pytania o ojca przy dziecku

13.02.06, 15:01
Witam,
co odpowiadacie, kiedy pytaja was ludzie "na ulicy" o nieobecnego ojca przy
waszym dziecku. Moja Mała jeszcze nie rozumie, ale kiedys zacznie i nie chce
zeby cierpiala. Chodzi mi o takie pytania glupich sasiadek i pielegniarek w
przychodni, ktore to pytania nie wiem czy wynikaja z glupoty czy ludzkiej
zlosliwosci, ale mnie bardzo bola a nie chce zeby cierpiala tez corka. N
razie kwituje je przeciaglym "aaaa" i zmieniam temat, ale mysle, ze kiedy
dziecko zacznie rozumiec te pytania, to bedzie reakcja dajaca do
zrozumienia,ze u nas jes cos niue tak, ze mama sie wstydzi...

jak wy to rozwiazujecie?
    • labomba666 Re: pytania o ojca przy dziecku 13.02.06, 15:08
      W takich przypadkach Kubuś Puchatek mawiał: "O ho, ho! Zanosi się na deszcz".

      Sąsiadce możesz odpowiedzieć, żeby się "fakała", bo pewnie pyta Cię tylko po to,
      żeby sworzyć niezręczną Ci sytuację. Na pielęgniarki spojrzałbym życzliwiej, bo
      to czasami ich praca.

      LaBomba
      • hamira Re: pytania o ojca przy dziecku 13.02.06, 15:51
        Moja dzidzia ma 1,5 roku, wiec pielegniarki nie sa usprawiedliwione, bo teraz
        to im nic do tego, a skoro nie znaja sytuacji, to pytanie do mlodej dziwczyny o
        to kiedy rodzenstwo dla dzidzi, jest bolesne. Nie wiedza niech nie pytaja
        uniknelyby sprawiania komus przykrosci, w koncu samodzielne macierzynstwo, to
        teraz nie taka rzadka sprawa. A moze jakies bardziej pokojowe sposoby na
        sasiadki, jakis kulturalny, ale dosadny tekst, przy ktorym dziecko nie poczuje
        ze od mamy zionie agresja. Poza tym wsrod ludzi i tak bede musiala zyc, wiec
        miec kose ze wszystkimi glupimi sasiadkami, to w moim przypadku z polowa
        osiedla i latwo wlasne zycie uczynic przez to nieznosne. Wiem ze opanowanie to
        klucz do sukcesu, 1,5 roku praktyki, ale moze jakies bardziej doswiadczone
        podrzuca pomysly na te 'pokojowa pacyfikacje'?
        Tak czy inaczej dzieki za odp.
        • floric Re: pytania o ojca przy dziecku 13.02.06, 18:03
          A moze jakies bardziej pokojowe sposoby na
          > sasiadki, jakis kulturalny, ale dosadny tekst, przy ktorym dziecko nie poczuje
          > ze od mamy zionie agresja.


          proponuje: "że co?????????"
          albo: "ja nie wiem, a kiedy pani rodzina się powiększy?"
    • kai_30 Re: pytania o ojca przy dziecku 13.02.06, 15:50
      Krotko i zwiezle: nie mieszka z nami, jestem rozwiedziona. Ewentualnie, jesli
      sytuacja jest bardziej oficjalna (typu lekarz czy przedszkole, lub potrzebna
      zgoda ojca na cos tam: ojciec dzieci nie utrzymuje kontaktu). Moje dzieci
      zreszta odpowiadaja tak samo: tata z nami nie mieszka. Jesli bedziesz reagowac
      spokojnie i normalnie, dla dziecka tez to bedzie "normalne" (niestety).
      • redtower Re: pytania o ojca przy dziecku 13.02.06, 20:13
        Ja też jestem zdania, że należy mówić prawdę. Myślę, że problem nie tkwi tu w
        sąsiadce czy pielęgniarce, czy kimkolwiek innym tylko w Tobie. Jeżeli sama nie
        będziesz przekonana, że to nic złego, to dziecka tym bardziej nie przekonasz.
        Mój synek ma dwa latka z kawałkiem, od 5 misięcy nie mieszka z nami jego tata.
        Jeżeli wspomni, że taty nie ma, mówię że tatuś z nami nie mieszka, że mieszka w
        innym domu, ale bardzo go kocha.
        W momentach kiedy ktoś pyta o rodzeństwo dla mojego synka po prostu odpowiadam
        z uśmiecham na twarzy, że nie planuję na razie smile
        Jeżeli ktoś bezpośrednio pyta o tatę mojego synka, to mówię że nie mieszka z
        nami i tyle. Ooooo dla przykładu....ostatnio dzwoniłam do urzędu paszportowego
        zapytać o możliwość wyrobienia dla dziecka paszportu. Pan ipowiedziała, że
        rodzice muszą się stawić razem żeby podpisać dokumenty, na co ja, że niestety
        nie możemy razem przyjść, Pani się zdziwiła i mówi nieco obrażonym
        tonem... "Jak to nie mogą Państwo razem?!", na co ja spokojnie
        odpowiedziałam..."nie mieszkamy razem i ciężko jest nam ustalić ten sam
        termin". Panią zatkało - od razu zmieniła ton i zaproponowała, że oczywiście
        jeżeli tego samego dnia przyjdziemy, to możemy przyjść o innych porach, a nawet
        e jeżeli nie będze nam pasowało, to można to zrobić również w przeciągu dwóch
        trzech dni smile)
        Jednym słowem, czasami ludzie są ludzcy, ale trzeba im dać szansę smile
        Pozdrawiam,
        Towerek
        • carlafehr Re: pytania o ojca przy dziecku 14.02.06, 19:40
          Zgadzam się z Kai i Redtower. Należy mówić prawdę i nie wstydzić się. Jeżeli Ty
          się będziesz wstydzić i omijać ten temat, to również dziecko zacznie uważać, że
          to wstydliwy temat tabu i dopiero zrobi sie problem. Ludzie czasami pytają z
          bezmyślności, czasami z życzliwości, czasami z ciekawości, nie widzę w tym nic
          złego. Jeżeli ktoś chciałby mi sprawić przykrość, zapewne wyczułabym to i jakoś
          zareagowała. Ale staram się nie podejrzewać każdego o najgorsze i wierzyć raczej
          w dobre intencje ludzi. Poza tym nie uważam, że mam jakiś powód do wstydusmile.
          Moje dziecko (6,5 lat) również tak nie uważa i na wszelkie pytania o rodzinę
          chwali się głośno i z dumą, że ma jedną starszą siostrę i jedną młodszą. Obie,
          dodam, są córkami mojego ex, każda ma inną matkę. Moje dziecko mówiąc o tym w
          tak naturalny i oczywisty sposób spotyka się z 3 rodzajami reakcji: lekkie
          niedowierzanie (a czy Ty czasami nie zmyślasz?), konsternacja i zmiana tematu
          przez ciekawskiego dorosłego, normalna rozmowa. Jeszcze, odpukać, nam się nie
          zdarzyło, żeby ktoś zrobił mojemu synowi lub mi z tego powodu jakąś przykrą
          uwagę. Traktowanie przez nas tego tematu otwarcie i bez zbędbych emocji
          powoduje, że ludzie przechodzą nad tym do porządku dziennego.
Pełna wersja