"TE, CO STAŁY W OKNIE"

30.01.06, 22:19
drogie samodzielne! zapraszam wszystkie kobitki do zapisywania sie do dosc
osobliwego klubu-razem bedzie nam chyba razniej....dla malo zorientowanych w
temacie podaje link forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=35396523
tak wiec ja sie wlasnie zapisalamsmile pozdrowienia!!!
    • m.nikla Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 30.01.06, 22:26
      wpisuję się oczywiscie...
      Miło mi- jestem Marta- co staje w oknie...i czeka ...nie wiem na co??
      • natasza39 Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 30.01.06, 22:30
        Przez ponat 15 lat stałam w oknie.
        Naprawde nie warto, uwierzcie!
        Lepiej żyć i zapomnieć o tym oknie.
        Cokolwiek za nim jest.....
        • kini_m Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 30.01.06, 23:00
          Sorry, że się coś wpiszę
          ...tak po słowach
          > Lepiej żyć i zapomnieć o tym oknie
          Ostatnio rozmawiając z fajną koleżanką próbowałem ją podpytywać o jej byłego.
          Nie chciała jednak nawiązywać do tematu. Zastanowiło mnie czy umiejętność
          mówienia o przeszłości jest wskazana, czy jednak faktycznie winno się spuścić
          kurtynę na pewne rozdziały.
          I nagle zobaczyłem wpis Mamy_Anuszy:
          > Cóż- pozostaje nam czytać codziennie DEZYDERATĘ-
          ...i ciarki mnie przeleciały. Bo dezyderata będzie już do końca kojarzyła mi
          się z tą, która rozbiła rodzinę i niczego nie umiała docenić. Tak... miała ją
          powieszoną na ścianie. Brrrr... mrozi mnie na myśl, jak można nie rozumieć tego
          w czym się ktoś zaczytuje.
          Już chyba zawsze wielkim kołem będę omijał, te które tracą głowę w literaturze,
          na ziemi czyniąc...
        • magdacan Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 31.01.06, 07:15
          Ja stalam 8 lat albo oszukiwalam siebie, kladlam sie do lozka i udawalam, ze
          spie. Czasami jeszcze (po 13 latach) sni mi sie, ze znowu stoje. Budze sie
          przerazona i... co za ulga. Wtedy myslalam, ze moje zycie sie skonczylo, ze nie
          istnieje bez niego. Teraz wiem, ze moje zycie zaczelo sie kiedy odeszlam.
    • trawka3 Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 01.02.06, 22:29
      Ja tez się wpisuję. Jestem tu pierwszy raz i wszystkie wasze historie są
      podobne do mojej. jeszcze dzisiaj miałam nadzieje że wróci bo tak mówił, miał
      być o 18 jest 22.30 a go nie ma. Takie życie jest bez sensu
      • m.nikla Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 01.02.06, 22:33
        Nie zycie jest bez sensu----ONI są bez sensu smile
        • kini_m Re: "TE, CO STAŁY W OKNIE" 02.02.06, 00:52
          m.nikla napisała:
          > Nie zycie jest bez sensu----ONI są bez sensu smile
          Nie Nilka.
          Bez sensu jest to, że facet przychodzi z pracy do domu i najdalej w ciągu
          godziny ma "zmyty" łeb o to, o tamto, o siamto (powód zawsze się znajdzie). I
          wtedy przychodzi godzinę, dwie, trzy... później do domu. Ja w pewnym momencie
          też już miałem dość i przychodziłem później do domu (nie wydawałem na piwko,
          siedziałem w czytelni). I może stać sobie w oknie, tylko czemu ona nigdy nie
          pamięta że skutecznie wygania robieniem awantur? Czemu w porę nie ugryzie się w
          język?
        • natasza39 na rozweselenie watku:) 02.02.06, 02:27
          m.nikla napisała:

          > Nie zycie jest bez sensu----ONI są bez sensu smile


          I zarazem w temacie....
          Przepisuję z CKM.

          Przykład okazu Dorodnej Meskiej Szowinistycznej, Gburowatej i chamskiej świni
          (w skrócie MSCGŚ).

          Przytaczam ten, który mnie powalił po prostu....
          " Po miesiącu spotkań przygptpwałam kolejna kolację przy świecach. Do tej pory
          było zawsze romantycznie (od. aut. to szczeście nie mogło trwać wiecznie).
          Tym razem rozparł się na kanapie i powiedział:
          -Ale się nazarłem. I..... beknął przeraźliwie.
          Jak to wytłumaczył?
          - O co ci chodzi kochanie? I tak cały miesiąc się pilnowałem. Teraz jest
          wreszcie normalnie!

          Po czym .........puścił bąka!



          I tak to co dla jednych jest normalne, dla innych nie.
          Idę spać, dośc ślęczenia nad robotą i włazenia w przerwach na forum.
          Pasmile
          • kini_m Re: na rozweselenie watku:) 02.02.06, 03:31
            natasza39 napisała:
            > Przepisuję z CKM.
            > Przytaczam ten, który mnie powalił po prostu....
            > " Po miesiącu spotkań przygptpwałam kolejna kolację przy świecach.
            Opis powalający, ale już od pierwszego zdania na poziomie BRAVO-hits:
            Bo czy to była kolejna kolacja (częsta jak inne-dop.wł.), czy długo wyczekiwana
            od miesiąca? No chyba że mamy do czynienia z błyskawicznym ślimakiem - bo
            wszystko jest możliwe. Oj, Natusia, Natusia, każdy przeczyta to co chce.
            Już kiedyś pisałem - o majtkach ze zużytymi akcesoriami zbieranymi po pokoju -
            i nie widzę powodu, dla którego mój (jak i twój) opisany mało smaczny przypadek
            miałyby być wyznacznikiem czegokolwiek.
            No ale ja tolerancyjny chyba jestem, albo coś ze mną nie tak. Faceci też
            mogliby być czepialscy. Więc czemu nie są? (a może ja facet nie jestem, kurde -
            znowu?)
            • natasza39 Re: na rozweselenie watku:) 02.02.06, 08:45
              kini_m napisał:
              Faceci też
              > mogliby być czepialscy. Więc czemu nie są? (a może ja facet nie jestem,
              kurde -
              >
              > znowu?)


              Chyba sobie właśnie odpowiedzałeś na pytanie :"Co ze mna jest nie tak?"
              • trawka3 Re: na rozweselenie watku:) 02.02.06, 09:51
                A mnie się wydaję że faceci udają, potrafią zobyć kobietę ze szczerej miłości,
                ale nie potrafią utrzymać tego żaru. Potrzebują ciągle nowych fascynacji i nie
                wiedzą że po kilku latach miłośc między dwojgiem ludzi jest ale inna. Jest
                dziecko to jest odpowiedzialność a u facetów tego nie ma. To że wróci 2 godzin
                później to dla niego nic wielkiego ale ja mam problem bo nie mam kaszki dla
                dziecka i nie mam jak wyjść z domu... Gdyby faceci tak samo zajmowali się domem
                nie byłoby awantur, przeciez my tez pracujemy...
                • kini_m Re: na rozweselenie watku:) 02.02.06, 12:14
                  trawka3 napisała:
                  > A mnie się wydaję że faceci udają, potrafią zobyć kobietę ze szczerej
                  > miłości, ale nie potrafią utrzymać tego żaru.
                  A ja już gdzieś pisałem i jeszcze raz powtórzę:
                  Niektórym dzieczynom wydaje się że facet powinien zabiegać o nie po
                  ślubie/związaniu się, tak samo jak przed tym związaniem się.
                  Tylko że związek to już jest WSPÓLNA rzecz i WSPÓLNIE winno się o niego
                  walczyć. To już nie jest sytuacja sprzed związku, gdzie żyło się jeszcze
                  oddzielnie i dopiero o ten związek jednostronnie się zabiegało (tzw: zdobywało
                  kobietę).
                  Niektóre dziewczyny o tym zapominają, chcąc nadal żyć jakby w statusie
                  narzeczeństwa.

                  > nie wiedzą że po kilku latach miłośc między dwojgiem ludzi jest ale inna.
                  No... dokładnie to samo mógłbym powiedzieć o exi, nie potrafiła podać żadnej
                  propozycji na przezwyciężenie kryzysów (poza wykrzykiwaniem żądań).
                  To dotyczy obojga płci.

                  > To że wróci 2 godzin później to dla niego nic wielkiego ale ja mam problem bo
                  > nie mam kaszki dla dziecka i nie mam jak wyjść z domu...
                  To że zrobi kolejną awanturę, to dla niej nic wielkiego i dla niej nie ma
                  problemu że dziecko kolejny raz słyszało wrzaski: "Ty huju i chamie".

                  > Gdyby faceci tak samo zajmowali się domem
                  > nie byłoby awantur, przeciez my tez pracujemy...
                  Gdyby kobiety tak dbały o jakość stosunków w domu, panowały nad emocjami -
                  każdy facet by pędził na skrzydłach do domu i zajmował się domem. A jeszcze
                  gdyby za umyte naczynia, nakarmione dziecko, posprzątane mieszkanie został
                  póżniej jakoś doceniony.... zamiast wypomniany że jeszcze czegoś zapomniał.

                  > Potrzebują ciągle nowych fascynacji
                  Potrzebują ciągle nowych emocji, nowej szalejącej burzy.

                  Trawka, w gruncie rzeczy nie różnimy się tak bardzo.
                  Ale można by spróbować się zastanowić co zrobić, jak zacząć, aby niemal
                  dokładnie to samo po obu stronach nie pojawiało co chwila się jak rykoszet.
Pełna wersja