wiele razy groził mi, wówczas gdy prosiłam,żeby się zmienił, gdy chciałam
porozmawiać o naszym życiu,że popełni samobójstwo...
Poza tym b.rzadko dochodziło między nami do zbliżeń. Wydawało mi się to dość
dziwne,że młodzi,zdrwoi ludzie kochają się raz na 2-3 tygodnie. Przeważnie
odbywało się to z mojej inicjatywy

.
Do tego dokuczanie,dręczenie... to chyba przemoc.
Napiszcie co o tym sądzicie.
Stwierdziłam,że mam gdzieś to mieszkanie, możemy mieszkać nawet w przytułku,
ale nie chcę żeby on miał wpływ na wychowanie dziecka. Uważam,że dziecka nie
może wychowywać niedojrzały, czasami myślę,że niezrównoważony ojciec.
Poradźcie coś, nie wiem jak to wszystko przetrwam...
Magda (Mama Oleńki-kochanej córeńki 20.12.2002)