Opieka nad dziećmi po rozwodzie

01.02.06, 16:39
Witam wszystkich forumowiczow! Od pewnego czasu przyglądam się temu forum i
mam bardzo pozytywne wrażenia na temat wypowiedzi jakie są tu zamieszczane.
Dlatego też zdecydowałam się napisać o moim problemie z nadzieją, że macie
podobne doświadczenia i będziecie mogli mi podpowiedzieć jak mam postępować.
Jestem rok po rozwodzie. Mam dwoje dzieci (chłopiec 12 lat i dziewczynka 9
lat). Od pół roku nie mieszkam już z ex. Do tej pory ex zabierał dzieci do
siebie (mieszka 2 ulice dalej) mniej więcej 2 razy w tygodniu jak mu
pasowało. Teraz chce więcej i zajmować się po równo. Wymyślił system że 1
tydzień dzieci są u mnie a 1 u niego. Mam wiele obaw co do tego systemu.
Oznacza to przenoszenie dzieci co tydzień ze wszystkimi tobołami (książki,
ubrania i inne rzeczy). Boję się, że przez takie cotygodniowe przeprowadzki
dzieci będą rozbite. Zaproponowałam system taki, że dzieci będą u ex dwa dni
w środku tygodnia i co drugi weekend ale oczywiście on się na to nie zgadza
bo będzie mu trudniej zorganizować się z pracą. Co o tym sądzicie?
    • md0512 Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 16:47
      Wystąp z pozwem o ustalenie kontaktów ojca z dziećmi. Załatwisz problem definitywnie.
      • coroline Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:00
        czy wy rozum postradalyscie? Oczywicie w tej chwili pisze to do md0512 ale po
        lekturze tego forum mysle ze moge smialo uzyc liczby mnogiej.
        Nic nie wiwemy o tej konkretnej sytuacji, ojciec chce sie zajmowac swoimi
        dziecmi, moze je kocha, moze nie chce byc weekendowym tatusiem i chce aktywnie
        uczestniczyc w wychowaniu swoich dzieci a ty radzisz ISC DO SADU? Moze to i nie
        najlepszy pomysl zeby dzieci mieszkaly tydzien u matki a tydzien u ojca ale
        napewno u podstaw takiej decyzji ojca leza jakies powody i o tych powodach
        trzeba rozmawiac a nie od razu latac do sadow. Zastanowcie sie bo czasami to az
        skora cierpnie jak sie was "samodzielne" mamy czyta. Nigdy nie zabieralam glosu
        na tym forum ale dzis normalnie nie moge.
        • coroline Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:10
          chcialam jeszcze dodac zebyscie sie potem nie dziwily ze wasi "alimenciarze" sa
          "bezkontaktowi" skoro nie traktujecie ich jak ludzi. Jak ojciec sie nie odzywa,
          nie opiekuje dziecmi to rozwiazanie: pozbawic go praw. Jak chce sie opiekowac
          to: do sadu ograniczyc mu opieke. Nie pochwalam ojcow nie utrzymujacych
          kontaktow ze swoimi dziecmi ale juz sama nie wiem jak okreslic takie matki jak
          wy, ktore leca do sadu bo ojciec chce wychowywac swoje dziecko.
          • evik67 Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:46
            wcale nie zamierzam lecieć do sądu z tą sprawą i ograniczać jemu jakichkolwiek
            praw. Chodzi mi tylko o opinie, jaki podział, jaki system jest korzystniejszy
            dla dzieci
          • chalsia Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 22:13
            Coroline,
            MD to jest mężczyzna a nie samotna matka.

            Chalsia
    • iziula1 Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 16:58
      Moim zdaniem opieka na przemienna nie sprawdza sie względem dzieci. Bo One na
      tym najbardziej ucierpia.
      Wystą o ustalenie kontaktów.
      Podrzucam link z wzorami pism sadowych.

      www.jmc.icpnet.pl/tato/wzory.htmPozdrawiam.
      Iza
      • evik67 Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:48
        czy możesz mi podpowiedzieć jakie argumenty przemawiają za tym, że opieka na
        przemienna jest niekorzystna dla dzieci?
    • magdmaz Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:08
      Widzisz, a mnie by taki układ pasował. Cała trudność tak naprawdę leży w tym,
      czy jesteście w stanie mówić do dzieci w miarę jednym głosem w kwestiach
      dotyczących wychowania i dyscypliny. W miarę, bo jakieś drobne oboczności nie
      powinny stanowić problemu. Natomiast kwestie organizacyjne w praktyce nie okażą
      się takie uciążliwe - po prostu dzieci będą miały szafę z ciuchami i tu i tam i
      jeśli się coś zabrudzi, to zostanie i tu i tam uprane (tylko się nie zgadzaj na
      odbieranie dzieci z workiem brudnych ciuchów!!!!!!). Oczywiście komplet
      zeszytów i podręczników trzeba będzie przewieźć co niedzielę, ale to da się
      zorganizować.
      Ja bym była za, nawet bardzo. Ja bym po prostu chciała zobaczyć, jak mój ex
      godzi opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. Musiałby zamieszkać z teściową,
      innej rady nie ma. No, ale my mieszkamy ponad 300 km od siebie.
      Ale przede wszystkim - co na to dzieci? Są już na tyle duże, ze w zasadzie to
      one mają prawo zdecydować, czy taki układ im odpowiada. Szczerze powiem, że
      jestem świadoma i pogodziłabym się z tym, gdyby mi dziecko powiedziało, ze woli
      mieszkać u taty. Bo tam ma większy pokój na przykład.
      Na twoim miejscu dałabym wszystkim spróbować takiego układu. Po miesiącu może
      się okazać, ze dzieciaki definitywnie odmawiają dalszych przeprowadzek. A który
      dom wtedy wybiorą? A co będzie, jeśli dom taty, a tata... zdezerteruje?
      • evik67 Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 17:44
        hej, dzięki za odpowiedź. Właściwie to dużego wyboru nie mam, bo na pewno nie
        chcę pozbawiać ojca możliwości wychowywania dzieci i uczestniczenia w ich
        życiu. Zdecydowałam, że wypróbujemy ten system bo dzieci są na tyle duże, że
        nie mogę im odmówić takiego doświadczenia. Moje obawy dotyczą nie tyle strony
        organizacyjnej co wpływu tego na ich psychikę. Boję się też, żę nawet jeśli nie
        będzie im to pasowało to nic nie powiedzą bo nie będą chciały, żeby tatusiowi
        było smutno, a potrafi on im robić odpowiednie "pranie mózgu" i demonstracyjnie
        okazywać jaki to on jest nieszczęśliwy. Momentami dzieci są między młotem z
        kowadłem i nie chcą robić przykrości ani mi ani jemu.
        • carlafehr Re: Opieka nad dziećmi po rozwodzie 01.02.06, 19:29
          evik67 napisała:

          > hej, dzięki za odpowiedź. Właściwie to dużego wyboru nie mam, bo na pewno nie
          > chcę pozbawiać ojca możliwości wychowywania dzieci i uczestniczenia w ich
          > życiu. Zdecydowałam, że wypróbujemy ten system bo dzieci są na tyle duże, że
          > nie mogę im odmówić takiego doświadczenia. Moje obawy dotyczą nie tyle strony
          > organizacyjnej co wpływu tego na ich psychikę.

          Cześć,
          opieka naprzemienna sprawdza się mniej lub bardziej np w krajach skandynawskich.
          Opinia, że nie jest to korzystna sytuacja dla dzieci, bierze sie z wyników
          jakichś badań, których wiarygodność i przekrój trudno mi ocenić, bo ich na oczy
          nie widziałam. Osobiście uważam, że nie jest to najlepszy układ w przypadku
          małych dzieci. Ale Twoje dzieci nie sa juz takie małe i myślę, że to może być
          dobry pomysł dla wszystkich (czyli dla dzieci, Ciebie, ojca), pod warunkiem, że
          macie w miarę spójny system wartości i wychowawczy (pisała juz o tym chyba Magda
          wcześniej).

          Boję się też, żę nawet jeśli nie
          >
          > będzie im to pasowało to nic nie powiedzą bo nie będą chciały, żeby tatusiowi
          > było smutno, a potrafi on im robić odpowiednie "pranie mózgu" i demonstracyjnie
          >
          > okazywać jaki to on jest nieszczęśliwy. Momentami dzieci są między młotem z
          > kowadłem i nie chcą robić przykrości ani mi ani jemu.

          To jest właśnie najgorsze. Zdanie dzieci powinno tu być brane pod uwagę i
          szkoda, że dzieci muszą lawirować pomiędzy Waszymi uczuciami. Postaraj się
          pogadać z ojcem dzieci na ten temat a ze swojej strony nie dawać dzieciom tak
          odczuwać, że jest Ci przykro, kiedy one akurat potrzebują pobyć trochę z ojcem.
          Idealnie by było, gdyby ojciec też zrozumiał, że takie demonstracyjne żale to
          nic dobrego przede wszystkim dla dzieci i że to on w układzie ojciec - dzieci
          jest osoba dorosłą, która powinna dawać oparcie a nie wysysać na siłę uczucia.

          Macie idealną sytuację mieszkaniową: ta sama szkoła, to samo otoczenia, ci sami
          przyjaciele dzieci - byłoby fajnie, gdyby udało się Wam dogadać w tej sprawie.
          Życzę powodzenia i napisz, jak to sie u Was sprawdza, jeśli sie na taką
          naprzemienną opiekę zdecydujecie.

          P.S. Do sądu "chodzi się" nie tylko po to, żeby ograniczyć komukolwiek kontakty,
          ale też po to, żeby te kontakty ustalić wtedy, gdy rodzice nie moga z różnych
          względów dojść do porozummienia.
Pełna wersja