considerable
12.02.06, 13:39
czesc dziewczyny
musze sie gdzies wyzalic bo jest mi tak strasznie przykro. wlasnie ojciec
mojej malej ( 5 l) zabral ja na spacer, a wczesniej probowalam z nim
rozmawiac nt jego bardzo rzadkich wizyt u dziecka (mieszka 200 m stad a
zaglada 2 razy w tygodniu po godzince, dwie). uwazam ze olewa corke. jak mu
to powiedzilalam to zaczela sie klotnia, i uslyszalam ze on odwiedza mala tak
jak odwiedza bo czesciej nie ma czasu. smutno mi sie zrobilo. ale najgorsze
bylo to ze zaczal tez do mnie wyjezdzac z uwagami typu ze mieszkam sama i mi
odpier..la. jak mozna tak postepowac? to ja od niego odeszlam, fakt, ale nie
z powodu mojego widzimisie, ale dlatego ze olewal mnie i corke od samego
poczatku naszego malzenstwa. po prostu nam sie nie ukladalo. a teraz zamiast
jakos pomoc wlasnemu dziecku przejsc przez ten trudny okres to on mowi mi
takie podle rzeczy i nadal ma w du..ie dziecko. rozplakalam sie przy nim.
zupelnie niepotrzebniw. wiem. ale jest mi srasznie przykro i zle. sorry ze
takie dlugie. pozdrawiam was wszystkie dziewczyny.
ps. bardzo prosze niejakiego labombe o nie odpisywanie na moj post. dziekuje